netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Ojciec mojego chłopaka

23 odpowiedzi6 377 wyświetleńzałożony przez igla16, 10.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1 Ostatnio edytowany przez igla16 (2014-12-10 01:52:14)

Temat: Ojciec mojego chłopaka

Cześć dziewczyny!

Kolejny raz zwracam się do was z problemem, tym razem jest on trochę większego kalibru,
Mianowicie - w sobotę nastąpiła dosyć konkretna kłótnia między mną a ojcem mojego chłopaka. Poszło, uwaga..., o spodenki. Z racji tego, że nie miałam swoich spodni na zmianę u M. to chodziłam w jego z czasów gimnazjum/liceum. Ojciec M. zapytał się, dlaczego chodzę w tych spodniach, że w sumie średnio się mu się to podoba, ale konwersacja trzymała się poziomu. Ja wytłumaczyłam, czemu tak jest, ojciec jakoś tam zakomunikował, że nie jest to ok. Informację przyjęłam, wydawało mi się, że on również zrozumiał, czemu nie chcę cały czas chodzić w jeansach. Żeby po kilkunastu minutach zwrócić mi uwagę, w bardzo nieprzyjemny zresztą sposób, że on czegoś takiego sobie nie życzy. Powiedziałam, że w porządku, następnym razem będzie inaczej. Oraz zwróciłam mu uwagę, według mnie grzecznie, żeby w takich sprawach był milszy i nie mówił do mnie w sposób ordynarny i warcząc(nie za bardzo pamiętam, jak to ujęłam, ale taki jest generalnie sens). Bomba wybuchła, rozpoczęła się ostra kłótnia. Dodam, że przyszły teść był pod wpływem alkoholu.

Jestem generalnie osobą, która dosyć intensywnie reaguje na krzyk i bycie niekulturalnym. Nie lubię, kiedy się na mnie wrzeszczy, różnie wtedy reaguje. Najczęściej zamykam się w sobie, zaczynam lekko tracić kontrolę nad emocjami. Inna sprawa, że facet zachowywał się, jakbym popełniła największą zbrodnię na świecie. Jego dom, jego zasady i ja to szanuję. Nie neguję również faktu, że on może nie tolerować pewnych rzeczy w swoim domu. Nie pojmuję jednak sposobu przekazywania przez niego informacji - z przekleństwami, najczęściej krzykiem, nie ma prawa sprzeciwu. On jest najmądrzejszy i jego sposób bycia jest najbardziej odpowiedni.

Podczas tej kłótni padło wiele różnych słów, ja sama dostałam ataku szału(poszłam do pokoju, a później zapalić - żeby się uspokoić), a chłopak próbował załagodzić sytuację. Wyszło na to, że jestem niewychowaną i bezczelną gówniarą, histeryczką i czepiam się "gównianego tonu". No i nie nauczono mnie kultury. M., jak zwykle zresztą, też oberwał.

Do tej pory mieliśmy stosunki bardzo dobre. Jak przyjeżdżałam do M. robiłam obiad, na który zwykle oni nie mieli czasu. Ojciec M. zresztą bardzo mnie lubił, chwalił się, jaką to fajną dziewczyną jestem i nareszcie M. trafił na "dobry towar". Dziadkowie, po opowieściach tatusia, pytali się o ślub, dzieci itp.

Wiedziałam, jaki jest ten facet. Mimo że na ogół jest dosyć miły(ale to akurat zależy od humoru...), to potrafi być nieobliczalny. Nie wiem, na ile jest to kwestia charakteru, a na ile niestabilności emocjonalnej. Przez ostatni rok nasłuchałam się awantur, zwierzeń M., że ojciec znów ma zły humor, że znów mu coś nie pasuje(szmata do podłogi leży w złym miejscu - kolejna awantura). Ciągle coś. Zresztą z tego powodu jego rodzice się rozwiedli - ojciec potrafił zrobić awanturę o to, że pusta szklanka stoi na stole, a matka karmi M.

Wiem, że sama powiedziałam kilka słów za dużo. Jednak szlag mnie trafia, kiedy ktoś mi mówi, że jestem pop...lona, a wytyka mi brak kultury. Zapowiedziałam, że nigdy więcej nie przyjdę do tego domu, jeśli ojciec M. nadal będzie mnie obrażał. Gdzie wytyka się ludziom brak kultury, a z drugiej strony mówi się, że są szurnięci, bo chcą choć odrobiny szacunku.

Panowie rozmawiali ze sobą, szanowny tatuś stwierdził, że nie wszystko pamięta. I on ma rację - nie zrobił nic złego.

Nie wiem w zasadzie, co mam robić. Mam lekkie wyrzuty sumienia za to, że wytknęłam mu kilka rzeczy. Chociaż wiem, że powinny paść one z ust mojego chłopaka. Jest mi też głupio, że głupie spodenki są powodem awantury.

Nie wiem czy potrzebuję rad, czy wygadania się. Może wy będziecie mieli jakieś sugestie, za które będę bardzo wdzięczna. Dziękuję, jeśli dotrwaliście do końca mojego bełkotu.

2

Odp: Ojciec mojego chłopaka
igla16 napisał/a:

/.../ Z racji tego, że nie miałam swoich spodni na zmianę u M. to chodziłam w jego z czasów gimnazjum/liceum. Ojciec M. zapytał się, dlaczego chodzę w tych spodniach, że w sumie średnio się mu się to podoba, ale konwersacja trzymała się poziomu. Ja wytłumaczyłam, czemu tak jest, ojciec jakoś tam zakomunikował, że nie jest to ok.

Jak rozumiem, zakres władzy nad synem obejmował też jego spodnie z okresu gimnazjum :-)
Do tej pory widywalem ten rodzaj patologii u niektorych "zlych teściowych" - dzieki spodenkom znalazl sposob aby dobrac się do Ciebie.
Facet najwyrazniej po tym jak wychowal i zdolowal syna, postanowil poszukac nastepnej ofiary. Nie liczylbym na to ze bedzie reformowalny. Przyczai sie i bedzie probowal znowu.


igla16 napisał/a:

Bomba wybuchła, rozpoczęła się ostra kłótnia. Dodam, że przyszły teść był pod wpływem alkoholu.
Jestem generalnie osobą, która dosyć intensywnie reaguje na krzyk i bycie niekulturalnym. Nie lubię, kiedy się na mnie wrzeszczy, różnie wtedy reaguje. Najczęściej zamykam się w sobie, zaczynam lekko tracić kontrolę nad emocjami. Inna sprawa, że facet zachowywał się, jakbym popełniła największą zbrodnię na świecie.

Z "kulturalnego" punktu widzenia nalezalo zapewne polozyc uszy po sobie i zapewne na to liczył :-) Natomiast z pragmatycznego punktu widzenia miał okazję się przekonać jak reaguje osoba "czysta" - NIE DOTKNIETA W PRZESZLOSCI JEGO PATOLOGIA. Bezcenne :-)

igla16 napisał/a:

Jego dom, jego zasady i ja to szanuję.

Ale to chore zasady i chyba trzeba bedzie sie zwijac. Wkrotce dowiesz sie co wart jest twoj facet.


igla16 napisał/a:

Podczas tej kłótni padło wiele różnych słów, ja sama dostałam ataku szału(poszłam do pokoju, a później zapalić - żeby się uspokoić), a chłopak próbował załagodzić sytuację. Wyszło na to, że jestem niewychowaną i bezczelną gówniarą, histeryczką i czepiam się "gównianego tonu". No i nie nauczono mnie kultury. M., jak zwykle zresztą, też oberwał.

Hehe :-)


igla16 napisał/a:

Do tej pory mieliśmy stosunki bardzo dobre. Jak przyjeżdżałam do M. robiłam obiad, na który zwykle oni nie mieli czasu. Ojciec M. zresztą bardzo mnie lubił, chwalił się, jaką to fajną dziewczyną jestem i nareszcie M. trafił na "dobry towar". Dziadkowie, po opowieściach tatusia, pytali się o ślub, dzieci itp.

No i po małżeństwie spierd...... kolejną dobrą rzecz w jego życiu. Ewidentnie niereformowalny.

igla16 napisał/a:

Nie wiem, na ile jest to kwestia charakteru, a na ile niestabilności emocjonalnej.

A jaka jest roznica miedzy jednym i drugim? Albo ma mozg uszkodzony alkoholem (lub czyms innym) albo "podklinicznie" (czyli nie w pelni ujawniajace sie) cechy jakies choroby psychicznej (jakas mania/depresja z dysforia, lekka "paranoja") tak że nie kwalikuje sie do zamkniecia ale daje popalic.


igla16 napisał/a:

Zapowiedziałam, że nigdy więcej nie przyjdę do tego domu, jeśli ojciec M. nadal będzie mnie obrażał. Gdzie wytyka się ludziom brak kultury, a z drugiej strony mówi się, że są szurnięci, bo chcą choć odrobiny szacunku.

Dokladnie tak. Zadnych kompromisow ze soba, mimo ze jest wiele powodow aby pojsc na kompromis[!]
Ja bym sie zwinął od razu. Jeśli uważasz, że "dajesz jeszcze jedną szansę" to masz prawo, ale wtedy już musi byc na prawdę ostratnią.

igla16 napisał/a:

Nie wiem w zasadzie, co mam robić. Mam lekkie wyrzuty sumienia za to, że wytknęłam mu kilka rzeczy. Chociaż wiem, że powinny paść one z ust mojego chłopaka. Jest mi też głupio, że głupie spodenki są powodem awantury.

To nie spodenki byly powodem awantury tylko chora potrzeba wladzy i dominacji u tego goscia.

Moze byc problem z chlopakiem - albo ten zestaw cech "kupil" i ujawni w przyszlosci, albo tak go zdolowali ze nie bedzie w stanie walczyc o swoje i twoje gdy bedzie trzeba. Sugeruje abys sie na spokojnie temu przyjrzala bo to Twoja przyszlosc.

Jedno jest pewne - dopoki gosc nie padnie na udar, lub nie zlamie sobie stawu biodrowego (czytaj - nie zdegeneruje sie ze starosci tak ze nie bedzie mogl juz szkodzic,) NIE POWINNISCIE mieszkać z nim razem - zwlaszcza jesli bedziecie mieli jakiegos dzieciaka. Nie wolno pozwolic na jakiekolwiek uzaleznienie czegokolwiek w Twoim zyciu od takiej osoby[!!!!].


igla16 napisał/a:

Dziękuję, jeśli dotrwaliście do końca mojego bełkotu.

Cała przyjemność po mojej stronie. Gdyby mój syn przyprowadził mi do domu taką dziewuchę z niewyparzoną gębą byłbym spokojny o jego przyszłość :-) i bardzo szczęśliwy. :-)

3

Odp: Ojciec mojego chłopaka
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Do tej pory widywalem ten rodzaj patologii u niektorych "zlych teściowych" - dzieki spodenkom znalazl sposob aby dobrac się do Ciebie.
Facet najwyrazniej po tym jak wychowal i zdolowal syna, postanowil poszukac nastepnej ofiary. Nie liczylbym na to ze bedzie reformowalny. Przyczai sie i bedzie probowal znowu.

Takie też ma zdanie mój chłop. Jeśli będzie próbował znowu - pewnie skończy się tak samo. Chciał znaleźć ofiarę - nie udało mu się. Skończyły się czasy, kiedy pozwalałam sobie na to, by mnie gnoić. ;-)


EXTRA_terrestrial napisał/a:

Ale to chore zasady i chyba trzeba bedzie sie zwijac. Wkrotce dowiesz sie co wart jest twoj facet.

Chore czy nie, ale do pewnych rzeczy trzeba się dostosować.


EXTRA_terrestrial napisał/a:

A jaka jest roznica miedzy jednym i drugim? Albo ma mozg uszkodzony alkoholem (lub czyms innym) albo "podklinicznie" (czyli nie w pelni ujawniajace sie) cechy jakies choroby psychicznej (jakas mania/depresja z dysforia, lekka "paranoja") tak że nie kwalikuje sie do zamkniecia ale daje popalic.

O maniach/zaburzeniach emocjonalnych myślałam, ale jeszcze nie skończyłam psychologii, a psychiatrą nie jestem, żeby stawiać diagnozy. ;-) Jeszcze.


EXTRA_terrestrial napisał/a:

Dokladnie tak. Zadnych kompromisow ze soba, mimo ze jest wiele powodow aby pojsc na kompromis[!]
Ja bym sie zwinął od razu. Jeśli uważasz, że "dajesz jeszcze jedną szansę" to masz prawo, ale wtedy już musi byc na prawdę ostratnią.

Jego czas już był. Rozmowa między moim chłopakiem a jego ojcem się odbyła. Pan nie ma sobie nic do zarzucenia, wina jest całkowicie po mojej stronie. No more chances. Przynajmniej na dzień dzisiejszy.

EXTRA_terrestrial napisał/a:

Moze byc problem z chlopakiem - albo ten zestaw cech "kupil" i ujawni w przyszlosci, albo tak go zdolowali ze nie bedzie w stanie walczyc o swoje i twoje gdy bedzie trzeba. Sugeruje abys sie na spokojnie temu przyjrzala bo to Twoja przyszlosc.

Biorę pod uwagę to, że M. może przesiąknąć pewnymi zachowaniami. Jednak z opiniami wstrzymuję się. Póki co nie ma zachowań ojca(a mojego faceta znam 6 rok, NA RAZIE jest ok, wszystko wyjdzie przy wspólnym zamieszkaniu)/

EXTRA_terrestrial napisał/a:

Jedno jest pewne - dopoki gosc nie padnie na udar, lub nie zlamie sobie stawu biodrowego (czytaj - nie zdegeneruje sie ze starosci tak ze nie bedzie mogl juz szkodzic,) NIE POWINNISCIE mieszkać z nim razem - zwlaszcza jesli bedziecie mieli jakiegos dzieciaka. Nie wolno pozwolic na jakiekolwiek uzaleznienie czegokolwiek w Twoim zyciu od takiej osoby[!!!!].

Tego nawet nie braliśmy pod uwagę. Jest plan, żeby zamieszkać razem, ale bez rodziców moich czy jego. Sami na swoim.

EXTRA_terrestrial napisał/a:

Cała przyjemność po mojej stronie. Gdyby mój syn przyprowadził mi do domu taką dziewuchę z niewyparzoną gębą byłbym spokojny o jego przyszłość :-) i bardzo szczęśliwy. :-)

Niewyparzoną gębę mam tylko wtedy, jak ktoś konkretnie wejdzie mi na odcisk. ;-) Albo obrazi mnie/moją rodzinę/moje wartości w sposób kompletnie niekulturalny, wulgarny i bezczelny.

4

Odp: Ojciec mojego chłopaka

wierzylam w idealy moja droga, ale moj ideal objawia wszystkie negatywne cechy swojej rodziny. twoj chlopak byc moze bedzie sie zachowywal w sytuacji kryzysowej tak samo jak jego ojciec.

5 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-10 09:37:35)

Odp: Ojciec mojego chłopaka

Czytam i czytam... I znowu czytam... I nic. Gdzie to jest? A co? Ty i Twój chłopak.
Jesteś - powiem delikatnie - bardzo emocjonalną osobą. To widać po Twojej odpowiedzi na refleksje Forumowicza. Sprawiasz wrażenie jakbys toczyła walke o tron z ojcem chłopaka.

Trudna jesteś we współżyciu. To czuć. Dla mnie powinnaś zrezygnować z nocowania w domu chłopaka. Nie pomyślałaś (nawet biorąc pod uwagę przeszłość jego ojca), że człowiek może odbierać Twoje zachowania w ich domu jak zwyczajne panoszenie się?

6

Odp: Ojciec mojego chłopaka

"wierzylam w idealy moja droga, ale moj ideal objawia wszystkie negatywne cechy swojej rodziny. twoj chlopak byc moze bedzie sie zachowywal w sytuacji kryzysowej tak samo jak jego ojciec." A jak sie zachowala dziewczyna (autorka)? Moze lepiej a moze jak jej matka?

Rozumiem emocje, klotnie ale moje pokolenie bylo tak wychowane czy racja czy nie, nie mialo prawa sie podniesc glosu na rodzicow czy tesciow. Dlatego dla mnie ta sytuacja to jakis absurd.

7

Odp: Ojciec mojego chłopaka
maniek_z_maniek napisał/a:

"

Rozumiem emocje, klotnie ale moje pokolenie bylo tak wychowane czy racja czy nie, nie mialo prawa sie podniesc glosu na rodzicow czy tesciow. Dlatego dla mnie ta sytuacja to jakis absurd.

Po pierwsze ów podchmielony jegomość to dla autorki obcy facet, żaden rodzic ani teść. Po drugie nie wiem z jakiego jesteś pokolenia,  ale wiek autorki  nie ma tu nic do rzeczy, bo w żadnym pokoleniu w XXI wieku, żaden obcy facet nie ma prawa drzeć japy, prowokować awanturę i jeszcze oczekiwać,  że inni będą siedzieć jak trusie. To  dopiero byłby absurd. Alkoholikowi  trzeba pokazać granice.

8

Odp: Ojciec mojego chłopaka

Oboje są w błędzie. Ojciec jest u siebie, ma prawo wymagać, by w jego domu zachowywano się w odpowiedni sposób. Pamiętam, jak moja mama zdenerwowała się kiedyś na moją ciotkę (swoją siostrę), ktora po tym, jak nocowała u nas, wstała i do śniadania usiadła w samej koszuli nocnej. U nas w domu nigdy nie było zwyczaju łażenia w piżamach, koszulach, wstajemy, to sie ubieramy. Gdy się jest u kogoś, należy szanować panujące zasady.
Z drugiej strony - ojciec uwagę powinien zwrócić kulturalnie, bez przekleństw.

Poza ty, czy jeansy są naprawdę aż tak niewygodne, że nie da się w nich wytrzymać kilku godzin? Dla dobra sprawy? Wiedząc, ze komuś przeszkadza zbyt luźny strój?

9 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2014-12-13 18:39:56)

Odp: Ojciec mojego chłopaka

Uwazasz ze zasady panujace w domu moga wykluczac chodzenie w spodniach chlopaka?
A spodnie chlopaka to "zbyt luzny stroj", porownywalny z koszula nocna?
To chlopak w nich nigdy nie chodzil w domu? - bo przeciez zasady ojca to wykluczaly.

Zreszta spodnie byly tylko pretekstem do czepiania sie i pokazania kto tu rzadzi.

10

Odp: Ojciec mojego chłopaka
zbyt.zaradny napisał/a:

Zreszta spodnie byly tylko pretekstem do czepiania sie i pokazania kto tu rzadzi.

FAKT smile
Już widzę jak spolegliwie reagujesz na to jak obca osoba ROBI co CHCE w Twoim domu wink
Sorry - czepnąć się można CO NAJWYŻEJ formy komunikatu - nie jego zasadności.

11

Odp: Ojciec mojego chłopaka

No dobrze, co autorka robila takiego "CO CHCE", co tak bardzo lamalo zasady panujace w tym domu?

12

Odp: Ojciec mojego chłopaka
zbyt.zaradny napisał/a:

co autorka robila takiego "CO CHCE", co tak bardzo lamalo zasady panujace w tym domu?

Ano usłyszała, że temu panu nie podoba się fakt, że panna chodzi w spodenkach jego syna. Zamiast pomyśleć sobie: "ale dziwak" i grzecznie przebrać się we własne spodnie - jej "wydawało się", że rozmówca przyjął argumentacje. Okazało się jednak, że nie przyjął. Miała jeszcze jedną szansę, kiedy ów pan bardziej dosadnie zakomunikował, że ma się przebrać. Ale ona wtedy zaczęła nauczać go kultury. Nie trzeba być mistrzem empatii, żeby wiedzieć jak to się skończy.

Oczywiście, że, racjonalnie myśląc, powód był idiotyczny, sposób wyrażenia pozostawiający wiele do życzenia, ale w tym przypadku widać, że jednak oklepane powiedzenie "mądry głupszemu ustępuje" czasem ma zastosowanie smile

13 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2014-12-13 20:40:40)

Odp: Ojciec mojego chłopaka

Masz sie przebrac bo ja tak chce!
Nie bedziesz mi tu chodzila domu w pozyczonych spodenkach!
Kto to widzial, zeby...!
To moj dom i jak sie nie podoba to...!

Jak ktos ma tak narypane w glowie, ze ustala sobie takie "zasady" to sam jest sobie winien, mogl przewidziec ze trafil kiedys na osobe troche mniej spolegliwa, nie respektujaca glupich i nielogicznych zasad.
Ja nie uwazam, zeby spodenki byly czyms porownywalnym do koszuli nocnej. Wrecz przeciwnie, chodzi sie w takich w miejscach publicznych, a nawet jego wlasny syn nosil je, jak rozumiem, w szkole.


Chociaz faktycznie autorka powinna sie nauczyc, ze czasem lepiej jest trzymac jezyk za zebami.
Starego pryka kultury juz raczej nic nie nauczy.

14

Odp: Ojciec mojego chłopaka
zbyt.zaradny napisał/a:

Chociaz faktycznie autorka powinna sie nauczyc, ze czasem lepiej jest trzymac jezyk za zebami.
Starego pryka kultury juz raczej nic nie nauczy.

Z tym nie mam jakiegoś dużego problemu, chociaż przedstawiona sytuacja może przedstawiać co innego. Nie lubię się kłócić, w większości przypadków nie wchodzę w konflikty, ale są przypadki, kiedy wszyscy tracą kontrolę.
Przekaz ojca przyjęłam, obiecałam, że to ostatnia taka sytuacja. A mógł zrozumieć moją uwagę jako atak na swoją osobę i to rozumiem. Tak samo jak i to, że ma prawo do egzekwowania SWOICH praw w SWOIM domu. Wyzwisk, przekleństw czy awanturnictwa już nie. Oboje zareagowaliśmy nie tak jak trzeba, szkoda tylko, że on nadal uważa, iż to nie on ma problem tylko ja. Mimo że sam przyznał - nie pamięta wielu rzeczy, które powiedział. Ja wciąż jestem pop.... i bezczelną gówniarą, której nie nauczyło się kultury. On wciąż jest miły, grzeczny i kulturalny.

CatLady napisał/a:

Poza ty, czy jeansy są naprawdę aż tak niewygodne, że nie da się w nich wytrzymać kilku godzin? Dla dobra sprawy? Wiedząc, ze komuś przeszkadza zbyt luźny strój?

Nie są na tyle niewygodne, by w nich nie wytrzymać. Ale jakoś nie wyobrażam sobie sprzątania i robienia domowych rzeczy w spodniach,  w których później miałam wychodzić.


Ogólnie nie czuję się dobrze z zaistniałą sytuacją, można było załatwić to grzecznie. Jednak, po wielu rozmowach z chłopakiem i jego rodziną, nie da się być spokojnym w jego towarzystwie. Są trzy osoby, przy których zachowuje się całkiem normalnie - przy swoich rodzicach i kobiecie. Ale ci pierwsi musieli wymóc posłuszeństwo i udało się im to stosunkowo niedawno. Zresztą sami stwierdzili, że to jak on się zachowuje, jest dla nich szokiem. Raz się od niego odcięli na prawie dwa lata po awanturze.

15 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-14 00:14:40)

Odp: Ojciec mojego chłopaka
zbyt.zaradny napisał/a:

/.../
Jak ktos ma tak narypane w glowie, ze ustala sobie takie "zasady" to sam jest sobie winien, mogl przewidziec ze trafil kiedys na osobe troche mniej spolegliwa, nie respektujaca glupich i nielogicznych zasad.
Ja nie uwazam, zeby spodenki byly czyms porownywalnym do koszuli nocnej. Wrecz przeciwnie, chodzi sie w takich w miejscach publicznych, a nawet jego wlasny syn nosil je, jak rozumiem, w szkole.
/.../

I nawiasem, przecież to jakiś zupełny hardkor, że facetowi chce się pamiętać o spodniach z gimnazjum. I jeszcze robić z tego aferę? Ja jestem w stanie pamiętać co mi mój syn opowiada o jakiś swoich zajęciach, jakie ma poglądy, co robią jego koledzy...
Nawet gdyby oddał swoje WYJSCIOWE spodnie, zacząłbym od odpytania JEGO czy nie upadł na głowę, a dziewczynie ani słowa bo to ich sprawy a jego decyzja. Najwyżej chłopak musiałby chodzić z gołym tyłkiem i od tego zmądrzał :-))))

No chyba że są zbyt mało eleganckie w jego domu, ale wtedy skąd u takiego miłośnika elegancji wyzwiska?

Tam są jakieś chore układy IMHO. Sugeruję ewakuację.

16

Odp: Ojciec mojego chłopaka
igla16 napisał/a:

Przekaz ojca przyjęłam, obiecałam, że to ostatnia taka sytuacja. A mógł zrozumieć moją uwagę jako atak na swoją osobę i to rozumiem. Tak samo jak i to, że ma prawo do egzekwowania SWOICH praw w SWOIM domu. Wyzwisk, przekleństw czy awanturnictwa już nie. Oboje zareagowaliśmy nie tak jak trzeba, szkoda tylko, że on nadal uważa, iż to nie on ma problem tylko ja. Mimo że sam przyznał - nie pamięta wielu rzeczy, które powiedział. Ja wciąż jestem pop.... i bezczelną gówniarą, której nie nauczyło się kultury. On wciąż jest miły, grzeczny i kulturalny.

Ogólnie nie czuję się dobrze z zaistniałą sytuacją, można było załatwić to grzecznie. Jednak, po wielu rozmowach z chłopakiem i jego rodziną, nie da się być spokojnym w jego towarzystwie. Są trzy osoby, przy których zachowuje się całkiem normalnie - przy swoich rodzicach i kobiecie. Ale ci pierwsi musieli wymóc posłuszeństwo i udało się im to stosunkowo niedawno. Zresztą sami stwierdzili, że to jak on się zachowuje, jest dla nich szokiem. Raz się od niego odcięli na prawie dwa lata po awanturze.

zbyt.zaradny napisał/a:

No dobrze, co autorka robila takiego "CO CHCE", co tak bardzo lamalo zasady panujace w tym domu?

To rzecz drugorzędna i bez znaczenia.
"MY home is my castle"

IGŁA - może zrozumiesz, że nie masz prawa na CZYIMŚ terytorium NICZEGO oczekiwać... poza grzecznością.
I w grzeczny sposób mogą Cię NAWET za owe drzwi wyprosić.
I to bez tłumaczenia dlaczego... mają PRAWO przebywać POD swym dachem w towarzystwie osób, które sobie wybrali do towarzystwa - a nie "gość w dom - Bóg wi po co" wink ?!
PS.
Zauważyłaś może, iż sama piszesz, że mieli z synem problemy?
Może to rzutować na przewrażliwienie w temacie...
Gdzie się ma człek CZUĆ SWOBODNIE jak nie pod własnym dachem?

17

Odp: Ojciec mojego chłopaka

Przyszły teść był pod wpływem alkoholu, Ty nie. Na jego zachowanie nie masz wpływu, na swoje masz.

igla16 napisał/a:

(...)Jest mi też głupio, że głupie spodenki są powodem awantury.(...)Może wy będziecie mieli jakieś sugestie, za które będę bardzo wdzięczna. (...)

Istnieje i czasem, choć zbyt rzadko, jest używane słowo 'przepraszam'.

18 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2014-12-14 12:02:48)

Odp: Ojciec mojego chłopaka

Anhedonia - to rodzice "tescia" mieli klopoty ze swoim synem (czyli z "tesciem").
Facet jest po prostu chory i mial ochote sie kogos czepic. Jeszcze nie raz mu odbije.

Igla - specjalnie to nie masz za co przepraszac. Nie zrobilas nic takiego zlego jesli chodzi o te spodenki. Natomiast w kwestii awantury oboje przesadziliscie, ale jesli on uwaza ze sie zachowal w porzadku, to ty tez mozesz. No chyba ze uwazasz, ze po Twoich przeprosinach on rowniez bedzie sklonny przeprosic Ciebie, to wtedy ma to sens. Ja odnioslem wrazenie ze ten facet jest niereformowalny ale Ty go znasz lepiej. 
Na przyszlosc radze jednak zachowywac spokoj w takich sytuacjach - usmiech na twarz i ... zignorowac kompletnie glupie uwagi. Klotnie maja sens tylko wtedy gdy mozesz cos zyskac lub uniknac straty. Opinia takiego typa nie jest czyms o co warto walczyc.
A klotnie tylko o racje nie maja sensu w ogole.

19

Odp: Ojciec mojego chłopaka
zbyt.zaradny napisał/a:

Anhedonia - to rodzice "tescia" mieli klopoty ze swoim synem (czyli z "tesciem"). Czytanie ze zrozumieniem...
A klotnie tylko o racje nie maja sensu w ogole.

Będzie pisanie "ze zrozumieniem" to i będzie czytanie z powyższym... wink
CO do kłótni o rację... to masz rację big_smile
NIEMNIEJ - masz 39 lat, UWAŻASZ, że w swoim domu jesteś u siebie?
Czy też każdy "gość" twego nastoletniego dziecka miałby więcej do powiedzenia niż ty? Bo zdaje się, że JEDNAK skutkiem owej przepychanki nie było spolegliwe milczenie a regularna awantura? No ja W SWOIM DOMU bym podziękowała takiemu komuś za wizytę... szczególnie "będąc pod ankoholem" wink
Zdaje się, że tu był przypadek "warta Pac pałaca a pałac Paca"... może ?

20 Ostatnio edytowany przez McMiodek (2014-12-14 12:28:50)

Odp: Ojciec mojego chłopaka

Mnie w życiu do głowy by nie przyszło wykłócanie się czy to z rodzicami, czy teściowymi, a juz tym bardziej w ich własnym domu. Jak im coś nie pasi,to trudno- jestem U NICH, więc nie mam co podskakiwać, tylko się dostosować.

Gdy przychodza koledzy do moich dzieci, to też wiedzą i to bardzo dobrze, że u mnie nie ma biegania po domu, rzucania przedmiotami, skakaniu po łóżkach, czy trzymania nóg na stole. Każdy się do tego stosuje, chociaż wiem doskonale, że na pewne rzeczy kręcą nosami. Czemu żadne z nich nie zapyszczy? Ano bo wiedzą, że nie są u siebie.

zbyt.zaradny uważasz, że ojciec chlopaka jest chory tylko dlatego, że zwrócił uwagę na to,co jemu przeszkadza? Pomyśl z drugiej strony- on i tak na wiele pozwala, bo dziewczyna nocuje u nich. Nie każdy ma tak liberalne poglądy. Autorka co prawda tam w domu robi podobno obiadki etc, ale tego jej chyba nikt nie nakazuje. Nie wiemy, czy ojcu i takie zachowanie nie przeszkadza, może siedział cicho, bo nie chciał zbednych kłotni, ale w końcu nie wytrzymał? Gdyby autorka nie wdawała się w pyskowki, tylko założyła swoje własne spodnie, to nie byłoby tego tematu. Bo wydaje mi się, ze ojcu nie chodziło o spodnie, ale właśnie o to, że autorka potrafiła jeszcze dyskutować. Nie wierzę, żeby też nie wiedziała, jaki z teścia człowiek- więc tylko dolała oliwy do ognia.

ja bym przeprosiła za zbędną aferę i nie oglądała się, jakie relacje ma ojciec z innymi ludźmi. Mimo wszytsko- igla, bedąc u chłopaka nie jesteś u siebie i powody do kłotni moga być naprawdę głupie, jeśli naruszasz zasady prywatności. Więcej pokory kochana, Twoje poglądy są równie godne poszanowania, co każdego innego człowieka, ale czasami trzeba mieć też trochę więcej taktu smile

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

21

Odp: Ojciec mojego chłopaka

https://www.youtube.com/watch?v=ztCl0xXqunc
biedny, chory bo nie nadażający za zmieniającymi się czasami sad

22 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2014-12-14 20:40:36)

Odp: Ojciec mojego chłopaka

Adhedonia - nie moglas po prostu tego zdania nie zauwazyc zanim je usunalem? ????
A "tesc" chory bo jest chory. Jezeli ktos nie pamieta co mowil pod wplywem alkoholu, to wg mnie jest juz choroba. Czepianie sie to efekt choroby.
Powtorze jeszcze raz bo chyba trudno to zrozumiec: spodenki chlopaka, nawet kuse, sa normalnym ubraniem. Jesli facetowi to przeszkadza, to ja to odbieram tak, ze sie czepia bo chce, bo jest pijany itp. Byc moze bylo inaczej: wybuch mogl byc spowodowany zbyt czestym przebywaniem dziewczyny i facet mogl miec juz dosc, przyznaje. No, ale o tym autorka duzo nie pisze.
Przeprosiny beda jak najbardziej na miejscu jesli " tesc" bedzie umial je docenic. Nie wiem, nie znam go. Moje wrazenie po lekturze watku jest jednak troche inne.

Kabaret swietny i bardzo zyciowy ????


EDIT:
Teraz zauwazylem spora niekonsekwencje w moich wypowiedziach. Mianowicie jezeli klocic sie o racje nie ma sensu, to nie ma sensu rowniez BYC pokloconym.
W takim razie faktycznie nalezy schowac dume w kieszen i wyprostowac sytuacje przepraszajac ojca chlopaka.

23 Ostatnio edytowany przez igla16 (2014-12-14 23:34:58)

Odp: Ojciec mojego chłopaka

Przeprosiny padną, to jest niezaprzeczalne. Za to, co tutaj już napisałam - za słowa, które padły w kłótni. I za nerwowe reakcje. Jednak mimo wszystko stosunku do jego osoby nie zmienię. Tak samo jak i obstawiam przy swoim, mógł to trochę inaczej załatwić wszystko i zachować się nieco grzeczniej.

McMiodek napisał/a:

Autorka co prawda tam w domu robi podobno obiadki etc, ale tego jej chyba nikt nie nakazuje. Nie wiemy, czy ojcu i takie zachowanie nie przeszkadza, może siedział cicho, bo nie chciał zbednych kłotni, ale w końcu nie wytrzymał?
(...)
ja bym przeprosiła za zbędną aferę i nie oglądała się, jakie relacje ma ojciec z innymi ludźmi. Mimo wszytsko- igla, bedąc u chłopaka nie jesteś u siebie i powody do kłotni moga być naprawdę głupie, jeśli naruszasz zasady prywatności. Więcej pokory kochana, Twoje poglądy są równie godne poszanowania, co każdego innego człowieka, ale czasami trzeba mieć też trochę więcej taktu smile

Z moim nocowaniem czy gotowaniem nie miał problemu. Kilka razy nawet stwierdził, że dobrze robię gotując chłopakowi od czasu do czasu obiad, który jest zgody z wytycznymi dietetyka i diabetologa.
Jest on typem osoby, która "wali" prosto z mostu, co mu nie pasuje. Odkąd jestem z M. nie było zgrzytów, tolerował moje nocowanie czy przebywanie u nich w domu. Jedyną rzeczą, która mu przeszkadzała to palenie. Jak wszyscy paliłam na balkonie, ale ze względu na to, że mu zaczęło to przeszkadzać, na jego "rozkaz" wychodzę na zewnątrz. Oprócz tej jednej rzeczy - wszystko było ok.


Jednakże facet mnie mocno irytuje, nie chodzi tylko o tą kłótnię, ale ogólnie. Przy swoich zjazdach i napadach złego humoru, robi się tak nieprzyjemny, że nie da się z nim wytrzymać. Przez ten rok nie wtryniałam się w ogromne awantury w domu, rozmawiałam o tym tylko z chłopakiem. Nie czułam się odpowiednią osobą, by zwracać jego ojcu uwagę, bo zwyczajnie się bałam(dochodziło do rękoczynów). Do tej kłótni. No, ale stało jak się stało. Głupio mi, ale też dziwnie się czuję z tym, że ktoś chciał mnie zgnoić za to, że poprosiłam(!) o lżejszy ton. Nie raz bywało tak, że na mnie warczał czy był niemiły lub opryskliwy. Za każdym razem było mi przykro, ale nie robiłam o to problemu czy coś. Mówiłam o tym chłopakowi, że nie czuję się fajnie, że źle się czuję, kiedy on się wyżywa na mnie, bo akurat przyszła poczta w nieodpowiednim momencie.


EDIT:

Padło stwierdzenie, że jego relacje z innymi nie są tutaj kluczowe. Ogólnie się zgodzę, jednak przy napadach szału, on nie szanuje nikogo. Własnych rodziców, babci, swojej kobiety czy syna. A to ma znaczenie, przynajmniej moim zdaniem. Jak akurat trafi się, że ma dobry humor, wszystko jest ok. Facet, ojciec i syn idealny. Do czasu. Wystarczy, że mop stoi w innym miejscu. Zresztą mojemu chłopakowi oznajmił: "nie da się z nikim załatwić czegokolwiek na spokojnie, jak na ciebie przy babcie wrzasnę to tylko wtedy odnosi to jakiś skutek". Trochę słabo.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026