JustynaPiatkowska napisał/a:Powszechnie uważa się, że osoby szczególnie uzdolnione, mają niższe kompetencje społeczne. W pełni oddającym się sztuce muzykom, genialnym naukowcom, pasjonatom poświęcającym się wąskiej dziedzinie z większym trudem przychodzi nawiązywanie nowych znajomości, poruszanie się w towarzystwie, utrzymywanie relacji. Badania naukowe częściowo potwierdzają te założenia.
Czy zgadzacie się, że wybitnie zdolni, odnoszący sukcesy naukowe, mają kłopoty w relacjach międzyludzkich?
Jak traktowani są w Waszym środowisku pasjonaci, bez reszty oddani swojej karierze?
Czy oderwany nieco od rzeczywistości ?szalony fizyk? ma szanse stworzyć i utrzymać szczęśliwy związek z kobietą?
Pani Justyno, zgadzam się, ze wielu ludzi szczegolnie uzdolnionych [tzw. geniusze] często mają mniejszą zdolność komunikacji społecznej, nawiązywania relacji itp. Czasami są zamknięci w sobie, w swoim świecie, tak pochłonięci nauką, że ich kontakty z innymi kuleją. Chociaż oczywiście nawet od tej reguły są wyjątki, kiedyś nawet w tv chyba pokazywano mężczyznę, który miał wielki talent matematyczny, geniusz to dobre określenie na niego, lecz jego kontakty z innymi jak na taką wybitną jednostkę można zaliczyć do dobrych.
Z racji na mój młody wiek nie znam bliżej bardzo wykształconych ludzi, którzy mogliby podzielić się ze mną swoim doświadczeniem. Jednak, gdy się stykam z takimi nawet na uczelni, to z jednej strony podziwiam ich, a z drugiej współczuje, bo często odnoszę wrażenie, że ich życie kręci się tylko wokół nauki. Jednakże nic do tego nie mam, skoro im to sprawia radość, to wspaniale i niech nadal doskonalą sie w tym. Ja na pewno nie należe do osób szczegolnie utalentowanych, czasem mówią, że do zdolnych to należe faktycznie, ale dodatkowo leniwych , dlatego czasem nie mam chęci na naukę, mimo że jest to np coś co lubię - górę bierze lenistwo. Ponadto nie mogłabym skupiać się tak na nauce, bo mam jako priorytet ustawioną miłość i rodzinę, bliskich i zawsze robię wszystko, by jak najwięcej być z nimi, a więc nawet takie konferencje naukowe nie dałyby mi radości, wrećz przeciwnie, radość odczuwam będąc z bliskimi. Nie jest dla mnie ważne też jaki stopień naukowy osiągnę, postanowiłam sobie, że gdy będę już w stanie założyc własną rodzinę, to jestem w stanie nawet przerwać studia, bo to dla mnie priorytet, no chyba, że mój chłopak bny wolał, bym dokończyła
Jednak dla mnie to nie jest arcy ważne
Myślę, że geniusz zazwyczaj ma cięzej by zbudowac relacje, zwiazek , malzenstwo. Moze to byc trudna relacja. Ja sadze, ze wlasnie z racji tego, ze tak wazna jest dla mnie rodzina, milosc, to nie bylabym szczesliwa z taka osoba. Uwazam, ze jak ludzie sa razem, to dobrze, by mieli wspolne priorytety. Nie wyobrazam sobie sytuacji, ze ja chce z nim byc jak najwiecej, a on poswieca sie nauce, na dluzsza mete to straciloby sens, bo oboje pragnelibysmy czegos innego. Jednak kobieta, ktora nzywa sie karierowiczka i czesto odwleka nawet decyzje o zalozeniu rodziny, bo kariera to dla niej priorytet i po prostu tez jest geniuszka w jakiejs dziedzinie, wiec mielibysmy cos co ich by laczylo, mogloby to ich spajac i mysle, ze mogliby stworzyc szczesliwy zwiazek. Lepiej tylko, zbey nie byli specjalistami w jednej dziedzinie, bo to czesto moze prowadzic do spiec w zwiazku .. lub np wspolna praca i ciagle spedzanie czasu przez to.
Co do nawet mojego zwiazku jestem z chlopakiem ,ktory tez studiuje, lecz do nauki za bardzo sie nie pali
Mimo wszystko jesli chcialby robic jakiegos doktora, to mysle, ze bym zrozumiala, bo mysle, ze i tak bym byla na 1 planie, ale watpie , zeby tak chcial, raczej nie mamy takich planow. A wiec sadze, ze dobralismy sie na podobnym poziomie
Moze zabrzmi to strasznie, ale oboje nie mamy wiekszych pasji. Mimo wszystko spedzamy cudownie czas wspolnie i nie nudzi nam sie
pozdrawiam