netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

21 odpowiedzi4 572 wyświetleniazałożony przez 8a8ka, 03.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Witam wszystkich na forum,

strasznie tu dużo smutnych historii, straszne jest też to, że ja dopiszę zaraz kolejną, swoją. Szczerze mówiąc wolałabym pogadać z kimś niż pisać, ale nie mam takiej możliwości. Nie chcę już nikogo znajomego obarczać swoimi problemami, nie chcę znowu współczuć, dobrych rad i całego tego zamieszania. Wiem, że o wiele lepiej ocenić sytuację są w stanie osoby takie jak Wy, stojąc z boku, bez uczuć do którejkolwiek ze stron. Zdaję sobie też sprawę, że w mojej sytuacji ciężko będzie cokolwiek doradzić, ale muszę się wypisać więc może po prostu już zacznę...


Wszystko zaczęło się mniej więcej rok temu. Byłam wtedy w ciąży a on mnie zdradził. Nie była to jednorazowa sytuacja tylko romans. Trwał w sumie jakieś 3 mc. Czułam, że coś jest nie tak ale w życiu nie przyszło mi do głowy, że on jest w stanie coś takiego mi zrobić.
Mieliśmy już jedno dziecko a drugie lada dzień miało pojawić się na świecie. Jednak po kilku rozmowach - zainicjowanych z mojej strony - przyznał się. Okazało się, że się zakochał. Nie planował tego, tak wyszło.

Płakaliśmy oboje. Rozmów było jeszcze kilka. Sam nie wiedział czego chce. Z jednej strony wiedział że ma dom, rodzinę, dzieci /drugie dziecko już się urodziło/ a z drugiej strony był zakochany w tamtej. Była ode mnie przecież we wszystkim lepsza. To było takie typowe zauroczenie faceta.

Próbowaliśmy różnych scenariuszy. Najpierw się wyprowadził, ale szybko wrócił i bardzo przepraszał, znów płakaliśmy oboje.
Został. Jednak kłóciliśmy się, ja czułam, ze on się z nią nadal kontaktuje - co okazało się później prawdą. Po kolejnej rozmowie ustaliliśmy, że jednak się wyprowadzi. Że nie dajemy rady udawać że jest ok i starać się tylko dla dzieci. Nie byłam w stanie traktować go przedmiotowo bo po prostu go kochałam a on ze swojej strony nie darzył mnie żadnym uczuciem oprócz szacunku. Nie przytulał, nie kochaliśmy się...

Byliśmy parą 16 lat. 9 lat po ślubie. Ciężko było mi to wszystko ogarnąć, bałam się rozłąki, bałam się czy sobie poradzę, bałam się wszystkiego. Do tego miałam maleńkie dziecko. Wolałam już pogodzić się ze wszystkim, starać się zrozumieć, że są kryzysy, że może tak miało być. Ale żebyśmy mieszkali razem, że na pewno wszystko się ułoży. Przez jakiś czas chodziłam do psychologa, ktory trochę mnie podbudował i uświadomił równocześnie beznadziejność całej sytuacji w jakiej się znalazłam. Zrozumiałam, że mąż mnie nie kocha i nic z tego nie będzie jeśłi tylko ja będę tego chciała.

Wyprowadził się.

Był kwiecień.

Jak się czułam ? Z jednej strony nie mogłam uwierzyć, było mi przykro, żal dzieci - to było najstraszniejsze. Przez jakiś czas dużo płakałam. Z drugiej strony miałam spokój. Odżyłam. Nie czekałam aż wróci z pracy. Nie musiałam prać jego rzeczy, prasować, gotować. Robiłam to na co miałam ochotę. Pojechałam z dziećmi w góry. Potem wyjechałam na tydzień sama a dzieci zostały z moją mamą. Potem znów jakiś wyjazd wspólny. Właściwie do września ciągle się coś działo. Spotykałam się ze znajomymi, zapraszałam do siebie - mam duży dom, wyjeżdżałam. BYłam bardzo spokojna - to chyba najlepsze określenie. Jednocześnie nie mogłam pogodzić się z tym, że dzieci nie mają ojca i nie będą go miały, że są takie małe itd itp.

Mąż w tym czasie kontaktował sie z nami rzadko. Zabierał co jakiś czas syna do siebie. Czasem na noc. Mniej więcej raz na dwa tygodnie. Łączyły nas tylko formalności. Płacił mi alimenty takie jak wspólnie ustaliliśmy. Planowaliśmy rozwód.

We wrześniu syn poszedł do nowego przedszkola. Cały czas żył w świadomości, że tata nie mieszka z nami bo związane jest to z pracą. Tęsknił za nim. Jak jechał do niego pytał czemu nie możemy jechać razem itd. itp.

Wiedziałam jednocześnie, że mąż spotykał się z tą panną jednak po jakimś czasie rozstał się z nią. Jednak okazało się, że to nie jest taka wielka miłość. Czar pewnie prysł jak zamieszkali razem i weszła rutyna. Zaczęli się podobno kłócić, była bardzo o mnie zazdrosna i nie dało sie tego pogodzić.

Moje wyjazdy się skończyły, urlop macierzyński powoli zaczął dobiegać końca, zaczęłam myśleć o powrocie do pracy który zbliżał się co raz bardziej i znów naszły mnie wątpliwości jak ja sobie poradzę. Miała przyjechać do mnie moja mama, która mieszka w innym mieście, ale strasznie się tego obawiałam. Moja mama ma taki charakter, że ciągle się kłócimy, traktuje mnie niestety jak dziecko.

I tak pewnego wrześniowego dnia - w rocznicę naszego ślubu coś we mnie pękło. Rozryczałam się. Napisałam do niego list. Że nadal go kocham, że dzieci, że dom. Ze moze nie warto sie rostawać, ze moze warto spróbować. Nie odpisał, ale zaczął częściej nas odwiedzać, na herbatę, spotkać się z drugim synkiem. Zostawał na całą sobotę, potem wracał w niedzielę, jeździliśmy na rowery wspólnie. Jakoś zaczęło się dobrze dziać. Starszy synek był najszczęśliwszy na swiecie.

W końcu zdecydowaliśmy, że wróci.

Wrócił.

Na początku było super. Ustaliliśmy sobie wiele rzeczy, wyjaśniliśmy. Zaczęliśmy zmieniać różne rzeczy w domu, których on zawsze chciał a ja podobno nigdy nie. Tu się na chwilę zatrzymam. Mój mąż to typ faceta, który jet bardzo zamknięty w sobie. Wychowany przez chłodną matkę, która z pewnością go kocha ale nie potrafiła mu tej miłości nigdy za bardzo pokazać. Wiem o tym, wiele razy rozmawiałam z mężem na ten temat. On nigdy nie miał potrzeby żeby się przytulić, pogadać sobie ze mną o czymś, wszystkie rozmowy na poważniejsze tematy wychodziły zawsze z mojej strony. A on jest typem narzekacza. Jak jest dobrze to nic nie powie, ale jak jest źle to ma pretensje i od razu krzyczy. Więc ja przez te wszystkie lata już się do tego przyzwyczaiłam, że on sobie krzyczy, że nic mu się nie podoba, to nie fajne, to nie fajne. A teraz zaczęłam go słuchać - ok chcesz żebyśmy tu zamontowali coś tam - kupiłam a on zamontował. Powiedział mi co chciałby zmienić w domu i już albo to zrobiliśmy albo na razie nie mamy kasy ale jest plan żeby to zmienić.

To o czym wyżej napisałam wynikało z problemów z komunikacją między nami. On ciągle narzekał, a ja wiedząc, że on i tak nigdy nie pochwali bo jemu nic się nie podoba , olewałam te jego narzekania, on też już do tego sam nie wracał i był na swój sposób nieszczęśliwy że coś tam jest nie tak jak on by tego chciał i wszystko jest tak jak ja chcę. Tylko że ja każdy większy zakup zawsze z nim uzgadniałam i decydowaliśmy razem czy kupujemy i co. Więc tu się trochę z nim nie zgadzam. Po drugie jaki facet zajmuje się wyborem koloru poduszek na kanapę albo kocyka, no wiecie takich typowych pierdół domowych ?

Ale ok, wyjaśniliśmy sobie to już. Ja wiem, że jak on narzeka to muszę go pociągnąć za język a nie zostawiać tak tego ze zwykłym komentarzem, więc mam nadzieję, że zaczniemy się dogadywać lepiej.

Ale co jest nie tak ...
Otóż odkąd mąż wrócił minęły dwa miesiące. Jego charakter nie zmienił się i wiem, że się nie zmieni. Czyli wciąż będzie narzekał, czasem krzyknie. Choć mam wrażenie, że bardzo się uspokoił. Jest dla mnie bardzo miły - już mniej niż na początku ale jest. O co go nie poproszę - robi bez żadnego ale bądź nie np. zakupy, wozi synka do przedszkola. Dla dzieci jest bardzo  miły, młodszego synka uwielbia, całuje, przytula, ze starszym się czaaasem pobawi, czaaasem mu poczyta, ale to generalnie ja obrabiam wszystko. A z dużym domem, dorosłym facetem, dwójką dzieci na prawdę mam co robić. Pomijam już fakt, że ostatni miesiąc spędzam w domu, bo od nowego roku wracam do pracy i nie wyobrażam sobie znaleźć czas na to wszystko na co mam teraz. A ja lubię spędzić z moimi dziećmi czas. Pobawić ię z nimi, daje mi to radość jak widzę jaką daje dziecku np wspólne budowanie z klocków. Uważam że po to zdecydowałam się na dzieci, żeby się nimi zajmować, i to w jaki sposób ja będę traktować je kiedy są małe i spędzać z nimi czas zaprocentuje w przyszłości. Oczywiście bywam też zmęczona lub nie w humorze lub zajęta i wtedy dziecko zajmuje się same sobą, ale od czasu do czasu uważam za słuszne pobawić się z nim, poczytać.
Tymczasem mąż robi wszystko raczej z obowiązku, sam z inicjatywą nie wyjdzie ale ok taki jest. Martwi mnie jednak to, że czuję, że on jakby się ode mnie odsunął. Widzę, że coś go męczy ale próby rozmów z mojej strony nic nie dają. Mam do niego pretensje, że wraca do domu, zjada, kanapa, browar, tv + telefon i tak usypia, ok 1 w nocy przychodzi spać i śpi do rana. Zero przytulenia, miłego słowa. I tak codziennie. Chwilę pogadamy co u nas, ale to ja zaczynam takie rozmowy - on na pytanie czy nie jest ciekawy jak spędziłam dzień wzrusza ramionami, a na pytanie czy nie jest ciekawy czy się coś nie wydarzyło - stwierdza że gdyby się wydarzyło to bym mu powiedziała...

Jak coś mu powiem, że mi się nie podoba = to piwo i kanapa i tv/tel do późnej nocy a ja obrabiam wszystko sama - a niedługo sama wracam do pracy i będę zmęczona - to kwituje to tekstem, że już się przyzwyczaił, że ja przez całe życie mam do niego pretensje. Więc ja mu powiedziałam, że to nie prawda. Żeby nie robił z siebie głupszego niż jest. Że wiem, że jest mądry, inteligentny, że zarządza firmą, sporą grupą ludzi, wszystko potrafi załatwić i że nie wierzę, że on nie wie, że mnie krzywdzi, że wie że go kocham, że widzi że się staram, że wie że czekam, aż mnie przeprosi za to co zrobił i obieca że się to nie powtórzy - czy to tak wiele ? Że chyba mu to za łatwo wszystko przyszło, że może gdyby musiał się bardziej postarać to bardziej by docenił. Że wiem że jest taki dla mnie nie dlatego że nie umie być innym tylko dlatego że mu się nie chce. Tylko ja się pytam dlaczego ??? Nie odpowiedział a ja poszłam spać.

Dziś wyjechał na dwa dni służbowo, Poprosiłam go żeby sobie to przemyślał i swoich przemysleniach mi powiedział.

Dziewczyny, ja znów czuję się źle. źle zrobiłam godząc się na powrót - czy raczej  prosząc go o powrót bo wiem że nie jest tego wart, ale nie poradziłabym sobie sama, szkoda było mi dzieci, i chciałam jeszcze jeden ostani raz spróbować. Za dwa tygodnie mamy wyjechać we dwoje na tydzień. Wcale mi się nie chce :-(
Czy ten etap przejdzie ? Jak ja mam się zachowywać, co robić ? Jak przeżyć kolejną porażkę ... ? Czuję że on mnie nie kocha. W łóżku na początku było średnio, czułam że jest spięty, potem było ok, ostatnio jak tydzień do nie było - było super, a teraz się nie kochamy...

2 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-12-03 13:12:03)

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Czytalas watek "wybaczyc roczny romans meza"? Tez ciaza, tez romans, tez kochanki, nawet nie jedna. I tez dylemat autorki, co z tym fantem zrobic.

Nie rozumiem jak mozna bez mrugniecia okiem przyjac zdrajce pod swoj dach? Bo dom, bo dzieci..przeciez to zaslona dymna. BO BOJE SIE BYC SAMA, bo jak on odejdzie, to koniec swiata nastapi - to jest prawdziwy powod.
A sama wlasnie kobieta po zdradzie powinna byc i tak dlugo, az sie panu jednemu i drugiemu w glowie wszystko pouklada i albo na kolanach wroci blagajac o wybaczenie i druga szanse, albo pies go ganial, niech dalej za sukami sie ugania.

A tu dokladnie na odwrot, maz idzie w dluga i tyle w nim zalu co kot naplakal, a zona z placzem blaga go o powrot. No i gdzie tu logika?

Nie chcesz z nim jechac? To nie jedz. I jasno mu powiedz dlaczego. Chyba wreszcie nadszedl czas pokuty dla niego.

3

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?
Mussuka napisał/a:

Czytalas watek "wybaczyc roczny romans meza"? Tez ciaza, tez romans, tez kochanki, nawet nie jedna. I tez dylemat autorki, co z tym fantem zrobic.

Nie rozumiem jak mozna bez mrugniecia okiem przyjac zdrajce dop swoj dach? Bo dom, bo dzieci..przeciez to zaslona dymna. BO BOJE SIE BYC SAMA, bo jak on odejdzie, to koniec swiata nastapi - to jest prawdziwy powod.
A sama wlasnie kobieta po zdradzie powinna byc i tak dlugo, az sie panu jednemu i drugiemu w glowie wszystko pouklada i albo na kolanach wroci blagajac o wybaczenie i druga szanse, albo pies go ganial, niech dalej za sukami sie ugania.

A tu dokladnie na odwrot, maz idzie w dluga i tyle w nim zalu co kot naplakal, a zona z placzem blaga go o powrot. No i gdzie tu logika?

Nie chcesz z nim jechac? To nie jedz. I jasno mu powiedz dlaczego. Chyba wreszcie nadszedl czas pokuty dla niego.

------

Wiesz, myślałam o tym właśnie, że zrobiłam źle. Nie wiem czy Ty byłaś w takiej sytuacji. Nie jest łatwo na prawdę i to zupełnie inaczej jak samemu się tego doświadcza. Wiem, że za łatwo ale nie wyrzucę go znów teraz, bo to było by bez sensu. Dopuszczam taki scenariusz ale dopiero jak będę pewna tego, że się nie da, że się nie uda. Ale od tej decyzji nie będzie już powrotu dlatego to dla mnie ostateczność,

Wiem, pewnie dała bym sobie radę  bo każdemu się wydaje że sobie nie da.

Ale chcę spróbować, choć jestem zmęczona, czuję się bezradna, chcę wiedzieć co robić będąc z nim.

4

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?
8a8ka napisał/a:

nie wyrzucę go znów teraz, bo to było by bez sensu....

chcę spróbować, choć jestem zmęczona, czuję się bezradna, chcę wiedzieć co robić będąc z nim.

a pierwszy post konczysz slowami, ze czujesz, iz Cie nie kocha.

No to jaki sens jest dalej w tym tkwic? Byc z kims, kto widac, ze jest bo jest a tak naprawde, jak trafi sie cos (ktos) lepszego, to rownie dobrze zwinie fraki i odejdzie? Zyc obok kogos, z kim juz nawet pojscie do lozka to farsa? On nawet nie przeprosil, a Ty go nadal chcesz.

Kompletny bezsens i nie dziw sie, ze on juz do Ciebie szacunku tez nie czuje.

5

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Moje okoliczności życiowe nie były takie jak u Ciebie. Zostałam zdradzona. Tak jak Ty bałam sie , że nie przetrwam. Że sobie nie poradzę. Stąd moje tłumaczenie sobie, że robie to dla dobra Dzieci.

Twoje pytanie nie powinno brzmieć: co robić będąc z nim... Bo nie powinnaś z nim zostać. To nie ma sensu. Najmniejszego. On Cię nie kocha. Pomyślałaś o tym, że on z jakichś powodów został przez tamta kobiete odtrącony a jego uczucia względem niej nie wygasły? Bo widzisz... Stworzenie związku, założenie rodziny nie oznacza zawsze trafnego wyboru. I na całe życie. Wbrew pozorom naprawianie błędów nie czyni z nas "bohaterów", bo w procesie prostowania naszych błędów mimo wszystko krzywdzimy innych.

6

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Dlaczego.

Chcę dać mu szansę. Bo widzę że się stara, bo widzę że się zmienił. Bo myślę, że może potrzeba więcej czasu a to wszystko stało się trochę za szybko.
Bo nadal go kocham.

To co ja powinnam zrobić racjonalnie to wiem - powinnam go spakować jak go tutaj teraz nie ma i wyrzucić. To powinnam zrobić. Być może przemyślał by sobie wszystko i sam doszedł do jakiś wniosków. Nie powinnam mu mówić że go kocham, nie powinnam być dla niego taka dobra. I to powoli wdrażam w życie.

Ale ja się boję. Boję się przyszłości bez niego. Jestem osobą bardzo wrażliwą. Szkoda by mi było dzieci. Chcę po prostu spróbować. Jeśli kolejne miesiące będą mijały bez żadnej poprawy i się nie uda to trudno ale chcę jeszcze trochę powalczyć.

7

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Dobra, to kolejna stracona kobieta. Juz mi sie nawet nie chce tego komentowac, bo zal d..e sciska jak czytam teksty : chce mu dac szanse.
Jasne, szanse na co? Ze sie lepiej wyspi, nazre, ponarzeka i wtedy mocniej Cie pokocha? Tzn. znowu pokocha, bo poki co z opisow jego milosci nie widac. Tylko przyzwyczajenie.

Boje sie, boje sie, boje sie - no jakbym Danuske z Krzyzakow slyszala.

A nie boisz sie, tego, co on o Tobie na codzien teraz mysli? Bo chyba doskonale wiesz. Strach to przezyc kolejnych kilka albo i kilkanascie lat w takim zimnym sarkofagu jak wasz zwiazek. Milion razy lepiej byloby zostac samej.

8

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Dziękuję za te wiadra zimnej wody.

Trochę otwiera to oczy. Ale nie ułatwia.

9

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?
8a8ka napisał/a:

Dziękuję za te wiadra zimnej wody.

Trochę otwiera to oczy. Ale nie ułatwia.

Ale co ma ulatwic? Czego tak naprawde sie boisz? Dnia codziennego z dwojka synow? Klopotow finansowych?

Czy takie rozstanie dla przemyslenia: co dalej z nami bedzie?, to koniec malzenstwa? Niekoniecznie, moze dac o wiele lepszy poczatek niz to, w czym teraz tkwisz.

Powtorze to, co napisalam do innej zdradzonej - dopoki on nie poczuje prawdziwego zalu, dopoki nie stanie oko w oko z realna grozba Twojego odejscia, dopoki nie odkupi swoich grzechow, dopoty bedzie mial caly ten epizod w nosie. I kto wie, czy nie zafunduje sobie powtorki.

Za latwo odpuszczacie drogie panie, dlatego potem cierpicie.

10

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?
Mussuka napisał/a:
8a8ka napisał/a:

Dziękuję za te wiadra zimnej wody.

Trochę otwiera to oczy. Ale nie ułatwia.

Ale co ma ulatwic? Czego tak naprawde sie boisz? Dnia codziennego z dwojka synow? Klopotow finansowych?

Czy takie rozstanie dla przemyslenia: co dalej z nami bedzie?, to koniec malzenstwa? Niekoniecznie, moze dac o wiele lepszy poczatek niz to, w czym teraz tkwisz.

Powtorze to, co napisalam do innej zdradzonej - dopoki on nie poczuje prawdziwego zalu, dopoki nie stanie oko w oko z realna grozba Twojego odejscia, dopoki nie odkupi swoich grzechow, dopoty bedzie mial caly ten epizod w nosie. I kto wie, czy nie zafunduje sobie powtorki.

Za latwo odpuszczacie drogie panie, dlatego potem cierpicie.

Będę musiała dać sobie radę tylko bardzo dużym kosztem. Również finansowym. Nie chcę żeby moje dzieci cierpiały. Sama nie wiem czego chcę. Bałam się tu pisać bo strasznie się teraz wkręcam i jest mi źle. Może wyolbrzymiam, może powinnam się cieszyć.
Chciałabym wierzyć że to kwestia czasu. Sama nie wiem czego chcę. Jest chaotycznie bo tak właśnie się czuję.

11

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Też się bałam. Pół życia prawie. O Dzieci. O siebie. Nie wytrzymałam.
Nie mogłam jednak dłużej tego ciągnąć. Żyłam w naprawde dobrych warunkach. Dom. Mój ogród. Ukochany kot. Uciekałam przed wszystkim w pracę. I do moich roślin. Potrafiłam godzinami spędzać z nimi czas, gdy nadchodził weekend.

Tego juz nie mam. Ale tego co mam teraz nie zamieniłabym na tamto. Żyję skromnie. Jadam jałowo. Mam spokój. Poranki wprawdzie smutne, ale bez awantur i uwag. Wieczory... Nie musze sie bać.

Nikt z nas nie jest wyrocznią. Oceniamy sytuacje innych na podstawie własnych przeżyć. Jeśli takie jest zapatrywanie na Twój problem, to tylko Twoja sprawa. I nie znaczy to, że będzie tak jak zakładamy. To Twój wybór. Jedyna wskazówka to taka byś nie robiła niczego ze strachu... Bo poniesiesz porażkę.

12 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-12-03 15:52:09)

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?
8a8ka napisał/a:

Witam wszystkich na forum,

Dziewczyny, ja znów czuję się źle. źle zrobiłam godząc się na powrót - czy raczej  prosząc go o powrót bo wiem że nie jest tego wart, ale nie poradziłabym sobie sama, szkoda było mi dzieci, i chciałam jeszcze jeden ostani raz spróbować. Za dwa tygodnie mamy wyjechać we dwoje na tydzień. Wcale mi się nie chce :-(
Czy ten etap przejdzie ? Jak ja mam się zachowywać, co robić ? Jak przeżyć kolejną porażkę ... ? Czuję że on mnie nie kocha. W łóżku na początku było średnio, czułam że jest spięty, potem było ok, ostatnio jak tydzień do nie było - było super, a teraz się nie kochamy...

Właściwie sama sobie odpowiedziałaś na wszystkie wątpliwości.
Budowanie związku po zdradzie na nowo ma sens jeśli obie strony tego pragną, a w Twojej sytuacji to tylko Ty chcesz, a i Twoje intencje też nie są czyste, bo kierują Tobą strach i sentyment.
Twój mąż to w moim odbiorze Piotruś Pan, niedojrzały i nastawiony na konsumpcję. Niczego nie zrozumiał, nie ma w nim skruchy i motywacji aby wynagrodzić Tobie krzywdę.
Dla mnie w małżeństwie ważne jest partnerstwo, namiętność i przyjaźń. Gdy któryś z tych elementów nie gra to nie zwiastuje niczego dobrego.
Sama czujesz, że jego powrót był błędem. Jeśli opisując swoją historię na forum chciałaś uzyskać tego potwierdzenie, to ode mnie je otrzymujesz.
Życzę powodzenia

13

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Może i powrót męża byłby łatwiejszy, a tym samym możliwy, gdyby on sam tego chciał. gdyby czuł potrzebę walki o was. a tak wrócił, bo poprosiłaś. to trochę taki typ co nikogo zranić nie chce więc nie umie nie powiedzieć, a potem i kochankę i żonę przeprasza.
Powinnaś postawić twarde warunki waszych nowych relacji. Jak che być z tobą, to niech zapomni o przeszłości i przestanie mieć do Ciebie żal. Nie pozwól, żeby mówił, że ty zawsze masz pretensje.
Najtrudniej jest chyba jednak odbudować intymność i więź. Jeśli wraca, ogląda tv, śpi,  a Ciebie nie zauważa - to musi być dla ciebie czerwone światło. Musisz się zastanowić czy jest z tobą z obowiązku czy z miłości. Jak to pierwsze to odpuść. zajmij się sobą, jak nie chcesz jechać z nim to nie jedź - zabierz gdzieś dzieci. nie skacz wokół niego, neich sam dba o swoje pranie i jedzenie. Może wtedy zobaczy w Tobie też swoją żonę a nie tylko współlokatorkę i matkę swoich dzieci.

14

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?
kamann napisał/a:

Może i powrót męża byłby łatwiejszy, a tym samym możliwy, gdyby on sam tego chciał. gdyby czuł potrzebę walki o was. a tak wrócił, bo poprosiłaś. to trochę taki typ co nikogo zranić nie chce więc nie umie nie powiedzieć, a potem i kochankę i żonę przeprasza.
Powinnaś postawić twarde warunki waszych nowych relacji. Jak che być z tobą, to niech zapomni o przeszłości i przestanie mieć do Ciebie żal. Nie pozwól, żeby mówił, że ty zawsze masz pretensje.
Najtrudniej jest chyba jednak odbudować intymność i więź. Jeśli wraca, ogląda tv, śpi,  a Ciebie nie zauważa - to musi być dla ciebie czerwone światło. Musisz się zastanowić czy jest z tobą z obowiązku czy z miłości. Jak to pierwsze to odpuść. zajmij się sobą, jak nie chcesz jechać z nim to nie jedź - zabierz gdzieś dzieci. nie skacz wokół niego, neich sam dba o swoje pranie i jedzenie. Może wtedy zobaczy w Tobie też swoją żonę a nie tylko współlokatorkę i matkę swoich dzieci.

Tak, na razie tylko tyle mogę zrobić. Przestanę skakać, narzucać się, być miła. Postaram się zobojętnieć i nie okazywać też nadmiernie że mnie rani i że cierpię. Może takie zachowanie też go zraża. Wyjazdu raczej nie odwołam. Poza tym myślę, że wyjazd dużo wyjaśni. Przeczekam, spróbuję z nim pogadać. Zobaczę też czy dziś sobie przemyśli wszystko tak jak obiecał - bo wyjechał i ma wrócić dopiero jutro. Rozstać zawsze się można.

Ale wiesz, to  że on wrócił to na pewno też tego chciał i jak twierdzi z pewnych względów się z tego cieszy. Nie wiem co to za względy ... W każdym razie walczyć nie musiał i tu widzę swój błąd.

No nic, muszę przeczekać.
Pozdrawiam CIę !

15 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-03 17:51:47)

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

No nic, muszę przeczekać.

Dramat.
Kolejna kobieta, która uzależnienie emocjonalne od faceta myli z Miłością.

Co Ty chcesz Kochana "przeczekać"? Brak miłości z jego strony?
Uważasz, że on myślami jest z Tobą? Nie wygląda na to w ogóle i sama to czujesz.

Dzieci, jak ktoś wyżej napisał, do tego nie mieszaj, bo tu chodzi tylko i wyłącznie o Twój lęk przed samotnością.
Szkoda tylko, że nie chcesz zobaczyć jak bardzo samotna jesteś z tym facetem u boku - jesteś dla niego niczym MEBEL, który jest bo jest.

Trochę szacunku do siebie..

16 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-03 20:41:21)

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?
8a8ka napisał/a:
kamann napisał/a:

Może i powrót męża byłby łatwiejszy, a tym samym możliwy, gdyby on sam tego chciał. gdyby czuł potrzebę walki o was. a tak wrócił, bo poprosiłaś. to trochę taki typ co nikogo zranić nie chce więc nie umie nie powiedzieć, a potem i kochankę i żonę przeprasza.
Powinnaś postawić twarde warunki waszych nowych relacji. Jak che być z tobą, to niech zapomni o przeszłości i przestanie mieć do Ciebie żal. Nie pozwól, żeby mówił, że ty zawsze masz pretensje.
Najtrudniej jest chyba jednak odbudować intymność i więź. Jeśli wraca, ogląda tv, śpi,  a Ciebie nie zauważa - to musi być dla ciebie czerwone światło. Musisz się zastanowić czy jest z tobą z obowiązku czy z miłości. Jak to pierwsze to odpuść. zajmij się sobą, jak nie chcesz jechać z nim to nie jedź - zabierz gdzieś dzieci. nie skacz wokół niego, neich sam dba o swoje pranie i jedzenie. Może wtedy zobaczy w Tobie też swoją żonę a nie tylko współlokatorkę i matkę swoich dzieci.

Tak, na razie tylko tyle mogę zrobić. Przestanę skakać, narzucać się, być miła. Postaram się zobojętnieć i nie okazywać też nadmiernie że mnie rani i że cierpię. Może takie zachowanie też go zraża. Wyjazdu raczej nie odwołam. Poza tym myślę, że wyjazd dużo wyjaśni. Przeczekam, spróbuję z nim pogadać. Zobaczę też czy dziś sobie przemyśli wszystko tak jak obiecał - bo wyjechał i ma wrócić dopiero jutro. Rozstać zawsze się można.

Ale wiesz, to  że on wrócił to na pewno też tego chciał i jak twierdzi z pewnych względów się z tego cieszy. Nie wiem co to za względy ... W każdym razie walczyć nie musiał i tu widzę swój błąd.

No nic, muszę przeczekać.
Pozdrawiam CIę !

Wierm, że masz mętlik w głowie. Zwłaszcza, że bierzesz sobie po trosze nasze opinie do głowy. Czy ty się w ogóle czytasz? Co to ma być? Będziesz mu udowadniać, kto jest górą w związku? Czy na tym ma polegać bycie razem? Otóż nie. Napisałam wcześniej, że jeśli jest choć iskierka nadziei, trzeba próbować. Ale nie tak! Na Boga! Co Wy Kobiety sobie wyobrażacie?! Że jesteście ponad uczucia tych mężczyzn? Nie bronie Twojego męża. Zdradził Cię. Uważasz, że kiedys kochał. Dobrze... Twoja racja. Pomyśl jednak... Dotykał jej. Zbliżał swoją twarz ku niej. Złozył na jej ustach pocałunek. Gdzie byłaś wtedy Ty? Ja znam odpowiedź na to pytanie... Nie daleko. Ciebie juz nie było w jego życiu. Więc...

Sądziłam, że jesteś pewna tego, by Was ratować. Ty... Wiem, że do tanga trzeba dwojga, ale możliwe, że można partnera nauczyć kroków. Ty nie masz cierpliwości, zdaję się... Przemyśl wszystko proszę.

17

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?
Mussuka napisał/a:

Dobra, to kolejna stracona kobieta. Juz mi sie nawet nie chce tego komentowac, bo zal d..e sciska jak czytam teksty : chce mu dac szanse.
Jasne, szanse na co? Ze sie lepiej wyspi, nazre, ponarzeka i wtedy mocniej Cie pokocha? Tzn. znowu pokocha, bo poki co z opisow jego milosci nie widac. Tylko przyzwyczajenie.

Boje sie, boje sie, boje sie - no jakbym Danuske z Krzyzakow slyszala.

A nie boisz sie, tego, co on o Tobie na codzien teraz mysli? Bo chyba doskonale wiesz. Strach to przezyc kolejnych kilka albo i kilkanascie lat w takim zimnym sarkofagu jak wasz zwiazek. Milion razy lepiej byloby zostac samej.

Mussu jak Ciebie czytam to mi się serce raduje. Ale czego innego mógłbym się spodziewać po Krajance.
Zgadzam się z Tobą w całości.
Ty jesteś mądrą kobietą ( i wcale Ci nie kadzę tylko chylę czoła).
Pamiętam Twoją propozycję ( Bieszczady) i na wiosnę ją zrealizuję aczkolwiek nie ma takiej potrzeby, tylko ja chcę, ja tego potrzebuję.
A dlaczego na powitanie dnia moja żona ma sie nie przytulić do bieszczadzkiego misia Obrazek dodany przez użytkowniczkę

18

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Wiecie co,

wczoraj miałam strasznego doła, na prawdę, dziś już trochę inaczej patrze na to wszystko.

Po pierwsze nie ma co wracać do tego co się stało, jak widzę wiele par próbuje pozbierać sobie życie od nowa po zdradzie,
My próbowaliśmy się rozstać, ale okazało się, że wiele nas łączy i chcemy spróbować jeszcze raz, dlatego mąż wrócił,
ja mu to zdecydowanie ułatwiłam, wiem, że aż tak nie powinnam, ale emocje wzięły górę - nie cofnę tego,

chodzi mi o to, że wiem, że musimy chcieć oboje być razem i to mąż powinien się starać bardziej niż ja, dlatego postanowiłam - po przeczytaniu kilku rad na wątku - zdrada - bardzo mądrych i doświadczonych kobiet - które wiem, że mają rację - zdystansować się, i zobaczyć jaka będzie męża reakcja, zobaczymy też co przyniesie wyjazd, święta.

wydaje mi się, że zasługuję na lepsze traktowanie, na coś więcej, ale poczekam jeszcze , być może się to zmieni,
tak jak pisałam wcześniej rozstać można się zawsze, ale ponieważ niesie to ze sobą wiele konsekwencji, które to będę ponosić głównie ja - to chcę poczekać, i tu nie chodzi o strach - bo ostatnie pół roku pokazało że daję sobie radę sama, i wiem, że dam - choć nie mówię, że się tego nie obawiam

na siłę tkwić w tym nie będę bo wiem, że szkoda mnie sobie samej, może jednak się uda, zobaczymy

19

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

A ja wiem, czego się boisz smile

Widać to we wszystkich postach i wypowiedziach.

Boisz się, że mąż za Tobą nie pobiegnie, nie zacznie sie starać i nie będzie Cię gonił.
Nie robił tego wtedy i nei robi teraz. Ty mu tłumaczysz, co powinien zrobic, a on nic... Więc Ty czekkasz, nie uciekasz, bo wiesz, że on się nie postara. Liczysz, że mu się odmieni - błąd. NIE odmieni mu się.

Czas sobie zdać sprawę, że mu nie zależy i zależeć nie będzie.

20

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?
Teo napisał/a:

A ja wiem, czego się boisz smile

Widać to we wszystkich postach i wypowiedziach.

Boisz się, że mąż za Tobą nie pobiegnie, nie zacznie sie starać i nie będzie Cię gonił.
Nie robił tego wtedy i nei robi teraz. Ty mu tłumaczysz, co powinien zrobic, a on nic... Więc Ty czekkasz, nie uciekasz, bo wiesz, że on się nie postara. Liczysz, że mu się odmieni - błąd. NIE odmieni mu się.

Czas sobie zdać sprawę, że mu nie zależy i zależeć nie będzie.

Teo,

masz rację ja się tego boję, nie twierdzę, że się nie boję - mało tego bede czuła się podle, bedzie mi wstyd, jaka byłam głupia, ale bede tez miała pewnosc ze spróbowałam, na prawde wole załować że coś zrobiłam, że spróbowałam niż zastanawiać się potem całe życie że mogłam i ż emoże było by dobrze, jeśli się okaże, że on się nie zmieni i upewnię się ze nie kocha mnie, zakończę to - bo nie dam rady tak żyć, nie potrafię być z kimś kogo kocham a wiem, że on mnie nie - choć bardzo bym chciała wiem, że nie mam wpływu na to co on zrobi , może było by łatwiej, dzieci szczęśliwsze ale wiem, że ja nie będę ...

ale chyba to, że chcę jeszcze poczekać to nie jest nic złego - nie sądzisz ?
chcę się upewnić że jest tak jak się obawiam, albo że będzie dobrze, czy źle robię ?

dlaczego wszyscy piszą że nie mam co czekać ?
przecież on wrócił dopiero 2 mc temu - czy to długo czy krótko ?
bo ja już nie wiem sama ...

21

Odp: zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

2 m-ce to BARDZO długo. Wystarczająca ilość czasu by zobaczyć dlaczego wrócił.
To dopiero zaledwie początek (!!) powrotu, a on już się "wypalił" w staraniach. Zresztą, o jakich staraniach tu mowa- wrócił, bo Ty chciałaś, jemu jest wszystko jedno.
Powiedział ci, że "z pewnych względów się cieszy".. No litości, nie KOCHAM CIĘ, nie mogę żyć bez Ciebie itp., tylko "z pewnych względów" . Kobito, odgarnij ten śluz z powiek i przejrzyj na oczy..
Jest z Tobą z WYGODY, nic więcej.

Dokładnie tak jak napisała Teo- on palcem nie kiwnie jak mu zagrozisz odejściem i tego się obawiasz, dobrze że się przynajmniej przed sobą przyznajesz, tylko co z tym zrobisz.
Dalej liczysz na cud..ale cudu nie będzie, bo nie ma nic od czego mogło by się to ognisko "podpalić".
A Ty dmuchasz w ten popiół i dmuchasz, a mąż ma tylko "mokrą podpałkę", nie może Ci pomóc.
Zrozum i daj sobie szansę na godne życie. Wstań z kolan.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zdradził, wyprowadził się, wrócił i co dalej ... ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026