moj mąż wyjechał za granicę jak byłam w ciąży-chcieliśmy dla dziecka jak najlepiej,wyjechał,żeby zarobić na,,dobry poczatek".wszystko było dobrze do pierwszego urlopu,z urlopu wracał z paroma osobami.i wśród nich była ONA:poznali się lepiej,dużo rozmawiali-jak ciężko jest za granicą bez rodziny,jak dobrze jest mieć kogoś kto cię zrozumie,przyjaciela!ale ta ich przyjaźń potoczyłą się za daleko:każdą wolną chwilę spędzali razem,pisali do siebie czułe smsy,troszczyła się tam o mojego męża jak o swojego,którego zostawiła w domu z dziećmi.Mój mąż dzwonił do mnie nadal codziennie ,pytał jak ciąża,jak się czuje,jak tęskni,kocha-nie myślałam nawet że ma tam KOGOŚ!wrocił przed narodzinami córki,na powitanie dostałam ogromny bukiet róż,mowił jak tęsknił za mną,jak nie mógł już beze mnie wytrzymać;zajął się pracą,pomagał mi,był kochany!
nigdy nie miałam powodu,zeby mu nie wierzyć,ale jak brat pokazał mi historię czatów ze skejpa na ich komputerze-zamarłam,nie mogłam uwierzyć,że mój mąż pisze takie rzeczy po powrocie z tamtąd do obcej kobiety:jak tęskni,kiedy się spotkają,że nie może się doczekać,że słucha ich ulubionej piosenki,że myśli tylko o niej,że jest najważniejsza.jak go zapytałam,powiedział,że to żarty,że tylko mnie kocha i nasze dziecko,że na nie czeka najbardziej.uwierzyłam-kocham go,długo czekaliśmy na dziecko,cieszy się.i przez 2 miesiące mój mąż był kochany-pomagał przy dziecku,robił zakupy,szukał lepszej pracy,do czasu gdy przejrzałam mu telefon:okazało się ,że ,,PANI...."dzwoni w nocy ,pisze smsy,że czeka NA SPOTKANIE,ŻE NADAL MYŚLI,ŚNI .zadzwoniłam do jej męża(bo znaliśmy ich oboje,bo byli zobaczyć naszą córeczkę)czy wie co robi jego żona.P. był zaskoczony-ciągle powtarzał,że to musi być pomyłka,że u niego w małżeństwie układa się wspaniale,że to nie może być jego A.umówiłam sie z jej mężem-pokazałam historię z czatów,zdjęcia które mój mąż ukrywał na komputerze,obiecał mi ze sprawę wyjaśni.owszem-jego żona do mnie zadzwoniła,chciała się spotkac i wyjaśnić ale mnie puściły nerwy i powiedziałam co o niej myslę-pani A.przeprosiła mnie,zapewniła że dla niej jej rodzina jest najważniejsza i że zniknie z naszego życia-pewnie mąz jej postawił warunki ale...SŁOWA DOTRZYMAŁA!
mój mąż prosił o wybaczenie,obiecał,że będzie lepiej,że już nic i nikt między nami nie stanie,że wyjedzie jeszcze raz i sciągnie nas do siebie i zaczniemy nowe życie w nowym kraju-znowu uwierzyłam,bo mimo wszystko go kocham,a nasza córcia poza tatą świata nie widzi...
4 miesiac jestem z córcią w polsce,a mój mąż za granicą i nawet jest mozliwośc ,żebyśmy byli z nim,ale jak zaczynam ten temat mąż się denerwuje i kończy sie kłótnią.zapewnia,że kasia jest dla niego najważniejsza,a ja nie rozumiem,dlaczego nie chce żebyśmy byli tam razem z nim!!!wiem z pewnego źródła ,że nie ma tam nikogo ,,na boku".boję się ,że mój mąz bardziej kochał tamtą i mnie juz przestał kochać!że to wszystko to pretekst,żeby nas zostawić
Podobne tematy
ciężko powiedziec co w takiej sytułacji zrobic ale jedno jest pewne jeśli jest szansa na poprawe to walcz o swoją rodzine. Weź zamów bilety i po prostu do niego polec bo zwiazek na odległośc to żaden zwiazek .Rozmowy przez telefon to nie to samo a gdy go postawisz przed faktem dokonanym nie bedzie odwrotu a wtedy postarasz się walczyc o was jako rodzine.
Nie załamuj się walcz.
Chciałam się przywitać.Jestem Aanita (przynajmniej tak tu się nazywam).Witam wszystkie panie.
Przeczytałam post zbuntowanej mężatki.Kurcze przykro mi się zrobiło.
Dlaczego oni to robią,dlaczego zdradzają?
Dlaczego obiecują i słowa nie dotrzymują?
Dlaczego my kobiety wybaczamy,dlaczego cierpimy ale mimo wszystko wybaczamy?
Droga "zbuntowana" porozmawiaj szczerze ze swoim mężem,nie naskakuj na niego,nie każ mu wybierać.Spokojnie porozmawiaj,wytłumacz mu że tęsknisz,że brakuję Ci go,że chcesz abyście byli razem,wasza rodzina.Zapytaj jak dalej sobie to wyobraża? jak mu pomóc?
Niestety pomimo tego wszystkiego złego co się stało,on potrzebuję Twojego wsparcia,Twojego ciepła.
Pozdrawiam ciepło
chciałabym Cie pocieszyć,powiedzieć że bedzie okey. ale niestety ja jestem strasznie wrogo nastawiona do zdrad io nie ufam facetom. zdradził cie raz to zdradzi i drugi. zagranicą ujest to bardzo łatwe i zauwarzyłam że faceci potrafią się zarzekać i zaprzeczać i pięknie kłamać prosto w oczy kobiecie którą niby tak strasznie kochają ponad życie.
MACIE RACJĘ
powinnam zamówić bilety,polecieć,walczyć-z jednej strony coś mi mówi,że tak powinnam zrobić a z drugiej boje się jaka będzie reakcja jak postawię męża przed faktem dokonanym,czy rzeczywiście bedzie lepiej ...już sama niewiem....chce wierzyć,że moje dziecko będzie miało oboje rodziców,tak jak być powinno...kocham męża,CHCĘ dla swojej kruszynki szczęścia,miłości
odbyliśmy wczoraj rozmowę,ale przez telefon to nie wiem co jest prawdą:zapewniał mnie,że córcia jest dla niego najważniejsza(więc dlaczego nie chce być obecny w jej życiu na codzień,widzieć jak dorasta?).dałam mu czas na przemyślenie co JEST DLA NIEGO WAŻNIEJSZE:zYCIE BEZ NAS I KASA,CZY ŻYCIE RAZEM Z RODZINĄ.Ma czas do końca tygodnia i boję się jego decyzji...chciałabym,żeby wkońcu zrozumiał i żebyśmy byli razem,razem odbudowali nasze małżeństwo-a jak będzie?BOJĘ SIĘ...TERAZ WAŻĄ SIĘ LOSY MOJEJ RODZINY,SZCZĘŚCIA MOJEGO DZIECKA I MOJEGO
Taka rozłąka działa bardzo destrukcyjnie na związek. Powinnas zrobić wszystko co w twojej mocy abyście byli razem. Jeśli on nie ma tu w Polsce pracy bo ciezko mu ja znaleźć to może lepiej moglibyście być za granicą. Ale czy na siłę fundować mu coś takiego? Postapiłas bardzo słusznie dajac mu czas do namysłu. Badź dobrej myśli, że on postawi na wasze szczęście.
Trzymam kciuki.
Gdy by jednak podjął inna decyzję(w co nie wierze i mam nadzieję że będzie dobrze),pisz natychmiast.
Będziemy wspólnie myśleć co dalej.
Pozdrawiam
Smutna sprawa
Jak to się dzieje że człowiek zakłada rodzinę, że składa przysięgę, ma kochającą żonę i wspaniałą córkę, następnie swoje wspaniałe uczucie usuwa na dalszy plan a jedyny cel któy ma to KASA, kasa i jeszcze raz kasa.
Ludzie co za mania nas opętuje, co za wariactwo aby miłość i szczęście rodziny było ważniejsze niż ekstra fura niż trochę mamony na koncie ?
smutne to jest bardzo.
Pieniądze to nie wszystko,
wiem wiem
że wszystko bez pieniędzy to ...... nic
ale jednak odrobina zdrowego rozsądku nie zaszkodzi, czy tak wiele nam potrzeba do szczęścia ? życie jest tak krótkie a my tracimy czas na ganianie za nic nie znaczącymi dobrami, córka potrzebuje ojca, te stracone chwile nic nie wynagrodzi dziecku, to się nie da nadrobić za kilka czy też kilkanaście lat,
a kupić się tego też nie da za żadną kasę.
ciekawa jestem jak sie ta historia skonczy .z doswiadczenia wiem ,ze zwiazki na odleglosc maja nikla szanse na bycie doobrymi.a juz faceci za granica czesto zachowuja sie ,jakby zerwli sie ze smyczy.twoj juz raz cie zdradzil ,wiec prawdopodobienstweo ,ze zrobi to kolejny raz jest niestety duze .oczywiscie mam nadzieje ,iz w twoim przypadku bedzie inaczej ,czego ci szczerze zycze.pisz jaka podjal decyzje.pozdrawiam
chciałam wczoraj usłyszeć decyzję mojego męża,ta niepewność mnie już dobijała..a wiecie co usłyszałam?_serię obelg,oskarżeń,dowiedziałam sie że mój mąż nie umie znaleść nawet jednego miłego wspomnienia z naszego 4letniego małżeństwa!ślub,narodziny dziecka,jej chrzest-to nic dla niego nie znaczy...wybuchłam,już nie mogłam dłużej pozwolić na brak szacunku dla mnie!!
nad ranem zadzwonił i zapytał czy chce przyjechać z dzieckiem do niego na stałe,że DA MI DRUGĄ SZANSE,ale jak "coś odwalę,to bedzie koniec naszego małżeństwa".a ja coraz bardziej się zastanawiam po co mam jechać.po tym co usłyszałam w gniewie od swojego męża coraz bardziej jestem pewna,że to niestety koniec.tylko szkoda mi mojego dziecka,które tak kocha ojca,tak tęskni....
zamowiłam bilety,pojade sama na dwa dni,nic mu nie powiem,żeby po mnie przyjechał na lotnisko czy że wogole przyjeżdżam...chce się przekonać jakie mój mąż ma tam życie naprawde,zobaczyć jego reakcję i chce usłyszeć konkretną decyzję co dalej z naszym małżeństwem,co z naszą rodziną,ze szczęściem naszego dziecka
i choć nie stać mnie na cały bilet,pożyczyłam od rodzićów,ale musze pojechać,przekonać się jka jest naprawde,nawet jak to co mogę zobaczyc bardzo zaboli...
normalnie szok!!!!!!!!!
on cię zaszantażował!!!!!! a co miałabyś odwalić i dlaczego powiedział, że da ci drugą szansę? Czy kiedyś juz coś "odwaliłaś" i miałaś jakąś szansę?
powiem ci że dziwne to wszystko. chyba coś przed tobą ukrywa. Taki wysnułam wniosek. Ale jedź bez zapowiedzi i sama się przekonaj. Może wszystko okaże się w jak najlepszym porządku a może nie. Ale powinnaś tą sytuacje jak najszybciej wyjasnić.
Jedno jest pewne rozmowa przez telefon nic nie da leć do niego i załatw sprawę na miejscu w końcu to nie ty się puszczałaś tylko on więc nie bardzo rozumiem kto tu komu daje szanse
Podziwiam Cie strasznie!!!
każda kochająca matka walczy o szczęście dziecka,uśmiech małej istotki jest najważniejszy,będę walczyc bo moje dziecko po to się urodziło by miało oboje rodziców!!!!i miłość całego świata!!!:)
niby jesteśmy razem,wywalczyłam bilety ,ale przez te 3tgyg co tu jestem coraz częściej zastanawiam się nad powrotem-mojemu mężowi przeszkadza,że dziecko rozwala zabawki,że coś się położy na wierzchu(bo od razu robię bałagan),czegoś się od razu nie położy na wierzchu...
nasza córcia jest przeszczęśliwa ,że jest z tatusiem,że tatuś jest jak kładzie się spać(sprawdza,czy jest obok niej-inaczej nie zaśnie)a ja?z czego mam się cieszyć-że staram się ze wszystkim jak mogę a słyszę podniesiony głos męża,kłotnie o byle co na cały hotel?a że ludzie patrzą tam na mnie już conajmniej dziwnie?że dobrze,jest parę godzin,może dzień bez kłótni?
mój mąż tłumaczy się,że potrzeba mu czasu na przyzwyczajenie się,a ja pytam się do czego?do rodziny,do naszej miłości-sama już nie wiem!
szkoda mi tylko córci,bo jak wrócę będzie bardzo tęsknić za ojcem,wołać go po parę razy na dzień,patrzeć na komputer(którego ja już nie włączę,żeby mógł zobaczyć córcię,bo będzie mi przykro,że jestem bez męża,sama a on pewnie nawet nie zapyta jak się czuję...)będzie mi ciężko,bo go kocham i też będzie mi go brakować....
ale z drugiej strony niewiem jak długo będę w stanie tutaj znosić upokorzenia,złe traktowanie na które nie zasłużyłam,bo ja mimo tego,że mnie zdradził ciągle go kocham ,dałam mu szansę na naprawienie wszystkiego(ale nie widzę,żeby chciał coś naprawić,zmienić swoje zachowanie i wogóle)mnie się należy szacunek,miłość,skoro ja to komuś daję!
głupia jestem-gdzieś tam głęboko wierzę,że mąż mnie jednak doceni,będzie kochał i szanował jak kiedyś!przecież ja mu dałam całą siebie-miłość,dziecko,oddanie,wierność,wiarę,że do czegoś w życiu dojdzie i co w tym złego,że chce tego samego od niego?!
jechałam tu z myślą,że będzie dobrze,ale coraz częściej w to wątpię,narazie to tylko ja się staram,ale na jak długo starczy mi sił i miłości za nas troje?
Smutne jest to co piszesz,próbujesz utrzymać rodzinę dla dobra dziecka,jednak kobieta jest w stanie wiele znieść aby ratować rodzinę.Z tego co piszesz to wygląda tak jakbyś mu zawadzała w życiu.Często tak się zdarza,że dochodzi do zdrady gdy się żyje na odległość,znam podobny przypadek mój znajomy ma w Polsce żonę i dziecko,a tutaj kochankę za kochanką,a jadąc do domu udaje stęsknionego i kochającego męża i tatę-co za podłość.Rozmawiałam z nim kiedyś o tym i powiedział mi,że on nie umie żyć bez kobiety,a nie chce aby żona z synkiem przyjechała do niego bo by nie był już taki wolny i tak dalej.Dla mnie to głupie wytłumaczenie.Wiem,że to nie łatwe,ale powinnaś podjąć jakąś decyzję mimo,że go nadal kochasz,czy to ma sens,czy jest jeszcze szansa dla waszego małżeństwa,czy będziesz mogła żyć w nie pewności czy jest ci wierny czy nie.
Wiesz najpierw mąż Cię zdradza, później stawia jeszcze jakieś warunki.... Ty zostawiłaś wszystko w Polsce i przyjechałaś do niego,a jemu przeszkadza to że szklanka stoi na stole a nie w szafce.... Smutne. Najgorsze jest to że on chyba jest w pełni świadomy tego że my kobiety dla dobra dziecka jesteśmy w stanie poświęcić siebie same i to wykorzystuje. Nie wiem co bym na Twoim miejscu zrobiła, ale na pewno myślałabym nad rzuceniem tego drania i powrotem do Polski. Wiem będzie Ci prawdopodobnie ciężko ale może rodzice CI pomogą? a Twoja córka na pewno w pewnym momemncie zauważy że tatuś źle Cię traktuje, ale przejdzie dla niej to do porządku dziennego i kiedyś być może też sama da się traktować niekoniecznie dla córki. Da się bo będzie się jej wydawało że taka jest "norma" i tak musi być.
19 2012-06-19 22:09:02 Ostatnio edytowany przez hanna2007 (2012-06-19 22:14:35)
to szczescie dla twojej corki jest jednostronne,co tamta kobieta nie wiedziala ze on ma rodzine co to za kobieta ,brak mi slow naprawde co bez rozumu jaka to trzeba byc osoba ,aby rozwalac komus rodzine doprowadzac do tego aby cierpialo dziecko,dziecko ktore nie jest swiadome co sie dzieje ,czemu mama z nia tam ,a on tam ,jakie bezmyslne w tych czasach sa kobiety a jak latwo faceci wpadaja w ich sidla i klada na szale wszystko co maja najcenniejsze rodzina,teraz jestescie razem moze cos sie zmieni podziwiam ,ze wybaczylas zdrade .zycze duzo dobrego
ty to masz stalowe nerwy podziwiam pani A przeprosila ,mogla znalezc sobie kogos stanu wolnego a nie tam gdzie jest dziecko ,ktore ma swoj swiat bezpieczenstwo wsod rodzicow, brak wyobrazni innych osob a zwlaczsza tej kobiety i twojego meza
Sadze, ze po trzech latach od ostatniego wpisu sprawa sie definitywnie rozwiazala-w ta czy w tamta strone...
Witaj, ja na świeżo... 23 wieczorem przypadkiem na telefonie ktory otrzymałam od meza... bo moj sie zepsul zoabczylam 68 smsow od Marty... slyszałam o Marcie... dobra znajoma... On wyjechał bo nam na chleb nie starczało... ja tu bez prądu, z dzieckiem, tęskniąca... Sms... tak, były tam słonka... tekst pt" masz slonce moje niespodzianke w kieszeni"... koszmar, istny koszmar... Więcej, ufałam, powtarzałam że kazdy ale nie on, bo miał wszystko... dobry udany sex, mowil ze kocha, wspolne co wieczorne pogaduchy... moj tez dzwonil...dzien w dzien. Pewnego dnia przysnilo mi sie ze zdradzil... ze kogos ma. Obudziłam sie cała zapłakana. Powiedziałąm mu o tym i zapytałam czy jest "grzeczny" odpowiedzial... jestem , tylko Ciebie kocham. Wrócił do Polski 10 kwietnia... o sprawie dowiedzialam się 23 czerwca o 23:51, dobe przed moimi urodzinami...
Mówi ze kocha, ze pzreprasza.. ze to nic nie znaczylo, a ja mam w glowie tylko te smsy, nasze rozmowy, moj ból i to jak było mi wtedy ciezko. Walka z kazdym dniem... Póki co zdecydowałam się z nim zosatc, bo kocham : (... ale coraz blizej jestem mysli aby poprosic go aby sam odszedl... chyba nie dam rady wstajac dzien w dzien czuc tego samego rozdzierającego bólu, widzac oczami wyobrazni ich wspolnie... co dalej?
da;lej??
rok będziesz się czuć, jak teraz
potem pojawią się dni, w których uda ci się zapomnieć, każdy nieodebrany telefon będzie obawą, każdy esemes który do niego przyjdzie spowoduje szybsze bicie serca...
pbędziesz do tego wracac, rozpamiętywać, będziesz pytać o szczegóły
będziesz mysleć, że jak dowiesz się wszystkiego, to przestanie cię dręczyć wyobraźnia...
będziesz ich sobie wyobrażac
będziesz suę męczyć i pamiętać....
jak miną trzy lata, to będzie dobrze.. uff ufff
Póki co zdecydowałam się z nim zosatc, bo kocham : (. i co z tego? jak on Ciebie nie kocha.
Moze ja kocha.
Moze chcial sie tylko dowartosciowac i poflirtowac.
W sumie malo napisala... jeden glupi tekst ze sloneczkiem... moze to jeszcze nic nie znaczy.
Kolejnataka napisz cos wiecej.
26 2013-07-01 23:14:55 Ostatnio edytowany przez Słoneczna86 (2013-07-01 23:16:56)
Może mnie skrytykujecie, ale dla mnie lekarstwem na zdradę było natychmiastowe odegranie się..
Od razu, gdy się tylko o niej dowiedziałam, rzuciłam się w wir randek..
Pozwoliło mi to poczuć się kobietą, atrakcyjną, pełnowartościową..
miałam też satysfakcje, że i ja potrafię zakpić..
Pokazało mi to także, że zdrada to tylko chęć przygody, nic nie znaczy...
Jestem bardzo słaba psychicznie i wrażliwa, nie dałabym rady wybaczyć,
nie czuć wstydu i poniżenia, gdybym się nie odpłaciła pięknym za nadobne..
Może mnie skrytykujecie, ale dla mnie lekarstwem na zdradę było natychmiastowe odegranie się..
Od razu, gdy się tylko o niej dowiedziałam, rzuciłam się w wir randek..
Pozwoliło mi to poczuć się kobietą, atrakcyjną, pełnowartościową..
miałam też satysfakcje, że i ja potrafię zakpić..
Pokazało mi to także, że zdrada to tylko chęć przygody, nic nie znaczy...Jestem bardzo słaba psychicznie i wrażliwa, nie dałabym rady wybaczyć,
nie czuć wstydu i poniżenia, gdybym się nie odpłaciła pięknym za nadobne..
nie ma co krytykować, też jestem tego zdania, oko za oko, ząb za ząb ![]()
Prawie zawsze dochodzi do zdrady, gdy jedno z małżonków wyjeżdża za granicę na dłuższy czas, co nie znaczy, ze każde takie małżeństwo musi się rozpaść.
Miło,że użytkownicy tak się zaangażowali w problem Zbuntowanej Żony. Ale warto byłoby sprawdzić daty postów, zanim się da ponieść emocjom. Tymbardziej, że sama autorka od niemal 2lat nie udziela się już na naszym forum, a w innym wątku dopisała zakończenie tej historii, w która tak bardzo się angażujecie dając rady, które już nikomu w niczym się nie przydadzą...
Miło,że użytkownicy tak się zaangażowali w problem Zbuntowanej Żony. Ale warto byłoby sprawdzić daty postów, zanim się da ponieść emocjom. Tymbardziej, że sama autorka od niemal 2lat nie udziela się już na naszym forum, a w innym wątku dopisała zakończenie tej historii, w która tak bardzo się angażujecie dając rady, które już nikomu w niczym się nie przydadzą...
Milo, ze nie zauwazylas ze piszemy o problemie Kolejnataka, a napisala 30.06.13 ![]()
Skad wpadlas na pomysl, ze nas emocje poniosly, skoro nawet postow nie czytalas?