Witam Was,
może zacznę od początku. Od wakacji jestem w związku na odległość. Dzieli nas prawie 300km, widujemy się co 1,5-2 tyg na 3-4 dni. Czasami rozłąka trwa dłużej, ponieważ wiąże się to z tym, że mój chłopak pracuje w kilku miejscach w Polsce. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę w takim związku a jednak stało się. Zakochałam się po uszy, tęsknie okrutnie... Ale nie wiem czy jest to odwzajemnione. Mój chłopak pochodzi z dość zamożnej rodziny, tak więc co weekendowe imprezy w jego rodzinnym mieście to już norma. Nie wiem co wtedy się dzieje, ponieważ jak przypominam dzieli nas te 300km. We wrześniu spędziłam krótki urlop z nim w jego rodzinnym mieście. Na wieczornym spotkaniu z jego znajomymi urodził się temat wypadu w góry, który ma się odbyć teraz w grudniu. Z tego co rozmawiali między sobą, temat tak jakby dopiero się zrodził. Pomyślałam że ja nie dam rady, ponieważ moja praca wiąże się z tym że w grudniu nie mogę wziąć żadnego urlopu, a tym bardziej na 1,5 tyg. Po jakimś czasie, kiedy znajomi mojego chłopaka i on wybrali dokładny termin w grudniu, zaproponował mi wyjazd. Wytłumaczyłam mu że u mnie ten pomysł w ogóle nie wchodzi w grę. Po 2-3 dniach stwierdził że jedzie tam sam. Włochy, znajomi, alkohol... wszystko pięknie, ale gdzie w tym ja? Widujemy się dość rzadko, więc myślałam że może poświęci mi trochę więcej uwagi. Po pewnym czasie dowiedziałam się od jego mamy że chce nam oddać wycieczkę na Kubę, która miała odbyć się w ostatnim tyg listopada. Mój chłopak stwierdził że nie jedziemy, bo nie będzie się czuł komfortowo w gorącym klimacie (niby nie lubi wycieczek w gorące miejsca). Zrobiło mi się przykro. Gdy zapytałam czy mam jezdzic sama na takie wycieczki, odpowiedział że nie widzi w tym żadnego problemu ale on nigdzie nie bedzie jezdzil. Kolejną sprawą jest jego telefon... Zabiera go ze sobą nawet do łazienki. Dygocze gdy chcę go wziąć. Kiedyś stwierdził że jego była kobieta go non stop inwigilowala i bardzo go to denerwowało. Praktycznie non stop z kimś pisze twierdząc że to "koledzy". Nie wiem na prawde nie wiem co mam sądzić o nim, kocham go i nienawidzę w jednym... Proszę Was o radę