Iceni napisał/a:No dla mnie słuchanie muzyki czy czytanie to nie jest pasja tylko przyjemność.
Pasją mogą się stać kiedy wchodzi się na kolejny poziom - staje się znawcą, koneserem.
Ale samo słuchanie czy czytanie to tylko przyjemnośc - tak jak jedzenie czekolady.
Pasja to jest coś, czemu się człowiek poświęca - jak ktoś sobie przez rok odmawia kupowania nowych ubrań, zeby zaoszczędzić na dokupienie kilku białych kruków do swojej kolekcji - to to jest pasja, ale iśc do Empika po 3 kolejne książki wybrane trochę na zasadzie chybił-trafił - to tego pasją nie nazwę. A jak ktoś ma w domu w ten sposób zakupionych 2 tys książek to to jest nałóg, nie pasja 
Uważam, ze ludzie własnie często mylą przyzwyczajenie/nałóg i pasję.
Też sobie nie wyobrażam życia bez muzyki, ale muzyka nie jest moją pasja. Od słuchania muzyki do pasji jest bardzo daleka droga jeszcze.
I też nie uważam, zeby ludzie bez pasji byli jacyś szczególnie nudni - podstawową sprawą jest pewne zgranie w zainteresowaniach - jeżeli trafimy na osobę, której zainteresowania/pasje nie współgrają z naszymi to i tak nie będzie o czym rozmawiać - bo jaki wspólny temat znajdzie zapalony kibic koszykówki z miłośnikiem psów rasy cocker-spaniel? Albo pasjonat hodowli róż - o czym porozmawia z miłośnikiem starych motocykli? Oni mając pasje i tak się będą nudzili we własnym towarzystwie.
Ja jak słysze "piłka nożna" to uciekam od takiej osoby
i im większa jego pasja tym dalej ucieknę:P
A być może spędzę przyjemne popołudnie z sąsiadką-staruszką i choć ona pasji żadnej nie ma to potrafi pięknie opowiadać o swojej młodości i przedwojennej rzeczywistości.
Ja muzykę mogę na spokojnie nazwać swoją pasją. Nawet szkołę muzyczną skończyłam, swego czasu dużo grałam. Obecnie tego nie robię (za to śpiewam dużo), ale miłość do muzyki pozostała. Do grania w przyszłości zamierzam wrócić, jak mnie będzie wreszcie stać na porządne pianino i gitarę basową. Może to nie jest w tej chwili tak rozwinięta dziedzina mojego życia jak sport, na którym spędzam minimum 6h tygodniowo, ale zdecydowanie wykracza poza zwykłe puszczenie sobie piosenki dla relaksu.
Książki to samo - sama piszę, książek nie kupuję na chybił trafił, tylko zbieram konkretne pozycje konkretnych autorów, nie powiem, jak mnie jakiś pomysł zainteresuje to się przed nowymi autorami nie wzbraniam, ale nie mogę powiedzieć, że to jest czytanie dla zabicia czasu.
Dla samej przyjemności to ja oglądam telewizję, chodzę na spacery i udzielam się na forum albo właśnie kupuję sobie ładne ubrania.
Poza tym ja się tyloma różnymi rzeczami zajmuję, że to czasami się odbywa jakimiś etapami - przykładowo nie mam teraz czasu jeździć konno 6 razy w tygodniu, ale było kilka lat, że w wolnym czasie prawie ze stajni nie wychodziłam, miałam swojego konia, skończyłam studia w tym kierunku, pisałam pracę inżynierską i magisterską o koniach sportowych, startowałam w zawodach, pracowałam przy koniach. Nie mogę powiedzieć, że nagle jeździectwo przestało być moją pasją, bo to jest jak dotąd 7 lat mojego życia i jeźdźcem już będę zawsze. Po prostu teraz mam na to mniej czasu, robię jeszcze inne rzeczy, kto wie, może za parę lat znowu wrócę do profesjonalnego jeździectwa, może mnie będzie kiedyś stać na konia, na którym pojadę Puchar Narodów, nie wiem.
Dla mnie fenomenem zamiłowania do piłki nożnej jest to, że 80% zagorzałych wielbicieli w ogóle za tą piłką nie biega, tylko siedzi na kanapie, tudzież trybunach i ogląda (oczywiście każdy przy tym lepiej wie od zawodnika jak tą piłkę należało kopnąć i komu podać). Tą samą tendencję obserwuję przy boksie i mma. Wszyscy mądrzy, wszyscy wszystkich tam znają, wiedzą od czego kto jest i kto ile razy wygrał, ale na ringu sami w życiu nie stali, albo nawet nie oklepywali worka treningowego w osiedlowym klubie.
Ja uwielbiam oglądać męski biathlon, ale nie kryję się z tym, że to z powodu tych wszystkich przystojnych facetów w obcisłych kombinezonach 
Mnie ludzie bez pasji, albo chociaż ciekawej pracy, którą lubią (praca przecież też może być pasją) zwyczajnie nudzą po jakimś czasie. Za to bardzo lubię rozmawiać z ludźmi, którzy się pasjonują czymś, o czym zupełnie nie mam pojęcia - zawsze się czegoś nowego dowiem, ktoś się dowie czegoś ciekawego ode mnie. Bardzo często mnie ludzie pytają właśnie o jeździectwo, często są zaskoczeni, że uwielbiam sporty walki, broń, bo to raczej nie jest częste wśród kobiet. Zawsze jakaś ciekawa rozmowa się w związku z tym wywiązuje, bywa, że kogoś namówię żeby spróbował. Poza tym nawet przy dwóch różnych, nie mających ze sobą nic wspólnego pasjach jest jeszcze to zrozumienie, że można dla czegoś, co się kocha bardzo wiele poświęcić. A jak słyszę "A po co ci to?" "A to takie niebezpieczne, krzywdę sobie tylko zrobisz" "Mnie by czasu i pieniędzy było szkoda", to jakoś nie rodzi to we mnie chęci dalszej konwersacji z takim człowiekiem.
Lubię też słuchać ludzi, którzy przeżyli sporo, mają jakieś ciekawe doświadczenia z życia, opowiadają ciekawe historie.