Zacznę od tego że moją pasją jest jazda motocyklem. Niestety na chwilę obecną nie stać mnie na własny sprzęt dlatego jeżdżę jako pasażer z kolegą (pracuje i studiuję zaocznie i jak na razie studia są dla mnie najwazniejsze). Mój chłopak jest wielkim przeciwnikiem mojej pasji. Zanim weszliśmy w zwiazek powiedzialam mu w czym rzecz i że niw umiem i nie chcę z twgo rezygnowac dodalam też że możemy spróbować byc razem jeśli nie zabroni mi tego. Po bardzo długiej rozmowie zgodził się pod warunkiem ze zawsze bedzie informowany o tym z kim jestem i gdzie i czy wszystko ok. Jesteśmy razem już jakiś czas i mimo tej rozmowy dochodzilo między nami do wielu sporów tylko z tego powodu ze chciałam jeździć. W pewnym momencie tak sie poklocilismy ze postanowilam skonczyc ze swoją pasją, nie myśleć o niej. I tak było przez dwa miesiące. Myślałam bo za bardzo to kocham żeby wz tego zrezygnowac... ale nie jezdzilam, myslalam ze to mi się uda. Ale już nie wytrzymuje bez tego. Jestem nerwowa i caly czas o tym myślę. Zasypiajac wyobrazam sobie ze jadę daleko motocyklem... ostatnio zapytalam swojego chłopaka czy mogę pójść jeździć bo już naprawde za tym tęsknię i nie umiem tak udawać że to się dla mnie nie liczy. Nie zgodził się. Powiedzial ze zmianilo się miedzy nami że to nie są początki związku i on się nie godzi na to żebym jeździła z kimś innym, jak to określił z jakimś fagasem.. zrobiło mi się strasznie przykro. Ja wiem jak on może się czuć gdy Jade z kims innym. Tylko że naprawde to jest dla mnie ważne tak samo jak on. I tak samo mocno to kocham jak jego... tylko nie odpowiada mi to że on mi tego teraz zabrania choć na poczatku obiecywał że będę mogła jeździć bo mnie kocha i nie chce mi zabierać czegoś dco daje mi szczęście. Ale teraz jego nastawienie zmieniło się. Nie wiem co robic.. nie mogę zrezygnowac ani z chłopaka ani z pasji. Nie chcę tego. Każdy mysli że te całe motocykle to tylko moja fanaberia... bo jestem młoda bo mam 21 lat to nie wiem czego chcę. Nie jest tak. Wystarczylo że raz wsiadlam, przejechałam się i wiedzialam ze to jest coś co kocham. Wydaje mi się że moj facet nie potrafi tego zrozumieć bo on nie ma żadnej pasji. I wprost mi powiedzial że on na moim miejscu by zrezygnowal... tylko ze ja nie umiem. I nie chcę. Nie wiem co robić i jak rozmaiwiac z moim facetem aby mnie zrozumiał i popatrzył troche inaczej na to. Jeśli chcecie wiedzieć czy ja się zastanawialam jak on w tym sie czuje ze jeżdżę z innym facetem... tak wiele razy... na pewno nie jest mu to na rękę. Ja też wolalabym jeździć z nim niż z kimś innym. Tylko ze on nie będzie jeździł no tego nie lubi, nie znosi wręcz. Nie wiem w tej sytuacji chyba nie ma dobrego wyjścia które ny nikogo nie zraniło... pomóżcie co ja mam robić
Podobne tematy
2 2016-06-23 14:26:54 Ostatnio edytowany przez wszystkomasens (2016-06-23 14:28:34)
On nie może zabraniać Ci robić tego co kochasz, wydaje mi się ze na początku sie zgodził tylko dlatego zebyś Ty się do niego przywiązala pokochała Go a wtedy On bd mógł powiedzieć Ci nie bo wie ze nie jesteś w stanie z niego zrezygnować dla pasji, ale pomysl czy chciałabyś się całe życie poswtrzymywac i nie jeździć całe życie ? To że on nie ma żadnych pasji to nie znaczy ze może Tobie zabraniać, jeśli mu ulegniesz będziesz się męczyć. Moim zdaniem powinnaś mu otworzyć oczy i powiedzieć ze jeśli nie akceptuje twojej pasji i tego ze chcesz jeździć to będziecie musieli zakończyć znajomość. Wiadomo że się martwi ale bez przesady, Chyba ze chłopak jest dla Ciebie ważniejszy. I przede wszystkim nie mozesz byc ptzy nim do konca soba .. jestem pewna że jeśli Twoja pasja jest prawdziwa to wkoncu zaczniesz go oklamywac po to żeby jeździć. Zastanów się nad tym. Na jednym chłopaku świat się nie kończy
a na pewno byś znalazła takiego który by ci nie zabranial a może i dzielił pasje razem z Tobą ![]()
Zamiast komentarza:
Jeżeli nie mam wystarczająco wysokiego poczucia wartości i ważności, to ciągle się boję, że mój partner odkryje, jaki jestem naprawdę, i odejdzie. W związku z tym do czego dążę? Żeby ograniczyć jego wolność. Żeby go przypisać do siebie, mieć nad nim władzę.
Ktoś, kto nie wierzy, że można go kochać takiego, jaki jest, dąży do kontroli.
Władza jest substytutem miłości, ale nie pozwala tak jak ona ludziom rosnąć.
99% facetów będzie Ci robiło problemy, że jeździsz na motorze z jakimś "fagasem" obejmując go rękoma ![]()
Więc tak:
1.Rzuć go
2.Kup motor
3.Znajdź chłopaka, co dzieli Twoją pasję i będziecie jeździć razem, każdy zadowolony.
Chociaż jazdę na kanapie w formie plecaka ciężko uznać za jakąś pasję ![]()
Prawdopodobnie,jest zazdrosny o tego kolegę.Jeżeli nie,to jest zwykłym idiotą i tyle.
6 2016-06-23 14:43:39 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-23 14:43:51)
Jeżeli mimo swojej pasji jeżdżenia nie potrafisz powiedzieć nic np. o markach motocykli, nie rozpoznajesz, czy to chopper, czy enduro, czy inne jakieś tam cuda, a tylko sobie jeździsz czasem tak przed siebie z kolegą, i to stale z tym samym, to ja się w sumie Twojemu facetowi nie dziwię... No i trudno mi to nazwać pasją...
odciąganie Cię od czegoś co jest Twoją wielką pasją i na co się zgodził jest jedną z technik manipulacji.
Tak jak napisał przedmówca pozwolił abyś nie odeszła i się od niego uzależniła a teraz gdy wie że go kochasz to ci zabrania.
Przekracza granice które on sam wytyczył. To może być też próba kto będzie rządził w tym związku.
Wiem że go kochasz bo inaczej w ogóle byś się nad tym nie zastanawiała, ale nigdy nie daj sobie odebrać swojej przestrzeni żadnemu mężczyźnie.
Za chwilę problemem może być dla niego jakaś inna twoja pasja i też będziesz musiała z niej zrezygnować.
To nigdy nie jest dobra droga dla związku.
Musisz postawić twarde warunki i on się dostosuje albo się nie dostosuje i obejdzie. Ty nie zmieniłaś warunków więc nie musisz podejmować żadnej decyzji po prostu rób to co wcześniej.
Zbyt ostro go oceniacie.
Jego dziewczyna jeździ na motocyklu nie wiadomo gdzie obejmując jakiegoś kolesia.
To tak jakby facet jeździł z koleżankami do SPA ![]()
A jakby kobieta chciała mu zabronić, to by przekraczała wtedy granice?
A masz wgl. prawko na motor? Jeżeli nie to chłopak ma raczej rację.
Chociaż dziwnie bym się też na pewno czuł jakby mi dziewczyna powiedziała, że nie mogę jechać gdzieś na wyjazdowy mecz bo ten czas wolała by ze mną spędzić a ona jednocześnie się tym nie interesuje. To takie podejście aby tylko jednemu było w 100% dobrze.
Jedyne rozwiązanie wg. mnie to znalezienie sobie koleżanki "LWG" i jeżdżenie z nią jako pasażer. Wtedy odejdzie motyw "fagasa" no chyba, że chłopak ma łeb jak sklep ^^ i posądzi wtedy, że jesteś Bi ;D
A masz wgl. prawko na motor? Jeżeli nie to chłopak ma raczej rację.
Chociaż dziwnie bym się też na pewno czuł jakby mi dziewczyna powiedziała, że nie mogę jechać gdzieś na wyjazdowy mecz bo ten czas wolała by ze mną spędzić a ona jednocześnie się tym nie interesuje. To takie podejście aby tylko jednemu było w 100% dobrze.
Jedyne rozwiązanie wg. mnie to znalezienie sobie koleżanki "LWG" i jeżdżenie z nią jako pasażer. Wtedy odejdzie motyw "fagasa" no chyba, że chłopak ma łeb jak sklep ^^ i posądzi wtedy, że jesteś Bi ;D
Na mecz raczej nie jechałbyś z inną koleżanką, to trochę inna sytuacja ![]()
Tu nie wiemy nic o tej "pasji" oprócz tego, że dziewczyna lubi sobie pojeździć. Z kolegą. Jako pasażer. Nie ma nawet mowy o tym, że kolega "da się przejechać", więc pewnie nie ma mowy i o prawku... Więc ja raczej stoję po stronie faceta, może zgodził się z początku, bo nie wiedział, jak to naprawdę wygląda, a potem mu takie motocyklowe randki zaczęły przeszkadzać?
Jeżeli mimo swojej pasji jeżdżenia nie potrafisz powiedzieć nic np. o markach motocykli, nie rozpoznajesz, czy to chopper, czy enduro, czy inne jakieś tam cuda, a tylko sobie jeździsz czasem tak przed siebie z kolegą, i to stale z tym samym, to ja się w sumie Twojemu facetowi nie dziwię... No i trudno mi to nazwać pasją...
To prawda.Chociaż na początku zabawy z moto,dobrze jest jeździć na przystawkę,aby poznać kilka myków.
Bo można trafić od razu, do jednej z kategorii motocyklistów. LWG ![]()
12 2016-06-23 15:24:32 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-23 15:25:20)
santapietruszka napisał/a:Jeżeli mimo swojej pasji jeżdżenia nie potrafisz powiedzieć nic np. o markach motocykli, nie rozpoznajesz, czy to chopper, czy enduro, czy inne jakieś tam cuda, a tylko sobie jeździsz czasem tak przed siebie z kolegą, i to stale z tym samym, to ja się w sumie Twojemu facetowi nie dziwię... No i trudno mi to nazwać pasją...
To prawda.Chociaż na początku zabawy z moto,dobrze jest jeździć na przystawkę,aby poznać kilka myków.
Bo można trafić od razu, do jednej z kategorii motocyklistów. LWG
Ale jeżdżenie wyłącznie na przystawkę jakoś nie pasuje mi do definicji pasji
Autorko - a na jakim motocyklu jeździcie z kolegą?
Na mecz raczej nie jechałbyś z inną koleżanką, to trochę inna sytuacja
U mnie w ekipie chodzącej na mecze raczej nie było wolnych dziewczyn, ewentualnie ktoś swoją brał lub żonę na mecz ale przecież kibiców jest dużo a jak się lubi coś, ma się jakąś wielką pasję to się szuka kompanów do wspólnej wyprawy bo i bezpieczniej i taniej razem pojechać tak więc takie sytuacje też mogą się zdarzyć u kogoś i ja tu rozumiem autorkę.
Przede wszystkim tak jak się patrzę na to zboku to interesuje mnie najpierw czy ma prawo jazdy na ten motor. Jeżeli nie to sprawa leży i kwiczy tz. chłopak-bohater w 100% ma rację. Jak ma to raczej z punktu widzenia obserwatora powiedziałbym żeby nie zważała i sobie jeździła bo nikt nie może blokować czyichś pasji.
Wyłącznie odpada.Wiadomo.
15 2016-06-23 16:49:03 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-06-23 17:00:31)
Stoję murem za Twoim chłopakiem. Nawet tych samych słów bym użył co on.
Tak wyglada kobieta dla której motor jest pasja:
A tak wysłana kobieta w niedwuznacznej sytuacji na motorze z fagasem.

Jeżdżąc z tylu wyglądasz jak kobieta z fagasem.
Kup sobie motocykl...
Albo jeszcze lepiej, poproś chłopaka, żeby Ci kupił...
18 2016-06-23 19:37:26 Ostatnio edytowany przez CatLady (2016-06-23 19:41:34)
Czyli koleś od początku wiedział co i jak, ale mimo wszystko uzurpuje sobie prawo do wydawania, bądź nie, Tobie pozwoleń? Jeździłaś zanim go poznałaś, on się pojawił znikąd i chce nagle zmieniać Twoje życie? Chyba mu się coś pomyliło.
Tylu facetów na to cierpi - na dziwne myślenie, że mają prawo dyktować, co kobiecie wolno robić a czego nie. Nie wiem, skąd to się bierze. Przez myśl by mi nie przeszło, by zabraniać mojemu facetowi jego pasji, albo żebym ja porzuciła swoje hobby dla faceta (zwłaszcza takie, które miałam jeszcze przed związkiem)
wydaje mi się ze na początku sie zgodził tylko dlatego zebyś Ty się do niego przywiązala pokochała Go a wtedy On bd mógł powiedzieć Ci nie
też o tym pomyślałam. Okłamał ją i zmanipulował, byle dopiąć swego. Wiedział, że gdyby od razu wyskoczył z tekstem, że jej nie pozwala, to kopnęła by go w d***.
RavenKnight ma rację. Znajdź sobie innego, takiego, który dzieli Twoją pasję. Przecież większość motocyklistów to mężczyźni, na pewno znasz sporo ajnych kolesi ![]()
Jeżeli mimo swojej pasji jeżdżenia nie potrafisz powiedzieć nic np. o markach motocykli, nie rozpoznajesz, czy to chopper, czy enduro, czy inne jakieś tam cuda, a tylko sobie jeździsz czasem tak przed siebie z kolegą, i to stale z tym samym, to ja się w sumie Twojemu facetowi nie dziwię... No i trudno mi to nazwać pasją...
Wiem coś więcej niż to jak rozpoznać to...wiem jak zzmienić opony, czego trzeba pilnować i o co przede wszystkim dbać we własnym sprzęcie, to co jest ważne, przestudiowałam książkę "motocyklista doskonały" itp bo mnie to po prostu bardzo interesuje. Może Tobie trudno nazwać to pasją ale dla mnie jest to pasja. Nie od Ciebie zależy co jest dla kogo pasją. Napisałam że nie mam motocykla bo obecnie całe moje pieniadze idą na studia zaoczne co jest na razie dla mnie priorytetem ale z tego powodu nie zrezygnuje z jazdy.
majkaszpilka napisał/a:santapietruszka napisał/a:Jeżeli mimo swojej pasji jeżdżenia nie potrafisz powiedzieć nic np. o markach motocykli, nie rozpoznajesz, czy to chopper, czy enduro, czy inne jakieś tam cuda, a tylko sobie jeździsz czasem tak przed siebie z kolegą, i to stale z tym samym, to ja się w sumie Twojemu facetowi nie dziwię... No i trudno mi to nazwać pasją...
To prawda.Chociaż na początku zabawy z moto,dobrze jest jeździć na przystawkę,aby poznać kilka myków.
Bo można trafić od razu, do jednej z kategorii motocyklistów. LWGAle jeżdżenie wyłącznie na przystawkę jakoś nie pasuje mi do definicji pasji
Autorko - a na jakim motocyklu jeździcie z kolegą?
Co to za znaczenie jakim motocyklem jeździmy? (Yamaha r1) pasją zaraził mnie były facet i od tqmtej pory jezdzilam na bardzu wielu motocyklach... np. Fazer fz1, suzuki gs500, yamaha r6...Jeżdżę już ponad półtora roku więc wiem co i jak. Jeśli by ktoś pytał tak, prowadziłam motocykl z osobą z tyłu która mnie pilnowała na w razie wu. Wiec tez wiem jak to mniej wwięcej wygląda i to mi się podoba. Wiem co czuję i według mnie to jest pasja. Poza tym nie pprosiłam was o ocenianie czy to jest pasja czy nie tylko o rade co robić w takiej sytuacji.
A jeśli chodzi o chłopaka to gdybym miała jeździć z dziewczyną też nie było by mu to na rękę. Dlaczego? Bo jak powiedział nie ufa jej i nie wie czy nie stanie mi się krzywda. Gdybym jezdzila sama to nie mialby az takich oporow... ale na to jeszcze oboje bedziemy musieli zaczekac. Rozumiem jego troskę tylko że generalnie o to chodzi że wszędzie może się coś stać a nie wolno od razu stwierdzić że jade na śmierć... nie zostawie go, bo go kocham i wiem że lepiej by było mieć kogoś z kim dzieliłabym pasję i mogłabym o tym gadać na okrągło (bo uwielbiam o tym gadać i dowiadywać się czegoś o tym) tylko że jest mi z nim dobrze i póki co... myślę a raczej mam nadzieję że mimo wszystko uda nam się to jakoś pogodzić i że on trochę da mi tej wolności przeciez to nie jest zdrada. A to ze sie martwi no jejku... ja mu nie zabraniam robić tego co on lubi i nigdy by mi to przez myśl nie przeszło nawet jakby to się nie godzilo z tym co mi pasuje... kazdy zasługuje na pewną wolność w związku
ja mu nie zabraniam robić tego co on lubi i nigdy by mi to przez myśl nie przeszło nawet
nawet jakby przy tym obejmował jakieś dziewczyny? Wiadomo, że przy takim obejmowaniu gościa na motorze, który dzieli Twoje pasje i w ogóle wozi Cię więc pewnie Cie lubi może coś zaiskrzyć
niebezpieczne. Mi by to nie pasowało ze względu na tego gościa co Cię wozi, a nie np. że się zabijesz bo jak ktoś lubi sporty ekstremalne to jego sprawa nie można mu zabronić czegoś co się lubi, więc zrób prawko kup motor i wtedy możesz jeździć:)) albo z dziewczyną jeździj!
22 2016-06-24 03:24:19 Ostatnio edytowany przez Realista (2016-06-24 03:29:05)
Masz to prawo jazdy na motor czy nie odpowiedz szczerze? Zakładam, że go nie masz, bo pominęłaś wszystkie pytania o tę kwestię
Ja staje po stronie tego faceta(jej chłopaka) GŁÓWNIE ze względu na to, że kontrole nad Twoim życiem praktycznie w 100% przejmuje jakiś obcy facet w dodatku mało kto jest na tyle odpowiedzialny i dojrzały by uważać na drodze pewnie się jeszcze oni popisują przed nią(przynajmniej większość). Dziewczyno mam wrażenie, że jesteś uzależniona od tej adrenaliny, a nie że to jakakolwiek pasja.
Obejmowanie jakiegoś faceta też jest dziwne i bliskie przebywanie przez dłuższy czas z nim to jest dziwne!
Wyjedź za granicę na 3 miesiące w czasie wakacji i zarób sobie na ten motocykl z 10 tyś zł jesteś w stanie zarobić prawda?
Podsumowanie:
- nie masz prawa jazda na motocykl
- nie masz motocykla
Najważniejsze rzeczy, żeby te pasję uprawiać, a Ty ich nie posiadasz. Proszę Cię nie okłamuj ludzi, a przede wszystkim siebie, że to pasja. Bo nie jest, jeśli coś dla kogoś jest pasją to stanie na rzęsach i zdobędzie to co mu potrzebne do niej.
23 2016-06-24 07:13:43 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2016-06-24 07:21:54)
Wiec co to jest wg Ciebie?
A jesli nawet nie pasja to nazwanie tego innym slowem co zmieni?
Jesli nazwiesz to: jej hobby, jej marzenie, jej ulibiony sposob spedzania wolnego czasu, jej zachcianka, albo nawet jej widzimisie to co?
To wtedy chlopak ma prawo zmienic zdanie i nagle jej tego zabraniac (wczesniej twierdzil ze mu to nie przeszkadza)?
Autorko moze pomogloby gdyby Twoj chlopak poznal kolege i przekonal sie jak on jezdzi? Ze jestes bezpieczna?
A zamiast motoru mozesz sobie kupic na poczatek skuter 125cm, nie trzeba prawka i cena duzo duzo nizsza a przyjemnosc podobna, wylaczajac szybka jazde. Za 2000 moze juz cos dostaniesz. Powozisz chlopaka to moze to tez polubi i nie bedziesz uzalezniona od obcego.
Moj pierwszy motor to wlasnie skuter 50cm rok temu i dzieki niemu polubilem jazde motorem i na jesieni zrobilem prawko a zona tez byla przeciwna. Teraz mam 300cm i smigamy razem i juz nawet pozwala mi myslec o czyms szybszym ![]()
Moze wlasnie trzeba chlopaka oswoic powoli z tym tematem?
Prawka na ten motor zapewne nie masz bo pominęłaś to niewygodne
pytanie no i trzeba powiedzieć że stoisz na przegranej pozycji w tym "sporze".
A jeśli chodzi o chłopaka to gdybym miała jeździć z dziewczyną też nie było by mu to na rękę. Dlaczego? Bo jak powiedział nie ufa jej i nie wie czy nie stanie mi się krzywda. Gdybym jezdzila sama to nie mialby az takich oporow... ale na to jeszcze oboje bedziemy musieli zaczekac. Rozumiem jego troskę tylko że generalnie o to chodzi że wszędzie może się coś stać a nie wolno od razu stwierdzić że jade na śmierć...
Mi się od zawsze podobały ścigacze, ostatnio się coś stało i jak będzie okazja w jakiejś niedalekiej przyszłości to robię też prawko na motor i kupuję sobie ścigacza - to takie postanowienie. Kolega mnie kiedyś przewiózł na swoim. Był to co prawda króciutki odcinek ale mi się poprostu spodobało chociaż w sumie to mam deko obawy o bezpieczeństwo. Do tej pory jeździłęm samochodem i można powiedzieć nic sienie działo ale był u mnie w bliskim otoczeniu przypadek, że chłopakowi jadącemu na motorze wyjechał dostawczak z podporządkowanej i ten w niego przypieprzył. To wgl. cud, że on przeżył. Niestety samochód jest sporo bezpieczniejszy bo chroni cię karoseria.
Już bardziej namawiał bym właśnie abyś to porzuciła ze względów bezpieczeństwa aniżeli że jedziesz z jakimś fagasem ale to tak w ogólnym rozrachunku. Jeżeli dziewczyna też mu nie pasuje jako kompanka to mi to deko pachnie zazdrością o spędzanie czasu nie z nim a z kimś innym. Samemu jadąc też się moze przecież coś stać.
Ciekawe co by zrobił jakbyś mu powiedziała, że pożyczyłaś kasę na prawo jazdy (chociaż to w sumie nie jest drogie) i motor np. od ojca i kupujesz swój. Czy na prawdę by przestał jęczeć czy to tylko taka mała zasłona dymna z jego strony. Wiem, taki shit test ale może coś by wyjaśnił ![]()
25 2016-06-24 09:25:30 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-06-24 09:33:23)
Po jeździe nawet jako plecaczek przesiadka na 50- tkę się nie uda
nie ta moc, mimo że z 2t kopa ma, i nie te wrażenia. Ale dzięki ustawie i motocykle poj. 125 ccm wchodzą w grę, jak się ma 3 lata kat. B, byle koników do 15. Miałam cebrę i szczerze polecam. Niezbyt ciężka, cierpliwa, świetna na początek. Jeśli wolisz większe gabaryty, w podobnej cenie jest Varadero.
Zbyt.zaradny, racja całkowita, akurat definicja jest tu najmniej ważna . Jak zwał, tak zwał, zamiłowanie jest. Ale u chłopaka, jeśli nie ma do tej pory, wątpię by wystąpilo. Pewnie bardziej chodzi mu faktycznie o kolegę. Da się, nawet na szlifierkach, jeździć nie uwieszonym na kierowcy. Ale chcesz się cały czas tłumaczyć? Możesz być zmuszona wybrać, co dla Ciebie jest ważniejsze. Praca, ewentualne dzieci i tak mogą Ci pasję ograniczyć. Ale ja nie chciałabym być z człowiekiem, który wymaga aż takich wyrzeczeń. Jeśli się kocha i szanuje partnera, to że wszystkim. Nie należy kogoś ograniczać nawet z takich powodów, jak strach o niego, bo w takim układzie nikt szczęśliwy nie będzie. Mężczyzna takie hobby tolerujący, a jeszcze lepiej, podzielający, byłby sporym ułatwieniem ![]()
26 2016-06-24 09:30:29 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-24 09:33:40)
Autorko, a może chociaż własny kask posiadasz, skoro to taka pasja i w przyszłości motocykl planujesz mieć i nawet prawko na niego zrobić może? To akurat aż tak wielkie pieniądze nie są. Może buty albo kurtka?
A jak wyglądają te Twoje wyjazdy? Jeździcie gdzieś w większym gronie, np. na jakiś zlot, czy też, jak masz ochotę poczuć ten wiatr w we włosach, dzwonisz po kolegę, kolega przyjeżdża z ekwipunkiem i heja przed siebie?
Ja się wcale nie dziwię, że facetowi się to nie podoba. Jestem zdecydowanie po jego stronie. Owszem, zabraniać pasji nie ma prawa - ale zdaje się, jego okiem to wygląda po prostu na umawianie się od czasu do czasu z innym facetem. To, że robi uniki, że się martwi - to akurat nic dziwnego, to po prostu wymówka, skoro nie martwiłby się, gdyby Autorka jeździła sama. Widocznie też źle się czuje z tym, że wolałby jej czegoś zabronić.
Od rzemyczka do koniczka albo daj kurze grzędę to wyżej siędzie- nigdy ale to nigdy nie rezygnuj z niczego dla faceta, bo nie warto. Niech on zrezygnuje z czegoś dla ciebie, skoro jest idiotą. Ty z niczego nie rezygnuj. Bądź sobą i realizuj sie tak, jak to tobie pasuje, a nie jak pasuje jakiemuś facetowi, który dzisiaj jest, a jutro zawinie się i pójdzie do innej i w doopie będzie miał to, z czego ty dla niego zrezygnowałaś. A jak mu cos nie pasuje, to niech robi wypad i tyle.
Owszem, zabraniać pasji nie ma prawa - ale zdaje się, jego okiem to wygląda po prostu na umawianie się od czasu do czasu z innym facetem.
Napisała, że jakby jeździła z koleżanką to też był by problem u bohatera wątku.
Proszę skomentuj to ![]()
29 2016-06-24 09:56:00 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-24 10:04:19)
To, że robi uniki, że się martwi - to akurat nic dziwnego, to po prostu wymówka, skoro nie martwiłby się, gdyby Autorka jeździła sama. Widocznie też źle się czuje z tym, że wolałby jej czegoś zabronić.
Przecież napisałam, jakie jest moje zdanie na ten temat. Uważam, że to wymówki
nie upieram się przecież, że mam rację, mówię, jak ja to widzę ![]()
To może powiem tak: też kiedyś byłam młoda i kolega mnie przewiózł Hondą Transalp - dawno temu. Też poczułam ten wiatr we włosach. Pierwsze, co zrobiłam, poleciałam zrobić prawko. Było z tym trochę ubawu, bo miałam kasy tylko na prawko A i panie w sekretariacie bardzo się ze mnie śmiały, bo wszyscy robili na samochód, a ja jedna chciałam tylko na motocykl
historia skończyła się akurat tak, że jak o tym usłyszała moje ciocia, to zafundowała mi dopłatę, żeby zrobić A+B, dzięki czemu na samochód również mam, no, ale nie o to w tej historii chodzi. Prawko robiłam jeszcze na WSK, zdałam w zimie, w roztopy, za 1 razem, jako jedyna z grupy, bo jako jedynej wyszła mi na tych roztopach ósemka. Swoją drogą, byłam jedyną dziewczyną wtedy
no i miałam to upragnione prawko. Poznałam mojego przyszłego męża, on miał kolegę, zapalonego motocyklistę. Też jeździłam jako plecak nieraz. Ale to nie były umawiane wyjazdy, tylko np. podwoził mnie gdzieś albo jak przyjeżdżał na kawę, to lecieliśmy się przejechać, mąż zostawał z dziećmi. I mimo, że mój mąż był tak naprawdę psychopatą z kompleksem Otella - tego akurat mi nigdy nie zabronił. Nawet kiedyś przytaskał skądś kask, żebyśmy mieli w domu na wypadek, gdyby ten kumpel wpadł na kawę i nie miał drugiego. Mój mąż próbował zabronić mi wielu rzeczy, ostatecznie rozwiodłam się m.in. z powodu jego nieuzasadnionej zazdrości - ale przyjął do wiadomości, że na tym motorze czasem przejadę się z tym kolegą. A nie była to wcale moja jakaś szczególna pasja, ot, lubię się przejechać. Właśnie mam wrażenie też, że gdyby Autorka miała chociaż to prawo jazdy i bardziej pokazywała, że to jest jej naprawdę "pasja", facet nie miałby nic przeciwko. Teraz mu to wygląda po prostu na randki z facetem na - zapewne - fajnym motorze i w fajnym kombinezonie. Dlatego pytam, co Autorka jeszcze robi w kierunku tego, co nazywa pasją.
I jeszcze druga strona medalu - mój mąż tego kolegę bardzo dobrze znał, to był właściwie bardziej jego kolega niż mój. Czy facet Autorki zna się z kolegą od motocykla, czy też ona po prostu wychodzi sobie pojeździć z innym, nieznajomym facetem? Jeżeli to drugie, to na miejscu bohatera historii też bym miała zastrzeżenia. No wybacz ![]()
A ja myślę, że Autorka będąc studentką nie ma zbytnio pieniędzy by ta pasja byla bezpieczna-skoro nawet prawka nie ma.A to koszt 2tys złotych
Sama wiem po sobie ile kosztuje kask, buty,kurtka i spodnie z protektorami,...w najtańszej opcji sama zbroja ochronna.
Nie posiadając tego naprawdę sie naraża.
Sama jeszcze"dochodzę"do siebie po ostatnim upadku.
Mimo, że osprzęt cały dopasowany rozmiarowo (a to bardzo ważne, by pełnił swoją funkcję-od butów po kask)
Tutaj mogę się wypowiedzieć-czytanie książek to za mało.
Nie mogę etytowac-więc dodam tak.
Nie zawsze szczęście zależy od techniki, wprawy etc
W moim przypadku to był pies, który wyskoczył na jezdnie.
Niezależnie ode mnie-coś sie stało.Coś na co nie miałam wplywu.
Ps.Pies raczej żyje. Uciekł z miejsca upadku, nie udzielając ofierze pomocy ![]()
Masz to prawo jazdy na motor czy nie odpowiedz szczerze? Zakładam, że go nie masz, bo pominęłaś wszystkie pytania o tę kwestię
![]()
Ja staje po stronie tego faceta(jej chłopaka) GŁÓWNIE ze względu na to, że kontrole nad Twoim życiem praktycznie w 100% przejmuje jakiś obcy facet w dodatku mało kto jest na tyle odpowiedzialny i dojrzały by uważać na drodze pewnie się jeszcze oni popisują przed nią(przynajmniej większość). Dziewczyno mam wrażenie, że jesteś uzależniona od tej adrenaliny, a nie że to jakakolwiek pasja.
Obejmowanie jakiegoś faceta też jest dziwne i bliskie przebywanie przez dłuższy czas z nim to jest dziwne!
Wyjedź za granicę na 3 miesiące w czasie wakacji i zarób sobie na ten motocykl z 10 tyś zł jesteś w stanie zarobić prawda?
Podsumowanie:
- nie masz prawa jazda na motocykl
- nie masz motocyklaNajważniejsze rzeczy, żeby te pasję uprawiać, a Ty ich nie posiadasz. Proszę Cię nie okłamuj ludzi, a przede wszystkim siebie, że to pasja. Bo nie jest, jeśli coś dla kogoś jest pasją to stanie na rzęsach i zdobędzie to co mu potrzebne do niej.
Jak nie znasz mojej sytuacji to sie nie wupowiadaj w taki sposób. Gdybym mogla wyjechav na te wakacje do pracy za granice to bym juz dawno wyjechała i po to żeby zarobic i na prawko (chociaz umiem jezdzic motocyklem znam podstawy itp) ale teraz nie mam takiej możliwości bo wyobraź aobie ze zostawiajac stala prace tutaj moge jej potem nie odzyskać a na studia musze miec i życie muszę mieć wiec wtedy pieniadze na motocykl rozeszly by sie na zycie i studia. A mieszkam w takiej okolicy gdzie znalezienie pracy nawet dorywczej graniczy z cudem wiem bo caly czas szukam cos lepszego. Wiec nie mow mi co mam robic bo ja juz każda opcje w kwestii zarobienia na pasje przemyslalam i jak pisalam: NAJPIERW STUDIA.
A co do popisywania sie przede mna w czasie jazdy... chyba nie zdajesz sobie sprawy jaką odpowiedzialnoscia jest jazda z plecakiem. To potencjalny wyrok na 25lat więc raczej nie idzie się popisywaç dla brawury.
A ja zapytam,ile zrobiłaś kilometrów na moto?Tak pi razy drzwi?
Tak, mimo ze zarabiam najnizsza krajowa, oplacam sobie sama studia i tak naprawde dokladam sie mamie do domu (ojciec nas zostawil i nie placi alimentów a z funduszu nam nie przysługuje bo dochody nam przekroczyly o 7zl) to kupiłam, kask, kurtke na motor , pas na nerki i buty i wiem że to bardzo droga pasja. Dlatego wiem że nie wszystko na raz i że do wszystkiego muszę dojść sama i to bardzo powoli. Nie mam też możliwości aby pożyczyć od kogoś taką dużą kwotę pieniedzy bo nie wiem czy dalabym potem radę je oddać. A wolałabym zrobic prawko i od razu wsiąść nawet na 125 byle by nie zapomnieć praktyki jazdy i od razu nie zrobic głupiego błędu. Wiadomo na motorze nie wszystko zależy od nas... co do tej 125 nie mogę jeszcze jeździć na niej bez prawka na kategorię A bo od roku mam kat.B (na którą też zbieralam pieniądze sama z prac sezonowych) wwięc to jest za krótko na to.
Też myślałam żeby zrobić tak żeby poznać kolegę z którym jezdze z moim facetem może by go to bardziej uspokoiło? Ja jestem pewna że chce być tylko z nim i wiem że żaden "motocyklista" nie zauroczy mnie więc o to on nie powinien się bać. Gdyby mój facet dZielił swoją pasję z jakąś kobietą też była bym zazdrosna ale wiem że on widzi tylko mnie i ani nie ogląda się za innymi ani z innymi nie pisze, ufam mu i nie zabronilabym mu tego. Myślę że on też może mi tak ufać jak ja jemu.
Cytat Andrzeja Wiśniewskiego, który pojawił się na początku tego wątku jest w punkt. Facet chce Cię zdominować i ograniczyć. Dziś zabroni Ci jazdy na motorze, a czego jutro? Jak sama napisałaś on nie ma żadnej pasji, więc musi jakoś podbudowywać swoje ego...
Z drugiej strony jak bym była facetem to nie chciałabym, żeby moja kobieta ciągle spotykała się z jakimś (cały czas tym samym) kolegą. A Ty byś chciała żeby Twój facet jeździł regularnie np. na ryby z koleżanką? Nie byłabyś zazdrosna?
Znam środowisko ludzi, którzy na prawdę kochają motory i ta miłość zwykle znaczy więcej niż tylko uczucie, że jadę sobie miło, przytulona do pleców faceta.
A ja zapytam,ile zrobiłaś kilometrów na moto?Tak pi razy drzwi?
oj bardzo duzo... cale swojw województwo zjezdzilismy ale poza tym byłam na słowacji, w krakowie, łodzi, przemyślu, na kalwarii pacławskiej.. do tego bez okazyjne wyjazdy do rodziny mojego byłego co pare dni, potem przejażdżki po prostu z nudy po 300km.. jest tego trochę. Jeżdżę od poltora roku ponad i trochę się tego uzbierało.
Gdyby mój facet dzielił pasje z inną kobietą nie mogłabym tak czy siak mu tego zabronić. A poza tym chciałabym żeby on miał coś takiego. Żeby lepiej było by mu mnie zrozumiec. Ufam mu. I gdyby miał pasje o ktorej ja bym mie wiedziala nic starala bym sie go w niej wspierać i choć spróbować czegoś dowiedzieć się na ten temat od jego samego.
Tak, mimo ze zarabiam najnizsza krajowa, oplacam sobie sama studia i tak naprawde dokladam sie mamie do domu (ojciec nas zostawil i nie placi alimentów a z funduszu nam nie przysługuje bo dochody nam przekroczyly o 7zl) to kupiłam, kask, kurtke na motor , pas na nerki i buty i wiem że to bardzo droga pasja. Dlatego wiem że nie wszystko na raz i że do wszystkiego muszę dojść sama i to bardzo powoli. Nie mam też możliwości aby pożyczyć od kogoś taką dużą kwotę pieniedzy bo nie wiem czy dalabym potem radę je oddać. A wolałabym zrobic prawko i od razu wsiąść nawet na 125 byle by nie zapomnieć praktyki jazdy i od razu nie zrobic głupiego błędu. Wiadomo na motorze nie wszystko zależy od nas... co do tej 125 nie mogę jeszcze jeździć na niej bez prawka na kategorię A bo od roku mam kat.B (na którą też zbieralam pieniądze sama z prac sezonowych) wwięc to jest za krótko na to.
Powinnaś sobie znaleźć faceta który będzie wspierał cię w twoich pasjach.
Znam środowisko ludzi, którzy na prawdę kochają motory i ta miłość zwykle znaczy więcej niż tylko uczucie, że jadę sobie miło, przytulona do pleców faceta.
Dlatego niech znajdzie sobie koleżankę na motorze, a jak dalej facet będzie mocno kręcił nosem "ze względów bezpieczeństwa" to kop w doopę ![]()
Na co Ty tutaj właściwie liczysz? Bo z faceta nie zrezygnujesz jak widać. Z pasji tez nie zrezygnujesz to co chcesz zrobić? Widzę, że ludzie szukają wymówki zamiast rozwiązań. Gdybyś naprawdę chciała zarobić na swoją pasję to byś była w stanie w internecie ogarnąć pracę dodatkowo... na głowie stanąć by to zrobić. Tobie jest wygodniej tak jak jest i nazywasz to pasją proszę Cię to jest dla mnie śmieszne.
39 2016-06-24 13:23:41 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-24 13:26:18)
Też myślałam żeby zrobić tak żeby poznać kolegę z którym jezdze z moim facetem może by go to bardziej uspokoiło?
Aha, to on miał być zachwycony, że jeździsz sobie systematycznie gdzieś z kimś, kogo on w ogóle nie zna? Z tego, co piszesz, wiele kilometrów z tym chłopakiem wyjeździłaś, pewnie były to również wyjazdy parodniowe. I co, i ten Twój facet ma siedzieć i obgryzać paznokcie, skoro nawet nie wie, z jaką osobą Ty tam jedziesz? Więcej - on ma prawo nawet podejrzewać, że jedziesz zupełnie z kimś innym, skoro do tej pory nie miał z tym kolegą kontaktu...
Dziwne mi się to wydaje, że ich do tej pory ze sobą nie poznałaś. Ale z drugiej strony coraz bardziej przestaje być dziwne, że Twój facet kręci na to nosem. On nie ma nic przeciwko Twojej pasji, on ma coś przeciwko temu, że wyjeżdżasz sobie nie wiadomo gdzie nie wiadomo z kim. I to jest pewnie też argument przeciwko jeżdżeniu z koleżanką, której prawdopodobnie też byś mu nie przedstawiła.
A właściwie to dlaczego jeszcze ich ze sobą nie poznałaś? Ja myślę, że to byłoby pierwsze, co bym zrobiła w takiej sytuacji. Żeby uspokoić faceta.
Na co Ty tutaj właściwie liczysz? Bo z faceta nie zrezygnujesz jak widać. Z pasji tez nie zrezygnujesz to co chcesz zrobić? Widzę, że ludzie szukają wymówki zamiast rozwiązań. Gdybyś naprawdę chciała zarobić na swoją pasję to byś była w stanie w internecie ogarnąć pracę dodatkowo... na głowie stanąć by to zrobić. Tobie jest wygodniej tak jak jest i nazywasz to pasją proszę Cię to jest dla mnie śmieszne.
Śmieszne to jest to co Ty piszesz. Nie oceniaj czy mi jest tak wygodniej bo w mojej skórze nie jesteś
robiąc to czuje się bliżej tego co kocham i nie chce tego kończyc ddopóki nie bede miala na coś swojego. Nie wiem co dla Ciebie jest w takim razie pasją jak nie przyjemne spędzenie czasu robieniem danej rzeczy i biorąc z tego duzo radości. Cóż, każdy lubi co innego. Dla jednego pasją jest bieganie dla drugiego rysowanie. A co do znalezienia dodatkowej pracy. Mówiłam że bardzo ciężko tu o jakąkolwiek pracę. Poza tym musze mieć też czas na nauke i i obowiazki domowe tak trudno to zrozumieć? Oczywiście łatwo powiedzieć ![]()
Nie, nie znają się bo moj facet jakoś o to nigdy nie zabiegał chociaż od razu powiedziałam mu że jak będzie chcial to go może poznać żeby zobaczyć ze spoko typ. Ale on powiedzial ze raczej nie bedzie takiej potrzeby wiec teraz nie naciskalam Ale nie rozumiem lepiej ny bbyło jakbym caly czas jeździła z kimś innym? (Wczesniej jezdzilam z roznymi znajomymi bo sie trzymam tej grupy ludzi ktorzy jezdza) Dopiero wtedy by miał coś przeciwko jakbym ciagle jechała z kimś innym. Chodzi o to ze wole jezdzic z jedna osoba po ktorej wiem czego sie spodziewac i ktora wiem jak jezdzi niz wsiadac z jakims wariatem ktory bedzie chcial zaszpanowac i tymi swoimi probami zrobi nam krzywde. A od dwoch miesiecy niw jezdzilam wcale bo dla niego zrezygnowalam na jakis czas. Ale tak nie umiem odciac sie. Dlatego szukam rozwiązania
A oprócz tego, że nie zgadzacie się w tej kwestii, to jaki poza tym jest Twój facet? Zabrania Ci dodatkowo czegoś, ma jakieś wymagania?
A oprócz tego, że nie zgadzacie się w tej kwestii, to jaki poza tym jest Twój facet? Zabrania Ci dodatkowo czegoś, ma jakieś wymagania?
Jest fantastyczny, nie spotkałam wcześniej takiej osoby jak on. Niczego innego mi nie zabrania, szanuje mnie i widać że bardzo mu zależy, planujemy wspólną przyszłość, nigdy mi na nic nie żałuje, wspiera mnie gdy mam jakieś problemy, przyjeżdża po mnie gdy pracę kończę o 23, zabiera mnie w różne miejsca, naprawdę on świata poza mną nie widzi. Jest bardzo, baaardzo kochany, czuły, troskliwy, mądry i można z nim na każdy temat porozmawiać. I bardzo dużo czasu razem spędzamy robiąc praktycznie wszystko. Ma wymagania takie jakie nie odbiegają od normy, mam mu mówić o wszystkim, chce żebym była z nim szczera i w porządku wobec niego i przede wszystkim żebyśmy razem budowali nasz związek. Jedyne właśnie co mnie w nim denerwuje to jest cholernie zazdrosny i np gdy dowie się że ktoś mnie w pracy zaczepia, podrywa to złości się okropnie na mnie i się o to kłócimy (oczywiście potem przytula mnie i przeprasza i sobie wyjaśniamy wszystko).
Motor, strój na motor to drogie rzeczy, ale jeśli to pasja, to warto kupić. Moja koleżanka przypadkiem odkryła swoją pasję jaką są właśnie motocykle jak jej były razem z nią kupili (no początkowo dla niego, bo chciał) motor 50-tka (nie znam się dobrze), czyli taki dla początkujących chyba. On miał jeździć, ale chyba za dużo nie jeździł, wyjechał, motor został dla niej, bo i tak więcej za niego zapłaciła. Postanowiła, że skoro już jest, to nauczy się na nim jeździć. Sama wsiadła i się nauczyła bardzo szybko. W ogóle ma talent do jazdy, bo prawko na samochód też zdała za pierwszym razem, ogólnie bardzo dobrze radzi sobie w jeździe i chyba wszystkim, by dobrze jeździła
Od tej pory uwielbia jazdę na motocyklu, kupiła sobie strój, a kupi pewnie jeszcze lepszy, dba o bezpieczeństwo. Robi też już prawko na motor, bo 50-tką podobno można jeździć bez, ale większymi już nie, ale planuję kupić większy. Tylko wszystko robi rozsądnie, powoli zastanawia się jaki, wsiada wcześniej, sprawdza jak się na nim czuje, pyta o radę. Ona ma trochę pieniędzy, ma z rodzicami sklep, ale wiesz, nawet jak się nie ma, to możesz powoli odkładać. Chłopak nie powinien Ci niczego zabraniać, ale jeżeli chodzi o jazdę z tym kolegą, to jak będziesz miała swój motor to odpadnie ten argument. No albo kupisz np skuter na początek.
45 2016-06-24 21:57:27 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-24 21:58:10)
jest cholernie zazdrosny i np gdy dowie się że ktoś mnie w pracy zaczepia, podrywa to złości się okropnie na mnie i się o to kłócimy (oczywiście potem przytula mnie i przeprasza i sobie wyjaśniamy wszystko).
I uważasz, że jak sobie jedziesz z kolegą, którego on nie zna, gdzieś w nieznane, nie daj Boże, kolega pewnie samotny, a Ty siłą rzeczy na tym motorze go obejmujesz, bo jakby nie było, jest w tym momencie kontakt fizyczny, to on po prostu spokojnie to przyjmuje?
Dajmy na to, że ok, wyjaśniłaś, że faktycznie masz pasję, przestaję się czepiać
Inna sprawa zupełnie, że nie rozumiem, dlaczego złości się na Ciebie, skoro to nie Ty podrywasz, tylko ktoś Ciebie. Zastanowiłabym się nad tym na Twoim miejscu. Bo to kiedyś w przyszłości może się przerodzić w poważniejsze awantury...
Może jednak zapoznaj obu panów, nawet "na siłę". Możliwe, że Twój facet się wtedy uspokoi - ale możliwe też, że będzie jeszcze bardziej Ci zabraniał. Wtedy zastanowiłabym się nad tym jeszcze głębiej.
I poszukała sobie faceta z motocyklem ![]()
Nie wyobrażam sobie żeby mi ktoś zabraniał robienia tego, co kocham. Tak samo nie wyobrażam sobie zabronić mojemu mężczyźnie robienia tego, co on kocha. U nas akurat nie był to nigdy powód do konfliktu, bo część pasji mamy wspólnych, albo w jakimś stopniu podobnych. Nie zgadzamy się co do mojej drogi zawodowej i też się zastanawiałam, czy warto się upierać przy swoim, czy ja koniecznie muszę mieć taką, a nie inną pracę, ale w tym temacie też udało się nam dogadać, zwłaszcza, że od początku wiedział, co zamierzam robić. Jak jest chęć rozwiązania konfliktu z obu stron, to można dojść do porozumienia.
nie wyobrażam sobie zabronić mojemu mężczyźnie robienia tego, co on kocha.
A gdyby kochał chodzenie po agencjach towarzyskich?
48 2016-06-24 22:46:30 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-24 22:46:43)
WitchQueen napisał/a:nie wyobrażam sobie zabronić mojemu mężczyźnie robienia tego, co on kocha.
A gdyby kochał chodzenie po agencjach towarzyskich?
![]()
Samo chodzenie to jeszcze nie grzech. Zwłaszcza, kiedy panienki mają akurat dzień wolny.
50 2016-06-24 22:54:30 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2016-06-24 23:04:28)
No co, próbuję ustalić na ile to jest wiarygodna deklaracja, bo tu wiele pań ma zwyczaj "wożenia się", co niedawno widzieliśmy na przykładzie bodajże zyfiki, która kozaczyła, że ona nigdy do faceta pierwsza by nie napisała, a okazało się z innego wątku, że własnie to robiła.
Tak do meritum ogólnikowo. Związek polega na tym, że dwie dojrzałe (w założeniu) osoby muszą się do siebie dopasować. W tym celu stosuje się ustępstwa, kompromisy itd. itp. Osoby niezdolne do ustępstw i kompromisów z definicji są niezdolne do stworzenia dojrzałego związku.
Do meritum szczegółowo. Osobiście nie chciałbym kobiety z motocyklową pasją, bo uważam to za niebezpieczną zabawę. W tym przypadku dochodzi jeszcze bliski kontakt z innym mężczyzną.
Samo chodzenie to jeszcze nie grzech. Zwłaszcza, kiedy panienki mają akurat dzień wolny.
Wspaniale, że zechciałeś się podzielić swoimi głębokimi przemyśleniami ![]()
Brainless napisał/a:Samo chodzenie to jeszcze nie grzech. Zwłaszcza, kiedy panienki mają akurat dzień wolny.
Wspaniale, że zechciałeś się podzielić swoimi głębokimi przemyśleniami
Zrobiło się w agencjach jakieś 100km na piechotę w końcu ![]()
A tak na poważnie: tyle się trąbi o zaufaniu, o dojrzałości w związku opartym na wzajemnym poszanowaniu swoich pasji itd.
Ale jak przychodzi co do czego, to facet ma problem, że dziewczę jeździ z innym mężczyzną jako pasażerka na motocyklu, bo sama nie ma prawa jazdy... (a on pewnie ma i wie, jak prowadzić pojazd, żeby nie zabić siebie i dziewczęcia).
Ciekawe zjawisko ![]()
Zastanawiam się też, co taki hipotetyczny facet czułby, gdyby poznał jakąś aktorkę, której zdarza się np. grać w scenach łóżkowych w filmach ekhm... fabularnych.
52 2016-06-24 23:04:22 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-24 23:06:51)
Do meritum szczegółowo. Osobiście nie chciałbym kobiety z motocyklową pasją, bo uważam to za niebezpieczną zabawę. W tym przypadku dochodzi jeszcze bliski kontakt z innym mężczyzną.
Tak właśnie zauważyłam, że wśród znajomych raczej dominują związki, gdzie facet jest zapalonym motocyklistą, a jego partnerka/żona albo podziela jego pasję i jeżdżą razem, albo toleruje, przy czym on nie wozi nigdy innej kobiety w formie plecaka, chyba że to krótka przejażdżka w stylu "podrzuć mnie do sklepu". Na zloty i inne okazje jeżdżą sami albo z partnerkami, które potrafią czasem się "zmusić".
Odwrotnej sytuacji nie spotkałam - dlatego jestem w stanie zrozumieć faceta, którego dziewczyna jeździ sobie z innym kolegą. Zalecałabym właśnie wtedy znalezienie sobie jednak motocyklisty...
Niebezpieczeństwo - zupełnie inna sprawa. Podchodzi właśnie pod zabranianie pasji, mimo troski o czyjeś zdrowie i życie - jeśli się boisz o czyjeś bezpieczeństwo, nie wiąż się z taką osobą, bo nie masz prawa jej zabraniać ![]()
Brainless - a co Ty byś zrobił, gdybyś spotkał aktorkę grającą w scenach łóżkowych i się w niej zakochał? Jakoś nie bardzo wierzę, że nie stanowiłoby to dla Ciebie problemu. Nawet partnerzy czy mężowie aktorek wypowiadają się czasem, że ciężko im to przełknąć.
nie masz prawa jej zabraniać
Ale co to znaczy "zabraniać"? Ultimatum: albo motocykl, albo ja? Dla mnie to nie jest zabranianie, tylko danie drugiej stronie prawa wyboru.
santapietruszka napisał/a:nie masz prawa jej zabraniać
Ale co to znaczy "zabraniać"? Ultimatum: albo motocykl, albo ja? Dla mnie to nie jest zabranianie, tylko danie drugiej stronie prawa wyboru.
No fakt. Racja
Miałam na myśli zabraniać w sensie potocznym. A druga strona decyduje, co z tym zrobi, czy jej to pasuje, czy nie.
55 2016-06-24 23:10:58 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2016-06-24 23:13:26)
A tak na poważnie: tyle się trąbi o zaufaniu, o dojrzałości
Zarówno zbyt małe (jeśli nieuzasadnione), jak i nadmierne zaufanie nie do końca są normalne. Nadmierne zaufanie jest charakterystyczne dla osób niedojrzałych.
w związku opartym na wzajemnym poszanowaniu swoich pasji
Nigdy nie znajdziesz osoby odpowiadającej w stu procentach, bo ideałów nie ma. Jeśli coś ci w danej osobie przeszkadza to robisz sobie rachunek - czy chcesz to zachowanie wyeliminować (i czy jesteś w stanie) lub czy możesz je w końcu zaakceptować czy wreszcie wolisz odejść. Nikt nie musi wszystkiego akceptować, bo byśmy doszli do absurdu tolerancyjnego w związkach. Każdy ma gdzie indziej granicę, każdy ma swoje punkty zapalne.
No fakt. Racja
Miałam na myśli zabraniać w sensie potocznym. A druga strona decyduje, co z tym zrobi, czy jej to pasuje, czy nie.
Dokładnie o to mi chodzi i wyświechtany na tym forum zwrot: On nie ma prawa ci narzucać, zmuszać cię itd. itp. Nie przyjdzie policjant wyegzekwować. On nie musi być z nią, ona nie musi być z nim. Proste: albo zawrą kompromis, albo ktoś ustąpi, albo się rozejdą, albo będą się wkur... wzajemnie. Ich życie, ich wybór.
56 2016-06-24 23:12:39 Ostatnio edytowany przez Brainless (2016-06-24 23:16:48)
Brainless - a co Ty byś zrobił, gdybyś spotkał aktorkę grającą w scenach łóżkowych i się w niej zakochał? Jakoś nie bardzo wierzę, że nie stanowiłoby to dla Ciebie problemu. Nawet partnerzy czy mężowie aktorek wypowiadają się czasem, że ciężko im to przełknąć.
Hobbystycznie jestem reżyserem filmowym (kiedyś w planach miałem nawet zdawanie do łódzkiej "Filmówki"), więc chyba nie stanowiłoby ![]()
Nie będę jednak odgryzał sobie, ni ucinał rąk, bo nigdy w takiej sytuacji nie byłem, ale wiem, że należę raczej do zazdrosnych osób.
Z drugiej strony chciałem się dowiedzieć, tak przy okazji, na czym tak naprawdę polega zaufanie w związku i czy granica tego zaufania kończy się tam, gdzie dochodzi do fizycznego kontaktu (objęcie obcego faceta przez pasażerkę motocykla).
Nigdy nie znajdziesz osoby odpowiadającej w stu procentach, bo ideałów nie ma. Jeśli coś ci w danej osobie przeszkadza to robisz sobie rachunek - czy chcesz to zachowanie wyeliminować (i czy jesteś w stanie) lub czy możesz je w końcu zaakceptować czy wreszcie wolisz odejść. Nikt nie musi wszystkiego akceptować, bo byśmy doszli do absurdu tolerancyjnego w związkach. Każdy ma gdzie indziej granicę, każdy ma swoje punkty zapalne.
Czyli mówiąc wprost, w przypadku przedstawionym przez autorkę wątku, obie strony związku mają prawo pozostać przy swoim.
Jeśli nie dojdzie do kompromisu w tej sprawie (jedna ze stron nie pójdzie na ustępstwo względem drugiej), może się zdarzyć, że doprowadzi to do zakończenia związku.
Czasem jeden duży odważnik (brak tolerancji dla pasji, która niesie za sobą powód do zazdrości) może przeważyć ramię z szalką, gdzie stoją mniejsze odważniki (wszystkie inne cechy autora, dla których dziewczę zechciało wejść z nim w związek).
Z drugiej strony chciałem się dowiedzieć, tak przy okazji, na czym tak naprawdę polega zaufanie w związku i czy granica tego zaufania kończy się tam, gdzie dochodzi do fizycznego kontaktu (objęcie obcego faceta przez pasażerkę motocykla).
Sorry, że pytam, ale to co napisałeś bardzo naiwne jest - byłes kiedyś w jakimś związku? Bo nie ma ustalonej granicy, to zależy od człowieka i relacji z drugim człowiekiem.
Nadmierne zaufanie jest charakterystyczne dla osób niedojrzałych.
Tu się nie zgodzę, bo zbyt małe zaufanie jest również charakterystyczne dla osób niedojrzałych. Typu: grzebanie w telefonie, kontrola maili, zakładanie wątków na forum "on mnie nie kocha, bo obejrzał się za laską na ulicy".
Najwyraźniej po prostu do wszystkiego trzeba dojrzeć ![]()
Brainless napisał/a:Z drugiej strony chciałem się dowiedzieć, tak przy okazji, na czym tak naprawdę polega zaufanie w związku i czy granica tego zaufania kończy się tam, gdzie dochodzi do fizycznego kontaktu (objęcie obcego faceta przez pasażerkę motocykla).
Sorry, że pytam, ale to co napisałeś bardzo naiwne jest - byłes kiedyś w jakimś związku? Bo nie ma ustalonej granicy, to zależy od człowieka i relacji z drugim człowiekiem.
Dla bezpieczeństwa powiem, że nie - relacji, w które wchodziłem, nie nazwałbym związkami stosując pewne obiektywne, z góry ustalone kryteria.
Dlatego tak, jako osoba mało doświadczona mogę brzmieć naiwnie - forum służy mi do zbierania informacji.
[Tu się nie zgodzę, bo zbyt małe zaufanie jest również charakterystyczne dla osób niedojrzałych. Typu: grzebanie w telefonie, kontrola maili, zakładanie wątków na forum "on mnie nie kocha, bo obejrzał się za laską na ulicy".
Ale z czym się nie zgadzasz - uważasz, że są tylko opcje skrajne, czyli nadmierne lub zbyt małe?
61 2016-06-24 23:21:15 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-24 23:21:29)
wyświechtany na tym forum zwrot: On nie ma prawa ci narzucać, zmuszać cię itd. itp. Nie przyjdzie policjant wyegzekwować. On nie musi być z nią, ona nie musi być z nim. Proste: albo zawrą kompromis, albo ktoś ustąpi, albo się rozejdą, albo będą się wkur... wzajemnie. Ich życie, ich wybór.
Może zwrot i jest wyświechtany, ale życiowy. Nikt nie ma prawa zabraniać. Ale tak jak w życiu - złodziej nie ma prawa kraść, a kradnie. Od Ciebie zależy, czy zgłosisz to na policję.
Brainless - reżyser, niech będzie. Być może jako osoba bardziej obyta ze światem filmowym. Ale primo - sam mówisz, że nie doznałeś uczucia zobaczenia swojej dziewczyny w takiej sytuacji, secundo - hipotetycznie rozmawiamy o mężczyźnie, który związku ze światem filmowym nie ma, widzi swoją kobietę w łóżku z innym facetem ![]()
santapietruszka napisał/a:Tu się nie zgodzę, bo zbyt małe zaufanie jest również charakterystyczne dla osób niedojrzałych. Typu: grzebanie w telefonie, kontrola maili, zakładanie wątków na forum "on mnie nie kocha, bo obejrzał się za laską na ulicy".
Ale z czym się nie zgadzasz - uważasz, że są tylko opcje skrajne, czyli nadmierne lub zbyt małe?
Napisałeś, że nadmierne zaufanie jest charakterystyczne dla osób niedojrzałych. Uważam, że druga strona wykresu - zbyt małe zaufanie - jest również charakterystyczna dla osób niedojrzałych. Nie powiedziałam, że między tym nic nie ma. Wprost przeciwnie - jest cała gama zaufania i zależy od osób pozostających w związku, powinni się dobrze znać, żeby wiedzieć, gdzie są granice.
63 2016-06-24 23:30:01 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2016-06-24 23:32:01)
Może zwrot i jest wyświechtany, ale życiowy. Nikt nie ma prawa zabraniać. Ale tak jak w życiu - złodziej nie ma prawa kraść, a kradnie. Od Ciebie zależy, czy zgłosisz to na policję.
Ale ja nie widzę w ogóle zabraniania w związkach, dla mnie coś takiego nie istnieje. Masz wolną wolę. Biorąc tę sytuację. Facet mówi: "Nie zgadzam się na te motocyklowe wojaże". Pani ma wolny wybór - dochodzi do wniosku, że fajna codzienność z tym facetem jest na tyle wartościowa, że lepiej ustąpić, albo dochodzi do wniosku, że ważniejsza jest jazda raz na jakiś czas z kolegą na motorze. W drugim przypadku może odejść, może zaryzykować, że on odejdzie. Ale gdzie tu zmuszanie?
Analogia ze złodziejem, to brak analogii. Bo jak złodziej ukradnie i go złapią, to zostanie skazany. A co grozi za sprzeciw wobec wymagań partnera/partnerki? Nic, najwyżej rozpad związku.
Co do zaufania, to warto przeczytać również poprzednie zdanie, zanim się odniesiesz ![]()
"Zarówno zbyt małe (jeśli nieuzasadnione), jak i nadmierne zaufanie nie do końca są normalne"
jak widzisz uznałem obie skrajności za nie do końca normalne, więc polemika bez podstaw ![]()
Laska nie ma prawka na moto,jeździ z kolesiem na naleśnika,prawdopodobnie nie potrafi płynnie puścić sprzęgła,czy wykonać prostych manewrów.O szuraniu kulasów po szosie nie mówię ![]()
A tu rozkminy o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi.
To żadna pasja.Jak się chce człowiek realizować w czymś,to zrobi wszystko,aby to osiągnąć.Zakup jednego kasku wiosny nie czyni.
Może znowu będę naiwny (prawie na pewno) - ale jak nie będę dawał partnerce powodów do zazdrości, to chyba logicznym jest, że będzie mnie obdarzać wręcz bezgranicznym zaufaniem i nie będzie to przecież znaczyło, że jest niedojrzała...