Mój mąż zwrócił uwagę swojej młodszej o 8 lat siostrze, że skoro mieszka z rodzicami to moglaby sie im dokładac a przed Wszystkich Świętych posprzątać groby dziadków, gdyż on z bratem robili ławkę. w odpowiedzi usłyszał, żeby sam ruszył d.... bo ona jest zmęczona.. (ma 22 lata...). Nie wiem co nagadała teściowej ale ta zadzwoniła do męża z pretensjami i niedopuściła go do słowa, po czym trzasnęła słuchawką. Nie odbierała telefonów. To było 28.10... 1 listopada poszliśmy na groby a "siostra" odwróciła się do nas d... Mąż podszedł do mamy i chciał z nią porozmawiać ale stwierdziła, że nie mają o czym.. Nie wytrzymałam i spytałam jego siostrę czy jej nie wstyd na co zareagowała wrzaskiem i uciekła z cmentarza... hmm Mąż się załamał bo niewiadomo o co chodzi... Przekonałam go by porozmawiał z tatą (miał podobną sytuację), kiedy jednak poszedł z nim porozmawiać i spytać o co właściwie im chodzi to teść na niego zaczął się wydzierać, kopnął go i skoczył pięściami.. (nie spodziewałam się tego po nim..) na co mąż go odepchnął i wyszedł. Z relacji męża teść wykrzykiwał jeszcze za nim stwierdzając, że ma się wynosić (użył dosadniejszych słów).. Dodam, że mąż był na KAŻDE skinienie swoich rodziców, nigdy nie broniłam mu kontaktów z rodziną a nawet zachęcałam,wiele razy rezygnowaliśmy ze swoich planów bo coś potrzebowali. Szwagierka mieszka z teściami, a w mieszkaniu babci ulokowali drugiego syna, mąż nie dostał nic, i o nic się nie upominał.. Nadchodzą Święta nasza córeczka dopytuje o babcię i dziadzia a oni nawet o nią nie pytają... Podobno przez męża brata chcą przekazać mikołajowy prezent.. Mąż stwierdził, że jeśli chcą coś dać to niech przyjdą.. Dla mnie ta sytuacja jest chora.. Jak można wyrzec się własnego dziecka?! Tyko dlatego, że zwrócił uwagę siostrze? Co im winna wnuczka? Dziecko cierpi i tęskni a oni nawet o nią nie spytają...
Patologia..
Czy ktoś ma jakiś pomysł na rozwiązanie sytuacji?
Proszę o pomoc
Podobne tematy
Jeśli rzeczywiście było tak jak opisujesz, to Wy już wyczerpaliście możliwości porozumienia. Teściowie wraz z siostrzyczką ewidentnie Was olewają, więc chyba najlepiej będzie uciąć kontakty, przynajmniej na jakiś czas. Warto bardziej skupić się na kontaktach z Twoimi rodzicami i ze znajomymi, zwłaszcza jeśli mają dzieci w wieku Waszej córki.
Wiem, że tak było by najlepiej. .
Widzę jednak jak bardzo mąż to przeżywa. .
Nie potrafię ich zrozumieć.. Teść miał taką samą sytuację, wiem jak go to meczylo a teraz robi to samo swojemu dziecku. . Jako matka, kobieta i pedagog nie rozumiem takiej postawy wobec dziecka. Czasem mam wrażenie, że to jakiś żart albo zly sen..
Pisalas juz o tym w innym watku gdzie zwrocono uwage na Twoj materializm. Co do konfliktu w rodzinie to takie rzeczy sie zdarzaja i nie musza miec racjonalnego wytlumaczenia. Pisalem ze Twoi tesciowie nie lubia krytyki, bratowa z mezem zupelnie nie sa samodzielni. Moim zdaniem, zajac sie wlasnym zyciem a nie analizowaniem zycia innych. Cieszyc sie z tego co macie a nie zazdroscic innym tego co maja. Nie wchodzic w konflikty tylko ich unikac. A swojego dziecka do tego nie mieszaj.
Po pierwsze to twój mąż też mógłby ruszyć dupę i umyć pomnik, a nie zlecać to siostrze. On raz zrobił ławkę a teraz ona ma całe życie pomnik myć? To ja też bym wybrała ławkę. Po drugie to czy się siostra dokłada, to sprawa jej i jej rodziców. Gdy ja mieszkałam z moją rodziną i z mamą ona nie życzyła sobie żebym się dokładała. i nikt mi tego nie wypominał. Bo to sprawa między mną a mamą. Może tu też teściowie nie chcą aby siostra męża się dokładała? A twój mąż niech się zajmie waszą rodziną, a nie miesza między innymi ludźmi.
Pisalas juz o tym w innym watku gdzie zwrocono uwage na Twoj materializm. Co do konfliktu w rodzinie to takie rzeczy sie zdarzaja i nie musza miec racjonalnego wytlumaczenia. Pisalem ze Twoi tesciowie nie lubia krytyki, bratowa z mezem zupelnie nie sa samodzielni. Moim zdaniem, zajac sie wlasnym zyciem a nie analizowaniem zycia innych. Cieszyc sie z tego co macie a nie zazdroscic innym tego co maja. Nie wchodzic w konflikty tylko ich unikac. A swojego dziecka do tego nie mieszaj.
Temat podobny ale nie mój. Nie interesują mnie pieniądze teściów. Moim problemem jest odrzucenie syna przez rodziców. Nigdy nie czekałam na pieniądze od nikogo. Na potrzeby rodziny zarabiamy oboje. Konfliktów unikam aczkolwiek uważam, że starszy brat ma prawo zwrócić siostrze uwagę..
Po pierwsze to twój mąż też mógłby ruszyć dupę i umyć pomnik, a nie zlecać to siostrze. On raz zrobił ławkę a teraz ona ma całe życie pomnik myć? To ja też bym wybrała ławkę. Po drugie to czy się siostra dokłada, to sprawa jej i jej rodziców. Gdy ja mieszkałam z moją rodziną i z mamą ona nie życzyła sobie żebym się dokładała. i nikt mi tego nie wypominał. Bo to sprawa między mną a mamą. Może tu też teściowie nie chcą aby siostra męża się dokładała? A twój mąż niech się zajmie waszą rodziną, a nie miesza między innymi ludźmi.
Co do pomnika to od kilku lat myjemy my, o groby dbamy tez tylko my a dziadkowie są też jej.. wiec korona z glowy by nie spadła gdyby się ruszyła. Jeśli chodzi o dokładnie zgadzam się-to ich sprawa. Normalni rodzice porozmawialiby z synem a nie robili takie akcje.. ![]()
8 2014-12-04 09:25:56 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-12-04 09:26:31)
Jeśli chodzi o dokładnie zgadzam się-to ich sprawa. Normalni rodzice porozmawialiby z synem a nie robili takie akcje..
???
Mój mąż zwrócił uwagę swojej młodszej o 8 lat siostrze, że skoro mieszka z rodzicami to moglaby sie im dokładac
Piękne "odwracanie kota ogonem" ![]()
Jak mąż wściubiał nosa w cudze, jakby nie było, sprawy to się rodziców pytał o opinię? Zdaje się, że zapomniał...
Idą święta - jest doskonała okazja by "się pokajać" i PRZEPROSIĆ - skoro TAK BARDZO ich to uraziło...
W końcu "akcja" zaczęła się od małżonka - NIE od rodziców ani od siostry?
"Idą święta - jest doskonała okazja by "się pokajać" i PRZEPROSIĆ - skoro TAK BARDZO ich to uraziło..."
Hmm.. Trudno się pogodzić gdy brak chęci z drugiej strony. . Poza tym nawet nie chcą powiedzieć o co im właściwie chodzi. . Wszelkie próby są odbierane jako chęć poglebiania konfliktu. Nawet propozycja spotkania i zaproszenie do naszego domu.. Jakieś inne sugestie?
Acha.. jeszcze jedno. . Rozumiem obrazili się na syna bo zwrócił hrabinie uwagę. Ale co im winna wnuczka? A takich troskliwych zgrywali.. Nie widzieli wnuczki ponad miesiąc, myślisz, że spytali o nią? Kupili jakiś prezent na Mikołaja i chcieli przekazać przez drugiego syna ale gdy im powiedział żeby sami przyszli to stwierdzili ze mąż chce pogłębić konflikt.. Sorry.. Moje dziecko nie potrzebuje prezentów tylko babci i dziadzia. .
Czyżby wszyscy stwierdzili, że jest taka beznadzieja?..
Siostra ich juź przerobiła dla siebie i pod siebie , bo jest zazdrosna . Tak się dzieje w wielu rodzinach i nie zawsze mamy wpływ na to , co dzieje się w domach , nawet u tych najblizszych , kiedy Nas tam nie ma .
Powiedz szczerze - piszesz to wszystko by uzyskać potwierdzenie, że ONI - źli, Wy - dobrzy?
Jeśli NAWET, jakiej rady oczekujesz, skoro dążenie do zgody "W duchu" zbliżających się świąt wykluczasz? "OBRAŹ SIĘ" chcesz usłyszeć? Wiemy, że kontakty MASZ za pośrednictwem drugiego syna, o czym świadczy sytuacja z mikołajkami - CO ze świętami zatem?
Co z uczuciami Twojej córki? Wytłumaczysz jej, że zła ciotka odebrała jej dziadków?
Często tak się zdarza,że rodzice nie traktują swoich dzieci jednakowo.
Przykre to.
Niestety nie mam na to recepty.
Ktoś wie jak temu zaradzić?
A może uważacie,że nie mam racji?
Powiedz szczerze - piszesz to wszystko by uzyskać potwierdzenie, że ONI - źli, Wy - dobrzy?
Jeśli NAWET, jakiej rady oczekujesz, skoro dążenie do zgody "W duchu" zbliżających się świąt wykluczasz? "OBRAŹ SIĘ" chcesz usłyszeć? Wiemy, że kontakty MASZ za pośrednictwem drugiego syna, o czym świadczy sytuacja z mikołajkami - CO ze świętami zatem?
Co z uczuciami Twojej córki? Wytłumaczysz jej, że zła ciotka odebrała jej dziadków?
Piszę bo nie potrafię tego zrozumieć. Święta Bożego Narodzenia to czas jedności i zgody.. Tak jak pisałam wcześniej - to chore. . Nie ma ideałów, każdy z nas ma jakieś wady.. Nie wykluczam zgody aczkolwiek wydaje mi się, że wykorzystaliśmy ze swojej strony możliwości. . Wystarczyłoby gdyby dali jakiś znak że zależy im na zgodzie. Mam straszny metlik w głowie. . Z jednej strony jestem na nich zła i chętnie wygarnelabym wszystko złe co widziałam ale dla dobra rodziny przemilczalam.. A z drugiej strony chciałabym zgody.. Najwidoczniej im na tym nie zależy a zwrócenie uwagi szwagierce było tylko pretekstem.. Może tak im lepiej.. Trudno..
Córeczka jest bardzo inteligentna wiec napewno wie co się dzieje. . Nigdy nie "nastawialam" jej przeciwko nim, kontaktów także nie ograniczalam więc nadal tego nie będę robiła. Jesli nie chcą kontaktu to nikogo nie mozna zmuszać bo jak mawiala moja babcia-"przymusowy pacierz Panu Bogu nie miły".. Postaram się, żeby miała wspaniałe święta i nie odczula odrzucenia przez dziadków..
A jeśli chodzi o to co powiem córce. . Nie wiem.. Naprawdę nie wiem.. Teraz mówię, że babcia i dziadziu są w pracy ale co ze świętami? Jakieś propozycje?
Piszę bo nie potrafię tego zrozumieć. Święta Bożego Narodzenia to czas jedności i zgody..
No! To piecz ciasto, wsiadajcie w samochód i do teściów. W progu się uśmiechnijcie, powiedzcie, że co było to było, po co psuć relacje i nasilać konflikt bez końca. Przyjechaliście się pogodzić.
Wyrzucą Was? Nie wpuszczą? Jeśli tak, to już pozostaje tylko na ich sumieniu.
Ten pisze:
"No! To piecz ciasto, wsiadajcie w samochód i do teściów. W progu się uśmiechnijcie, powiedzcie, że co było to było"
Tak byś zrobił(a) gdyby najpierw Cię olano, kopnięto probowano pobic i wyrzucono Cię z domu rodzinnego? Tylko za to, że chcesz porozmawiać? Gratuluję postawy. Niestety dla mnie to było za dużo. Psa się nie kopie a co dopiero własnego syna. Gdyby był ćpunem, złodziejem albo nie wiem kim złym to nie wiem czy to było by usprawiedliwienie. .
On jest mezem, ojcem a przede wszystkim człowiekiem. . Rodzicom należy się szacunek ale i dziecko ma prawo do szacunku..
"Wyrzucą Was? Nie wpuszczą? Jeśli tak, to już pozostaje tylko na ich sumieniu"
Gdyby tylko dali chociaż znak że zależy im na zgodzie. . Niestety cisza. . Odzywałam się, pisalam smsy na urodziny teściowej dzwonilam 10 razy.. Nie odebrali.. Iść i narażać dziecko na chorą atmosferę? Pokazać, że ojciec ma prawo tak traktować syna? Wychowalam się w normalnej rodzinie i tak myślałam o rodzinie męża. Teraz wiem, że to patologia..
19 2014-12-14 00:33:31 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-12-14 00:34:59)
Najpierw piszesz tak:
Piszę bo nie potrafię tego zrozumieć. Święta Bożego Narodzenia to czas jedności i zgody..
Potem tak:
Tak byś zrobił(a) gdyby najpierw Cię olano, kopnięto probowano pobic i wyrzucono Cię z domu rodzinnego? Tylko za to, że chcesz porozmawiać? Gratuluję postawy. Niestety dla mnie to było za dużo. Psa się nie kopie a co dopiero własnego syna. Gdyby był ćpunem, złodziejem albo nie wiem kim złym to nie wiem czy to było by usprawiedliwienie. .
On jest mezem, ojcem a przede wszystkim człowiekiem. . Rodzicom należy się szacunek ale i dziecko ma prawo do szacunku..
No to ja nie rozumiem... To święta są czasem jedności i zgody czy jednak nie są? A może uważasz, że jedność i zgoda ma wynikać tylko z tej drugiej strony, bo Wy się upadlać nie będziecie? Jesteście tacy sami jak teściowie tylko w drugą stronę.
Przedstawiłaś hipokryzję jakich mało.
Skoro tak podle Was potraktowali, to czemu wciąż jojczysz na forum, że chcesz się pogodzić? Skoro duma i honor ucierpiały bardzo? Raczej chodzi Ci o to, żeby oni się pokajali i przeprosili i poprosili o wybaczenie, a tu d*pa mówiąc kolokwialnie i TU Cię boli.
Jeśli mi zależy na relacjach to wyciągam rękę i nie zwracam uwagi na fochy. Jeśli natomiast czuję się upokorzona i poniżona, to w ogóle o naprawie relacji nie myślę tylko wymazuje delikwenta z pamięci.
Gdyby tylko dali chociaż znak że zależy im na zgodzie. . Niestety cisza. . Odzywałam się, pisalam smsy na urodziny teściowej dzwonilam 10 razy.. Nie odebrali.. Iść i narażać dziecko na chorą atmosferę? Pokazać, że ojciec ma prawo tak traktować syna? Wychowalam się w normalnej rodzinie i tak myślałam o rodzinie męża. Teraz wiem, że to patologia..
A Ty o tych znakach... Jak faktycznie CHCESZ się z nimi pogodzić, to się pogódź, a jak nie, to nie rób sztucznego dramatyzmu. Telefony i smsy to można do koleżanek wykonywać, a w rodzinie takie sprawy należy załatwiać osobiście.
I gdzie ja napisałam, że dziecko macie brać ze sobą?! Najpierw dorośli załatwiają sprawę, a dopiero do oczyszczonej atmosfery wprowadza się dziecko.
I skoro to taka patologia i margines, to czemu wciąż powtarzasz, że dziecko dziadków nie ma i się nim nie interesują? Ja bym nie chciała, żeby moje dziecko miało do czynienia z patologią...
I skoro to taka patologia i margines, to czemu wciąż powtarzasz, że dziecko dziadków nie ma i się nim nie interesują? Ja bym nie chciała, żeby moje dziecko miało do czynienia z patologią...
W sumie masz rację..
Za daleko to wszystko zaszło..
21 2014-12-14 10:56:21 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-12-14 10:57:24)
A Ty o tych znakach... Jak faktycznie CHCESZ się z nimi pogodzić, to się pogódź, a jak nie, to nie rób sztucznego dramatyzmu. Telefony i smsy to można do koleżanek wykonywać, a w rodzinie takie sprawy należy załatwiać osobiście.
...
I skoro to taka patologia i margines, to czemu wciąż powtarzasz, że dziecko dziadków nie ma i się nim nie interesują? Ja bym nie chciała, żeby moje dziecko miało do czynienia z patologią...
Zgadzam się z przedmówczynią.
ALBO zbyt się boisz albo są jeszcze jakieś "drobne niuanse" które tu są pomijane...
I nie oczekuj od dziecka bardziej dojrzałej postawy niż od siebie samej "bo ona jest mądra". To głupią z niej chcecie zrobić? W teorii kładziecie (i szkoła i kościół itd) jej w głowę o świątecznej atmosferze zgody... a w działaniach dziecię WIDZI coś dokładnie odwrotnego.
Co TEN BRAT męża? A propos świąt - mam na myśli? Nie da się go "użyć", że tak brzydko powiem, jako mediatora? Czy też "patologia"?
Anhedonia napisała:
"Co TEN BRAT męża? A propos świąt - mam na myśli? Nie da się go "użyć", że tak brzydko powiem, jako mediatora? Czy też "patologia"?"
Mąż z nim rozmawiał i usłyszał, że jest za nim.. Rozumie męża a rodzice są dziwni.. "Niestety rodzice jeszcze nie przepisali mu mieszkania i boi się, że jeśli się za nim(mężem) wstawi to mu nie przepiszą.."
:]
Anhedonia napisała :
"(...)To głupią z niej chcecie zrobić? W teorii kładziecie (i szkoła i kościół itd) jej w głowę o świątecznej atmosferze zgody... a w działaniach dziecię WIDZI coś dokładnie odwrotnego. "
Nie pokazuję jej konfliktu, tak jak napisałam wcześniej NIGDY NIE "nastawialam" jej przeciwko nim.. Ze swojej strony wykorzystalam wszelkie rozwiazania ale chceci z drugiej strony brak. Nie wiem wiec czemu miała służyć ta wypowiedź. .
Postanowilam nie narzucać się i poczekać.. Może "przejrza na oczy"..
24 2014-12-19 20:52:32 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-12-19 20:54:37)
Nie wiem wiec czemu miała służyć ta wypowiedź. .
Postanowilam nie narzucać się i poczekać.. Może "przejrza na oczy"..
Byś wzięła pod uwagę ewentualność, że INNI, z boku, mogą widzieć sprawę inaczej niż ty.... ale TO nie jest obowiązkowe.
Jeśli zaś myślisz, że inteligentne dziecko nie widzi różnicy między tym co robią dorośli (TKWIĄ UPARCIE w konflikcie) a tym co GOŁOSŁOWNIE deklarują... to nie doceniasz jego inteligencji... albo nie nazbyt ją sobie cenisz ![]()
Nie wystarczy coś zadeklarować, żeby TO urzeczywistnić ![]()
"Bujać to my, a nie nas" mówiono w naszej rodzinie... ![]()
Powodzenia w staraniach ![]()
Ps.
Skoro nie brat to może kto inny z rodziny? WUJ, Stryj, inne ciotki?
25 2014-12-19 23:25:56 Ostatnio edytowany przez Renata2014 (2014-12-19 23:26:45)
witam...
Ta"historia" , ta sytuacja rodzinna , jak dla mnie ma " glębsze dno".. no bo niby jak można przez taki BANAL {jak zwrocenie siostrze uwagi} popaść w taki KONFLIKT ?!... No i te "materialne wątki" dają mi do myślenia.. dokladanie się siostry i mieszkanie dla brata ( szwagra)..
Nie będę rozwijala dalej mojej tezy( myśli) co tak naprawde moze być na rzeczy?
witam...
Ta"historia" , ta sytuacja rodzinna , jak dla mnie ma " glębsze dno".. no bo niby jak można przez taki BANAL {jak zwrocenie siostrze uwagi} popaść w taki KONFLIKT ?!... No i te "materialne wątki" dają mi do myślenia..
Też o tym myślałam..
A jednak moi teściowie są niezrownowazeni.. Po teoretycznej zgodzie (mąż dla spokoju wyciągnął rękę na zgodę i przeprosił-nie wiem za co. .) Teściowa ma jakieś humorki.. Wyjechali na kilka dni do rodziców teścia, ktorych ona nie znosi i wiecznie się ich czepia. (Babcia i dziadziu kontaktuja się z nami, dzwonimy do siebie, w wakacje ich odwiedzamy bo mieszkają daleko) przekazali przez męża rodziców upominek dla nas.. I znów się zaczyna. . Teściowa zaczyna wymyślać, przestała odbierać telefony od męża. Przekazuje je tesciowi a jak mąż spytał co u nich i czy wrocili to usłyszał jak "mamuśka" mówi do teścia, że mąż nie ma czasu.. ?!
Przez 12 lat było ok a nagle zaczęły się jakieś dziwne akcje.. Totalnie ich nie rozumiem. . Nie interesują się nami a później mają pretensje ze mój mąż nie dzwoni 3razy dziennie..