Witam,
Jesteśmy razem prawie rok. Przyznam ,że dopiero do jakiś 2 miesięcy jest NORMALNIE,najwidoczniej faktycznie coś zrozumiał. Wcześniej zdarzyło się pare sytuacji,które sprawiły,że przestałam mu ufać. Nie była to zdrada sama w sobie ( btw. to jeden z Jego argumentów) ,ale fajne to nie było.
Zanim mnie poznał , spotykał się z 16-latką , na seks. Wiem, przeszłość to przeszłość.
Ale przez pierwszy miesiąc wciąż o Niej słuchałam ( każdy temat był okazją żeby o Niej wspomnieć)(czasem jak zacznie jakiś temat i powiem mu,że już to słyszałam i ,że wtedy mówił o Niej to sam się dziwi ,że mi takie rzeczy mówił).No i kiedy zapytałam co ich łączy to okłamał mnie, powiedział,że nic,po wierceniu dziury w brzuchy wspomniał,że kiedyś się pocałowali, potem ,że seks. ( pytałam, dociekałam prawdy ,bo było to dla mnie podejrzane). Ona jest typem 'nowoczesnej nastolatki'. Pełen makijaż,'otwarta na przygody',shorty do połowy tyłka i swoje zdjęcia w samych gaciach na facebook'u ( Mam styczność z takimi dziewczętami,mniej więcej wiem co i jak).
Oprócz tego było jeszcze pare sytuacji , które całkiem nieźle nadszarpnęła moje zaufanie ( nawet poczucie własnej wartości). Np.: kiedyś przy mnie podrywał ( głupie żarciki, zdrabnianie imion,zagadywanie) moje dwie kumpele. Bolało,bo na mnie był wtedy obrażony i ja byłam niczym a one bóstwami.
Do tego mówienie o innych, opowieści wszelkie maści o byłych etc.,gapienie się na inne itp. i oczywiście zawsze kiedy protestowałam stwierdzał ,że jestem 'psychiczna' i to co On robi jest NORMALNE.
Ostatnio pogadaliśmy i naprawdę zmieniło się od dwóch miesięcy. POwiedział,że to Jego pierwszy poważny związek ,że wcześniej będąc z dziewczyną musiał wymuszać na Niej zainteresowanie ( np.:gapiac się na inne czy o nich mówiąc żeby wzbudzić w Niej zazdrość).I faktycznie, ja widzę zmianę.
No i teraz jest dobrze, nie przeczę. Ale po tym wszystkim ja potrzebuję czasu, trochę spokoju żeby odpocząć ,zapomnieć, przestać się martwić.
On jest w klubie sportowym , Teraz jest na takim stanowisko ,że 'MUSI' ( cudzysłów , bo wiecznie to słyszę kiedy mam do czegoś zastrzeżenia) przepytać rekrutów.
No i dwie nowe rekrutki to 'nowoczesne nastolatki' lat 16.
Cóż,po wcześniejszej akcji , wcale mi się to nie podoba ,obawiam się, martwię .
Cholernie to dla mnie trudne,On się z nimi 'MUSI' umówić w jakieś kawiarni i przepytać . No i cóż, zgłaszałam zażalenia, że nie chcę ,że proszę, nich ktoś inny tam pójdzie .
Ale słyszę najpierw 'Dobrze, nie pójdę ' a jak widzi brak mojej reakcji to mówi 'zrozum'.
Od początku tygodnia codziennie słyszałam od rana ,że nie pójdzie a jak po pracy przyjeżdżał to próbował mnie przekonać a potem mówił ,że 'MUSI' i mam zrozumieć.
Przedwczoraj powiedziałam,że nie chcę ( bo ja zdania nie zmieniłam),że będzie mi przykro.
Wczoraj wieczorem zapytałam tylko czy się umówił. Powiedział,że tak.
Poprosiłam tyko żeby dzisiaj dał mi spokój, że chcę pobyć sama itp...
Jest mi strasznie przykro...Boję się, martwię , denerwuję...
Powiedzcie mi proszę, czy to jest fair? Tyle razy sprawiał mi przykrość , tyle razy słyszałam,że nie chce żebym płakała , ale to zawsze ja muszę zrozumieć, zaakceptować...
Co ja mam zrobić?
Błagam, pomóżcie