Witam, w moim życiu jest dziewczyna z którą mam kontakt jakiś dłuższy czas (parę miesięcy)...
Wszystko było dobrze... mówiła że nie chce od razu związku i ja to przyjąłem...
Po niedługim czasie zaczęła się zachowywać jak moja dziewczyna (przytulała się, całowała, pisała "kochanie, kotku, wysyłała <3 i tak dalej... a przed snem ciężko jej było iść i to było widać")
Powiedziałem jej, że robi mi wieeelką nadzieję... odpowiedziała mi, że wie że ją robi bo sama ją ma...
Wszystko było ładnie aż do ostatniej soboty... Pojechaliśmy razem z jej przyjaciółką i jej narzeczonym na zabawę...
(Wieczór)
Wtedy jej znajoma powiedziała abyśmy do nich przyjechali... ona odpowiedziała ok, ja z żartów powiedziałem że ona chce się mnie już pozbyć...
i wyszła normalna rozmowa i to było jako żart...
Wyszło, że ktoś tam jeszcze jest w niej zakochany... powiedziała że musi się pozbyć wszystkich zakochanych... ja się zapytałem czy i mnie też a ona że tak... wziąłem to za żart do czasu kiedy nie chciała się przytulić... nie dała się pocałować nawet w policzek ni nic... byłem zły za to, i ona to zauważyła... próbowała się gdzieś tam jeszcze z 2 razy przytulić i w ogóle ale ja nie chciałem, powiedziałem jej o co chodzi... byliśmy źli przez jakiś czas (nie długo) zacząłem ją przepraszać, i w ogóle wszystko...
przytuliła się i było dość dobrze, ale pocałować dalej jej nie mogłem bo nie chciała...
kiedy wróciliśmy po imprezie do domu nie chciała się już nawet przytulić... tylko zanim wyszedłem od niej z domu mnie lekko uścisnęła...
(Niedziela)
Wypadło na przepraszaniu jej, nie było za wiele tematów do rozmowy bo nie potrafiłem rozmawiać po prostu z nią tego dnia bo czułem i widziałem, że nie jest ok...
Zapytałem czy dalej ma tą nadzieję jak i ja, odpowiedziała, że sama nie wie... Mówiła mi, że sam sobie robię nadzieję a później mam problem...
(Najpierw mówi, że wie że robi mi nadzieje i że sama ją ma a teraz że sam sobie nadzieję robię)
(Dzisiaj Rano)
Przed pracą..
Dostałem SMS'a
"Przestań się użalać. Wstań do roboty :*"
Przerwa w pracy:
Widzieliśmy się, przytuliła się, i w ogóle powiedziałem znowu skulonym głosem "przepraszam"
Myślałem, że wszystko jest ok...
Po przerwie wróciliśmy do roboty a po robocie praktycznie podszedła do mnie i zachowywała się jak bym był tylko jej znajomym nikim więcej... Porozmawiała chwilę ze znajomymi z którymi stałem a mnie całkowicie olała... Wsiadła w auto z koleżankami i pojechała...
Napisałem do niej "Kochanie, czemu tak się zachowujesz?" dostałem odpowiedź: "Czemu ty tak wymyślasz? Nie mam czasu"
O co jej chodzi? Co mam zrobić? Dalej jest zła za sobotę?
Naprawdę Traktuję Ją Na Poważnie