Witam,
Piszę tu, ponieważ mam poważny problem. Otóż jestem ze swoim chłopakiem 3 lata, poza łóżkiem jest między nami beznadziejnie? Początki naszego związku były nieśmiałe ? ja jestem jego pierwszą, on moim pierwszym. Z czasem rozkręciło się, ba, po pół roku zaufałam mu w 100%! Problemy zaczęły się, kiedy poszłam na studia (jestem od niego rok starsza, mam 21 lat, on 20). Nie podobało mu się, że chciałam czasami wyjść z koleżankami po zajęciach na pizzę, piwo itp. Poza tym strasznie mnie poniżał, krytykował moją figurę. Kiedyś nawet odkryłam zdjęcie, gdzie on kompletnie pijany leży objęty z jakąś lalą na jakiejś wycieczce. Każdy twierdzi, że niby nic między nie było, lecz zdjęcie pokazuje, że coś mogło być? Niestety to zdjęcie stało się początkiem problemów (odkąd odkryłam to zdjęcie to próbuję bezskutecznie odejść od niego). Przyłapałam go kilkakrotnie na kłamstwach. Jego siostra skłóciła mnie z jego rodziną, mimo to on stanął po jej stronie? Obiecuje mi, że jak mu znowu zaufam to będzie idealnie? Prawi mi dużo słodkich słówek, od tej feralnej wycieczki stał się nienaturalnie milusiński? Jak przychodzi do tego, że zwierzam mu się i mam jakieś problemy, to nie rozumie mnie i nie pomaga mi? Najsmutniejsze jest to, że nigdy nie stanąłby po mojej stronie? Wciska mi puste obietnice? Niedawno próbował skłócić mnie z przyjaciółką? Wielokrotnie groził mi, że jak odejdę, to on odbierze sobie życie? Od jakiegoś czasu jest taki niby kochany, ale przychodzi co do czego, to nie wywiązuje się z obietnic...
Czy ten związek ma jeszcze jakikolwiek sens? Odejść, czy zostać ze względu na strach przed samotnością?
1 2014-11-23 03:08:22 Ostatnio edytowany przez szarlotcia (2014-11-23 03:13:56)
Podobne tematy
Witam,
Piszę tu, ponieważ mam poważny problem. Otóż jestem ze swoim chłopakiem 3 lata, poza łóżkiem jest między nami beznadziejnie?
...
Czy ten związek ma jeszcze jakikolwiek sens? Odejść, czy zostać ze względu na strach przed samotnością?
Piszesz TAK jakbyś już była samotna... tylko z tym łóżkiem.
No bo juz jest samotna. Nie rozumiem Twojego strachu przed samotnoscia, jesli sama bedziesz mniej samotna niz jestes teraz.
Jacenty - ja wiem, chciałam by autorka SAMA wzięła tę sugestię do siebie ![]()
Witam,
Wielokrotnie groził mi, że jak odejdę, to on odbierze sobie życie?
Czy ten związek ma jeszcze jakikolwiek sens? Odejść, czy zostać ze względu na strach przed samotnością?
To, co zrobisz, jaką podejmiesz decyzję, czy spełnisz żądania ? zależy od Cb.
Masz prawo kształtować swoje życie według swojej woli, dążąc szczęścia i nie być zmuszaną do zmiany swoich życiowych planów pod presją czy pod groźbą. Posiadanie, czy też zmiana ( w sensie zaczęcie od nowa , zerwanie z nim ) swojego życia nie jest przestępstwem. Przestępstwem natomiast jest nakłanianie na drugą osobę groźbą popełnienia samobójstwa.
za jego postępowanie, takie groźby, emocjonalny szantaż, zerwałabym z nim wszelki kontakt. Oraz nie brała odpowiedzialności za to, co zrobi. Jeśli on posuwa się do takich rozwiązań, to aż strach myśleć co wymyśli następnym razem.
samotność nie jest zła. Masz z pewnością też przyjaciół, możesz zawsze zacząć życie od nowa, małymi kroczkami, otwierać się na nowe znajomości. Trzeba tylko chcieć i szukać tego jedynego. Nikt nie mówi, że jest łatwo, oraz nikt nie obieca, że nastąpi to od razu. Czasem jak się już znajdzie, to taki diament trzeba jeszcze oszlifować, nie ma nic "gotowego"w naturze, ale każdy gdzieś to swoje szczęście ma pisane.
skoro tylko w łóżku Wam się układa ... To co tracisz?
Nie wiem czy do niego coś czujesz , bo nie napisałaś.
Ja bym na Twoim miejscu odpuścióła nie wolno dać sobą poniewierać .
7 2014-11-23 22:23:16 Ostatnio edytowany przez szarlotcia (2014-11-23 22:23:43)
aż strach myśleć co wymyśli następnym razem.
samotność nie jest zła. Masz z pewnością też przyjaciół, możesz zawsze zacząć życie od nowa, małymi kroczkami, otwierać się na nowe znajomości. Trzeba tylko chcieć i szukać tego jedynego. Nikt nie mówi, że jest łatwo, oraz nikt nie obieca, że nastąpi to od razu. Czasem jak się już znajdzie, to taki diament trzeba jeszcze oszlifować, nie ma nic "gotowego"w naturze, ale każdy gdzieś to swoje szczęście ma pisane.
Kiedyś pokłóciłam się z nim o coś, chciał wpaść do mnie do akademika, ale nie wyraziłam na to zgody. Nie miałam ochoty słuchać kolejnych bzdur jaki to on czuły wobec mnie. Powiedział, że będzie czekał pod moim akademikiem od 19 do 22... Oczywiście z jego groźby nic nie wyszło
powoli dojrzewam do tego, że gdyby naprawdę chciał odebrać sobie życie, to nic by nie gadał tylko zrobiłby to...
Dojrzewam także do tego, że czasem lepiej być singlem i spędzać wolny czas z przyjaciółmi, którym naprawdę na mnie zależy. Nie mam ich zbyt wielu, za to są to zaufane i sprawdzone osoby. Szkoda tylko, że mój facet lubi utrudniać wszystko, ehh ![]()
Szarlotcia - moja rada - 35 letniej babki - zostaw go. Jak to mówią - tego kwiatu pół światu. Jesteś jeszcze młoda, zaczęłaś studia. Ech to najlepszy okres w życiu i szkoda go marnować na takiego, przepraszam za sformułowanie pacana. To co, że w łóżku jest ok. Związek to nie tylko udany seks. Popatrz na to z innej strony - po co Ci facet na którym nie możesz polegać, który Cie obraża a potem sugeruje samobójstwo - to ostatnie to jakaś porażka. Żyj dziewczyno pełnią życia - póki masz czas. Za parę lat przyznasz nam rację i będziesz się z tego śmiała. Gwarantuję Ci to. Z tym kolesiem nie czeka Cię nic dobrego. Posłuchaj starszej koleżanki ![]()
Witam,
Piszę tu, ponieważ mam poważny problem. Otóż jestem ze swoim chłopakiem 3 lata, poza łóżkiem jest między nami beznadziejnie? Początki naszego związku były nieśmiałe ? ja jestem jego pierwszą, on moim pierwszym. Z czasem rozkręciło się, ba, po pół roku zaufałam mu w 100%! Problemy zaczęły się, kiedy poszłam na studia (jestem od niego rok starsza, mam 21 lat, on 20). Nie podobało mu się, że chciałam czasami wyjść z koleżankami po zajęciach na pizzę, piwo itp. Poza tym strasznie mnie poniżał, krytykował moją figurę. Kiedyś nawet odkryłam zdjęcie, gdzie on kompletnie pijany leży objęty z jakąś lalą na jakiejś wycieczce. Każdy twierdzi, że niby nic między nie było, lecz zdjęcie pokazuje, że coś mogło być? Niestety to zdjęcie stało się początkiem problemów (odkąd odkryłam to zdjęcie to próbuję bezskutecznie odejść od niego). Przyłapałam go kilkakrotnie na kłamstwach. Jego siostra skłóciła mnie z jego rodziną, mimo to on stanął po jej stronie? Obiecuje mi, że jak mu znowu zaufam to będzie idealnie? Prawi mi dużo słodkich słówek, od tej feralnej wycieczki stał się nienaturalnie milusiński? Jak przychodzi do tego, że zwierzam mu się i mam jakieś problemy, to nie rozumie mnie i nie pomaga mi? Najsmutniejsze jest to, że nigdy nie stanąłby po mojej stronie? Wciska mi puste obietnice? Niedawno próbował skłócić mnie z przyjaciółką? Wielokrotnie groził mi, że jak odejdę, to on odbierze sobie życie? Od jakiegoś czasu jest taki niby kochany, ale przychodzi co do czego, to nie wywiązuje się z obietnic...
Czy ten związek ma jeszcze jakikolwiek sens? Odejść, czy zostać ze względu na strach przed samotnością?
Witaj.Dobrze,ze na koniec dodalas o tym strachu przed samotnoscia.Twoj facet jest po prostu pospolitym manipulantem,ma za nic Wasz zwiazek,Twoje uczucia go kompletnie nie obchodza.Robi co chce i jeszcze kaze Ci sie zmieniac!Masakra!Chce byc z Toba,a jednoczesnie jescze z innymi.Nienawidze takich typow.Nie czujesz sie ponizona po tym incydencie z ta laska?Chcesz byc cale zycie zdradzana(bylam zdradzana w wyjatkowo perfidny sposob,wiec uwierz,ze znam ten temat doskonale).To,ze jest milusinski jest celowe,falszywe i tylko ma cel jeden-uspic Twoja czujnosc i bawic sie bezkarnie dalej.A dalej bedzie coraz gorzej.Samotnosc nie moze byc tutaj argumentem.Przemysl to,co Ci tutaj napisalam.Pzdr.
Witaj.Dobrze,ze na koniec dodalas o tym strachu przed samotnoscia.Twoj facet jest po prostu pospolitym manipulantem,ma za nic Wasz zwiazek,Twoje uczucia go kompletnie nie obchodza.Robi co chce i jeszcze kaze Ci sie zmieniac!Masakra!Chce byc z Toba,a jednoczesnie jescze z innymi.Nienawidze takich typow.Nie czujesz sie ponizona po tym incydencie z ta laska?Chcesz byc cale zycie zdradzana(bylam zdradzana w wyjatkowo perfidny sposob,wiec uwierz,ze znam ten temat doskonale).To,ze jest milusinski jest celowe,falszywe i tylko ma cel jeden-uspic Twoja czujnosc i bawic sie bezkarnie dalej.A dalej bedzie coraz gorzej.Samotnosc nie moze byc tutaj argumentem.Przemysl to,co Ci tutaj napisalam.Pzdr.
Sytuacja z tą babą to dla mnie do tej pory upokorzenie życia. żałuję, że wtedy zaraz po odkryciu "Zacnej" fotografii nie zerwałam z nim, a uwierz mi, chciałam ![]()
Z tym "milusińskim" to trochę tak jakbyś czytała w moich myślach ;D bo też jestem tego zdania, że od 1,5 roku on robi wszystko, żebym znowu była głupiutka jak kiedyś
decydujący będzie dla mnie Sylwester. Jak będę miała okazję w tym roku spędzić go w lepszym towarzystwie, nawet się nie waham ![]()
Ismena1976 napisał/a:Witaj.Dobrze,ze na koniec dodalas o tym strachu przed samotnoscia.Twoj facet jest po prostu pospolitym manipulantem,ma za nic Wasz zwiazek,Twoje uczucia go kompletnie nie obchodza.Robi co chce i jeszcze kaze Ci sie zmieniac!Masakra!Chce byc z Toba,a jednoczesnie jescze z innymi.Nienawidze takich typow.Nie czujesz sie ponizona po tym incydencie z ta laska?Chcesz byc cale zycie zdradzana(bylam zdradzana w wyjatkowo perfidny sposob,wiec uwierz,ze znam ten temat doskonale).To,ze jest milusinski jest celowe,falszywe i tylko ma cel jeden-uspic Twoja czujnosc i bawic sie bezkarnie dalej.A dalej bedzie coraz gorzej.Samotnosc nie moze byc tutaj argumentem.Przemysl to,co Ci tutaj napisalam.Pzdr.
Sytuacja z tą babą to dla mnie do tej pory upokorzenie życia. żałuję, że wtedy zaraz po odkryciu "Zacnej" fotografii nie zerwałam z nim, a uwierz mi, chciałam
Z tym "milusińskim" to trochę tak jakbyś czytała w moich myślach ;D bo też jestem tego zdania, że od 1,5 roku on robi wszystko, żebym znowu była głupiutka jak kiedyśdecydujący będzie dla mnie Sylwester. Jak będę miała okazję w tym roku spędzić go w lepszym towarzystwie, nawet się nie waham
Ja Ci z mojego doswiadczenia mowie,ze nie ma sensu byc z kims takich.To jest bardzo upokarzajace dla kobiety.Inna baba...nie!Ja juz bym nie miala sily.Nie wybaczaj mu niczego.Pozniej bedzie tego coraz wiecej.A i tak on tego nie doceni.Szkoda zycia.Pzdr.
... decydujący będzie dla mnie Sylwester. Jak będę miała okazję w tym roku spędzić go w lepszym towarzystwie, nawet się nie waham
Dziewczyno, Sylwestra jest ZA MIESIĄC!!! Masz zamiar czekać?? Uciekaj
Podpisuję się dwoma rękoma pod tym co napisała POZIOMKA
Dziewczyno, Sylwestra jest ZA MIESIĄC!!! Masz zamiar czekać?? Uciekaj
Podpisuję się dwoma rękoma pod tym co napisała POZIOMKA
Co do Sylwka mam już plan - jadę do mojej kumpelki, bez niego
![]()
Najsmutniejsze jest to, że za każdym razem jak chcę od niego odejść, to zawsze to samo - krzyki, piski, histerie. Dziś nawet popłakał się przy mojej mamie.
Moja mami była przerażona - powiedziała, że on musi czuć się bardzo samotny i w domu i na studiach (a ma kolegów, ma...) skoro aż tak nie chce odchodzić ode mnie.
Ostatnio znowu zechciał ode mnie kolejnej "ostatniej szansy" ![]()
Boję się go, bo wiem jak to się ZNOWU skończy
że nagada głupot...
Już miałam z nim zrywać gdyby nie to że moja mama zobaczyła go całego spłakanego...
Nie zrywasz z nim, bo chlopak placze przy Twojej mamie.... Czy Ty masz 5 lat, bo ze mentalnie on tyle ma to jestem prawie pewien.
Mam nieco więcej niż 5 lat... Pojawiają się coraz większe utrudnienia i sama już nie mam pojęcia jaką podjąć decyzję...
Najsmutniejsze jest to, że jestem TEJ decyzji pewna w 99%, ale jak zwykle ktoś lub coś to utrudnia...
Co do "ostatniej szansy"... nie, nie dałam mu, ale też jeszcze nie odeszłam od niego...
Szarlotcia, nie daj się zmanipulować. To nie współczucie czy poczucie winy ma cię trzymać w związku, a miłość, szacunek i zaufanie. Jesteś młodziutka, całe życie przed tobą. Ja też się tak wahałam, dawałam raz za razem "ostatnie szanse" i w efekcie utknęłam w toksycznym związku. Zabrakło mi stanowczości w chwili, kiedy jej najbardziej potrzebowałam. Nie popełniaj tego samego błędu. Miłość ma cię uskrzydlać, a jeżeli ta nie uskrzydla, szukaj dalej. Nie bój się samotności. Ona nie będzie trwała wiecznie.