Pytanie jak w temacie. Jeśli macie do wyboru- znajomość z chłopakiem/mężczyzną o dobrym sercu,kochany ale mającym swoje odchyły, w związku z czym dostarczającym Wam powody do nerwów i płaczu, lub z chłopakiem całkowicie oddanym,przywiązanym,kochanym, czyli tzw zbyt dobrym, to którą opcję byście wybrały. Każda z nas chce mieć kochanego i uczuciowego chłopaka, ale nie ma to jak adrenalina, która prowokuje do walki o związek, nie pozwala wkradać się nudzie.Chciałabym również wiedzieć czy dałybyście szansę takiemu miśkowi, czyli nie skreślały go już na początku znajomości tylko dlatego, że wydaje sie np zbyt mily( w związku z czym moze sie okazać zbyt uległy i bez charakteru).
Pozdrawiam:)
Podobne tematy
Bardzo ciekawe pytanie, karpod. Przez większą część swojego dorosłego życia odrzucałam "miśków", a goniłam za zimnymi dupkami, którzy zgodnie z oczekiwaniami jedynie rozczarowywali. Traciłam mnóstwo energii walcząc o X czy Y, któremu z reguły prędzej czy później było wszystko jedno i którego tanie komplementy znikały równie szybko, jak przyszły.
Muszę Ci powiedzieć, że wyrosłam z tego. W pewnym momencie byłam już tak wyczerpana bieganiem za kimś i gonieniem karierowiczów, bawidamków i Piotrusiów Panów, że z ulgą przyjęłam pojawienie się mojego spokojnego A. I nie powiedziałabym, że nie ma własnego zdania czy charakteru. Miewamy swoje kłótnie, nie jest potakującą marionetką, ma swoje pasje, ale nie muszę za nim latać. Wprowadził w moje życie spokój, którego potrzebowałam i wreszcie jestem naprawdę kogoś pewna.
Ale może do tego się dorasta?
dzięki za odpowiedz:) a już myślałam, że nikt tu nie napisze;p i tu pojawia sie kolejne pytanie, jak rozpoznać faceta uległego i bez charakteru juz na początku znajomości.To wcale nie jest takie oczywiste jak by sie mogło wydawać
Żadna skrajność nie jest dobra. To po pierwsze.
Po drugie, mój narzeczony jest bardziej w stronę takiego "potulnego miśka", ale też nie do końca. Jest czasem bardzo (za bardzo) uległy, z łatwością mogłabym go przerobić na pantoflarza, ale nie chcę tego i dlatego staram się motywować go do większej niezależności. Ale ma swój charakter i wiem, że chociaż inni uważają, go za nudziarza i za takie "ciepłe kluchy", to oni po prostu go nie znają tak jak ja.
Jak takiego rozpoznać? Chyba jedynie przez rozmowę i obserwację zachowania. Ja to szybko wyłapałam, bo nie udawał kogoś, kim nie jest.
Mój związek jest bardzo burzliwy i niezwykle to sobie chwalę. Nie jest nudno bo ciągle coś się dzieje
Nie stosujemy wobec siebie przemocy ani nic z tych rzeczy. Po prostu każde z nas jest bardzo impulsywne i mamy wielkie temperamenty
Potrafimy pokłocić się nawet o to w którym sklepie zrobić zakupy
Z drugiej strony po deszczu mamy wielka frajde kiedy trzymając się za ręce skaczemy po kałużach
Dzięki sobie ciągle uczymy się sztuki kompromisu. A godzenie się ze sobą również jest niezwykle ,,charakterne" ![]()
6 2010-04-06 13:41:33 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-04-06 14:03:14)
Rzeczywiście pytanie ciekawe, aż się musiałam dłużej nad nim zastanowić... ![]()
I po tych przemyśleniach stwierdzam, że chyba żadnego bym nie wybrała... Kiedyś niesamowicie pociągały mnie osoby skomplikowane, trudne, rozchwiane i niestabilne - mam na myśli mój okres nastoletni. Myśl o "naprawieniu" takiej osoby już sama w sobie mnie ekscytowała, nudziłam się, kiedy w związku wciąż było tak samo (dobrze). I tu chyba dochodzi to, o czym pisała yvette - dojrzewanie do pewnych rzeczy. Nastoletnia naiwność umarła śmiercią, powiedzmy, naturalną - życie pokazało mi, że takich osób nie da się "naprawić", one po prostu takie są i zawsze będą, a przy okazji zaleją mnie swoim jadem. Teraz doceniam to, że mam partnera, który jest kochany, dobry, baaaardzo czuły i wylewny jeśli chodzi o uczucia. Jednak daleko mu do osoby bez charakteru i własnego zdania - jest właśnie idealnym połączeniem bad boya i czułego misia
Mam już dość niestabilności w związku. Kiedyś musiałam ciągle przeżywać wzloty i upadki, by czuć, że żyję (niekiedy nawet chyba sama prowokowałam upadki, by potem były wzloty), ale chyba trochę dorosłam i te wahania zaczęły mnie męczyć. Teraz czuję się bezpiecznie i stabilnie - co nigdy wcześniej nie miało miejsca, po prostu nie potrafiłam tak się czuć, mimo, że jestem wciąż z tym samym facetem.
Natomiast jeśli chodzi o to:
Chciałabym również wiedzieć czy dałybyście szansę takiemu miśkowi, czyli nie skreślały go już na początku znajomości tylko dlatego, że wydaje sie np zbyt mily( w związku z czym moze sie okazać zbyt uległy i bez charakteru).
kiedyś spotykałam się (tzn. kilka razy się spotkałam) z facetem, który właśnie był takim "misiem". Już na drugim spotkaniu łapał mnie za rękę, komplementował tak że aż było mi głupio, powtarzał wciąż, że był zraniony, szuka prawdziwej miłości i chyba właśnie znalazł idealną kandydatkę (czyli mnie). Jednym słowem - maślanooki "zakochany kundel"
Drażniło mnie to tak bardzo, że po którymś spotkaniu (czytaj: 2-3 godzinach spędzonych na unikaniu maślanego spojrzenia "misia" i zastanawianiu się, jak można tak się zauroczyć po kilku zaledwie randkach) po prostu przestałam odpowiadać na jego telefony, wiadomości na gg... Byłam tak mocno przerażona i zniechęcona, że nie miałam nawet ochoty więcej się do niego odezwać. Tak że jednak ja osobiście misiakom bez charakteru, którzy pochopnie i szybko lokują swoje uczucia, mówię stanowcze nie
Ale podobnie nie wytrzymałabym ciągłych nerwów przy osobie rozchwianej i z problemami - nie na tym polega związek, żeby druga osoba ciągle doprowadzała nas do łez, prawda?
A ja mimo swojego nastoletniego wieku nigdy nie dążyłam za skomplikowanymi i trudnymi chłopakami
. Mi w ogóle ciężko było za kimkolwiek gonić, aj miałam swój idealistyczny obraz faceta... I tak kilka lat temu poznałam potulnego miśka. Na początku byłam w siódmym niebie, a potem zaczęło mi brakować jakiejś niezgody. Z czasem trochę się zmieniło i mojemu potulnemu miśkowi wyszły rogi
. Taki mi się o wiele bardziej podoba niż na początku, bo choć kłótnie same w sobie mnie irytują, to wiele mi uświadamiają
.
Anemonne, ten misiek o którym piszesz to tragedia ;0 że też tacy są na świecie... proszą sie o to, by ich ranić,naprawde.. Ja osobiście nie lubię aż nazbyt spokojnych chłopaków,porpostu takich normalnych, którzy w stosunku do mnie są mili i kochani, ale jak przychodzi wymiana zdań to potrafią bronić swojego zdania( choc nie az nazbyt zaciekle). Eh zastanawiam sie, czy są jeszcze na tym świecie wolni,NORMALNI faceci;p
9 2010-04-06 16:08:53 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-04-06 16:09:33)
karpod - są, ale oni raczej wolą chłopaków ![]()
Dobrze powiedziane ![]()
Ja w domu mam "niespokojną duszę " ale jest mi z nim bardzo dobrze i "nie zamieniałbym go na żaden inny model "
To jest kwestia dogadania się i wzajemnej akceptacji. On zna moje wariactwa i je przyjmuje, akceptuje i wzajemnie. Chociaż musze przyznać że na początku nie rozumiałam jak można tyle sportu oglądać !!! ;P Były ciągle bitwy o telewizor, kłótnie o pozne wracanie do domu z jakiegoś "meczu " itd. W sumie tak do konca to mi nie przeszło ;P Na swięta dostałam nawet piękną laurkę, żywego królika ( tylko sie nie smiejcie
) i spiewaną piosenke
http://www.krulikot.pl/playback.html?h= … 9bda156049 No - troche to ironicznie dopasował bo ostatnio mielismy awanture o jego pozne wracanie do domu ale juz tam, przymykam oko ;P
I ja też jak zapraszam swoje przyjaciółki na babski wieczór to prawie zawsze robie mu małe niespodzianki np. kiedyś ułozyłam mu taką sciezkę z ze słodyczy a na jej końcu był bilecik do kina
dla nas dwoje ale też sie cieszył bo na film sci-fi (akurat to był film 2012) . Niespokojne dusze sa fajne
Przynajmniej coś sie w domu dzieje ![]()
A ja lubie spokojnych ludzi z wlasnym zdaniem. O. ![]()
13 2010-05-26 18:58:44 Ostatnio edytowany przez jolcia25 (2010-05-26 19:00:52)
ja tam wole cwaniaków i pewnych siebie
Potulny misio? OK, byle nie przesadzał z tym "żuczkowaniem".
Mnie się trafił taki osobnik 60% trudny, a 40% romantyczny. Zależy też od sytuacji. Kiedy się kłócimy, nie zawsze pierwszy wyciąga rękę (zależy od powodu). A ja, jako bardzo nieksiążkowy przykład, wolałabym żeby przychodził ZAWSZE, najlepiej na kolanach. Taka moja wstrętna próżność.
Z czasem jednak nauczyłam się cierpliwości i odpuszczania (w granicach rozsądku i zaistniałej sytuacj oczywiście).
Poza tym, odbiegając lekko od tematu, mogłabym mieć pretensje (nie, za duże słowo) do mojego eks. On mnie przyzwyczaił do tego, że zawsze zgadzał się z moim zdaniem i nigdy nie miałam problemu, żeby postawić na swoim. To on zawsze wyciągał rękę na zgodę, on przychodził przepraszać, a ja byłąm tą, która wybacza. Teraz jednak wiem, że to było bardzo niesprawiedliwe i się z tego wyleczyłam ![]()
Taki typowy "maslanooki zakochany kundel", jak to okreslila Anemonne, brzmi co najmniej przerazajaco. Z drugiej strony nie trawie cwaniakow i facetow, ktorym pewnosc siebie wylewa sie uszami
Ale nie wiem, ktore gorsze.. Obydwu typow unikam.
W zwiazku z tym, ze sama jestem ultra-mega-super-wybuchowa (moje wybuchy sa rownie gwaltowne, co krotkotrwale), musialam znalezc przeciwwage. Mojego faceta raczej ciezko wyprowadzic z rownowagi. W dodatku jest najbardziej ugodowa, kompromisowa i uczynna osoba, jaka znam (mam czasem wrazenie, ze jesli chodzi o ludzi, ktorych kocha slowo 'nie' nie figuruje w jego slowniku). Ale w przeciagu tych dwoch lat 4 razy widzialam go wscieklego (bo on nie bywa zly, wkurzony czy zdenerwowany - jak juz, to idzie na calosc i jest wsciekly) i byl dosc przerazajacy. To jest typ, ktory nie bedzie marnowal czasu na sprzeczki o pierdoly- woli ustapic i robi to ze szczera radoscia, ale jak ktos naruszy jedna z jego nielicznych, acz niepodwazalnych zasad - jest masakra. Sa sprawy, w ktorych nie ustapi na milimetr i za to go lubie.
16 2010-05-27 07:10:19 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2010-05-27 07:15:43)
Hmmm... Taki potulny misiek wpatrzony jak zakochany kundel... myślę że szybko by się znudził... a cwaniaczek, pewny siebie, silny facet- takie zawsze można przytemperować. A jakoś chyba lepiej bym się czuła z myślą że facet ma swoje zdanie, że czasem się pokłócimy żeby móc się miło pogodzić. Po za tym taki "misiek" kojarzy mi się też z przesłodzeniem, niespodzianki od takiego miśka- mało prawdopodobne bo pewnie będą częste i zarazem przewidywalne... a taki pewny siebie, jak już dojdzie do niego uczucie, i zaczniemy nad nim pracować to zapewne nie raz miło nas zaskoczy...
Chodź niestety ze skrajnymi typami nie zawsze jest łatwo.... chodź według mnie łatwiej popracować nad tym "cwaniaczkiem"
ale myślę że takie pośrednie typy w "przyrodzie: jeszcze istnieją. Albo miśki i cwaniaczki sami się przytemperują w odpowiednią stronę ![]()
PS. Wyznaję zasadę że nie odrzucam ludzi . bo są zbyt mili... muszę mieć konkretne powody by dać sobie spokój. Życie potrafi zaskakiwać dlatego nie ma sensu odrzucać na wstępie z powodu stereotypu "misiek" "cwaniak" wszystko potrafi się zmieniać
Mój facet ma trochę tego i trochę tego.. Potrafi być potulny ale jak pokaże rogi to bój się Boga..
I to jest odpowiedni facet dla mnie.
Widze, że mój temat został odświeżony:P to powiem jeszcze, że ja niestety odrzucam na wstępie takiego miśka zwykle, zwłaszcza,że zazwyczaj nie idzie nam rozmowa. A nie ma nic gorszego niż facet-klucha,z którym nie ma o czym gadać. Szczerze powiem, że aż mnie odpycha od takich osobników i to bardzo.Podobnie jak od chamów. Ehh powiedzcie, czy spotkam kiedys NORMALNEGO faceta jeszcze? ![]()
![]()
No pewnie!
Tyle ich jest, że starczy dla każdej. Niektóre mają nawet dwóch.
Także nie przejmuj się. ![]()
Stracilam nadzieję już, bo w ciągu 20 lat mojego życia nikt fajny sie nie pojawił:P no to fakt, niektóre mają 2 i bezczelnie ich obydwu trzymają,zamiast sie podzielić ![]()
No właśnie.
Spoko zostało Ci jeszcze około 80 lat życia na pewno kogoś poznasz. ![]()
dzięki
za próbę pocieszenia ![]()
Starałam się. ![]()
Kiedyś ciągnęło mnie tylko do typów macho, czyli prawdziwy facet, twardy i nieustępliwy zdrajca... Bogu dzięki że mi przeszło ![]()
Z drugiej strony takiego misia bym chyba pobiła na pierwszej randce, bo nie cierpię "rozlazłych" facetów, sama należę do osób bardzo przedsiębiorczych i zorganizowanych więc wściekłabym się na zmienianie pieluch takiemu pantoflarzowi...
Całe szczęście że mój mąż nie należy do ani jednej ani drugiej grupy, jest spokojny, ale potrafi się kłócić i nie raz mnie wyprowadzi z równowagi. Ale bez tego byłoby nudno...
Tak więc karpod, spotkasz na pewno odpowiedniego faceta, bo tacy też istnieją ![]()
25 2010-07-04 20:44:01 Ostatnio edytowany przez alladynow_dwoch (2010-07-04 20:51:07)
Właśnie dobry temat do tego by porozmawiać o moim narzeczonym. Hmm... na początku oczywiście wolałam tych niegrzecznych chłopców. Takich którzy nie pokazują za bardzo, że mu zależy i są górą w związku. O wszystkim decydują sami, można nawet powiedzieć takich nieliczących się ze zdaniem partnerki. Mój narzeczony... hm... właśnie nie wiem czy można powiedzieć, że przerobiłam go na pantoflarza. Jego wygląd nijak się ma do serca i charakteru (gdyż ma sporo tatuaży). On bardzo liczy się z moim zdaniem, z reguły to ja o wszystkim decyduję. Właśnie jesteśmy w trakcie remontu mieszkania gdyż chcemy razem zamieszkać. To ja wybierałam meble, tapety, farby. Wszystko tak jak chciałam. On się nie wtrącał mimo że nie do końca mu się podobały np. meble. To ja trzymam pieniądze jego i swoje razem. Wyjechał za granicę, ciężko pracował gdy wrócił przelał mi wszystko na konto, bo powiedział, że u niego w domu to mama zawsze trzyma pieniądze i tak będzie też u nas. Zawsze wiem co robi, zawsze wybierze mnie niż kolegów, słucha się mnie i często nawet razem ustalamy o której godzinie ma być w domu gdy gdzieś wyjdzie. Pyta się mnie o zgodę, gdy coś mi się nie podoba to albo próbuje jeszcze mnie jakoś urobić, albo daje za wygraną,bo nie chce się kłócić. Jestem bardzo szczęśliwa, kochamy się itd. itp. nie pytam się o to czy mam się z nim rozstawać, bo mam już dosyć burzliwych związków, w których byłam pomiatana. Tylko pytam się czy według Was to są oznaki pantoflarstwa? Mieliśmy trudne początki, ja mu wiele wybaczyłam, on mi wiele wybaczył. Wszystko właśnie zmieniło się po tym. Potrafi się też pokłócić i powiedzieć co myśli, ale z reguły i tak to wychodzi na moim. Jest pewny siebie, jest szanowany przez kumpli, nie wstydzi się im powiedzieć,że to nie podoba się jego narzeczonej i nie zrobi tego.
Mnie się zawsze wydawało, że potulny facet to... nieżyciowy facet. Taki jakby nieporadny, nie mający własnego zdania, wiecznie przytakujący. Przy takim partnerze sama bym się taka stała. Związek ma się opierać na partnerstwie i kompromisach, a nie na "ty decyduj, będzie po twojemu".
Ja mialam sporo facetów ,tych milych grzecznych chlopcow, a takze takich ktorzy nie potrafia okazywac uczuc.Hmmm no wlasnie i zawsze kuchalam tych drugich, i potem dostawlalm po d....pie.Tych dobrych sie nie szanuje zazwyczaj , badz poprostu nie docenia.Przez facetow sporo przeszlam nerwów , strachu i niepewnosci.Teraz mam chlopaka ktory bardzo czesto okazuje mi swoja milosc, troszczy sie jest poprostu kochany , ale ma tez charakterek wiec wszystko jest w normie i o to mi chodzilo :-)
28 2010-07-05 13:44:26 Ostatnio edytowany przez sisley (2010-07-05 13:45:22)
moj poprzedni partner byl typowym miskiem. co powiedzialam tak zrobil, ja mialam ostatnie zazdanie, ja o wszystkim decydowalam. po pewnym czasie zaczelam czuc ze jestem jego matka a nie partnerka, roztalismy. Moj obecny partner to prawie jego calkowite przeciwienstwo. ma swoje wlasne zdanie ale moje tez szanuje, jest wobec mnie bardzo opiekunczy, rozpieszcza, traktuje jak ksiezniczke, jest zaradny. wiadomo kazdy ma wady, on rowniez, akceptuje je bo nie sa to jakies patologiczne sprawy typu pijak, hazardzista czy damski bokser.
uwazam ze najodpowiedniejszy partner to taki ktory spelnia nasze oczekiwania i sprawia ze dzieki niemu czujemy sie wyjatkowe. mezczyzna musi miec swoje zdanie, byc zaradny zyciowo, potrafic walczyc o swoje ale dla swojej partnerki byc ostoja i opiekunem. Powinien ja umiec rozsmieszyc, pocieszyc.
29 2010-07-05 13:57:18 Ostatnio edytowany przez szirina (2010-07-05 13:58:44)
jeszcze nie trafiłam na odpowiedniego faceta, byłam z facetami typu "jestem boski patrzcie na mnie" albo "nie wiem ty to załatw ja nie umiem" no i "gdzie są moje skarpety widziałaś je ?" zero dbania o związek zero rozmowy zero partnerstwa i zero zaufania.
znudzili mnie faceci typu "on się zmieni ja mu pomogę". chcę teraz aby odnaleźć gościa który wie czego chcę jest zaradny umie rozmawiać na każdy temat który ma swoje pasje, i nie wstydzi się okazać kobiecie uczucie. chyba żadna nie chcę faceta co zrobi wszystko na klaśnięcie w ręce. przeważnie wybieramy drani dla których to my się naginamy. mi jednak to się znudziło dorosłam do tego aby mieć faceta na zawsze na ojca dzieci a nie tylko na jakiś czas który jest fajny wyglądu i każda mi będzie zazdrościć. faceci typu cwaniak ZAWSZE prędzej czy później odejdą zostawią nas tylko z goryczą w gardle
A ja myślę jako facet nieco inaczej
Wybór nie powinien być jak w tytule wątku - skomplikowany facet czy potulny misiek. Po pierwsze taki misiek to też facet - czy ktoś to akceptuje czy nie
No i skomplikowany to nie jest przeciwieństwo potulnego. To tak lekko czepiając się.
Ja to widzę tak. Niektóre kobiety potrzebują faceta, którym mogą porządzić, poustawiać go, postawić na swoim zawsze - czy to w kwestiach waznych czy to w nieistotnych. Inne z kolei potrzebują takiego, co będzie za nie o wszystkim decydował, oschłego i stanowczego. Nie powie taki nic miłego, no może żeby się przesunęła bo zasłania mecz
Kwestia charakteru a nie płci. Są tak zaborcze kobiety, że nie wytrzymałyby sekudny nie mogąc postawić na swoim choćby w kwestii zakupu rodzaju papieru toaletowego
Każdy ma to co sam wybiera. Należy sobie po prostu zdawać sprawę, że ciężko wziąć takiego partnera i przerobić go na swój wymarzony wizerunek. Tak się nie da.
Często, nawet na tym forum, słychać płacz kobiet - zostawił mnie bez słowa, traktuje mnie jak powietrze, a nawet sporo gorsze historie. Wszystko na własne życzenie drogie Panie. Nie piszę tego jako ani skomplikowany facet ani potulny misiek
A może wyjściem dla takich Pań byłby np skomplikowany misiek?
Ok dość żartów. Wydaje mi się, że wybór tutaj to facet zaradny a niedorajda życiowa. Facet pewny siebie a taki, który boi się własnego cienia. Facet potrafiący tupnąć nogą (ale nie awanturnik) a taki co siedzi pod pantoflem. Każda kobieta wybiera sobie świadomie faceta i powinna zwrócić na to uwagę. Nie oczekujcie Panie, że facet który na początku znajomości na każde pytanie typu gdzie dziś pójdziemy na randkę odpowiada - nie wiem, wymyśl coś Ty - po kilku latach np okaże się ikoną pomysłowości i zdecydowania
Trzeba odbierać pewne sygnały i to jak najszybciej. Czasem ktoś przywyknie do czegoś przez lata i później mu dobrze.
Życzę Wam Panie samych idealnych (w Waszych oczach) facetów ![]()
Jakby na to nie spojrzeć, to masz Rafix trochę racji. Myślę, że większość (w tym ja) popada ze skrajności w skrajność, nie myśląc o niczym pośrednim. A taki skomplikowany misiek nie byłby zły ![]()
32 2010-07-06 21:24:01 Ostatnio edytowany przez Olina (2010-07-07 17:42:33)
powiem tobie cos zabawnego czytajac ciebie mam wrazenie ze mowisz o moim facecie mieszanka wybuchowa ale go kocham mamy synka i teraz z powodu jego pokreconemu charakterkowi juz nie jestesmy bo to nawet by najbardziej najcierpliwszego czlowieka rozbroilo dlugo bylam ciepliwa placze awantury do niczego dobrego nie prowadzily potem przeprosiny byl slodziutki kochany i czuly ale po pewnym czasie to samo mialam dosyc i nadal go kocham i on to wie i stara sie to wykorzystac i juz na mnie nie dziala uodpornilam sie to boli ale coz nie mozna miec wszystkiego DUZY DZIECIAK na zewnatrz mezczyzna A W SRODKU GOWNIARZ no coz co niektorzy moga sie nie zgodzic ze mna ale daj mu mala nauczke ![]()
Znowu mój teraźniejszy facet jest jak wulkan.. Wiem, że często go irytuje moje zachowanie a gdy widzę, że zaraz wybuchnie staram sie jak najszybciej się ewakuować. Jest typem faceta hmm oo którego trzeba zadbać, to ja go zdobywałam, nie jest osobą wylewną nie lubi okazywać uczuć, nie interesuje go założenie rodziny na razie chociaż ja już czuje się na silach ![]()
WITAM TO ZE TWOJ NOWY FACET MA ZAMIAR WYBUCHNAC TO TY KOBIETO SIE NIE EWAKOLOJ CO TY DAJESZ MU POLE DO POISU I ON TO WYKORZYSTUJE BADZ TWARDA WIEM ZE KOCHASZ ALE JAKIM KOSZTEM NIEMASZ CO SIE GO BAC BADZ KOBITA Z KLASA I POKASZ MU ZE JEGO FANABERJE NIE DZIALAJA NA CIEBIE A TO ZRE TY MASZ CZASEM TAKIE A NIE INNE ZACHOWANIE TO NIEZNACZY ZE WOLNO MU CIEBIE ZLE TRAKTOWAC TY MUSISZ JEGO ZACHOWANIE ZNOSIS WIEC NIECH I ON TROCHE POZNOSI TWOJE ZRESZTA WIDZIALY GALY CO BRALY miej klase niedawaj sie .