Hej, mam 23 lata i dziecko, jestem sama. Coraz częściej zaczyna doskwierać mi samotność i tęsknota za kimś bliskim lecz nie umiem się otworzyć na miłość bo żyje z takim przekonaniem ze faceci od razu mnie skreślą. Jak to jest jest z wami drodzy panowie? i co wy panie o tym myślicie?
Podobne tematy
Bujałem się z niewiastą z pięcioletnim dzieckiem.
Sam fakt, że jest dziecko w żaden sposób nie przeszkadza.
Ale często gęsto miałem wątpliwości, czy owa niewiasta postrzega mnie jako faceta dla siebie, czy bardziej ojca dla swojego dziecka.A to już nie jest fajne.
Nie jest fajne natrętne i zbyt szybkie zaprzyjaźnianie dziecka z nowym facetem.Nie jest fajne organizowanie randek pod kątem, żeby dziecku się podobało przede wszystkim.
Jest sprawą oczywistą i zrozumiałą, że ''biorąc'' sobie dzieciatą kobietę, bierze się też dziecko.Jednak warto mieć świadomość, że mężczyzna interesuje się kobietą właśnie, a JEJ dziecko traktuje, jako dodatek do niej a nie priorytet.Kurde, nie wiem czy jasno się wyrażam.
Konkluzja jest taka, że przynajmniej w początkowej fazie znajomości trzeba pamiętać, że facet interesuje się Tobą, a nie Twoim dzieckiem.I jeśli wie, że je masz, to już nie trzeba w co drugim zdaniu tego podkreślać, uwzględniać i zauważać.
Takie moje luźne refleksje.
No rzeczywiście tu racja, ale chodzi o to żeby facet akceptował dziecko a nie tylko przyjął do wiadomości ze po prostu jest.
To zależy od mężczyzny wszystko ,od razu będziesz widziała który może być dobrym partnerem i ojcem dziecka. Niestety zawsze jest obawa że biologiczny ojciec dziecka będzie chciał wrócił i zająć się swoim dzieckiem a to dla faceta z którym się spotykasz jest poważnym problemem.
Nawet jeśli to ja nie jestem zainteresowana. Ciężko jest chyba znaleźć taką osobę która na maksa zaakceptuje nie swoje dziecko
6 2014-11-20 00:15:48 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-11-20 00:18:37)
Jak przyjmuje do wiadomości to jednocześnie akceptuje i wie na co się pisze.
Co nie zmienia faktu, że ja czułem się bardzo nieswojo, jak na trzeciej randce już byliśmy we trójkę.
Nie wiem jak to nazwać...Chyba jakiś rodzaj nieprzyjemnej presji.''Zobaczę, czy podpasujesz mojej córce''.Coś w tym stylu.
Głupie uczucie, że w kwestii relacji między mną a kobietą osobą decydującą jest właśnie jej dziecko.Równie dobrze, mogłaby na randkę zabrać swoją matkę.Komfort psychiczny porównywalny.
W moim odczuciu należy zachować kolejność: najpierw układa się relację między kobietą a facetem.Jak już będzie w miarę jasne o co chodzi, to dokładamy dziecko.
Jeśli chodzi o ojca dziecka, to jedyna myśl jaka mi się nasunęła w trakcie trwania tego związku, to to , że w razie wspólnego mieszkania bardzo niechętnie patrzyłbym na jego widzenia z dzieckiem w MOIM domu.Poza tym w ogóle nie zajmowałem nim myśli.
Pod wpływem takiej presji zrezygnowałeś z tej kobiety? Dzieki za cenne rady, na pewno je zapamiętam.
Pod wpływem takiej presji zrezygnowałeś z tej kobiety? Dzieki za cenne rady, na pewno je zapamiętam.
Nie, rozstanie nie miało chyba nic wspólnego z dzieckiem.Prawdę mówiąc ''problem'' zaczął się po rozstaniu.Z rzeczoną panią jesteśmy na chłodne''cześć''.
Natomiast mała z jakiegoś powodu bardzo mnie polubiła i jak mnie widzi na ulicy to leci, przytula się itp.To bardzo mocno krępujące, zwłaszcza jak idę z jakąś nową potencjalną wybranką...
Moja żona miała dziecko z poprzedniego związku.
Wyszła za mnie raczej z rozsądku, niż z miłości (ale o tym powiedziała mi sporo później, gdy już była pewna, że mnie kocha), jeszcze jako nastolatka.
Zakochałem się w niej, zanim zaszła w ciążę, ale dała mi kosza, bo miała chłopaka.
Gdy on popełnił samobójstwo, po jakimś czasie zawalczyłem o nią.
Chłopca usynowiłem, kocham go, tak samo, jak naszą wspólną córkę.
Oboje są już dawno dorośli, , a ja jestem dziadkiem dla synów mojego syna.
Żona tego nie doczekała. Zmarła, tuż po swoich 30-tych urodzinach.
Widzisz więc, że możliwe jest, że miłość sama Cię znajdzie.
Obyś tylko potrafiła na nią odpowiedzieć.
Pozdrawiam.
No rzeczywiście, widocznie masz podejście do dzieci skoro tak cie polubiła, dzieci poznają dobrych ludzi ;-)
To miłe że jednak zdarzają si szczęśliwe związki co napawa mnie entuzjazmem że być może i ja znajdę kogoś kto mnie pokocha i zaakceptuje moje dziecko.
Moja żona miała dziecko z poprzedniego związku.
Wyszła za mnie raczej z rozsądku, niż z miłości (ale o tym powiedziała mi sporo później, gdy już była pewna, że mnie kocha), jeszcze jako nastolatka.
Zakochałem się w niej, zanim zaszła w ciążę, ale dała mi kosza, bo miała chłopaka.
Gdy on popełnił samobójstwo, po jakimś czasie zawalczyłem o nią.
Chłopca usynowiłem, kocham go, tak samo, jak naszą wspólną córkę.
Oboje są już dawno dorośli, , a ja jestem dziadkiem dla synów mojego syna.
Żona tego nie doczekała. Zmarła, tuż po swoich 30-tych urodzinach.Widzisz więc, że możliwe jest, że miłość sama Cię znajdzie.
Obyś tylko potrafiła na nią odpowiedzieć.Pozdrawiam.
Bo rodzic to ten który kocha wychował. Moja koleżanka uważa za tatę swojego ojczyma, który ją całe życie wychowywał, kochał, uczył , dbał. Ojciec biologiczny przypomniał sobie o niej niedawno, jak go starość dopadła i o alimenty się upomniał. Bo przecież on ma dziecko, to niech toi dziecko na tatuńcia płaci...
Excop napisał/a:Moja żona miała dziecko z poprzedniego związku.
Wyszła za mnie raczej z rozsądku, niż z miłości (ale o tym powiedziała mi sporo później, gdy już była pewna, że mnie kocha), jeszcze jako nastolatka.
Zakochałem się w niej, zanim zaszła w ciążę, ale dała mi kosza, bo miała chłopaka.
Gdy on popełnił samobójstwo, po jakimś czasie zawalczyłem o nią.
Chłopca usynowiłem, kocham go, tak samo, jak naszą wspólną córkę.
Oboje są już dawno dorośli, , a ja jestem dziadkiem dla synów mojego syna.
Żona tego nie doczekała. Zmarła, tuż po swoich 30-tych urodzinach.Widzisz więc, że możliwe jest, że miłość sama Cię znajdzie.
Obyś tylko potrafiła na nią odpowiedzieć.Pozdrawiam.
Bo rodzic to ten który kocha wychował. Moja koleżanka uważa za tatę swojego ojczyma, który ją całe życie wychowywał, kochał, uczył , dbał. Ojciec biologiczny przypomniał sobie o niej niedawno, jak go starość dopadła i o alimenty się upomniał. Bo przecież on ma dziecko, to niech toi dziecko na tatuńcia płaci...
I co musi teraz placic?Bardzo kontrowersyjny temat jesli chodzi o placenie na rodzica przez dorosle dziecko i coraz czesciej sie o takich przypadkach slyszy.
Lily89 napisał/a:Excop napisał/a:Moja żona miała dziecko z poprzedniego związku.
Wyszła za mnie raczej z rozsądku, niż z miłości (ale o tym powiedziała mi sporo później, gdy już była pewna, że mnie kocha), jeszcze jako nastolatka.
Zakochałem się w niej, zanim zaszła w ciążę, ale dała mi kosza, bo miała chłopaka.
Gdy on popełnił samobójstwo, po jakimś czasie zawalczyłem o nią.
Chłopca usynowiłem, kocham go, tak samo, jak naszą wspólną córkę.
Oboje są już dawno dorośli, , a ja jestem dziadkiem dla synów mojego syna.
Żona tego nie doczekała. Zmarła, tuż po swoich 30-tych urodzinach.Widzisz więc, że możliwe jest, że miłość sama Cię znajdzie.
Obyś tylko potrafiła na nią odpowiedzieć.Pozdrawiam.
Bo rodzic to ten który kocha wychował. Moja koleżanka uważa za tatę swojego ojczyma, który ją całe życie wychowywał, kochał, uczył , dbał. Ojciec biologiczny przypomniał sobie o niej niedawno, jak go starość dopadła i o alimenty się upomniał. Bo przecież on ma dziecko, to niech toi dziecko na tatuńcia płaci...
I co musi teraz placic?Bardzo kontrowersyjny temat jesli chodzi o placenie na rodzica przez dorosle dziecko i coraz czesciej sie o takich przypadkach slyszy.
Na szczęście trafiło na normalnego sędziego i nie musi. Wysoki sąd uznał, że zasądzenie alimentów byłoby wbrew zasadom współżycia społecznego, po prostu niemoralne.
Nie mam nic przeciwko wspomaganiu rodziców w potrzebie, ale to nie jest ojciec, to zaledwie dawca genów.
Lilia, nie stworzysz udanego związku, dopóki uważasz się za towar niższej kategorii. To proste - będziesz przyciągała samych popaprańców, których nikt nie chce. Nie musisz nawet o tym mówić - takie nastawienie widać. Nawet faceci widzą
Zrozum, że jesteś pełnowartościowym materiałem na partnerkę. Nawet bardziej wartościowym od wielu wolnych dziewczyn. Dojrzałość, rozwaga, odpowiedzialność, samodzielność, zaradność - dziecko często uczy tego w trybie przyspieszonym, a te cechy są w cenie dla facetów szukających poważnego związku.
Po drugie - nawiązując relacje z mężczyznami - prezentuj się jako kobieta, nie jako matka. Napisał o tym Pitagoras - facetów odstraszają poszukiwaczki tatusiów dla swoich dzieci. Oczywiście, nie ukrywaj faktu istnienia dziecka, ale ono naprawdę nie musi być na pierwszym planie od początku znajomości (zresztą później też nie musi
). Szukaj partnera dla siebie, jeśli facet Cię pokocha - zaakceptuje też dziecko. A przecież patologicznych typków nieznoszących dzieci rozpoznasz
Uwierz w siebie, kobieto. Czas działa na Twoją korzyść. W starszej kategorii wiekowej naprawdę większość mężczyzn jest w stanie związać się z kobietą z dzieckiem.
Vinnga dobrze mówi...
Ślubny od razu na 1 spotkaniu powiedział, że ma dzieci, ale tez nie epatował tym że je ma.
Sam jestem ojcem i powiem że związek takiej osoby to 50% wkładu własnego i 50% drugiej osoby. Moja obecna partnerka, lubi mojego synka, i spędza z nim sporo czasu w pracy jak i po pracy, ale dała mi jasno do zrozumienia że nasze randki, muszą się odbywać bez jego udziału, co jest ciężko zorganizować
Zielona75 napisał/a:Lily89 napisał/a:Bo rodzic to ten który kocha wychował. Moja koleżanka uważa za tatę swojego ojczyma, który ją całe życie wychowywał, kochał, uczył , dbał. Ojciec biologiczny przypomniał sobie o niej niedawno, jak go starość dopadła i o alimenty się upomniał. Bo przecież on ma dziecko, to niech toi dziecko na tatuńcia płaci...
I co musi teraz placic?Bardzo kontrowersyjny temat jesli chodzi o placenie na rodzica przez dorosle dziecko i coraz czesciej sie o takich przypadkach slyszy.
Na szczęście trafiło na normalnego sędziego i nie musi. Wysoki sąd uznał, że zasądzenie alimentów byłoby wbrew zasadom współżycia społecznego, po prostu niemoralne.
Nie mam nic przeciwko wspomaganiu rodziców w potrzebie, ale to nie jest ojciec, to zaledwie dawca genów.
Na szczescie,bo gdzie sprawiedliwosc jesli szanowny rodzic uciekal od placenia alimentow na dziecko ,a potem po latach cudowna mysl,aby dziecko utrzymywalo rodzica.
A co w sytuacji gdy będzie mówił że je akceptuje a tak naprawdę miał je gdzieś.
Lilia, on będzie miał je gdzieś przez baaardzo długi czas.I dobrze, bo to naturalne, że najpierw musi stworzyć jakąś więź z Tobą.
Akceptacja to uznanie faktu; bez wkładu uczuciowego.
A co w sytuacji gdy będzie mówił że je akceptuje a tak naprawdę miał je gdzieś.
A oczy masz? Nie liczą się słowa, tylko czyny. Naprawdę, szybko da się zauważyć czy facet traktuje dziecko z sympatią czy jak zło konieczne, żeby sypiać z mamusią.
Znam dziewczyny które maja dzieci i są w kolejnych związkach i przede wszystkim sa szczesliwe.
Nie wiem jak to panowie odbierają. Ja jako kobieta nigdy nie weszłabym w związek, z facetem z małym dzieckiem. Owszem mój facet, ma dwoje dzieci ale dorosłych, syn już około 30, córka 18. Na początku jak się poznaliśmy ta córka nie była pełnoletnia, coś pomiędzy gimnazjum, liceum i mieszkała z matką, a to jest znośne i mało kłopotliwe. osoba już w gimnazjum, jest prawie dorosła w sensie wiele rozumie, idzie się z nią dogadać, nie trzeba niańczyć. Ja nawet te pasierbice bardzo lubię, może dlatego że mało się widzimy. Ale mimo wszystko ulżyło mi gdy stała się pełnoletnia. Dodam, ze moje dzieci były już wtedy pełnoletnie i nie mieszały ze mną. W moim przypadku związek z osobą z dzieckiem w wieku przedszkolnym odpada, a jeżeli to dziecko jeszcze by z nami mieszkało i wymagało ode mnie jakiś poświęceń zainteresowania, obowiązków NEVER!!!!!
Moje dziecko wychowałam od urodzenia sama i jesli kogoś poznawałam zawsze juz przy pierwszym kontakcie jasno oświadczałam ze mam córkę lat tyle i tyle.
To wszystko, poznałam naprawde kilku, kilkunastu;) fajnych mężczyzn , żadnemu to nigdy nie przeszkadzało, ja nawet posiadanie dziecka traktuje jako zaletę , jestem dumna ze udaje mi sie jako samotnej matce.
Natomiast moja córka poznała tylko tych mężczyzn z którymi wiązałam jakaś dalsza przyszłość , czyli dwóch. Mojego byłego i obecnego partnera.
Ale ja tez nie jestem modelowa matka, kocham moje dziecko, ale kocham tez siebie i mojego parnera i to właśnie ten partnerstwo jest dla mnie ważne i ja sama.
Czyli czas dla siebie, dla partnera, dla dziecka, dla nas;)
Wychodzę tez z założenia ze dziecko mnie kiedyś opuści , z partnerem chciałabym do końca i o ten kiatek trzeba dbać .;)