netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

26 odpowiedzi12 972 wyświetleniazałożony przez Zagubiona-dusza4, 14.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Mam żal do swojej matki....wiele razy zastanawiałam się, czy nie przesadzam, ale dochodziłam do wniosku, że nie. Gdy widziałam jak inne koleżanki matki wspierają, przytulają i pomagają im, to zastanawiałam się w czym ja jestem gorsza, czy jestem złym dzieckiem?

Aktualnie jestem na studiach magisterskich, zawsze się dobrze uczyłam, nie sprawiałam trudności, no chyba że nazwać można nimi okres buntu przeciw stylowi bycia rodziców, w okresie mojego dojrzewania, jak miałam tak z 15-16 lat. Moja matka zawsze była bardzo kontrolująca, do tego stopnia, że aż koleżanki z jej pracy zwracały jej uwagę, że mi robi tym źle a nie dobrze. Tym bardziej kontroli nie rozumiem, że nigdy nie przejawiałam skłonności do lumpiarstwa, puszczalstwa, bycia nieukiem i łobuzem, w ogóle nic z tych rzeczy.

Moja matka nigdy nie podchodzi do mnie przytulić mnie czy dać całusa, ale to szczegół. Bardziej mi przeszkadza, że zawsze więcej widzi u mnie złego niż dobrego. Ja zawsze byłam skryta i niezbyt towarzyska, a matka ostatnio stwierdziła, że to że na drugim etapie studiów poznałam tak mało znajomych to musi być ze mną coś nie tak, że inne dziewczyny mają tyle koleżanek a to że nie mam ja to pewnie moja wina.

Ja wyglądam normalnie, nie chodzę jak punk czy inny człowiek z jakiejś subkultury. Mimo to matce i tak mój normalny styl nawet przeszkadza (dawny styl, czyli ciemne ubrania, też jej przeszkadzały). Do tego zawsze neguje wszystko, przeszkadza jej wszelki przejaw odmienności, jeśli przez takową można rozumieć zwykłe ćwieki na torebce.

Matka mnie nie rozumie. Kiedy najbardziej jej potrzebowałam NIGDY mnie nie wysłuchała, pomocy musiałam szukać u mamy swojej najlepszej przyjaciółki, z którą do dziś "trzymam sztamę". W domu każdy mój gorszy dzień czy smutek, przez ojca był olewany a przez matkę jeszcze bardziej, bo każdy mój problem kwitowała jednym słowem: "Zajmij się robotą jakąś, Ty nie wiesz co to problemy" a tymczasem dla nastolatki jest problemem np. nieszczęśliwa miłość, szukanie siebie, upadek ideałów. Nikt ze mną nie rozmawiał. Siedziałam całymi dniami sama w pokoju w tej małej miejscowości i płakałam. Nikogo nie obchodziło co czułam, tylko czy na mszy w niedzielę byłam.

Widzę, jak bardzo brak uwagi i miłości matki niosę w dorosłe życie. Jestem nieufna, zrezygnowana, prawie nikomu nie ufam, widzę złe intencje tam gdzie nie zawsze one się okazują wystepować rzeczywiście. Mam 23 lata a wewnątrz jestem zgorzkniała, przekonana że muszę być do niczego skoro własna matka mnie zawsze, zawsze lekceważyła. Jak sama zaczynałam jakiś temat to mnie zbywała. Ważniejsze było kompulsywne zmywanie parapetów które i tak już były czyste, i ciągłe gotowanie po kilka potraw na dzień, jakby to był sens jej egzystencji.

2

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(
Zagubiona-dusza4 napisał/a:

Gdy widziałam jak inne koleżanki matki wspierają, przytulają i pomagają im, to zastanawiałam się w czym ja jestem gorsza, czy jestem złym dzieckiem?

Ty zwyczajnie nie zostałaś tego nauczona, więc skąd masz to znać, wiedzieć jak się zachować ? To nie Twoja wina - to Twoi rodzice byli odpowiedzialni za Twoje wychowanie, za ukształtowanie Twojego charakteru i osobowości - zadaniu nie podołali i jak sobie pościelili, tak się wyśpią, natomiast Ty, mając za sobą 23 wiosny i będąc już dorosłą kobietą, powinnaś oddzielić się od przeszłości grubą krechą, wybaczyć im nieudolność i zacząć nadrabiać braki. Zastanawiałaś się nad terapią ?

3

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(
Zagubiona-dusza4 napisał/a:

Mam żal do swojej matki....
...
Widzę, jak bardzo brak uwagi i miłości matki niosę w dorosłe życie. Jestem nieufna, zrezygnowana, prawie nikomu nie ufam, widzę złe intencje tam gdzie nie zawsze one się okazują wystepować rzeczywiście. Mam 23 lata a wewnątrz jestem zgorzkniała, przekonana że muszę być do niczego skoro własna matka mnie zawsze, zawsze lekceważyła. Jak sama zaczynałam jakiś temat to mnie zbywała. Ważniejsze było kompulsywne zmywanie parapetów które i tak już były czyste, i ciągłe gotowanie po kilka potraw na dzień, jakby to był sens jej egzystencji.

Chwilunia... ZARAZ... a Ty czasem nie jesteś JUŻ dorosła?
Bo wiesz - można znać SWĄ wartość bez przeglądania się w cudzych oczach. Ktoś powinien przerwać to błędne koło wzajemnych pretensji... może tzw. mądrzejszy?
Bo niby CO Ci "załatwia" pławienie się w niekończącym się żalu?

4

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

W Wysokich Obcasach był bardzo dobry wywiad z psychoterapeutką na ten temat, nazywał się "Dlaczego dorosłe dzieci zrywają więzy z rodzicami?" Jest bez problemu dostępny w sieci.
Sądzę że powinnaś go przeczytać, jasno i przejrzyście przedstawia wiele problemów w takich relacjach.

5

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Nie jesteś złym dzieckiem. Za dużo słuchałaś matki, a za mało masz zdrowego egoizmu i za mało dbałaś o siebie. Teraz jesteś dorosła i od ciebie zależy czy zatrzymasz się nad tym, co było czy pójdziesz o krok naprzód.

6

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Hej, rozumiem Cię doskonale.
Nie jesteś złą córką, nawet tak o sobie nie myśl.
Wiem, że Ci ciężko ale na prawdę, możesz tą sytuację zmienić.
Musisz tak jakby wcielić się w 'dobrych rodziców' i dbać sama o siebie, dawać sobie to, czego nie dostałaś od swoich prawdziwych. Musisz samą siebie chwalić, motywować, być z siebie dumna nawet z drobnostek. Sama musisz tą swoją samoocenę podwyższyć. Próbuj, bo na prawdę to możliwe, a jeśli chcesz mieć wsparcie w drodze do 'poprawy siebie' to pójdź na terapię. Bardzo to pomaga, wtedy czujesz, że nie jesteś z tym sama, że jest ktoś kto walczy z Tobą i dąży tak samo do poprawienia Twojego życia.
Trzymam mocno za Ciebie kciuki smile
Poradzisz sobie!

7 Ostatnio edytowany przez Magda8891 (2014-11-15 10:33:33)

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

A ja mam wrażenie że obie jesteście jak te dwie odrębne planety..Każda kręci sie wokoło własnej osi i nie widzi drugiej... powiedz mamie że musicie poważnie porozmawiać i zwyczajnie powiedz jej to wszystko co nam tu napisałaś..Powiedz jak się czujesz...Rozumiem ze masz do niej zal ale uwierz mi ze sa ludzie którzy sa powiedzmy "gruboskórni" Sama miałam z mamą taki problem,dzieki Bogu za internet i za psychologów udzielających darmowych porad wink Napisałam i dostałam odpowiedz taka jak teraz piszę Tobie smile Wzięłam mamę na rozmowę i nie dałam się zbyć( u mnie nie było parapetów tylko szyby na których muchy jej ślady robiły(?!) ) Uwierz mi że jak powiedziałam jej swój punkt widzenia-tylko bez żalów i oskarżania ,jej postawa się zmieniła o 180 stopni... powiedziała mi że nie zdawała sobie sprawy ze ja tak to widze , że ją tak wychowywali rodzice...Do dnia dzisiejszego póki co mam z nią super kontakt smile Wiem też że na jej zachowanie miał wpływ brak pieniedzy w tamtym czasie, pamiętam jak poprosiłam ją kiedyś w sklepie o batona...Chyba cały slep ja słyszał że co ja sobie wyobrażam itd itp. Uwierz że mimo że jakoś uporałam się z przeszłością, te wydarzenie spowodowało że nigdy więcej ją o nic nie poprosiłam i za każdym razem jak pyta co bym chciała np na urodziny, odpowiadam że nie wiem... Nie moge sie przełamać. Czy mam do niej żal..? Mam, bo nie da się cofnąć czasu i odzyskac tych straconych chwil, poczucia godności itd, ale dla własnego dobra zostawiłam przeszłość za sobą, na tyle na ile się dało posklejałam wszystko do kupy, założyłam swoją rodzinę- mam męża i kochanego synka dla krótego staram sie być najlepszą mamą na świecie i nie popełnić tych samych błędów które popełniła moja mama.

8

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Mam podobny problem:(
Wydaje mi się,że przyczyna mojej niskiej samooceny jest w dużym stopniu mama. Od jakiegoś czasu staram się zdystansować do tego ,ale to naprawdę trudne.

Bardzo kocham swoja rodzinę. Pisałam już tu kiedyś o babci.

Moja mama bardzo często mnie krytykuje. Ma takie swoje 'fochy',czyli nie odzywa się do mnie i patrzy na mnie jak na coś niefajnego. Nie ma ku temu powodów ,bo się staram, naprawdę. Coś sobie w głowie uroi i potem mnie ignoruje cały dzień ( tak zrobiła własnie dziś rano,dzisiaj już mnie dla Niej nie ma).

W moje urodziny przysłała mi życzenia smsem i potem cały dzień traktowała mnie jak gówno. Siedziałam w pokoju, słyszałam jak tata mówi(własnie wrócil z pracy),że idzie mi złożyć życzenia ,a Ona odp,że już do mnie pisała i nie będzie więcej ze mną rozmawiać.Bolało,nawet się poryczałam, tym bardziej,że w żaden sposób nie zawiniłam a cały dzień byłam beznadziejną córką. 

Ostatnio kupiłam sobie botki. Najzwyklejsze, czarne , zamek z boku. Naprawdę standardowe. Po prostu nie miałam już w czym chodzić.Moja mama powiedziała,że to najbrzydsze buty jakie miałam . Jak szukałam sukienki na 18nastkę mojego brata ( w zeszłym roku w sierpniu) i w niektórych sukienkach nie mogłam się dopiąć z tyłu, na wysokości biustu ( a biust mam duży) , moja mama przy wszystkich w sklepie stwierdziła,że mam grube plecy i to przez to.

Wiele razy słyszałam ,że mam mało koleżanek itp.Kiedyś jedna kumpela mnie olała, byłysmy blisko a ona zaczęła mieć mnie gdzieś. Moja mama stwierdziła,że to moja wina i mam ją prosić o spotkanie itp.

We wszystko się wtrąca,bo uważa,że robię źle. Jak posprzątam dom, to z ironią i 'niedowierzaniem' pyta czy ja NAPRAWDĘ TU sprzątałam? Czy TO uważam za posprzątane???? A ja całe dopołudnia na kolanach.

Jak byłam w gimnazjum też miałam 'młodzieńczy bunt'. Zakochałam się a facet mnie zdradził. Pierwsze takie przeżycie. Wtedy chyba się od Niej odsunęłam. Potrafiła tylko na mnie nakrzyczeć, dawać kary. Nie zapytała co się stało...Tak jak u Ciebie, nikt się nie zainteresował moimi problemami. I Ona do teraz się Nimi nie interesuje.

I najgorsze,że Ona potrafi być 'przyjaciółka'. Ale nie dla mnie. Dla mojej kuzynki. ( dwa lata starsza ode mnie). Dzwoni do Niej,smsuje, rozmawia z Nią o Jej związakach, jak kuzynka przyjedzie to siadają z boku i chichoczą. Jak Ania sobie coś kupi/obetnie włosy to moja mama każe mi zrobić /kupić to samo. Po prostu Ją uwielbia. I nie, nie jestem zazdrosna. Nie chce żeby była przyjaciółka. Wystarczy,że nie będzie co jakiś czas traktować mnie jak gówno.

Kiedyś powiedziała,że nie wie jak mój chłopak może ze mną być...Na szczęście widzi we mnie coś czego nie potrafi dostrzec/docenić moja mama.

Moja mama czesto zachwala jaka to ta koleżanka jest ładna, jaka tamta jest super , jaką ma figurę. Ja nie słyszę takich słów w moim kierunku. I nie wymagam wielkich komplementów. Po prostu przykro mi kiedy kupię sobie coś nowego( z czego się naprawdę cieszę) a Ona mówi,że to brzydkie i niepotrzebne.

Ostatnio opowiadałam kumpeli o tym wszystkim. Zrobiła duuuże oczy i zapytała jaką ja muszę mieć samoocene po czymś takim. Cóż, dobrze nie jest.


Jestem na V roku i teraz mieszkam z rodzicami , bo dojeżdżam. Jak znajdę pracę to chciałabym się wyprowadzić. Póki co muszę znosić to wszystko. Staram się być twarda ,wychodzi różnie.

I to nie jest tak ,że ja się w sobie zamknęłam. Ja niestety jestem 'otwarta',dlatego każdy cios tak boli.

Czasem bywa dobrze,fajnie. Ale jest dużo więcej krytyki za każdy krok.

Nie chcę mieć do Niej żalu. Próbuję odbudować poczucie własnej wartości swoimi czynami, małymi sukcesami. Mozolnie ,ale do przodu. Uczę się ,że mogę polegać PRZEDE WSZYSTKIM na sobie.


Dużo siły Ci życzę :*

9

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

"Miałam pacjentkę, której matka nigdy "nie pamiętała", ile ona ma lat, "nie wiedziała", co studiuje, i za każdym razem, kiedy się z nią widziała, stawiała na stół mięso, chociaż córka była wegetarianką. Nic się nie zmieniło, kiedy pacjentka miała lat 60, a jej matka - 85. Matka nigdy nie była zainteresowana tym, żeby kochać, tylko wyłącznie tym, żeby ją kochano.
Zresztą takie dzieci potem w dorosłym życiu często doświadczają powtórnego, a nawet wielokrotnego odrzucenia przez rodziców.

Jak takie powtórne odrzucenie wygląda?

Np. ludzie ci w pewnym momencie zbierają się na odwagę i przypominają rodzicom o krzywdach, których doznali w dzieciństwie, albo upominają się o szacunek dla swoich wyborów. Liczą na to, że ich krzywda zostanie w końcu uznana, że zostaną przez tych rodziców wreszcie przyjęci - ze swoim żalem, złością, poczuciem opuszczenia. Im już nie chodzi o słowo "przepraszam", ale o akceptację

Chcieliby usłyszeć: "Kocham cię takiego, jaki jesteś"?

To jest to największe marzenie, ale chyba w takich przypadkach nadzieja na to, że to się usłyszy i że to będzie szczere - jest niewielka. Oni chcieliby przynajmniej usłyszeć: "Masz rację, było tak, jak mówisz" albo "Tak, to prawda, nie widzieliśmy ciebie, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ty tak przeżywasz. Widzieliśmy tylko swoje wyobrażenia, swoje potrzeby, swoje lęki, swoją złość". To nie muszą być dokładnie te słowa. Chodzi o przekaz, intencję.

A co zwykle słyszą?

"A co ty mi opowiadasz!", "Wymyślasz sobie!", "Chyba nie wiesz, do kogo mówisz?!" Pamiętam pacjentkę, która była wykorzystywana seksualnie przez ojca, a kiedy po latach terapii, wspierana przez męża i jego rodzinę, zdobyła się na to, żeby się z nim skonfrontować, usłyszała: "Sama się o to prosiłaś!". Zresztą matka powiedziała jej to samo. Wina po raz kolejny została przerzucona na nią.

Zerwanie więzi jest dla takich osób rodzajem ratunku?

Nie w sensie życia, chociaż i tak się dzieje. Ale w sensie ochrony elementarnej godności, szacunku do siebie, poczucia własnej wartości, a przede wszystkim - kondycji psychicznej. Osoby, które decydują się na ten krok, mówią, że kontakt z rodzicem, który bez przerwy ich odrzuca, powoduje chaos emocjonalny. One nie wiedzą, co mają myśleć, kto ma rację, czy mają prawo tak się czuć. Po takim kontakcie czują się wręcz "chore" i muszą długo dochodzić do siebie. W grupie, w której pracuję z takimi osobami, ktoś powiedział, że po każdej wizycie u rodziców czuje się, jakby mu "upuszczano krew". Coś w tym jest. Wycofanie się z takiej destrukcyjnej relacji sprawia, że przestaje się żyć w napięciu, w ciągłym oczekiwaniu, że może rodzice wreszcie mnie usłyszą."

10 Ostatnio edytowany przez solinka (2014-11-15 15:41:31)

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Moja matka tez nie jest dla mnie wsparciem.



Z tym że ja na silę zawsze udowadniałam
...że dam rade...
...jestem super...
...osiągnę sukces (?sic)...
w pewnym momencie mojego życia jak się wszystko posypało po prostu stwierdziłam ze nie warto zmuszać innych do miłości, albo "ktoś" mnie kocha taką jaka jestem albo nie.

Moja teściowa też nigdy ze mnie nie była zadowala wiec w pewnym momencie życia usiłowałam i ją zadowolić, pokazać jaka to ja fajna/mądra/zaradna/elegancka/właściwa jestem.

Życzę ci żebyś i ty to szybko zrozumiała, bo potem całe zycie będziesz nic nie wartym ludziom udowadniała ze TY coś warta jesteś

11 Ostatnio edytowany przez Zagubiona-dusza4 (2014-11-15 15:06:16)

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Do Czarna Kotka - przeczytałam, dziękuję za informację o artykule. Niestety, w moim przypadku ciężko będzie zerwać więzi, bo to jest coś w rodzaju: matka mnie krytykuje, niezupełnie ma akceptację dla mnie takiej jaką jestem, ale też nie powiedziała/nie zrobiła czegoś takiego poniżej krytyki, np. nie zwyzywała od najgorszych, żeby kontakt od razu zrywać. Bardziej jest z mojej strony właśnie to poczucie "to jednak matka, daj jej znów szansę, może Cię dostrzeże, porozmawia.." - i nigdy tak się nie staje. W całym życiu miała może ze 3 takie przebłyski, że potrafiła ze mną normalnie rozmawiać, ale już jej się więcej nie zdarzyło. Jak zaczynałam temat, urywała go, bo "nie ma teraz czasu".

Ona sama, jak zauważył ktoś tu słusznie o takich rodzicach, miała braki w miłości ze strony swojej rodziny: matka zmarła jak matka wchodziła w wiek dojrzewania, a ojciec był autorytarnym, wyzutym z ciepła tyranem, który trzymał ją bardzo krótko i nigdy jej nie chwalił ani nie okazywał ciepła. Wiele razy matkę w myślach usprawiedliwiałam poprzez ten fakt. Ale w pewnym momencie powiedziałam: dość. Bo czy to, że mieliśmy tak a nie inaczej, zwalnia nas od zmiany siebie? Czy nie mamy na tyle empatii, by to, czego sami nie mieliśmy, dać naszym dzieciom, skoro je tak niby kochamy? Przez to wszystko sama się zastanawiam, czy dzieci, które tak bardzo kcoham, to ktoś dla mnie? A co, jeśli, tak jak się mówi, przeniosę to wszystko czego sama nie miałam, podświadomie, na własne dziecko? Warto je krzywidzić samym wydaniem na świat przez takiego pechowca jak ja??

Dodam, że ojciec to w ogóle się mną nie interesował odkąd poszłam do szkoły jak miałam jakieś 7 lat, potem latami miał gdzieś, był tylko fizycznie obecny w domu, zaczął ponownie się mną interesować jak tak naprawdę wyprowadziłam się z domu dopiero. Czyli po dojrzewaniu, kiedy to najbardziej go potrzebowałam. On zawsze matkę usprawiedliwia i chowa głowę w piasek, nie stając zwykle po stronie żadnej z nas lub stając po stronie matki nawet jak pieprzy straszne farmazony.

Najgorsze jest to, że te braki emocjonalne tak się na mnie odbijają...mam mało dobrych znajomych, w ogóle jestem jakaś odizolowana,  jestem pesymistką, a od takich ludzie stronią - wolą wesołków, takich, z którymi jest śmiesznie, zabawnie. Ja mam poczucie humoru duże, ale też dużo narzekam, a nikt tego przecież nie lubi ciągle słuchać. Stąd mała ilość znajomych, a matka jeszcze mi na to wskazuje, mówiąc, że to pewnie moja wina. No tak...moja wina...że mieli mnie gdzieś, a ja teraz się czuję nikim.

12

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(
Zagubiona-dusza4 napisał/a:

Ona sama, jak zauważył ktoś tu słusznie o takich rodzicach, miała braki w miłości ze strony swojej rodziny: matka zmarła jak matka wchodziła w wiek dojrzewania, a ojciec był autorytarnym, wyzutym z ciepła tyranem, który trzymał ją bardzo krótko i nigdy jej nie chwalił ani nie okazywał ciepła. Wiele razy matkę w myślach usprawiedliwiałam poprzez ten fakt. Ale w pewnym momencie powiedziałam: dość. Bo czy to, że mieliśmy tak a nie inaczej, zwalnia nas od zmiany siebie? Czy nie mamy na tyle empatii, by to, czego sami nie mieliśmy, dać naszym dzieciom, skoro je tak niby kochamy? Przez to wszystko sama się zastanawiam, czy dzieci, które tak bardzo kcoham, to ktoś dla mnie? A co, jeśli, tak jak się mówi, przeniosę to wszystko czego sama nie miałam, podświadomie, na własne dziecko? Warto je krzywidzić samym wydaniem na świat przez takiego pechowca jak ja??

Zanim zostaniesz mamą, powinnaś ponaprawiać to co Twoi rodzice spartaczyli i nadrobić to, czego Ci nie dali, aby pewnego dnia nie stanąć przed swoim dzieckiem i dojść do wniosku, że tak naprawdę nie potrafisz być jego wzorcem, nie potrafisz ukształtować jego kręgosłupa moralnego, przekazać wartości, nie umiesz go wychować i zaopiekować się nim. Dlatego ponawiam pytanie: myślałaś o terapii ? Dobry psychoterapeuta - podkreślam dobry, a nie taki, który siedzi przed Tobą jakby za karę i tylko czeka na moment zapłaty za usługę - potrafi tak pokierować rozmową, że całe Twoje życie rozbija się na czynniki pierwsze, a Ty możesz każdą taką cząsteczkę wziąć do ręki i na spokojnie przypatrzeć się jej, poznać, zrozumieć.
Jedno jest pewne - Ty chcesz tej zmiany, a Twoja mama nie chciała / nie umiała / nie mogła.


* sprawdź skrzynkę. smile

13 Ostatnio edytowany przez Zagubiona-dusza4 (2014-11-15 18:03:00)

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Podałam swojego starego maila, do którego nie pamiętam hasła...wiem, to kretyńskie, ale w tamtej chwili zależało mi tylko, bym wyrzuciła z siebie swoje żale, więc pospiesznie zarejestrowałam tutaj konto sad Tak  że nie mogę póki co odebrać Twojej wiadomości..

Myślałam o terapii, tak, niedługo wybieram się - boję się, że będę na to traciła dużo pieniędzy, bo nawet raz w tygodniu to dużo kosztuje. Tu gdzie jestem graniczy z cudem znalezienie kogoś takiego na kasę chorych. Kolejki niebotyczne.

Mam za sobą wizyty u 2 psychologów: u jednej byłam jak miałam 16 lat, i po dwóch wizytach uznałam że sama się jakby wyleczyłam ze swoich "dołów", ona nauczyła mnie myśleć pozytywnie, ta kobieta.

Raz byłam na studiach u jednej (innej) psycholog, bo nie wiedziałam totalnie jak się zachować w moim ówczesnym związku, z osobą z którą tak się wtedy źle dogadywałam..nieważne.

Łacznie w życiu byłam u pscyhologa na 3 wizytach, w tym jedna do bani z osobą niekompetentną, i - nie dziwota- ta okropna to właśnie była za darmo, widać że chciała odklepać swoje i jeszcze mnie zdołowała zamiast podnieść na duchu.

Z drugiej strony, czy to nie tak, że nieodpowiedni psycholog może nas jeszcze bardziej pogrązyć? Właśnie tak. Dlatego się boję. Znajomych nawet nie zapytam, bo mam wrażenie po tym co czasem mówili, że dla nich psycholog to jak lekarz od totalnych świrów (cóż, średniowiecze nie w każdej kategorii z ludzi jeszcze wyszło). Nawet młodym, tym niby postępowym ludziom ciągle, w wielu przypadkach przynajmniej, wydaje się, że jak ktoś idzie do psychologa to już strach z takim przystawać.

W ogóle jakiś nihilizm mnie ogarnia...pójdę do specjalisty, który mówi mi co mi mówi, tylko dlatego, że za to płacę? A pewnie po cichu myśli coś zupełnie innego. Za pieniądze kupię sobie czyjeś ciepło...cały ten świat jakiś interesowny.

14

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Jesteś jedynaczką ?

15

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Jedynaczką nie, ale tym gorszym " " dzieckiem, tak (dodam, że moje rodzeństwo ma i mniejsze osiągnięcia i źle się ogólnie zachowuje wobec matki, i nie tylko - a i tak jest preferowane).

16

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(
Zagubiona-dusza4 napisał/a:

Jedynaczką nie, ale tym gorszym " " dzieckiem, tak (dodam, że moje rodzeństwo ma i mniejsze osiągnięcia i źle się ogólnie zachowuje wobec matki, i nie tylko - a i tak jest preferowane).

No dobra, jesteś już duża, skończyłaś szkołę (czy ją kończysz), doszłaś do wniosku, że Twoja matka nie jest dla Ciebie wsparciem. Ok. Ale co dalej zamierzasz? Czy już się wpasowujesz jakby tutaj rozpocząć dozgonne jęki jak to Ci źle w życiu i nic Ci nie wychodzi, bo matka i będziesz się tak upajać swoim nieszczęściem, czy się ogarniesz, otrząśniesz i pójdziesz dalej?

17

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Hej Zagubiona Dusza! Nie miałaś wsparcia, twoje problemy były ignorowane, jesteś już dorosła, na studiach. Czas się samej po wojskowemu zmobilizować i zacząć samodzielnie sterować swoim życiemn. Skroro jesteś tak świadoma swojej przeszłości, sytuacji, dzieciństwa, dorastania, obecnej sytuacji to na pewno świetnie sobie poradzisz. Masz duuuużo lepiiej niż osoby, ktore tak mają skrzywioną psychikę, że nawet nei wiedzą w jakich problemach grzęzną.

Zatem ja jestem pełen optymizmu. Poradzisz sobie.

18

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(
Zagubiona-dusza4 napisał/a:

...
Najgorsze jest to, że te braki emocjonalne tak się na mnie odbijają...mam mało dobrych znajomych, w ogóle jestem jakaś odizolowana,  jestem pesymistką, a od takich ludzie stronią - wolą wesołków, takich, z którymi jest śmiesznie, zabawnie. Ja mam poczucie humoru duże, ale też dużo narzekam, a nikt tego przecież nie lubi !!!ciągle słuchać. Stąd mała ilość znajomych, a matka jeszcze mi na to wskazuje, mówiąc, że to pewnie moja wina. No tak...moja wina...że mieli mnie gdzieś, a ja teraz się czuję nikim.

Nie.
NAJGORSZE jest to, że upierasz się ŻYĆ albo dla pełnej akceptacji matki ALBO znajomych...
KOBIETO masz żyć dla siebie samej i własnego szczęścia - nie po to "by zasłużyć" na atencję matki czy znajomych. Niemniej - jeżeli masz potrzebę ZWIĘKSZENIA grona znajomych (niektórzy, w tym ja, uważają, że NIE ILOŚĆ a JAKOŚĆ... ale nie o tym rzecz) i MASZ ŚWIADOMOŚĆ, iż ODPYCHASZ ich swym narzekaniem... PRZESTAŃ narzekać smile
Nie tyle poczucie humoru tu ważne (humor wisielczy też humor. A nie daj Bóg zaraz za nim podąża kolejna porcja labidzenia sad ) co ZACHOWANIE... Odpychające. Słyszałaś o tzw. "wampirach energetycznych". Może poczytaj - może SPOJRZYSZ z boku... jak to może się innym "odbijać czkawką" wink
POWODZENIA w przemyśleniach smile

19

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Zagubiona-dusza4 rozumiesz swoje problemy i znasz ich przyczynę - to bardzo dużo. Możesz powiedzieć mamie, co czujesz, żeby oczyścić atmosferę, zrób to jednak dla siebie, nie dla mamy.
Masz świadomość tego, co jest przyczyną Twoich kłopotów, wiesz jakich błędów sama chciałabyś uniknąć wobec swoich dzieci.

Wiele osób tutaj tłumaczy Ci, żebyś zaczęła żyć dla siebie. Też uważam, że szkoda życia na zadowalanie kogoś, komu nie da się dogodzić. Rób tak, żebyś Ty była szczęśliwa. To Twoje życie, nie Twojej mamy i od Ciebie zależy jak je przeżyjesz.

20 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-11-16 14:24:03)

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

"Podobnie inne charaktery (...), zawsze są pewnym kompromisem między samorealizacją i doświadczeniem pełni siebie, a rzeczywistością. Jedyną skuteczną drogą zmiany jest konfrontacja z prawdą ? zawsze bolesną i rozczarowującą. Nie każdy jest w stanie przez nią przejść i to też należy uszanować.

Zmienić się, znaczy spotkać się z prawdą. Frederik Perls, twórca psychologii Gestalt, stworzył nawet tzw. paradoksalną teorię zmiany. Głosi ona, że człowiek staje się tym, kim jest ? a nie tym, kim chciałby być. Prawdziwa zmiana jest zrozumieniem i akceptacją siebie samego, a dopiero ta akceptacja jest warunkiem osiągania zmian przez świadome decyzje. Dla przykładu ? osoba nieśmiała nie ma szans stać się odważniejsza przez to, że tego chce. Najpierw musi zaakceptować swoją nieśmiałość, uświadomić sobie jej podłoże i głęboko przeżyć związane z tym emocje.

Jednak, aby spostrzec siebie i swoje problemy w innym świetle, zwykle potrzeba nam nowej perspektywy i wyjścia poza schematy, w których dotychczas się poruszamy. Do tego służy właśnie psychoterapia. Jest ona nie tyle drogą do zdrowia psychicznego, ale do samorozwoju i samorealizacji. Mimo wszystko w polskim społeczeństwie dominuje głupie przekonanie, że psychoterapia jest dla ludzi chorych i kompletnych świrów. Trochę jest to pokłosiem ignorancji, a trochę zarozumiałości  ? w końcu, jeśli ktoś wierzy, że tylko on sam jest w stanie zrozumieć siebie najlepiej, to jest to postawa co najmniej zarozumiała, żeby nie powiedzieć? narcystyczna. Tymczasem psychoterapia to po prostu samorozwój ? trudny i często bolesny, ale zwykle konstruktywny. A zdrowa osobowość i poczucie spokoju czy szczęścia są dopiero pokłosiem tego wewnętrznego dojrzewania. Musi być to jednak proces oparty na prawdzie. A prawda wymaga wyjścia poza schemat konserwatywnych przekonań moralnych i ograniczeń, które nam narzucono"
znalazłam dziś polecone na naszym blogu
JAK znalazł i dla Ciebie smile
zaproponowane ze strony: 3dno.pl/odzyskać siebie/

21

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

hej Zagubiona-dusza4:)
to co piszesz wynika najprawdopodobniej z braku miłości w Twojej rodzinie, nie piszę tu tylko o miłości rodziców do dziecka ale ich wzajemnej...
brak miłości rodziców zawsze odbija się w taki bądź inny sposób na dziecku,
ale pamiętaj o jednym, o najważniejszym: to może Ci się wydać banalna rada ale musisz pokochać siebie samą, nie siebie taką jak chcą Cię widzieć rodzice czy ktokolwiek inny, tylko taką jaka jesteś.
Nie możesz mieć nigdy poczucia winy że zawiodłaś rodziców, że ich zraniłaś czy skrzywdziłaś... masz myśleć tylko o sobie, o swoich potrzebach, swoich uczuciach a nie o tym jak ONI Cię postrzegają... uwierz mi że jesteś wartościową, inteligentną osobą (widać choćby po stylu w jakim piszesz) ale boisz się samej siebie... zajrzyj w głąb siebie, wewnątrz swojego JA to nie będzie łatwe doświadczenie bo możesz dostrzec coś co będzie bolesne dla Ciebie ale prawda którą odnajdziesz pozwoli Ci się wyzwolić z tego stanu w którym teraz jesteś... i na koniec, nie bój się być szczęśliwa to nie grzech:) a swoje szczęście odnajdziesz wtedy kiedy pokochasz i zaakceptujesz się taką jaką jesteś, a rodzice nie są Ci do tego potrzebni
pozdrawiam:)

22

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Zagubiona-Duszo, doskonale Cię rozumiem. Też miałam podobną sytuację w dzieciństwie i uważam, że to m.in. jest powodem tego jaka byłam i po części jestem do dziś, ponieważ nigdy nie miałam przy sobie osoby, która naprowadziłaby mnie na poprawne myślenie i dała wiarę we własne możliwości. Kiedy jesteśmy dziećmi, to rodzice są naszą wyrocznią i wpływają na nasze zachowania. Ja doszłam do takiego wniosku - ponieważ moi rodzice zawsze dużo ode mnie wymagali i zawsze oni mieli rację, nie udało mi się stworzyć własnego "ja" i własnych zasad w życiu. A co gorsza oni nawet nie uzasadniali swoich wyborów, mówili, że tak ma być i koniec, nie tłumaczyli, że to będzie lepsze dla mnie, bo... Moja mama była opiekuńcza (w sensie fizycznym), materialnie też było dobrze, ale wsparcia psychicznego nigdy od rodziców nie otrzymałam. Ojciec kompletnie niczym się nie interesował, mama głównie czy zjadłam obiad i byłam w kościele. Czasem podśmiewali się ze mnie jaka jestem nieśmiała, przestraszona w pewnych sytuacjach, a ja dzisiaj pytam: czyja to jest do cholery wina? nieudolność wychowywania odzwierciedliła się w tym, na kogo wyrosłam. Na szczęście przyszedł czas, kiedy się obudziłam i powiedziałam temu wszystkiemu nie, kiedy sama zaczęłam o siebie dbać, oderwałam się od mamusinej spódnicy i sama zaczęłam kształtować swoje życie na nowo. Jest to możliwe oczywiście i Ty też na pewno dasz sobie radę, ale niestety człowiek potrzebuje kontaktu z ludźmi, nie może iść przez życie sam, relacje z innymi są bardzo ważne, a bez wsparcia bliskich jest ciężko...Tyle mogę powiedzieć. Niestety podobnie jak Ty, nie mam zbyt dużo znajomych. Ludzie nie lubią osób wycofanych i zamkniętych w sobie, smutasów, a taka byłam. Dzisiaj jestem inna, ale jakoś nie ma okazji poznać kogoś nowego, ludzie w moim wieku mają swoje rodziny, przyjaciół i ciężko jest znaleźć prawdziwą przyjaźń. Ty jesteś młodsza, więc dam Ci taką radę - skoro nie masz wsparcia w bliskich, szukaj go u obcych. Ale zanim to nastąpi, musisz popracować nad sobą i swoim zachowaniem. Musisz sama uwierzyć w siebie, a przynajmniej na początek znaleźć argumenty ku temu, musisz kreować własne życie i własne zdanie i umieć się obronić. Dzięki temu będziesz bardziej optymistyczna, wesoła i pewna siebie, to Ci ułatwi szukanie bratniej duszy. O swoich problemach i przemyśleniach rozmawiaj tylko z zaufanymi ludźmi, kiedy już takie grono będziesz posiadać. Ale też nie można wiecznie narzekać. Trzeba doceniać to co się ma i cieszyć się z małych rzeczy, nauczyć się wyrażać swoje emocje i nie wstydzić się ich. Nie wstydzić się być sobą. I radzę Ci jak najszybciej wyprowadzić się od rodziców, tylko nie wpakuj się w jakiś toksyczny związek. Jeśli będziesz miała możliwość - kup, wynajmij mieszkanie i pracuj na siebie w każdym tego słowa znaczeniu. Nie wiąż się z nikim na siłę, faceci lubią wykorzystywać nieśmiałe i uległe dziewczyny do czego tylko się da. Nie daj sobą rządzić nikomu, sama zawsze decyduj o sobie. Zmień się i szukaj bratniej duszy podczas nowych sytuacji w Twoim życiu. Znajdź w sobie pasję, ciekawość życia, dzięki temu zawsze będziesz miała o czym rozmawiać z ludźmi. Powodzenia!

23

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

jest wiele ludzi, którzy mają żal do swoich rodziców
część z nich rzeczywiście niesie go ze sobą przez całe życie,
część skupia się na własnym życiu, bierze odpowiedzialność za nie, dokonuje wyborów i ... nic ze sobą nie niesie
ale o ile jest prościej oskarżać rodziców o własne nieudacznictwo, lenistwo czy zwykłą nieumiejętność życia
jesteś wolnym człowiekiem - weź życie we własne ręce, kreuj je wg własnych potrzeb

no chyba, że potrzebujesz aby nad tobą się poużalać wink

24

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Nie każdy człowiek jest stworzony do roli rodzica a mimo wszystko decyduje się na dzieci potem są takie efekty że totalnie nie radzi sobie z potomstwem, często gruboskórność i chłód emocjonalny jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Ja np. miałam okazywane miłość i szacunek i obecnie mając dzieci okazuje im miłość każdego dnia wielokrotnie bo chce budować w nich pewność siebie. Wiem do czego prowadzi taki brak okazywania uczuć i ciągła krytyka ze strony rodziców bo mój mąż miał i ma to na co dzień. Ciągła niepewność i brak wiary w siebie, nieumiejętność okazywania uczuć to są konsekwencje negatywnego nastawienia do dzieci. Ale to można zmienić krok po kroczku budować swoje poczucie własnej wartości bardzo pomocne na pewno jest obecność kogoś bliskiego przyjaciela, ukochanego,cioci itp. kto widzi w nas coś więcej niż wady. Każdy na pewno znajdzie kogoś takiego ja dobrze się rozejrzy a najważniejsze  jest kochać i akceptować samego siebie, jak masz z ty problemy potrenuj weź kartkę i zapisz 10 swoich zalet rób tak codziennie znajdując ciągle nowe. Poza tym zastanów się czy nie warto ograniczyć kontaktów z matką do minimum przynajmniej na jakiś czas by zbudować fundamenty  miłości własnej osoby. pozdrawiam ciepło i pamiętaj że jesteś wyjątkowa bo każdy z nas jest o przeszłości zapomnij i zadbaj o przyszłość.

25

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Rodzice którzy spełnili pokładane w nich oczekiwania... rodzice, którzy ich nie spełnili.
A CZASU TAK CZY OWAK cofnąć się nie da.
Za to można POSTANOWIĆ, aby więcej dzieciństwo nie odciskało się piętnem. PRZYNAJMNIEJ na PRZYSZŁOŚCI...
Albo już do końca życia ZA SENS życia mieć USKARŻANIE SIĘ wink
"Wybór należy do Ciebie"

26

Odp: Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Teź kiedyś miałam źal do matki bo ewidentnie to drugie zaciąźenie było dla niej koszmarem - zaczeła palić papierosy ,a imię które mam nadała mi ciotka.
Moze nawet lepiej bo nie wiem jak znosiłabym imie Cecylia.
Mam jej za złe za teksty które głosiła "kobieta jest niewolnicą męźczyzny" i sama jest uzaleźniona od swojego męźa a mojego ojca.

Gdy powiedziałam matce źe chce się rozwiesc z męźem to powiedziała źe zabiorä mi dziecko i zamkną w szpitalu psychiatrycznym.Wykrzyczałam jej kiedyś ze ojciec mnie molestował to chciała mnie spoliczkować.Skończyło sie na wyzwiskach od szmat itp.

Teraz wiem z opowieści źe moja mama teź nie zaznała miłości  matki.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Mam żal do swojej matki i niosę go w życie :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026