Witajcie.
Mam duzy problem. Jestem z chłopakiem od 1,5 roku. Na poczatku bylo cudownie, iskrzyło na maxa . Jest i zawsze byl o mnie zazdrosny, o mojego bylego ktory mi nie dawal spokoju i o wszystkich dookola. Wie ze jestem taka osoba ze jak jestem z kims to nie interesuja mnie inni. nawet jakby nie wiem pod drzwiami stali to i tak mam ich w dupie. Pomimo ze wie jaki mam stosunek do sprawy poczul sie strasznie urazony. Ale byl kochany mily, czuly.. zabiegal o mnie na kazdym kroku. mielismy rozstania, powroty.. obiecywanie ze ma byc inaczej itd. ma do mnie pretensje ze zawsze ja zaczynam klotnie czy jakies spiecia. ale nie rozumie ze klotnia wynika z rozmowy i sa winne dwie osoby a nie jedna. podczas klotni mowi wiele rzeczy co mnie rania. i on doskonale o tym wie. jak przegnie to sie nagle opamieta. zawsze mi mowi.. jakbys ty nie zaczynala to ja bym byl normalny, nie musialbym byc taki jaki jestem, zrozum to. Jest przez pewien czas okej. zauwazylam ze wszystko musi byc tak jak on chce. jak jest nie po jego mysli wscieka sie, drze itd. mimo tego ze obiecywal ze spusci z tonu i przestanie. kiedys syt. byla odwrotna, ja sie daarlam a on mi mowil ze mam przestac. ja odpuscilam i jestem teraz spokojna jak nigdy. zaczelam sie starac , przyjezdzac i bylo ok.. do kolejnej klotni o pierdole.. zauwazylam ze sie oddala ode mnie, mowil mi ze sie narzucam mu ze on nie ma swoejej przestrzeni itd. nie moja wina ze chce spedzac z nim kazda wolna chwile. ciagle mi powtarza ze mam byc normalna. a gdy taka bede bedzie mnie traktowal jak ksiezniczke. jest tak fakt porzez kilka dni, ale pozniej znowu sie czegos czepia. gdy ja chce porozmawiac zbywa mnie, mowi ze nie chce mu sie gadac. ne ma o czym. a jak jest klotnia i gadamy to twierdzi ze za dwa dni i tak bedzie to samo. ja nie wiem jak mam do niego dotrzec. kocham go i wiem ze on mnie tez. co mam zrobbiuc zeby zaczelo mu bardziej zalezec. wydaje mi sie ze on wie ze moze sobie pozwolic na duzo bo wie ze mi zalezy i ze go kocham. chcialabym by byl czuly, kochajacy. zeby pokazal ze mu zalezy a nie ze ja ciagle zabiegam o wszystko, przytulam go itd a on od siebie nic. macie jakies propozycje?
Podobne tematy
Jego nie słuchasz, a forumowiczów posłuchasz? Przeciez mowi Ci wprost co masz zrobić i gdzie leży problem.
Witaj.Twoj facet jest po prostu sprawca przemocy.Nic wiecej.Stosuje typowe dla sprawcow przerzucanie winy-wmawia Ci,ze on sie tak zachowuje przez ciebie,a to jest niemozliwe,bo kazdy ponosi odpowiedzialnosc za swoje czyny i slowa.Nie mozna wplynac na zachowanie innych.wiec nie szukaj winy w sobie,bo jej nie ma.Proba podporzadkowania Ciebie jemu,tez jest typowym zjawiskiem przemocy-chce sobie ciebie wychowac,zebys byla posluszna.z czasem,bedzie sobie pozwalal na coraz wiecej,a Ty przestanieszw efekcie byc soba.Przemocy nie da sie zatrzymac,bedzie jej coraz wiecej,cudownych chwil bedzie coraz mniej.Wpadniesz w sidla uzaleznienie od chorego zwiazku.Jak myslisz,skad ja to wiem?Bo sama w tym tkwilam.U mnie zaczelo sie od awantury w miejscu publicznym.Awantury o nic.Chcial mnie sobie podporzadkowac i mu sie to udalo.Potem juz bylo coraz gorzej-zdrady,wyzwiska,niszczenie moich rzeczy,raz mnie pobil itd.chcesz tego co ja przezylam?Lepiej nie bedzie,tylko gorzej.Poczytaj na necie o przemocy-jest tego mnostwo.Sama zaczniesz to zauwazac.I koniecznie go zostaw.I zobaczysz,ze on wcale nie bedzie rozpaczal,tylko blyskawicznie poszuka sobie nowej ofiary.Wytrwalosci Ci zycze.Pzdr.
Ismena1976 myśle, że to jest na wyrost co piszesz.
Autorka tematu sama się przyznała, że jest przylepą, narzuca się, każdą chwile chce z nim spędzać, przytłacza go. On nie daje z tym rady (bo nikt by nie dał) i dlatego jego zachowania są wynikiem tego jaka ona jest.
Nie ma też tutaj żadnego obrazu tych kłótni, kto zaczyna, jakie są powody. Jeśli jest to w formie wyrzutów/roszczeń/pretensji, to prawdopodobnie robi to ona, on reaguje bezradnością i sie denerwuje. Dlatego, że on żyje, a ona żyje dzięki niemu. Już. Bo tak chce. Bo podporządkowała życie jemu. On tego nie wymaga. On chce właśnie by była normalna. Nie bluszcz poświęcony jednej osobie i nie umiejący sobie radzić bez niego.
Jedynym problemem u niego tutaj wypisanym który zauważam jest zazdrość, ale czy to jej przeszkadza i to główny powód problemow?
Ismena1976 myśle, że to jest na wyrost co piszesz.
Autorka tematu sama się przyznała, że jest przylepą, narzuca się, każdą chwile chce z nim spędzać, przytłacza go. On nie daje z tym rady (bo nikt by nie dał) i dlatego jego zachowania są wynikiem tego jaka ona jest.
Nie ma też tutaj żadnego obrazu tych kłótni, kto zaczyna, jakie są powody. Jeśli jest to w formie wyrzutów/roszczeń/pretensji, to prawdopodobnie robi to ona, on reaguje bezradnością i sie denerwuje. Dlatego, że on żyje, a ona żyje dzięki niemu. Już. Bo tak chce. Bo podporządkowała życie jemu. On tego nie wymaga. On chce właśnie by była normalna. Nie bluszcz poświęcony jednej osobie i nie umiejący sobie radzić bez niego.
Jedynym problemem u niego tutaj wypisanym który zauważam jest zazdrość, ale czy to jej przeszkadza i to główny powód problemow?
Drogi Thepass,moze wypowie sie tu jakis psycholog?Pewnie jest na forum ich kilku?Niech ocenia,czy moja obawa jest na wyrost?Obawiam sie,ze nie...
Różne głupoty tu widuję, ale to jest kwiatek jakich mało:
.Nie mozna wplynac na zachowanie innych.
Może w tej sferze masz racje, nie przecze, ale widze tez sytuacje z drugiej strony. Ona (tez) nie ma zdrowego podejścia i jeśli zaczynać zmiany to od siebie, bo to daje trwalszy efekt w tym na co sobie pozwalamy i co przyciągamy.
Ty przede wszystkim 'uwzięłaś' się w swojej wypowiedzi o to, że przerzuca winę w kłótniach, a o tym mało co napisała i tylko tak naprawde jaki jest ich finał. A pomysl - jeśli partner by Cie wyzywał, Ty byś sie broniła przed tym i mowila ,ze ma przestac. Pozniej wybuchała by jeszcze wieksza afera, bo on mowi ze wyzywa bo jesteś tego warta, bo coś robisz nie po jego myśli i Ty w koncu bys w nerwach zaczęła jemu ubliżać, a nawet bić. Na koncu mowiłabys ze gdyby nie jego wyzwiska, to byś też mu sie tak nie odgrywała. Zrobiłaś źle, ale zrzuciłaś wine na niego. On za to z kolei zaczął wyzywać, bo mowi ze sie te wyzwiska należą, czyli też sobie powód do złego zachowania znalazł. W takiej sytuacji dwie strony są winne i dlatego warto pomyśleć nad powodami tych kłótni, jak sie zaczynają, od kogo to wychodzi itd a tu konkretów brak.
Najczesciej kłótnie polegają własnie na robieniu pretensji. Ty robisz wszystko zle, Ty sie mną nie interesujesz, Ty jesteś taki i owaki. Druga strona nie dopuszcza tego do mysli, ma argumenty. Pierwsza także nie dopuszcza i nagle obie sie obwiniają, a czynów nikt nie zmienia.
Różne głupoty tu widuję, ale to jest kwiatek jakich mało:
Ismena1976 napisał/a:.Nie mozna wplynac na zachowanie innych.
Glupota,powiadasz?To zacznij zmieniac swiat od teraz,skoro to jest mozliwe...
Jeśli chcesz spędzać z nim każdą chwilę to znaczy, że nie masz własnego życia, a on nie może wytrzymać tego, że się na nim uwiesiłaś.
Zdajesz sobie sprawę, że takie narzucanie się bardzo zaniża twoją atrakcyjność w jego oczach?
Witajcie.
Mam duzy problem. Jestem z chłopakiem od 1,5 roku. Na poczatku bylo cudownie, iskrzyło na maxa . Jest i zawsze byl o mnie zazdrosny, o mojego bylego ktory mi nie dawal spokoju i o wszystkich dookola. Wie ze jestem taka osoba ze jak jestem z kims to nie interesuja mnie inni. nawet jakby nie wiem pod drzwiami stali to i tak mam ich w dupie. Pomimo ze wie jaki mam stosunek do sprawy poczul sie strasznie urazony. Ale byl kochany mily, czuly.. zabiegal o mnie na kazdym kroku. mielismy rozstania, powroty.. obiecywanie ze ma byc inaczej itd. ma do mnie pretensje ze zawsze ja zaczynam klotnie czy jakies spiecia. ale nie rozumie ze klotnia wynika z rozmowy i sa winne dwie osoby a nie jedna. podczas klotni mowi wiele rzeczy co mnie rania. i on doskonale o tym wie. jak przegnie to sie nagle opamieta. zawsze mi mowi.. jakbys ty nie zaczynala to ja bym byl normalny, nie musialbym byc taki jaki jestem, zrozum to. Jest przez pewien czas okej. zauwazylam ze wszystko musi byc tak jak on chce. jak jest nie po jego mysli wscieka sie, drze itd. mimo tego ze obiecywal ze spusci z tonu i przestanie. kiedys syt. byla odwrotna, ja sie daarlam a on mi mowil ze mam przestac. ja odpuscilam i jestem teraz spokojna jak nigdy. zaczelam sie starac , przyjezdzac i bylo ok.. do kolejnej klotni o pierdole.. zauwazylam ze sie oddala ode mnie, mowil mi ze sie narzucam mu ze on nie ma swoejej przestrzeni itd. nie moja wina ze chce spedzac z nim kazda wolna chwile. ciagle mi powtarza ze mam byc normalna. a gdy taka bede bedzie mnie traktowal jak ksiezniczke. jest tak fakt porzez kilka dni, ale pozniej znowu sie czegos czepia. gdy ja chce porozmawiac zbywa mnie, mowi ze nie chce mu sie gadac. ne ma o czym. a jak jest klotnia i gadamy to twierdzi ze za dwa dni i tak bedzie to samo. ja nie wiem jak mam do niego dotrzec. kocham go i wiem ze on mnie tez. co mam zrobbiuc zeby zaczelo mu bardziej zalezec. wydaje mi sie ze on wie ze moze sobie pozwolic na duzo bo wie ze mi zalezy i ze go kocham. chcialabym by byl czuly, kochajacy. zeby pokazal ze mu zalezy a nie ze ja ciagle zabiegam o wszystko, przytulam go itd a on od siebie nic. macie jakies propozycje?
DAJ MU WIĘCEJ PRZESTRZENI,nie osaczaj go sobą,on nie może być CAŁYM TWOIM SWIATEM, centrum twojego swiata to ty sama,masz ty jakies zainteresowania???cos robisz dla siebie??jakies hobby??
nie uwieszaj się na drugim człowieku,nie rob z niego sensu zycia,jest tylko jego czescia,wazna,ale czescia
to nie jest do konca tak jak mowicie. Jak sie zajmuje soba, robie cos dla siebie to zaraz sie martwi czemu siie nie odzywam. czy przyjade czy on ma przyjechac po mnie co robimy dziisiaj itd. i tu nie ma zadnej przemocy, on do wszystkiego podchodzi psychologicznie a nie ze podnosi na mnie reke. Jest czuly i tak jak ktoras z was napisala, byc moze czuje sie bezradny w pewnych syt i dlatego wybuchaja nerwy? a co z kwestia uzgadniania.. jesli cos uzgadniamy wymaga ode mnie zebym sie tego trzymala. jak to robie to jest okej. ale w naturze czlowieka jest ze ma wlasne zdanie na jakis temat, cos mu sie nie podoba itd. wymaga ode mnie zebym sie zmienila a on w sobie nic nie zmianil. mimo ze widzi ze ja sie zmnienilam on dalej robi to samo "nerwy" . Jest straszne pamietliwy. lubi wypominac cos co sie dzialo na poczatku zwiazku a sam swietoszkiem nie jest. czasem potrafi jakgdyby nigdy nic zadzwonic i zapytac : wiesz mam dzisiaj jakies dziwne przeczucie ze cos sie stanie, nie wiem co ale czuje ze cos jest nie tak. albo jak napisalam mu ja ogladam mecz to wmawial mi ze go klamie i sms nie byl do niego. kiedys dziewczyna go zdradzila. i jak jest ze mna w zwiazku boi sie tego. chociaz wie ze ja go kocham i nigdy nie dalam mu powodu do namyslu, zazdrosci itd. jestesmy w barze ktos sie na mnie patrzy albo zagada do mnie nasz znajomy to jest juz zazdorsny. Ja nie wiem on czasem zachowuje sie jka mu wiatr zawieje. a po klotni ma focha i jest dziwny przez 3 dni, a mi mowi ze jak jest klotnia u niego w domu to wstaja rano i jest okej. nikt nie rozpamietuje. to dlaczego chce bby tak bylo ale nic w tym kierunku nie robi. . Dzisiaj pojechal na weekend ze znajomymi, wiedzial ze tez chce jechac ale nic w tym kierunku nie zrobil. jedzie sam. a zawsze mi mowil ze na wyjazdy jezdzi sie razem . heh jak sie klocilismy to stwierdzil ze nie zasluzylam zeby mnie gdzis zabral. wiedzial ze jest mi przykro i stwierdzil ze w przyszlym tyg my pojedziemy gdzies sami na weekend. ma takie odpaly jak rozmawiamy ze mowi mi ze chce zeby bylo normalnie ale po co on ma sie starac jak on wie ze za dwa dni bedzie to samo. i tak w kolko. poznej sie opamieta i przyjezdza przeprasza i jest normlanie. dziwne takie ... raz tak raz tak i z czego tak sie dzieje?
cześć napisze krótko zrób tak jak moja żona próbowała mnie rzucić dla innego na szczęście nie dopuściłem do tego ,oczywiście z mojej winy te rozstanie nie poświęcałem jej dość uwagi i miłości a teraz świata po za nią nie widzę jesteśmy 15 lat po ślubie a rok temu to się zdarzyło ,pozdrawiam
to nie jest do konca tak jak mowicie. Jak sie zajmuje soba, robie cos dla siebie to zaraz sie martwi czemu siie nie odzywam. czy przyjade czy on ma przyjechac po mnie co robimy dziisiaj itd. i tu nie ma zadnej przemocy, on do wszystkiego podchodzi psychologicznie a nie ze podnosi na mnie reke. Jest czuly i tak jak ktoras z was napisala, byc moze czuje sie bezradny w pewnych syt i dlatego wybuchaja nerwy? a co z kwestia uzgadniania.. jesli cos uzgadniamy wymaga ode mnie zebym sie tego trzymala. jak to robie to jest okej. ale w naturze czlowieka jest ze ma wlasne zdanie na jakis temat, cos mu sie nie podoba itd. wymaga ode mnie zebym sie zmienila a on w sobie nic nie zmianil. mimo ze widzi ze ja sie zmnienilam on dalej robi to samo "nerwy" . Jest straszne pamietliwy. lubi wypominac cos co sie dzialo na poczatku zwiazku a sam swietoszkiem nie jest. czasem potrafi jakgdyby nigdy nic zadzwonic i zapytac : wiesz mam dzisiaj jakies dziwne przeczucie ze cos sie stanie, nie wiem co ale czuje ze cos jest nie tak. albo jak napisalam mu ja ogladam mecz to wmawial mi ze go klamie i sms nie byl do niego. kiedys dziewczyna go zdradzila. i jak jest ze mna w zwiazku boi sie tego. chociaz wie ze ja go kocham i nigdy nie dalam mu powodu do namyslu, zazdrosci itd. jestesmy w barze ktos sie na mnie patrzy albo zagada do mnie nasz znajomy to jest juz zazdorsny. Ja nie wiem on czasem zachowuje sie jka mu wiatr zawieje. a po klotni ma focha i jest dziwny przez 3 dni, a mi mowi ze jak jest klotnia u niego w domu to wstaja rano i jest okej. nikt nie rozpamietuje. to dlaczego chce bby tak bylo ale nic w tym kierunku nie robi. . Dzisiaj pojechal na weekend ze znajomymi, wiedzial ze tez chce jechac ale nic w tym kierunku nie zrobil. jedzie sam. a zawsze mi mowil ze na wyjazdy jezdzi sie razem . heh jak sie klocilismy to stwierdzil ze nie zasluzylam zeby mnie gdzis zabral. wiedzial ze jest mi przykro i stwierdzil ze w przyszlym tyg my pojedziemy gdzies sami na weekend. ma takie odpaly jak rozmawiamy ze mowi mi ze chce zeby bylo normalnie ale po co on ma sie starac jak on wie ze za dwa dni bedzie to samo. i tak w kolko. poznej sie opamieta i przyjezdza przeprasza i jest normlanie. dziwne takie ... raz tak raz tak i z czego tak sie dzieje?
Przemoc noie polega na tym,ze sie kogos od razu bije!To jest proces,ktory jest dosc zlozony.Zaczyna sie od tego,ze Cie dominuje,zada bys sie zmienila itd.Jak dla mnie ,Twoj byly ma ewidentnie profil sprawcy przemocy...Rozkreci sie pozniej,wspomniesz moje slowo.pzdr.
Witajcie,
Wczoraj uslyszalam od swojego chlopaka podczas klotni ze nie jest taki jak na poczatku bo ja go tego nauczylam. tzn. na poczatku staral sie, wychodzil z inicjatywa co chwile wymyslal co robic i na kazdym kroku pokazywal ze kocha. ubzdural sobie ze ja cos z moim bylym. Spotkalam sie z nim raz ( on o tym wiedzial) nawet chcialam zeby byl przy tym spotkniu ale stwierdzil ze to sa moje sprawy i mam je zalatwic sama. Moj byly pomogl mi dopiąc pewną sprawe tak jak kiedys obiecal( załatwienie sprawozdania z praktyk) na ktorych teoretycznie bylam. Dlatego nie wiedzialam co ma byc tam zawarte bo przeciez ani razu nie poszlam. ok spr. zalatwiona. on wypisywal, wydzwanial. ja obiecalam ze nie bd odbierac.. ale zdazylo mi sie odebrac kilka razy (wiem moj bląd) . Pozniej w koncu sie kontakt urwal. bardzo chcialam by byly dal mi spokoj. i tak sie w koncxu stalo. Niestety moj obecny jest strasznie pamietliwy... z kazda klotnia mi wypominal ze robilam go w ch.. z bylym. choc wiedzial ze to nie prawda. (Jest typem osoby ktora podczas klotni potrafi swiadomie zranic, po to by mi pokazac ze po nim wszystko splywa i ja rowniez moge mu mowic takie rzeczy ale jego to nie ruszy). Natomiast ja nie potrafie mu powiedziec czegos co go zaboli ( specjalnie oczywiscie). Byly u nas rozstania, powroty itd. ale jak wrocilismy do siebie i jestesmy do teraz mielismy rozmowe. ze ma byc w zwiazku szancunek, zainteresowanie, milosc i nie wracanie do przeszlosci ( choc on nabroil duuuuzo bardziej niz ja, jedna rzecz ale duzo gorsza niz te moje malutkie razem wziete) bylo super pieknie itd. ale znwu sie zaczelo. jego słowa" badz normalna, po co zaczynasz klotnie, jakies pretensje po co robisz to pierwsza, a jak ty robisz to pierwsza to ja bede taki jaki jestem, bo dlaczego ja mam odpuszczac jak ty nike potrafisz byc normalna." no i pozniej oczywiscie zwalanie winy na mnie, np. wczoraj siedzielismy i z jego powodu zrobilo mi sie przykro i stracilam humor zupelnie i on sie nie pyta co ja taka dziwna , to mu powiedzialam co i dlaczego ( normalna rozmowa) to ten do mnie ze zaczynam szukac ze dla niego to jest smieszne. bo jak moglo mi byc przykro z tego powodu,, i nie rozumie ze to od niego sie zaczelo. mi ma prawo byc przykro z jakiegokolwiek powodu. on uwaza ze ja znowu zaczelam bo sie czepiam itd on nic zlego nie zrobil.. i zaczelo sie ponizanie mnie np jak chcialam rzmawiac to powiedzial ze nie chce mu sie mnie slychac bo nie mam nic madrego do powiedzenia. on slucha tylko masrych ludzi.. albo ze tylko ze mna sie kloci z innymi nie,, z kolegamii nie, rodzicami tez nie.. tylko ze mna. ale nie rozumie ze zwiazek to co innego niz kolega i inni ludzie. z innymi potrafi odpuscic pojsc na kompromis zapomniec za 2 min., a ze mna walczy, kloci sie, pamieta przez 5 dni ciagnie klotnie przez tydz. nie wiem po co. i jak mu to mowie dlaczego tak jest to mowi mi bo inni są normalni. Bądz normalna to nie bede musial byc taki. i nie rozumie za cholere ze wina tez jest po jego str. bo to ze ja cos zaczne np tym ze jest mi przykro i mowie mu o tym normalnie jak pyta nie upowaznia go do tego by mowic bez hamulcow zadnych.
Mialam wypadek samochodowy on byl w gorach, to wypisywal kocham cie, jestem na siebie zly ze nie moge byc teraz przy Tobie, wiem ze czasem jestem nie dobry ale kocham Cie i naprawde chce zebys byla ta. taka moja na 200 %. a doskonale wie ze jestem. ja jestem nawet na 300% to on jest jakis dziwny.. ja rozumiem ze faceci nie potrzebuja sie przytulac tak czesto i okazywac uczuc, ale u niego czasami ja musze sie prosic zeby mnie przytulic bo sam z siebie na to nie wpadnie. wrocil i bylo normalnie. do wczoraj. i znowu sie zaraz zacznie ze on ma dosc po co ma sie starac jak za dwa dni znowu mi cos odwali i bedzie klotnia.. ja go naprawde nie rozumiem. pytam sie go czy dzosoaj sie widzimy on ze nie. ( przez wczorajsza akcje nie chce mi sie , nic mi sie nie chce. ) zauwazylam ze w suie ja za nim biegam. i moze dlatego tez taki jest bo on wie ze mi zalezy i ze go kocham. dlatego powie ni chce mi sie ciebie widziec. badz normalna to bede inny.. masz to na co zapracowalas. ja go nie rozumiem. wymaga ode mnie a sam w sobie nie widzi zadnego bledu.. nic zero. zawsze ja ta zla i nie dobra a on najnormalnieszy na swiecie i bez skazy. pomozcie mi. nie wiem naprawde co robic.
Jest tu dużo doświadczonych kobiet.. mam nadzieje ze mi pomożecie. i blagam nie ma tu zadnej przemocy. jedynie podejscie psychologiczne . Nie czynem a mową.