netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

41 odpowiedzi11 671 wyświetleńzałożony przez ZosienkaZ, 05.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Witajcie!
Mam ogromny problem, z którym już nie daje sobie rady. Moje życie obecnie to sinusoida - jednego dnia mam ogromną energie, chęc do życia, wraca nadzieja na to, że jakoś się ułoży - a kolejnego dnia czuje, że nie mam po co życ, że moje życie nie ma sensu. Ostatnio trochę myślałam o samobójstwie, nie w emocjach, ale tak normalnie, spokojnie, na chłodno... Zastanawiałam się, czy to była by dobra decyzja.
Ale może opisze Wam mój problem. Jestem z narzeczonym w związku 8 lat. Od kilku lat mieszkamy razem, za 3 lata mamy wyznaczony termin ślubu. Mieszkamy w domu jego rodziców. Dom dwupiętrowy, my na jednym piętrze, na drugim jego rodzice. Porządni, dobrzy ludzie, lubie ich i dogadujemy się. Nie raz przy mnie była mowa, że po ślubie piętro będzie "nasze", takie słowa padały z ust przyszłych teściów, ja nigdy na to nie nalegałam. Jeśli chodzi o mnie, moi rodzice już dawno nie żyją. Mam tylko starsze rodzeństwo. I mieszkanie, które opłacam od czasu śmierci rodziców. Ale nie było testamentu, więc mieszkanie jest na mnie i moje rodzeństwo. A problem polega na tym, że już jakiś czas temu była mowa, że rodzeństwo zgodzi się, bym to ja miała mieszkanie tylko na siebie. Początkowo się zgodzili, Potem były różne komplikacje, że ten nie chce, drugi chce spłaty z mojej strony itd.
Mój narzeczony ma na ten temat jedno zdanie - że jestem naiwna, że zbyt późno zaczęłam to załatwiac, że oni mnie wykorzystują, bo płace nie małe pieniądze a mieszkanie jest na wszystkich.
I najgorsze stało się niedawno - bardzo się z narzeczonym pokłóciłam. Tego dnia pękło we mnie wiele. Usłyszałam bardzo dużo ogromnie przykrych słów z jego strony, nie mogłam uwierzyc w to, że to z jego ust padają te słowa! Moge skrócic tą batalie do słów, że jeżeli jestem tak nieudolna, że nie potrafie załatwic sprawy z mieszkaniem, a w związku z tym nie mam żadnych pieniędzy, to żebym nigdy nie liczyła na to, że kiedykolwiek ten dom będzie na mnie. Że przed ślubem mam podpisac intercyze - bo po ślubie moge go zdradzic, a on nie będzie się ze mną szarpał o dom, który jest wiele warty. A, i to jeszcze nie koniec. Usłyszałam też, że powinnam załatwic tak, by  mieszkanie było na mnie, a po jakimś czasie sprzedac, żeby dołożyc do ewentualnego remontu w domu jego rodziców (który kiedyś będzie na narzeczonego), i dopiero wtedy będę wpisana do tego domu, jako właściciel.
Chciała bym poznac wasze zdanie na ten temat - byc może to ja jestem jakaś staroświecka, i żyje wyobrażeniami o idealnej miłości? Może w dzisiejszych czasach jest tak, że małżeństwo to UKŁAD - mieszkamy razem, ale ty dajesz tyle pieniędzy, a ja tyle. A jeżeli ja nie mam ani złotówki? Pracuje ale nie zdołam uskładac takiej sumy? jestem sama, bez rodziców, i nie ma mi kto pomóc? Bo przecież narzeczony też dostanie piętro, czy cały dom od własnych rodziców, których jeszcze ma, ja już nie... a moje rodzeństwo teraz nie chce popuścic mi tego mieszkania... A Narzeczony zabronił mi płacic czynszu za to mieszkanie - że skoro jestem taka głupia, to mieszkanie ma się zadłuzyc, może dopiero wtedy każdy zrozumie, o co chodzi. Ale ja nie moge nie placic, dopoki sądownie nie wymusze od rodzenstwa, aby również dokładali do opłat. Ale narzeczony uważa, że to będzie dla mnie i dla nich nauczka...
Jak to jest z tą intercyzą? A może faktycznie mój narzeczony ma racje? Może intercyza wcale nie jest tak zła? Może to wcale nie świadczy o tym, że narzeczony mnie nie kocha???

Ja już nie wiem, jak mam dalej życ. Doszło do tego, że boje się każdego dnia. Prowadze rozmowy z rodzeństwem, ale w świetle prawa mogą żądac mojej spłaty na nich, a ja nie mam tylu pieniędzy... Każdego dnia myśle o tym, co robic?
Czasami budze się w środku nocy, lub nad ranem, i czuje jak mocno bije mi serce - czuje tak ogromny strach, myśli nie dają mi spac. Dopiero po dłuższej chwili uspokajam się. Nie wiem co robic! Jestem zagubiona i czasem myśle o tym, żeby życie zakończyc. Czy to, że jestem biedna, skreśla mnie całkowicie? tyle serca wkładam w ten dom, sprzątam, dbam. Ale taak, to się przecież nie liczy, miłością, dbałością nigdy nikt za nic nie zapłacił... Pomóżcie mi, bo ja już mam taki mętlik w głowie, że nie wiem co robic sad

2

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

A co Ty byś chciała?To  jest jakbyś chciała dokładnie załatwić sprawę tego mieszkania z rodzeństwem, jak to dalej widzisz?
I co bys chciała w drugiej sprawie dotyczącej domu, w którym teraz mieszkasz z narzeczonym, tzn jak to ma wyglądać od prawnej strony?Bo na razie wszystko jest na Jego rodziców?
Jak Ty to dalej widzisz?

3

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Chłopak ma rację, Ty jesteś mocno ażyciowa co pokazuje przykład fikołków z niby Twoim mieszkaniem.

4

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

W zadnym wypadku nie pozbywac sie mieszkania poniewaz w razie czego pozostaniesz z niczym. Nie rozumiem tez czemu mieszkania nie wynajac skoro ponosisz koszty jego utrzymania. Co to pozostalych spraw to nie wypowiadam sie bo miedzy ludzmi jest roznie. Dlugo jestescie ze soba, moim zdaniem za dlugo wobec decyzji o malzenstwie a wiadomo ze po 7-8 latach pojawiaja sie problemy zwiazane z sinusoida zwiazku, pierwsze powazne kryzysy. Poza tym intercyza nie obejmuje tz. majatku wlasnego i maz dziedziczy mieszkanie po rodzicach a nie Ty, wiec w czym problem? Chodzi i dziedziczenie majatku ruchomego czy emerytalnego wypracowanego dopiero po slubie?  Jesli rodzice chca to moga na niego czesc domu przepisac i teraz. Ty dziedziczysz tylko po mezu i to tylko w momencie smierci meza. Po smierci rodzicow meza nic nie dziedziczysz i teraz i po slubie. Moim zdaniem najlepiej splacic mieszkanie i je wynajmowac dla dochodu.

5 Ostatnio edytowany przez rossanka (2014-11-05 20:28:46)

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Właśnie, dlaczego tego mieszkania nie wynajmiesz?
Albo podzielić sądownie między Ciebie i rodzeństwo.Tak 'na gębę" takich poważnych spraw się nie załatwia.Prawnie mają takie same prawa jak Ty.
Nie sprzedawać, a pieniędzy nie dawać na remont domu.Zostaniesz w razie czego z niczym.
I ślub dopiero za 3 lata?hmm.

"Chciała bym poznac wasze zdanie na ten temat - byc może to ja jestem jakaś staroświecka, i żyje wyobrażeniami o idealnej miłości? Może w dzisiejszych czasach jest tak, że małżeństwo to UKŁAD - mieszkamy razem, ale ty dajesz tyle pieniędzy, a ja tyle."
-niby nie układ, ale nie może być tak , że jedna strona tylko daje a druga tylko bierze.Nie ma tak dobrze.

6

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

pitagoras, może jestem ażyciowa - ale powiedz mi, skąd mam wziąc taką sumę, żeby było mnie stac na kupno własnego mieszkania, no skąd? nawet kredytu nie mam szans dostac. Właściwie to nie wiem po co odezwałeś się w tym wątku, bo kompletnie NIC nie doradziłeś. nie musisz mnie dobijac jeszcze bardziej.

Rossanka - jeśli chodzi o dom przyszłych teściów - nie wiem. wiem tylko, że zawsze była bym zobowiązana dokładac kase do tego domu, płacic rachunki, podatki, czy robic remonty albo kupowac meble.
ja jestem chyba inna niż wszyscy - gdybym ja miała mieszkanie, nie zastanawiała bym się nad intercyzą. miłosc to ma byc zaufanie. myślisz, że jestem naiwna?
Jeśli chodzi o wspólny spadek - ciężko mi dogadac się faktycznie z rodzeństwem, ciągle robią mi problemy i ja niestety nic nie moge z tym zrobic! Bo albo zgodzą się zrzec dla mnie bez spłaty, albo nie. Pitagoras tutaj użył słów: fikołów z niby moim mieszkaniem. Pitagoras - nie zmusze rodzeństwa do tego, aby zrzekli się na moją korzysc, to jest tylko ich dobra wola! Moge jedynie zgłosic do sądu sprawe o podział sądowy - ale wtedy albo sąd nakarze mi ich spłacic, czego nigdy nie uda mi się zrobic, albo zarządzi sprzedaż mieszkania i podział kasy na wszystkich - a wtedy będzie to niewielka suma. To nie jest takie proste! Ale chyba tak będe musiała zrobic.

7

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
ZosienkaZ napisał/a:

pitagoras, może jestem ażyciowa - ale powiedz mi, skąd mam wziąc taką sumę, żeby było mnie stac na kupno własnego mieszkania, no skąd? nawet kredytu nie mam szans dostac. Właściwie to nie wiem po co odezwałeś się w tym wątku, bo kompletnie NIC nie doradziłeś. nie musisz mnie dobijac jeszcze bardziej.

Rossanka - jeśli chodzi o dom przyszłych teściów - nie wiem. wiem tylko, że zawsze była bym zobowiązana dokładac kase do tego domu, płacic rachunki, podatki, czy robic remonty albo kupowac meble.
ja jestem chyba inna niż wszyscy - gdybym ja miała mieszkanie, nie zastanawiała bym się nad intercyzą. miłosc to ma byc zaufanie. myślisz, że jestem naiwna?
Jeśli chodzi o wspólny spadek - ciężko mi dogadac się faktycznie z rodzeństwem, ciągle robią mi problemy i ja niestety nic nie moge z tym zrobic! Bo albo zgodzą się zrzec dla mnie bez spłaty, albo nie. Pitagoras tutaj użył słów: fikołów z niby moim mieszkaniem. Pitagoras - nie zmusze rodzeństwa do tego, aby zrzekli się na moją korzysc, to jest tylko ich dobra wola! Moge jedynie zgłosic do sądu sprawe o podział sądowy - ale wtedy albo sąd nakarze mi ich spłacic, czego nigdy nie uda mi się zrobic, albo zarządzi sprzedaż mieszkania i podział kasy na wszystkich - a wtedy będzie to niewielka suma. To nie jest takie proste! Ale chyba tak będe musiała zrobic.

Nie jest proste, ale jak piszesz, że rodzeństwo nie zrzeknie się praw do mieszkania (chyba że dobrowolnie co wątpię), to jedyna opcja.
Ale nie odpowiedziałaś, jak ty byś chciała, aby się sprawa z tym Twoim mieszkaniem zakończyła i co w sprawie domu rodziców narzeczonego-jak to ma wyglądac od strony prawnej, jak byś chciała?
Odbiegając od tematu, a może powinniście mieszkać osobno?Tj bez rodziców?

8

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Rossanka - kwestia wynajęcia, tak, będę musiała już niedługo to zrobic. Tylko obawiam się, że rodzeństwo może żądac ode mnie, aby pieniądze z wynajmu były również dla nich. Gdyby to mieszkanie było już tylko moje, to chciała bym je faktycznie wynajac. Miała bym spokój z opłatami, a dodatkowo wiedziała bym, że MAM ten majątek, który zawsze będzie. Radzicie mi, aby mieszkania nie sprzedawac, bo zostane z niczym, ale co wy na to, że narzeczony stwierdził, że powinnam je sprzedac, żeby miec prawa do domu jego rodziców?
Chyba że miało by to wyglądac tak, że ja mam mieszkanie, które wynajmuje, mąż ma dom po rodzicach, spisujemy intercyze, i tyle? to są moje pomysły na rozwiązanie tej sytuacji. dom teściów - sama nie wiem. może mój narzeczony ma racje... że skoro nie mam ani grosza, to ten dom na mnie nigdy nie będzie... ? przepraszam was, że pisze tak strasznie chaotycznie, ale ja naprawdę mam ogromny mętlik w głowie, i nie wiem, co robic...

9 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-11-05 20:51:55)

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
rossanka napisał/a:

... może powinniście mieszkać osobno?Tj bez rodziców?

Narzeczony zapewne NIE CHCE mieszkać z dala od rodziców, bo jest mu tam dobrze - strzelam teraz... smile
Pozbywając się kłopotliwego mieszkania pozostaniesz z niczym, tym bardziej, że narzeczony (specyficzny) sugeruje ewentualną odsprzedaż mieszkania i wpompowanie w dom. Nie Twój dom... Na marginesie obawiałbym sie zostać bez żadnego zaplecza, bo coś dziwnie mimo wszystko odebrałem - na podstawie Twojego opisu - tą rodzinę i tego "narzeczonego".
Płacąc czynsz za to kłopotliwe mieszkanie masz zawsze jakiś atut w ręce - to Ty ponosisz koszty utrzymania lokalu, nie rodzeństwo. Radziłbym zasięgnąć jakiejś profesjonalnej porady prawnej w tej kwestii... Rozumiem, że nie masz możliwości spłacić "kochanego" rodzeństwa i jesteś trochę w patowej sytuacji... Jest możliwość wynajęcia komus tego lokum? Ale podejrzewam, że rodzinka dowiedziawszy sie o wynajęciu i tak zgłosi sie po "swoją" działkę...
Nawet jesli zdecydujesz się (czy wspólnie z rodzeństwem) sprzedać mieszkanie - swoją część (bo tak będzie niestety) zostaw dla siebie. Pakując kasę w remont ryzykujesz duzo, bo możesz wkrótce zostać z niczym przy tak postrzegajacym i "zapobiegliwym" narzeczonym/mężu.
Wracając do nadrzędnego zagadnienia: intercyzy.
To dość delikatne zagadnienie i sposób przedstawienia tego przez narzeczonego - jak na moje oko - mało ma wspólnego z taktem...
Serio chcesz związać się na stałe z tak "subtelnym" człowiekiem? Może i on Cię faktycznie kocha. Ale jak widać - kocha również pieniadze. Kto wie, która miłość przeważy za niedługo...?
Obym sie mylił, ale podejrzewam, że dla niego jednak pieniadze mają większą wartość...

10

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
ZosienkaZ napisał/a:

Rossanka - kwestia wynajęcia, tak, będę musiała już niedługo to zrobic. Tylko obawiam się, że rodzeństwo może żądac ode mnie, aby pieniądze z wynajmu były również dla nich. Gdyby to mieszkanie było już tylko moje, to chciała bym je faktycznie wynajac. Miała bym spokój z opłatami, a dodatkowo wiedziała bym, że MAM ten majątek, który zawsze będzie. Radzicie mi, aby mieszkania nie sprzedawac, bo zostane z niczym, ale co wy na to, że narzeczony stwierdził, że powinnam je sprzedac, żeby miec prawa do domu jego rodziców?
Chyba że miało by to wyglądac tak, że ja mam mieszkanie, które wynajmuje, mąż ma dom po rodzicach, spisujemy intercyze, i tyle? to są moje pomysły na rozwiązanie tej sytuacji. dom teściów - sama nie wiem. może mój narzeczony ma racje... że skoro nie mam ani grosza, to ten dom na mnie nigdy nie będzie... ? przepraszam was, że pisze tak strasznie chaotycznie, ale ja naprawdę mam ogromny mętlik w głowie, i nie wiem, co robic...

Moim zdaniem , uregulowanie sprawy z mieszkaniem jest konieczne.Niby Twoje, a nie Twoje, sprzedać go nie możesz, wynająć możesz, ale co z pieniędzmi,rodzeństwem?dlaczego tego nie załatwicie?Samo się nie zrobi.
Mam pytnie, a dlaczego rodzeństwo miałoby się zrzec tego mieszkania na Twoją korzyść?
I nadal podtrzymuję, że powinniście mieszkać bez rodziców.

11

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
kosmiczny nick napisał/a:
rossanka napisał/a:

... może powinniście mieszkać osobno?Tj bez rodziców?

Narzeczony zapewne NIE CHCE mieszkać z dala od rodziców, bo jest mu tam dobrze - strzelam teraz... smile
Pozbywając się kłopotliwego mieszkania pozostaniesz z niczym, tym bardziej, że narzeczony (specyficzny) sugeruje ewentualną odsprzedaż mieszkania i wpompowanie w dom. Nie Twój dom... Na marginesie obawiałbym sie zostać bez żadnego zaplecza, bo coś dziwnie mimo wszystko odebrałem - na podstawie Twojego opisu - tą rodzinę i tego "narzeczonego".
Płacąc czynsz za to kłopotliwe mieszkanie masz zawsze jakiś atut w ręce - to Ty ponosisz koszty utrzymania lokalu, nie rodzeństwo. Radziłbym zasięgnąć jakiejś profesjonalnej porady prawnej w tej kwestii... Rozumiem, że nie masz możliwości spłacić "kochanego" rodzeństwa i jesteś trochę w patowej sytuacji... Jest możliwość wynajęcia komus tego lokum? Ale podejrzewam, że rodzinka dowiedziawszy sie o wynajęciu i tak zgłosi sie po "swoją" działkę...
Nawet jesli zdecydujesz się (czy wspólnie z rodzeństwem) sprzedać mieszkanie - swoją część (bo tak będzie niestety) zostaw dla siebie. Pakując kasę w remont ryzykujesz duzo, bo możesz wkrótce zostać z niczym przy tak postrzegajacym i "zapobiegliwym" narzeczonym/mężu.
Wracając do nadrzędnego zagadnienia: intercyzy.
To dość delikatne zagadnienie i sposób przedstawienia tego przez narzeczonego - jak na moje oko - mało ma wspólnego z taktem...
Serio chcesz związać się na stałe z tak "subtelnym" człowiekiem? Może i on Cię faktycznie kocha. Ale jak widać - kocha również pieniadze. Kto wie, która miłość przeważy za niedługo...?
Obym sie mylił, ale podejrzewam, że dla niego jednak pieniadze mają większą wartość...

Odpowiadając po kolei smile
Narzeczony chciał by mieszkac osobno, wiele razy mówił, że chciałby wybudowac własny dom osobno od rodziców, ale nie ma na to funduszy, a druga sprawa, dom jest dosyc sporym domem, i stwierdził, że rodzice na starosc nie poradzą sobie z tym domem, z ogrodem, z koszeniem trawy, z paleniem w piecu, z wrzucaniem węgla itp. Wiele im pomaga. Sprawa mieszkania - dokładnie jest tak jak piszesz, moge wynajac, ale faktycznie moga sie upominac o kase. A sprawa intercyzy - chciałam włąśnie usłyszec, lub raczej przeczytac od kogoś "obcego" z was, co myślicie o tym całym zamieszaniu. Czyli nie myliłam się, że zrobił to w bardzo niefajny sposób... poczułam się wtedy jak nic nie warty smiec, że na pewno go kiedyś zdradze, więc nigdy dom nie będzie na mnie, że najpierw musze się wkupic kasą... mógłby zrobic to delikatniej.

12

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
ZosienkaZ napisał/a:

pitagoras, może jestem ażyciowa - ale powiedz mi, skąd mam wziąc taką sumę, żeby było mnie stac na kupno własnego mieszkania, no skąd? nawet kredytu nie mam szans dostac. Właściwie to nie wiem po co odezwałeś się w tym wątku, bo kompletnie NIC nie doradziłeś. nie musisz mnie dobijac jeszcze bardziej.

Po to się odezwałem, żeby Ci uzmysłowić, że skoro się przymierzasz do ślubu, to pora zacząć myśleć jako tako dorośle.
Temat ślubu i intercyzy- jak sama piszesz- za trzy lata.Wieczność. Spokojnie zdążysz się ogarnąć.
Opcje z mieszkaniem masz następujące:
-sprzedać w porozumieniu ze współwłaścicielami, kasę podzielić i git.Dokładasz się do remontu tego Waszego piętra i wtedy robicie wspólnotę.Uczciwie.
-dogadać się z rodzeństwem: mieszkanie na Ciebie, ich spłacasz.Kredyt owszem dostaniesz pod zastaw tegoż mieszkania.A raty z wynajmu.
-zrzec się mieszkania na ich rzecz oczekując spłaty.
Każda z opcji jest relatywnie prosta i opłacalna dla Ciebie.
Myślę że narzeczony tematem intercyzy chciał Cię zmobilizować do zrobienia CZEGOKOLWIEK, bo w tej chwili to jesteś na prostej drodze by się bez sensu zadłużyć.
Tak, wiem, pewnie znów Cię dobiłem.Wolałabyś tekst, że wszystko się ułoży.Samo.

13

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
rossanka napisał/a:
ZosienkaZ napisał/a:

Rossanka - kwestia wynajęcia, tak, będę musiała już niedługo to zrobic. Tylko obawiam się, że rodzeństwo może żądac ode mnie, aby pieniądze z wynajmu były również dla nich. Gdyby to mieszkanie było już tylko moje, to chciała bym je faktycznie wynajac. Miała bym spokój z opłatami, a dodatkowo wiedziała bym, że MAM ten majątek, który zawsze będzie. Radzicie mi, aby mieszkania nie sprzedawac, bo zostane z niczym, ale co wy na to, że narzeczony stwierdził, że powinnam je sprzedac, żeby miec prawa do domu jego rodziców?
Chyba że miało by to wyglądac tak, że ja mam mieszkanie, które wynajmuje, mąż ma dom po rodzicach, spisujemy intercyze, i tyle? to są moje pomysły na rozwiązanie tej sytuacji. dom teściów - sama nie wiem. może mój narzeczony ma racje... że skoro nie mam ani grosza, to ten dom na mnie nigdy nie będzie... ? przepraszam was, że pisze tak strasznie chaotycznie, ale ja naprawdę mam ogromny mętlik w głowie, i nie wiem, co robic...

Moim zdaniem , uregulowanie sprawy z mieszkaniem jest konieczne.Niby Twoje, a nie Twoje, sprzedać go nie możesz, wynająć możesz, ale co z pieniędzmi,rodzeństwem?dlaczego tego nie załatwicie?Samo się nie zrobi.
Mam pytnie, a dlaczego rodzeństwo miałoby się zrzec tego mieszkania na Twoją korzyść?
I nadal podtrzymuję, że powinniście mieszkać bez rodziców.

Uregulowanie sprawy z mieszkaniem jest trudne, bo pierwsze co bym chciała zrobic, to załatwic sprawę, żeby mieszkanie było na mnie. na razie prowadze z nimi dyskusje na ten temat. Jeśli to nie wypali, musze zglosic do sądu sprawe o to, aby wspólnie dokładali się do opłat. Dlaczego mają się zrzec na moja korzysc? to też jest już osobna sprawa. Rodzice poprosili ich o to, aby tak było. niestety bez testamentu. Czesc z rodzenstwa szanuje wole rodziców, i wytrwale mnie bronią - a czesc widzi w tym mieszkaniu tylko kase. Sprawa bardzo skomplikowana, niestety

14

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
pitagoras napisał/a:
ZosienkaZ napisał/a:

pitagoras, może jestem ażyciowa - ale powiedz mi, skąd mam wziąc taką sumę, żeby było mnie stac na kupno własnego mieszkania, no skąd? nawet kredytu nie mam szans dostac. Właściwie to nie wiem po co odezwałeś się w tym wątku, bo kompletnie NIC nie doradziłeś. nie musisz mnie dobijac jeszcze bardziej.

Po to się odezwałem, żeby Ci uzmysłowić, że skoro się przymierzasz do ślubu, to pora zacząć myśleć jako tako dorośle.
Temat ślubu i intercyzy- jak sama piszesz- za trzy lata.Wieczność. Spokojnie zdążysz się ogarnąć.
Opcje z mieszkaniem masz następujące:
-sprzedać w porozumieniu ze współwłaścicielami, kasę podzielić i git.Dokładasz się do remontu tego Waszego piętra i wtedy robicie wspólnotę.Uczciwie.
-dogadać się z rodzeństwem: mieszkanie na Ciebie, ich spłacasz.Kredyt owszem dostaniesz pod zastaw tegoż mieszkania.A raty z wynajmu.
-zrzec się mieszkania na ich rzecz oczekując spłaty.
Każda z opcji jest relatywnie prosta i opłacalna dla Ciebie.
Myślę że narzeczony tematem intercyzy chciał Cię zmobilizować do zrobienia CZEGOKOLWIEK, bo w tej chwili to jesteś na prostej drodze by się bez sensu zadłużyć.
Tak, wiem, pewnie znów Cię dobiłem.Wolałabyś tekst, że wszystko się ułoży.Samo.

Pitagoras, trzeba było od razu tak naświetlic sprawę. Teraz juz mam jasnosc, co chciales mi przekazac. może masz racje, narzeczony powiedział TO SAMO - że chce mnie zmobilizowac do działania...

15

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
ZosienkaZ napisał/a:

Dlaczego mają się zrzec na moja korzysc? to też jest już osobna sprawa. Rodzice poprosili ich o to, aby tak było. niestety bez testamentu. Czesc z rodzenstwa szanuje wole rodziców, i wytrwale mnie bronią - a czesc widzi w tym mieszkaniu tylko kase. Sprawa bardzo skomplikowana, niestety

Czy ta "szanująca część" rodzeństwa moze sądownie potwierdzić taka wolę rodziców?
Znam takie historie - potwierdzają regułę, że "z rodziną to najlepiej na zdjęciu sie wychodzi" smile Współczuję tej pazernej części...
Znam podobną historię: właścicielka mając dwie córki przekazała jednej z nich dom, a drugiej dała równowartość połowy w gotówce... Ale bez umowy. Potem jej się "zmarło" i ta spłacona dalej chciała swoją część smile
Rozumiem, że płacąc czynsz i media za to mieszkanie dysponujesz wszystkimi dowodami wpłat? Bo to jest potwierdzenie, że koszty utrzymania ponosisz tylko Ty...
Gdybyś jednak w jakimś ...słabszym momencie w przyszłości zdecydowała się "zaangażować" finansowo w remont tego domu narzeczonego - broń boże dawać kasę "na gębę" i liczyć na to, że zostaniesz wpisana jako współwłaściciel (w procentowej formie, zaleznej od wniesionego wkładu). Bo możesz się ...bardzo zdziwić. Tylko forma umowy notarialnej - jeśli już... W tej rodzinie będziesz zmuszona dobrze się chyba pilnować smile
Czy rodzice Twego narzeczonego to już starsi i schorowani ludzie, czy też do takiego stanu mają jeszcze kupę lat, a narzeczony swą niechęć do opuszczenia rodzinnego gniazdka w taki sposób tłumaczy ...daleko wybiegajac w przyszłość?

16

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
ZosienkaZ napisał/a:

narzeczony powiedział TO SAMO - że chce mnie zmobilizowac do działania...

To jak się już wypłaczesz, wydołujesz itp., to weź sobie karteluszek, kredki i namaluj plan działania.Co zrobisz i do kiedy.
Przykład:
-do końca liściopada dogaduje się rodzeństwem co do wspólnego opłacania rachunków.
-do końca grudnia bla bla bla...

Bo jak tego nie zrobisz, to oprócz kilkudniowego doła nic nie ruszysz i będziesz czekać, aż narzeczony znów nie wytrzyma Twojego ''niech się dzieje co chce''

17

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Mato kochana ale bagno. Popisuj tą intercyzę. Będziesz miała tylko 5 złotych, ale to będzie twoje 5 zł. Po 2 po ślubie ani twoje mieszkanie ( tzn udziały.) ani dom męża nie wchodzą w skład majątku wspólnego, bo zostały nabyte przed jego zawarciem. Na ten moment chłopaczek ładuję kasę w nie swój dom i tobie też karze to robić... Chore.

Jak dla mnie to jakiś dziwny typ...

Co do intercyzy, mam i sobie chwalę. Podpisana z mojej inicjatywy.

18

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

To widzisz, sprawa mieszkania jest kluczowa. Takie obiecanki 'na twarz"czy to dotyczą mieszkania, czy czegoś innego, bez uregulowania prawnego nic nie znaczą.Więc trzeb aby zadziałać, bo samo to tu się nic nie ułoży.A z czasem będzie gorzej, bo większe straty jak piszesz poniesiesz, bo tylko Ty opłacasz czynsz.
Tak sobie myślałam, że trochę u was jest niejasności.po przeczytaniu pierwszego Twojego posta :
Ty:chcesz wyjść za mąż i żyć dalej ze swoim narzeczonym, potem mężem, kochasz go, może myślisz, że miłość jest ponad wszystko, a jednocześnie masz nadzieję, że jakoś się to ułoży (samo?), mieszkanie jakoś przejdzie na Ciebie, piętro jakoś rodzice przepiszą na Was bo obiecali....Nie obraź się, ale wyczuwam też postawę"nie mam, jestem biedna, skąd mam wziąć, dajcie mi..."hmm trochę jest roszczeniowa delikatnie mówiąc.Ale nie znamy Cie tu na forum, to tak  co mi się rzuciło w oczy.Dlaczego zaraz zakładasz, że na pewno Ci się nic nie uda?
Twoj Narzeczony: z góry zakłada, że go zdradzisz, nie ufa Ci w sprawie pieniędzy, nadal nie wiem dlaczego chce mieszkac z rodzicami (każdy o ile wcześniej nie umrze kiedyś będzie stary), a ile ci rodzice mają lat?Bo może 50 to zniedołężnieją dopiero za 30 ści. Jednocześnie może on (bo znamy tylko wersję z Twojej strony), widzi to tak, że jego rodzina ma dom, dadza Wam pietro, w przyszłości przepiszą cały dom, a Ty nie wnosisz nic(materialnego), przychodzisz i wymagasz, bo się przecież kochacie?Może on tak to widzi?
A w ogóle to zamieszkajcie osobno ...

19

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Ja trochę twojego faceta rozumiem. U mnie w rodzinie jest przypadek, że moja babcia przepisała dom na wujka i jego żonę. Żona w momencie wchodzenia do rodziny nie miała nic, a babcia była bardzo majętną osobą. Teraz, po 20 latach ciotka złozyła papiery o rozwód. Wujek musiał ją spłacić mimo, że dom postawiła babcia, babcia go remontowała i wszystko opłacała. Napewno nie pozbywałabym się mieszkania. Z drugiej strony mieszkając w domu, który nigdy nie będzie twój w chwili(czego nie życzę) rozwodu jesteś stratna, bo przecież w trakcie małżeństwa pojawią się jakieś remonty, które będą wykonywane również za twoje pieniądze ( zapewne pracujesz). Ciężka sprawa...
U mnie jest tak, że mój dom rodzinny jest mój i w chwili rozwodu mój mąż nic do niego nie ma. Mój mąż ma mieszkanie, do którego w chwili rozwodu ja nic nie mam i mamy jedno mieszkanie, gdzie jesteśmy wspólnie właścicielami. U nas to mój mąż w razie czego będzie "stratny", bo mieszkamy w moim domu rodzinnym. Ale to była nasza wspólna decyzja.

20

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Witam..
Rozumiem Twoj problem, nie masz  ''lekko'' ani z narzeczonym, ani rodzeństwem..Uważam ,ze mieszkanie powinnaś zatrzymać. Ja na twoim miejscu zrobilabym tak..   Po pierwsze
- dogadalabym się z rodzeństwem odnośnie wynajęcia
     Po drugie

-intercyzy bym nie podpisala( przeciez bedziesz inwestowala w oplaty ,remonty itp.w dom narzeczonego i to przez lata, będąc żoną)
W przyszlości mozecie wziąc kredyt i splacic twoje rodzeństwo, a mieszkanie podarować swojemu dziecku (napewno bedziecie miec potomstwo, tak zakladam)
Nie chcę się rozpisywać... Taka jest moja rada dla Ciebie..

21

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Kłocicie się o pieniądze (a raczej twój narzeczny) już przed ślubem? To nie wróży dobrze. Ten facet próbuje cię wykorzystać, uważaj na niego. Włożysz kasę w dom JEGO RODZICÓW i po kasie... Przemyśl sobie to wszystko , pamiętaj, że założeniem ślubu jest, że spędzasz z kimś całe życie. Zastanów się, czy byś chciała. Teraz wypomina ci mieszkanie, a potem wypomni ci buty. Znam to z autopsji.

btw, myślałam, że czasy posagów już dawno przeminęły.

22

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
daenerys7 napisał/a:

Kłocicie się o pieniądze (a raczej twój narzeczny) już przed ślubem? To nie wróży dobrze. Ten facet próbuje cię wykorzystać, uważaj na niego. Włożysz kasę w dom JEGO RODZICÓW i po kasie... Przemyśl sobie to wszystko , pamiętaj, że założeniem ślubu jest, że spędzasz z kimś całe życie. Zastanów się, czy byś chciała. Teraz wypomina ci mieszkanie, a potem wypomni ci buty. Znam to z autopsji.

btw, myślałam, że czasy posagów już dawno przeminęły.

I wlasnie dlatego intercyza to bardzo dobra rzecz. Nie rozumiem tego zalu ze narzeczony chce podpisac intercyze. W koncu chyba autorka nie wychodzi za niego dla pieniedzy?

23

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
Jozefina napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Kłocicie się o pieniądze (a raczej twój narzeczny) już przed ślubem? To nie wróży dobrze. Ten facet próbuje cię wykorzystać, uważaj na niego. Włożysz kasę w dom JEGO RODZICÓW i po kasie... Przemyśl sobie to wszystko , pamiętaj, że założeniem ślubu jest, że spędzasz z kimś całe życie. Zastanów się, czy byś chciała. Teraz wypomina ci mieszkanie, a potem wypomni ci buty. Znam to z autopsji.

btw, myślałam, że czasy posagów już dawno przeminęły.

I wlasnie dlatego intercyza to bardzo dobra rzecz. Nie rozumiem tego zalu ze narzeczony chce podpisac intercyze. W koncu chyba autorka nie wychodzi za niego dla pieniedzy?

W sumie jest to rochę off top, ale odpowiem. Autorko, mam nadzieję, że nie będziesz miała pretensji. smile

Uprzedzenia do intercyzy i wszelkich podziałów majątkowych są moim SUBIETYWNYM zdaniem sprzeczne z ideą małżeństwa. Nic więcej, rozumiem, że można mieć na ten temat odmienne zdanie. Ponadto niechęć wynika z osobistych doświadczeń, a raczej obserwacji bardzo nieudanego (zakończonego już) małżeństwa rodziców.

24

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
daenerys7 napisał/a:
Jozefina napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Kłocicie się o pieniądze (a raczej twój narzeczny) już przed ślubem? To nie wróży dobrze. Ten facet próbuje cię wykorzystać, uważaj na niego. Włożysz kasę w dom JEGO RODZICÓW i po kasie... Przemyśl sobie to wszystko , pamiętaj, że założeniem ślubu jest, że spędzasz z kimś całe życie. Zastanów się, czy byś chciała. Teraz wypomina ci mieszkanie, a potem wypomni ci buty. Znam to z autopsji.

btw, myślałam, że czasy posagów już dawno przeminęły.

I wlasnie dlatego intercyza to bardzo dobra rzecz. Nie rozumiem tego zalu ze narzeczony chce podpisac intercyze. W koncu chyba autorka nie wychodzi za niego dla pieniedzy?

W sumie jest to rochę off top, ale odpowiem. Autorko, mam nadzieję, że nie będziesz miała pretensji. smile

Uprzedzenia do intercyzy i wszelkich podziałów majątkowych są moim SUBIETYWNYM zdaniem sprzeczne z ideą małżeństwa. Nic więcej, rozumiem, że można mieć na ten temat odmienne zdanie. Ponadto niechęć wynika z osobistych doświadczeń, a raczej obserwacji bardzo nieudanego (zakończonego już) małżeństwa rodziców.

Rozumiem ze Twoi rodzice mieli podpisana intercyze i przez to ich malzenstwo bylo nieudane?

25

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
Jozefina napisał/a:
daenerys7 napisał/a:
Jozefina napisał/a:

I wlasnie dlatego intercyza to bardzo dobra rzecz. Nie rozumiem tego zalu ze narzeczony chce podpisac intercyze. W koncu chyba autorka nie wychodzi za niego dla pieniedzy?

W sumie jest to rochę off top, ale odpowiem. Autorko, mam nadzieję, że nie będziesz miała pretensji. smile

Uprzedzenia do intercyzy i wszelkich podziałów majątkowych są moim SUBIETYWNYM zdaniem sprzeczne z ideą małżeństwa. Nic więcej, rozumiem, że można mieć na ten temat odmienne zdanie. Ponadto niechęć wynika z osobistych doświadczeń, a raczej obserwacji bardzo nieudanego (zakończonego już) małżeństwa rodziców.

Rozumiem ze Twoi rodzice mieli podpisana intercyze i przez to ich malzenstwo bylo nieudane?

Rozumiem, że w nieładny sposób próbujesz uświadomić mi, że nie mam racji? wink

Nie, to nie było powodem nieudanego małżeństwa. Był podział majątkowy, który był skutkiem, a nie przyczyną. Jak już pisałam, to tylko moje subiektywne odczucia. Ale gdy słyszę, że ludzie podpisują intercyzę, to czuję, że jednak pieniądze odgrywają w tym związku za dużą rolę. Małżeństwo zakłada wspólnotę, jedność. A tutaj są już podziały na początku... Oczywiście nie krytykuję tego, można nawet powiedzieć, że jest to bardzo rozsądne. Tylko jednak jest to zabezbieczenie w razie, gdyby... nie wyszło. Jeżeli podejmuje się decyzję o ślubie, to powinno się być pewnym, że wyjdzie. Są sytuacje, że partner/partnerka się zmienia, lecz nie oszukujmy się, większość małżeństw rozpada się, bo ludzie są w gorącej wodzie kąpani i podejmują tak ważne decyzje, gdy są jeszcze zakochani, a nie kochają. Zakochanie w pewien sposób zaciemnia obraz sytuacji.

Myślę, że starczy już off topu. Jak tak bardzo zaintrygowało Cię to zagadnienie, to załóż nowy wątek. Chętnie wpadnę. wink

26

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
Jozefina napisał/a:

I wlasnie dlatego intercyza to bardzo dobra rzecz. Nie rozumiem tego zalu ze narzeczony chce podpisac intercyze. W koncu chyba autorka nie wychodzi za niego dla pieniedzy?

To może w drugą stronę -a to w takim razie dlaczego narzeczony chce się z autorką chajtnąć, skoro jej nie ufa w takiej ważnej kwestii? I wychodzi z założenia, że może dojść do zdrady?
Kwestia intercyzy sama w sobie nie jest zła, ale pobudki z jakich jest tu przedstawiona, przeczy idei zawarcia związku małżeńskiego. Inną sprawą jest, gdy np. oboje przyszli małżonkowie prowadzą niezależne firmy i chcą zachować odrębność w sprawach finansowych na takiej podstawie, że w razie zadłużenia firmy, nie zostanie obciążony majątek małżonka, a innym jeśli wychodzi to z braku zaufania. Poza tym opcja intercyzy powinna być zaakceptowana przez OBOJGA, a nie tylko przez jedną osobę, a druga ma się dostosować.

Autorko: po pierwsze musisz uregulować, choćby i sądownie, sprawę z mieszkaniem. Jak by nie wyszło-czy będzie ono Twoje, czy będziesz musiała podzielić się z rodzeństwem i sprzedać je-to trzeba wreszcie załatwić, bo tu akurat Twój narzeczony ma 100%. Ty łożysz na mieszkanie, które jest w tym momencie wszystkich. Jeśli masz to udokumentowane to na pewno będzie to Twój atut w sądzie. Po drugie powinnaś poważnie porozmawiać z narzeczonym o wkładzie ewentualnych pieniędzy w ten dom, który tak na prawdę nie jest jeszcze wasz, a już tym bardziej nie Twój. Po ślubie jeśli zamierzasz wkładać w niego pieniądze to o intercyzie nie powinno być mowy.

27 Ostatnio edytowany przez carmen_boy (2014-11-06 09:36:28)

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Na chwilę obecną zerwałabym zaręczyny, wyprowadziła się i uregulowała sprawy tamtego mieszkania. Ewidentnie zaczynają się niezłe komplikacje przed ślubem, facet po Tobie jezdzi, okazuje brak szacunku, znudzenie, sam sobie szykuje już swoją drogę życiową (raczej Cię w tym nie uwzględnia, albo uwzględnia, ale na zasadzie: dobra, laska jest mało ogarnięta, pewnie będę miał z nią kłopoty, niech lepiej zabezpieczę sobie tyłek, wykorzystam jej pieniądze z sprzedaży mieszkania - niech mi odda, zapłaci a co!, a potem niech robi co chce).

Autorko, zadbaj o przepisanie mieszkania tylko na siebie (robisz opłaty, to jest przecież gdzieś udokumentowane, prawda), dogadaj się z rodzeństwem, pospłacaj ich, i broń boże nie sprzedawaj tego mieszkania! W tej chwili Twój facet pokazuje już prawdziwe oblicze, raczej z tego dobrego małżeństwa nie będzie (on się z Tobą w ogóle nie liczy!), będzie tylko gorzej. Teraz jest brak szacunku, myślenia o "nas". Okropność.

28

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
carmen_boy napisał/a:

Na chwilę obecną zerwałabym zaręczyny, wyprowadziła się i uregulowała sprawy tamtego mieszkania. Ewidentnie zaczynają się niezłe komplikacje przed ślubem, facet po Tobie jezdzi, okazuje brak szacunku, znudzenie, sam sobie szykuje już swoją drogę życiową (raczej Cię w tym nie uwzględnia, albo uwzględnia, ale na zasadzie: dobra, laska jest mało ogarnięta, pewnie będę miał z nią kłopoty, niech lepiej zabezpieczę sobie tyłek, wykorzystam jej pieniądze z sprzedaży mieszkania - niech mi odda, zapłaci a co!, a potem niech robi co chce).

Autorko, zadbaj o przepisanie mieszkania tylko na siebie (robisz opłaty, to jest przecież gdzieś udokumentowane, prawda), dogadaj się z rodzeństwem, pospłacaj ich, i broń boże nie sprzedawaj tego mieszkania! W tej chwili Twój facet pokazuje już prawdziwe oblicze, raczej z tego dobrego małżeństwa nie będzie (on się z Tobą w ogóle nie liczy!), będzie tylko gorzej. Teraz jest brak szacunku, myślenia o "nas". Okropność.

A niby dlaczego ma zerwać zaręczyny? Bo w grę wchodzi intercyza? Intercyza dzisiaj to częste zjawisko i nie ma powodu do obaw, jeżeli przyszli małżonkowie wiedzą na czym stoją.
Autorka, moim zdaniem, nie dorosła jeszcze do dorosłego życia.

29

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Nie z powodu intercyzy, ale ogólnie tego co się święci, i nastawienia jej narzeczonego. Intercyza - jak kto woli.

30

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
adikami napisał/a:

...A niby dlaczego ma zerwać zaręczyny? Bo w grę wchodzi intercyza? Intercyza dzisiaj to częste zjawisko i nie ma powodu do obaw, jeżeli przyszli małżonkowie wiedzą na czym stoją.
Autorka, moim zdaniem, nie dorosła jeszcze do dorosłego życia.

Fakt, zerwanie z takiego powodu to trochę ekstremalne posunięcie, jednaki moim zdaniem pojawiają się tu przesłanki, iż związek z tym człowiekiem ...miły nie będzie. Obnażają się teraz priorytety kandydata na męża...
W sytuacji Autorki to nie sam fakt pomysłu intercyzy, a powody (bywają różne jak wspomniała daenerys7) i sposób uzasadnienia jest tu zastanawiający i budzący lekki niesmak...
Jeśli dorosłość, adikami, polega na umiejętności robienia innych w ciu...a i dbanie tylko o WŁASNĄ korzyść i upatrywanie w pieniądzach wartości nadrzędnej, przesłaniającej inne ...niewymierne - to całe szczęście, że bywają jeszcze ludzie którzy "nie dorośli" smile

31

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Mi sie tez wydaje, ze narzeczony chcial Cie tym zmobilizowac do dzialania. Bo Ty zamiast cos ROBIC to zastanawiasz sie nad samobojstwem, nie spisz po nocach, myslisz, przychodza Ci pomysly do glowy, ale zapewne stoisz caly czas w miejscu. Tez bym sie martwila na miejscu Twojego narzeczonego. Musisz dzialac. Zdecydowac i dzialac, przestac sie nad soba uzalac. Jezeli chcesz miec mieszkanie rodzicow, kombinuj, jezeli chcesz miec prawa do domu narzeczonego, dzialaj, cokolwiek chcesz zrobic, DZIALAJ!!!  Nie siedz w kacie, i nie zastanawiaj sie co dalej. Nie szukaj wiecej opcji, nie szukaj wymowek, dzialaj.
Ja Ci zycze powodzenia

32 Ostatnio edytowany przez carmen_boy (2014-11-06 11:02:48)

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Zerwanie/rozstanie ocuciłoby w tym momencie Autorkę, ponieważ zmusiłoby ją do działania i wzięcie życia w swoje ręce, gdyż w tym momencie jest ona uzależniona emocjonalnie od narzeczonego, co powie, co zrobi - sama nie decyduje o sobie. Poza tym miałaby czas na przyjrzenie się z rozwagą swojemu kandydatowi na męża, a jak z opisu wynika, ten pan nieźle da popalić w przyszłości.

33

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Narzeczony z ta mobilizacja a zasadniczo jej sposobem troche przesadzil. Co do mieszkania natychmiast porozmawiaj z rodzenstwem o mieszkaniu i uregukuj stan prawny. Jesli masz dowody na to ze je utrzymywalas ,to rodzenstwo z wlasnej czesci bedzie musialo Ci te koszty zwrocic. Szans na przejecie mieszkania w calosci nie ma praktycznie zadnych, jedynie zgoda kazdego z rodzenstwa. Intercyza sama w sobie nie jest zlym pomyslem, ale sposob w jaki on Ci to zaproponowal powinien dac Ci powaznie do myslenia czy to dobry pomysl pakowanie sie w ta rodzinke.

34

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
mery90 napisał/a:

Mi sie tez wydaje, ze narzeczony chcial Cie tym zmobilizowac do dzialania. Bo Ty zamiast cos ROBIC to zastanawiasz sie nad samobojstwem, nie spisz po nocach, myslisz, przychodza Ci pomysly do glowy, ale zapewne stoisz caly czas w miejscu. Tez bym sie martwila na miejscu Twojego narzeczonego. Musisz dzialac. Zdecydowac i dzialac, przestac sie nad soba uzalac. Jezeli chcesz miec mieszkanie rodzicow, kombinuj, jezeli chcesz miec prawa do domu narzeczonego, dzialaj, cokolwiek chcesz zrobic, DZIALAJ!!!  Nie siedz w kacie, i nie zastanawiaj sie co dalej. Nie szukaj wiecej opcji, nie szukaj wymowek, dzialaj.
Ja Ci zycze powodzenia

Mery, ale to nie ja przeciągam sprawę z mieszkaniem, tylko moje rodzeństwo. Sprawę chciałam załatwić u notariusza. Wystarczyła by jedna wizyta i spisanie umowy. Ale musieli by być zgodni WSZYSCY na raz. Jeśli wszyscy nie są, to u notariusza się tego nie zrobi. Jeden brat ciągle mówi, że nie popuści mieszkania. Siostra też zaczęła wymyslać, że ona do notariusza nie przyjedzie, bo nie ma czasu, kto jej da pieniądze na paliwo. Mówie, że jej oddam za transport - to wymyśla jeszcze coś innego. Robią to aby sprawę przeciągać. Sąd - notariusz powiedział że Sąd najprawdopodobniej orzeknie, że mam ich spłacić, albo orzeknie sprzedaż mieszkania i podział - a wtedy nic mi nie zostanie tylko marne grosze. Niedługo szykuje się spotkanie z nimi, i będziemy już ostatecznie sprawe wyjaśniać. mam nadzieje że w końcu coś ruszy

35

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Naogladaliscie sie  za mlodu za duzo Dynastii chyba .

Intercyza jest dobra w przypadku kiedy np malzonkowie prowadza oddzielne firmy, chca zachowac odrebnaosc majatkowa a nie w czyms takim jak ja mam dom ty nie wiec spadowa w razie w.

Ten dom byl jego przed zawarciem zwiazku malzenskiego takze on ma do niego pelne prawo, chyba ze podpisze notarialnie ze rowniez zona bedzie miec 50% praw ew 1/4 bo jak autorka napisala sa z narzeczonym na pietrze czyli Pietro to polowa czyli polowa polowy tudziez1/4 nalezalaby do niej a to jescze nie oznacza calego domu


2 sprawa 8 lat zwiazku a za 3 lata slub , niewiem poco sie wogole hajtac Jakis dziwny ten zwiazek , dodatkowo skad insynuacje twojego chloptasia o ewentualnej zdradzie?????ß

Po 3 twoj narzeczony to jak dla mnie burak i palant po takim tekscie bym go kopnela w dupe

A co do mieszkania koniecznie jak pisali moi poprzednicy muisz dogadac sie z rodzenstwem innego wyjscia nie ma.

Jakakolwiek decyzje podejmiesz zycze powdzenia nie bedzie latwo ale jest wykonalne

36 Ostatnio edytowany przez carmen_boy (2014-11-06 11:16:15)

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

A masz jakieś pieniądze na spłatę tego rodzeństwa? Może jakby im się zaświeciła przed oczami odpowiednia suma, to już by odpuścili i poszli do notariusza z Tobą.

PS. Autorko - abstrahując teraz od kłopotów z mieszkaniem, domu u teściów. Co Ty myślisz teraz sobie o swoim narzeczonym. Co zrobisz? Wyjdziesz za niego?

37

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
carmen_boy napisał/a:

A masz jakieś pieniądze na spłatę tego rodzeństwa? Może jakby im się zaświeciła przed oczami odpowiednia suma, to już by odpuścili i poszli do notariusza z Tobą.

PS. Autorko - abstrahując teraz od kłopotów z mieszkaniem, domu u teściów. Co Ty myślisz teraz sobie o swoim narzeczonym. Co zrobisz? Wyjdziesz za niego?

Nie mam żadnych pieniędzy. Żyje od wypłaty do wypłaty. Za zaoszczędzone pieniądze kupiłam samochód rok temu, teraz jakoś nie moge odłożyć żadnej kasy. nie mam kompletnie nic żeby ich spłacić.

Kwestia mojego związku - tak, myślałam o tym, że to chyba nie wypali. Zbyt wiele przykrych słów padło z jego ust tamtego dnia. Ostatnio z nim rozmawiałam o tym. Powiedziałam, że nić się kurczy i że ja chce na nim zawsze polegać, a nie żeby on jeszcze wbijał mi szpile. Po tej rozmowie zmiana - znów stał się uczuciowy, dbający, mówi że powiedział to wszystko w nerwach. Jestem z nim kupe czasu, właściwie prócz ostatniej przykrej rozmowy, nigdy mnie nie zawiódł. Ale moje zaufanie do niego też jest już inne, nhiestety sad zbyt dużo padło słów z jego strony...

38

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Słuchaj, w kwestii mieszkania nie pozostaje Ci nic innego, jak próbować się dogadać z rodzeństwem lub też sądownie to rozstrzygnąć (sąd może Ci je przyznać, bo je utrzymujesz, ale wtedy będzie spłata lub nakaże je sprzedać i podzielić pieniądze za nie). Spróbuj się dogadać, jak nie wypali, to wiadomo.

A co do Twojego związku. Sama podejmiesz decyzję. Kieruj się rozumem, bo mniej więcej, przez tyle lat, wiesz czy masz w nim wsparcie czy nie, jaki on jest, jak jest u Was na innych polach.

I jeszcze jedno: musisz więcej decydować o sobie, stawać się niezależna, bo mąż czy narzeczony nie zawsze jest nas w stanie wesprzeć, to nie może być cały nasz świat. Bądź odpowiedzialna też za siebie, za swój rozwój i pragnienia.

39

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Czytam i czytam i uwierzyc nie mogę co czytam big_smile

Ten Twój facet zachowuje sie jakby mial miliony a Ty marne parę groszy.

Na chwile obecna ani on nic nie ma ani Ty.
To ze to jego ma byc kiedyś tam, to sobie można gadać ale poki co to jest rodzicow.
Ty tez niby masz mieszkanie , a raczej jestes współwłaścicielką wraz z rodzeństwem.
Ile masz tego rodzeństwa ? W ogóle ktoś oszacował to mieszkanie ? Ile mniej wiecej jest warte ?
Przelicz , zastanow sie i pomyśl czy jest sens a raczej czy będzie Cie stać na spłacenie rodzeństwa. Jeśli nie, to musicie sprzedac. Ale pamietaj jedno ! Nie laduj kasy swojej kasy w nie Twoje mieszkanie , wybacz ale Twój facet sam wymaga abys dokładala sie do nie swojego mieszkania.

Ale Ci sie trafił facet, wielki bogacz co nie ma nic prócz gadania ze to kiedyś jego będzie.
Intercyza jest dobra ale jak ktoś naprawdę posiada majątek a tutaj brak majątku. Ile ta chalupa Twojego faceta jest warta ?

Przyklad mam mieszkanie duże, no wart sporo po rodzicach, mam siostre . Jest nas dwie. Mój facet również ma dom po rodzicach oj dużo mniej wart od mojego domu. I co  ?  Mam spisać intercyzę ? Ludzie, troche szacunku do drugiej osoby, zaufania. Ja rozumiem ze teraz kalkulacja jest w modzie i trzeba dbać o swoje interesy ale czegoś takiego nie pojmę.
Jestem z kims, planuje rodzine, dzieci i co ? Nie nie nie pojmę tego. Wybaczcie.

40 Ostatnio edytowany przez carmen_boy (2014-11-06 11:47:57)

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...
cisowianka napisał/a:

Czytam i czytam i uwierzyc nie mogę co czytam big_smile

Ten Twój facet zachowuje sie jakby mial miliony a Ty marne parę groszy.

Na chwile obecna ani on nic nie ma ani Ty.
To ze to jego ma byc kiedyś tam, to sobie można gadać ale poki co to jest rodzicow.
Ty tez niby masz mieszkanie , a raczej jestes współwłaścicielką wraz z rodzeństwem.
Ile masz tego rodzeństwa ? W ogóle ktoś oszacował to mieszkanie ? Ile mniej wiecej jest warte ?
Przelicz , zastanow sie i pomyśl czy jest sens a raczej czy będzie Cie stać na spłacenie rodzeństwa. Jeśli nie, to musicie sprzedac. Ale pamietaj jedno ! Nie laduj kasy swojej kasy w nie Twoje mieszkanie , wybacz ale Twój facet sam wymaga abys dokładala sie do nie swojego mieszkania.

Ale Ci sie trafił facet, wielki bogacz co nie ma nic prócz gadania ze to kiedyś jego będzie.
Intercyza jest dobra ale jak ktoś naprawdę posiada majątek a tutaj brak majątku. Ile ta chalupa Twojego faceta jest warta ?

Przyklad mam mieszkanie duże, no wart sporo po rodzicach, mam siostre . Jest nas dwie. Mój facet również ma dom po rodzicach oj dużo mniej wart od mojego domu. I co  ?  Mam spisać intercyzę ? Ludzie, troche szacunku do drugiej osoby, zaufania. Ja rozumiem ze teraz kalkulacja jest w modzie i trzeba dbać o swoje interesy ale czegoś takiego nie pojmę.
Jestem z kims, planuje rodzine, dzieci i co ? Nie nie nie pojmę tego. Wybaczcie.

Ahahah smile. No właśnie, sensownie napisane z tym majątkiem. Intercyza to w przypadku naprawdę dużych majątków, prowadzonych firm etc. A tu... smile.

Ja myślę, że ten wątek, chociaż założony z myślą o poradnictwie w sprawie intercyzy, obnażył prawdziwe problemy w tym związku: targowicę, brak wsparcia, brak zaufania, myślenie życzeniowe, dbanie o swój interes, zależność emocjonalną.

41

Odp: Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Ja się generalnie narzeczonemu nie dziwię, jeśli chodzi o dom. Jasne, kochacie się, planujecie ślub, ale jak się kiedyś rozstaniecie, to co będzie, jakby ta góra domu była Wasza wspólna? Nawet na miejscu rodziców przepisałabym dom wyłącznie na niego, w analogicznej sytuacji tego oczekiwałabym od rodziców, jeśli cokolwiek takiego zamierzaliby podarować "nam" - nie widzę powodu, dla którego po rozwodzie prezent od moich rodziców miałby być dzielony na nas. A to, że się dokładasz do remontu czy czegoś - mieszkasz tam, jak rozumiem za wynajem nie płacisz. Tyle że tak czy inaczej ja bym się na mieszkanie tam nie zgodziła - bo włożysz pieniądze w coś, co ostatecznie nie będzie Twoje. Jak nie możecie zamieszkać osobno, to rzeczywiście może niech Cię rodzeństwo spłaci i z tych pieniędzy "kup" część tego domu, ale wszystko miej na papierze.

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczony chce intercyze, bo ja nie mam żadnego majątku...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026