netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

śmierć na własnych warunkach

18 odpowiedzi3 628 wyświetleńzałożony przez Averyl, 02.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » śmierć na własnych warunkach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: śmierć na własnych warunkach

Obejrzałam filmik o dziewczynie Brittany Maynard, która jest chora na raka (nie ma żadnej szansy wyleczenia) i zdecydowała się na przyśpieszenie swoje śmierci, tak by móc umrzeć bez cierpienia, z rodziną, "na własnych warunkach". Co o tym myślicie?

Czy to jest forma samobójstwa? - przyśpiesza coś, co i tak wkrótce się wydarzy, pomija w ten sposób cierpienie towarzyszące naturalnej śmierci. W filmiku dziewczyna powiedziała, że spotkała się z krytyką wierzących, że tylko Bóg ma prawo odbierać życie, ale z drugiej strony są postaci np. M. Kolbe, który oddał swoje życie za innego człowieka, trochę przechytrzył Boga robiąc podmianę. Takich niespójności można mnożyć, ale gdzieś musi być sens!
Czy sensem jest samo cierpienie, czy może całe życie, czy może jeden bohaterski, wzniosły czyn, a może to co zostaje po zmarłym - rodzina?

Już było kilka podobnych dyskusji na temat np eutanazji ale zastanawia mnie, co w tym wszystkim jest najważniejsze. Rozumiem, że dla katolika, wierzącego, że tylko Bóg ma prawo decydować o śmierci, będzie to naturalna śmierć, dla kogoś innego, kto np. osieroca malutkie dzieci może być ważne - łagodnie odejść, by zostać w pamięci najbliższych, nie jako wrak człowieka, umęczony cierpieniem, lecz jako osoba, jaką była do tej pory w tej rodzinie.

2

Odp: śmierć na własnych warunkach

Dla mnie to nic strasznego smile sam mam zamiar kiedyś tak samo zrobić smile jak będę stary i zgęziały smile a kościół niech mnie w trąbe cmoknie smile wierzę w boga a nie kościół smile co do oddania życia za kogoś smile to zrobiłbym to samo dla mojej miłości smile a piękny przykład mojego pojęcia oddaje film "Siedem dusz" smile

3

Odp: śmierć na własnych warunkach
Averyl napisał/a:

Obejrzałam filmik o dziewczynie Brittany Maynard, która jest chora na rak (nie ma żadnej szansy wyleczenia) i zdecydowała się na przyśpieszenie swoje śmierci, tak by móc umrzeć bez cierpienia, z rodziną, "na własnych warunkach". Co o tym myślicie?

Czy to jest forma samobójstwa? - przyśpiesza coś, co i tak wkrótce się wydarzy, pomija w ten sposób cierpienie towarzyszące naturalnej śmierci. W filmiku dziewczyna powiedziała, że spotkała się z krytyką wierzących, że tylko Bóg ma prawo odbierać życie, ale z drugiej strony są postaci np. M. Kolbe, który oddał swoje życie za innego człowieka, trochę przechytrzył Boga robiąc podmianę. Takich niespójności można mnożyć, ale gdzieś musi być sens!
Czy sensem jest samo cierpienie, czy może całe życie, czy może jeden bohaterski, wzniosły czyn, a może to co zostaje po zmarłym - rodzina?

Już było kilka podobnych dyskusji na temat np eutanazji ale zastanawia mnie, co w tym wszystkim jest najważniejsze. Rozumiem, że dla katolika, wierzącego, że tylko Bóg ma prawo decydować o śmierci, będzie to naturalna śmierć, dla kogoś innego, kto np. osieroca malutkie dzieci może być ważne - łagodnie odejść, by zostać w pamięci najbliższych, nie jako wrak człowieka, umęczony cierpieniem, lecz jako osoba, jaką była do tej pory w tej rodzinie.

Nie ma zadnego sensu tak naprawde, poza tym ktory sami nadajemy. Co znaczy, ze dla kazdego sens bedzie inny.
Ja zrobilabym to samo co ona i byc moze kiedys zrobie.
Chcialabym umrzec swiadomie i wiedziec ze umieram i umrzec bez niepotrzebnej brzydoty i cierpien , ktore sa do niczego nie potrzebne.

4

Odp: śmierć na własnych warunkach

...takie prawo wyboru powinien mieć każdy człowiek...chce mieć prawo aby odejść godnie i na moich warunkach...

5

Odp: śmierć na własnych warunkach
alcybiades napisał/a:

...takie prawo wyboru powinien mieć każdy człowiek...chce mieć prawo aby odejść godnie i na moich warunkach...

...ale nie ma.
Znam człowieka, który w pewnym momencie ucieszył się/odczuł ulgę, że jego matka w końcu umarła. Końcówka życia wyglądała tak, że chore organy odmawiały współpracy, więc szpital podłączał kolejny i kolejny aparat zastępujący ich pracę. Chora - to kobieta, która gdyby mogła wyrazić swoją wolę, na pewno nie zgodziłaby się na te wszystkie sprzęty podtrzymujące biologiczne życie. Nie miałam osobiście takiej sytuacji, ale widziałam wśród bliskich znajomych, jakie to wielkie cierpienie dla rodziny jest obserwować powolną, pełną bólu śmierć bliskiej osoby.

O ile mi wiadomo, nie możesz powiedzieć - pomóżcie choremu, skończcie jego cierpienia, odłączcie te aparatury. Lekarze są by ratować, życie, a osoby nawet bliskie chyba nie mogą decydować w takich kwestiach.

Dlaczego życie biologiczne jest ważniejsze od życia duchowego, od własnych wartości duchowych, niekoniecznie "oficjalny" wartości duchowych kościoła, czy moralności narzuconej przepisami prawnymi. Dlaczego np. buddyści (Braunek) nie mogą zostać pochowani zgodnie ze swoją wolą, czy komuś to zaszkodzi, coś zyska na tym? Dlaczego można wyrazić zgodę na pobranie organów, ale nie można skutecznie wyrazić woli co do własnej śmierci?

6

Odp: śmierć na własnych warunkach

@up
Przynajmniej starali się być kompetentni. Ja wiem, marne pocieszenie, ale np. jak moja babcia umierała, to służba zdrowia wprost mówiła, że mają ją gdzieś, bo jest stara, więc niech umiera. I nikt się nikogo nie pytał, czy chce, czy nie. Nie miało to nic wspólnego z godnym umieraniem. NIC. A z tego co czytam w gazetach, to bardzo często w Polsce tak jest, że się tak "pomaga umrzeć" - przez zaniedbanie. To dla mnie obrzydliwe.

Ja, gdybym była śmiertelnie chora, chciałabym popełnić samobójstwo (bo to jednak jest samobójstwo, tylko jak dla mnie uzasadnione) na sposób rzymski - dokończyć sprawy, wydać przyjęcie dla przyjaciół, kochać się z piękną kobietą albo facetem, jeśli wciąż bym mogła, pić, bawić się i odejść cicho gdzieś pod koniec. To jest dla mnie taka wymarzona opcja.

7

Odp: śmierć na własnych warunkach

Vian - całkiem ciekawa wersja, na pewno warta rozważenia w omawianych warunkach ;-).
Ja myślałam jeszcze o hipotermii, podobnież jeden z lepszych opisów takiej śmierci to... "Dziewczynka z zapałkami", przed śmiercią ludzie mają bardzo przyjemne halucynacje, umierają z uśmiechem na twarzy, aczkolwiek, zanim do tego dojdzie można trochę zmarznąć tongue

Wracając jeszcze do tematu: uśpianie ciężko chorego zwierzaka jest na ogół pozytywnie odbierane - skraca mu się cierpienie. Z ludźmi jest inaczej - podtrzymuje się życie biologiczne (takie samo jak u psa, czy kota), ale samego człowieka traktuje się niehumanitarnie, zadając mu niepotrzebne cierpienie przed śmiercią, wydłużając agonię. To chyba jest paradoks, bo nie można wówczas powiedzieć, że robi się to w imię wyższych moralnych, LUDZKICH wartości. Oczywiście ten argument nie miałby racji bytu, gdybym temat założyła w zakładce "Religia - duchowe poszukiwania", ale również niewierzący, czy wierzący inaczej umierają i mają te same przeżycia, różnica polega tylko na interpretacji jak ma sensu, jaką ma wartość życie w ostatnich chwilach.

8

Odp: śmierć na własnych warunkach

W Polsce też powinni zalegalizować eutanazję - np w tego typu sytuacjach.

9

Odp: śmierć na własnych warunkach

Jestem za prawem do świadomej eutanazji. Jeśli wiedza ludzka i medycyna nie daje żadnych szans na wyleczenie, a śmierć jest nieuchronna, to człowiek powinien móc umrzeć na własnych warunkach. Bez grymasu bólu na twarzy, bez cierpienia, upokorzenia, obdarcia z intymności, bez poczucia bycia skazanym na pomoc, a jak życie pokazuje często też i łaskę, innych.

Historię Brittany Maynard śledziłam już od jakiegoś czasu, kiedy to zdecydowała się na podjęcie tak radykalnego kroku. Mówiła, że świadomość, że ma w zasięgu ręki fiolkę, z której w każdej chwili może skorzystać, daje jej poczucie spokoju i wpływu na to, co się z nią stanie. Nie wiemy ile dni czy tygodni mogłaby jeszcze żyć, wiemy natomiast, że odeszła tak, jak sama zdecydowała. Mało tego, mąż i najbliższa rodzina wspierali ją w swoim postanowieniu. 

Śmierć osoby chorej na raka jest straszna. W ubiegłym roku patrzyłam na bezsilność i cierpienie mojej, bardzo mi zresztą bliskiej, cioci. Pod koniec życia była tak przeraźliwie chuda, blada i wyczerpana (choć wcześniej zawsze pełna radości i energii), tak niepodobna do siebie, nie potrafiąca samodzielnie nawet zmienić pozycji na łóżku, z łysą głową i pampersem, z krótkimi migawkami świadomości, że nie sposób było stwierdzić, że to cierpienie ma jakikolwiek (!) sens. Nie tak powinna wyglądać godna śmierć!

10 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-11-14 00:30:46)

Odp: śmierć na własnych warunkach

Szkoda, że u nas tak nie można. Pewna jednak osoba wie co ma zrobić kiedy będę obłożnie chora bez szans na wyleczenie, obiecała że wykona choć to niezgodne z prawem.

Nie boje się cierpienia, ale godność i honor są dla mnie bardzo ważne, a w Polskim szpitalu tego nie uświadczysz.

11

Odp: śmierć na własnych warunkach

Aż boję się pomyśleć, bym mógł być powalony przez chorobę i przykuty do łóżka w oczekiwaniu na powolną śmierć w cierpieniu.
Byłbym za pozwoleniem na moje odejście, bez bólu i poczucia bezsensu trwania w takim stanie.
Ale w naszym kraju będzie to możliwe dopiero wtedy, gdy ustanie to nasze  załgane "polskie piekło",  czyli chyba nigdy.

12

Odp: śmierć na własnych warunkach

Wolałabym pozałatwiać wszystkie sprawy, przygotować się i umrzeć świadomie. Najlepiej w pewien pochmurny, deszczowy, jesienny dzień, kiedy sama aura sprawia, że żyć się nie chce tongue. Z poczuciem, że ratuję bliskich od przykrych doświadczeń i siebie od bólu, utraty godności i intymności.

A w rzeczywistości...

Łatwo się to wszystko teraz pisze, będąc młodym, zdrowym, z ambicjami i marzeniami. Założę się o butelkę dobrego, czerwonego wina, że większość z nas, będąc już w tak patowej sytuacji, i tak by umierała w spowolnionym tempie mentalnie, ze strachu. Sekunda po sekundzie, minuta po minucie, godzina po godzinie. Widząc twarze naszych bliskich, na których maluje się zmartwienie i przerażenie, mając świadomość, że coś widzimy i wykonujemy ostatni raz, aż w końcu - być może tak jak Brittany - kładąc się na łóżku w naszej sypialni, i czekając, aż nasze powieki przykryją nam oczy na zawsze... To wymaga wielkiej odwagi, która zazwyczaj przegrywa z wolą życia (w końcu w wielu sytuacjach doceniamy coś dopiero wtedy, gdy istnieje ryzyko, że to stracimy) i strachem, co się tak właściwie z nami stanie (mi wygodniej jest wierzyć w reinkarnację, ale to tak trochę kijowo by było, gdyby rzeczywiście zostało po nas puste miejsce we wszechświecie).

13

Odp: śmierć na własnych warunkach

Rok temu moja Mamitka miala udar krwotoczny z wylewem do pnia mozgu.W drugiej dobie przestala oddychac-reanimacja, podlaczenie pod aparature.Godzinami siedzialam przy lozku wpatrzona w monitor, gdzie cisnienie szalalo a maszyna oddychala.Lekarze powiedzieli, ze drugiego cudu nie bedzie-pierwszy juz byl-przezyla.Prosilam...nie wiem kogo, zeby walczyla.Wenflony, kroplowki, stany rzucawkowe.Byly proby odlaczania od maszyny, nie podejmowala oddechu.Przelom nastapil po tygodniu-zlapala oddech.Na kilka dni.I znow maszyna.Wylam z bolu, bezsilnosci.Mama sie nie poddawala, kolejny raz zaczela sama oddychac.I to tyle co potrafila zrobic-paraliz obukonczynowy, brak odruchu polykania, brak ruchu powiek, bez kontaktu...ale wedlug lekarzy stabilna.Krotko przed Swietami zalozono PEG-a do zoladka i po zabiegu kolejny raz byla akcja reanimacyjna.I kolejny raz Mama wrocila do samodzielnego oddechu.Na Swieta Bozego Narodzenia zanioslam malenka choinke, patrzyla na nia niewidzacym wzrokiem z trudem walczac o kazdy oddech.Umierala a ja razem z nia.Nie mogla dluzej zostac w szpitalu, do domu nie moglam zabrac, bo w kazdej chwili moglo nastapic zatrzymanie oddechu, potrzebny byl ssak, karmienie przez PEG-a.Dostala miejsce w Orodku Opieki Lekarskiej.Patrzylam jak niknie w oczach, opowiadalam, tulilam...nie wiem co czula, czy ja cos bolalo, nie wiem, czy wiedziala, ze jestem.Odeszla  9 pazdziernika.

Wiem, ze lekarz musi podejmowac akcje reanimacyjna, do niedawna jeszcze uwazalam, ze tak byc powinno.Tylko jak patrzalam na moja Mamitke, tak bezbronna, nie mogaca nic powiedziec, na jej rozbiegane w oczoplasie galki oczne, na rece poklute, posiniaczone, na poczatki odlezyn to zaczelam sie zastanawiac-po co?W tym akurat przypadku?Tyle razy?Wiem, ze gdyby mogla cokolwiek powiedziec-nie chcialaby tak zyc.Bo czy to nadal bylo zycie?

Chcialabym miec prawo do smierci w momencie o ktorym sama zadecyduje.Chcialabym oszczedzic mojej corce tego wszystkiego, co przezylam ja przez 11 miesiecy.To bylo 11 miesiecy bezsilnosci, bolu, rozpaczy, lez , cierpienia a takze i zlosci.Czlowiek powinien umierac godnie.Gdzie jest godnosc w takich przypadkach?

14

Odp: śmierć na własnych warunkach
Benigna napisał/a:

Wolałabym pozałatwiać wszystkie sprawy, przygotować się i umrzeć świadomie. Najlepiej w pewien pochmurny, deszczowy, jesienny dzień, kiedy sama aura sprawia, że żyć się nie chce tongue. Z poczuciem, że ratuję bliskich od przykrych doświadczeń i siebie od bólu, utraty godności i intymności.

A w rzeczywistości...

Łatwo się to wszystko teraz pisze, będąc młodym, zdrowym, z ambicjami i marzeniami. Założę się o butelkę dobrego, czerwonego wina, że większość z nas, będąc już w tak patowej sytuacji, i tak by umierała w spowolnionym tempie mentalnie, ze strachu. Sekunda po sekundzie, minuta po minucie, godzina po godzinie. Widząc twarze naszych bliskich, na których maluje się zmartwienie i przerażenie, mając świadomość, że coś widzimy i wykonujemy ostatni raz, aż w końcu - być może tak jak Brittany - kładąc się na łóżku w naszej sypialni, i czekając, aż nasze powieki przykryją nam oczy na zawsze... To wymaga wielkiej odwagi, która zazwyczaj przegrywa z wolą życia (w końcu w wielu sytuacjach doceniamy coś dopiero wtedy, gdy istnieje ryzyko, że to stracimy) i strachem, co się tak właściwie z nami stanie (mi wygodniej jest wierzyć w reinkarnację, ale to tak trochę kijowo by było, gdyby rzeczywiście zostało po nas puste miejsce we wszechświecie).

Masz wiele racji, ale też nie do końca, ja nie piszę jako osoba zdrowa, tylko jako ktoś kto nałaził się już po szpitalach, lekarzach, swoje wycierpiał i choć nad trumną jeszcze nie stoję, to nie raz odmówiłam przyjęcia do szpitala, bo dla mnie to miejsce obdzierania z godności, absolutnie nie chcę umierać w szpitalu i w taki sposób. Nie chodzi tu jak mówiłam o cierpienie, ale o godność i o honor.

15

Odp: śmierć na własnych warunkach

chcę mieć prawo decydować o własnej śmierci
jestem za eutanazją
chory człowiek powinien mieć prawo do godnej śmierci

16 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2014-11-14 12:12:04)

Odp: śmierć na własnych warunkach

Uważam, że bardzo dobrze zrobiła.
Sądzę że na jej miejscu zrobiłabym to samo.
Tłumaczenia Kościoła dlaczego potępił to co zrobiła, uważam za idiotyczne i naganne.

Widziałam też dokument o eutanazji Terry'ego Pratchetta (autora Świata Dysku). Pratchett choruje na chorobę Alzheimera i doskonale zdaje sobie sprawę co go czeka: najpierw utrata kontroli nad własnym umysłem, później nad ciałem, w końcu śmierć.
W związku z czym podjął decyzję, że nie chce w ten sposób odchodzić.
Jego dokument nazywa się "Choosing to die" i można go znaleźć na sieci, jest pełna wersja bodajże na Dailymotion.

17

Odp: śmierć na własnych warunkach
Averyl napisał/a:

Obejrzałam filmik o dziewczynie Brittany Maynard, która jest chora na rak (nie ma żadnej szansy wyleczenia) i zdecydowała się na przyśpieszenie swoje śmierci, tak by móc umrzeć bez cierpienia, z rodziną, "na własnych warunkach". Co o tym myślicie?

Czy to jest forma samobójstwa? - przyśpiesza coś, co i tak wkrótce się wydarzy, pomija w ten sposób cierpienie towarzyszące naturalnej śmierci. W filmiku dziewczyna powiedziała, że spotkała się z krytyką wierzących, że tylko Bóg ma prawo odbierać życie, ale z drugiej strony są postaci np. M. Kolbe, który oddał swoje życie za innego człowieka, trochę przechytrzył Boga robiąc podmianę. Takich niespójności można mnożyć, ale gdzieś musi być sens!
Czy sensem jest samo cierpienie, czy może całe życie, czy może jeden bohaterski, wzniosły czyn, a może to co zostaje po zmarłym - rodzina?

Już było kilka podobnych dyskusji na temat np eutanazji ale zastanawia mnie, co w tym wszystkim jest najważniejsze. Rozumiem, że dla katolika, wierzącego, że tylko Bóg ma prawo decydować o śmierci, będzie to naturalna śmierć, dla kogoś innego, kto np. osieroca malutkie dzieci może być ważne - łagodnie odejść, by zostać w pamięci najbliższych, nie jako wrak człowieka, umęczony cierpieniem, lecz jako osoba, jaką była do tej pory w tej rodzinie.

Też widziałam ten reportarz i to nie jest wg mnie żadne samobójstwo, to ulżenie sobie samemu w cierpieniu,kiedy wiadomo, że nie ma żadnego ratunku,a wszystkie metody leczenia zostały wyczerpane. Brittany na tę decyzję szykowała się od dawna,oczywiście,że chciała żyć,bo sama o tym wspominała, ale wiedziała, że dla Niej ratunku już nie ma,a zdawała sobie sprawę,  że Jej cierpienie może być  stokroć gorsze niż było. 

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Wstrzasajace-nagranie-w-sieci-Brittany-Maynard-umre-na-wlasnych-warunkach,wid,16950898,wiadomosc.html?ticaid=113cdb

18

Odp: śmierć na własnych warunkach

Ja mam wielką nadzieję, że jak mnie jakaś choroba zmoże, to będę na tyle jeszcze sprawna na ciele i umyśle żeby wyjąć z szuflady pistolet i załadować sobie kulkę w głowę. Ewentualnie sięgnąć po nóż i otworzyć sobie chociaż żyły na nadgarstkach.

Jakoś nie mam zaufania do tego, że ktoś mi jakąkolwiek możliwość eutanazji udostępni, wolę w tej materii polegać na sobie.
Nie boję się specjalnie, że mogę kiedyś stanąć przed koniecznością odebrania sobie życia, za to boję się tego, że mogę nie być w stanie nawet po ten cholerny nóż, czy co tam innego sięgnąć.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » śmierć na własnych warunkach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026