Pomimo tego, że jestem dorosła, cały czas użeram się z toksyczną mamusią. Od rozwodu było tylko coraz gorzej. Ta kobieta postanowiła, że mnie zniszczy. Przez nią nie mam znajomych, jedynie chłopak mnie wspiera. A dlaczego znajomych nie mam? A no mamusi bardzo przeszkadzałam kiedy wychodzę. Od 13go roku zycia na wieść o tym, że wychodze robiła się naburmuszona i wyręcała oczami. A jak wołałam pieniądze, nawet głupie 5zł bo się z koleżankami gdzies wybierałyśmy było jeszcze gorzej. Koleżanki oczywiście nie mogły mnie odwiedzać, jedynie w moje urodziny i to jeszcze najlepiej te, która mamuśka w miare akceptowała. Oczywiście zanim ktokolwiek do nas przyszedł musiałam posprzątać każde pomieszczenie. "Bo jeszcze ktos powie, że my brudasy" - mówiła za każdym razem. Dziś jestem dorosłą kobietą a mama nadal wtrąca się w moje życie jak może. Nadal uważa, że koleżanek mieć nie powinnam, bo ona miała i ona wie, że koleżanki są wredne i obgadują. Kiedy miałam 18 lat poddałam się i ograniczałam wyjścia tylko po to, żeby nie mieć awantur z mamą.
Oczywiście moje życie codzienne nie obyło się bez krytyki, "ty nic nie umiesz", "jak ty to kroisz, tak się nie kroi", "jesteś syfiarą, nie umiesz sprzątać" - to była norma. Miałam w salonie na podłodze trudne do czyszczenia drewno. Kiedyś postanowiłam dla mamy dokładnie na kolanach drewno umyć dwoma środkami, najpierw wyczyścić a potem umyć środkiem ochronnym. Salon był połączony z jadalnią, była to dosyć pokaźna przestrzeń. Kiedy kończyłam myć mama wróciła z pracy, gdy tylko mnie zobaczyła przeszła się po salonie w ubłoconych butach mówiąc "Co ty robisz? Przecież na tej podłodze jest syf!". Nie, nie było. Pod koniec mojego nastoletniego życia odzywki "ty szmato" lub "ale z was dwie dziw*i" były normą. Normą były codzienne awantury o nic.
Kiedy królowa mama wracała z pracy w salonie i kuchni musiało błyszczeć. Ona do dziś dnia jest święcie przekonana, że skoro ona pracuje dzieci powinny sprzątać, prać, gotować i załatwiać sprawy urzędowe. Kiedy to robiły - były grzeczne, cacy, zabierała nas na zakupy i siłą wręcz wciskała drogie rzeczy. Kiedy chciałam iść na studia,a nie podobał się jej kierunek, nie odzywała się 4 miesiące. Odmawiała pomocy finansowej. Z racji tego, że od dawna skłócona jest z całą swoją rodziną a mój ojciec ma nas gdzieś - było mi ciężko. Pomocy finansowej z żadnej strony a sami wiecie jak u nas się żyje. Czasami nie miałam co do buzi włożyć.
W moim rodzinnym domu racje miała tylko moja matka i to ona wiedziała najlepiej co jest dobre a co złe. Wszystko złego co się wydarzyło jest przez nas. Kiedyś zgubiła portfel - oczywiście przeze mnie i przez siostre. Chociaż ani jej ani mnie wtedy w mieście nawet nie było. "Bo ona przez nas ma nerwowe życie" - tak się usprawiedliwiała nam i wszystkim dookoła. Nigdy nie zostawiała na nas suchej nitki, zawsze opowiadała jakie z nami ma ciężkie życie. Z siebie natomiast robiła ofiare. Nigdy nie przeprosiła, że zraniła moje uczucia. Czasami płakała na pokaz, tak, żeby brały mnie wyrzuty sumienia. Nigdy psychicznie nie wspierała. Od małego uzależniała mnie od siebie finansowo.
Nieraz jej pyskowałam, już pod koniec życia z nią dostawałam napadów złości, histeryzowałam, nie spałam po nocach, bolały mnie okolice tarczycy. Cały komentarz mamuśki w sprawie to: "Matka to jedyna świętość na ziemi. Trzeba ją szanować. Ja się do swojej w życiu tak nie odezwałam jak ty."
Dziś jestem dorosła a mama wchodząc do mojej sypialni nadal czuje się jak u siebie. Otwiara szuflady tylko po to by pokazać swoją wyższość. Sama nie dam rady się uczyć i utrzymywać, ona mi troche pomaga finansowo. Mojego chłopaka oczywiście nigdy nie zaakceptuje, myśle głównym powodem jest to, że on zabrał jej "własność". Właściwie to tylko mój chłopak i wizja lepszej przyszłości z nim trzymają mnie przy zyciu. Gdyby nie on, nie wiem co by ze mną było.
Podobne tematy
Jesteś dorosła. Weź odpowiedzialność za siebie i swoje życie, wtedy toksyczna mamusia przestanie być problemem.
Z doświadczenia (niestety) wiem, że w takich sytuacjach jak Twoja, kiedy nie pomaga zupełnie nic, najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie pracy i wyprowadzka.
To się naprawdę udaje, nawet na studiach dziennych.
Jesteś dorosła. Weź odpowiedzialność za siebie i swoje życie, wtedy toksyczna mamusia przestanie być problemem.
Z doświadczenia (niestety) wiem, że w takich sytuacjach jak Twoja, kiedy nie pomaga zupełnie nic, najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie pracy i wyprowadzka.To się naprawdę udaje, nawet na studiach dziennych.
popieram ,po trzykroć popieram
również z doświadczenia wiem,ze trzeba uciac kontakt,zaczac być SAMODZIELNYM,nie wpuszczać jadu za prog,nie jest to trudne ,da się,bez problemu.........
możesz owszem probowac z nia rozmawiać itd.,ale to nic nie da,toksycy tak maja,na zmiane nie licz,bedzie tylko gorzej,musisz zrozumieć jednoONA TO ROBI-BO JESTES OD NIEJ ZALEZNA I JEJ NA TO POZWALASZ,nie masz 17 lat (chociaż ja miałam tylko trochę więcej jak się usamodzielniłam)zebys sobie miała nie dac rady,wierz mi studia można skonczyc za własne pieniądze,majac rodzine i male dzieci,zbieraj się stamtąd i zacznij zyc dla siebie,wiesz jaki to komfort -jak nikt ci nie ujada za plecami,nikt nie ocenia,nawet nie musisz odbierać od toksyczki telefonu,,mmmmmm miodzio......
Też uważam, że powinnaś po studiach i znalezieniu pracy wyprowadzić się. To normalna kolej rzeczy. Ja wyprowadziłam sie z domu znacznie wczesniej i wogóle tego nie żałuję a nawet uważam , że to mnie uratowało. Potrzebujesz oddechu i jako dorosła osoba stanowienia już o sobie.
Wydaje mi się, że twojej matce jest ciężko samej ze sobą. Gdyby stała się szczęsliwsza to i Wam byłoby lepiej.
Nie musisz z nią zrywać relacji ale powinnaś zacząć żyć własnym życiem.
Powodzenia
Szkoda, że w Polce jest niemożliwością skończyć studia dzienne bez większej pomocy rodziców. To boli mnie bardzo ponieważ chciałabym się uczyć a z drugiej strony chciałabym być wolna. Nie da się skończyć medycyny zaocznie. Co ja z tego życia mam, wiecznie tylko to czego ne chce.
Cynicznahipo: Żebym ja miała tyle hajsu i odwagi, żeby spróbować się uwolnić, albo chociaż babcie czy ciocie co sypnie raz na ruski rok 5 dyszek.
Oliwka73: Mam nadzieje jakoś wytrzymam do końca. Szkoda mi jej, chciałabym jej pomóc, nawet nie wiem czy ona jest toksyczna, czy dolega jej coś innego, bo ona odizolowałą się dosłownie od każdego. Zero koleżanek, zero rodziny, jedynie co to czasem odwiedza swoją młodszą siostre i tyle. I dzieci tej sieotry zdarza się jej też po kątach ustawiac.
Nie, to nie jest niemożliwość. Tysiące ludzi tak robią i dają sobie radę.
Ja nie miałam pieniędzy, ani pomocy od rodziny, a i tak sobie poradziłam.
ehhh jaj uż spać nie mogę... Oczywiście przez mamusie. Znalazła sobie nową formę znęcania się nade mną - wydzwania do rodziny mojego chłopaka. Żali im się, że jestem baaaardzo niedobrą córką, że nie pracuję i że się nie uczę. Co jest bzdurą, uczę się i oczywiście pracy poszukuję. Na koniec dodaje tym ludziom, żeby nie mówili, że ona dzwoniła bo ona się tylko o mnie martwi.
Dziś dowiedziałam się od siostry mojej matki, że nagle zaczęła się kontaktowac z ojcem. Od lat są po rozwodzie i gadaja prawie nigdy. I nagle sa najlepszymi przyjaciółmi, matka go namówiła, żeby zadzwonił do mojego chłopaka i kazał mu ze mną zerwać. Niestety nie zdobyła jego numeru. U mojego chłopaka czuję sie przez moją matkę intruzem. Do tej pory wydzwaniała tylko po rodzinie i gadała głupoty na mój temat, ale ona zaczyna dzwonić do obcych ludzi. Jak się o tym dowiedziałam to miałam jej ochotę patelką w łeb przywalić.
Edytka jesteś poważna czy po prostu przesadzasz. Powiadasz matka jest toksyczna. Rozumiem, rodzice tacy są czasam. Twoja matka jest toksyczna, gdyż rozwiodła się z mężem, a może tata z twoją matką, bo nie mógł wytrzymać. Ty powinnaś postawić na swoim, porozmawiać z nią normalnie. Powiedzieć jej, że jestem dorosła coć nie wiem ile ty masz lat.Zakładam , że skończyłaś 22 gdyż studiujesz medycynę. Medycyna to trudny kierunek wymagający spokoju, skupienia i ciężkiej pracy do nauki. To twój atut aby matce przetłumaczyć, że albo skończę studia medyczne albo skończe w sklepie za ladą. Myślę, że medycyna jest twoim powołaniem. Jeśli chodzi o pracę, pracę można znaleźć , tylko zależy to od tego, co potrafisz robić , jakie masz predyspozycje. I jeszcze wszystko uzależnione w jakiej miejscowości mieszkasz choć to nie jest jakimś murem nie do przejścia.
Jak zauważyłem ty się skupiasz na matce, po za swoim chłopakiem świata nie widzisz. Chłopak to jedno, matka to drugie. Masz pretensje do matki, a może ona coś widzi w twoim chłopaku czegoś nie odpowiedniego, a może po prostu nie może sobie sama ze sobą poradzić i potrzebuje psychologa. Wracając do ciebie, to piszesz, że otrzymujesz to czego nie chcesz , gdyż na tym się skupiasz to tego otrzymujesz więcej. Mało tego sytuacja rodzinna nie jest najlepsza, ale trzeba zacisnąć zęby i skończyć najpierw szkołę. A jaką ty kierunek w tej medycynie robisz?
Jak się o tym dowiedziałam to miałam jej ochotę patelką w łeb przywalić.
?????????????
Biedni przyszli pacjeci ????
Edytka jesteś poważna czy po prostu przesadzasz. Powiadasz matka jest toksyczna. Rozumiem, rodzice tacy są czasam. Twoja matka jest toksyczna, gdyż rozwiodła się z mężem, a może tata z twoją matką, bo nie mógł wytrzymać. Ty powinnaś postawić na swoim, porozmawiać z nią normalnie. Powiedzieć jej, że jestem dorosła coć nie wiem ile ty masz lat.Zakładam , że skończyłaś 22 gdyż studiujesz medycynę. Medycyna to trudny kierunek wymagający spokoju, skupienia i ciężkiej pracy do nauki. To twój atut aby matce przetłumaczyć, że albo skończę studia medyczne albo skończe w sklepie za ladą. Myślę, że medycyna jest twoim powołaniem. Jeśli chodzi o pracę, pracę można znaleźć , tylko zależy to od tego, co potrafisz robić , jakie masz predyspozycje. I jeszcze wszystko uzależnione w jakiej miejscowości mieszkasz choć to nie jest jakimś murem nie do przejścia.
Jak zauważyłem ty się skupiasz na matce, po za swoim chłopakiem świata nie widzisz. Chłopak to jedno, matka to drugie. Masz pretensje do matki, a może ona coś widzi w twoim chłopaku czegoś nie odpowiedniego, a może po prostu nie może sobie sama ze sobą poradzić i potrzebuje psychologa. Wracając do ciebie, to piszesz, że otrzymujesz to czego nie chcesz , gdyż na tym się skupiasz to tego otrzymujesz więcej. Mało tego sytuacja rodzinna nie jest najlepsza, ale trzeba zacisnąć zęby i skończyć najpierw szkołę. A jaką ty kierunek w tej medycynie robisz?
No ja jej nie jestem w stanie siłą zaciągnąc do psychologa, ona nie da sobie nic powiedzieć. A mój chłopak to najnormalniejszy w świecie facet, porządny ułożony, bardzo o mnie dba i aż sie dziwie, że on to wytrzymuje. Nie wiem jak przekonac moją mamę, że lepiej by było porozmaiwac w obecności specjalisty, jak podejśc ta zaborczą w swej toksyczności kobietę, nie wiem może ja z siebie wariatke zrobie to wtedy pójdzie
Biedni przyszli pacjeci ????
No biedna Ty, jak ja Ci współczuję, łącze się z Tobą w bólu ![]()