Witam!Być może większość z was stwierdzi,ze nie ma tu się nad czym zastanawiać ale jak dla mnie jest to poważny problem który chce rozwiązać.
Jestem z chłopakiem ponad rok. Nasz związek jak i wszystko inne potoczyło się bardzo szybko. Po miesiącu spotykania zamieszkała z nim u jego rodziców. To on to zaproponował i nie chciał słyszeć odmowy. Miałam wtedy trudny okres w domu ( rodzina nie chciała go zaakceptować, uważali ze to wszystko z nim za szybko się zaczelo). Po pół roku mieszkania z rodzicami wynajelismy mieszkanie. I tu właśnie zaczyna się problem.Od tego czasu gdy jesteśmy "na swoim" zaczęły się kłótnie i nieporozumienia. Ostatnie tygodnie to już prawdziwa tragedia. Na zmianę kłótnia godzinie się. Tydzień temu przyszedł nawet z kwiatami a dzisiaj stwierdził że to koniec. Ze on nie chce dłużej tego ciągnąć. Ze nie pasujemy do siebie. I pytanie kto zostaje w mieszkaniu a kto się z niego wyprowadza. Nie chce tak tego kończyć. Zależy mi na nim. Dodam jeszcze ze dla niego przeprowadziłem się do innego kraju, zaniedbalam koleżanki i znajomych. Nie wiem co robić... powiedziałam mu żeby jeszcze się zastanowił i jak wróci z pracy żebyśmy na spokojnie porozmawiali. Jak mam go przekonać żeby jeszcze się nie rozstawac?
Podobne tematy
Skoro on Cię już nie chce, to wyprowadź się z godnością, zamiast się płaszczyć przed nim. Pewnie mu się znudziłaś i tyle, łatwo przyszło, łatwo poszło. Mieszkanie z chłopakiem po miesiącu znajomości? Nawet się jeszcze nie znaliście. Tak to się zazwyczaj kończy niestety. Chłopak dostał wszystko łatwo na tacy i się znudził. Nie masz o co walczyć, o uczucie się nie walczy, to poniżające dla kobiety. On już Cię nie chce więc się spakuj i wyprowadź.
No co nagle to po diable. Z młodszych lat wiem, że faceci lubią gonić za króliczkiem, a jak dostają go za szybko to niestety szybko im sie nudzi. Widocznie facet to ewidentny zdobywca. Wyprowadź się, nie rób scen, postaraj się przyjąć to wszystko z chłodem, mimo że boli. Facet jeśli coś czuje, to zacznie myśleć nad tym wszystkim. A jak nie? to widocznie szkoda zachodu na niego .
Tak po prostu zabrać co moje i się wyprowadzić? Nie próbować jakoś tego wyjaśnić?
Tak po prostu zabrać co moje i się wyprowadzić? Nie próbować jakoś tego wyjaśnić?
Nie tak poprostu spakowac jego i niech Spada, z jakiej parafi ty masz sie wyprowadzac
Ja i on napisał/a:Tak po prostu zabrać co moje i się wyprowadzić? Nie próbować jakoś tego wyjaśnić?
Nie tak poprostu spakowac jego i niech Spada, z jakiej parafi ty masz sie wyprowadzac
W sumie masz racje, po co Ona ma zmieniać swoje życie, niech on się wyprowadza, skoro nie czuje tego czegoś, co ludzie nazywają miłością.
Ja i on napisał/a:Tak po prostu zabrać co moje i się wyprowadzić? Nie próbować jakoś tego wyjaśnić?
Nie tak poprostu spakowac jego i niech Spada, z jakiej parafi ty masz sie wyprowadzac
No niby tak ale mieszkanie wynajmujemy we dwóch. On jest ta pierwsza osoba ja jakby współwłaścicielem ( tak to tutaj wyglada) i wydaje ki się za ja sama nie będę mogła wynajmować dalej tego mieszkania. Z resztą taj do końca to ja nie chce tego wszystkiego kończyć...
ZlaKobieta33))))) napisał/a:Ja i on napisał/a:Tak po prostu zabrać co moje i się wyprowadzić? Nie próbować jakoś tego wyjaśnić?
Nie tak poprostu spakowac jego i niech Spada, z jakiej parafi ty masz sie wyprowadzac
No niby tak ale mieszkanie wynajmujemy we dwóch. On jest ta pierwsza osoba ja jakby współwłaścicielem ( tak to tutaj wyglada) i wydaje ki się za ja sama nie będę mogła wynajmować dalej tego mieszkania. Z resztą taj do końca to ja nie chce tego wszystkiego kończyć...
Ale on to juz zrobil za ciebie , nie chce z toba byc i pozostaje ci to zaakceptowac co tu jest do wyjasniania
ZlaKobieta33)))))- czy Ty również swój związek przekreślilabyś lub przekreślilas tak szybko?
ZlaKobieta33)))))- czy Ty również swój związek przekreślilabyś lub przekreślilas tak szybko?
Jakby mi ktos powiedzial ze to koniec , nie pasujemy do siebie i nie chce tego ciagnac a pozniej zapytal to kto zostaje w mieszkaniu ja czy ty to bym nawet pol minuty sie nie zastanawiala sie nad ratowaniem tego pseudo zwiazku.
Ale Twój związek został przekreślony przez twojego partnera, a nie przez Złą Kobietę. Chcesz się płaszczyć przed nim mimo że Ci mówi wprost, że to koniec - to żenujące. A to, że olałaś koleżanki dla niego nie ma żadnego znaczenia, to była twoja decyzja a nie jego wymóg.
ZlaKobieta33)))))- czy Ty również swój związek przekreślilabyś lub przekreślilas tak szybko?
Ale ty nie musisz nic przekreślać - to już się stało. Ty po prostu nie chcesz tego przyjąć do wiadomości.
Ale Twój związek został przekreślony przez twojego partnera, a nie przez Złą Kobietę. Chcesz się płaszczyć przed nim mimo że Ci mówi wprost, że to koniec - to żenujące. A to, że olałaś koleżanki dla niego nie ma żadnego znaczenia, to była twoja decyzja a nie jego wymóg.
Nie mowie ze to jest wina ZlaKobieta33))))) tylko chodziło mi o to czy wszystko mamy od razu rzucać i burzyć przez jedno słowo. Miałam na myśli to ze czasami chyba warto spróbować coś naprawić a nie od razu wyrzucać to do kosza. Być może teraz wymyślam i przez emocje nie patrzę na to trzeźwo tak jak inni. Chyba ciężko mi się z tym pogodzić i wymyślam co zrobić żeby jeszcze to naprawic
Ale wyprowadzka, nie musi oznaczać końca waszej znajomości. Może po prostu potrzebujecie od siebie odetchnąć, zdystansować się trochę. Jak widzisz sama, za szybko to wszystko poszło, nie poznaliście się za dobrze, a tu już wspólne mieszkanie, rachunki, pranie brudnych skarpetek. Jeśli mi by facet powiedział, żebym się wyprowadziła(z tym, że mówimy tu o normalnej rozmowie, a nie podczas kłótni), to bym to zrobiła. Chcecie się całkowicie do siebie zniechęcić? Od miłości do nienawiści cienka linia..
Ewentualnie mogłabyś na spokojnie zastanowić się czego chcesz od niego, jakiej zmiany oczekujesz i w czym, i wytłumaczyć mu, jednocześnie wysłuchać jego, i również spróbować się dostosować. Próbować zawsze można, trzeba tylko wiedzieć kiedy warto powiedzieć sobie dość-nie pasujemy do siebie i przestać się męczyć.
Ale wyprowadzka, nie musi oznaczać końca waszej znajomości. Może po prostu potrzebujecie od siebie odetchnąć, zdystansować się trochę. Jak widzisz sama, za szybko to wszystko poszło, nie poznaliście się za dobrze, a tu już wspólne mieszkanie, rachunki, pranie brudnych skarpetek. Jeśli mi by facet powiedział, żebym się wyprowadziła(z tym, że mówimy tu o normalnej rozmowie, a nie podczas kłótni), to bym to zrobiła. Chcecie się całkowicie do siebie zniechęcić? Od miłości do nienawiści cienka linia..
Ewentualnie mogłabyś na spokojnie zastanowić się czego chcesz od niego, jakiej zmiany oczekujesz i w czym, i wytłumaczyć mu, jednocześnie wysłuchać jego, i również spróbować się dostosować. Próbować zawsze można, trzeba tylko wiedzieć kiedy warto powiedzieć sobie dość-nie pasujemy do siebie i przestać się męczyć.
W tym problem ze ja do końca nie wiem o co mu chodzi. Zdarzały nam się kłótnie ale to zawsze o pierdoly i po godzinie dwóch było już normalnie. Wiem ze go to denerwuje gdy mówię mu żeby ograniczył w jakimś stopniu kontakty z kolegami. Tez chciałabym czasem gdzieś z nim wyjść we dwoje a nie zawsze mieć świte jego kolegów przy sobie. Byc może on tez czuje się ograniczony bo praktycznie tylko on z jego kolegów ma dziewczynę z którą mieszka... chce z nim jeszcze raz gdy wroci z pracy na spokojnie porozmawiac co komu nie pasuje i czy da się to jeszcze naprawić. Tydzien temu po malej klotni przyszedl z kwiatami (czego nigdy nie robil) przepraszal ze wybral czas z kolegami zamiast mnie. Obiecywal ze to zmieni i ze mnie bardzo kocha. A teraz wuskakuje z takim tekstem Najgorsze jest to ze w poniedziałek mamy rocznicę i praktyczne przez ostatni miesiąc kombinowalam co dla niego kupic. Zamówiłam bilety na wycieczkę (Brazylia-zawsze chciał tam pojechac) i nie wiem czy mu to mówić czy poprostu wszystko odwołać.