Witam. Dręczy mnie pewien problem, otóż tak jak w temacie mój chłopak nie chce poznać mnie swoim rodzicom. Sprawa wygląda tak: Ja pochodzę z pewnego miasta z kolei on z miejscowości położonej 20 km. Kilka miesięcy temu wyprowadził się z rodzinnego domu i zamieszkał w moim mieście. Po pewnym czasie poznaliśmy się. Początkowo spotykaliśmy się głównie na mieście. po ok tygodniu bycia razem zaprosiłam go do siebie, ponieważ chciałam zapoznać go swoim rodzicom. Ma z nimi teraz bardzo dobry kontakt, często gdy przychodzimy do mnie to nawet nie idziemy do mojego pokoju tylko siedzimy kilka godzin z moimi rodzicami. On do swoich rodziców jeżdził zawsze średnio raz w tygodniu, ponieważ mieszkali zaledwie 20km od niego. Nigdy nie zaproponował bym pojechała z nim do jego rodzinnego domu. Nie zwracałam uwagi na to do pewnego czasu. Kiedys była taka sytuacja, że w pewną niedzielę mieli go odwiedzić rodzice. Ja zawsze spie u niego w weekendy i cały weekend spędzamy razem. i własnie kiedyś oznajmił mi, że przyjeżdzają do niego rodzice na obiad. Nie wspomniał nawet słowem o tym, żebym też była i że jest okazja by się z nimi poznać. Z kolei ja nie chcąc się na siłę wpraszać oznajmiłam, że w ten dzień najwyżej rano pójdę do swojego domu a wrócę jak jego rodzice pojadą. On przystał na to odrazu, nie wspominając bym została. Powiedział "no ok możemy tak zrobić". Potem tylko dodał "nie no jak chcesz to w sumie możesz też przyjść"...oczywiście nie przyszłam. Po ok 2 tygodniach zaczęło mnie to już męczyć. Wygarnęłam mu, że boli mnie to, że on zna moich rodziców których przedstawiłam mu już na wstępie związku, a on mimo, że jedzie do rodziny co tydzień nigdy mnie nie zabierze. Powiedziałam, że boli mnie to, że jego byłe normalnie do niego przychodziły a mnie nie chce przedstawić. powiedziałam, że jeśli planujemy coś poważnego to powinien chcieć mnie przedstawić swoim rodzicom, tymbardziej że jego byłe miały tą możliwość, mimo że nie były niby dla niego tak ważne jak ja. On powiedział, że to dlatego że mieszka teraz poza domem a nie w rodzinnym domu i że jego mame już znam. Miałam ją okazję poznać w jednym ze sklepów w których pracowała. Mówił też, że się wstydzi tego że ma niejasną sytuację z ojcem, oczywiście wiem o co chodzi więc nie wiem czego się wstyddzi. dodałam również że tymbardziej mi przykro, że przed innymi się nie wstydził ojca. Powiedziałam mu, że przez to że nie pozna mnie swoim rodzicom to czuję się mniej powaznie traktowana niż jego byłe. po tygodniu od tej rozmowy on nagle łaskawie zaprosił mnie do domu. oczywiście uniosłam się honorem i powiedziałam, że nie chcę jechać bo mam wrażenie że to takie wymuszone na siłę. i że gdybym mu nie wygarnęła tego to pewnie by nie wpadł na to by mnie zaprosić do siebie. On odpowiedział że bez tej rozmowy tez by mnie zabral do siebie bo mial to w planach tylko ja go niby uprzedziłam tą rozmową (w której wygarnelam mu co mnie boli). Nie wierzę że miał w planach mnie akurat zabrać do siebie i poznać rodzicom skoro miał ku temu okazję 2 tygodnie wczesniej gdy oni przyjechali do niego a przystal na to bym wtedy sie "ewakuowala". Poza tym podczas rozmowy w ktorej powiedzialam co mnie boli, ani slowem nie wspomnial ze chcialby mnie poznac rodzicom, wrecz przeciwnie-tlumaczyl czemu mnie nie zaberal nigdy do siebie. od tego momentu czyli przez 2 miesiace kilka razy wspominal zebym z nim jechala ale ja oczywiscie odmawialam. Powiedzcie mi co myslec? Czy jechac do niego? nie zalezy mi na tym by miec jakis kontakt z jego rodzicami bo jest mi to obojetne. ale uwazam ze skoro myslimy o sobie poweznie to powinnam jego rodzicow oficjalnie poznac, tymbardziej ze inne mialy do tego prawo bez dawania zadnych aluzji. Wypowiedzcie sie na ten temat co myslicie.
Podobne tematy
Jak długo jesteście razem? Trochę nie rozumiem Twojego parcia na poznanie rodziców. Mam wrażenie że masz jakieś obawy.
jestesmy ze soba pol roku. moje "parcie" pojawilo sie po 4 miesiacach. i bylo z mojej strony to jednorazowe. a poawilo sie "parcie" dlatego ze wiem ze swoje byle przedstawial swoim rodzicom.
Nie każdy związek jest taki sam, nie każdy rozwija się w takim samym tempie. Jeśli nie masz innych powodów do niepokojów to wyluzuj bo przesadzisz.
tylko jesli chodzi o to ze nie kazdy zwiazek rozwija sie w tym samym tempie to po co mowi ze o nikim nie myslal tak powaznie jak o mnie z wzgledem nikogo nie mial takich planow?
6 2015-04-04 22:19:47 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-04-04 22:20:29)
to po co mowi ze o nikim nie myslal tak powaznie jak o mnie z wzgledem nikogo nie mial takich planow?
A myślisz, że by Ci powiedział "jesteś fajna, ale sorry moja była jeszcze fajniejsza". Przecież to by był strzał w stopę! Z całym szacunkiem, ale pół roku to nie jest długo. Nie wiem po jakim czasie przedstawiał te "swoje byłe", ale faktycznie trochę inna sytuacja, gdy mieszkał z rodzicami i one go odwiedzały, więc chcąc czy też nie- poznały rodziców. Coś pisałaś, że "miałaś okazję poznać jego mamę w sklepie", ale w sumie nie wiem, czy tylko na okazji się skończyło czy też poznałaś. Jeśli nie- jesteś pewna, że wiedzą o Twoim istnieniu?
powinien chcieć mnie przedstawić swoim rodzicom, tymbardziej że jego byłe miały tą możliwość, mimo że nie były niby dla niego tak ważne jak ja
To samo, co wyżej. Wcale nie podważam tego stwierdzenia, ale też bierz poprawkę na to, że cóż innego miał Ci powiedzieć?
To, że Ty go szybko ze swoją rodziną poznałaś wcale nie znaczy, że on to samo ma zrobić. Może nauczony doświadczeniem stwierdził, że nie ma co się śpieszyć z tym zapoznawaniem. Może jego rodzina przywykła do tego, że jednego dnia jest dziewczyna, następnego nie... a po tygodniu inna. W takiej sytuacji nie zdziwiłabym się, gdyby te jego "miłości" z przymrużeniem oka traktowali.
Ja po pół roku związku jeszcze nie przedstawiłem rodzicom żadnej dziewczyny bo dla mnie to spore zobowiązanie myślę że dla wielu facetów tak samo.
Ja po pół roku związku jeszcze nie przedstawiłem rodzicom żadnej dziewczyny bo dla mnie to spore zobowiązanie myślę że dla wielu facetów tak samo.
I tu się mylisz.
Nie mniej dziewczyna ma pełne prawo poznać rodziców swojego faceta w takim terminie jakim chce, a nie facet ją zbywa.
Albo coś kręci, albo się wstydzi własnych rodziców.
Czasem poznanie rodziców rozwiązuje dużo spraw. Może nie od razu na pierwszym spotkaniu z nimi ale przy częstrzych spotkaniach można zauważyć.
Może to jakaś patologiczna rodzina, a dziewczyna nie chce się pakować w taką rodzinę.
Nie pomyślałeś o tym.
Na tej zasadzie to powinien po pierwszej randce przesłać jej CV i drzewo genealogiczne całej rodziny bo nóż widelec gdzieś czyha patologia. To chłopak ma pełne prawo przedstawić dziewczynę rodzicom wtedy kiedy uważa za stosowne. Niektórzy rodzice lubią poznawać co chwila nowe dziewczyny swoich synów, a innym wystarcza jak poznają wyłącznie kobietę co do których syn ma naprawdę poważne plany. I takie wpychanie się na siłę dziewczyny dla mnie zalatuje desperacja. Sugestii o nie pakowaniu się w patologiczna rodzinę nawet nie skomentuje, bo takie zachowanie świadczyloby o wyrachowaniu i kilku innych nienajlepszych cechach.
Chłopak jak pisałaś ma jakąś nie jasną sytuację z ojcem i tu jest jakiś problem. Jednak nic nie stało na przeszkodzie żeby zaprosił Ciebie i swoją mamę na kawę czy coś tak, żeby Was zapoznać.
Kiedy zaprosił Ciebie w końcu do swojego domu rodzinnego trzeba było nie unosić się honorem było by po sprawie a tak problem narastał do teraz a jemu było wszystko jedno skoro odmówiłaś.
11 2015-04-05 01:28:14 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-04-05 01:29:35)
Nie wiem jak naprawdę wygląda sytuacja w Jego domu rodzinnym, ale troszkę przesadziłaś
. Nie ważne jest kiedy, ALE w jaki sposób (!) się poznaje rodziców partnera/partnerki.
Co jest bardziej zobowiązujące:
- szybkie przedstawienie dziewczyny rodzicom, przy okazji przyjścia do domu,
- późne przedstawienie dziewczyny rodzicom, przy oficjalnym i wielogodzinnym spotkaniu z obiadem.
Odpowiedź jest oczywista.
Musisz też zdać Sobie sprawę, że każdy ma własne podejście do tego typu spraw. Jedni chcą jak najszybciej poznać rodziców ukochanej osoby, niektórzy wolą z tym poczekać, gdy związek wejdzie na bardzo poważny tor
. Nie można w tych aspektach wymagać rewanżu - ja ci przedstawiłam/em to teraz twoja kolej.
Zapewne dla Niego przedstawienie Ci własnych rodziców nie było tak ważne i nic by nie zmieniło w postrzeganiu Waszego związku. Jednak nie zdawał Sobie sprawy, jak dla Ciebie jest to ważne - prawdopodobnie byłe szybko poznawały rodziców z przypadku/musu, niż Jego samej chęci. Wyraźnie zasygnalizowałaś Mu własną opinię na ten temat i chce Ci (nie Sobie!!!!) sprawić przyjemność chcąc zabrać Ciebie do domu.
Porozmawiajcie szczerze, aby Obie strony wiedziały o Sobie w tych aspektach więcej.
Raz piszesz, że zależy ci żeby poznać jego rodziców później, że nie. Nie zaprasza cię jest ci źle, zaprasza odmawiasz. Facet pewnie nie wie o co chodzi. Najpierw chcesz poznać jego rodziców, a później nie chcesz pojechać. Gorzej by było gdyby wiedząc, że chcesz poznać jego rodziców za wszelką cenę nie chciał dopuścić do spotkania. Może po prostu nie wiedział, że poznanie jego rodziców jest dla ciebie tak ważne, a jak mu już to powiedziałaś to chce cię zaprosić. Sama stwarzasz problemy tam gdzie ich nie ma. Faceci nie zawsze się domyślają czego chce kobieta, może mu nawet przez myśl nie przeszło, że chcesz poznać jego rodziców.
I tak najlepszy jest główny argument "bo inne poznały, to ja też chcę! przecież nie będę gorsza!". Jeszcze rozumiem, gdybyś napisała, że jesteś rodzinna i zależy Ci na budowaniu ciepłych relacji z jego rodzicami bla, bla. Ale, nie! Ty jesteś zwykłą egoistką i tylko zaczynasz jakąś głupią "rywalizację" z jego byłymi.
Dla przykładu. Ja moją "teściową" poznałam po jakimś miesiącu, znaczną część rodziny mojego faceta- po niecałych dwóch. Dla mnie osobiście to było trochę za szybko i nawet próbowałam się jakoś wykręcać (tym bardziej, że nie należę do osób zbytnio "rodzinnych"), ale jemu na tym zależało. Oni, oczywiście byli ciekawi z kim mój chłopak się spotyka itd., tak poszło. Ja jego przedstawiłam znacznie później (więcej niż pół roku związku). Nie wstydziłam się go, chciałam z nim być. Po prostu też chciałam "mieć pewność", że coś poważnego się kroi . Poza tym, nie chciałam przedstawiać kogoś, kogo tak na prawdę sama znam słabo (nie oszukujmy się- cóż to jest miesiąc czy dwa?).
Po tych akcjach i fochach na jego miejscu ostro bym się zastanawiała czy warto Cię poznawać z rodzicami,skoro emocjonalnie jesteś niestabilna..najpierw go zmuszasz, jak już przymusisz,to nie idziesz,bo nie... na miejscu faceta bym się w ogóle do takiej histeryczki zdystansowała. Zastanów się mocno nad sobą.