Witam szanowne panie i pewnie nie tylko...
Jestem samotnym ojcem wychowującym 17 letniego już syna. Niestety nie jestem typem "macho" i nie panuję nad tym co się dzieje w domu, w skutek czego to On rządzi mną a nie ja Nim. Staram się jak mogę, ale niestety bez skutku...
Od początku może... Mój związek rozpadł się rok temu, po kilkunastoletniej batalii o niemal wszystko. To moja żona była tą osobą, która decydowała o wszystkim. Ja nie umiałem się przeciwstawić i jedynym moim celem było dostosowanie się do sytuacji. Szkoda czasu na pisanie genezy, ale generalnie starałem się spełnić Jej oczekiwania względem poziomu życia. Poza długami, które z tego wynikły, pozostał poważniejszy problem. Nie udało mi się stworzyć takiego domu, o jakim marzyłem. Domu, który byłby pełen ciepła i miłości. Domu, w którym obowiązywałyby zasady. Na narzekania pewnie za późno, ale pożalić się można ![]()
Po rozstaniu syn był niby zadowolony, ale widać było, że w środku bardzo przeżywa. Chce być prawdziwym facetem, który "nie będzie taką ciotą jak ja". Nie potrafi zaakceptować swojej wrażliwości. W jego mniemaniu facet musi być silny i gardzi mną dlatego, że ja taki nie jestem...
Nie umiem poradzić sobie z tą sytuacją i nawet nie wiem do kogo się zgłosić z prośbą o pomoc... Jestem na skraju załamania, ale martwię się przede wszystkim o Niego.
Powinienem postawić przed Nim pewne granice, ale On je prawie wszystkie już przełamał. Robi co chce, chodzi do szkoły kiedy chce, a nie mam jak go zmusić. Próbuję z nim rozmawiać, przekonywać go argumentami, ale coraz rzadziej pomaga...
Sam nie wiem co mam robić i ...wiem, że chyba nikt mi nie pomoże, ale chciałem chociaż się "wypisać"...
Podobne tematy
Syn jest prawie pełnoletni i niewiele jest czasu na "wychowanie". Co ja bym zrobiła...? Trzymałabym krótko... Nie chodzisz do szkoły...? wszystko bym poucinała..Nie ma kieszonkowego, odcięłabym internet, przestała opierać tyłek, gotować... Radz sobie sam skoro jesteś "dorosły" Koleżanka mojej mamy została z synem 16 letnim sama i też straciła nad nim kontrole...Poucinała mu wszystko, nawet telewizji nie było...Powiedział że albo mu to udostępni albo on się wyprowadzi, wieć co ta zrobiła...? otworzyła drzwi i powiedziała "skoro tak droga wolna, pakuj się" Honor nie pozwolił zrobić inaczej i chłopak jak powiedział tak zrobił...Po 2 dniach a jednej nocy wrócił skruszony i może nie jest jak w bajce ale żyje im się znacznie lepiej, zaczął chodzić do szkoły,pomaga jej w domu, co prawda koledzy są na 1 miejscu ale to chyba taki wiek po prostu...myślę że cel osiągnęła, każde dziecko jest inne. nie znam Twojego syna ale wiem jedno zacznij stawiać granice i bądź konsekwentny. Może udaj się do szkolnego pedagoga i porozmawiaj o problemie?