hej, opiszę wam moją historię.
mój facet wyjechał na kilka miesięcy za pracą za granicę. ja zostałam sama. jest z nim słaby kontakt, bo mówi że ciągle pracuje, więc właściwie przestałam się narzucać i robić z siebie idiotkę.
ale mam swoje problemy z rodziną, pracą i chciałabym się komuś wyżalić. i kimś takim się stał pewien koleś, którego w sumie znam dłużej niż mojego faceta. od zawsze mieliśmy b dobry kontakt. trochę on podupadł jak poznałam swojego. ale teraz to wróciło ze zdwojoną siłą.
piszemy całymi dniami, do bardzo późna. nawet w pracy, a on nawet w domu, mimo, że jest żonaty. bardzo mi pomaga, ale w sumie nie wiem czy to jest do końca w porządku wobec mojego.
nie wiem co mam robić, czuję, że źle robię, ale mi to naprawdę pomaga i kolega stał się kimś wyjątkowym. tak bardzo dużo wie o mnie, znacznie więcej niż mój facet. gdyby nie on, to już pewnie bym wylądowała w kaftanie.
1 2017-09-06 15:12:51 Ostatnio edytowany przez lidka.k (2017-09-06 15:13:34)
2 2017-09-06 15:25:31 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-09-06 15:26:28)
nie wiem co mam robić, czuję, że źle robię, ale mi to naprawdę pomaga i kolega stał się kimś wyjątkowym. tak bardzo dużo wie o mnie, znacznie więcej niż mój facet. gdyby nie on, to już pewnie bym wylądowała w kaftanie.
Możesz to dalej prowadzić jako przyjaźń. Może się skończyć na seksie, to będzie zdrada. Ale faktycznie istnieje potrzeba mieć kogoś bliskiego z kim możemy szczerze porozmawiać. Najcięższe jest ułożenie spraw wokół seksu... i najbardziej stabilne jest jeśli mu się podobasz, to możecie o tym rozmawiać, on się może "wyrazić" z tym pożądaniem, ale możecie się umówić, że seks nie jest możliwy. Miałem takie przyjaźnie, mniej lub bardziej erotyczne, bez seksu. Skończyły się po jakimś czasie. Ustalonych granic się nie przekracza, nawet jak wiemy że byśmy chcieli.
Na razie nic złego sié nie dzieje. Nie wykroczyło poza granice przyjaźni. Potrzebujesz bliskiej osoby, pomocy, i kims takim jest ten przyjaciel. Nie ma w tym nic niewłaściwego.
Jakie są Twoje plany co do związku? Jak długo planujesz to ciągnąć na odległość?
4 2017-09-06 15:46:56 Ostatnio edytowany przez lidka.k (2017-09-06 15:50:05)
Możesz to dalej prowadzić jako przyjaźń.
zamierzam.
Może się skończyć na seksie, to będzie zdrada.
oh, thanks, captain obvious!
Ale faktycznie istnieje potrzeba mieć kogoś bliskiego z kim możemy szczerze porozmawiać.
jw
Najcięższe jest ułożenie spraw wokół seksu... i najbardziej stabilne jest jeśli mu się podobasz, to możecie o tym rozmawiać, on się może "wyrazić" z tym pożądaniem,
tak, podobam mu się. wyraził się z tym już dawno temu. tak, rozmawiamy o tym i o innych rzeczach.
ale możecie się umówić, że seks nie jest możliwy.
tak ustaliliśmy. nie tylko ze względu na mnie.
Miałem takie przyjaźnie, mniej lub bardziej erotyczne, bez seksu.
gratuluję(?)
Skończyły się po jakimś czasie.
szkoda(?)
Ustalonych granic się nie przekracza, nawet jak wiemy że byśmy chcieli.
niektórzy mówią, że granice są po to by je przekraczać
Jakie są Twoje plany co do związku? Jak długo planujesz to ciągnąć na odległość?
utrzymać to tak długo jak to możliwe. to chyba oczywiste
No dobrze... to czego w takim razie oczekujesz? Masz wyrzuty sumienia że masz przyjaciela a chłopak o tym nie wie? Niektórzy to nazywają zdradą emocjonalną. Chcesz powiedzieć chłopakowi? Zgody potrzebujesz?
Kluczowe pytanie -- gdzie Cię boli? Co byś chciała?
6 2017-09-06 15:57:50 Ostatnio edytowany przez lidka.k (2017-09-06 16:01:40)
No dobrze... to czego w takim razie oczekujesz?
opinii, oceny
Masz wyrzuty sumienia że masz przyjaciela a chłopak o tym nie wie?
tak i nie. on o nim wie. ale nie wie o czym piszemy. i jak bardzo jest to 'zaangażowane'. z obu stron.
Niektórzy to nazywają zdradą emocjonalną.
a niektórzy seksu oralnego nie uznają za seks. ergo, za zdradę też nie.
Chcesz powiedzieć chłopakowi? Zgody potrzebujesz?
nie chcę. chcę opinii, czy to nie zaszło za daleko.
Kluczowe pytanie -- gdzie Cię boli? Co byś chciała?
boli to że z moim facetem takich rozmów nigdy nie miałam. pełnych szczerości i wyznań. wzajemnego zrozumienia.
chciałabym się dowiedzieć czy tak bliskie relacje w rozmowie są dopuszczalne między przyjaciółmi/kolegami?
CatLady napisał/a:Jakie są Twoje plany co do związku? Jak długo planujesz to ciągnąć na odległość?
utrzymać to tak długo jak to możliwe. to chyba oczywiste
Nie takie bardzo. Raczej chodziło mi o to, czy on ma jakieś plany powrotu i kiedy by to było. Bo jeśli on tam jest i sam nie wie, kiedy ma zamiar wracać, to dobrze to nie wróży. Inaczej się czeka, jak wiesz, że się doczekasz, że masz szansę się doczekać, a inaczej, jak nie wiesz, kiedy wróci i czy w ogóle. W takiej sytuacji czekanie może w ogóle nie mieć sensu.
Raczej chodziło mi o to, czy on ma jakieś plany powrotu i kiedy by to było.
1/2 roku
rozumiem, że mój problem jest chyba infantylny? wypowiedziała się w moim temacie właściwie tylko 1 osoba i do tego facet. to wiele mówi, że wymyśliłam sobie problem.
Infantylny? Raczej nie. Skoro tu napisałaś, zapewne podświadomie czujesz, że coś jest nie tak. Uważam, że to bardzo prawdopodobne, że Twój facet miałby pretensje gdyby się o tych rozmowach dowiedział. Skoro nie wykraczacie poza kolezenskie relacje, to nie suszyłabym sobie głowy za to :-) Wydaje mi się jednak, że nie widzisz innego zagrożenia. Kolega poświęca swój czas, Ty tego bardzo potrzebujesz bla bla bla. Weź pod uwagę co będzie jak się uczuciowe, emocjonalne zaangażujesz w tę relację. Koleś jest żonaty, rola jaka by Ci w tym układzie przypadła jest oczywista. Nie ma przyjaźni damsko-meskiej, poza tym nie możesz wiedzieć jakie ten facet ma intencje. I wpadniesz z deszczu pod rynnę. Ja bym z tymi zwierzeniami koledze nie przesadzała. Tym bardziej, że mogą się w każdej chwili zakończyć ostrym cięciem jak jego druga połowa się dowie.
Skoro tu napisałaś, zapewne podświadomie czujesz, że coś jest nie tak.
dokładnie
Uważam, że to bardzo prawdopodobne, że Twój facet miałby pretensje gdyby się o tych rozmowach dowiedział.
to jest więcej niż pewne. i to bardzo poważne pretensje. piszemy naprawdę o wszystkim. także o rzeczach, do których miałby pełne prawo mieć żal, być wściekłym. piszemy zresztą także o nim, o żonie kolegi, o wzajemnych problemach, także o łóżku.
Skoro nie wykraczacie poza kolezenskie relacje, to nie suszyłabym sobie głowy za to :-)
właśnie tego pewna nie jestem, czy nie wykracza
Wydaje mi się jednak, że nie widzisz innego zagrożenia. Kolega poświęca swój czas, Ty tego bardzo potrzebujesz bla bla bla. Weź pod uwagę co będzie jak się uczuciowe, emocjonalne zaangażujesz w tę relację. Koleś jest żonaty, rola jaka by Ci w tym układzie przypadła jest oczywista.
wiem o tym doskonale. ale znamy się długo. w takim wypadku to sądzę, że ciężko ulec większym emocjom z kimś kogo już się zna, wypiło nie raz i nie dwa. i nigdy do niczego nie doszło.
Nie ma przyjaźni damsko-meskiej, poza tym nie możesz wiedzieć jakie ten facet ma intencje.
myślę, że taka przyjaźń może istnieć, ale wolę się nie wypowiadać kategorycznie. myślę, że wiem jakie ma. mimo małżeństwa jest trochę samotny. i lubimy spędzać razem czas, bo ktoś się nim interesuje. a on mną. taki handel wymienny.
I wpadniesz z deszczu pod rynnę. Ja bym z tymi zwierzeniami koledze nie przesadzała. Tym bardziej, że mogą się w każdej chwili zakończyć ostrym cięciem jak jego druga połowa się dowie.
zdaję sobie z tego sprawę. ale podczas rozmowy, pisania cieżko się samoograniczać. on się otwiera to i ja.
Gary napisał/a:No dobrze... to czego w takim razie oczekujesz?
opinii, oceny
Oceny czego? Przyjaźń jest moralna. Seks raczej też, choć w kontekście zdrady różnie oceniany.
boli to że z moim facetem takich rozmów nigdy nie miałam. pełnych szczerości i wyznań. wzajemnego zrozumienia.
chciałabym się dowiedzieć czy tak bliskie relacje w rozmowie są dopuszczalne między przyjaciółmi/kolegami?
Oczywiście, że są dopuszczalne. Ba! Nawet z przyjacielem bardziej szczerze porozmawiasz niż z własnym partnerem/mężem/chłopakiem, bo przyjaciel jest bezinteresowny. Przyjaciółka często wie więcej niż żona. Ale to wina żony, że nie można jej o wszsytkim powiedzieć.
13 2017-09-06 17:59:12 Ostatnio edytowany przez lidka.k (2017-09-06 17:59:39)
Oceny czego? Przyjaźń jest moralna. Seks raczej też, choć w kontekście zdrady różnie oceniany.
oceny mojej relacji z kolegą. i skończ z tym seksem. to jakieś natręctwo? nakręca Cię przyjacielski seks? czytanie o tym?
Oczywiście, że są dopuszczalne. Ba! Nawet z przyjacielem bardziej szczerze porozmawiasz niż z własnym partnerem/mężem/chłopakiem, bo przyjaciel jest bezinteresowny. Przyjaciółka często wie więcej niż żona. Ale to wina żony, że nie można jej o wszsytkim powiedzieć.
sądzę, że gdyby każdy miał takiego przyjaciela i byłby szczery z żoną/partnerem o czym się tak rozmawia z taką osobą, to nastąpiłoby tsunami zerwań, kłótni, rozwodów i fochów
Ciężej ulec z kimś kogo już się zna? Bzdura :-) Tym bardziej, że znajomość weszła na inny poziom. Typowe początki, żona be, Twój facet be a między Wami taka magia :-D Szok! No cóż, skoro wiesz jak ryzykowne jest to co robisz i nie przeszkadza Ci bycie czasoumilaczem żonatego gościa, który odstawi Cię na bok w pewnym momencie, jak to bywa w relacjach z zonatymi to brnij w to. Jego opowieści o samotności w małżeństwie, to klasyka gatunku gościa szukajacego rozrywki na boku. Ale jak za parę miesięcy będziesz łzy wylewać, bo znajomość nie potoczyla się jak byś chciała, to pamiętaj. Sama będziesz sobie winna.
Ciężej ulec z kimś kogo już się zna? Bzdura :-) Tym bardziej, że znajomość weszła na inny poziom.
tak, ciężej bo go znam już, a on mnie. jakby coś miało być, to by było już wcześniej. były ku temu okazje.
Typowe początki, żona be, Twój facet be a między Wami taka magia :-D Szok! No cóż, skoro wiesz jak ryzykowne jest to co robisz i nie przeszkadza Ci bycie czasoumilaczem żonatego gościa, który odstawi Cię na bok w pewnym momencie, jak to bywa w relacjach z zonatymi to brnij w to.
nie jestem jego czasoumilaczem. a przynajmniej to nie jest relacja jednostronna. odstawi na bok, bo co? bo ma żonę? ![]()
Jego opowieści o samotności w małżeństwie, to klasyka gatunku gościa szukajacego rozrywki na boku. Ale jak za parę miesięcy będziesz łzy wylewać, bo znajomość nie potoczyla się jak byś chciała, to pamiętaj. Sama będziesz sobie winna.
jaka jest jego żona to wiem nie od dzisiaj. żadna to nowość. a czego szuka, wiem od dawna. łzy wylewam na razie tylko z tego powodu, że zostawił mnie mój mężczyzna.
Gary napisał/a:Oceny czego? Przyjaźń jest moralna. Seks raczej też, choć w kontekście zdrady różnie oceniany.
oceny mojej relacji z kolegą. i skończ z tym seksem. to jakieś natręctwo? nakręca Cię przyjacielski seks? czytanie o tym?
Nie bądź agresywna, bo nie będe z Tobą rozmawiał. Otrzymujesz ostrzeżenie.
Problemem w przyjaźni damsko-męskiej jest seks. Jak Ty o tym nie wiesz, to być może twój przyjaciel udaje i pod płaszczykiem miłego pana chce bzyknąć.
Gary napisał/a:Oczywiście, że są dopuszczalne. Ba! Nawet z przyjacielem bardziej szczerze porozmawiasz niż z własnym partnerem/mężem/chłopakiem, bo przyjaciel jest bezinteresowny. Przyjaciółka często wie więcej niż żona. Ale to wina żony, że nie można jej o wszsytkim powiedzieć.
sądzę, że gdyby każdy miał takiego przyjaciela i byłby szczery z żoną/partnerem o czym się tak rozmawia z taką osobą, to nastąpiłoby tsunami zerwań, kłótni, rozwodów i fochów
Dlatego mają przyjaciół i o nich wiele mężom/żonom nie mówią.
Słuchaj: dużo osób tutaj ma trochę racji. Tak, wiem, uważasz, że ty swojego "przyjaciela" znasz najlepiej, że on nie mógłby tej relacji tylko z powodu seksu utrzymywać. Ale zastanów się: to jest facet, któremu Ty się podobasz! Naprawdę wierzysz w to, że on tak sobie bezinteresownie Tobie pomaga w sprawie Twojego chłopaka? Wierzysz w to, że facet, któremu się podobasz, pisze bez problemu o Twoim chłopaku, tylko po to, żeby Ci pomóc???
Ludzie naprawdę mogą mieć przyjaciół i nie muszą się tego wstydzić. Jeśli uważasz, że Twój facet chciałby Cie zamknąć w domu pod kluczem bez dostępu do otoczenia - zmień faceta.
Mysle, ze powinnas sie przespac z tym kolesiem, przyjacielem czy jak tam go nie nazwiesz. Wygladasz na ogarnieta osobe, wiec uwazam, ze czekasz tylko na moralne przyzwolenie albo jestes glupia (A nie, to to samo, trudno)
20 2017-09-07 08:27:12 Ostatnio edytowany przez lidka.k (2017-09-07 08:34:35)
Ludzie naprawdę mogą mieć przyjaciół i nie muszą się tego wstydzić.
Nie wstydzę się. Chodzi mi tylko o to kiedy miedzy mężczyzną i kobietą przyjacielem zaczyna być przekraczana krucha granica przyjaźni. Czy dopiero w łóżku? A może wcześniej?
Jeśli uważasz, że Twój facet chciałby Cie zamknąć w domu pod kluczem bez dostępu do otoczenia - zmień faceta.
Sądzę, że upraszczasz. Sama bym się trochę źle czuła gdyby on poruszał takie tematy z jakąś dziewczyną i tyle czasu jej poświęcał
Mysle, ze powinnas sie przespac z tym kolesiem, przyjacielem czy jak tam go nie nazwiesz.
Myślę, że ironię na poziomie przedszkola możemy sobie darować.
Wygladasz na ogarnieta osobe, wiec uwazam, ze czekasz tylko na moralne przyzwolenie albo jestes glupia (A nie, to to samo, trudno)
Wyglądasz na kogoś kto nie wykazał się wniesieniem do tematu istotnej treści albo jesteś głupi. (A nie, to to samo, trudno)
lidka.k dziękuję za olanie mojego postu. Pozdrawiam. ![]()
23 2017-09-07 12:29:47 Ostatnio edytowany przez KrzysiekJarzyna (2017-09-07 12:33:19)
Utnij to. Od szczerych wyznań, wielkich rozmów są drugie "połówki". Niech on sobie takie rozmowy prowadzi z żoną. Postaw się w roli swojego faceta... Chciałabyś, żeby miał taką koleżankę? I czy to według Ciebie byłoby fair?
Podobasz mu się? Tak Ci powiedział?
Niech się zajmie żoną. Jeszcze będzie "płakał", jaka to żona zła. Żałosne. Niech odejdzie, jak mu tak źle.
A jak on zachowuje się względem niej? Opowiada Ci o ich pożyciu itd. Przecież to jest dramat ![]()
24 2017-09-07 13:14:58 Ostatnio edytowany przez lidka.k (2017-09-07 13:15:56)
lidka.k dziękuję za olanie mojego postu. Pozdrawiam.
Wybacz, nie zauważyłam ![]()
Tak, wiem, uważasz, że ty swojego "przyjaciela" znasz najlepiej, że on nie mógłby tej relacji tylko z powodu seksu utrzymywać. Ale zastanów się: to jest facet, któremu Ty się podobasz! Naprawdę wierzysz w to, że on tak sobie bezinteresownie Tobie pomaga w sprawie Twojego chłopaka?
nie bezinteresowanie. podobam mu się. wiem o tym. ale do niczego nie dojdzie. on mnie interesuje tylko intelektualnie i że poświęca mi swój czas kosztem własnej żony. tak, jestem okropna. ale mi się to podoba.
Wierzysz w to, że facet, któremu się podobasz, pisze bez problemu o Twoim chłopaku, tylko po to, żeby Ci pomóc???
jasne, że nie. a dlaczego, to napisałam już wyżej.
Czyli Tobie się podoba to, że on olewa żonę dla Ciebie tak? Przynajmniej szczera jesteś, to już coś. Ty go nie chcesz, ale fajnie Ci z myślą, że bardziej interesuje się Tobą niż żoną. Tak, to jest złe. Jest to bardzo egoistyczne. Takim psem ogrodnika jesteś. Ty go nie chcesz, wykorzystujesz go, bo Twój aktualny chłopak nie poświęca Ci uwagi. A temu przyjacielowi chociaż powiedziałaś dosadnie, że traktujesz go jak przyjaciela do pogaduszek?
Utnij to. Od szczerych wyznań, wielkich rozmów są drugie "połówki". Niech on sobie takie rozmowy prowadzi z żoną.
jakoś z moim mi się tak dobrze nie pisze. więc wybacz, chyba nie zawsze tak jest. kolega zresztą ma podobnie.
Postaw się w roli swojego faceta... Chciałabyś, żeby miał taką koleżankę? I czy to według Ciebie byłoby fair?
nie, nie chciałabym. ale są często bardzo duże rozbieżności między to czego się chce, a stanem faktycznym. i nic się na to nie poradzi.
Podobasz mu się? Tak Ci powiedział?
tak, bo poznaliśmy się na portalu randkowym.
Niech się zajmie żoną. Jeszcze będzie "płakał", jaka to żona zła. Żałosne. Niech odejdzie, jak mu tak źle.
zajmuje się nią. dba o dom, ma się ona w co ubrać i co wydawać. wyjeżdżają co chwila na wczasy. akurat ona przy nim ma się bardzo dobrze.
A jak on zachowuje się względem niej? Opowiada Ci o ich pożyciu itd. Przecież to jest dramat
tak, opowiada. tak jak i ja. na tym to polega. pełna szczerość i otwartość za taką samą szczerość.
Czyli Tobie się podoba to, że on olewa żonę dla Ciebie tak? Przynajmniej szczera jesteś, to już coś. Ty go nie chcesz, ale fajnie Ci z myślą, że bardziej interesuje się Tobą niż żoną. Tak, to jest złe. Jest to bardzo egoistyczne. Takim psem ogrodnika jesteś. Ty go nie chcesz, wykorzystujesz go, bo Twój aktualny chłopak nie poświęca Ci uwagi. A temu przyjacielowi chociaż powiedziałaś dosadnie, że traktujesz go jak przyjaciela do pogaduszek?
nigdy nie napisałam, że nie jestem egoistką. on również potrzebuje zainteresowania i takie mu daję. tak jak i on mi.
on sobie zdaje sprawę, że między nami do niczego nie dojdzie. co najwyżej wychodzimy czasem gdzieś razem, albo wypijemy. ufam, mu że nie przekroczy granicy póki nie pozwolę.
W mojej ocenie jest tak..jesli Ty z tym kolega masz zazyle przyjacielskie relacje ale nie sa one z Twojej strony podszyte niczym wiecej to jest to ok. Przyjaciel jest wlasnie po to zeby wiedzial o nas wiele, czesto nawet to czego nie wie partner gdyz z racji zaangazowania w zwiazek nie umialby spojrzec na pewne sprawy obiektywnie a przyjaciel to czyni (a przynajmniej powinien).
W druga strone z tego co piszesz juz tak "czysto" nie jest ale to juz problem sumienia Twojego kumpla. Jesli Ty mu nie pozwalasz przekraczac pewnych granic i jasno komunikujesz ze owszem zalezy Ci na waszej relacji ale czysto przyjacielsko to jestes wporzadku.
29 2017-09-07 13:47:12 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2017-09-07 13:50:11)
To jest chore co piszesz! Z przyjacielem masz głębsze relacje niż z chłopakiem, przyjaciel ma głębsze relacje z Tobą niż z żoną i uważasz, że wszystko jest ok, bo do łóżka nie poszliście, bo nie całowaliście się, bo nie doszło do zbliżenia cielesnego?
KrzysiekJarzyna napisał/a:Niech się zajmie żoną. Jeszcze będzie "płakał", jaka to żona zła. Żałosne. Niech odejdzie, jak mu tak źle.
zajmuje się nią. dba o dom, ma się ona w co ubrać i co wydawać. wyjeżdżają co chwila na wczasy. akurat ona przy nim ma się bardzo dobrze.
Naprawdę uważasz, że tego jego żonie tylko potrzeba? A skąd wiesz? Od przyjaciela? To faktycznie wiarygodne źródło informacji, jesteście usprawiedliwieni.
W mojej ocenie jest tak..jesli Ty z tym kolega masz zazyle przyjacielskie relacje ale nie sa one z Twojej strony podszyte niczym wiecej to jest to ok. Przyjaciel jest wlasnie po to zeby wiedzial o nas wiele, czesto nawet to czego nie wie partner gdyz z racji zaangazowania w zwiazek nie umialby spojrzec na pewne sprawy obiektywnie a przyjaciel to czyni (a przynajmniej powinien).
też tak zawsze myślałam. ale czy można naprawdę pisać z przyjacielem zawsze o wszystkim i dopiero niemoralne i złe staje się to kiedy przekracza się granicę cielesności?
W druga strone z tego co piszesz juz tak "czysto" nie jest ale to juz problem sumienia Twojego kumpla. Jesli Ty mu nie pozwalasz przekraczac pewnych granic i jasno komunikujesz ze owszem zalezy Ci na waszej relacji ale czysto przyjacielsko to jestes wporzadku.
a on nie jest? też tej granicy nie przekroczył.
To jest chore co piszesz! Z przyjacielem masz głębsze relacje niż z chłopakiem, przyjaciel ma głębsze relacje z Tobą niż z żoną i uważasz, że wszystko jest ok, bo do łóżka nie poszliście, bo nie całowaliście się, bo nie doszło do zbliżenia cielesnego?
nie wiem, dlatego pytam. uważasz, że nie jest to w porządku. inni uważają, że jest.
Naprawdę uważasz, że tego jego żonie tylko potrzeba? A skąd wiesz? Od przyjaciela? To faktycznie wiarygodne źródło informacji, jesteście usprawiedliwieni.
tak, od przyjaciela. póki co nie mam powodów by mu nie wierzyć.
Złe jest to, że decydujecie za innych. Ty za swojego chłopaka, Twój przyjaciel za swoją żonę. Może żona nie ma ochoty na tolerowanie takiej przyjaciółki męża? Tak samo Twój chłopak może nie tolerować Twojego przyjaciela. Oni mają prawo wiedzieć o waszej relacji i sami podjąć decyzje czy chcą mieć takich partnerów. Rozumiesz?
feniks35 napisał/a:W mojej ocenie jest tak..jesli Ty z tym kolega masz zazyle przyjacielskie relacje ale nie sa one z Twojej strony podszyte niczym wiecej to jest to ok. Przyjaciel jest wlasnie po to zeby wiedzial o nas wiele, czesto nawet to czego nie wie partner gdyz z racji zaangazowania w zwiazek nie umialby spojrzec na pewne sprawy obiektywnie a przyjaciel to czyni (a przynajmniej powinien).
też tak zawsze myślałam. ale czy można naprawdę pisać z przyjacielem zawsze o wszystkim i dopiero niemoralne i złe staje się to kiedy przekracza się granicę cielesności?
feniks35 napisał/a:W druga strone z tego co piszesz juz tak "czysto" nie jest ale to juz problem sumienia Twojego kumpla. Jesli Ty mu nie pozwalasz przekraczac pewnych granic i jasno komunikujesz ze owszem zalezy Ci na waszej relacji ale czysto przyjacielsko to jestes wporzadku.
a on nie jest? też tej granicy nie przekroczył.
Nie przekroczyl nie dlatego ze nie chce i nie ma ochoty tylko z racji braku Twego przyzwolenia na to a to spora roznica.
Co do pierwszego pytania to mysle ze w sytuacji gdy Twoj facet nie znajduje dla Ciebie czasu wiedzac jak bardzo jest Ci potrzebne jego wsparcie w obecnej chwili tymbardziej nie masz sobie nic do zarzucenia szukajac pomocy u przyjaciela. Szczegolnie w sytuacji gdy nie robisz tego ukradkiem. No chyba ze Wasze spotkania z kumplem sprowadzaja sie tylko i wylacznie do wieszania psow na waszych parnterach.
Złe jest to, że decydujecie za innych. Ty za swojego chłopaka, Twój przyjaciel za swoją żonę. Może żona nie ma ochoty na tolerowanie takiej przyjaciółki męża? Tak samo Twój chłopak może nie tolerować Twojego przyjaciela. Oni mają prawo wiedzieć o waszej relacji i sami podjąć decyzje czy chcą mieć takich partnerów. Rozumiesz?
czyli powinnam pisać sprawozdania ze spotkań i z rozmów z przyjacielem? a potem na czworakach w zębach zanieść do akceptacji to mojemu facetowi? nie przesadzasz?
Ty jak wyskakujesz z przyjaciółką na drinka to potem mężowi zdajesz dokładną relację o czym z nią rozmawiałaś?
Nie przekroczyl nie dlatego ze nie chce i nie ma ochoty tylko z racji braku Twego przyzwolenia na to a to spora roznica.
myślę, że faceci to wzrokowcy i lubią mieć atrakcyjne koleżanki, przyjaciółki. więc dla mnie to nic dziwnego. i dla mnie to bez różnicy. ale owszem, lubię się podobać facetom, jemu także.
Co do pierwszego pytania to mysle ze w sytuacji gdy Twoj facet nie znajduje dla Ciebie czasu wiedzac jak bardzo jest Ci potrzebne jego wsparcie w obecnej chwili tymbardziej nie masz sobie nic do zarzucenia szukajac pomocy u przyjaciela. Szczegolnie w sytuacji gdy nie robisz tego ukradkiem. No chyba ze Wasze spotkania z kumplem sprowadzaja sie tylko i wylacznie do wieszania psow na waszych parnterach.
nie, nie obgadujemy jacy nasi partnerzy są źli. więcej, mówię mu, że jestem w moim zakochana. on z kolei zawsze mówił, że nie ma zamiaru się rozstać ze swoją i nigdy nie zamierzał. dobrze mu z nią.
Złe jest to, że decydujecie za innych. Ty za swojego chłopaka, Twój przyjaciel za swoją żonę. Może żona nie ma ochoty na tolerowanie takiej przyjaciółki męża? Tak samo Twój chłopak może nie tolerować Twojego przyjaciela. Oni mają prawo wiedzieć o waszej relacji i sami podjąć decyzje czy chcą mieć takich partnerów. Rozumiesz?
Z tego co pisala Autorka jej partner doskonale wie o jej przyjacielu. Ja tez nie uwazam ze nalezy mu sie pelen wglad w ich rozmowy bo przyjazn to tez pewien poziom intymnosci i nie wyobrazam sobie by mojemu mezowi ze szczegolami relacjonowac rozmowy z moja przyjaciolka. A juz tymbardziej nie wyobrazam sobie tego bedac w sytuacji Autorki. Skoro partner sam dobrowolnie zrezygnowal z wspierania mnie to ja mam prawo szukac tego wsparcia wlasnie u przyjaciol. Pretensje ze nie jemu sie zwierzam moze miec w tym momencie tylko do samego siebie.
37 2017-09-07 16:16:51 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2017-09-07 16:22:05)
piszemy naprawdę o wszystkim. także o rzeczach, do których miałby pełne prawo mieć żal, być wściekłym. piszemy zresztą także o nim, o żonie kolegi, o wzajemnych problemach, także o łóżku.
VS
czyli powinnam pisać sprawozdania ze spotkań i z rozmów z przyjacielem? a potem na czworakach w zębach zanieść do akceptacji to mojemu facetowi? nie przesadzasz?
Ty jak wyskakujesz z przyjaciółką na drinka to potem mężowi zdajesz dokładną relację o czym z nią rozmawiałaś?
mimo małżeństwa jest trochę samotny. i lubimy spędzać razem czas
VS
nie, nie obgadujemy jacy nasi partnerzy są źli. więcej, mówię mu, że jestem w moim zakochana. on z kolei zawsze mówił, że nie ma zamiaru się rozstać ze swoją i nigdy nie zamierzał. dobrze mu z nią.
Najpierw przedstawiasz nam tą sytuację jako taką, że Ty jesteś zaniedbana przez chłopaka, a przyjaciel przez żonę, a potem nam piszesz, że szczęśliwi w swoich związkach jesteście i nikt się z nikim rozstawać nie chce. To jak to już jest? Podobasz się przyjacielowi, czy tylko przyjaciółką jego jesteś? Istnieje ryzyko, że coś więcej z tego będzie (nie wykluczyłaś tego), czy jednak kategorycznie nie?
ale zwiazek tez jest intymnoscia, relacja, seks i moze partnerzy nie zyzyliby sobie, zeby poruszac takie tematy o nich??
Myszeczka23 napisał/a:Złe jest to, że decydujecie za innych. Ty za swojego chłopaka, Twój przyjaciel za swoją żonę. Może żona nie ma ochoty na tolerowanie takiej przyjaciółki męża? Tak samo Twój chłopak może nie tolerować Twojego przyjaciela. Oni mają prawo wiedzieć o waszej relacji i sami podjąć decyzje czy chcą mieć takich partnerów. Rozumiesz?
Z tego co pisala Autorka jej partner doskonale wie o jej przyjacielu. Ja tez nie uwazam ze nalezy mu sie pelen wglad w ich rozmowy bo przyjazn to tez pewien poziom intymnosci i nie wyobrazam sobie by mojemu mezowi ze szczegolami relacjonowac rozmowy z moja przyjaciolka. A juz tymbardziej nie wyobrazam sobie tego bedac w sytuacji Autorki. Skoro partner sam dobrowolnie zrezygnowal z wspierania mnie to ja mam prawo szukac tego wsparcia wlasnie u przyjaciol. Pretensje ze nie jemu sie zwierzam moze miec w tym momencie tylko do samego siebie.
No własnie. Poza tym przyjaciółka, a przyjaciel (któremu autorka się podoba i poznali się na portalu randkowym) to trochę różnica co?
Ja święta nie jestem, też mam takich przyjaciół, nawet mieszkaliśmy razem, spałam z nim w jednym łóżku, ale partner o tym wiedział. Do niczego nigdy nie doszło, traktowaliśmy się tylko jak przyjaciele, ja aktualnie nie miałam mieszkania, ale byłam szczera ze swoim chłopakiem i dałam mu szansę decydowania o tym czy chce ze mną być dalej. Miał prawo nie chcieć i odejść.
Tutaj sytuacja wygląda tak, że chłopak o rozmowach nie wie, żona przyjaciela również. Trochę to nie fair i tyle!
Tym bardziej, że przyjaciel podobno nie czuje się najszczęśliwszy w małżeństwie. Złe jest to, że z przyjacielem łączą ich takie relacje jakie powinny łączyć w związku. A przynajmniej chłopak powinien wiedzieć jaka jest sytuacja.
40 2017-09-08 09:08:08 Ostatnio edytowany przez lidka.k (2017-09-08 09:08:58)
[...] nie wyobrazam sobie by mojemu mezowi ze szczegolami relacjonowac rozmowy z moja przyjaciolka. A juz tymbardziej nie wyobrazam sobie tego bedac w sytuacji Autorki.
także coraz bardziej się skłaniam ku tej tezie.
Najpierw przedstawiasz nam tą sytuację jako taką, że Ty jesteś zaniedbana przez chłopaka, a przyjaciel przez żonę, a potem nam piszesz, że szczęśliwi w swoich związkach jesteście i nikt się z nikim rozstawać nie chce. To jak to już jest?
nie jestem nieszczęśliwa w związku, on też nie. po prostu mi i jemu czegoś brakuje. ale daleko do tego aby z takiego powodu czuć się nieszczęśliwym czy żeby wręcz myśleć o rozstaniu. każdy ma jakieś problemy i w różny sposób stara się je pokonać, zwalczyć.
Podobasz się przyjacielowi, czy tylko przyjaciółką jego jesteś? Istnieje ryzyko, że coś więcej z tego będzie (nie wykluczyłaś tego), czy jednak kategorycznie nie?
nic nie będzie z tego.
podobam mu się i jestem jego przyjaciółką. jedno drugiego nie wyklucza.
ale zwiazek tez jest intymnoscia, relacja, seks i moze partnerzy nie zyzyliby sobie, zeby poruszac takie tematy o nich??
z kolegą znam się dłużej niż z moim partnerem i on wiedział, że z kolegą dużo o sobie piszę i że on sporo o mnie wie. wiążąc się ze mną w jakiś sposób więc to zaakceptował, że ktoś tam jest. a o czym pisuję z kolegą, o czym rozmawiam, jak z nim spędzam czas, to moja sprawa. wydaje mi się, że związek powinien się opierać na zaufaniu, a nie, że powinnam ze szczegółami przedstawiać co i kiedy robiłam kiedy jego nie było ze mną w pobliżu.
Tutaj sytuacja wygląda tak, że chłopak o rozmowach nie wie, żona przyjaciela również. Trochę to nie fair i tyle!
ależ mój wie, że mam regularny kontakt ze swoim kolegą. wie, że sporo o sobie wiemy. i tyle co powinien wiedzieć. wystarczy.
Tym bardziej, że przyjaciel podobno nie czuje się najszczęśliwszy w małżeństwie. Złe jest to, że z przyjacielem łączą ich takie relacje jakie powinny łączyć w związku. A przynajmniej chłopak powinien wiedzieć jaka jest sytuacja.
powtarzam, przyjacielowi dobrze jest z żoną. a każdy miewa jakieś problemy w związku.
niektórzy uważają, że wszystko jest w porządku. Ty uważasz inaczej. akceptuję Twoją opinię. i rozumiem.
mój chłopak wie, że mam przyjaciela. o czy rozmawiam z przyjaciółmi jest sferą prywatną, do której inni nie powinni mieć wglądu. na tym polega przyjaźń, że mogę wszystko powiedzieć i nic z tego nigdzie nie wypłynie. rozumiesz?
Nie ma niczego złego w tym, że ma się przyjaciela, z którym można szczerze porozmawiać o wszystkim.
Tylko jeżeli jest się w związku to uważam, że partner powinien wiedzieć, że mam takiego przyjaciela i że tak naprawdę poświęcam mu więcej czasu niż partnerowi.
Żona Twojego przyjaciela chyba nie wie o Waszej relacji, ciekawe dlaczego? Wg Ciebie to jest w porządku?
Myślisz, że jeśli Twój przyjaciel "dba" o żonę (wyjazdy, zakupy itp) to wszystko jest w porządku? Przecież to nie jest w związku najważniejsze.
Gdzie tu szczerość i szacunek dla partnera? No chyba, że żona wie i się na to godzi.
Chyba sama masz podobne wątpliwości, skoro pojawił się na forum ten temat.
Postaw się na miejscu swojego partnera. Postaw się na miejscu żony przyjaciela i zastanów czy chciałabyś być tak traktowana - wtedy nie będą Ci potrzebne rady innych.
42 2017-09-08 09:57:53 Ostatnio edytowany przez lidka.k (2017-09-08 10:00:37)
ale Zosiu, tylko dlaczego ja mam się stawiać w roli jego żony? to jej związek i ona urządza go jak chce. skoro go nie kończy, to zakładam, że jej to odpowiada. i tak jak pisałam wcześniej - mi to odpowiada.
jego żony nie znam i nie mam specjalnej chęci poznawać, bo nie widzę takiej potrzeby. nie interesuje mnie ona. mi zainteresowanie jakim mnie obdarza odpowiada i odwdzięczam się tym samym.
mówisz, że mam się postawić na jej miejscu - ok. nie odpowiadałoby mi to, ale ja to ja, a ona to ona. w takiej konfiguracji to ile on mi czasu poświęca odpowiada. a czy jej nie - to jej problem, nie mój.
i proszę - nie wyzywajcie mnie. jestem po prostu szczera. żadna to moja przyjaciółka, obca osoba. wolę aby przyjaciel, który nieszczęśliwie(?) dla niej jest jej mężem, poświęcał mi więcej niż mniej czasu.
W pierwszym poście napisałaś że piszecie ze sobą całymi dniami do bardzo późna, więc powstaje pytanie na ile złych macie partnerów że potrzebujecie AŻ tyle tych rozmów?
Teoretycznie nie ma nic złego w waszym postępowaniu jednakże sama podświadomie czujesz że coś jest nie tak, stąd te wyrzuty sumienia. "Przyjaźń", ktorej fundamentem są problemy z partnerami to nie jest przyjaźń niezależnie na ile rzeczywiście obgadujecie ich a na ile zajmujecie się sobą nawzajem, a "nie pozwalam na przekroczenie granicy" to tylko ładnie brzmiące usprawiedliwienie dla swojego sumienia.
Problemem jest to, że szukasz w nim tego czego brakuje i będzie przez dłuższy czas brakowało Ci w związku oraz to, że nie masz pewności co do jego czystych intencji. Również możesz czuć obawę o swoje potencjalne czyny gdyz poglebiajacy się kryzys w związku i co raz głębsza relacja z innym facetem różnie się może skończyć niezależnie od postawionych granic, na forum mnóstwo takich historii już było.
Tak, ja rozumiem, ale czy Ty rozumiesz, że na początku inaczej to przedstawiłaś?
Po pierwsze: pisałaś o tym, że nie jesteś pewna czy ta relacja nie wykracza poza relacje przyjacielskie!
Po drugie: dodałaś, że jesteś pewna, że Twój chłopak byłby wściekły, gdyby się dowiedział, że z nim masz tak bliskie relacje, że "nie wie jak bliskie jest wasze 'zaangażowanie'" (to są Twoje słowa!) i piszesz nawet o sprawach łóżkowych z nim.
Po trzecie: napisałaś, że nie wykluczasz tego, że nie ma przyjaźni damsko-męskiej.
Po czwarte: miałaś obawy czy to normalne, że aż tak bliskie relacje Cię z nim łączą, a z Twoim partnerem nie.
Po piąte: pisałaś że cały czas z nim piszesz, nawet w nocy.
Po szóste: przedstawiłaś nam, że źle Ci z tym, że partnera obok Ciebie nie ma, a dokładnie napisałaś, że łzy to Ty tylko przez niego wylewasz, bo Cię zostawił i że na przyjacielu możesz bardziej polegać!
Po siódme: pisałaś, że przyjaciela poznałaś na portalu randkowym i że od początku mu się podobałaś.
Po ósme: pisałaś, że żona jego dostaje wszystko, czyli: dba o dom, ona dostaje ciuchy, kasę, wycieczki, tylko jakoś nie dodałaś, że dostaje jego bliskość, jego czas, jego zainteresowanie, bo to dostajesz TY!
Po dziewiąte: pisałaś, że wiesz doskonale jakie Twój przyjaciel ma intencje, bo mimo małżeństwa czuje się trochę samotny (a do niczego nie doszło tylko dlatego, że Ty to na razie hamujesz)
Po dziesiąte: napisałaś, że Twój przyjaciel poświęca Ci czas kosztem swojej żony i że Tobie się to podoba!
Jak widzisz powodów do niepokoju było dość dużo.
A teraz piszesz, że w sumie to jest tylko i wyłącznie przyjaciel, że partner wie, że się z nim przyjaźnisz, że jest Ci bliski, że oboje jesteście szczęśliwi w swoich związkach i że w sumie to normalne, że masz przyjaciela, na którym możesz polegać i spowiadać się swojemu chłopakowi ze wszystkich spotkań nie będziesz.
Czyli na początku były mega duże obawy co do kierunku tej relacji, było niezadowolenie z obu stron ze swoich partnerów, ukrywanie bliskości tej relacji przed nimi, a teraz problemu już żadnego nie ma, to jest tylko i wyłącznie przyjaciel, a partner Twój powinien przede wszystkim Ci ufać.
Skoro wszystko jest ok, to jest tylko przyjaciel (których masz prawo mieć), to temat zakończmy i tyle.
wszystko co wypunktowałaś to z grubsza prawda. i tak, mam nadal obawy. wchodzę w polemikę, bo jak chyba widać, w pewnym sensie adoracja przyjaciela mi się podoba. i nie chcę tego kończyć. brakuje mi mojego faceta, bo go tu nie ma. słaby, niewystarczający mam z nim kontakt i to zainteresowanie dostaję od przyjaciela.
ale jak pisałam, do niczego nigdy nie doszło i nie dojdzie między mną a przyjacielem. na tyle siebie jestem pewna.
problem tylko w tym, że czy to wystarcza? czy wystarcza do tego by się nie przejmować, że ta znajomość coś popsuje w moim związku.
ale jak pisałam, do niczego nigdy nie doszło i nie dojdzie między mną a przyjacielem. na tyle siebie jestem pewna.
problem tylko w tym, że czy to wystarcza? czy wystarcza do tego by się nie przejmować, że ta znajomość coś popsuje w moim związku.
Tak jak pisałem wcześniej - pogłębiający się kryzys z partnerem i większa zażyłość z przyjacielem - dokąd to zmierza skoro już teraz czujesz z tego powodu obawę?
W pierwszym poście napisałaś że piszecie ze sobą całymi dniami do bardzo późna, więc powstaje pytanie na ile złych macie partnerów że potrzebujecie AŻ tyle tych rozmów?
nie wiem, po prostu lubimy ze sobą pisać. partnerzy nie mają z tym związku.
Teoretycznie nie ma nic złego w waszym postępowaniu jednakże sama podświadomie czujesz że coś jest nie tak, stąd te wyrzuty sumienia. "Przyjaźń", ktorej fundamentem są problemy z partnerami to nie jest przyjaźń niezależnie na ile rzeczywiście obgadujecie ich a na ile zajmujecie się sobą nawzajem, a "nie pozwalam na przekroczenie granicy" to tylko ładnie brzmiące usprawiedliwienie dla swojego sumienia.
nasi partnerzy nie są głównym tematem naszych rozmów. są jakimś tam przeciętnym ułamkiem tego.
Problemem jest to, że szukasz w nim tego czego brakuje i będzie przez dłuższy czas brakowało Ci w związku oraz to, że nie masz pewności co do jego czystych intencji. Również możesz czuć obawę o swoje potencjalne czyny gdyz poglebiajacy się kryzys w związku i co raz głębsza relacja z innym facetem różnie się może skończyć niezależnie od postawionych granic, na forum mnóstwo takich historii już było.
to, że inni nie potrafią się powstrzymać nie jest moim problemem.
48 2017-09-08 10:46:07 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2017-09-08 10:47:23)
Powiem Ci, że już mi się nie chce odpowiadać na te pytania. Byłam miła, pomóc chciałam, to naskoczyłaś na mnie, że ja niczego nie rozumiem, że chyba przesadzam, że będziesz robiła sprawozdania swojemu facetowi ze spotkań z przyjacielem, że Twój facet przecież powinien Ci ufać...
Ja nie muszę swojego czasu poświęcać Tobie i nie chcę.
Jego żoną też się nie przejmujesz, bo co Cię obchodzą uczucia innych, ważne, że wiesz czego Ty chcesz.
Skoro Ty się innymi ludźmi nie przejmujesz, to ja nie chcę Tobą, Ciebie też nie znam, nie jesteś żadną moją przyjaciółką i nie mam ochoty poznawać (tak jak Ty żony przyjaciela). Tyle ode mnie. ![]()
Tak jak pisałem wcześniej - pogłębiający się kryzys z partnerem i większa zażyłość z przyjacielem - dokąd to zmierza skoro już teraz czujesz z tego powodu obawę?
dokąd? mieliśmy już identyczny taki kontakt ze sobą zanim poznałam mojego obecnego partnera. potem siłą rzeczy to ograniczyłam, bo skupiałam się na nim.
Skoro Ty się innymi ludźmi nie przejmujesz, to ja nie chcę Tobą, Ciebie też nie znam, nie jesteś żadną moją przyjaciółką i nie mam ochoty poznawać (tak jak Ty żony przyjaciela). Tyle ode mnie.
przykro mi. ceniłam sobie Twoje uwagi. wchodziłam po prostu z Tobą w polemikę. mam prawo z niektórymi rzeczami się nie zgadzać.
Sorry, ja się czułam atakowana. A to ja Ci pomóc chciałam, to ja poświęcałam swój czas Tobie nie znając Cię bliżej.
alexich napisał/a:Tak jak pisałem wcześniej - pogłębiający się kryzys z partnerem i większa zażyłość z przyjacielem - dokąd to zmierza skoro już teraz czujesz z tego powodu obawę?
dokąd? mieliśmy już identyczny taki kontakt ze sobą zanim poznałam mojego obecnego partnera. potem siłą rzeczy to ograniczyłam, bo skupiałam się na nim.
To skoro nic się nie zmieniło mimo nowego partnera to w czym ostatecznie leży problem i skąd ten cały wątek? Niby masz wątpliwości ale ich nie masz.
53 2017-09-08 11:05:32 Ostatnio edytowany przez Zosia1975 (2017-09-08 11:13:42)
ale Zosiu, tylko dlaczego ja mam się stawiać w roli jego żony? to jej związek i ona urządza go jak chce. skoro go nie kończy, to zakładam, że jej to odpowiada. i tak jak pisałam wcześniej - mi to odpowiada.
Jeżeli nie wie o Waszych rozmowach, to nie urządza związku tak jak chce bo nawet nie wie jak on jest urządzany przez męża, któremu zapewne ufa.
jego żony nie znam i nie mam specjalnej chęci poznawać, bo nie widzę takiej potrzeby. nie interesuje mnie ona. mi zainteresowanie jakim mnie obdarza odpowiada i odwdzięczam się tym samym.
Wcale nie musisz poznawać żony, ale jeżeli jest ona "ważną "osobą w życiu Twojego przyjaciela to chyba powinnaś się liczyć z jej uczuciami.
mówisz, że mam się postawić na jej miejscu - ok. nie odpowiadałoby mi to, ale ja to ja, a ona to ona. w takiej konfiguracji to ile on mi czasu poświęca odpowiada. a czy jej nie - to jej problem, nie mój.
Właśnie nie odpowiadałoby Ci to, ale siłą rzeczy tkwiłabyś w tym związku bo zwyczajnie, podobnie jak jego żona, nie byłabyś świadoma, że jesteś w takiej konfiguracji.
i proszę - nie wyzywajcie mnie. jestem po prostu szczera. żadna to moja przyjaciółka, obca osoba. wolę aby przyjaciel, który nieszczęśliwie(?) dla niej jest jej mężem, poświęcał mi więcej niż mniej czasu.
Nikt Cię nie wyzywa, ale moim zdaniem chyba jesteś trollem bo nie wierzę, że można tak egoistycznie podchodzić do życia i nie mieć ani krztyny empatii.
54 2017-09-08 11:08:18 Ostatnio edytowany przez alexich (2017-09-08 11:09:42)
alexich napisał/a:W pierwszym poście napisałaś że piszecie ze sobą całymi dniami do bardzo późna, więc powstaje pytanie na ile złych macie partnerów że potrzebujecie AŻ tyle tych rozmów?
nie wiem, po prostu lubimy ze sobą pisać. partnerzy nie mają z tym związku.
alexich napisał/a:Teoretycznie nie ma nic złego w waszym postępowaniu jednakże sama podświadomie czujesz że coś jest nie tak, stąd te wyrzuty sumienia. "Przyjaźń", ktorej fundamentem są problemy z partnerami to nie jest przyjaźń niezależnie na ile rzeczywiście obgadujecie ich a na ile zajmujecie się sobą nawzajem, a "nie pozwalam na przekroczenie granicy" to tylko ładnie brzmiące usprawiedliwienie dla swojego sumienia.
nasi partnerzy nie są głównym tematem naszych rozmów. są jakimś tam przeciętnym ułamkiem tego.
alexich napisał/a:Problemem jest to, że szukasz w nim tego czego brakuje i będzie przez dłuższy czas brakowało Ci w związku oraz to, że nie masz pewności co do jego czystych intencji. Również możesz czuć obawę o swoje potencjalne czyny gdyz poglebiajacy się kryzys w związku i co raz głębsza relacja z innym facetem różnie się może skończyć niezależnie od postawionych granic, na forum mnóstwo takich historii już było.
to, że inni nie potrafią się powstrzymać nie jest moim problemem.
Czyli:
- codzienne wielogodzinne pisanie ze sobą = lubicie ze sobą pisać i nie ma problemu
- mimo napisania tematu na forum o Twoim związku to ostatecznie jest to tylko przeciętny ułamek waszych rozmów = nie ma problemu
- przyjaciel może chcieć więcej = nie ma problemu i w analogicznej sytuacji gdzie to przyjaciółka Twojego partnera podczas Twojej nieobecności mogłaby mieć wobec niego różne zamiary i rozmawiałby z nią dniami i nocami o wiele więcej niż z Tobą to i tak nie ma problemu bo w końcu to nie jego sprawa, że ktoś się nie może powstrzymać?
Sprecyzuj proszę genezę powstania wątku bo ostatecznie zaprzeczyłaś prawie wszystkiemu z pierwszej wiadomości i powoli nie wiem o czym rozmawiamy.
55 2017-09-08 11:59:03 Ostatnio edytowany przez lidka.k (2017-09-08 12:01:51)
Czyli:
- codzienne wielogodzinne pisanie ze sobą = lubicie ze sobą pisać i nie ma problemu
dokładnie. przecież partner jest gdzie indziej. powinnam się samobiczować w tym czasie kiedy go nie ma?
- mimo napisania tematu na forum o Twoim związku to ostatecznie jest to tylko przeciętny ułamek waszych rozmów = nie ma problemu
bo nasze rozmowy są o różnych rzeczach. nie piszemy zbytnio o naszych partnerach, bo po co? piszemy o aktualnych sprawach. mamy inne problemy niż tylko partnerzy.
- przyjaciel może chcieć więcej = nie ma problemu i w analogicznej sytuacji gdzie to przyjaciółka Twojego partnera podczas Twojej nieobecności mogłaby mieć wobec niego różne zamiary i rozmawiałby z nią dniami i nocami o wiele więcej niż z Tobą to i tak nie ma problemu bo w końcu to nie jego sprawa, że ktoś się nie może powstrzymać?
przecież do niczego między nami nie doszło. umiemy się powstrzymać. wiesz, jest takie powiedzenie: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. gdybym wiedziała o takiej przyjaciółce to by mi było przykro. ale nie wiem, zresztą takiej nie ma. ja nie epatuję swoją znajomością z przyjacielem, bo wiem, że on mógłby mieć z tym problem.
Sprecyzuj proszę genezę powstania wątku bo ostatecznie zaprzeczyłaś prawie wszystkiemu z pierwszej wiadomości i powoli nie wiem o czym rozmawiamy.
rozmawiamy o tym, czy taka znajomość jest właściwa, moralna.
Jeżeli nie wie o Waszych rozmowach, to nie urządza związku tak jak chce bo nawet nie wie jak on jest urządzany przez męża, któremu zapewne ufa
no i? znów będę brutalna: nie jestem jego żoną. nie mój problem.
Wcale nie musisz poznawać żony, ale jeżeli jest ona "ważną "osobą w życiu Twojego przyjaciela to chyba powinnaś się liczyć z jej uczuciami.
dlaczego? przyjaciel mojego przyjaciela nie zawsze musi być moim przyjacielem. może jestem egoistką - trudno. ale wolę gdy on ze mną spędza czas niż z nią.
Właśnie nie odpowiadałoby Ci to, ale siłą rzeczy tkwiłabyś w tym związku bo zwyczajnie, podobnie jak jego żona, nie byłabyś świadoma, że jesteś w takiej konfiguracji.
jakiej konfiguracji? tylko rozmawiamy. skoro nie mam sygnałów od niego, że jej coś nie odpowiada, to znaczy, że czas jaki jej poświęca jej odpowiada. ergo, w jej oczach jest dobrym mężem. więc co miałoby jej nie odpowiadać. on jej nie mówi o czym piszemy, jak długo. i sądzę, że to dla niej dobre.
tak jak pisałam wcześniej: gdyby nagle wszyscy partnerzy się dowiedzieli o czym ich połówki rozmawiają ze swoimi hetero przyjaciółmi, to by się posypała wielka fala rozstań.
Nikt Cię nie wyzywa, ale moim zdaniem chyba jesteś trollem bo nie wierzę, że można tak egoistycznie podchodzić do życia i nie mieć ani krztyny empatii.
mam przepraszać za to, że znam swoją wartość, wiem czego chcę i do tego dążę? nie, nie przeproszę. sama się muszę o siebie zatroszczyć i nikt za mnie tego nie zrobi. świat byłby o wiele lepszy, gdyby każdy w pierwszej kolejności myślał o sobie, co zrobić by jemu było lepiej i to robił. dość wiecznie narzekających osób na swój los. trzeba po prostu wziąć to czego się chce.
Sorry, ja się czułam atakowana. A to ja Ci pomóc chciałam, to ja poświęcałam swój czas Tobie nie znając Cię bliżej.
nie było to moją intencją. mam taki styl. napastliwy. jestem dość emocjonalna i wybuchowa. i wierz mi, staram się ograniczać i hamować. nie chciałam Ciebie, ani nikogo innego obrazić.
56 2017-09-08 12:00:46 Ostatnio edytowany przez lidka.k (2017-09-08 12:01:35)
.
świat byłby o wiele lepszy, gdyby każdy w pierwszej kolejności myślał o sobie, co zrobić by jemu było lepiej i to robił. dość wiecznie narzekających osób na swój los. trzeba po prostu wziąć to czego się chce.
Też nie lubię narzekać na wszystko, że nikt o mnie nie dba itd i też potrafię dbać o siebie. Ale przy tym nie zapominam o innych i o innych myślę. Można to połączyć. Dbając o innych, nie musisz rezygnować z siebie!
Napiszę to ostatni raz, albo dotrze, albo nie i to już nie będzie mój problem! To są złe strony waszej relacji:
1) tak, wasi partnerzy powinni wiedzieć o waszej relacji, bo oni mają prawo zdecydować, czy chcą w takich związkach być, czy nie. Nie mówiąc im o tym odbieracie im to prawo!
2) bardzo złe jest to, że wolisz aby Twój przyjaciel Tobie poświęcał więcej czasu, niż własnej żonie
3) co zrobisz jak wróci Twój partner? Przyjaciela odstawisz znów na bok, żeby partner nie zauważył jak z nim po nocach piszesz? Jeśli tak, to czy przyjaciel o tym wie? Czy znów leci definicja: czego oczy nie widzą...?
4) nie mówiąc komuś całej prawdy, też się tą osobę kłamie.
5) zachowujesz się jakbyś była wolna i Twój przyjaciel też. Nie, nie jesteście wolni, jesteście w związkach i powinniście brać odpowiedzialność za odczucia partnerów.
Też nie lubię narzekać na wszystko, że nikt o mnie nie dba itd i też potrafię dbać o siebie. Ale przy tym nie zapominam o innych i o innych myślę. Można to połączyć. Dbając o innych, nie musisz rezygnować z siebie!
dobrze, chcę stałego kontaktu z przyjacielem. jest mi samej źle. on jest chętny i mi to daje. za to jak się układa ich małżeństwo nie jestem odpowiedzialna. on tak. nie ja.
Napiszę to ostatni raz, albo dotrze, albo nie i to już nie będzie mój problem! To są złe strony waszej relacji:
1) tak, wasi partnerzy powinni wiedzieć o waszej relacji, bo oni mają prawo zdecydować, czy chcą w takich związkach być, czy nie. Nie mówiąc im o tym odbieracie im to prawo!
nie zgadzam się ja, a także parę osób tutaj. przyjaźń to co innego niż związek i także ma swoją intymność. i nie jest właściwym dzielić się nią z partnerem, tylko dlatego, że to partner. więcej, o wielu rzeczach nie rozmawia się z partnerami, bo od tego są przyjaciele.
2) bardzo złe jest to, że wolisz aby Twój przyjaciel Tobie poświęcał więcej czasu, niż własnej żonie
dlaczego?
3) co zrobisz jak wróci Twój partner? Przyjaciela odstawisz znów na bok, żeby partner nie zauważył jak z nim po nocach piszesz? Jeśli tak, to czy przyjaciel o tym wie? Czy znów leci definicja: czego oczy nie widzą...?
tak, ograniczymy kontakt. przyjaciel to doskonale wie, rozumie i akceptuje. gdyby on chciał ograniczyć kontakt ze względu na żonę, to też bym to zrozumiała. byłoby mi smutno, ale to jego żona. nie mam ambicji aby ją zastąpić.
4) nie mówiąc komuś całej prawdy, też się tą osobę kłamie.
nie w tym rzecz. jak pisałam wyżej - przyjaźń ma swoją intymność. i nie dzielę się nią z partnerem, a z przyjacielem.
5) zachowujesz się jakbyś była wolna i Twój przyjaciel też. Nie, nie jesteście wolni, jesteście w związkach i powinniście brać odpowiedzialność za odczucia partnerów.
każdy za swojego partnera - tak. nie mam ochoty brać takiej odpowiedzialności za przyjaciela.
mam przepraszać za to, że znam swoją wartość, wiem czego chcę i do tego dążę? nie, nie przeproszę. sama się muszę o siebie zatroszczyć i nikt za mnie tego nie zrobi. świat byłby o wiele lepszy, gdyby każdy w pierwszej kolejności myślał o sobie, co zrobić by jemu było lepiej i to robił. dość wiecznie narzekających osób na swój los.
To bardzo dobrze że znasz swoją wartość i troszczysz się sama o siebie. Nikogo za nic nie musisz przepraszać. Świat byłby o wiele lepszy gdyby każdy pamiętał o tym, że drugiej osobie należy się zwyczajnie SZACUNEK.
trzeba po prostu wziąć to czego się chce.
życie lubi zataczać koło ......
Myszeczka23 napisał/a:Też nie lubię narzekać na wszystko, że nikt o mnie nie dba itd i też potrafię dbać o siebie. Ale przy tym nie zapominam o innych i o innych myślę. Można to połączyć. Dbając o innych, nie musisz rezygnować z siebie!
dobrze, chcę stałego kontaktu z przyjacielem. jest mi samej źle. on jest chętny i mi to daje. za to jak się układa ich małżeństwo nie jestem odpowiedzialna. on tak. nie ja.
No to Twój wybór. Ja dbam o wszystkich i starcza mi czasu, aby dbać też o siebie.
Myszeczka23 napisał/a:Napiszę to ostatni raz, albo dotrze, albo nie i to już nie będzie mój problem! To są złe strony waszej relacji:
1) tak, wasi partnerzy powinni wiedzieć o waszej relacji, bo oni mają prawo zdecydować, czy chcą w takich związkach być, czy nie. Nie mówiąc im o tym odbieracie im to prawo!nie zgadzam się ja, a także parę osób tutaj. przyjaźń to co innego niż związek i także ma swoją intymność. i nie jest właściwym dzielić się nią z partnerem, tylko dlatego, że to partner. więcej, o wielu rzeczach nie rozmawia się z partnerami, bo od tego są przyjaciele.
Tylko ja Cię nie namawiam do tego, abyś pokazywała o czym piszesz z przyjacielem, jakie tematy poruszacie i żeby Twój chłopak wiedział o problemach Twojego przyjaciela, ale namawiam do tego, żebyś powiedziała jaka relacja was łączy i jakich problemów dotykacie pisząc ze sobą. Czyli:
-Nie chcę, żebyś mówiła chłopakowi "a Piotr (dajmy na to, że tak nazywa się Twój przyjaciel) to ma problemy z grzybem na ścianie, bo go sąsiad z góry zalał", ponieważ to są intymne sprawy Piotra i Maćkowi (dajmy na to tak nazywa się Twój facet) guzik do tego,
-ale chcę byś powiedziała chłopakowi: "piszę z Piotrem o wszystkim, nawet o tym jak wygląda jego mieszkanie i jakie w nim ma problemy"
W pierwszym przykładzie naruszyła byś intymność waszej przyjaźni, w drugim nie.
Myszeczka23 napisał/a:2) bardzo złe jest to, że wolisz aby Twój przyjaciel Tobie poświęcał więcej czasu, niż własnej żonie
dlaczego?
Na to pytanie nie chce mi się odpowiadać. Może kiedyś. Tylko szkoda mi Ciebie, że sama tego nie wiesz. I tu nie jest żaden atak z mojej strony. Po prostu w tym momencie ręce mi opadły.
Myszeczka23 napisał/a:3) co zrobisz jak wróci Twój partner? Przyjaciela odstawisz znów na bok, żeby partner nie zauważył jak z nim po nocach piszesz? Jeśli tak, to czy przyjaciel o tym wie? Czy znów leci definicja: czego oczy nie widzą...?
tak, ograniczymy kontakt. przyjaciel to doskonale wie, rozumie i akceptuje. gdyby on chciał ograniczyć kontakt ze względu na żonę, to też bym to zrozumiała. byłoby mi smutno, ale to jego żona. nie mam ambicji aby ją zastąpić.
No i tutaj nie mam żadnych zarzutów, postawa mi się podoba.
Myszeczka23 napisał/a:5) zachowujesz się jakbyś była wolna i Twój przyjaciel też. Nie, nie jesteście wolni, jesteście w związkach i powinniście brać odpowiedzialność za odczucia partnerów.
każdy za swojego partnera - tak. nie mam ochoty brać takiej odpowiedzialności za przyjaciela.
Ale Ty właśnie nie bierzesz odpowiedzialności za swojego partnera. Żyjesz na zasadzie: mam przyjaciela i innym guzik do tego. Tak myślą wolni ludzie. Ty jesteś w związki i tak jak wyżej napisałam: powinnaś brać pod uwagę to jak się Twój partner poczuje, gdy się dowie, że z przyjacielem masz bliższe relacje niż z chłopakiem.
Zadam Ci pytanie: a próbowałaś w ogóle zbliżyć się do partnera?
Sprawa jest banalna i nikt nie jest Ci do niczego potrzebny. Odpowiedz sobie uczciwie na jedno pytanie:
Czy Ty chcesz aby Twój facet miał takie kontakty i rozmowy z atrakcyjną koleżanką jak Ty masz ze swoim "kolegą".
62 2017-09-09 00:25:40 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2017-09-09 00:52:36)
Autorko
Jestes bardzo niekonsekwentna w swoich wypowiedziach.
Zastanawiasz się czy sprawy nie zaszły za daleko? To postaw się w sytuacji swojego partnera. Pomyśl co byś czuła, gdybyś była na Jego miejscu a On na Twoim. Albo czy chciałabyś być na miejscu tej żony "przyjaciela". W ten sposób sama sobie odpowiesz na wszystkie pytania. I na Twoim miejscu, jeśli kochasz faktycznie swojego partnera, to porozmawiałabym z Nim otwarcie o tym czego Ci brakuje w związku. Zamiast szukać pocieszenia, bo to się zwykle źle kończy. "Otwarcie" tak jak potrafisz rozmawiać z "przyjacielem". I On również zamiast porozmawiać z żoną szczerze, że czuje się samotny, to szuka pocieszenia gdzie indziej. Jak zwykle problem komunikacji w związku, jest najczęstszą przyczyną jego rozpadu. Tu nie zdrada będzie powodem, tylko skutkiem tego wszystkiego. A "przyjaciel" widać, że nie specjalnie kocha tą swoją żonę, skoro Tobie oznajmia że Mu się podobasz. I tak, nazwę to zdradą emocjonalną, bo zdradzasz swojego partnera emocjonalnie. Podobnie jak On swoją żonę. Kto w normalnym zdrowym związku rozmawia z osobą trzecią o sprawach łóżkowych. Już w tym momencie znam scenariusz dalszych zdarzeń tej historii. Zastanów się co robisz.
Powiem Ci, że już mi się nie chce odpowiadać na te pytania. Byłam miła, pomóc chciałam, to naskoczyłaś na mnie, że ja niczego nie rozumiem, że chyba przesadzam, że będziesz robiła sprawozdania swojemu facetowi ze spotkań z przyjacielem, że Twój facet przecież powinien Ci ufać...
Ja nie muszę swojego czasu poświęcać Tobie i nie chcę.
Jego żoną też się nie przejmujesz, bo co Cię obchodzą uczucia innych, ważne, że wiesz czego Ty chcesz.
Skoro Ty się innymi ludźmi nie przejmujesz, to ja nie chcę Tobą, Ciebie też nie znam, nie jesteś żadną moją przyjaciółką i nie mam ochoty poznawać (tak jak Ty żony przyjaciela). Tyle ode mnie.
I bardzo dobrze napisałaś ![]()
Nie tylko na Ciebie naskoczyła. Dla mnie też autorka sprawia wrażenie, jakby miała pretensje do każdego, że Jej dobrze życzą i próbują pomóc, skoro o tą pomoc poprosiła. Irytujące. Mądrzy się i atakuje bo ktoś próbuje doradzić i przedstawić swoje zdanie. Skoro jest mądrzejsza i wydaje Jej się, że wie lepiej to niech robi jak uważa. Człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach. Ale najpierw musi je jeszcze zrozumieć. Widać, że autorka ewidentnie nie liczy się z innymi.