Witam... Z moim chłopakiem jestem od 4 lat mamy roczną córeczke od paru tygodni nie potrafimy się porozumieć, kłótnie, awantury o głupstwa, nawet wyzwiska i poniżanie traktuje mnie jak powietrze, jakbym była winna całemu złu tego świata, dochodzę do wniosku że kończy się nasza wielka miłość, ten związek mnie zabija, odeszła bym od niego ale boję się że sobie nie poradzę finansowo nawet jak bym poszła do pracy to nie mam z kim małej zostawić, i on o tym wie że bez niego nie dam rady... Jestem zupełnie sama, pomóżcie co robić...?
Podobne tematy
hej kochana to przykre co piszesz.Wiele jest takich kobiet jak ty które tkwią w takim toksycznym związku, ze względu na dziecko albo pieniądze.Dajemy się poniżać i co tylko aby jakoś utrzymać dziecko i siebie.Ale to zły sposób.Czy o takim życiu marzyłaś czy myślałaś ze coś takiego kiedyś ci się przytrafi,że będziesz chciąła uciec od tego kochanego.Morze spróbuj z nim jeszcze porozmawiać morze uda się naprawić to co było kiedyś morze jest jakaś szansa.Jeśli naprawdę niema cienia nadziei a ty sie tak meczysz to odejdz naprawdę nie masz nikogo kto mógłby ci pomóc jakaś bliska rodzinę rodziców.?
Dziękuje że odpisałaś, próbowałam z nim rozmawiać wielokrotnie, ale to pogarsza sytuacje, on nie chce rozmawiać, ma mnie z nic, a co do rodziców to mam z nimi kiepski kontakt właśnie powodem jest mój partner... Kompletnie nie wiem co mam teraz zrobić sytuacja staje się nie do zniesienia, ale wiesz to boli, bardzo boli!
4 2011-07-12 15:59:23 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-12 16:05:51)
Tak naprawdę jest parę wyjść.
Pierwsza sprawa to pytanie czy faktycznie nie jesteście w stanie dojść do porozumienia i szczerze sobie powiedzieć co tak naprawdę się dzieje? Czy nie widzicie obydwoje wyjścia z sytuacji? Czasami trzeba sobie dać trochę czasu bo potem może być już za późno i można bardzo żałować. Zwłaszcza, że cała sytuacja trwa jak napisałaś dopiero kilka tygodni.
Jaki cała sytuacja ma wpływ na dziecko? Czy cierpi przez to z jakiegoś powodu czy staracie się przy nim nie prowadzić niemiłych rozmów. Dziecko mimo tego, że jest maleńkie często odczuwa problemy w domu. Raczej nie ma możliwości żeby wszystko dało się całkowicie ukryć.
Myślę, że może warto postarać się jakoś załagodzić sytuację. A jeśli się nie uda. No to nie ma się co bać. Trzeba spróbować coś zmienić.
Zawsze możesz wypróbować jak to będzie samej i wyprowadzić się na jakiś czas do rodziny czy znajomych.
Zobaczysz jak na to zareaguje ojciec dziecka. Najważniejsze żeby zachować spokój. Nie podejmować żadnych decyzji zbyt chaotycznie.
Myślę, że nie trzeba od razu myśleć o rozstaniu
Nie ma nic gorszego niż upewniać kogoś w przekonaniu, że bez niego nie dasz rady. Powinno być wręcz odwrotnie. Związek dwojga ludzi powinien się opierać na partnerstwie a nie na (z całym szacunkiem) związku pasożytniczym w którym jedno czerpie z drugiego nie dając nic z siebie. Chodzi mi o to, że na pewno jesteś pełnowartościową kobietą i dałabyś sobie świetnie radę. Partner powinien pomóc, utrzymać rodzinę kiedy ty opiekujesz się dzieckiem. Jeśli będziesz gotowa powinnaś także pójść do pracy. Ale wszystko w swoim czasie. A jeśli chodzi o to, że ty nie dajesz nic z siebie a on Was utrzymuje no to trzeba pokazać, że tak nie jest., Poza tym w domu też jest praca. Ale nie będę szale z wywodami, gdyż wiem zbyt mało z twojego postu aby móc rozważać inne opcje. Każda sytuacja jest zbyt indywidualna żeby generalizować.
Jeśli rozmowa z partnerem nie odnosi skutku, a rodzice są z dala ze względu na niego to tym bardziej powinnaś się do nich zwrócić o pomoc. Ale nie ma co argumentować, że partner jest, był czy okazał się być taki, siaki czy owaki. Nie. Różnie w życiu bywa. Rodzice na pewno pomogą. A partner na skutek zmiany może się ocknie.
mój partner nic nie wnosi do naszego związku jedynym jego obowiązkiem jest zarabianie pieniędzy domem ja się zajmuje nie ma czułości, zrozumienia, są tylko wieczne oskarżenia, masz racje dziecko cierpi bo te wszystkie kłótnie odbywają się przy małej może faktycznie powinnam zwrócić się o pomoc do rodziców, ale obawiam się że to nic nie da, najgorsze jest to że mój partner nie widzi problemu i gdy zaczynam z nim rozmowe na ten temat to od razu mówi że się możemy rozstać...
7 2011-07-12 16:39:12 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-12 16:42:02)
To okropne. W takiej sytuacji ja bym się chyba wyniosła, jeśli byłoby gdzie oczywiście. A co robi ów partner poza pracą, jeśli można zapytać, bo wygląda mi to wszystko zbyt niepokojąco.
porozmawiaj z rodzicami przecież na pewno jesteś dla nich ważna,najwyższy czas dojśc z nimi do porozumienia nawet jeśli będziesz musiała przyznać im rację czy wysłuchać kazania .Może chłopak zrozumie co stracił morze się zmieni.Jak to mówią: to co cenisz i posiadasz docenisz wtedy gdy to stracisz a jeśli nie to będziesz wiedziała ze nie jest wart ciebie.Zrób coś dla siebie i dziecka .Najtrudniejszy jest 1 krok a zaś to już jakoś będzie zobaczysz.Głowa do góry Ewelka świat nie kończy się na jednym facecie na pewno jesteś świetną dziewczyna i z czasem spotkasz kogoś odpowiedniego i odpowiedzialnego .
Kobieto, mamy XXI wiek, możesz zawalczyc o alimenty!
trzymaj sie, jesli jest Ci zle, to nie ciagnij tego dluzej, bo sie wyniszczysz.
Mimo wszystko proponuje szczera i spokojna rozmowe, powodzenia.
Ja mam teraz tak samo i wiem,że to trudne ,ze sie boisz ,ale musisz uwierzyć w siebie ,bo inaczej nigdy do niczego nie dojdziesz sama!
Jeżeli macie się ciągle kłócić to lepiej go zostaw ,bo to się moze odbić na dziecku.
I pamietaj nawet gdyby Ci obiecał ,ze sie zmieni to nie wierz "ludzie się nigdy nie zmieniają".
Wiem to ,bo mój facet też mi robił awantury ,zawsze coś i wiesz co stanełam na nogi...
Dałam sobie rade tak samo jak z nim i bez niego.
Jeżeli facet Ci mówi ,że możecie się rozstać to znaczy ,ze mu nie zależy a Ty jesteś młoda i masz całe życie przed sobą ,jeszcze znajdziesz tego jedynego.
Mi mój facet mówił ,że jest ze mną z litości i zwisa mu czy będziemy razem czy nie,że robi to dla mojego dobra ,że tkwi w tym związku.
Zostawiłam go...
Moi rodzice też go nie znosili ,ale jak z nim skończyłam to pojechałam do nich i powiedziałam ,ze mieli racje co do niego i teraz mieszkam z nimi i mam innego faceta ,który mnie kocha i szanuje.
Ty też znajdziesz takiego ,który pokocha Ciebie i dziecko.
Więc nie bój sie zrobić tego kroku i tak gorzej juz być nie moze ,jesteś mu obojętna!
A jak z nim zostaniesz to nie tylko Ty ucierpisz ale i Twoje dziecko,bo teraz Ty jesteś mu obojetna ,a za niedlugo to moze przejść na dziecko.
Ty zasługujesz na lepsze życie dla siebie i dziecka ,a on jest wstrętnym samolubem .
Nie niszcz sobie życia ,bo jesteś za młoda .
Życzę powodzenia ![]()
To sama do tego doprowadziłaś że facet Cię nie szanuje. Tak naprawdę to jak mogłaś dopuścić do tego że masz z nim dziecko i nie masz ślubu. Teraz prosisz o pomoc!!!!!! Dziewczyno tak nie dawno byłaś bez dziecka i przypomnij sobie jak się zachowałaś. Nie macie żadnych skrupułów w kontaktach męsko damskich nie zwracacie uwagi czy facet z którym się zadajecie ma żonę dziecko rodzinę itd.... liczycie się tyko wy "piękne" i młode, ale i na was przyjdzie czas kiedy wasz facet wyjdzie sobie do....... i ani pomyśli o Tobie i o dziecku. Teraz przychodzi się po rozum do głowy. Jak byś się szanowała to i facet by Cię szanował. Takie nie moralne prowadzenie dotknie zapewne dużą część młodych kobiet, ale to one przez nieodpowiednie ubranie zachowanie doprowadziły do tego iż świat jest taki jaki jest. A Ty już poszalałaś to teraz podzielisz los tych kobiet których mężów kokietowałaś itd... Teraz wyobraź sobie że młodsze laski do twojego nawet nie męża zachowują się tak samo.... Także nie rób komu tego co Tobie nie miło.
Współczuję.
To sama do tego doprowadziłaś że facet Cię nie szanuje. Tak naprawdę to jak mogłaś dopuścić do tego że masz z nim dziecko i nie masz ślubu. Teraz prosisz o pomoc!!!!!! Dziewczyno tak nie dawno byłaś bez dziecka i przypomnij sobie jak się zachowałaś. Nie macie żadnych skrupułów w kontaktach męsko damskich nie zwracacie uwagi czy facet z którym się zadajecie ma żonę dziecko rodzinę itd.... liczycie się tyko wy "piękne" i młode, ale i na was przyjdzie czas kiedy wasz facet wyjdzie sobie do....... i ani pomyśli o Tobie i o dziecku. Teraz przychodzi się po rozum do głowy. Jak byś się szanowała to i facet by Cię szanował. Takie nie moralne prowadzenie dotknie zapewne dużą część młodych kobiet, ale to one przez nieodpowiednie ubranie zachowanie doprowadziły do tego iż świat jest taki jaki jest. A Ty już poszalałaś to teraz podzielisz los tych kobiet których mężów kokietowałaś itd... Teraz wyobraź sobie że młodsze laski do twojego nawet nie męża zachowują się tak samo.... Także nie rób komu tego co Tobie nie miło.
Współczuję.
chyba Ci sie tematy pomylily...
14 2011-07-13 11:59:37 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-13 12:00:50)
No i jak tam sytuacja?
Witam... Z moim chłopakiem jestem od 4 lat mamy roczną córeczke od paru tygodni nie potrafimy się porozumieć, kłótnie, awantury o głupstwa, nawet wyzwiska i poniżanie traktuje mnie jak powietrze, jakbym była winna całemu złu tego świata, dochodzę do wniosku że kończy się nasza wielka miłość, ten związek mnie zabija, odeszła bym od niego ale boję się że sobie nie poradzę finansowo nawet jak bym poszła do pracy to nie mam z kim małej zostawić, i on o tym wie że bez niego nie dam rady... Jestem zupełnie sama, pomóżcie co robić...?
Bardzo typowe! Wolny związek (oczywiście wolny dla niego), dziecko, kobieta zależna od mężczyzny i....panu juz się nie podoba "zabawa w dom". Po czterech wspólnych latach to normalne, że kończy się czas motyli w brzuchu, a zaczyna czas budowania związku opartego na bliskości, intymności i przyjaźni. To wyzwanie, a po co się męczyć, skoro wokół pełno okazji by znów przeżyć oczarowanie i obudzić motyle?
Mamy XXI wiek, jest tak nowocześnie, że niepotrzebne są urzędowe więzy, śluby i papierki, a....sytuacja kobiety z małym dzieckiem nadal taka sama jak 50 lat temu. Sama, bez pieniędzy, bez poczucia bezpieczeństwa, bez pracy, bez własnego kąta, maleńkiego dziecka nie ma z kim zostawić by pójść zarabiać na życie. No po prostu sam miód!
Twój facet ewelka to niedojrzały gówniarz, wykorzystuje swoją przewagę bo wie, że jestes na straconej pozycji, zalezna od niego. Możesz z nim rozmawiać, ale wątpię żeby coś to dało. Uczciwy, odpowiedzialny i dojrzały mężczyzna nie jest okrutny dla tych, którzy od niego zależą.
On jest okrutny.
Musisz podjąć jakieś decyzje, by ratować swoją godność. Zwróć się do rodziców, oni go nie akceptowali, więc teraz gdy od niego odejdziesz raczej Ci pomogą w urządzeniu sobie życia. Musisz iść do pracy, wystąpić o alimenty dla dziecka i nigdy więcej nie dać się złapać na słodkie słówka kolejnego nowoczesnego faceta, który będzie Cię chciał, ale ślubu z Tobą nie bedzie chciał brać. I nie daj sobie zrobić drugiego dziecka! Nigdy więcej zależności!
Kiedy kobieta jest niezależna najlepiej widać jacy są faceci. Zwykle się boją. Bo nie mogą zbyt wiele zawojować. A jak to dobrze móc powiedzieć "Spadaj frajerze, bez Ciebie świetnie dam sobie radę..."
Dziewczyny, macie racje, on teraz pracuje w delegacji przyjezdza raz w tygodniu i pomyślałam sobie że poczekam jeszcze jakiś czas troszke grosza odłoże zobacze jak sytuacja się rozwinie, ale to prawda, ślubu nie chciał brać, zawsze znalazł jakiś wykręt, a to pieniędzy nie ma, a to mamy jeszcze czas i tak w kółko...
Trzymam kciuki. Będzie dobrze. W ostateczności trzeba będzie się pozbyć balastu. Ja myślę, że trzeba spokojnie. Bardzo spokojnie. Jak będzie wnerwiony i chętny do zaczepki to nie zwracaj uwagi. Szlak go trafi. Wiesz o co mi chodzi?
Jeśli tak jest to lepiej, że nie macie ślubu.
19 2011-07-13 15:15:33 Ostatnio edytowany przez delphine (2011-07-13 15:33:11)
To sama do tego doprowadziłaś że facet Cię nie szanuje. Tak naprawdę to jak mogłaś dopuścić do tego że masz z nim dziecko i nie masz ślubu. Teraz prosisz o pomoc!!!!!! Dziewczyno tak nie dawno byłaś bez dziecka i przypomnij sobie jak się zachowałaś. Nie macie żadnych skrupułów w kontaktach męsko damskich nie zwracacie uwagi czy facet z którym się zadajecie ma żonę dziecko rodzinę itd.... liczycie się tyko wy "piękne" i młode, ale i na was przyjdzie czas kiedy wasz facet wyjdzie sobie do....... i ani pomyśli o Tobie i o dziecku. Teraz przychodzi się po rozum do głowy. Jak byś się szanowała to i facet by Cię szanował. Takie nie moralne prowadzenie dotknie zapewne dużą część młodych kobiet, ale to one przez nieodpowiednie ubranie zachowanie doprowadziły do tego iż świat jest taki jaki jest. A Ty już poszalałaś to teraz podzielisz los tych kobiet których mężów kokietowałaś itd... Teraz wyobraź sobie że młodsze laski do twojego nawet nie męża zachowują się tak samo.... Także nie rób komu tego co Tobie nie miło.
Współczuję.
Masz chyba problem ze zrozumieniem tekstu albo żle oceniasz i bezpodstawnie atakujesz ewelkę.
Ewelka to przykre co Ciebie spotylka. Moim zdaniem odczekaj, skup się teraz tylko na dziecku, postaraj się wyciszyc i nie reagować na jego zaczepki, sama też postaraj się ograniczyć do minimum kłónie między Wami. Odczekaj choć pare tygodni. Może to kryzys, który niebawem przejdzie? Może w tym czasei uda się Tobie odłożyc trochę grosza na początek. Jeśli natomiast nie jest to kryzys to wtedy odejdz. Czy sobie poradzisz? Oczywiście, że tak- ja wychowałam samotnie 2 dzieci, wiele kobiet samotnie wychowuje dzieci i radzą sobie. Jeśli sie zdecydujesz na odejście bedziesz musiała wnieść sprawę o alimenty - ich wysokość zależy od jego sytuacji materialnej. Są też instytucje, które powinny Tobie pomóc jak MOPR .
mogłaby Tobie sporo pomóc/ miałabyś obraz na ile rodzice są skłonni Tobie pomóc/.
Zyczę powodzenia i podjęcia właściewej decyzji. Trzymaj się i bądz dzielna poradzisz sobie- masz dla kogo żyć i walczyć
facet jak najbardziej wykorzystuje twój strach:(
marena7 ma racje,jest nie odpowiedzialnym gówniarzem,szukaj pomocy dla siebie i dla siebie i dziecka u swoich rodziców,podaj go alimenty i zacznij życ na nowo i pamiętaj,że na siłę nie skleisz czegoś co się rozsypało:(
mówi ci,że możecie się rozstać i będzie do tego prowadził-tak niestety jest:( i z własnego doświadczenia wiem,że wina za rozpad waszego związku będzie obarczał ciebie aby zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia bo nigdy nie dopuści do siebie prawdy,ze zawinił.
nie daj się dziewczyno niszczyć-bo każdy z nas zasługuje na szczęście i ty również
rozmowy tu już nic nie dadzą,będę tylko przedłużeniem czegoś co już dawno się skończyło a ty z dnia na dzień będziesz znikala:(
Ewelka...musisz zdecydować, co jest dla Ciebie ważniejsze. spokój Twój i Twojej córeczki, czy trwanie w związku, z facetem, który Cię nie szanuje...ja wiem, że takie decyzje są niewyobrażalnie trudne. ale wiem też, że im dłużej się zwleka, tym gorzej, kochana. córeczka jest mała, szybko przyzwyczai się do nowej sytuacji, jeśli zdecydujesz się wrócić do rodziców. tak jak przedmówczynie, myślę, że rodzice okażą Ci zrozumienie i pomoc, nawet jeśli skomentują i wtrącą rytualne "a nie mówiliśmy"
o wiele gorzej będzie podjąć tę decyzję, gdy dziecko będzie starsze i więcej będzie rozumieć z Waszej sytuacji, ale nie na tyle, by móc się z nią pogodzić. przeciąganie takich relacji z reguły nic nie daje. z tego, co piszesz, facetowi jest obojętne, czy jesteście razem czy tez nie. więc nie marnuj czasu, zacznij układać swoje życie na nowo ![]()
To sama do tego doprowadziłaś że facet Cię nie szanuje. Tak naprawdę to jak mogłaś dopuścić do tego że masz z nim dziecko i nie masz ślubu. Teraz prosisz o pomoc!!!!!! Dziewczyno tak nie dawno byłaś bez dziecka i przypomnij sobie jak się zachowałaś. Nie macie żadnych skrupułów w kontaktach męsko damskich nie zwracacie uwagi czy facet z którym się zadajecie ma żonę dziecko rodzinę itd.... liczycie się tyko wy "piękne" i młode, ale i na was przyjdzie czas kiedy wasz facet wyjdzie sobie do....... i ani pomyśli o Tobie i o dziecku. Teraz przychodzi się po rozum do głowy. Jak byś się szanowała to i facet by Cię szanował. Takie nie moralne prowadzenie dotknie zapewne dużą część młodych kobiet, ale to one przez nieodpowiednie ubranie zachowanie doprowadziły do tego iż świat jest taki jaki jest. A Ty już poszalałaś to teraz podzielisz los tych kobiet których mężów kokietowałaś itd... Teraz wyobraź sobie że młodsze laski do twojego nawet nie męża zachowują się tak samo.... Także nie rób komu tego co Tobie nie miło.
Współczuję.
a tak przy okazji...to mnie z lekka zatkało...
patrząc na ten post, z uciechą stwierdzam, że jestem wcieleniem Zła Najwyższego, według podanych tu kryteriów
"autorka" (bardzo się staram zachować "poprawność" wypowiedzi...wierzcie mi, bardzo
) chyba nie wzięła codziennej dawki leków...albo wzięła za mało...albo za dużo...powinna zmienić dealera albo brać połowę
![]()