Drogie forumowiczki mieszkam z mamą i powiem szczerze , mam wrażenie ,że jestem gorszym dzieckiem niż moje rodzeństwo.W zasadzie zawsze tak było ,że przyjazd do domu rodzinnego mojego rodzeństwa to święto, przygotowałyśmy coś dobrego do zjedzenia, piekę ciasto żeby było do kawy i żeby mieli co zabrać ze sobą od mamy i to jest ok , sama chętnie im dam co mogę.Chodzi mi bardziej o to jak mama mnie traktuje jak przyjadą, jak tylko coś powiem zawsze nie jest tak jakby mama chciała, od razu jest narzekanie.Czasami tak jest ,że wcześniej coś mówiłam,że można by coś zrobić, ale to nie było po myśli mojej mamy , jak to powiedział np brat to mama zaraz powiedziała ,że tak to dobry pomysł.Moje rodzeństwo w oczach mamy jest biedne , zapracowane, na nic nie mające czasu a przede wszystkim mające dzieci których wykształcenie kosztuje.
Ostatnio byłam u koleżanki i rozmawiałyśmy na ten temat, z tym ,że ona jest tą dobrą córką przyjezdną i żaliła się na siostrę,że mało czasu poświęca mamie np. mama siedzi sama w pokoju wieczorem bo siostra ogląda film którego mama nie chce oglądać albo w niedzielę zabierają się z mężem i jadą gdzieś a mama znów sama a przecież w tygodniu pracują to nie posiedzą z mamą.Powiedziała mi jeszcze ,że ona ma zawsze temat z mamą a dlaczego siostra nie ma.
Zastanawiam się jak to jest w innych rodzinach.
Podobne tematy
Ja zauważyłam takie zjawisko u mojej babci w stosunku do jej córek (mojej mamy i cioci). Ciocia mieszka na drugim końcu Polski, a my 50 k od babci. Jak my przyjeżdżaliśmy kiedys co tydzień lub dwa i pomagaliśmy zawsze w polu czy w domu to było ok, bo babci traktowała to jak nasz 'obowiazek', przyzwyczaiła się do tego. Później (po kilku latach) powiedziała, że bardzo nam jest wdzięczna za to, że byliśmy zawsze blisko i często. A jak ciocia przyjeżdżała z rodziną to oni byli najlepsi i lepiej traktowani. Tzn my szliśmy z babcią w pole ale rodzeństwo cioteczne już nie musiało, bo "są zmęczeni" i babcia ich nie ciągnęła. Dopiero teraz widzę, że babcia bardzo się cieszy jak przyjedziemy, bo nie robimy tego za często. Ja nie mieszkam już w domu, mam własne zycie. Mama już całkowicie za granicą, a tato z bratem i siostrą jeżdżą jak coś trzeba pomóc.