Hej. Jestem troche oglupiala w jednej sytuacji i nie wiem co zrobic. Jestem w zwiazku małzenskim od roku i moj maz troche ostatnio ma jakies wymysły. Tydzien temu na weselu twierdzil ze meza siostry zlapalam za tylek. A tak nie bylo. On bardzo duzo wypil i moze alkohol zrobil swoje ale nie rozumiem jak mogl wogole tak twierdzic. Od piatku sa ciche dni
bo musial to wypominac. Nie wiem czy mam sie do niego odezwac czy czekac az mu przejdzie.
Podobne tematy
2 2014-10-12 16:44:51 Ostatnio edytowany przez lech2009 (2014-10-12 16:46:16)
Przeczytajcie teraz to.
Mieszkamy od ponad pięciu lat w UK.
Przylecieliśmy tutaj z niczym, całą rodziną, ja, moja partnerka i dwoje dzieci. Córka partnerki Patrycja ( teraz ma 17 lat) i nasz synek Patryk ( w tym roku 17 grudnia skończy 7 lat).
Po trudach, problemach kłopotach itd., poradziliśmy sobie i stanęliśmy na nogi.
Po roku czasu, pobytu tutaj, zaczęły dziać się różne żeczy. Mojej partnece nic nie odpowiadało, ciągle miała jakis problem, zaczęło mnie to niepokoic i denerwować.
Zacząłem też sie odzywać. Pewnego razu powiedziała że idzie spotkać sie z koleżankami, z którymi kiedys pracowała. Ok, no problem. W sobotę wieczorem przyszła po nia
koleżanka, wypilismy razem kilka drinków, zamówiły taksówkę i pojechały. Ja poszedłem spać z synkiem.
Przebódziłem sie około 2.30 w nocy, a jej jeszcze nie było. Zacząłem do niej dzwonić, nie odbierała. Zadzwoniłem do jej koleżanki, która była po nią. Okazało się że jej koleżanka już
dawno była w domu a z tego co mi powiedziała, to moja partnerka, wysiadła z taksówki po drodze, jak jechały na rzekome spotkanie z koleżankami i wcale jej tam nie było.
Zacząłem szukać jej po całym mieście, znalazłem swoja partnerkę dopiero około 6 rano. Szła ulicą i wydzwaniała do mnie, zebym po nia przyjechał. Kiedy wsiadła do samochodu,
popatrzyła na mnie i powiedziała, Leszku ja cie nie zdradziłam, kocham cie.
Wrócilismy do domu, kiedy szliśmy sie polozyc zapytała czy zawiozę ją do pracy, bo miała na 10 rano. Powiedziałem tak.
Kiedy się przebódziłem,, po 9tej, jej juz nie było. Zadzwoniłem do niej ale nie odbierała telefonu. Kiedy podjechałem do niej do pracy, widziałem jak szła ulicą. Juz nie wytrzymałem,
Zapytałem, gdzie byłaś, i uderzyłem ja w twarz. Uciekła do sklepu, w którym pracowała. Ja siedziałem w aucie, po długim czasie poszedłem do sklepu ale właściciel sklepu
powiedział, że moja partnerka zadzwoniła i wzięła dzisiaj wolne. Wróciłem do auta i zacząłem znów do niej dzwonic. Po kilku minutach, podjechała policja i mnie zabrała. W areszcie
siedziałem do poniedziałku do rana. W ponedziałek przewieziono mnie do sądu do innej miejscowości. Sąd dał mi pouczenie, ponieważ nie miał dowodów, że ja pobiłem, i wypscił
mnie. Przyjechałem do domu, córka mojej partnerki, czekała na mnie, wszystko opowiedziała, ja pojechałem po moja partnerkę do pracy. Kiedy wszedłem do sklepu, do niej,
powiedziała że wszystko mozna naprawić. Że pracuje do wieczora i ze mam po nia przyjechać. Po 9tej przyjechałem po nią, czekała. Kiedy przyjechalismy do domu, zjedliśmy i
położylismy się spać, chciała się kochać. Kochaliśmy się.
Potem były święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. 29 stycznia miałem urodziny, kilka dni wczesniej moja partnerka, zaczęła mieć problemy, krwawienia, bardzo obfite, itd.
W dzień moich urodzin, zedliśmy kolację, były życzenia, itd.
Potem poszliśmy spać. Kiedy sie przebódziłem nad ranem, zobaczyłem moja partnerkę z moim telefonem w ręku, zabrałem jej telefon. Zacząłem go sprawdzać i znalazłem smsy, do
kogoś do kogo pisała. Okazałao się że pisała do mężczyzny, z którym spędziła wtedy jak ja szukałem, całą noc. Napisała mu że nie jest w ciąży, że poroniła.
Odchodziłem od zmysłów.
Skontaktowałem się z gościem, a on powiedział mi tak: wyruchałem ci kobiete, jak suka nie da to pies nie weźmie, a ona chciała.
Ja pracuje po 12 - 16 godzin dziennie. Na przerwach ( brejkach ) załatwiam wszystko, zawożę synka i odbieram go ze szkoły, pomagam w domu, sprzatam, gotuję, robię zakupy.
Tygodniowo zarabiam prawie 300 funtów, a raz w miesiącu dostaje prawie, 800 funtów.
Potem był spokoj, ale po niedługim czasie okazało się że moja partnerka ma romans z następnym mężczyzną, z firmy, w której pracowała, jak zamknęli sklep.
Potem było kilku innych mężczyzn
Miałem już naprwdę dość.
Ale ona się zastrzegała, broniła i przyrzekała.
W tym roku, 29 stycznia miałem 40 urodziny. Były kwiaty, uroczystość w domu, życzenie, kolacja w restauracji, itd. Wydawało mi sie że jest dobrze, ale dokładnie w piątek, 10dni po
moich urodzinach przeszedłem szok.
Kiedy wróciłem wieczorem z pracy, zobaczyłem jak moja partnerka, kocha sie i mężczyzną na moich oczach, na sofie w salonie. Całowiali sie, on jej robił palcówę, potem ona mu
obciągnęła i usiadła na niego. Wurzuciłem ich z domu, poszedłem spac do syna Ona wróviła nad ranem. Dostała znowu w twarz, ja poszedłem do pracy. Wieczorem, kiey skonczyłem
pracę, w telewfonie miałem mnóstwo smsów, od mojej partnerki. Typu prszę wróc, jak było tak było ale ja nigdy Cie nie zostawię, bo badzo cie kocham
róciłem do domu, pzyznała się do wszystkiego, ale nie wierzyłem jej do końca. Teaz nADSZEDŁ MOMENT KULMINANCYJNY.
Kiedy wróciłem wieczorem z pracy, zobaczyłem jak moja partnerka, kocha sie i mężczyzną na moich oczach, na sofie w salonie. Całowiali sie, on jej robił palcówę, potem ona mu
obciągnęła i usiadła na niego. Wurzuciłem ich z domu, poszedłem spac do syna Ona wróviła nad ranem. Dostała znowu w twarz, ja poszedłem do pracy. Wieczorem, kiey skonczyłem
pracę, w telewfonie miałem mnóstwo smsów, od mojej partnerki. Typu prszę wróc, jak było tak było ale ja nigdy Cie nie zostawię, bo badzo cie kocham
róciłem do domu, pzyznała się do wszystkiego, ale nie wierzyłem jej do końca. Teaz nADSZEDŁ MOMENT KULMINANCYJNY.
Dwa trzy tygodnie temu, w środę jak co dzień rano pojechałem do pracy. Moja partnerka Beata, miała urlop i zawiozła syna do szkoły. Ja po pracy o 15.00 pojechałem syna
odebrać ze szkoły, przyjechałem do domu, zjedliśmy wszyscy wspólnie obiad i pojechałem do drugiej pracy. Gdy wróciłem do domu, kilka minut po północy, okazało się,
że Beaty nie mam w domu, a w pokoju zastałem śpiącego syna i zapłakaną córkę Beaty.
Gdy zapytałem się Patrycji gdzie jest mama, odrzekła, Leszek nie wiem. Mówiła dalej: Leszek kiedy pojechałeś do pracy, mama ubrała się i wyszła z domu, mówiąc
że idzie do sklepu po napoje i zaraz wróci, czego nigdy wcześniej nie robiła. Po około godzinie Beata wróciła do domu, ale z dwoma nie znajomymi mężczyznami, którzy
mieli alkohol. Mama z jednym z nich wypiła po kilka drinków i około godziny 22.00, zaczęła się ubierać. Kiedy Patrycja zapytała się, gdzie ty mamo idziesz,
Beata odpowiedziała, że jedzie na grilla do Wellingborough i że wróci jutro. Patrycja prosiła razem z Patrykiem, mamo nie idź nigdzie, zostań w domu, przecież to niepoważne,
Leszek jest w pracy.
Beata nie słuchała, ubrała się i wyszła.
Dzwoniłem do niej i czekałem całą noc, ale nie wróciła. Wróciła dopiero w piątek o godzinie 6.40 rano. Ja spałem z synem w sypialni, momentalnie zerwałem się, widząc
Beatę jeszcze podpuchniętą po alkoholu i z nie wyspania.
Podszedłem do niej i zapytałem, gdzie ty Byłaś. A Beata na to: nie twoja sprawa, nie wytrzymałem, uderzyłem ją w twarz i zabrałem telefon jej z ręki, po czym zszedłem na dół.
Zeszła za mną, mówiąc oddaj telefon. Powiedziałem: nie. W przedpokoju w reklamówce znalazłem jej koronkową pidżamę i bieliznę, która kiedyś kupiłem jej na urodziny.
Ubrałem się, wyszedłem z domu, wsiadłem do auta i odjechałem od domu.
Po kilkunastu minutach zauważyłem, że przyjechała policja. Zabrali Beatę i Patryka.
Ja siedziałem w aucie i przeglądałem Beaty telefon. Okazało się że Beata planowała to już w środę od rana, ponieważ odczytałem całą korespondencję Beaty w telefonie,
na aplikacjach messenger oraz whatsapp, to ej numer 07516386590. Już od godziny 11 rano pisała z jednym z tych mężczyzn i rozmawiała z nim. Mieli wszystko zaplanowane, że
jak ja tylko pojadę do drugiej pracy, Beata da im znać i przyjadą. Serce mi pękało. Postanowiłem podszyć się na komórce Beaty, pod nią i zacząłem pisać do jednego z mężzyzn,
oczywiście połkną haczyk. Krok po kroku wyciągnąłem od niego wszystko, gdzie byli, co z Beata robili, itd., łącznie ze zdjęciami. Byłem załamany. Całe życie robię wszystko tylko dla
rodziny, pracuje w dwóch zakładach, po 16 godzin dziennie. Opiekuję sie w domu dziećmi, pomagam Beacie w zakupach, jak mam wolne, pomagam w sprzątaniu, gotuję bo to lubię,
robię żeby wszystko było jak najlepiej.
Około godziny 14.00, zauważyłem że policja przywiozła Beatę z Patrykiem do domu. Gdy odjechali ja poszedłem do domu, w tym momencie Beata puściła sygnał i w kilaka minut,
policja podjechała i mnie zabrała. Byłem w areszcie do soboty do 11.30. byłem przesłuchiwany, ja powiedziałem też wszystko. Zadałem nawet pytanie, dlaczego policjant, który
mnie aresztował zabrał mi komórkę Beaty i jej go oddał, jak go prosiłem żeby go wziął na policję jako dowód.
Tego samego dnia, w sobotę miałem sprawę w sądzie, który jest otwarty w soboty tylko dla potrzeb policji.
Dostałem prawnika w urzędu, sędzia dał mi zakaz spotykania się z Beatą i Synkiem, oraz zakaz przychodzenia do domu, do czasu sprawy, to jest teraz do 10 października,
teraz w piątek. Rozmawiałem z Beatą i powiedziała że jest to też jej wina i że chce to naprawić. Że chce wszystko zacząć razem od nowa. Do domu przychodzą z opieki dzieci,
oraz chodzą też do szkoły, gdzie uczy się Patryk. Teraz w tą środę 1 października, Beata miała spotkanie z 10 osobami w Council w Corby, odnośnie Patryka. Przekazała mi potem,
że powiedziała im że bardzo chce ratować rodzinę, że mnie kocha, że to było w nerwach, ze nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji, że chce żebym wrócił do domu, a Patryk bardzo
za mną płacze.
Te dziesięć osób, które było na tym spotkaniu, ponoć postawili Beacie warunki, że ja na razie nie mam wracać do domu, bo inaczej zabiorą Patryka. Że Beata ma wymienić
zamki w drzwiach. Beata miała iść na policję i wycofać to co zeznała lub uzupełnić zeznania, że mnie sprowokowała, ale po tym spotkaniu wystraszyła się i nie poszła.
Ja przez te dwa tygodnie kontaktowałem się z moim prawnikiem, który okazuje się że nie jest to prawnik z urzędu, tylko z kancelarii adwokackiej. Udało mi się
skontaktować z moim prawnikiem, obrońcą tylko raz, za drugim razem gdy chciałem się spotkać, otrzymałem informację, że adwokat nie ma po co się ze mną spotykać, ze mam
mieć jakieś spotkanie w Kettering, na rozmowę psychologiczną czy rodzinną, coś takiego. ale nie dostałem żadnej poczty, żadnej informacji. Sam już nic nie wiem.
Ja ze swojej strony bardzo żałuję tego co się stało, bo można to było załatwić w inny sposób, ale to był odruch, impuls.
Bardzo się boję tego piątku.
Co mamy robić, co z tego wszystkiego może być?
W rodzinach zdarzają się różne rzeczy, są rodziny gdzie ciągle jest alkohol, narkotyki, bite dzieci, i wszystko jest w porządku. My jesteśmy normalna rodzina, dzieci zadbane,
czysty i schludny dom.
mOje dane kontaktowe: 07760507337, email: lechb2009@interia.eu
Piotrusiowa, ja bym się odezwała:) Ciężko mu będzie wytłumaczyć, że taka sytuacja nie miała miejsca, a tylko mu się przewidziało, ale próbuj. Jeżeli to tak zostawisz, to po jakimś czasie on Ci to znów wypomni, a co najgorsze, będzie żył w przekonaniu, że jego żonka podrywa mężczyzn i nie będzie Ci pozwalał nigdzie wychodzić.
No właśnie przewidziało
ogólnie to ma ciężki charakter
a pierwsza i tak się odezwe bo zawsze to robie
a nigdy nie dałam mu powodu do zazdrości,a tym bardziej nie w głowie mi podrywanie innych facetów bo tak nie inaczej mam jego
ale z meźczyznami nie raz tak bywa...