Oliwka73, spokojnie, nie sądzę, żeby nas coś bolało. W każdym razie u mnie wszystko okej.
Wiesz, kompletnie nie rozumiem tego, że piszesz, że nie potrafimy zaakceptować innego punktu widzenia. Ja akceptuję, ale się nie zgadzam, więc dyskutuję. Ty nie akceptujesz, bo odmawiasz nam prawa do własnego zdania, najpierw z powodu wieku, teraz - z braku doświadczenia.
Zresztą, jeśli już o tym mowa - to jednak Ty podchodzisz do tego emocjonalnie. Bo sprawdziłaś wiadomości, wyszło, jak wyszło i uważasz, że to najlepsze (jedyne?) wyjście. I to powoduje brak obiektywnej oceny. Dlaczego? Jesteś za karą śmierci/tortur dla kogoś, kto np. uderzy dziecko? Pewnie nie. A gdyby to Twoje dziecko zostało pobite? Pewnie temu konkretnemu oprawcy życzyłabyś dużo gorzej. Wyobrażasz sobie prawo oparte na emocjonalnych przeżyciach ludzi?
Napisałaś fajną rzecz, że nie wiesz, co by się stało, gdybyś tego nie zrobiła. Właśnie - nie wiesz. Mówisz w kółko o tym, co przeżyliśmy, jakie mamy doświadczenie itd. Prawdopodobnie przeciwne do Twojego - Ty sprawdzasz, czytasz cudze wiadomości, a my nie. Dlaczego Twoje doświadczenie ma być ważniejsze? Bo masz męża, który flirtował z kimś? Przecież to nie Twoja "zasługa" - tzn. chodzi mi o to, że przecież miałabyś prawo do swojego zdania nawet wtedy, gdyby mąż był ideałem od samego początku.
Nie napiszę, że trzymasz go w klatce, bo nie to wychodzi z Twoich postów. Cały czas mówię o czymś innym - to jest może układ między Tobą, a Twoim mężem, ale nie dotyczy wyłącznie Was. Dotyczy osób, z którymi rozmawiacie. Zresztą, to nawet nie chodzi o Was, bo możesz napisać, że każda z nich jest poinformowana, że zaglądacie w swoje telefony. Rozważamy czysto abstrakcyjny problem - zaglądanie drugiej połówce w telefon. Partner z partnerką się umówią, że mogą czytać te wiadomości. Ale to są wiadomości tak samo partnera/partnerki, jak i ich rozmówców. Z nimi nikt się nie umawiał. Uważasz, że to w porządku?
A co do tego, że musiałaś naprawiać, bo masz dzieci - nie musiałaś. Chciałaś. Z jakiegoś powodu, ale chciałaś. To była Twoja decyzja, bo nadal mogłaś odejść.