netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

82 odpowiedzi11 194 wyświetleniazałożony przez szeralen, 12.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

1 Ostatnio edytowany przez szeralen (2014-10-12 13:00:00)

Temat: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Witam was smile Pytam z ciekawości:

Jaki i czy w ogóle macie problem jeżeli wasza połówka patrzy wam w telefon/maila/wiadomości czy coś?

Osobiście uważam, że jeśli partnerzy się kochają, nie mają przed sobą tajemnic to chyba powinni nie mieć nic przeciwko temu jeśli partner/partnerka chce sprawdzić wiadomości drugiej os. prawda?

Jestem ciekawy, bo byłe dziewczyny niektóre pokazywały mi telefon i wgl nie miały z tym problemu i same brały mój a niektóre z nich wgl nie pozwalały go nawet dotknąć ni nic... jak i obecna dziewczyna...
Nie rozumiem tego...
Ja np. nie mam wgl problemu z tym aby moja partnerka (także i byłe partnerki) patrzyła z kim piszę czy wgl w to co piszę...

Czekam na wasze wypowiedzi smile

2 Ostatnio edytowany przez november (2014-10-12 13:16:58)

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Miłość i kontrola nie mają ze sobą nic wspólnego. Jeśli ludzie się kochają, to ufają sobie i dają sobie wolność. Chęć oglądania czyjejś korespondencji, zaglądania w maile czy smsy świadczy o czyimś niskim poczuciu własnej wartości i niepewności w związku. Miłość to zaufanie, które oznacza, że z założenia nie potrzebujesz sprawdzać tego, o czym i z kim pisze Twoja dziewczyna, bo po prostu wiesz, że wszystko jest ok.

3

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Mój jest ogólnodostępny dla mojej połówki, ale czasami śmieszą mnie sytuacje kiedy sobie grzebie w telefonie i padają pytania "a co robisz, a z kim piszesz". Przyjmuję to z żartem, ale wolałabym pozbyć się tych pytań wink

4

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Oba telefony, mój i męża, konta mailowe, etc, to wszystko jest ogólnodostępne.
Tylko, że my się nie sprawdzamy, nie czujemy takiej potrzeby.

5

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Ja jestem ciekawska jak cholera jasna i lubie wszystko wiedziec big_smile Moj maz nie blokuje swojego telefonu, ale adres email i komputer tez. Facebooka i innych takich on nie ma
Ja wszystko ukrywam od poczatku.  Swoj laptop, wszystko. Ale dlatego wlasnie, ze mam cos do ukrycia. Nie chcialabym zeby czytal moje wiadomosci bo bysmy sie pewnie pogryzli.

6

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Nie mam żadnego problemu żeby ktoś przeglądał mój telefon. To, co nie powinno być widoczne dla innych oczu jest po prostu odpiwiednio ukryte.
Żeby mnie "przyłapać" wymagam trochę więcej inteligencji od ludzi niż przetrzepywanie telefonu... tongue

Z tego też powodu jeżeli ktoś nie wypuszcza telefonu z ręki w obawie, że ktos cos może znaleźć jest po prostu głupi, głupi tak bardzo, że nie potrafi ukryć banalnych dowodów "przestępstwa", a taka głupota jest bardziej zniechęcająca niż zdrada...

7

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Żadnych tajemnic, wszystko o sobie wiemy.
Konta na portalach, haslo do bankomatu, e mail, telefon.

Ale aż taka ciekawska nie jestem. Ufam.
Myślę ze sie nie przejadę na tym zaufaniu big_smile

8 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-12 19:20:59)

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Znać swoje hasło do maila to żaden objaw "czystego sumienia" skoro nowego maila mozna założyć w 5 minut big_smile

Edit: Ciska, znaczy że twój facet zna twoje hasło do netkobiet i czasem może pisać tu zamiast ciebie? ;D

9

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
Iceni napisał/a:

Znać swoje hasło do maila to żaden objaw "czystego sumienia" skoro nowego maila mozna założyć w 5 minut big_smile

Edit: Ciska, znaczy że twój facet zna twoje hasło do netkobiet i czasem może pisać tu zamiast ciebie? ;D

Zapomniałam dodać ze wie ze pisze na tym forum smile ale nie zna hasła big_smile ale jeszcze dzisiaj mu podam wink

Jasne e maila mozna zmienić i to co chwilę jeśli ma sie cos do ukrycia.
Ale telefony u nas nie są pochowane, leżą i w każdej chwili ja czy partner mozemy sobie zerknąć.
Ja nie zerkam, mój nie wiem big_smile ale chyba nie.

10

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Heeh bo nie rozumiem w pewnym sensie po co ukrywać jakieś wiadomości przed druga połową jeśli to nie jest żaden kochanek/kochanka?
Tajemnice w związku... nie rozumiem tego big_smile

11

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Jak to po co?
Po to zeby moj maz nie widzial co o nim mowie, za jego plecami jak sie wkurze. Albo nie znal spraw moich znajomych, albo nie czytal moich fantazji nie dotyczacych jego.

12

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Nie pilnuję telefonu, nie wylogowuję się z poczty, niczego nie ukrywam, bo...ufam, ze mój facet nigdy nie wpadnie na kretyński pomysł grzebania mi w telefonie lub czytania mojej poczty. Ja w jego nie grzebię.

Czytanie cudzej korespondencji to naruszenie prywatności. Nie wyobrażam sobie czytania maili czy smsów skierowanych nie do mnie. Czułabym się z tym strasznie źle. Przecież nadawca tych wiadomości pisał je do mojego faceta, nie do mnie.
Czułabym się strasznie nie w porządku wobec osoby, która napisała do mnie maila/smsa, a ja pokazałabym tę wiadomość komuś innemu.
Nie chciałabym, żeby moja przyjaciółka pokazywała swojemu mężczyźnie wiadomości ode mnie. Chyba bym nigdy więcej do niej nic nie napisała.

W moim świecie oczywistością jest, ze cudzych maili się nie czyta, w cudzym telefonie się nie grzebie.

13

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

U nas jest tak swobodnie, nie ma czegoś takiego "moje, nie dotykaj". W tym co pisze z kimś nie poruszam też jakichś bardzo prywatnych tematów, więc nawet, gdyby zajrzał, to nie przeczyta o grzybicy pochwy itp tongue Raczej takie tematy intymniejsze z przyjaciółką czy kimś poruszam na żywo. Przyznam, że zdarzyło mi się przeczytać jego smsa, np sam mi pokazał albo on mój, ale to takie częste też nie jest no i jak pisałam nie poruszamy tam jakichś wielkich spraw, więc może to się wyda dziwne, ale nie widzę wtedy problemu. No albo on nie miał jak odczytać smsa, a mnie poprosi. Mówię to rzadko, ale tutaj nie robimy problemu. Jakbym pisała z przyjaciółką o grzybicach czy jakieś inne osobiste tematy, to pewnie bym myślała inaczej, ok. No więc to co ma zostać między nami z koleżanką itp to jest poruszane raczej na spotkaniu, wtedy gadamy najwięcej i wiadomo, że chłopaka wtedy nie ma, bo sam wie, że takie spotkania są potrzebne, damskie pogaduchy. No, ale telefonu itp jak piszę nie traktujemy jak twierdzy i nie byłoby u nas afery jakby jedno chciało zobaczyć smsa. Nic takiego tam nie piszemy. Wiem oczywiście, że zdradzić można tak, że nie ma tego w telefonie itp, ale no wiadomo, ja nie zdradzam i tak, bo jestem uczciwa, jemu też ufam. Dziwnie przyznam jednak bym się czuła, gdyby telefon chował czy coś w tym stylu czy odskakiwał jak ktoś dzwoni tongue

Jakbym nie widziała wcale jego smsa żądnego, to też ok, byleby czuć, że nie obwarowuje się i nie ucieka od razu z telefonem, bo to po prostu było dziwne. A że przy okazji pokazał mi nie raz jakiegoś smsa czy ja jemu, to taki "dodatek", tak wyszło, ale też nie zdradziliśmy przy tym jakichś osobistych spraw naszych znajomych. Wiem, że niektórych to burzy, bo i tak ta osoba to pisała do mnie, a nie do jego, ale z tego co moich znajomych znam to im to nie przeszkadza i ogólnie mają podobne podejście, że nie robiliby z tego afery, zwłaszcza, że tych intymnych rzeczy tak nie piszemy - wolimy na spotkaniu obgadać z koleżanką, a też dlatego, że rzadko mój zobaczył facet smsa czy ja jego, nie jest to nagminne i jakieś patologiczne. Tak mi się wydaje wink

14

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Nie wiem dlaczego, ale w tego rodzaju rozważaniach zwykle pomija się to, o czym wspomniała Vinnga, czyli naruszenie tejamnicy korespondencji i zaufania osoby trzeciej, w tym przypadku osoby, od której pochodzi dany sms czy wiadomość. To nie jest tylko kwestia wzajemnego zaufania (lub jego braku) partnerów, ale także wzięcie pod uwagę uczuć, emocji i poczucia bezpieczeństwa innej osoby.

Nie, nie przeglądam ani komórki, ani zawartości komputera mojego męża. Nie wyobrażam sobie także, aby ktoś miał przeglądać moje. Podobnie jak nikt nie grzebie w mojej torbie czy osobistych rzeczach. W domu niezabezpieczony żadnym hasłem telefon leży na wierzchu, laptop też przeważnie mam włączony, ale po każdym odejściu nie wylogowuję się, podobnie jak nie zamykam poczty, a mimo to mam absolutną pewność, że nikt nie naruszy intymności nie tylko mojej, ale też moich znajomych i rozmówców.

I nie jest to kwestią zaufania, a zasad.

15

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Oczywiście to nie jest tak, że jak pokażę komuś smsa, w którym przyjaciółka przesłała mi jakiś żarcik to jest to pogwałcenie jej prawa do prywatności. Jednak w takim wypadku to ja dokonuję selekcji treści, które uznaję za nadające się do ujawnienia i te skierowane tylko do mnie.
Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, w której mój mężczyzna bierze do ręki mój telefon, bo akurat ma ochotę poczytać z kim pisze i o czym - i czyta po kolei wszystkie zachowane smsy. Bo przecież ja nie mam prawa mieć niczego do ukrycia smile A właśnie w taki sposób rozumiem to "sprawdzanie", o którym mowa w pierwszym poście wątku.

16

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Vinnga jak zwykle mnie ubiegła. tongue
Ja nie mam poblokowanego wszystkiego, mam zapamiętane hasła na komputerze, nie pilnuję telefonu jak oka w głowie, paranoi nie mam. Ale moi bliscy nie mają wglądu w moje rozmowy z osobami 3-cimi, chyba, że sama im na to pozwolę (i wtedy naturalnie filtruję treść). Jakbym przyłapała kogoś na grzebaniu w moim mailu czy smsach, to by było bardzo, bardzo nieprzyjemnie. Anegdotkę, jak przyjaciółka spodnie kupowała, przeczytałam każdemu, kto chciał słuchać, bo była śmieszna, a przyjaciółka nie miała nic przeciwko temu, ale o jej problemach z facetem wiem tylko ja, żadna moja dziewczyna, facet, mama, inna przyjaciółka.

Dodam też, że do szału mnie doprowadza zaglądanie przez ramię. Ja piszę mail do kogoś, a tu nagle koło mnie głowa czyjaś zagląda w monitor. Wara!

No i od swoich przyjaciółek też wymagam poszanowania mojej prywatności, czyli jak coś im mówię o sobie, to mówię to IM, nie ich facetom, dziewczynom, rodzinie.

17

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Zagladanie przez ramie doprowadza mnie do bialej goraczki

18

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
vinnga napisał/a:

Oczywiście to nie jest tak, że jak pokażę komuś smsa, w którym przyjaciółka przesłała mi jakiś żarcik to jest to pogwałcenie jej prawa do prywatności. Jednak w takim wypadku to ja dokonuję selekcji treści, które uznaję za nadające się do ujawnienia i te skierowane tylko do mnie.

Dla mnie też jest to oczywiste, nie dajmy się zwariować. Rzecz w tym, że partner, który bierze do ręki czyjś telefon czy przeszukuje zawartość czyjegoś laptopa robi to zwykle z powodu własnej niepewności, czyli nic nie umyka jego uwadze, a im "ciekawszy" temat, tym bardziej się w niego zagłębia. To raz. Dwa - przeszukując zawartość nie jest w stanie z góry określić co tam znajdzie, a tym samym nie ma możliwości dokonania tej selekcji, o jakiej wspominasz. Tutaj tkwi ta zasadnicza różnica.
Nie, nie i jeszcze raz nie dla naruszania czyjejś prywatności, w tym, a może przede wszystkim, prywatności osób trzecich. Jak wspomniałam i raz jeszcze powtórzę - jest to przede wszystkim kwestią zasad.

19

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
vinnga napisał/a:

Oczywiście to nie jest tak, że jak pokażę komuś smsa, w którym przyjaciółka przesłała mi jakiś żarcik to jest to pogwałcenie jej prawa do prywatności. Jednak w takim wypadku to ja dokonuję selekcji treści, które uznaję za nadające się do ujawnienia i te skierowane tylko do mnie.
Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, w której mój mężczyzna bierze do ręki mój telefon, bo akurat ma ochotę poczytać z kim pisze i o czym - i czyta po kolei wszystkie zachowane smsy. Bo przecież ja nie mam prawa mieć niczego do ukrycia smile A właśnie w taki sposób rozumiem to "sprawdzanie", o którym mowa w pierwszym poście wątku.

No tak, jeśli w tym przypadku pokażę smsa, to też ja sama czy on. Jak mówię rzadko, ale zdarzyło się. Może to też wbrew pewnym zasadom o jakim piszecie, ale jak mówię wśród moich znajomych raczej nikt by nie gniewał się. Sama np moja przyjaciółka czasem pisała ze mną i patrzyła wtedy jej taka druga przyjaciółka, z którą i ja się przyjaźnię co piszemy. No i nie przeszkadza mi to, że widziała tę wiadomość ode mnie, bo przyjaciółka akurat jej pokazała wink Myślę, że to zależy od sytuacji. No, ale tak, sami to sobie nie grzebiemy w telefonach, pewnie, że tak, to też już dla nas nie byłoby zbyt fajne..Wtedy nie. No i jeśli o tym pisze autorka wątku to ja też na nie w takiej sytuacji.

20

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Ja w ogóle nie rozumiem argumentu "kochamy się, to nie mamy przed sobą tajemnic". No to nie miejcie, fajnie, ale osoby, z którymi piszecie, nie kochają waszych drugich połówek i mają prawo do tajemnic. I nie my jesteśmy od tego, żeby decydować o tym, co można pokazać, a co nie - chyba że dostaniemy na konkretne coś przyzwolenie.

21

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Tak, z tym, że u mnie jak pisałam zdarza się to rzadko, a i wiem, rozmawiałam, że znajomym moim to nie przeszkadza, skoro nie piszemy o wielkich sprawach i jest to rzadko. Nikt u nas by o to sprawy nie robił. No, ale ok, jakbym wiedziała, że im przeszkadza, to wtedy nie. No albo jak kogoś nie znam dobrze, to nie pokaże chłopakowi. No, ale tak to mówię jak jest u nas i skoro żadna ze stron nie czuje się czymś takim pokrzywdzona, to myślę, że jest ok. Jak mają inne zdanie, to pewnie, wtedy co innego. Zależy to od podejścia. Co jak mówię nie jestem namiętnym przeglądaniem. No, ale rzadko, bo rzadko, ale może nam się zdarzyć, że zobaczymy jak będziemy koło siebie. Tak samo przyjaciółka też wie, że nie jestem zła jak zdarzy się, że inna przyjaciółka ta nasza zobaczy mojego smsa do mnie lub jeśli np jej chłopak zobaczył, to też ok. Dla mnie tu nie ma sprawy, zwłaszcza, że nie piszemy o bardzo poważnych sprawach, które chcemy koniecznie zachować dla siebie, bo są bardzo osobiste dla kogoś, trudne. No i jak z nimi rozmawiałam to uważają tak samo.

22

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Nasze telefony, meile są łatwo dostępne dla drugiej osoby, ale ani ja nie sprawdzam jego, ani on mnie (chyba). Ufamy sobie, nie musimy nic ukrywać, ale sprawdzać też nie.

23

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Prawo do prywatności było przestrzegane w moim domu rodzinnym. Nie było telefonów komórkowych i komputerów oraz haseł do nich, ale nikt niezaproszony, niemający upoważnienia, nie czytał tekstów, których nie był adresatem, nie przeglądał rzeczy innej osoby, nie grzebał w nie swoich notatkach. Te same zasady stosowałam i stosuję we własnym domu.

To, że jestem w związku nie jest równoznaczne (według mnie, mojego męża także) z przeszukiwaniem telefonów, komputerów, korespondencji. Dlaczego? Bo każdy ma swój telefon, swój komputer a adresatem listów jest jedna (zwykle) osoba. Znam hasła mego męża, on zna moje, ale nie mamy żadnej potrzeby naruszania prawa drugiej osoby do prywatności. Żadne z nas nie kontroluje (niektórzy używając eufemizmów mówią o zaspokajaniu ciekawości) drugiej osoby, bo mamy do siebie zaufanie. Dzięki szanowaniu prywatności krąg osób, które darzą nas (męża i mnie) zaufaniem, jest spory; różne osoby wiedzą, że informacje przekazane jednemu z nas nie staną się powszechnie znane. Podobnie było z dziećmi. Żadne z nas, dorosłych, nie przeszukiwało ich rzeczy/plecaków/telefonów/korespondencji. Teraz, po ich wyprowadzce też nie otwieram/y przesyłek/listów do nich zaadresowanych, które przychodzą na nasz adres.

I jeszcze jedno. Żadne z nas nie chowa telefonów, nie oburza się, gdy druga osoba skorzysta z komputera - mamy zaufanie, że korzystając z niego nikt 'przypadkiem' nie przejrzy zawartości.

24

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
szeralen napisał/a:

Witam was smile Pytam z ciekawości:

Jaki i czy w ogóle macie problem jeżeli wasza połówka patrzy wam w telefon/maila/wiadomości czy coś?

Osobiście uważam, że jeśli partnerzy się kochają, nie mają przed sobą tajemnic to chyba powinni nie mieć nic przeciwko temu jeśli partner/partnerka chce sprawdzić wiadomości drugiej os. prawda?

Jestem ciekawy, bo byłe dziewczyny niektóre pokazywały mi telefon i wgl nie miały z tym problemu i same brały mój a niektóre z nich wgl nie pozwalały go nawet dotknąć ni nic... jak i obecna dziewczyna...
Nie rozumiem tego...
Ja np. nie mam wgl problemu z tym aby moja partnerka (także i byłe partnerki) patrzyła z kim piszę czy wgl w to co piszę...

Czekam na wasze wypowiedzi smile

No właśnie nie mają przed sobą tajemnic jak się kochają zgadzam się wink Jeden guru duchowy w swojej książce napisał, że podstawą zaufania jest kontrola big_smile

25

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Mój M to nawet sam czasami dzwoni do mnie i mówi "Jesteś przed komputerem? Wejdź na mojego fb i włącz moją gierkę bo (jakaś tam) walka się zaraz zacznie!" big_smile Bywa, że jak zostawie swój fb włączony i pójdę do kuchni po coś, to po powrocie zastaję M romawiającego z kimś na moim fb big_smile Najpierw żartobliwie go karcę "Ej, z kim gadasz na moim fb? No no!" i śmiech. On kończy rozmawiać i wszystko wraca na miejsce. Jak ktoś dzwoni na któryś telefon to nie ważne kto odbiera. Tak po prostu się przyzwyczailiśmy. "Skarbie, 'ktoś' dzwoni!", "To odbierz!" Na początku wiązku było to trochę jeszcze niepewne, bo nie znaliśmy się dobre, ale z biegiem czasu odbieranie swoich telefonów stało się naturalne, jednak trzeba też wiedzieć kiedy można odebrać, od kogo, itp. Jeśli dzwoni np szef, to nie odbieramy tongue
Ale jakoś specjalnie nie przejmujemy się, jak ktoś nam coś napisze, a druga osoba nie powie o co chodzi. Jak to będzie dotyczyło też mnie, to wtedy mi powie, a jak nie to znaczy, że to nic istotnego, co muszę wiedzieć.

26

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Witaj!

Wiesz, jakieś ciągłe sprawdzanie, przegladanie wszystkiego i często to myślę, że to przesada. I osoba to robiąca ma problem z nadmierną kontrolą tej drugiej połówki. To jest problem głęboki natury psychologicznej itd.

Ale uważam, że w związku nie powinno też być problemu jak czasami któraś połówka coś zajrzy, coś zobaczy, skomentuje coś itd.

Jeżeli ktoś w związku nadmiernie z kolei wszystko kryje i bardzo żąda zachowania prywatności wtedy mogą sie nasunąć myśli: "co on lub ona takiego kryje" Czy ma coś do ukrycia? To jest w nas, tak każdy pomyśli prędzej czy później. To natura ludzka.

Między ludźmi którzy są w porządku wobec siebie ogólnie nie powinno być problemu z zagladaniem czasami w korespondencję różnego rodzaju. Wiem bo to przerobiłam z moim mężem. Po latach przyznał mi rację. Teraz już nie kryje się , nie musi, bo jest wporzadku. Mój telefon, skrzynka mailowa to też nie problem. Nie chowam , nie kryję.

Oliwka

27

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Ale dlaczego część patrzy na to tak, że JA nie mam tajemnic, że JA pozwalam, że JA ufam, JA coś tam? To partner/partnerka monologi w SMS-ach prowadzą? Maile wysyłają sami do siebie z dwóch różnych skrzynek? Pewnie nie, więc kto dał prawo do decydowania o pokazywaniu wiadomości za rozmówcę? Przecież to tak, jakby na każde spotkanie z przyjaciółką zabierać męża/chłopaka i żądać od niej, żeby mówiła wszystko przy nim, bo przecież wy się kochacie i sobie ufacie. wink

28

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Wiedziałam, że zaraz Eileen napiszesz smile

29

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Pisałam już wcześniej. wink A to akurat nie jest konkretnie do Ciebie, tylko do ogółu z takim podejściem. tongue

30

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Nie wylogowuję się z kont, nie chowam telefonu, nie mam na nim żadnej blokady. Czasami sobie opowiadamy treść niektórych wiadomości, czasami sobie pokazujemy. Prosiłam Go jedynie,żeby akurat forum mi zostawił dla siebie tylko -bo piszę o nim. Teoretycznie może sprawdzić w każdej chwili - nie wiem nawet czy już tego nie zrobił. Ale słowem się nie zająknął. Nie sprawdzam go, ale czasami zapytam z kim koresponduje - jka chce, mówi też o czym smile Ja także. Nie rozpatruję tego jako kontroli, raczej jako uczestniczenie w swoim życiu wzajemnie.

31

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
Oliwka73 napisał/a:

Między ludźmi którzy są w porządku wobec siebie ogólnie nie powinno być problemu z zagladaniem czasami w korespondencję różnego rodzaju.

Kręcimy się w kółko. To jest umowa między partnerami i jeśli oboje akceptują taki układ, to między nimi jest to w porządku, ale nadal NIE JEST w odniesieniu do osób trzecich.

Wielokropek napisał/a:

Żadne z nas, dorosłych, nie przeszukiwało ich rzeczy/plecaków/telefonów/korespondencji. Teraz, po ich wyprowadzce też nie otwieram/y przesyłek/listów do nich zaadresowanych, które przychodzą na nasz adres.

Wydaje mi się, że to też jest często nadużywane. Rodzice uważają, że bezkarnie i bez poczucia upokorzenia tych drugich, mogą swoim dzieciom przeszukiwać osobiste rzeczy. Ja sama mam w domu 17-latka, czyli jest to teoretycznie najtrudniejszy i najbardziej padatny na wszelkiego rodzaju zagrożenia wiek, a jednak NIGDY nie przeszukałam mu ani telefonu, ani komputera, ani szafek czy plecaka, nie otworzyłam żadnej przesyłki. Dziecko też ma prawo do prywatności. Jeśli będę miała poważne podejrzenia, że dzieje się coś niedobrego (oby nie), to być może będę szukała potwierdzenia, w żadnym innym wypadku nawet nie dopuszczam do siebie takich myśli.

32

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

"ale nadal NIE JEST w odniesieniu do osób trzecich": Olinka napisała.

Wiesz Olinka tu się z Tobą zgodzę. Bo jak moja przyjaciółka powierza mi sprawę, którą wiem, że nie chciałaby, żeby ktokolwiek wiedział, tego akurat nie przekazuję ani mężowi ani księdzu w konfesjonale smile. I nawet mówię mu, że tego nie mogę ci powiedzieć bo ona nie chce. On z tego powodu nie robi problemów. I mego męża sekrety też nie powierzam. Ale o tym jak on (mąż) mnie czasami, w jaki sposób wkurza, to piszę i mówię. I on też o tym wie:).

Oliwka

33

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Bardzo różnie to bywa. Z tą prywatnością i ilością przekazywanych sobie informacji naprawdę zależy od doświadczenia, cech osobowości, podejścia. W moim poprzednim związku było tak, jak pisze tu większość z was. Były sobie telefony, otwarta poczta etc. i nikt nie myślał o tym, żeby to sprawdzać, choć kto wie, ja go na niczym nie przyłapałam big_smile.

W obecnym związku jest inaczej. Mój obecny partner zawsze miał blokady na telefon, laptop, ipad, etc. I co mam zrobić. To jego sprawy, nie mogę w to ingerować, choć nie ukrywam, wolałabym bardziej tę drugą sytuację. Może porozmawiam o tym, kiedy się zaręczymy.

34

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

u nas czyta smsy i odbiera telefon kom. ten, kto ma bliżej - obojętnie czy to telefon mój czy męża..

niestety gdyby mój ojciec zajrzał wcześniej w telefon matki - gdyby z miłości jej tak ślepo nie ufał - to może zdusił by jej romans w zarodku. a jeśli nie, to przynajmniej nie byłby tak długo nabijany w butelkę. dlatego uważam, że w związku jak na drodze - zasada ograniczonego zaufania. czasem kontrolnie zajrzę mężowi do telefonu. nauczyło mnie tego doświadczenie rodziców i wielu innych osób (m.in. tu na forum-większość o zdradzie dowiaduje się z telefonu partnera). jeśl mój mąż czasem też to robi, to mi to nie przeszkadza bo nie mam nic do ukrycia.

rozumiem natomiast potrzebę prywatności. jeśli jednak w związku jest obsesyjna to uważam, że to znaczy, ze koś ma coś u ukrycia.

35

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
farfalla napisał/a:

u nas czyta smsy i odbiera telefon kom. ten, kto ma bliżej - obojętnie czy to telefon mój czy męża..

niestety gdyby mój ojciec zajrzał wcześniej w telefon matki - gdyby z miłości jej tak ślepo nie ufał - to może zdusił by jej romans w zarodku. a jeśli nie, to przynajmniej nie byłby tak długo nabijany w butelkę. dlatego uważam, że w związku jak na drodze - zasada ograniczonego zaufania. czasem kontrolnie zajrzę mężowi do telefonu. nauczyło mnie tego doświadczenie rodziców i wielu innych osób (m.in. tu na forum-większość o zdradzie dowiaduje się z telefonu partnera). jeśl mój mąż czasem też to robi, to mi to nie przeszkadza bo nie mam nic do ukrycia.

rozumiem natomiast potrzebę prywatności. jeśli jednak w związku jest obsesyjna to uważam, że to znaczy, ze koś ma coś u ukrycia.

Co do tego to powiem ci, że fajnie jest jeśli oboje z partnerów mają dostęp do wszystkich rzeczy...
Zasada ograniczonego zaufania jest zawsze dosłownie...

Stworzyłem ten temat dlatego, że sam chciałbym np zobaczyć w tel. mojej dziewczyny....
Raz z ciekawości po prostu wziąłem telefon jej do ręki aby zobaczyć po prostu nie smsy tylko tel...
wydarła mi go zanim zdążyłem włączyć menu heeh... nie wiem co o tym myśleć dlatego pytam tutaj co i jak ludzie z tym rozumują...
Rozumiem twoje ograniczone zaufania i to jest dobra rzecz smile

36 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-10-13 20:38:55)

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
Eileen napisał/a:

Ale dlaczego część patrzy na to tak, że JA nie mam tajemnic, że JA pozwalam, że JA ufam, JA coś tam? To partner/partnerka monologi w SMS-ach prowadzą? Maile wysyłają sami do siebie z dwóch różnych skrzynek? Pewnie nie, więc kto dał prawo do decydowania o pokazywaniu wiadomości za rozmówcę? Przecież to tak, jakby na każde spotkanie z przyjaciółką zabierać męża/chłopaka i żądać od niej, żeby mówiła wszystko przy nim, bo przecież wy się kochacie i sobie ufacie. wink

Ja to bym bardziej porównała do sytuacji, że jak np rzadko coś pokazałam swojemu facetowi i właśnie nie było tam nic takiego osobistego i wiem, że u mnie znajomi nie burzyliby się, ale to właśnie rzadko. Jak coś bardzo osobistego, wiadomo, że jest inaczej. No, ale mówię, gdybym wiedziała, że moi znajomi nie mają takiego podejścia, to nic bym nie pokazała, wiadomo. Tak samo czasem wezmę swojego faceta i też spotka się z moją przyjaciółką lub jeszcze z kumpelą i tak sobie luźno pogadamy. A jak są już sprawy osobiste lub po prostu chcemy mieć babski wieczór, to wiadomo, że idę bez niego. Mogę powiedzieć, ale rzadko coś takiego, że nie wiem gadałyśmy o sprawach politycznych, tak samo rzadko, bo rzadko, ale zdarzyło mi się, że powiedziałam lub pokazałam "Patrz, A chce się ze mną spotkać, jutro chyba wyskoczę z nią"? Czy wtedy jest to wielkie naruszenie korespondencji? Ja myślę, że nie, moi znajomi, że nie, więc raczej jest ok. Tak jak piszę to jest RZADKO. No albo powiem patrz M pisze, że chce się spotkać. No i wtedy wątpię, by sms "Hej, spotkamy się"? był aż tak osobisty, że coś strasznego, jeśli kiedyś pokazałam facetowi lub na odwrót. No, ale jak mówię, ze znajomymi też o tym gadałam, więc znam też ich podejście, więc wiem, że tutaj nie popełnię wtedy jakiejś gafy. Co innego jak pisałam, że ktoś ma inne podejście, to jasne, wtedy nie pokażę. No albo nie wiem rozśmieszył mnie jakiś dowcip od przyjaciółki i pokazałam chłopakowi. Takie rzeczy, ale rzadko.

37 Ostatnio edytowany przez november (2014-10-13 21:17:41)

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Odpisałam w tym wątku jako pierwsza i zastanawiałam się potem, w którą stronę pójdzie dyskusja. Jakoś mi trudno zrozumieć, że można w taki sposób stawiać sprawę: jak kochasz, to pokaż mi swoje smsy;D Jak dla mnie to ludzie, którzy mają takie zapędy do kontroli powinni przede wszystkim zdać sobie sprawę, że nie wynika z tego nic dobrego - to raz, a dwa - co jest powodem tego, że ktoś chce sprawdzić czyjąś korespondencję... No bo przecież nie to, by wiedzieć czy ktoś nie flirtuje, bo jest oczywiste, że jak flirtuje albo zdradza, to zrobi to tak, żeby nikt o niczym się nie dowiedział:)

Polecam książkę Bussa - Zazdrość. Naprawdę świetnie pokazuje schematy:) Np. jest coś, co nazywa się spirala koewolucyjna - czyli im bardziej kontrolujesz partnera, tym on - jak będzie chciał - wypracuje lepsze techniki, by to ukryć;D

Zatem taka kontrola, raz że narusza prywatność, to dwa, niczemu nie służy. No, chyba tylko umacnianiu paranoi kontrolującego;0

38

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Dla mnie zdrowy układ to brak haseł/znane hasła + niewykorzystywanie tego. Długo to działało u mnie, ja znałem hasło, ona znała hasło, ale nikt nie czuł potrzeby sprawdzania swojej korespondencji. Jak tylko zmieniła hasło i zamieniła swoje rzeczy na "prywatne" to okazało się, że miała powód, by to zrobić. Brzydki powód.

39

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
szeralen napisał/a:

Co do tego to powiem ci, że fajnie jest jeśli oboje z partnerów mają dostęp do wszystkich rzeczy...
Zasada ograniczonego zaufania jest zawsze dosłownie...

Może fajnie dla Was, ale raczej średnio dla tych piszących. wink Rzadko piszę zbiorowe wiadomości do "koleżanki i jej chłopaka" czy do "kumpla i jego narzeczonej", więc zwyczajnie nie życzyłabym sobie, żeby ta druga strona je czytała, chociaż oczywiście nie ma w nich nic niestosownego. Denerwuje mnie to tak samo, jak sytuacje, w których widać, że kolega/koleżanka przekazuje swojej drugiej połówce coś, o czym powiedziałam, opis wydarzenia, cokolwiek. Na przykład opowiadam jakąś anegdotkę znajomej (na zasadzie "co się głupiego stało"), powiedzmy - dłuższa historia, w której pojawia się hasło "stary dres babci". Później spotykam się z tą znajomą i jej facetem, ona powie porozumiewawczo coś typu "to tak jak z tym starym dresem babci", a jej chłopak się śmieje - widać, że mu przekazała i po co? Jeszcze lepsze - jak ta druga połówka sama zapyta o coś, o czym nie powinna wiedzieć, bo nie mówiłam. Tak, wtedy włączają się moje psychopatyczne skłonności.

Dla mnie to jest kompletne nieszanowanie czyjejś prywatności, czytanie wiadomości już całkiem  (zwłaszcza ze stałym dostępem i przeglądaniem telefonów, maili). Przecież jeśli się komuś ufa, to nic złego, można nie mieć przed tą osobą tajemnic, ALE SWOICH. A jak ktoś tego nie widzi, to przykre, ale zakładam, że większość piszących, gdyby chciała poinformować drugą połówkę rozmówcy, to sama by sobie poradziła albo o to poprosiła. Można pisać "tajemnice w związku są złe" - tylko że rozmówcy w trójkącie z wami nie są.

40

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
szeralen napisał/a:

Co do tego to powiem ci, że fajnie jest jeśli oboje z partnerów mają dostęp do wszystkich rzeczy...
Zasada ograniczonego zaufania jest zawsze dosłownie...

Mieć dostęp, a z tego korzystać, to dwie zupełnie różne rzeczy. Ja jak najbardziej ten dostęp mam, ale co z tego? Tylko dlatego, że znam wszelkie hasła, a laptop i komórka leżą w zasięgu mojej ręki, to mam w nich grzebać, sprawdzać, kontrolować, zaspokajać ciekawość? yikes

szeralen napisał/a:

Stworzyłem ten temat dlatego, że sam chciałbym np zobaczyć w tel. mojej dziewczyny....

Po co? Co chcesz tam znaleźć i co Ci da zaspokojenie tej ciekawości?

szeralen napisał/a:

Raz z ciekawości po prostu wziąłem telefon jej do ręki aby zobaczyć po prostu nie smsy tylko tel...
wydarła mi go zanim zdążyłem włączyć menu heeh... nie wiem co o tym myśleć dlatego pytam tutaj co i jak ludzie z tym rozumują...

Być może zwyczajnie poczuła się zaskoczona, że naruszasz jej prywatność. Wówczas taka reakcja wydaje się zupełnie normalna.

41

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

U nas telefony leżą wszędzie każdy ma dostęp do wszystkiego jeśli np mój mąż potrzebuje zadzwonić a niewie gdzie jest jego telefon to niema problemu bierze i dzwoni ale jeśli chodzi o czytanie wiadomości to nie ukrywam że to mnie troszkę denerwuje niech zobaczy z kim pisze ale niech nie czyta to już taka moja prywatność zresztą o większości mu mówię co u kogo się dzieje jak zapyta o czym pisze to mu powiem. Często gdy wchodzę na komputer to on jest cały czas zalogowany na fb ale nie wchodzę i nie czytam mu wiadomości.
Myślę że sam fakt dostępu do wszystkiego daje poczucie bezpieczeństwa ze drugą osobą nie oszukuje.

42

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Zgadzam się z wypowiedzią Farfalli. Współczuję jej, że musiała znosić romans swojej matki.Patrzyła jak jej świat się rozlatuje. I po co ta przesadna prywatność? Nikomu tego nie życzę.
Ona pisze o życiu, o bolesnym doświadczeniu. Czczą gadaninę można sobie uprawiać, a życie swoją drogą. Ktoś cierpi. A dlaczego właśnie dzieci?

43

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Oliwko, jeśli wyłączność na czytanie wiadomości skierowanych do mnie jest przesadną prywatnością to co jest normalną prywatnością? Pozostaje chyba tylko możliwość zrobienia kupy za zamkniętymi drzwiami toalety... Dla mnie tajemnica korespondencji jest minimum prywatności, jaką każdy człowiek powinien posiadać.

Farfalla cierpiała nie dlatego, że ojciec nie przeglądał telefonu matki, ale dlatego, że jej matka wdała się w romans. Podejrzewanie każdego człowieka o skłonność do zdrady bo jej matka zdradziła jest strasznie nie fair wobec tych podejrzewanych.

44

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

No okej, może do zdrady czasem nie dojdzie, jak się grzebie w cudzych rzeczach, chociaż jakoś wątpię. Tylko taka drobna uwaga - nie wie się, co się znajdzie, dopóki się tej wiadomości nie odczyta. Może akurat wejdziesz w sms z prywatną rozmową, która miała pozostać między kimś tam, a Twoim mężem? Bo Ty się denerwowałaś, że mąż zdradza? A właśnie zrobiłaś coś gorszego - i co tego kogoś, z kimś mąż pisał, mają obchodzić Twoje podejrzenia, skoro właśnie bezprawnie szpiegowałaś nie tylko męża, ale i jego? To Ci daje prawo do wtykania nosa w nieswoje sprawy?

45

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Po niektórych wypowiedziach (głownie osób nie doświadczonych jeszcze w życiu) poczułam się jakbym nie miała prawa do swojego męża:).
Jakbym słyszała: Kobieto nie ograniczaj swojego męża! O jaki bidulek, żona się nim interesuje. Tak nie wolno! On ma robić co chce. Kobieto siedź, garami i dziećmi się zajmuj!

Ja się szanuję dlatego nie pozwolę, żeby mój mężulek za plecami flirtował. Znajdę, wytknę i pokażę. Jeżeli nie zadziała, dalej się posunę. Bo się szanuję. To jest prawo do nie bycia ofiarą.

Można porównać trochę do sytuacji, kiedy znajdzie rodzic u dziecka narkotyki. To co ma udać, że nic nie znalazł, bo szanuje prywatność? Wiem, ma w ogóle nie szukać, ha, ha, ha..... A potem płakać nad grobem dziecka.

A może udałoby się w porę zatrzymać spiralę narkomani? Znam takie sytuacje z życia.

NIC NIE JEST CZARNO-BIAŁE. A puste frazesy o prywatności. ( a może to jakieś trolle piszą, żeby ...co? No właśnie co?)

Widzę często pustą gadaninę o jakimś prawie do prywatności. A jakie masz doświadczenie w życiu? Co cię spotkało?

Wiem, wy wiecie lepiej.....

46

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Ani nie jestem trollem, ani osobą niedoświadczoną, a jednak jestem za prawem do prywatności. smile Ale zgodnie ze starym przysłowiem "ksiądz lubi kapustę, organista mięso". Jeśli związek tworzą osoby o tak szerokich granicach, że będą one niewidzialne, że obie nie będą miały nic przeciwko ujawnianiu wszystkich swoich spraw, to nikomu nic do tego. Problem zaczyna się wtedy, gdy jedna osoba chce swej prywatności, druga zaś tego prawa nie uznając wchodzi za nią nawet do toalety.

Powtarzam raz jeszcze, moim zdaniem, bycie w związku nie jest równoznaczne ze zgodą na brak prywatności, na przeglądanie mail'i/zawartości komputera/telefonu/czytania sms/sprawdzania odebranych i nawiązanych połączeń telefonicznych. Na szczęście mój mąż myśli tak samo; dlatego, między innymi, jest mym mężem. Od tak dawna. smile

By wyczuć, że związek się sypie, że brak miłości, szacunku, nie trzeba przekopywać telefonów/komputerów.

47

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

co wy z tą toaletą?

48

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Jak to co? Brak prywatności polega też na towarzyszeniu w fizjologii. smile

Wizyta u lekarza (także ginekologa wraz z zaliczeniem fotela) - też razem.

49

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

"By wyczuć, że związek się sypie, że brak miłości, szacunku, nie trzeba przekopywać telefonów/komputerów."

Wielokropek  - Właśnie dlatego, że wyczuwa się, że coś jest nie tak, zaczyna się zagladać. Tak zrobią ludzie, którzy są realistami i się szanują. To coś co się czuje ...Każdy sam sobie odpowie

50

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Są ludzie i ludzie. smile
Jedni, po zorientowaniu się, że związek szwankuje - rozmawiają/naprawiają/rozchodzą się. Inni, jak to nazwałaś, rozglądają się, czyli szukają dowodów.

Jest jeszcze trzecia grupa. Osoby do niej należące przeglądają telefony i.t.p. na wszelki wypadek. I uzasadniają swój brak zaufania i podejrzliwość właśnie brakiem granic między osobami w związku, zaspokajaniem własnej ciekawości, it.p..

51

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

"Jedni, po zorientowaniu się, że związek szwankuje - rozmawiają/naprawiają/rozchodzą się".

No dobra, ale jak chcesz romawiać, wyjaśniać, naprawiać. Pytasz się nawet czy ja robię coś nie tak.
A on nie chce rozmawiać. Robi unki i trwa to miesiacami. Słyszysz, miesiacami!!!! A tu 8 lat małżeństwa i trójka dzieci. Co, trwać? Wyniszczać się, być ofiarą? Nic nie robić? Nie gniewaj się ale dla mnie to co piszesz dalej nie ma poparcia w życiu. To troszkę naiwne. Za dużo przeżyłam i widziałam.
I to nie ma nic wspólnego z przeszukiwaniem ani z potrzebą zaspakajania ciekawości. Czasami trzeba coś w relacji partnerskiej naprostować. I trzeba znaleść ten PUNKT niebezpieczny. W porę go wychwicić. Ja tak zrobiłam a teraz mam już całe lata spokoju.
Nie mam żadnych wyrzutów sumienia, że właśnie wtedy sprawdziałam jego telefon. Zadziałałam. Miałam tą szansę.Już nie sprawdzam, nie przeszukuję, ale on też już nie kombinuje. Jest w porządku. Widzę, wiem i czuję to.

Życzę wszystkim kobietom partnerów, którym można ufać, czuć się bezpiecznie i żeby nie był cienia powodu aby cokolwiek sprawdzać. Tak jest w idealistycznym świecie. A taki ten świat nie jest.

Nic nie jest czarno-białe.

A którym "ludziem" ja jestem wg ciebie Wielokropku?

52

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
Oliwka73 napisał/a:

Po niektórych wypowiedziach (głownie osób nie doświadczonych jeszcze w życiu) poczułam się jakbym nie miała prawa do swojego męża:).

(...)

A jakie masz doświadczenie w życiu? Co cię spotkało?

Te osoby młode i niedoświadczone przynajmniej kierują się rzeczowymi argumentami, a nie w związku z ich ewidentnym brakiem próbują zdyskredytować rozmówców wytykaniem wieku. Sugerowanie, że ktoś jest za młody, by posiadać rozsądne zdanie w dowolnej kwestii, jest dokładnie tym samym, co stwierdzenie "sorry, za stara jesteś, świat się zmienia, nie żyjemy w średniowieczu, co Ty wiesz o obecnej sytuacji, trzeba iść z duchem czasu". No tak, ale ja polemizuję z Twoimi argumentami, a nie z Tobą samą. Lektura o argumentach ad rem i ad personam - gorąco polecam.

Oliwka73 napisał/a:

Ja się szanuję dlatego nie pozwolę, żeby mój mężulek za plecami flirtował. Znajdę, wytknę i pokażę. Jeżeli nie zadziała, dalej się posunę. Bo się szanuję. To jest prawo do nie bycia ofiarą.

Dla mnie szpiegowanie zdecydowanie nie jest przykładem na szanowanie samej siebie. Wprost przeciwnie - brak szacunku do siebie, przy okazji do osób trzecich, zaniżone poczucie własnej wartości i po prostu coś poniżej mojej godności.
Napiszę na przykładzie - jeśli napisałabym do Twojego męża cokolwiek (nic niestosownego, ot, znamy się, spytałam o cokolwiek), a Tobie się zacznie WYDAWAĆ, że to flirt i przejrzysz ten telefon, to jakim prawem czytasz wiadomość ode mnie? Czym to wytłumaczysz? "Uroiło mi się, że mnie zdradza, więc miałam gdzieś tajemnicę korespondencji"? Nie czytasz tylko wiadomości męża, ale i osoby trzeciej, która nie pisze do Ciebie, tylko do niego. Ty naprawdę nie widzisz, że to nie dotyczy tylko Ciebie i męża? Naprawdę uważasz, że masz prawo szpiegować również obcą Ci osobę?

Można porównać trochę do sytuacji, kiedy znajdzie rodzic u dziecka narkotyki. To co ma udać, że nic nie znalazł, bo szanuje prywatność? Wiem, ma w ogóle nie szukać, ha, ha, ha..... A potem płakać nad grobem dziecka.

Czyli co? Przeczytałabyś np. pamiętnik dziecka, żeby je chronić, chociaż możliwe, że nie byłoby przed czym? Boże...

53 Ostatnio edytowany przez november (2014-10-14 18:37:14)

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
farfalla napisał/a:

u nas czyta smsy i odbiera telefon kom. ten, kto ma bliżej - obojętnie czy to telefon mój czy męża..

niestety gdyby mój ojciec zajrzał wcześniej w telefon matki - gdyby z miłości jej tak ślepo nie ufał - to może zdusił by jej romans w zarodku. a jeśli nie, to przynajmniej nie byłby tak długo nabijany w butelkę. dlatego uważam, że w związku jak na drodze - zasada ograniczonego zaufania. czasem kontrolnie zajrzę mężowi do telefonu. nauczyło mnie tego doświadczenie rodziców i wielu innych osób (m.in. tu na forum-większość o zdradzie dowiaduje się z telefonu partnera). jeśl mój mąż czasem też to robi, to mi to nie przeszkadza bo nie mam nic do ukrycia.

rozumiem natomiast potrzebę prywatności. jeśli jednak w związku jest obsesyjna to uważam, że to znaczy, ze koś ma coś u ukrycia.

dobrze powiedziałaś: może by zdusił w zarodku. A może nie potrafiłby się z nią dogadać? Może to ważne, jakie były tego powody? To, że ktoś żałuje, że nie sprawdzał smsów czy maili bo wtedy "by się wcześniej wydało", nie zmienia zaistniałej sytuacji... Dlatego jeśli to samo wnosi się np. do kolejnego związku, to od razu krzywdzi się tę nową osobą. Kontrola jest czymś, nad czym trzeba pracować i na pewno zdać sobie sprawę z pobudek, jakie do tego pchają...

Co masz na myśli, mówiąc obsesyjna potrzeba prywatności? Ona jest, albo jej nie ma. To, że nie przeszkadza mi kiedy mój facet dzwoni z mojego telefonu, kiedy zachodzi taka konieczność, to nie to samo, co zgoda np. na zaglądanie w moje smsy... Nie mam nic do ukrycia - właśnie dlatego nie chcę, żeby ktoś mnie kontrolował. Jeśli ktoś ma potrzebę by to robić, to znaczy, że ma problem ze sobą i/lub mi nie ufa - co nie jest i tak dobre dla związku - w praktyce dla mnie oznacza to albo pracę nad tym, albo koniec związku.

54 Ostatnio edytowany przez november (2014-10-14 18:35:25)

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
Oliwka73 napisał/a:

Po niektórych wypowiedziach (głownie osób nie doświadczonych jeszcze w życiu) poczułam się jakbym nie miała prawa do swojego męża:).

(...)

Ja się szanuję dlatego nie pozwolę, żeby mój mężulek za plecami flirtował. Znajdę, wytknę i pokażę. Jeżeli nie zadziała, dalej się posunę. Bo się szanuję. To jest prawo do nie bycia ofiarą.

Jak to, prawo do swojego męża? A co, to jest przedmiot, w którego posiadaniu Pani jest? Czy jest to dobrowolny związek ludzi?

I co do szacunku - jeśli ktoś się szanuje, to odchodzi od osoby, która się z nim nie liczy - np. zdradza. Prawo do niebycia ofiarą można dać sobie tylko wtedy, kiedy się... nie jest ofiarą. Trzeba dokonać wyboru, by nie być ofiarą. Czyli odejść. Grzebanie i wytykanie to nadal bycie ofiarą. Jeśli mąż ma żonę gdzieś, to nawet jeśli ona mu wytknie romans, a wie, że ona z nim będzie i tak, nadal będzie zdradzał.

Kobieta, która wytknie i odejdzie - ok., to jestem w stanie zrozumieć. Ale ta, która trwa w takiej relacji i funduje sobie stres, nerwy i olewkę ze strony partnera nie ma do siebie szacunku - choć akurat nazywanie tego szacunkiem do siebie jest dla mnie nietrafione (przekładam to na pani język).

Wybaczcie post pod postem.

55

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Wiecie ja piszę o swoim życiu, o swoim doświadczeniu a Was w tym coś boli. Nie potraficie zaekceptować odmiennego punktu widzenia. A domagacie się totalnej prywatności. Coś tu nie gra, zgrzyta i dalej są to dla mnie puste frazesy.
Napiszcie o swoim doświadczeniu!!!! Ja napisałam w jaki sposób ocaliłam zwiazek i rodzinę. Gdybym tego nie zrobiła to nie wiadomo co by się stało.

Poczytajcie sobie posty zdradzonych żon i partnerek. Co one przeżywały. Porozmawiajcie z nimi. Dopuście do siebie inny punkt widzenia. Zyczę Wam, żebyście nie musieli tego przeżywać.

Mam dosyć słuchania: prywatność, prywatność i prywatność. A co to jest? Każde małzeństwo ma swój indywidualny układ, do którego cały świat nie ma prawa. Ot jest prywatność.:) Zaraz usłyszę zgryźliwe, że go w klatce trzymam smile.

"Dziś się zepsułeś, już wiem co zrobię. Zamienię cie na lepszy model" tak śpiewała żartobliwie Kasia Klich. Gdybym z nim nie była zamężna i nie miała z nim dzieci dokładnie bym to zrobiła. A tak muszę naprawiać i wcale nie jest to łatwe ani miłe. Ale daje satysfakcje jak się uda. Nie , nie traktuję swego męża jak rzecz i samochód. Wyprzedzam was w wypowiedziach. smile

56

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Oliwka73, spokojnie, nie sądzę, żeby nas coś bolało. W każdym razie u mnie wszystko okej. wink

Wiesz, kompletnie nie rozumiem tego, że piszesz, że nie potrafimy zaakceptować innego punktu widzenia. Ja akceptuję, ale się nie zgadzam, więc dyskutuję. Ty nie akceptujesz, bo odmawiasz nam prawa do własnego zdania, najpierw z powodu wieku, teraz - z braku doświadczenia.

Zresztą, jeśli już o tym mowa - to jednak Ty podchodzisz do tego emocjonalnie. Bo sprawdziłaś wiadomości, wyszło, jak wyszło i uważasz, że to najlepsze (jedyne?) wyjście. I to powoduje brak obiektywnej oceny. Dlaczego? Jesteś za karą śmierci/tortur dla kogoś, kto np. uderzy dziecko? Pewnie nie. A gdyby to Twoje dziecko zostało pobite? Pewnie temu konkretnemu oprawcy życzyłabyś dużo gorzej. Wyobrażasz sobie prawo oparte na emocjonalnych przeżyciach ludzi? wink

Napisałaś fajną rzecz, że nie wiesz, co by się stało, gdybyś tego nie zrobiła. Właśnie - nie wiesz. Mówisz w kółko o tym, co przeżyliśmy, jakie mamy doświadczenie itd. Prawdopodobnie przeciwne do Twojego - Ty sprawdzasz, czytasz cudze wiadomości, a my nie. Dlaczego Twoje doświadczenie ma być ważniejsze? Bo masz męża, który flirtował z kimś? Przecież to nie Twoja "zasługa" - tzn. chodzi mi o to, że przecież miałabyś prawo do swojego zdania nawet wtedy, gdyby mąż był ideałem od samego początku.

Nie napiszę, że trzymasz go w klatce, bo nie to wychodzi z Twoich postów. Cały czas mówię o czymś innym - to jest może układ między Tobą, a Twoim mężem, ale nie dotyczy wyłącznie Was. Dotyczy osób, z którymi rozmawiacie. Zresztą, to nawet nie chodzi o Was, bo możesz napisać, że każda z nich jest poinformowana, że zaglądacie w swoje telefony. Rozważamy czysto abstrakcyjny problem - zaglądanie drugiej połówce w telefon. Partner z partnerką się umówią, że mogą czytać te wiadomości. Ale to są wiadomości tak samo partnera/partnerki, jak i ich rozmówców. Z nimi nikt się nie umawiał. Uważasz, że to w porządku?

A co do tego, że musiałaś naprawiać, bo masz dzieci - nie musiałaś. Chciałaś. Z jakiegoś powodu, ale chciałaś. To była Twoja decyzja, bo nadal mogłaś odejść.

57

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Właściwie nie podoba mi się to, co pisze Oliwka, zwłaszcza zdanie o prawie do męża - nie lubię kiedy ktoś stawia partnera w pozycji niewolnika lub szafy. Więcej w jej postach urażonej dumy i strachu niż obiektywnej oceny sytuacji, ale...

Zastanawiam się na ile ci "ostatni sprawiedliwi" piszą o prawie do prywatności na podstawie własnych przeżyć, kiedy to prawo do prywatności kolidowało z prawem w ogóle...

Czy kiedy dziecko-nastolatek zacznie sięgać po narkotyki to matka będzie spokojnie stała i patrzyła jak dzieciak robi co może by przenieść się na tamten świat?
Zrobi mu wykład?
90% osób jakie znam w miarę blisko - przetrzepie najpierw dokładnie torbę, kieszenie i pokój.
Część z nich będzie to robić regularnie.
A co, jeżeli syn zacznie sprzedawać kradzione części? No przecież grzebanie w osobistych rzeczach to wstyd dla osób o tak wysokim mniemaniu o swej doskonałości. Spokojnie, porozmawiamy, pogadamy, a potem wspolnie poczekamy aż zrobi to za nas policja...

Grzebać w kieszeniach męża?! A fuj! Każdy ma prawo do prywatności i żadna rozchisteryzowana żona nie ma prawa sprawdzać na co mąż wydaje 3/4 pensji i powinno jej wystarczyć, że szczerze zapewnia, że to już ostatni raz. Przezież zaufanie w małżeństwie to podstawa...

Bardzo fajnie się trwa przy swoich zasadach, póki te zasady nie mogą wyrządzić więcej krzywdy innym, niż pożytku.

Szczerze mówiąc miałabym w d*** honor, dumę i że się czegoś takiego nie robi gdyby mój mąż okazał się nałogowym hazardzistą i żyłabym z realnym ryzykiem, że mogę za chwilę stracić dach nad głową.

Nie chciałabym, żeby moje dziecko z własnej nastoletniej głupoty wpędziło się w klopoty, bo mu zaufałam i moja duma nie pozwoliła mi zniżyć się w porę do rewizji.

Można szanować czyjąś prywatność, ale nawet TO prawo ma swoją granicę...

58

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

W mnie sprawa mają się dość otwarcie. To znaczy mój facet zna mój kod do telefonu i mógłby w każdej chwili wejść sobie i przeczytać wiadomości, ale nic by tam nie znalazł. W moim przypadku nie widzę w tym nic złego, bo jeżeli ktoś mi bliski ma problem to albo wchodzimy na gg (archiwum nie mam), albo rozmawiamy przez telefon - więc nie mam takich wiadomości przez które ktoś z moich znajomych mógłby się poczuć urażony, że mój facet o czymś wie.
A jeżeli chodzi o mnie, również znam kod do telefonu mojego faceta, znam hasło do fb, gg etc ale po co mi to? Właściwie nigdy go nie prosiłam o to hasło. Znam je, bo czasami kiedy musiał coś sprawdzić a nie chciało mu się wstać do komputera to je wpisywałam lub coś podobnego. Mój moich haseł nie zna, ale z mojego telefonu wszedł by wszędzie bo jestem zalogowana...
Jak wygląda moje "sprawdzanie" go? Ja nie czytam jego wiadomości tylko patrzę z kim pisał. Nie ukrywam, że gdybym zobaczyła rozmowę z jakąś ex NA PEWNO bym przeczytała, albo z kobietą na którą mam uczulenie (nie ma takiej jeszcze xd). Nigdy nie zdarzyło mi się przeczytać jego wiadomości z jakimś kolegą, koleżanką z pracy etc, ale nigdy też nie miałam podejrzeń więc to też inna sprawa. Ale mam taką zasadę, że nie przeczytałabym czegoś bez jego wiedzy tzn powiedziałabym "Widziałam, że pisałeś (z kimś tam) chcę przeczytać tą wiadomość" i gdyby mi się coś nie spodobało od razu skonfrontować. Bo inaczej musiałabym założyć wątek na forum "Facet mnie zdradza. Przejrzałam jego telefon. Co robić?" haha
Niestety wiem, że mój facet nie myśli tak jak ja. Zdarzyło się, że przetrzepał mi telefon - bez mojej wiedzy. Mimo, że nie miał ku temu powodów sad Trochę mnie to przygnębia, bo zdarza się to dość często. 

I np miałam taką sytuacje, że do Naszego grona znajomych jakby dołączył nowy facet na którego mój chłopak od początku miał jakieś uczulenie... I kiedyś do mnie napisał na fb coś w stylu "hej, co tam" mój chłopak dostał szału. Wziął mi telefon i zaczął sprawdzać czy kiedyś wcześniej z nim nie pisałam... ;/ Powiem szczerze, że poczułam się wtedy urażona. Wydaje mi się, że wynika to chyba z zaniżonej samooceny.

Swoją drogą, trzeba chyba być idiotą by dać się złapać na zdradzie poprzez nie usunięcie jakiś wiadomości z telefonu. haha

59

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
Eileen napisał/a:

Jesteś za karą śmierci/tortur dla kogoś, kto np. uderzy dziecko? Pewnie nie. A gdyby to Twoje dziecko zostało pobite? Pewnie temu konkretnemu oprawcy życzyłabyś dużo gorzej. Wyobrażasz sobie prawo oparte na emocjonalnych przeżyciach ludzi? wink


A co do tego, że musiałaś naprawiać, bo masz dzieci - nie musiałaś. Chciałaś. Z jakiegoś powodu, ale chciałaś. To była Twoja decyzja, bo nadal mogłaś odejść.

Wiesz Eileen skomentuję tylko dwie sprawy. Bo może warto podjąć te wątki:

Akurat byliśmy w sytuacji, kiedy z racji przeprowadzki syn zmienił szkołę i klasę. Niestety doszło do tego, że część chłopców znęcało się nad nim psychicznie i fizycznie. Co zrobiłam? Bardzo byś się zdziwiła. Rozmawiałam, prosiłam o pomoc szkołę i nie uwierzysz, ale chciałam że ci chłopcy stali się lepszymi ludźmi. Dalej tego chcę. Samo chcenie niestety nie działa, dlatego zmieniliśmy mu klasę. W nowej klasie nie ma żadnych problemów, jest lubiany.  Posądzasz, mnie bez dowodów, o złe zamiary i myśli. Za daleko poszłaś.

Co do drugiej sprawy. Wiem, nie musiałam naprawiać. Ale chciałam. Pierwsze: z racji tego, że są dzieci dla, których zrobię bardzo dużo i ojca też im "naprawię". Drugie: chciałabym też, że jak ja się w jakiejś innej sprawie "zepsuję" to żeby on chciał mnie naprawiać. Żeby mnie od razu nie wyrzucał jak jakiś przedmiot. Ja daję szansę.  Ludzie się zmieniają. On tak zrobił. I jest dla mnie przez to jeszcze bardziej wartościowy.
Trzecie: nie zamierzałam tkwić w chorej relacji z nim.  Wykańczać się. Dlatego zadziałałam. Udało się z nim porozumieć. Pewnie nie wszystkim sie to udaje. Teraz mogę ufać i się nie spalać.
Trzecie: to mój mąż. (chociaż niektórych-nie mówię o Tobie- boli samo słowo "mój". A ja jestem jego żoną. Koniec! Kropka! To wbrew temu co sie innym wydaje zobowiązuje wielowymiarowo.

Pozdrawiam

60

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

100%Prywatności - wszystko pięknie brzmi w teorii ale życie swoje.

Nie jestem za ciągła kontrolą , sprawdzaniem ale w sytuacjach koniecznych. 

Pamiętam naście lat temu. Jako nastolatka popalałam papieroski. Rodzice podejrzewali , robili wykłady ze chodzi o moje zdrowie, zabrali kieszonkowe itp
A ja jako zbuntowany nastolatek swoje. Wiec przetrzepali mi plecak i oczywiście papieroski sie znalazły. Jaka ja byłam wściekła ze " naruszyli moja prywatność " Z perspektywy długiego już czasu jestem im wdzięczna , bo może dzisiaj byłabym nałogowym palaczem.


Co do telefonu.
Dzieki sms - dowiedziałam sie o zdradzie męża. On mi ufał ze nie sprawdzę bo przez lata nigdy tego wzajemnie nie robiliśmy ale .... jesli pytam co sie dzieje , ze czuje ze cos jest nie tak i nie otrzymuje informacji tylko wymijające odpowiedzi, szukałam sama odpowiedzi.No i niestety znajduje . 

Dzisiaj telefony leża na wierzchu , znamy swoje wzajemne hasła do tel. ale nie po to aby sie sprawdzać. Ja nie mam potrzeby sprawdzać po nie mam podstaw. On może i sprawdza ( za rękę nie złapałam ) ale ja nie mam obaw ze wyjdą jakieś prywatne sprawy znajomych z sms ponieważ o poważnych sytuacjach po prostu nie pisze w sms. Dla mnie sms jest do przekazywania krótkich info a nie do rozwiązywania problemów. On np. nie zna hasła do mojego meila dla tego forum - ponieważ tu chronię prywatność osób z którymi  pisze.

Tak wiec niestety czasem trzeba sprawdzić jeśli sytuacja tego wymaga a z druga strona nie da sie porozumieć. Czy to w relacji : rodzic -dziecko , partnerstwo,małżeństwo.

61

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Cieszę się, że pojawiają się inne zdroworosądkowe głosy.

Iceni pisze, że nie podoba jej się to co ja tam piszę o mężu. I ma do tego prawo. Nie musi się jej to podobać.

Ale za to mi się podoba jej dalsza część wypowiedzi.

62

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
Oliwka73 napisał/a:
Eileen napisał/a:

Jesteś za karą śmierci/tortur dla kogoś, kto np. uderzy dziecko? Pewnie nie. A gdyby to Twoje dziecko zostało pobite? Pewnie temu konkretnemu oprawcy życzyłabyś dużo gorzej. Wyobrażasz sobie prawo oparte na emocjonalnych przeżyciach ludzi? wink


A co do tego, że musiałaś naprawiać, bo masz dzieci - nie musiałaś. Chciałaś. Z jakiegoś powodu, ale chciałaś. To była Twoja decyzja, bo nadal mogłaś odejść.

Wiesz Eileen skomentuję tylko dwie sprawy. Bo może warto podjąć te wątki:

Akurat byliśmy w sytuacji, kiedy z racji przeprowadzki syn zmienił szkołę i klasę. Niestety doszło do tego, że część chłopców znęcało się nad nim psychicznie i fizycznie. Co zrobiłam? Bardzo byś się zdziwiła. Rozmawiałam, prosiłam o pomoc szkołę i nie uwierzysz, ale chciałam że ci chłopcy stali się lepszymi ludźmi. Dalej tego chcę. Samo chcenie niestety nie działa, dlatego zmieniliśmy mu klasę. W nowej klasie nie ma żadnych problemów, jest lubiany.  Posądzasz, mnie bez dowodów, o złe zamiary i myśli. Za daleko poszłaś.

Co do drugiej sprawy. Wiem, nie musiałam naprawiać. Ale chciałam. Pierwsze: z racji tego, że są dzieci dla, których zrobię bardzo dużo i ojca też im "naprawię". Drugie: chciałabym też, że jak ja się w jakiejś innej sprawie "zepsuję" to żeby on chciał mnie naprawiać. Żeby mnie od razu nie wyrzucał jak jakiś przedmiot. Ja daję szansę.  Ludzie się zmieniają. On tak zrobił. I jest dla mnie przez to jeszcze bardziej wartościowy.
Trzecie: nie zamierzałam tkwić w chorej relacji z nim.  Wykańczać się. Dlatego zadziałałam. Udało się z nim porozumieć. Pewnie nie wszystkim sie to udaje. Teraz mogę ufać i się nie spalać.
Trzecie: to mój mąż. (chociaż niektórych-nie mówię o Tobie- boli samo słowo "mój". A ja jestem jego żoną. Koniec! Kropka! To wbrew temu co sie innym wydaje zobowiązuje wielowymiarowo.

Pozdrawiam

Oliwka73, ja Cię - broń Boże - nie posądzałam o złe zamiary. Chodziło mi po prostu o to, że jeśli coś kogoś dotknie, to podchodzi do danej kwestii emocjonalnie. Inaczej o gwałcie będzie mówić osoba zgwałcona, a inaczej osoba, dla której byłaby to czysta wymiana poglądów, niepodszyta emocjami. Nie twierdziłam, że zaraz będziesz chciała na kimś się mścić nie wiadomo jak. wink

I tak, to jest Twój mąż, Ty jesteś jego żoną, nikt tego nie podważa. Tylko że osoby, z którymi Twój mąż może pisać (nie mówię o flircie, tylko o zwykłych rozmowach), nie muszą być dla Ciebie nikim bliskim. A ich wiadomości też czytasz. No i dochodzimy do miejsca, w którym albo przyznasz, że rzeczywiście nie masz prawa poznawać ich rozmów, albo uznasz, że nikt nie ma prawa komunikować się z Twoim mężem bez Twojej wiedzy. Czyli jednak klatka.

Nie wiem, jak to napisać, żeby było wiadomo, o co mi chodzi. Zrozumiałabym bez problemu osobę, która by napisała, że ma gdzieś prywatność, tamte osoby, która by przyznała wprost, że ma o wszystkim wiedzieć, że jej mąż bez jej wiedzy ma zakaz rozmów. Głupie, owszem, ale przynajmniej nazwane wprost. Ty natomiast robisz to samo, tylko dorabiasz do tego jakąś ideologię - że tak jest lepiej, że to chroni, że Twój mąż, to możesz, że nic złego itd. A nie odpisałaś ani razu na pytanie, które kilka razy zadałam. Skoro czytasz wiadomości pisane przez męża, bo to Twój mąż, to jakim prawem czytasz wiadomości osób, dla których nie jesteś nikim ważnym i które nie są skierowane do Ciebie? Czytania wiadomości obcych osób nie da się ubrać w ładne słówka i przekonywać, że ma się do tego prawo?

63

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Tutaj jest idealny przykład poruszający kwestię prywatności osób trzecich:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=2198395#p2198395

Dziewczyna przeczytała korespondencję chłopaka z jego byłą o tym jak uprawiali seks. W tym związku umówili się, że mogą sobie grzebać w korespondencji, teoretycznie wszystko gra. Ale czy ex tegoż chłopaka na pewno by była zadowolona wiedząc, że inna dziewczyna czyta o JEJ seksie???

64

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...
vinnga napisał/a:

Tutaj jest idealny przykład poruszający kwestię prywatności osób trzecich:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=2198395#p2198395

Dziewczyna przeczytała korespondencję chłopaka z jego byłą o tym jak uprawiali seks. W tym związku umówili się, że mogą sobie grzebać w korespondencji, teoretycznie wszystko gra. Ale czy ex tegoż chłopaka na pewno by była zadowolona wiedząc, że inna dziewczyna czyta o JEJ seksie???

To nie powinno mieć znaczenia bo on nie powinien gadać z byłą o sexie skoro ma teraz inną tak?

65 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-10-16 19:22:53)

Odp: Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

On gadał z byłą, jak autorka wątku nie była jego "obecną". Więc trochę niefajnie, że jego dziewczyna otrzymała dostęp do intymnych rozmów obcej dla niej osoby. Gdyby "była" o tym wiedziała, to jak by się poczuła? Co to, "ex" to człowiek drugiej kategorii? Chyba normalne, że mają z chłopakiem wspólną przeszłość i co w tym złego, zwłaszcza, że rozmawiali o tym przed obecnym związkiem faceta?

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Ciekawość z telefonami/wiadomościami/mailami i tak dalej...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026