witam. od jakiegos czasu bardzo ciezko jest mi sie dogadac z mama. zawsze nasze relacje wygladaly tak, ze ona stawiala mi pewne wymagania (glownie zwiazane z nauka), ja je spełniałam i wszystko bylo pieknie. taka wisienka na torcie mialo byc dostanie sie na Uniwersytet Warszawski na studia dzienne. to tez udalo sie mi osiagnac. w przerwie miedzy matura a studiami pracowalam i zarabialam na siebie. od pol roku jestem z moim chlopakiem. i tu sie zaczyna... mam 19 lat (wcale nie uwazam, ze jestem jakos mega dorosla, bo zwlaszcza studiujac dziennie jestem bardzo uzalezniona od rodzicow i potrzebuje ich pomocy). ale mysle, ze mama jednak przesadza. staram sie pomagac jak mogę (odrabiam z mlodszym bratem lekcje, uczestnicze zawsze w co tygodniowym sprzątaniu domu, ponad to mam tez codzienne obowiazki, ktore wykonuje). ale mama uwaza, ze to za malo i ze kazda wolna chwile poswiecam chlopakowi. fakt, ze staramy się spędzać razem caly weekend, ale od poniedzialku do piatku widzimy sie moze raz. poza tym, mama nie toleruje tego zeby on u mnie spal, co jestem w stanie zrozumiec, bo każdy ma swoje przekonania i swoja moralność. mowila wiele razy, ze jak chce spac z nim, to u niego. i tak tez robie. czuje jakby byla o niego zazdrosna. jakby nie potrafila zrozumiec, ze ja powoli ukladam sobie zycie. co mnie z kolei dziwi bo ona w moim wieku byla juz zareczona. boje sie, ze tak bedzie przez najblizsze 3 lata (bo mam zamiar studiowac dziennie do licencjata) a to moze zle wplynac na moj związek. mama mowi, ze odkad jestesmy razem to sie zmienilam. z tym, ze moja zmiana polega na tym, ze przestalam imprezować i w końcu sie zakochalam na powaznie. odpowiedzcie mi proszę: kto przesadza - ja czy ona? jak jej to wytłumaczyć, ze nie ma juz malutkiej córeczki tylko powoli kobiete z wlasnymi potrzebami ?
1 2014-10-10 09:01:43 Ostatnio edytowany przez anetaklaudia7 (2014-10-10 09:05:18)
Podobne tematy
Matce trudno przyznać, że ona sama popełniła może jakieś błędy i przenosi obawy na ciebie. Fakt, czasy mamy inne. O ile kiedyś tam, nawet nie mając fachu w ręku, można było być spokojnym, że po urodzeniu dzieci wrócimy spokojnie na rynek pracy, tak dziś ciąża we wczesnych latach młodości, może być istotnym utrudnieniem. Mama stosuje zasadę, że jej oczy nie widzą, sprawy nie ma, no i w razie czego, to ona nie pozwalała na seks pod jej dachem, więc nikt jej niczego nie zarzuci. Trochę naiwne, ale wiele osób tak postępuje.
To nie jest zazdrość o chłopaka, a asekuranctwo oraz jej niewypowiedziane na głos obawy. Ty jesteś już dorosła, a skoro podjęłaś współżycie, z pewnością liczysz się z ewentualnymi konsekwencjami? A skoro twierdzisz, że przeobrażasz się z malutkiej córeczki w świadomą kobietę, to również spróbuj podejść ze zrozumieniem do obaw matki. Może taka rozmowa "od serca" z matką?
na temat ewentualnej ciąży rozmowa byla nie raz. tłumaczyłam jej, co by bylo gdyby. chodzi mi bardziej o podejscie 'dopóki mieszkasz w moim domu'. ja rozumiem, ze ma prawo stawiac wymagania, ale kontrolowanie calego mojego zycia to przesada, bo chyba kazdy ma prawo do prywatności...
4 2014-10-10 10:28:21 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-10-10 10:30:32)
Samo tłumaczenie, to widocznie za mało. Mama chce mieć pewność oraz nie być w przyszłości obwiniana o "niedopilnowanie" córki. Każde środowisko rządzi się swoimi prawami, nie wiem jak jest u was.
Owszem, każdy ma prawo do prywatności oraz do podejmowania decyzji za siebie, ale też do przyjęcia konsekwencji tegoż postępowania. Jak zaliczysz wpadkę, to dacie radę sami? Chyba to jest największa obawa mamy. Nawet jak dzieci są planowane, życie planowane - nikt nie chce być tym, który zostanie obciążony nadmiernymi i nieswoimi obowiązkami, o rachunkach nie wspomnę.
Szwagierka już się z tematem zapoznała. Najpierw koszty wesela, później zwiększone rachunki i jak tu córce delikatnie powiedzieć: szanuj kurna moją krwawicę.
5 2014-10-10 12:10:29 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-10-10 12:11:29)
Samo tłumaczenie, to widocznie za mało. Mama chce mieć pewność oraz nie być w przyszłości obwiniana o "niedopilnowanie" córki. Każde środowisko rządzi się swoimi prawami, nie wiem jak jest u was.
Owszem, każdy ma prawo do prywatności oraz do podejmowania decyzji za siebie, ale też do przyjęcia konsekwencji tegoż postępowania. Jak zaliczysz wpadkę, to dacie radę sami? Chyba to jest największa obawa mamy. Nawet jak dzieci są planowane, życie planowane - nikt nie chce być tym, który zostanie obciążony nadmiernymi i nieswoimi obowiązkami, o rachunkach nie wspomnę.
Szwagierka już się z tematem zapoznała. Najpierw koszty wesela, później zwiększone rachunki i jak tu córce delikatnie powiedzieć: szanuj kurna moją krwawicę.
Nie zgodzę się z Tobą Chaberku, ponieważ na moje oko, problem jest gdzie indziej.
Miałam bardzo podobnie - wykonywałam obowiązki, pomagałam, ale w wolnym czasie jeździłam spotykać się z chłopakiem i doświadczyłam podobnego buntu ze strony mamy. I nie był to na pewno strach przed ewentualną ciążą, a jej demonstracja, że nie jestem na każde zawołanie. Były telefony z cyklu "czemu mnie jeszcze nie ma w domu, bo potrzebna jestem", awantury itp.
Co pomogło? Moja konsekwencja. Kiedy nie dostałam informacji wcześniej, że mam być w domu, kiedy zwyczajnie nie było nic wcześniej zaplanowane, to ja się NIE zjawiałam, a czasem nawet nie odbierałam telefonu.
Autorko, o ile nie zaniedbasz swoich obowiązków, to postępuj konsekwentnie i nie zwracaj uwagi na gadanie mamy. Zawsze odpowiadaj spokojnie, że niczego nie zaniedbujesz, ale nie pozwolisz sobie dodawać dodatkowych obowiązków, bo czas dla siebie też musisz mieć jak każdy normalny człowiek.
A! I jeszcze jedno, sama napisałaś, ze zawsze spełniałaś życzenia mamy, które miała względem Ciebie, a teraz zaczynasz robić też to, co sama chcesz i jej się to nie podoba. To też jest dobry sprawdzian dla Twojej dorosłości, w którą wchodzisz.