netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

40 odpowiedzi6 940 wyświetleńzałożony przez LonelyM, 09.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Temat pół żartem, pół serio wink

Są dwie, dziewczyny. Lat 16 i 14,5. Mała różnica wieku między nimi, mnie jako jedynaczce wydawało się, ze byłoby fajnie. One uważają inaczej.
Charaktery bardzo odmienne, choć trochę podobne.
Starsza, bardziej zrównoważona, bardziej skryta, ale również przemądrzała, z tendencją do histerii
Młodsza, pewna siebie, dusza towarzystwa, silna osobowość, również pyskata, uparta

Obie jak chcą potrafią być bardzo dojrzałe, a jak nie chcą to zachowują się jak rozwydrzone gówniary.

Przyznaję, trochę je rozpuściłam, licząc, że będą mądrzejsze.
Pozwalam na dużo, ale oczekuję czegoś w zamian. Nie doceniają. Na głowę sobie jednak nie dam wejść, mimo, że próbują mną manipulować emocjonalnie.
Nie ma między nami tematu tabu, staram się być dla nich taka sama jak matka, którą zawsze chciałam mieć. Gadamy o wszystkim.
Może traktują mnie zbyt poufale, jak koleżankę?

Czasem mam dość, niech się kłócą, niech się żreją, do lania po pyskach jeszcze o dziwo nie doszło wink
Muszą nauczyć się normalnych relacji międzyludzkich, kompromisu.
Rozmowy były. Czasem pomaga, na chwilę, a czasem nie, ping -pong " bo ona", "bo ona" " ja nie chciałam mieć siostry" etc. I każda uważa, że ma gorzej od tej drugiej. Żadnej nie faworyzuję.

Chyba jest lepiej jak są same w domu. Chyba źle na nie działam, bo jak jestem, to muszę stać jak kapo ; problem ze wstawanie do szkoły, z porządkiem, z łazienką, bo jest tylko jedna (normalnie katastrofa je spotkała), gdzie mój zeszyt, ona zabrała mi to czy tamto, nie idę do szkoły bez słuchawek itd.
Normalnie żenujące, żeby w tym wieku tak się zachowywać. Ja byłam inna choć na pewno nie święta.
A może to rozwój cywilizacji i technologii tak wpływa na małolaty? Pokolenie, że się wszystko należy?
I tego mam najbardziej dość.

Jest cudowna recepta?
Pewnie  z tego wyrosną, ale póki co, to trzeba działać, żeby nie zwariować wink

2

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Odpowiedź na pytanie w tytule: przetrwać ale nie stojąc obok:)
Hmm,sama nie wiem jak tego dokonać.Moja córka ma prawie dziesięć lat i nieraz tracę anielską cierpliwość.A ja na prawdę jestem baaardzo cierpliwa.
Ciągłe pretensje,jak to ona ma źle,ciężko,ma dwie szkoły a tu jeszcze mama się czepia,że trzeba posprzątać, a tu nauczycielka wyznaczyła do jakiegoś konkursu- och! ile roboty!
Człowiek nie ma czasu na odpoczynek.
A tu jeszcze mama śmie ingerować w ubiór- każe ubrać adidasy z wkładką zamiast ślicznych srebrnych sandałków, w których panna okropnie koślawi nogi, pominąwszy aurę mocno nie-sandałkową.
Życie jest ciężkie i niesprawiedliwe i wszyscy inni na pewno mają lepiej.

W takich sytuacjach mówię o jej kolegach,koleżankach,którzy mają bardzo restrykcyjnych rodziców,którym wielu rzeczy nie wolno,które ona może i na jakiś czas jest spokój. Harmonia wraca.Do następnego razu...:)

3

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
gojka102 napisał/a:

Odpowiedź na pytanie w tytule: przetrwać ale nie stojąc obok:)
Hmm,sama nie wiem jak tego dokonać.Moja córka ma prawie dziesięć lat i nieraz tracę anielską cierpliwość.A ja na prawdę jestem baaardzo cierpliwa.
Ciągłe pretensje,jak to ona ma źle,ciężko,ma dwie szkoły a tu jeszcze mama się czepia,że trzeba posprzątać, a tu nauczycielka wyznaczyła do jakiegoś konkursu- och! ile roboty!
Człowiek nie ma czasu na odpoczynek.
A tu jeszcze mama śmie ingerować w ubiór- każe ubrać adidasy z wkładką zamiast ślicznych srebrnych sandałków, w których panna okropnie koślawi nogi, pominąwszy aurę mocno nie-sandałkową.
Życie jest ciężkie i niesprawiedliwe i wszyscy inni na pewno mają lepiej.

W takich sytuacjach mówię o jej kolegach,koleżankach,którzy mają bardzo restrykcyjnych rodziców,którym wielu rzeczy nie wolno,które ona może i na jakiś czas jest spokój. Harmonia wraca.Do następnego razu...:)

"Życie jest ciężkie i niesprawiedliwe i wszyscy inni na pewno mają lepiej.
W takich sytuacjach mówię o jej kolegach,koleżankach,którzy mają bardzo restrykcyjnych rodziców,którym wielu rzeczy nie wolno,które ona może ..."

Wtedy brak argumentów i kończy się na "wcale nie..."

Ech... Czasem chciałabym, żeby poszły już na studia, najlepiej w innym mieście, taka "wyrodna" jestem wink

4

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

U mnie jest o tyle łatwiej,że koleżanki czy koledzy córki mają rzeczywiście "gorzej"- nadopiekuńczy rodzice nie pozwalający pójść do sklepu,do koleżanki na osiedlu, o wracaniu samodzielnym ze szkoły nawet nie wspomnę.
Mama koleżanki córki jej 14- letniego brata wozi i przywozi ze szkoły muzycznej,choć chłopak ma 100 metrów do przystanku.

Ja rzucam konkretnymi sytuacjami,konkretnymi osobami i to pomaga.Jeszcze nie było tekstu: "wcale nie...".
Ale wszystko przede mną.:)

Ty masz o tyle gorzej,że wszystko masz razy dwa.
Ale radości i fajne chwile także.I tego się trzymaj gdy wymiękasz smile

5

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Taaak, wyrodna matka z Ciebie... chcieć się pozbyć dzieci i mieć chociaż dzień dla siebie bez wiecznego "mamoooooo, bo..." - normalnie od razu trzeba by odebrać prawa rodzicielskie wink smile

Trzeba przeczekać... według mnie jak najmniej angażując się pomiędzy ich przepychanki. Bo i tak zawsze co najmniej jedna będzie się czuć pokrzywdzona wink
A w chwilach totalnej załamki wejść na jakieś artykuły lub fora rodziców trudnych dzieci i pocieszać się, że Twoje nie piją, nie palą, nie szukają sponsorów po galeriach.... no i właściwie ma się idealne dzieci smile

I odliczać czas jaki został do pójścia na te studia smile

Sama mam dwóch synów. Pomiędzy nimi jest dwa lata różnicy. I tak jak Twoje córki również "się nie lubią". Starszy właśnie zaczął studia i w ten weekend zjeżdża do domu po trzech tygodniach nieobecności. Jestem ciekawa, czy choć trochę bracia zatęsknili za sobą... będę obserwować... wink

6

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
LonelyM napisał/a:

(...)Chyba jest lepiej jak są same w domu. Chyba źle na nie działam, bo jak jestem, to muszę stać jak kapo ; problem ze wstawanie do szkoły, z porządkiem, z łazienką, bo jest tylko jedna (normalnie katastrofa je spotkała), gdzie mój zeszyt, ona zabrała mi to czy tamto, nie idę do szkoły bez słuchawek itd.
Normalnie żenujące, żeby w tym wieku tak się zachowywać. Ja byłam inna choć na pewno nie święta.
A może to rozwój cywilizacji i technologii tak wpływa na małolaty? Pokolenie, że się wszystko należy?
I tego mam najbardziej dość.(...)

Nie, nie musisz stać jak kapo. smile

Źle na nich działasz? No pewnie. tongue Nie musisz przejmować ich obowiązków. tongue To tylko Twój wybór a one dobrze Cię znają. Mają problem ze wstawaniem? To mają. Dlaczego ich problem staje się Twoim? Bo...?

A że używają Ciebie do rozgrywanie spraw między sobą? Hm.. a gdybyś tak nie zajmowała żadnego stanowiska? A gdybyś tak nie wtrącała się i ze spokojem zapytała "Ciekawe, jak to rozwiążecie?" i odwróciła się na pięcie? Dasz radę nie być potrzebną? wink

7

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
gojka102 napisał/a:

U mnie jest o tyle łatwiej,że koleżanki czy koledzy córki mają rzeczywiście "gorzej"- nadopiekuńczy rodzice nie pozwalający pójść do sklepu,do koleżanki na osiedlu, o wracaniu samodzielnym ze szkoły nawet nie wspomnę.
Mama koleżanki córki jej 14- letniego brata wozi i przywozi ze szkoły muzycznej,choć chłopak ma 100 metrów do przystanku.

Ja rzucam konkretnymi sytuacjami,konkretnymi osobami i to pomaga.Jeszcze nie było tekstu: "wcale nie...".
Ale wszystko przede mną.:)

Ty masz o tyle gorzej,że wszystko masz razy dwa.
Ale radości i fajne chwile także.I tego się trzymaj gdy wymiękasz smile

Znajomi corek też mają faktycznie gorzej, no ale one tego nie dostrzegają, bo tak wygodniej .

Tak, taki dubel, ale myślę, że kiedyś mimo wszystko będą zadowolone, że mają siebie.

Cóż, nie można się poddawać wink

8

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
Wielokropek napisał/a:
LonelyM napisał/a:

(...)Chyba jest lepiej jak są same w domu. Chyba źle na nie działam, bo jak jestem, to muszę stać jak kapo ; problem ze wstawanie do szkoły, z porządkiem, z łazienką, bo jest tylko jedna (normalnie katastrofa je spotkała), gdzie mój zeszyt, ona zabrała mi to czy tamto, nie idę do szkoły bez słuchawek itd.
Normalnie żenujące, żeby w tym wieku tak się zachowywać. Ja byłam inna choć na pewno nie święta.
A może to rozwój cywilizacji i technologii tak wpływa na małolaty? Pokolenie, że się wszystko należy?
I tego mam najbardziej dość.(...)

Nie, nie musisz stać jak kapo. smile

Źle na nich działasz? No pewnie. tongue Nie musisz przejmować ich obowiązków. tongue To tylko Twój wybór a one dobrze Cię znają. Mają problem ze wstawaniem? To mają. Dlaczego ich problem staje się Twoim? Bo...?

A że używają Ciebie do rozgrywanie spraw między sobą? Hm.. a gdybyś tak nie zajmowała żadnego stanowiska? A gdybyś tak nie wtrącała się i ze spokojem zapytała "Ciekawe, jak to rozwiążecie?" i odwróciła się na pięcie? Dasz radę nie być potrzebną? wink

Masz rację więcej asertywności.
Nieraz tak robiłam. Jak zrobicie takie poniesiecie konsekwencje. Narobiły więc sobie zaległości w szkole poprzez spóźnianie. Potem to się napiętrzało i w rezultacie, żeby nie było więcej problemów wracałam do punktu wyjścia czyli "kontrolingu" i chyba to jest błąd.

Czasem nie zajmuję stanowiska niech sobie radzą, na to też mają sposób. Manipulują moimi uczuciami " tak, ty masz mnie w dupie" i każda wymaga, żeby to jej przyznać rację, a nie siostrze.

Tu gdzieś trzeba zrobić STOP.
Tylko znajdź złoty środek wink

Starsza chodzi do psychologa, chętnie. Tylko się "bestia" wycwaniła i sprytnie korzysta z zagrywek psychologicznych, bo sama zagłębia temat dodatkowo, więc jak sama przyznała doskonale wie i co się z nią dzieje i trochę pewne rzeczy robi z premedytacją.
Młodsza była dwa razy. Nie chce. Idzie i z rozbrajającą wyluzowaną miną odpowiada "obojętne mi to" . Psycholożka (bardzo fajna i kompetentna) stwierdziła, żeby dać jej czas i nie zmuszać do wizyt, bo nic z tego nie będzie. Poczekać. Ona ma 14 lat, zachowuje się "jakby" miała 17-18, bo chce (tak się wydaje córce) ale mimo to jej zachowanie świadczy, że jest jeszcze niedojrzała, choć tak pewna siebie.

9

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
LonelyM napisał/a:

(...)

Tu gdzieś trzeba zrobić STOP.
Tylko znajdź złoty środek wink(...)

Nie. Nie trzeba ani robić STOP, ani znaleźć złotego (ani w żadnym innym kolorze) środka. smile Można. tongue

Chcesz znaleźć? smile Odpowiedz sobie na pytanie "Co mam (jakie korzyści) z tego wtrącania się między wódkę a zakąskę?". Tak, wiem. Pierwszą odpowiedzią jest zaprzeczenie. Nie przywiązuj się do niej i poszukaj swych korzyści. big_smile


Pamiętam swoją determinację, by nie przejąć obowiązków moich dorastających wówczas dzieci. I pamiętam ich reakcje, gdy zorientowały się, że ich próby wciągnięcia mnie w rozgrywki spełzają na niczym. big_smile

10

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

ostatnio w jakimś programie usłyszałam..." jeszcze nigdy nie było takich czasów jak teraz, że tyle mówi się o wychowaniu ... kiedyś zwyczajnie dzieci chowały się w rodzinie"
i coś w tym jest
podnosi się świadomość rodziców, pełno informacji- media atakują
a z dziećmi i młodzieżą, coraz trudniej sobie ... radzić
i może rzeczywiście należy odpuścić, niech dzieci chowają się jak kiedyś W RODZINIE 
może wystarczy tylko, żeby CZUŁY SIĘ KOCHANE

11

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Dzieci nie są po to, by sobie z nimi radzić. tongue

12

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

To może i ja się wypowiem, jako myślę najmłodsza w towarzystwie smile
Generalnie sytuacja rodzinna była średnia, z Mamą nie dawało się wytrzymać, więc gdy miałam 12 lat i usłyszałam od Taty, że wniósł do sądu papiery rozwodowe, wynajął mieszkanie i z kim chciałabym zostać... Bez wahania najmniejszego poszłam z Nim. Ulga gigantyczna, ale nie ukrywając, byłam córeczką Tatusia wink Były gdzieś po drodze bunty, pretensje, ale z kolei nigdy nie wydawało mi się, bym miała gorzej od innych. Tata jako nauczyciel, więc i pedagog był szkolnym autorytetem, więc jak powiedział ze szkołą, tak miało być, ale z kolei też nigdy z obowiązkami nie przesadzał. Był, wytrzymywał, wspierał gdy potrzebowałam, chociaż nie ukrywam, że czasem wolałam zamknąć się w swoim pokoju i wypłakać, wykrzyczeć do poduszki, więc i na to córkom pozwól. Czasem muszą z czymś poradzić sobie same.
Co robić?
Być smile i za tą obecność kiedyś będą Ci wdzięczne...
Czasem zostawić im więcej przestrzeni, powiedzą Ci że to ich życie, że masz zostawić je w spokoju i czasem faktycznie tego im trzeba (oczywiście w odpowiednich momentach wink )
Pamiętać, że jesteś ich mamą i szacunek muszą mieć... Złotej rady, złotego środka nie ma.
Ana wszelkie problemy - rozmowa smile

13 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-10-09 10:27:28)

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

A dla mnie Twój opis córek przedstawia typowe nastolatki. Normalne że się kłócą, ociągają ze wszystkim i ciągle narzekają. smile
I raczej nic z tym nie zrobisz.

Moje kuzynki (2 lata różnicy) całe swoje młodzieńcze życie się nie lubiły. Potrafiły się miesiącami na siebie gniewać, robić sobie na złość, bić się (raz jedna tyłek miała szyty bo wywaliła dupą w szybę w drzwiach, a innym razem druga  przecięła tętnicę w nadgarstku gdy leciała z nerwami do drugiej i myślała, że drzwi są przymknięte, a były zamknięte).

Wiesz kiedy się polubiły? Na studiach. Gdy młodsza dojechała do starszej.

14

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
LeeBee napisał/a:

A dla mnie Twój opis córek przedstawia typowe nastolatki. Normalne że się kłócą, ociągają ze wszystkim i ciągle narzekają. smile
I raczej nic z tym nie zrobisz.

Moje kuzynki (2 lata różnicy) całe swoje młodzieńcze życie się nie lubiły. Potrafiły się miesiącami na siebie gniewać, robić sobie na złość, bić się (raz jedna tyłek miała szyty bo wywaliła dupą w szybę w drzwiach, a innym razem druga  przecięła tętnicę w nadgarstku gdy leciała z nerwami do drugiej i myślała, że drzwi są przymknięte, a były zamknięte).

Wiesz kiedy się polubiły? Na studiach. Gdy młodsza dojechała do starszej.

może i typowe, ale czasem nie do wytrzymania wink
wydaje mi się, że teraz jest mniej zahamowań

też pyskowałam matce, ale był respekt, czasem w złości w bezpiecznym już miejscu darłam się " i gówno" , wpadała do pokoju pytając " co powiedziałaś?"  a ja głosem myszki pod miotłą, że nic big_smile

moje tego zahamowania nie mają aż takiego, to mnie uderz albo mnie oddaj do domu dziecka - staram się wtedy na spokojnie; np podaję telefon, proszę zadzwoń sobie i powiedz jak Ci źle w domu, że chcesz iść do ośrodka, to zazwyczaj działa, ale nie bardzo podoba mi się ten sposób.

albo w szkole odpowiedź do nauczyciela; " bo mi się nie chciało" w życiu bym tak nie śmiała zrobić, człowiek sobie pomyślał, w duchu poklął, ale miał ten dystans
a teraz pełno tupeciarstwa i poczucie bezkarności

staram się, żeby zrozumiały, ze z tą bezkarnością nie jest do końca tak jak się wydaje, że i tak w życiu ponosi się konsekwencje

15

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Dzieci są mądre. smile

Rozumieją, że ponoszą konsekwencje za swe zachowanie, gdy... ponoszą konsekwencje; nie wtedy, gdy teoria i praktyka są ze sobą sprzeczne. tongue

16

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
LonelyM napisał/a:
LeeBee napisał/a:

A dla mnie Twój opis córek przedstawia typowe nastolatki. Normalne że się kłócą, ociągają ze wszystkim i ciągle narzekają. smile
I raczej nic z tym nie zrobisz.

Moje kuzynki (2 lata różnicy) całe swoje młodzieńcze życie się nie lubiły. Potrafiły się miesiącami na siebie gniewać, robić sobie na złość, bić się (raz jedna tyłek miała szyty bo wywaliła dupą w szybę w drzwiach, a innym razem druga  przecięła tętnicę w nadgarstku gdy leciała z nerwami do drugiej i myślała, że drzwi są przymknięte, a były zamknięte).

Wiesz kiedy się polubiły? Na studiach. Gdy młodsza dojechała do starszej.

może i typowe, ale czasem nie do wytrzymania wink
wydaje mi się, że teraz jest mniej zahamowań

też pyskowałam matce, ale był respekt, czasem w złości w bezpiecznym już miejscu darłam się " i gówno" , wpadała do pokoju pytając " co powiedziałaś?"  a ja głosem myszki pod miotłą, że nic big_smile

moje tego zahamowania nie mają aż takiego, to mnie uderz albo mnie oddaj do domu dziecka - staram się wtedy na spokojnie; np podaję telefon, proszę zadzwoń sobie i powiedz jak Ci źle w domu, że chcesz iść do ośrodka, to zazwyczaj działa, ale nie bardzo podoba mi się ten sposób.

albo w szkole odpowiedź do nauczyciela; " bo mi się nie chciało" w życiu bym tak nie śmiała zrobić, człowiek sobie pomyślał, w duchu poklął, ale miał ten dystans
a teraz pełno tupeciarstwa i poczucie bezkarności

staram się, żeby zrozumiały, ze z tą bezkarnością nie jest do końca tak jak się wydaje, że i tak w życiu ponosi się konsekwencje

"to mnie uderz, albo oddaj do domu dziecka" jest typowym zagraniem osoby, która wie, że robi źle, ale wie też, że nie dostanie kary więc jest nieco rozdarta.

Jakby kiedyś któraś dostała od Ciebie przysłowiową ścierką we wcześniejszych latach to pewnie by tak nie mówiły, a mówią tak, bo wiedzą, że nie dostaną. Nie mówię, że teraz masz je zacząć lać smile Ale to jest sygnał, że im definitywnie brakuje kar i konsekwencji.

Im się wydaje, że one mogą wszystko, a Ty nic. Wyprowadź je z błędu, zacznij rządzić we własnym domu.

Proponuję tak:

1. Złe oceny w szkole zaległości. - Pobudka w weekend o 7 rano i bezlitosne zaganianie do prac domowo- podwórkowych powtarzając spokojnie, że jak się nie uczą, to muszą zarobić na swoje utrzymanie i przeczołgaj je konkretnie big_smile
2. Bez pracy nie ma kołaczy, czyli ledwie zdajesz z klasy do klasy, to nie ma kieszonkowego.
3. Wrzaski i krzyki między sobą? Niech robią to w pokoju za zamkniętymi drzwiami, albo na podwórku, Ty nie musisz tych pisków nastoletnich wysłuchiwać smile I tak jak Wielokropek dobrze radzi - nie dawaj się wciągać w ich konflikty.
4. Zapowiedź nagrody i zapowiedź kary - np. Na świadectwie końcowym ocena najniższa to 4, wtedy kupuję Ci coś/jedziesz gdzieś na wakacje. Tróje, dwóje i uwagi od nauczycieli? Siedzisz całe wakacje/ferie w domu i przejmujesz obowiązki domowe, czyli nie ma spania do 10, komputera, tylko jest mop, szmata, zmywanie i obieranie kartofli, bo odpoczynek był w ciągu roku, skoro i tak się nie uczyły, więc się nie przemęczały smile

Chcesz je nauczyć, że każde zachowanie ma konsekwencje, a życie to nie jebajka? To je NAUCZ i POKAŻ. Im się naprawdę nic nie stanie, niech wiedzą, że przeciętnie zatrudniony człowiek ma kiepską pensję, w ch*j roboty i 2 tygodnie urlopu na CAŁY rok.

Aha i nie porównuj ich do innych, czy tamci mają lepiej czy gorzej, nie porównuj i nie dawaj za przykład. Nic tak nie wkurza nastolatka jak porównywanie do rówieśników.

17 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-10-09 17:02:55)

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
gojka102 napisał/a:

Odpowiedź na pytanie w tytule: przetrwać ale nie stojąc obok:)
Hmm,sama nie wiem jak tego dokonać.Moja córka ma prawie dziesięć lat i nieraz tracę anielską cierpliwość.A ja na prawdę jestem baaardzo cierpliwa.
Ciągłe pretensje,jak to ona ma źle,ciężko,ma dwie szkoły a tu jeszcze mama się czepia,że trzeba posprzątać, a tu nauczycielka wyznaczyła do jakiegoś konkursu- och! ile roboty!
Człowiek nie ma czasu na odpoczynek.
A tu jeszcze mama śmie ingerować w ubiór- każe ubrać adidasy z wkładką zamiast ślicznych srebrnych sandałków, w których panna okropnie koślawi nogi, pominąwszy aurę mocno nie-sandałkową.
Życie jest ciężkie i niesprawiedliwe i wszyscy inni na pewno mają lepiej.

W takich sytuacjach mówię o jej kolegach,koleżankach,którzy mają bardzo restrykcyjnych rodziców,którym wielu rzeczy nie wolno,które ona może i na jakiś czas jest spokój. Harmonia wraca.Do następnego razu...:)

Szczerze, też nie chciałabym być twoją córką, dziewczyna ma pecha big_smilebig_smile Znam twoje podejście. W ogóle rodzic nauczyciel to dziecko nie ma  nie ma życia, dzieci nauczycieli też są bardzo specyficzne big_smilebig_smile i to nie tyle. Ale kto normalny ingeruje w ubiór i każe wkładać jakieś obciachowe adidasy, zamiast porządnych lakierków. Szczerze żyć się odechciewa. Jak jest aura nie na sandały to ujdzie ale że koślawi o litość, kiedy się nauczy chodzić na obcasach jak teraz? W gimnazjum obcasy to dla niektórych codzienne buty, chcesz żeby twoja była wyśmiewana? Zabraniać komuś coś założyć, hmmm można go tym cholernie wk.... Bo zachowanie jak stara ciotka klotka.  Już uważam lepiej odradzać, typu jeżeli mogłabym Ci coś doradzić lub eee co ty włożyłaś ale kit, łoooo., e w tym to Cb wyśmieją, nie modne to, tak po młodzieżowemu postawić na sowim żeby obyło się bez kłótni. Moje córki zawsze lubiły i nadal lubią ,,pożyczać'' moje szpilki. Dziecko ma prawo marudzić i trzeba tego cierpliwe wysłuchać i  nie brać do siebie. Poza tym wspólnoty typu: pokój, laptop, jedna łazienka( to nie dotyczy tylko dzieci), to zawsze dolewania benzyny do ognia. Moje miały osobne pokoje, osobne laptopy, nigdy nie było ,,podzielcie się'' tylko zawsze równo dzieliłam na pół. Sama jestem jedynaczka i szczerze ja nie chciałabym rodzeństwa a ich mam dwie więc staram się żeby mogły na siebie liczyć i nie myślały o sobie że są dla siebie ciężarem że przez siostrę mam mniej zawsze jest po równo.
Ale ,,strażak'' typu bo inni mają gorzej to coś odrażającego. Gojka naprawdę da się gorzej niż u Cb big_smilebig_smile nie no bo gdy rodzic przesadza z obowiązkami i ciągle marudzi daje wiele zakazów i mówi że inni mają jeszcze gorzej, to już chyba jeszcze gorzej to tylko skrajna patologia.  J tylko z moimi miałam jeden problem: palenie, ich ojciec palił jak mu nauczycielka powiedziała że dziewczyny palą to się ośmiał i powiedział, ,,wiem bo sam im papierosy kupuje'' big_smilebig_smile Cóż palacz palacza zawsze zrozumie. Ale serio ja mam negatywne podejście do palenia, tu chodzi tylko o zdrowie. Ale gdyby krzyczała, coś zabraniała to pewnie efekt byłby odwrotny. Ja wpadła na taki pomysł w tym czasie ktoś znajomy chorował na raka płuc, (też palacz od dzieciństwa) i już jego dni były policzone. Wzięłam dziewczyny do niego w odwiedziny, to było umówione z lekarzem, lekarz też podszedł zrobił krótki wykład na temat palenia przy łóżku chorego, no a sam chory mówi: dziewczyny nie palcie, palenie to straszny nałóg... chyba ta wizyta na oddziale płucnym, Ci chorzy, słowa lekarza, śmierć tego znajomego, wpłynęły tak, że same nie palą a palaczy ganiają po kontach to przecież one sprawiły, że ich ojciec rzucił palenie. Gdybym krzyczała zabraniała, to pewnie efekt był by odwrotny, myślę że młodym ludziom nie należy wyjeżdżać z obciachami typu: inni mają gorzej, tylko pokazywać żywe obrazy, uczyć odpowiedzialności i tego żeby przewidywali skutki działania, najlepiej na przykładach z życia. Myśle, że zle się uważa że te 14-17 lat to najgorszy okres, najgorszy to chyba 2-7 jak to minie to jest tylko lepiej 100 razy wolę młodzież gimnazjalną niż przedszkole. Tylko, że do dzieci trzeba mieć podejście, i to kwestia wychowania.

18

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
LonelyM napisał/a:

Temat pół żartem, pół serio wink

Są dwie, dziewczyny. Lat 16 i 14,5. Mała różnica wieku między nimi, mnie jako jedynaczce wydawało się, ze byłoby fajnie. One uważają inaczej.
Charaktery bardzo odmienne, choć trochę podobne.
Starsza, bardziej zrównoważona, bardziej skryta, ale również przemądrzała, z tendencją do histerii
Młodsza, pewna siebie, dusza towarzystwa, silna osobowość, również pyskata, uparta

Obie jak chcą potrafią być bardzo dojrzałe, a jak nie chcą to zachowują się jak rozwydrzone gówniary.

Przyznaję, trochę je rozpuściłam, licząc, że będą mądrzejsze.
Pozwalam na dużo, ale oczekuję czegoś w zamian. Nie doceniają. Na głowę sobie jednak nie dam wejść, mimo, że próbują mną manipulować emocjonalnie.
Nie ma między nami tematu tabu, staram się być dla nich taka sama jak matka, którą zawsze chciałam mieć. Gadamy o wszystkim.
Może traktują mnie zbyt poufale, jak koleżankę?

Czasem mam dość, niech się kłócą, niech się żreją, do lania po pyskach jeszcze o dziwo nie doszło wink
Muszą nauczyć się normalnych relacji międzyludzkich, kompromisu.
Rozmowy były. Czasem pomaga, na chwilę, a czasem nie, ping -pong " bo ona", "bo ona" " ja nie chciałam mieć siostry" etc. I każda uważa, że ma gorzej od tej drugiej. Żadnej nie faworyzuję.

Chyba jest lepiej jak są same w domu. Chyba źle na nie działam, bo jak jestem, to muszę stać jak kapo ; problem ze wstawanie do szkoły, z porządkiem, z łazienką, bo jest tylko jedna (normalnie katastrofa je spotkała), gdzie mój zeszyt, ona zabrała mi to czy tamto, nie idę do szkoły bez słuchawek itd.
Normalnie żenujące, żeby w tym wieku tak się zachowywać. Ja byłam inna choć na pewno nie święta.
A może to rozwój cywilizacji i technologii tak wpływa na małolaty? Pokolenie, że się wszystko należy?
I tego mam najbardziej dość.

Jest cudowna recepta?
Pewnie  z tego wyrosną, ale póki co, to trzeba działać, żeby nie zwariować wink

dokładnie jakbym czytala o mnie i o mojej siostrze za czasów nastoletnich ta sama roznica wieku miedzy nami, takie same zachowania i charaktery jak wyżej opisane. Mysle ze nic się nie da z tym zrobić, wyrosną z tego:-) na moim przykładzie ja mam swój dom i rodzine moja siostra tez, a wydzwaniamy do siebie ciagle, odwiedzamy się jak tylko jest okazja choć mieszkamy daaaaleko od siebie, ale jak się widzimy to nie możemy się nagadać  A KIEDYS SOBIE WLOSY WYRYWALYSMY:-p ten wiek nastoletni to cos strasznego...

19 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-10-09 19:21:24)

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

LonelyM - twoje dziewczyny nie odbiegają od standardów w tym wieku co nie znaczy ,ze  niektóre zachowania  nie wnerwiają big_smile
O ile się wydzierają na siebie i  szamoczą za wsiarz w  osobnym pokoju to pal licho- selekcja naturalna, ale  tego typu pyskówki do ciebie jak wyżej napisałaś przykład to do żywnego wscieku zapewne doprowadzić mogą
Nasza  dopiero wczesnonastolatka a już wariacji  można dostać  zwłaszcza jak ją cos kopnie, wstanie w  upiornym humorze i na wszystkie groźby, prośby , kary , nagrody ma wywalone . Para z uszu leci , a w środku krew zamienia się w lawę. Jedyne pocieszenie ze nie ma rodzeństwa ,bo chybaby miazgę z nich zrobiła w akcie furii

LeeBee napisał/a:

bić się (raz jedna tyłek miała szyty bo wywaliła dupą w szybę w drzwiach, a innym razem druga  przecięła tętnicę w nadgarstku gdy leciała z nerwami do drugiej i myślała, że drzwi są przymknięte, a były zamknięte).
.

To musiała  zadek sobie bardzo poważnie rozciąć  , bo jak Pchla kiedyś z całym impetem wleciała na szklany stolik i się wtedy tez pociachała ostro upadając na szkło będąc w samych majtkach to nam lekarze powiedzieli , ze  pośladków nie zszywają ,opatrunki skomplikowane  z przemywaniem rany porobili, ale udko już pozszywali  ,mimo ze było mniej poważne rozcięcie niż powyżej na półldupku, choć tez paskudne. Nadgarstek tez zszyli ,bo był rozciachany  o szkło w okolicach żył. Ani jednej łezki nie uroniła
Młoda  w pełni podekscytowana i nie potraktowała to jako nauczki, bo za jakiś czas maż znów jechał z nią na urazówkę jak przywaliła skronią o schody zjeżdżając na stolnicy  po poręczy. Małpiego rozumu  dostaje kiedy ma szlaban i musi siedzieć  w domu, tak wiec już z doświadczenia nauczeni jesteśmy, aby  aresztu domowego nie nakładać ,bo ją nosi

20

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Ja to się chyba z domu wyprowadzę.. ;P

21

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
Insurmountable_Woman napisał/a:

Ale kto normalny ingeruje w ubiór i każe wkładać jakieś obciachowe adidasy, zamiast porządnych lakierków. Szczerze żyć się odechciewa. Jak jest aura nie na sandały to ujdzie ale że koślawi o litość, kiedy się nauczy chodzić na obcasach jak teraz? W gimnazjum obcasy to dla niektórych codzienne buty, chcesz żeby twoja była wyśmiewana? Zabraniać komuś coś założyć, hmmm można go tym cholernie wk.... Bo zachowanie jak stara ciotka klotka.

Uważam się za normalną i nie uważam się za "ciotkę klotkę", a jednak ingerowałam w ubiór córki w okresie gimnazjalnym gdy uważałam to za konieczne.
Już prędzej przeżyłabym pogodę (glany w lecie, trampki w zimie smile), ale na pewno nie zgodziłabym się na buty wykoślawiające nogi.
To jest odpowiedzialne, a nie pozwalanie na wszystko.

Iceni - na tak długo, to się chyba nie dasz rady wyprowadzić lol

22

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
Angela24 napisał/a:
LonelyM napisał/a:

Temat pół żartem, pół serio wink

Są dwie, dziewczyny. Lat 16 i 14,5. Mała różnica wieku między nimi, mnie jako jedynaczce wydawało się, ze byłoby fajnie. One uważają inaczej.
Charaktery bardzo odmienne, choć trochę podobne.
Starsza, bardziej zrównoważona, bardziej skryta, ale również przemądrzała, z tendencją do histerii
Młodsza, pewna siebie, dusza towarzystwa, silna osobowość, również pyskata, uparta

Obie jak chcą potrafią być bardzo dojrzałe, a jak nie chcą to zachowują się jak rozwydrzone gówniary.

Przyznaję, trochę je rozpuściłam, licząc, że będą mądrzejsze.
Pozwalam na dużo, ale oczekuję czegoś w zamian. Nie doceniają. Na głowę sobie jednak nie dam wejść, mimo, że próbują mną manipulować emocjonalnie.
Nie ma między nami tematu tabu, staram się być dla nich taka sama jak matka, którą zawsze chciałam mieć. Gadamy o wszystkim.
Może traktują mnie zbyt poufale, jak koleżankę?

Czasem mam dość, niech się kłócą, niech się żreją, do lania po pyskach jeszcze o dziwo nie doszło wink
Muszą nauczyć się normalnych relacji międzyludzkich, kompromisu.
Rozmowy były. Czasem pomaga, na chwilę, a czasem nie, ping -pong " bo ona", "bo ona" " ja nie chciałam mieć siostry" etc. I każda uważa, że ma gorzej od tej drugiej. Żadnej nie faworyzuję.

Chyba jest lepiej jak są same w domu. Chyba źle na nie działam, bo jak jestem, to muszę stać jak kapo ; problem ze wstawanie do szkoły, z porządkiem, z łazienką, bo jest tylko jedna (normalnie katastrofa je spotkała), gdzie mój zeszyt, ona zabrała mi to czy tamto, nie idę do szkoły bez słuchawek itd.
Normalnie żenujące, żeby w tym wieku tak się zachowywać. Ja byłam inna choć na pewno nie święta.
A może to rozwój cywilizacji i technologii tak wpływa na małolaty? Pokolenie, że się wszystko należy?
I tego mam najbardziej dość.

Jest cudowna recepta?
Pewnie  z tego wyrosną, ale póki co, to trzeba działać, żeby nie zwariować wink

dokładnie jakbym czytala o mnie i o mojej siostrze za czasów nastoletnich ta sama roznica wieku miedzy nami, takie same zachowania i charaktery jak wyżej opisane. Mysle ze nic się nie da z tym zrobić, wyrosną z tego:-) na moim przykładzie ja mam swój dom i rodzine moja siostra tez, a wydzwaniamy do siebie ciagle, odwiedzamy się jak tylko jest okazja choć mieszkamy daaaaleko od siebie, ale jak się widzimy to nie możemy się nagadać  A KIEDYS SOBIE WLOSY WYRYWALYSMY:-p ten wiek nastoletni to cos strasznego...

Zawsze to jakaś pociecha wink
A wiesz, jak jedna gdzieś pojedzie, to druga się zaczyna dopytywać, kiedy tamta wróci wink

23

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
mortisha napisał/a:

LonelyM - twoje dziewczyny nie odbiegają od standardów w tym wieku co nie znaczy ,ze  niektóre zachowania  nie wnerwiają big_smile
O ile się wydzierają na siebie i  szamoczą za wsiarz w  osobnym pokoju to pal licho- selekcja naturalna, ale  tego typu pyskówki do ciebie jak wyżej napisałaś przykład to do żywnego wscieku zapewne doprowadzić mogą
Nasza  dopiero wczesnonastolatka a już wariacji  można dostać  zwłaszcza jak ją cos kopnie, wstanie w  upiornym humorze i na wszystkie groźby, prośby , kary , nagrody ma wywalone . Para z uszu leci , a w środku krew zamienia się w lawę. Jedyne pocieszenie ze nie ma rodzeństwa ,bo chybaby miazgę z nich zrobiła w akcie furii

LeeBee napisał/a:

bić się (raz jedna tyłek miała szyty bo wywaliła dupą w szybę w drzwiach, a innym razem druga  przecięła tętnicę w nadgarstku gdy leciała z nerwami do drugiej i myślała, że drzwi są przymknięte, a były zamknięte).
.

To musiała  zadek sobie bardzo poważnie rozciąć  , bo jak Pchla kiedyś z całym impetem wleciała na szklany stolik i się wtedy tez pociachała ostro upadając na szkło będąc w samych majtkach to nam lekarze powiedzieli , ze  pośladków nie zszywają ,opatrunki skomplikowane  z przemywaniem rany porobili, ale udko już pozszywali  ,mimo ze było mniej poważne rozcięcie niż powyżej na półldupku, choć tez paskudne. Nadgarstek tez zszyli ,bo był rozciachany  o szkło w okolicach żył. Ani jednej łezki nie uroniła
Młoda  w pełni podekscytowana i nie potraktowała to jako nauczki, bo za jakiś czas maż znów jechał z nią na urazówkę jak przywaliła skronią o schody zjeżdżając na stolnicy  po poręczy. Małpiego rozumu  dostaje kiedy ma szlaban i musi siedzieć  w domu, tak wiec już z doświadczenia nauczeni jesteśmy, aby  aresztu domowego nie nakładać ,bo ją nosi

Najgorzej rano, jak się zbierają do szkoły. Nie wiem, może za mały metraż? ;D
Ale czasem przyłapuję je, jak razem chichoczą, jak coś tam szeptają, więc jakaś schowana więź jednak jest. No, ale oficjalnie żadna się nie przyzna do większych uczuć względem drugiej.
Kiedyś zachciały mieć piętrowe łóżko, byłam zdziwiona, ale OK, niech mają. Szybko pożałowałam, bo zaczęły sobie robić na złość. Jedna drugiej zacżęła trząść barierkami tylko po to, zeby tamta się irytowała i awantura gotowa, na szczęście od dłuższego czasu nie pamiętają już o tym.

24

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Wczoraj byłam w szkole na dywaniku u wychowawczyni. Chodzi o młodszą, klasa druga gimnazjum.
Znów zaczęłą gwiazdorzyć. Rozwala lekcje swoją rozbrajającą szczerością.
Nie, nie zachowuje się jak latawica, nie jest ordynarna czy prymitywna, ale wszędzie ma swoje zdanie i ma problem z wykonywanie poleceń czyli ciężko jest jej się dopasować do ogólnie przyjętych zasad.
Nie, nie będę tego robiła, bo to jest głupie. Nie będę tego robiła, bo to jest bez sensu, nie będę dziś ćwiczyć, bo mi się nie chce itd. itd.
Ma trochę forów w szkole, bo jest zdolna i jak chce to leci na doskonałych ocenach, nawet nauczyciele ją podbudowują, ze ma potencjał do nauki, że jest bystra, mądra i do tego ładna, że ma wszelkie predyspozycje, żeby coś osiągnąć, ponadto ma pewne plusy, bo siostra (3klasa) akurat w szkole nie sprawia żadnych problemów więc trochę jedzie na jej opinie, a ona ma to wszystko gdzieś.

A jak się obrazi to na amen, bez kija nie podchodź. Nie podoba mi się ta zawziętość. Wszystko poświęci byle tkwić we własnej racji. Tu zero instynktu samozachowawczego. Boję się, że ta upartość kiedyś ją zgubi.

25

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

LonelyM - ja już lubię Twoją młodsza córkę smile
Moim zdaniem fajne są takie nastolatki z własnym zdaniem wynikającym z wysokiego poziomu inteligencji. Co prawda są czasem mega wkurzające, bezczelne itp, ale też (przynajmniej we mnie) wzbudzają coś na kształt podziwu i sympatię. A po cichu sobie myślę, że nauczyciel, który nie potrafi sobie poradzić z argumentami takiego nastolatka w dyskusji trochę traci na moim szacunku...

26

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
LonelyM napisał/a:

(...)
Znów zaczęłą gwiazdorzyć. Rozwala lekcje swoją rozbrajającą szczerością.
Nie, nie zachowuje się jak latawica, nie jest ordynarna czy prymitywna, ale wszędzie ma swoje zdanie i ma problem z wykonywanie poleceń czyli ciężko jest jej się dopasować do ogólnie przyjętych zasad.
Nie, nie będę tego robiła, bo to jest głupie. Nie będę tego robiła, bo to jest bez sensu, nie będę dziś ćwiczyć, bo mi się nie chce itd. itd.(...)

big_smile Czysta żywa prowokacja inteligentnej nastolatki. big_smile
Pod spodem tych twierdzeń kryje się pytanie "Czy jesteście mądrzy, by nie podejmować walki, czy też krew waszych przodków zawrze?". Jak to często z dziećmi (w różnym wieku) bywa, testuje dorosłych. smile


LonelyM napisał/a:

(...)A jak się obrazi to na amen, bez kija nie podchodź. Nie podoba mi się ta zawziętość. Wszystko poświęci byle tkwić we własnej racji. Tu zero instynktu samozachowawczego. Boję się, że ta upartość kiedyś ją zgubi.

Dzieci są uparte. Dorośli mają swoje zdanie. wink
U tych pierwszych to wada, u drugich - zaleta. Ocena zaś dotyczy takiego samego zachowania. Ot, logika. hmm

27

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
bbasia napisał/a:

LonelyM - ja już lubię Twoją młodsza córkę smile
Moim zdaniem fajne są takie nastolatki z własnym zdaniem wynikającym z wysokiego poziomu inteligencji. Co prawda są czasem mega wkurzające, bezczelne itp, ale też (przynajmniej we mnie) wzbudzają coś na kształt podziwu i sympatię. A po cichu sobie myślę, że nauczyciel, który nie potrafi sobie poradzić z argumentami takiego nastolatka w dyskusji trochę traci na moim szacunku...

wiesz, coś mi to trochę przypomina, mnie samą big_smile
tyle, że z tej drugie strony nie jest to już takie fajne wink

martwi mnie to, że ja jednak miałam jakieś granice, ten instynkt samozachowawczy a ona niestety nie.

I sytuacja obecna.
Od wczoraj jest obrażona za całokształt. Na dodatek została przyłapana za łamanie przez nas zakazu; nie nosi kolczyka nad wargą do odwołania. Nie było nikogo w domu, więc hulaj dusza piekła nie ma. I chyba zaliczyła wtopę, bo nie zdążyła ukryć dowodu zbrodni, wróciliśmy za szybko.

Ma do szkoły na 9:50 i nadal leży w łóżku.
Co ja mam zrobić?
Na siłę ją wysłać, potraktować jak gówniarza i prowadzić za rączkę? Czy to wychowawcze chronić ją od konsekwencji swoich czynów?
Czy dać jej przyzwolenia na te konsekwencje, niech sama podejmie decyzję?

Jest tylko jedno ALE. Ma tydzień na poprawę w szkole. O spóźnianie się też chodzi. A jak nie, to następnym krokiem będzie notka dyrektorska i co z tym idzie dalsze kłopoty.
I bądź tu mądra.

Ona jest teraz na etapie " mam to wszystko w dupie"
ciężko się chyba pogodzić, że świat nie kręci się wokół niej

28

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
Wielokropek napisał/a:
LonelyM napisał/a:

(...)
Znów zaczęłą gwiazdorzyć. Rozwala lekcje swoją rozbrajającą szczerością.
Nie, nie zachowuje się jak latawica, nie jest ordynarna czy prymitywna, ale wszędzie ma swoje zdanie i ma problem z wykonywanie poleceń czyli ciężko jest jej się dopasować do ogólnie przyjętych zasad.
Nie, nie będę tego robiła, bo to jest głupie. Nie będę tego robiła, bo to jest bez sensu, nie będę dziś ćwiczyć, bo mi się nie chce itd. itd.(...)

big_smile Czysta żywa prowokacja inteligentnej nastolatki. big_smile
Pod spodem tych twierdzeń kryje się pytanie "Czy jesteście mądrzy, by nie podejmować walki, czy też krew waszych przodków zawrze?". Jak to często z dziećmi (w różnym wieku) bywa, testuje dorosłych. smile


LonelyM napisał/a:

(...)A jak się obrazi to na amen, bez kija nie podchodź. Nie podoba mi się ta zawziętość. Wszystko poświęci byle tkwić we własnej racji. Tu zero instynktu samozachowawczego. Boję się, że ta upartość kiedyś ją zgubi.

Dzieci są uparte. Dorośli mają swoje zdanie. wink
U tych pierwszych to wada, u drugich - zaleta. Ocena zaś dotyczy takiego samego zachowania. Ot, logika. hmm

sprawdzanie " na ile mogę sobie pozwolić" ?
z wieloma sprawami sobie radzę, ale ten przypadek jest wyjątkowo ciężki

29

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Oczywiście, że sprawdza. Każde dziecko, oprócz tych poddanych tresurze, sprawdza granice. smile

Co pomaga? Traktowanie z szacunkiem. tongue Co to znaczy? Informowanie dziecka o możliwych rozwiązaniach takiej sytuacji, konsekwencjach wynikających z każdego rozwiązania (konsekwencjach, nie karach) i... czekanie na decyzję dziecka. Kolejnym krokiem jest powstrzymanie się od dwóch rzeczy: prawienia kazań oraz ochrony tongue przed konsekwencjami. Jeśli przyjdzie zaś uskarżać się na poniesione konsekwencje (a często dziecko przychodzi), nie mówić tryumfująco "Sama tak chciałaś", lecz wysłuchać, współczuć i zapytać "Co zamierzasz dalej?".

Jestem zwolenniczką usamodzielniania dzieci. smile Tak. Wiem. smile To baaaaaardzo trudne dla mam-kwok. tongue

30

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Myślę, że trzeba odpuścić....
Niech jednak sama poniesie konsekwencje swoich czynów. Spóźni się do szkoły, trudno... to ona będzie miała obniżone sprawowanie.
Ale żeby nie było tak, ze robi co chce i na razie nie ponosi konsekwencji to dogadaj się, że jak będzie odpowiednia średnia i sprawowanie (to znaczy co najmniej dobre, nie odpowiednie wink) to będzie coś na czym jej zależy (ciuch, wyjazd, impreza itp.) Jak jej będzie zależeć, to się spręży...

Doskonale rozumiem Twoje rozterki - mam w domu dokładnie taki sam egzemplarz. Z tym, ze w męskim wydaniu smile Tak samo inteligentny, dyskutujący z nauczycielami, bezczelny (właśnie w taki inteligentny sposób, co jest jeszcze bardziej wkurzające, bo człowiek wie, że kurcze, ale gówniarz ma czasem rację wink).
Ja odpuściłam poganianie do nauki (po co, przecież i tak zdaje - a z tego co go interesuje ma dobre stopnie), kazania na temat skarg nauczycieli, że dyskutuje i czasem bywa bezczelny (po cichu przyznawałam mu rację).
Pocieszę Cię, że obecnie w wieku 17,5 roku syn już "normalnieje" stając się fajnym partnerem do rozmów.  No, chyba, że coś nie jest wybitnie po jego myśli - bo wtedy wychodzi jeszcze z niego sfochowany nastolatek wink
Dobrym patentem jest też dawanie dłuższego czasu na realizację czegoś co chcemy, żeby zrobił - i nie przypominanie mu tego co pięć minut. Zrobi w momencie kiedy chce, ale czasu wyznaczonego przeze mnie nie przekracza. Zazwyczaj.... smile wink

Rzeczywiście, my - obecnie dorośli - mieliśmy jakieś większe poczucie obowiązku. Może to dlatego, że z naszym pokoleniem nikt się specjalnie nie cackał. Tak w domu jak i w szkole. Jak się zasłużyło, to i od nauczyciela się oberwało i potem ewentualna poprawka w domu....

31

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
LonelyM napisał/a:

Wczoraj byłam w szkole na dywaniku u wychowawczyni. Chodzi o młodszą, klasa druga gimnazjum.
Znów zaczęłą gwiazdorzyć. Rozwala lekcje swoją rozbrajającą szczerością.
Nie, nie zachowuje się jak latawica, nie jest ordynarna czy prymitywna, ale wszędzie ma swoje zdanie i ma problem z wykonywanie poleceń czyli ciężko jest jej się dopasować do ogólnie przyjętych zasad.
Nie, nie będę tego robiła, bo to jest głupie. Nie będę tego robiła, bo to jest bez sensu, nie będę dziś ćwiczyć, bo mi się nie chce itd. itd.

Wychodzi na to, że córka jest o niebo inteligentniejsza od nauczycieli, którzy ją uczą, skoro może się tak zachowywać i żaden sobie z nią nie poradził big_smile
Wiesz, co to wychodzi? Brak dyscypliny i konsekwencji w domu, bo ona wie, że może sobie fochy stroić i NIC z tego nie wyniknie, ani w domu ani w szkole. Czy nie uważasz, że to ostatni moment, aby zacząć wprowadzać dyscyplinę w domu?

LonelyM napisał/a:

A jak się obrazi to na amen, bez kija nie podchodź. Nie podoba mi się ta zawziętość. Wszystko poświęci byle tkwić we własnej racji. Tu zero instynktu samozachowawczego. Boję się, że ta upartość kiedyś ją zgubi.

Co to znaczy "bez kija nie podchodź"? Czy Ty też boisz się swojej córki jak strzeli focha?

LonelyM napisał/a:

I sytuacja obecna.
Od wczoraj jest obrażona za całokształt. Na dodatek została przyłapana za łamanie przez nas zakazu; nie nosi kolczyka nad wargą do odwołania. Nie było nikogo w domu, więc hulaj dusza piekła nie ma. I chyba zaliczyła wtopę, bo nie zdążyła ukryć dowodu zbrodni, wróciliśmy za szybko.

Wiesz co... ja nie jestem "starej daty" i zaliczyłam gimnazjum, nastolatką byłam też całkiem stosunkowo niedawno, ale kolczyk nad wargą w wieku 13 lat? Obawiam się, że zbyt dużo wolności dajesz córkom i stąd teraz Twoja bolączka... Pozwalałaś chyba na wszystkie ich fanaberie, a teraz się dziwisz, że zachowują się tak, jak się zachowują?

LonelyM napisał/a:

Ma do szkoły na 9:50 i nadal leży w łóżku.
Co ja mam zrobić?
Na siłę ją wysłać, potraktować jak gówniarza i prowadzić za rączkę? Czy to wychowawcze chronić ją od konsekwencji swoich czynów?
Czy dać jej przyzwolenia na te konsekwencje, niech sama podejmie decyzję?

Uważam, że nie ma nic gorszego niż popuszczenie nastolatkowi jeśli chodzi o naukę i obowiązki szkolne, bo to jest ten wiek, w którym on MUSI chodzić do szkoły i skończyć ją przyzwoicie, bo potem kaplica. To jest ten wiek, że on sam NIGDY się nie zmotywuje, a potem będzie płacz. Można powiedzieć "nie ponosi konsekwencje za swoje czyny", ale z drugiej strony to jeszcze dziecko i obowiązkiem rodziców jest jednak dopilnowanie, aby młodzieńczy leń nie zmarnował im życia.

Napisałam Ci post wyżej, co mi się wydaje, co powinnaś zrobić i jak zacząć traktować córki, to chyba go zignorowałaś, albo uznałaś za zbyt "brutalny" i dalej pytasz "co robić".
I to Ci pisze osoba, która niedawno była nastolatką, a jeszcze co jakiś czas ma odpały nastolatkowe big_smile

Wierz mi, NIC tak nie uświadamia jak brutalna rzeczywistość i wybór DWÓCH rzeczy, bo zbyt duży wybór powala nawet dorosłych.

One w swoim wieku mają wybór: lenisz się, więc do roboty, albo uczysz się i pracujesz na swoją przyszłość. Straszne i niesprawiedliwe? Każdy nastolatek Ci to powie, ale to minie, a potem będą Ci wdzięczne, wierz mi, mogą się nie przyznać, ale będą wdzięczne, ze w okresie głupoty i lenia nie pozwoliłaś im robić tego, na co miały ochote.

32

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

LonelyM, odpowiedz sama sobie, dlaczego chronisz swą córkę przed konsekwencjami jej zachowań?
Dlaczego takim strachem napawa Cię informacja o ewentualnej uwadze dyrektora, którą otrzyma córka i ewentualnych dalszych jej kłopotach? Dlaczego przejmujesz jej obowiązki a jej problemy stają się Twoimi?
Myślę, że szczera odpowiedź będzie identyczna dla wszystkich trzech pytań.


Właśnie Twoja córka udowadnia, że niewiele musi. Musi chodzić do szkoły do ukończenia 18 lat. Chodzić. Nie zdawać z klasy do klasy, nie uczyć się i dostawać tzw. dobre stopnie.

Jest takie stare powiedzenie "Na złość babci, odmrożę sobie uszy." smile

Wiesz, czemu niektórzy dorośli mają tzw. poczucie obowiązku? Nie dlatego, że nikt się z nimi nie cackał, ale dlatego, że nauczyli się dokonywać wyborów, podejmować decyzje i ponosić konsekwencje tych decyzji.
A 'ktoś' im tę naukę umożliwił. smile

33

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
Wielokropek napisał/a:

LonelyM, odpowiedz sama sobie, dlaczego chronisz swą córkę przed konsekwencjami jej zachowań?
Dlaczego takim strachem napawa Cię informacja o ewentualnej uwadze dyrektora, którą otrzyma córka i ewentualnych dalszych jej kłopotach? Dlaczego przejmujesz jej obowiązki a jej problemy stają się Twoimi?
Myślę, że szczera odpowiedź będzie identyczna dla wszystkich trzech pytań.


Właśnie Twoja córka udowadnia, że niewiele musi. Musi chodzić do szkoły do ukończenia 18 lat. Chodzić. Nie zdawać z klasy do klasy, nie uczyć się i dostawać tzw. dobre stopnie.

Jest takie stare powiedzenie "Na złość babci, odmrożę sobie uszy." smile

Wiesz, czemu niektórzy dorośli mają tzw. poczucie obowiązku? Nie dlatego, że nikt się z nimi nie cackał, ale dlatego, że nauczyli się dokonywać wyborów, podejmować decyzje i ponosić konsekwencje tych decyzji.
A 'ktoś' im tę naukę umożliwił. smile

Zgadzam się, ale uważam z własnego i zaobserwowanego doświadczenia, że w kwestii szkoły, trzeba jednak "zbuntowanego anioła" przycisnąć. Ja jestem tym nastolatkiem nieco przyciśniętym i z perspektywy czasu widzę i wiem, że jakby tak nie było, to bardzo kiepsko by się to skończyło. Mam znajomych, którzy zostali zostawieni "sami sobie" i do tej pory nie mogą się pozbierać, bo nie zrobili w odpowiednim czasie tego, co powinni i teraz jest ciężko i wiele by dali, aby ktoś ich właśnie wtedy do pionu sprowadził.

34

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
Teo napisał/a:
LonelyM napisał/a:

Wczoraj byłam w szkole na dywaniku u wychowawczyni. Chodzi o młodszą, klasa druga gimnazjum.
Znów zaczęłą gwiazdorzyć. Rozwala lekcje swoją rozbrajającą szczerością.
Nie, nie zachowuje się jak latawica, nie jest ordynarna czy prymitywna, ale wszędzie ma swoje zdanie i ma problem z wykonywanie poleceń czyli ciężko jest jej się dopasować do ogólnie przyjętych zasad.
Nie, nie będę tego robiła, bo to jest głupie. Nie będę tego robiła, bo to jest bez sensu, nie będę dziś ćwiczyć, bo mi się nie chce itd. itd.

Wychodzi na to, że córka jest o niebo inteligentniejsza od nauczycieli, którzy ją uczą, skoro może się tak zachowywać i żaden sobie z nią nie poradził big_smile
Wiesz, co to wychodzi? Brak dyscypliny i konsekwencji w domu, bo ona wie, że może sobie fochy stroić i NIC z tego nie wyniknie, ani w domu ani w szkole. Czy nie uważasz, że to ostatni moment, aby zacząć wprowadzać dyscyplinę w domu?

LonelyM napisał/a:

A jak się obrazi to na amen, bez kija nie podchodź. Nie podoba mi się ta zawziętość. Wszystko poświęci byle tkwić we własnej racji. Tu zero instynktu samozachowawczego. Boję się, że ta upartość kiedyś ją zgubi.

Co to znaczy "bez kija nie podchodź"? Czy Ty też boisz się swojej córki jak strzeli focha?

LonelyM napisał/a:

I sytuacja obecna.
Od wczoraj jest obrażona za całokształt. Na dodatek została przyłapana za łamanie przez nas zakazu; nie nosi kolczyka nad wargą do odwołania. Nie było nikogo w domu, więc hulaj dusza piekła nie ma. I chyba zaliczyła wtopę, bo nie zdążyła ukryć dowodu zbrodni, wróciliśmy za szybko.

Wiesz co... ja nie jestem "starej daty" i zaliczyłam gimnazjum, nastolatką byłam też całkiem stosunkowo niedawno, ale kolczyk nad wargą w wieku 13 lat? Obawiam się, że zbyt dużo wolności dajesz córkom i stąd teraz Twoja bolączka... Pozwalałaś chyba na wszystkie ich fanaberie, a teraz się dziwisz, że zachowują się tak, jak się zachowują?

LonelyM napisał/a:

Ma do szkoły na 9:50 i nadal leży w łóżku.
Co ja mam zrobić?
Na siłę ją wysłać, potraktować jak gówniarza i prowadzić za rączkę? Czy to wychowawcze chronić ją od konsekwencji swoich czynów?
Czy dać jej przyzwolenia na te konsekwencje, niech sama podejmie decyzję?

Uważam, że nie ma nic gorszego niż popuszczenie nastolatkowi jeśli chodzi o naukę i obowiązki szkolne, bo to jest ten wiek, w którym on MUSI chodzić do szkoły i skończyć ją przyzwoicie, bo potem kaplica. To jest ten wiek, że on sam NIGDY się nie zmotywuje, a potem będzie płacz. Można powiedzieć "nie ponosi konsekwencje za swoje czyny", ale z drugiej strony to jeszcze dziecko i obowiązkiem rodziców jest jednak dopilnowanie, aby młodzieńczy leń nie zmarnował im życia.

Napisałam Ci post wyżej, co mi się wydaje, co powinnaś zrobić i jak zacząć traktować córki, to chyba go zignorowałaś, albo uznałaś za zbyt "brutalny" i dalej pytasz "co robić".
I to Ci pisze osoba, która niedawno była nastolatką, a jeszcze co jakiś czas ma odpały nastolatkowe big_smile

Wierz mi, NIC tak nie uświadamia jak brutalna rzeczywistość i wybór DWÓCH rzeczy, bo zbyt duży wybór powala nawet dorosłych.

One w swoim wieku mają wybór: lenisz się, więc do roboty, albo uczysz się i pracujesz na swoją przyszłość. Straszne i niesprawiedliwe? Każdy nastolatek Ci to powie, ale to minie, a potem będą Ci wdzięczne, wierz mi, mogą się nie przyznać, ale będą wdzięczne, ze w okresie głupoty i lenia nie pozwoliłaś im robić tego, na co miały ochote.

Czytam wszystko, Ciebie również wink i wyciągam wnioski, nie zawsze nadążam nad odpisywaniem każdemu, co postaram się nadrobić

35

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Teo, jest znaczna różnica między pozostawieniem nastolatka samemu sobie a pokazywaniem mu różnych sposobów rozwiązania sytuacji, pozwalaniem na dokonanie rzeczywistego wyboru (czyli nie pytanie "wolisz ziemniaki czy kartofle?") i poniesienie konsekwencji.

36

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
Wielokropek napisał/a:

Teo, jest znaczna różnica między pozostawieniem nastolatka samemu sobie a pokazywaniem mu różnych sposobów rozwiązania sytuacji, pozwalaniem na dokonanie rzeczywistego wyboru (czyli nie pytanie "wolisz ziemniaki czy kartofle?") i poniesienie konsekwencji.

Aaa, aaaa! Ok, czyli rozumiem Twoje przesłanie już do końca ^^ To zgadzam się z Tobą w 100% smile

37

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

LonelyM pisałam już tutaj że twoje córki zachowujasie jak ja i moja siostra w przeszłości, a moja młodsza 1,5 roku siostra jak twoja młodsza córka takie same zachowania tylko wiesz jak sobie radziła z nią moja mama? jak nie chciała wstać do szkoły to mowila , nie idziesz do szkoły to od jutra wstajesz o 4 rano i rowerem do tartaku do roboty:-P działało, ja mysle ze w tym wieku trzeba kontrolować dZieciaki nie zostawiać ich samamym sobie ze to niby ich decyzje, tak dac im wybór ale kontrolowany w końcu to twój dom do cholery!!i twoje zasady nie? a i taka ciekawostka moja siostra raz powiedziała mamie ze wolalaby mieszkac w domu dziecka bo tam nie ma rodzicow ze każdy ma swój pokój i kieszonkowe i ze nienawidzi jej. Wtedy mama zabrała ja do domu dziecka z wychowawczynią i zobaczyla jak dzieci płaczą ze chcą mame, od razu się przewartościowała hmmmm ale po czasie znowu wojowała ale tamatu domu dziecka już nigdy nie było, a to ze była zawsze taka bomba wszędzie się udzielala w gimnazjum to jej teraz tylko na dobre wyszlo, umie walczyc o swoje, jak cos musze zalatwic to zawsze ja proszę bo jej się ludzie boja bo wchodzi "z buta";-P a ja ta nieco starsza zawsze bylam obserwatorką i nauczyciele mnie lubili bo bylam (i jestem?) bardzo spokojna ale mama zawsze mowila : "Angela spokojna ale jak w końcu po długich obserwacjach się odezwala to wbijała nóż w serce" podobno to mi zostało ze jak już się odezwe to strzelam jadem az ludzie płaczą;-(.
Tak wiec ja mysle ze trzymaj dziewczyny niech wiedza ze jesteś tak jak moja mama nas, nie pozwalaj na żadne kolczyki jak ja sobie potajemnie przebilam ucho to mama od razu mi wyciagla i dziekuje jej dzisiaj za to.
Kiedys będą ci wdzięczne za to wszystko co robisz, dzisiaj nie wyobrażam sobie chociażby przeklnąc przy mojej mamie, kocham ja nad zycie ciagle robie jej prezenty jak jest okazja i jak nie ma, może tak chcem jej się odwdzieczyc za te lata nerwów? sama już mam syna 4 lata i już mi ciśnienie podnosi a jak będzie nastolatkiem??:-O zyczę ci po prostu wytrwałości, twoje corki się kochają a wojny będą trwac poki się nie rozejdą:-P musisz to wytrzymać:-) Pozdrawiam:-)

38

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
Angela24 napisał/a:

LonelyM pisałam już tutaj że twoje córki zachowujasie jak ja i moja siostra w przeszłości, a moja młodsza 1,5 roku siostra jak twoja młodsza córka takie same zachowania tylko wiesz jak sobie radziła z nią moja mama? jak nie chciała wstać do szkoły to mowila , nie idziesz do szkoły to od jutra wstajesz o 4 rano i rowerem do tartaku do roboty:-P działało, ja mysle ze w tym wieku trzeba kontrolować dZieciaki nie zostawiać ich samamym sobie ze to niby ich decyzje, tak dac im wybór ale kontrolowany w końcu to twój dom do cholery!!i twoje zasady nie? a i taka ciekawostka moja siostra raz powiedziała mamie ze wolalaby mieszkac w domu dziecka bo tam nie ma rodzicow ze każdy ma swój pokój i kieszonkowe i ze nienawidzi jej. Wtedy mama zabrała ja do domu dziecka z wychowawczynią i zobaczyla jak dzieci płaczą ze chcą mame, od razu się przewartościowała hmmmm ale po czasie znowu wojowała ale tamatu domu dziecka już nigdy nie było, a to ze była zawsze taka bomba wszędzie się udzielala w gimnazjum to jej teraz tylko na dobre wyszlo, umie walczyc o swoje, jak cos musze zalatwic to zawsze ja proszę bo jej się ludzie boja bo wchodzi "z buta";-P a ja ta nieco starsza zawsze bylam obserwatorką i nauczyciele mnie lubili bo bylam (i jestem?) bardzo spokojna ale mama zawsze mowila : "Angela spokojna ale jak w końcu po długich obserwacjach się odezwala to wbijała nóż w serce" podobno to mi zostało ze jak już się odezwe to strzelam jadem az ludzie płaczą;-(.
Tak wiec ja mysle ze trzymaj dziewczyny niech wiedza ze jesteś tak jak moja mama nas, nie pozwalaj na żadne kolczyki jak ja sobie potajemnie przebilam ucho to mama od razu mi wyciagla i dziekuje jej dzisiaj za to.
Kiedys będą ci wdzięczne za to wszystko co robisz, dzisiaj nie wyobrażam sobie chociażby przeklnąc przy mojej mamie, kocham ja nad zycie ciagle robie jej prezenty jak jest okazja i jak nie ma, może tak chcem jej się odwdzieczyc za te lata nerwów? sama już mam syna 4 lata i już mi ciśnienie podnosi a jak będzie nastolatkiem??:-O zyczę ci po prostu wytrwałości, twoje corki się kochają a wojny będą trwac poki się nie rozejdą:-P musisz to wytrzymać:-) Pozdrawiam:-)

taką mam nadzieję, że to minie wink
szkoda, że nie mam tartaku, ani podobnego wynalazku big_smile

czasem faktycznie mam ochotę się poddać " a róbcie sobie co chcecie" no, ale walczę, raz lepiej, raz gorzej, a nie zrezygnuję

39

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

no najgorsze co możesz zrobić to zostawić je same sobie, niby są "dorosłe" niby mogą podejmowac decyzje ale bez nakierowywania w dobra strone, zginą w tym swiecie, moja mama najgorszy błąd swojego zycia popełniła gdy się zakochała wyprowadzila się z moimi siostrami młodszymi do swojej milosci a mnie z bratem rok starszym zostawila samych na dwa lata a byliśmy gowniarzami... tak się nie robi, niech twoje córki zawsze wiedzą ze jesteś, naprawdę kiedyś ci podziękują i przeproszą za te cyrki:-) Teraz nic nie zrobisz, możesz ich zachowania obserwować ale jak zle się dzieje to interweniować:)

40

Odp: Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?
LonelyM napisał/a:

szkoda, że nie mam tartaku, ani podobnego wynalazku big_smile

Tartaku nie masz, ale masz dom, który sam się nie posprząta, obiad, który sam się nie ugotuje i chodnik, co sam się nie zamiecie, zakupy, który same się nie zrobią i mnóstwo innych prac, które one mogą wykonywać bez większych problemów.

Ciągle mi się wydaje, ze pieścisz się z nimi straszliwie, ale nie wiem z jakich powodów.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jak przetrwać okres dorastania nastoletnich dzieci i nie zwariować?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026