Witam, mam pytanie odnośnie wybaczania, czy druga osoba jest w stanie lub potrafi wybaczyć kłamstwo??
Moja historia jest dziwna, dawno temu poznałam faceta, oczarował mnie sobą i wszystko było piękne ale po czasie zawiodła się na nim. Było mi trudno ale pogodziłam się z tym. Pewnego dnia mniej więcej rok temu weszłam na jeden portal społecznościowy i do mnie zagadał własnie o tyle że on nie wiedział że to ja. Podałam mu inne dane i tak się zaczęło. Najpierw pisał do mnie maile a potem podałam mu drugi numer telefonu. W mojej głowie powstał wówczas plan zabawienia się nim w podobny sposób jak on zrobił to ze mną. No i wszystko układało się wedle mojego planu. Co rusz wymyślałam coś żeby się z nim nie spotkać ale mimo to dalej do mnie pisał. Chciałam tylko trochę się "zabawić" i dać sobie spokój. Ale niestety nie potrafiłam. W między czasie pojawił się ktoś realny z kim zaczęłam się spotykać ale szybko się skończyło a tamten.... Tamten strasznie się zaangażował pomimo iż nie spotkałam się z nim. Codziennie rozmawiałam z nim przez telefon, pisaliśmy smsy etc. No i nadal wymyślałam powody nie spotkania się. Nie wiem jak z tego wybrnąć bo po długim czasie zaczęłam doceniać tego faceta. Pokazał mi się od innej strony niż za pierwszym razem, owszem wówczas też mi się spodobał ale teraz... Pod koniec wakacji zrobiłam coś głupiego co sprawiło że tak jakby przestało mu zależeć na znajomości ze mną. Przestał się odzywać albo bardzo mało pisał. Ja wówczas odczułam jego brak. Nie chce dłużej już go tak "okłamywać" ale boję się mu wyznać prawdę. Już raz chciałam to zrobić ale w ostatniej chwili stchórzyłam bo nie chce stracić z nim kontaktu.. Ale pewnie tak będzie i przez swoją głupotę stracę takiego dobrego kolegę... Chciałam tylko chwilę a skończyło się tak że znowu zaczęło mi zależeć na tej znajomości z tym że nic nie będzie bo jak się dowie o wszystkim to mnie skreśli. Czy byłby ktoś w stanie zapomnieć i wybaczyć?
Podobne tematy
Jak to mówią? Kłamstwo ma krótkie nogi
nie zdziw się jak cię kopnie w tyłek
skoro kłamiesz
i suma sumarum, to jeszcze zależy co zrobiłaś
ale domyślam się co to takiego ![]()
Jak to mówią? Kłamstwo ma krótkie nogi
nie zdziw się jak cię kopnie w tyłek
skoro kłamiesz
i suma sumarum, to jeszcze zależy co zrobiłaś
ale domyślam się co to takiego
Przecież napisała co zrobiła... Udawała i nadal udaje kogoś innego. On się zaangażował w znajomość z zupełnie inną kobietą, jak mu się wydaje, a to jest dziewczyna, którą znał wcześniej i ich relacja nie udała się.
Witam, mam pytanie odnośnie wybaczania, czy druga osoba jest w stanie lub potrafi wybaczyć kłamstwo??
Moja historia jest dziwna, dawno temu poznałam faceta, oczarował mnie sobą i wszystko było piękne ale po czasie zawiodła się na nim. Było mi trudno ale pogodziłam się z tym. Pewnego dnia mniej więcej rok temu weszłam na jeden portal społecznościowy i do mnie zagadał własnie o tyle że on nie wiedział że to ja. Podałam mu inne dane i tak się zaczęło. Najpierw pisał do mnie maile a potem podałam mu drugi numer telefonu. W mojej głowie powstał wówczas plan zabawienia się nim w podobny sposób jak on zrobił to ze mną. No i wszystko układało się wedle mojego planu. Co rusz wymyślałam coś żeby się z nim nie spotkać ale mimo to dalej do mnie pisał. Chciałam tylko trochę się "zabawić" i dać sobie spokój. Ale niestety nie potrafiłam. W między czasie pojawił się ktoś realny z kim zaczęłam się spotykać ale szybko się skończyło a tamten.... Tamten strasznie się zaangażował pomimo iż nie spotkałam się z nim. Codziennie rozmawiałam z nim przez telefon, pisaliśmy smsy etc. No i nadal wymyślałam powody nie spotkania się. Nie wiem jak z tego wybrnąć bo po długim czasie zaczęłam doceniać tego faceta. Pokazał mi się od innej strony niż za pierwszym razem, owszem wówczas też mi się spodobał ale teraz... Pod koniec wakacji zrobiłam coś głupiego co sprawiło że tak jakby przestało mu zależeć na znajomości ze mną. Przestał się odzywać albo bardzo mało pisał. Ja wówczas odczułam jego brak. Nie chce dłużej już go tak "okłamywać" ale boję się mu wyznać prawdę. Już raz chciałam to zrobić ale w ostatniej chwili stchórzyłam bo nie chce stracić z nim kontaktu.. Ale pewnie tak będzie i przez swoją głupotę stracę takiego dobrego kolegę... Chciałam tylko chwilę a skończyło się tak że znowu zaczęło mi zależeć na tej znajomości z tym że nic nie będzie bo jak się dowie o wszystkim to mnie skreśli. Czy byłby ktoś w stanie zapomnieć i wybaczyć?
Co to znaczy, że zawiodłaś się na nim?
Powiedz mu prawdę i pożegnajcie się na wieki wieków.
agniesia246 napisał/a:Witam, mam pytanie odnośnie wybaczania, czy druga osoba jest w stanie lub potrafi wybaczyć kłamstwo??
Moja historia jest dziwna, dawno temu poznałam faceta, oczarował mnie sobą i wszystko było piękne ale po czasie zawiodła się na nim. Było mi trudno ale pogodziłam się z tym. Pewnego dnia mniej więcej rok temu weszłam na jeden portal społecznościowy i do mnie zagadał własnie o tyle że on nie wiedział że to ja. Podałam mu inne dane i tak się zaczęło. Najpierw pisał do mnie maile a potem podałam mu drugi numer telefonu. W mojej głowie powstał wówczas plan zabawienia się nim w podobny sposób jak on zrobił to ze mną. No i wszystko układało się wedle mojego planu. Co rusz wymyślałam coś żeby się z nim nie spotkać ale mimo to dalej do mnie pisał. Chciałam tylko trochę się "zabawić" i dać sobie spokój. Ale niestety nie potrafiłam. W między czasie pojawił się ktoś realny z kim zaczęłam się spotykać ale szybko się skończyło a tamten.... Tamten strasznie się zaangażował pomimo iż nie spotkałam się z nim. Codziennie rozmawiałam z nim przez telefon, pisaliśmy smsy etc. No i nadal wymyślałam powody nie spotkania się. Nie wiem jak z tego wybrnąć bo po długim czasie zaczęłam doceniać tego faceta. Pokazał mi się od innej strony niż za pierwszym razem, owszem wówczas też mi się spodobał ale teraz... Pod koniec wakacji zrobiłam coś głupiego co sprawiło że tak jakby przestało mu zależeć na znajomości ze mną. Przestał się odzywać albo bardzo mało pisał. Ja wówczas odczułam jego brak. Nie chce dłużej już go tak "okłamywać" ale boję się mu wyznać prawdę. Już raz chciałam to zrobić ale w ostatniej chwili stchórzyłam bo nie chce stracić z nim kontaktu.. Ale pewnie tak będzie i przez swoją głupotę stracę takiego dobrego kolegę... Chciałam tylko chwilę a skończyło się tak że znowu zaczęło mi zależeć na tej znajomości z tym że nic nie będzie bo jak się dowie o wszystkim to mnie skreśli. Czy byłby ktoś w stanie zapomnieć i wybaczyć?Co to znaczy, że zawiodłaś się na nim?
Powiedz mu prawdę i pożegnajcie się na wieki wieków.
Co znaczy że zawiodłam się na nim? Normalnie, dużo rzeczy mi obiecywał, dużo miało rzeczy się stać a nic nie robił i zawsze coś innego było dla niego ważniejsze niż ja i jeszcze tam takie inne sprawy. Ehhh dobra nieważne, sama to jakoś rozwiąze
Co znaczy że zawiodłam się na nim? Normalnie, dużo rzeczy mi obiecywał, dużo miało rzeczy się stać a nic nie robił i zawsze coś innego było dla niego ważniejsze niż ja i jeszcze tam takie inne sprawy. Ehhh dobra nieważne, sama to jakoś rozwiąze
Ale mimo wszystko nikogo innego nie udawał?
Wiesz, ja z własnego doświadczenia wiem, że takie kłamstwo jak Twoje jest bardziej podłe niż niedotrzymywanie obietnic i nigdy tego juz nie wymażesz, a w tej drugiej osobie już zawsze zostanie ślad i strach przed ludźmi.
Skończ to zanim nie jest za późno.
Ja bym tego nie kontynuowal. Jak sie nie dowie to bedzie mial wyborazenie ze spotkal kogos wyjatkoweg. Jak sie dowie to moze da sobie spokoj z czatami - pewna trauma. Tak czy siak twoj wybor ma niewielkie znaczenie dla zycia. Po prostu glupia zabawa i tyle.
Nie udało się kiedyś głównie z jego winy a ja bardzo to przeżyłam! Trudno będzie mi mu o tym wszystkim powiedzieć i zdaję sobie sprawę z tego że to może być koniec znajomości!
Żadnej znajomości nie da się budować na kłamstwie.
Chciałam tylko trochę się "zabawić" i dać sobie spokój.
A później kobiety płaczą, ze faceci je źle traktują - same ich tego uczymy, niestety.
Żadnej znajomości nie da się budować na kłamstwie.
Chciałam tylko trochę się "zabawić" i dać sobie spokój.
A później kobiety płaczą, ze faceci je źle traktują - same ich tego uczymy, niestety.
Tak masz rację. Płakać nie będę akurat w tym przypadku po prostu trzeba żyć dalej!
Powiedzialam mu wszystko , wyznalam prawde a on sie nie odwrocil ode mnie i nie kopnal mnie w tylek tak jak twierdziliscie...
To znaczy, że to jest wartościowy chłopak i pamiętaj, związek powinien być oparty, na zaufaniu, lojalności, wierności ,daleko poduniętym kompromisie - jeśli to będzie - związek można będzie zaliczyć do udanych. I jeszcze jedno, każdy problem należy rozwiązywać od ręki, nie wolno odkładać na potem, bo tego się nagromadzi bardzo dużo i nie dacie rady wybrnąć z problemu,również nie należy bawić się w podchody, to było dobre, ale tylko w harcerstwie. Powodzenia . ![]()
To znaczy, że to jest wartościowy chłopak i pamiętaj, związek powinien być oparty, na zaufaniu, lojalności, wierności ,daleko poduniętym kompromisie - jeśli to będzie - związek można będzie zaliczyć do udanych. I jeszcze jedno, każdy problem należy rozwiązywać od ręki, nie wolno odkładać na potem, bo tego się nagromadzi bardzo dużo i nie dacie rady wybrnąć z problemu,również nie należy bawić się w podchody, to było dobre, ale tylko w harcerstwie. Powodzenia .
Tak masz racje, to bardzo wartościowy chłopak. Nawet przyjechał dzisiaj do mnie i powiedział że najlepiej o tym zapomnieć. Nie wierze że trafiłam na takiego faceta jak ![]()
Dbaj o niego i nie krzywdz go wiecej. 99 procent facetow juz by Ci na jego miejscu raczejmnie dalo szansy.
Dbaj o niego i nie krzywdz go wiecej. 99 procent facetow juz by Ci na jego miejscu raczejmnie dalo szansy.
Właśnie mam taki zamiar w sensie dbać. Trochę czasami jest dziwnie ale powiedział że musi się do tego przystosować. Nie mam zamiaru być nieszczera wobec niego ani nic z tych rzeczy. Teraz już wszytko o mnie wie. Wciąż nie wierzę że się ode mnie nie odwrócił tak jak mi wszyscy mówili.
Witam ponownie, sytuacja u mnie się skomplikowała bo po tym jak powiedziałam mu prawdę wszystko było naprawdę bardzo dobrze i wszystko szło do tego że on ponownie mi zaufał etc. Szybko przystosował się do nowej sytuacji. Aż do tego tygodnia, we wtorek przyjechał do mnie, było fajnie, pogadaliśmy, przytulił i pocałował nie jeden raz. A ja wpatrzona w niego jak w obrazek. Kolejnego dnia szok, zaczęło się od głupiej rozmowy ale stwierdził że to co jest między nami niech zostanie w relacji koleżeńskiej i tyle, więcej nic. No wkurzyłam się bo od kiedy to kolega całuję koleżankę?? Wczoraj nie wytrzymałam i zapytałam jak to jest, odpowiedział że on chce być tylko moim kolegą bo nic więcej nie może mi dać. Nie powiem trochę zdziwiona byłam bo w ostatnim czasie zachowywał się tak jakby nas coś łączyło i tak jak jak jest w związku a gdy się z nim widziałam to dawał udowadniał mi że mu zależy a teraz takie coś?! Próbowałam się dowiedzieć co mu się stało a on wciąż powtarzał że nie chce nic więcej i ooo szok, powiedział że niby kogoś poznał i na tym kimś niby to skupił uwagę. Nie wiem jak to jest ale jednak sądzę że mógł sobie to wymyślić bo bądź co bądź całkiem niedawno o to pytałam i mówił że nikogo takiego nie ma a poza tym wciąż byłam ja! Więc no sama już nie wiem, jest w moim życiu ponad rok, co prawda na początku miał mnie za kogoś innego ale był. Mówił mi dużo fajnych rzeczy i to we wtorek też a teraz takie coś? Szkoda że prędzej o tym nie pomyślał bo ja niestety już się zaangażowałam w to i boli mnie to jak względem mnie postępuje. Wiem że zaraz ktoś napiszę że ja też się bawiłam nim i okej zgodzę się ale jego uczuciami się nie bawiłam tak jak on to zrobił z moimi. Na pytanie dlaczego mnie pocałował we wtorek skoro jestem jego koleżanką to nie umiał udzielić mi konkretnej odpowiedzi tylko coś wymyślał. Nie wiem co o tym mam myśleć i co dalej zrobić. Nie wiem czy będę umiała go traktować jako kolegę... Nie chce żeby był tylko moim kolegą...
Witam ponownie ta sprawa się ciągnie a ja już mam powoli dosyć tego. Po przemyśleniu sprawy doszłam do wniosku że nie chce z nim kończyć kontaktu. Bądź co bądź przez ponad rok był bardzo moim dobrym kolegą, zawsze mnie wysłuchał, doradził, pocieszył etc. I teraz nie umiem tak skończyć a nawet nie chce. Mam z nim tyle wspomnień, nie potrafię tego wymazać. Poza tym wiem że dwa razy nie zaczyna się czegoś tylko że koleś chyba się tego boi. Niby mówi mi że chce być dalej tak jak do tej pory moim kolegą ale on nie wie czy będzie w stanie, czy wszystko będzie tak jak kiedyś. Sama też bym chciała żeby było tak jak kiedyś i wiem że mogę się o to postarać ale on też musi wykazać jakoś inicjatywę, póki co nie robi nic. Nie wiem czy to ma jakiś sens. Powiedział mi że może ze mną gadać ale zdecydowanie mniej niż kiedyś, no i już jak z nim gadam to czuję tak jakby jakoś niechęć z jego strony. Nawet zastanawiałam się czy ja mu coś zrobiłam (fakt zrobiłam ale zapomniał o tym), no bo co się z nim stało w tak krótkim okresie czasu? Nie było dnia żeby do mnie nie napisał, codziennie dzwonił... Przez cały rok przyzwyczaiłam się że jest ktoś z taki z kim mogę porozmawiać o czymkolwiek a teraz nie ma go i on chyba tego nie rozumie. Poza tym inna sprawa, rozmawiając dziś z nim powiedziałam że mam coś dla niego co niestety musi sam osobiście odebrać. No i powiedział że przyjedzie tylko zapytał jak sobie wyobrażam spotkanie z nim tak jak np, ta sytuacja. Odpowiedziałam że tak normalnie, przyjedzie chwile porozmawiam, może herbatkę wypijemy i pojedzie sobie. A on powiedział że on nie potrafi sobie tego tak wyobrazić ponieważ boi się że będzie tak jak ostatnio, czyli że zapragnie mnie przytulić i pocałować... Troszkę mnie zamurowało bo skąd nagle takie coś skoro jestem niby to jego koleżanką? Nie wiem co mam o tym sądzić a przede wszystkim o nim... Może ktoś jest w stanie mi wytłumaczyć o co jemu chodzi ? Będę wdzięczna za jakąkolwiek informację.
Powiedz mu prawde i tak predzej wszystko wyjdze na jaw a im dłuzej to ciagniesz to gorzej. Moze doceni ze bylas szczera jak mu zalezy to bedzie ok ![]()
Powiedz mu prawde i tak predzej wszystko wyjdze na jaw a im dłuzej to ciagniesz to gorzej. Moze doceni ze bylas szczera jak mu zalezy to bedzie ok
Prawde juz dawno temu mu wyznalam i po tym pomiedzy nami bylo wszystko tak jak nalezy ale potem ehh wszystko wyzej opisalam. Nigdy nie bylam w takiej sytuacji i nie wiem co robic bo nie chce stracic z nim kontaktu...