Witam,
Czy ktos z was mial moze z tym problem, tzn fobie z przełykaniem, natrectwo i nadmierne skupianie sie na przełykaniu?
Ja mam ta fobie od pol roku, przebywalam w Osrodku(tam bylo lepiej) ale gdy wrocilam do domu to czuje sie gorzej.
Podobne tematy
2 2014-09-28 22:19:49 Ostatnio edytowany przez strzała (2014-09-28 22:39:30)
Ja mam ten problem od iks czasu, zwłaszcza gdy przebywam gdzieś na jakichś imprezach.
Ciągle się boję, żę zacznę się dławic. Wrezultacie mało jem, bo wszyscy zdążą już zjeśc, a mi głupio tak siedziec dalej i jeśc, gdy inni już skończyli.
Lepiej mi wychodzi jedzenie w domu, ale już setki razy się dławiłam. Dlatego muszę jeśc bardzo powoli.
Nawet w pracy zjadam zawsze tylko jedną kanapkę, bo inni w tym czasie zjadają najmniej 3. A mi ciągle niestarcza czasu.
http://www.netkobiety.pl/t29658.html
To wina stresu, całkowicie można to zmienić. Trzeba wyeliminować stres, a jednocześnie znikną wtedy problemy z przełykaniem pokarmu czy śliny ![]()
Ale ja nie jestem np zestresowana, gdy jestem na imprezie. Ja mam tylko stresa, gdy coś mam przełknąc.
To strzala masz dobrze, ze jesz kanapke. Ja to tylko chlebek chrupki. Ogolnie to dużo potraw plynnych. U mnie nie ma pewności w przełykaniu, za bardzo się skupiam na tym. Irytuje się tym. Czasami to mnie cala gardziel boli bo tak ja napinam.
To strzala masz dobrze, ze jesz kanapke. Ja to tylko chlebek chrupki. Ogolnie to dużo potraw plynnych. U mnie nie ma pewności w przełykaniu, za bardzo się skupiam na tym. Irytuje się tym. Czasami to mnie cala gardziel boli bo tak ja napinam.
To u mnie aż tak zle nie jest, bo ja mogę jeśc wszystko.
Tylko najgorsze jest dla mnie jedzenie wśród innych obcych ludzi.
Wtedy cały czas się boję, że zacznę się dławic, dlatego muszę jeśc powoli.
To ja Ci współczuję nonii takiego jedzenia. Bo jak tu jeśc przewążnie tylko w płynie.
To jak dla niemowlaka.
Piszesz, że przebywałaś w ośrodku i było lepiej.
To w jaki sposób Ci pomagali?
Skąd się biorą takie problemy?
Chociaż deko mogę się domyślac, ale nie wiem, czy o to chodzi.
Ja tez mialam problemy z przelykaniem, pamiętam to jak dziś. Mialam zaburzenia oddychania, przelykania. Koszmar, na szczęście mam to juz za sobą ![]()
motylku jak sobie poradzilas?
Nie da się całkowicie wyeliminować stresu z życia codziennego, a tym bardziej z życia osoby cierpiącej na fobię. Niestety. Wiem coś o tym, bo sama mam nerwicę natręctw, wiele rzeczy robię kompulsywnie, mam fobię. Przełykania jako takiego się nie boję ale dzień w dzień mam uczucie "kluchy" w gardle. Popijanie, jedzenie, żucie gumy. Nic nie pomaga. Biorę leki ale jakoś średnio pomaga. Może trzeba u Ciebie wdrożyć farmaceutyki jakieś? Albo terapię? Mnie ona nie pomogła (chyba że w uszczuplenia portfela), ale Tobie może pomoże.
Pozdrawiam
nonii napisał/a:To strzala masz dobrze, ze jesz kanapke. Ja to tylko chlebek chrupki. Ogolnie to dużo potraw plynnych. U mnie nie ma pewności w przełykaniu, za bardzo się skupiam na tym. Irytuje się tym. Czasami to mnie cala gardziel boli bo tak ja napinam.
To u mnie aż tak zle nie jest, bo ja mogę jeśc wszystko.
Tylko najgorsze jest dla mnie jedzenie wśród innych obcych ludzi.
Wtedy cały czas się boję, że zacznę się dławic, dlatego muszę jeśc powoli.To ja Ci współczuję nonii takiego jedzenia. Bo jak tu jeśc przewążnie tylko w płynie.
To jak dla niemowlaka.Piszesz, że przebywałaś w ośrodku i było lepiej.
To w jaki sposób Ci pomagali?
Skąd się biorą takie problemy?
Chociaż deko mogę się domyślac, ale nie wiem, czy o to chodzi.
Tak w Osrodku już mogłam jesc, natomiast po powrocie do domu pogorszylo się. Mysle, ze ludzie mieli na mnie lepszy wpływ i zajecia. Teraz nie mam pracy i jestem samotna- może to tez jakies przyczyny. Czuje się zdemotywowana i nie mam mobilizacji przez ten lęk.
Strzala tez chciałabym wiedzieć skad się to wzielo!
Nie da się całkowicie wyeliminować stresu z życia codziennego, a tym bardziej z życia osoby cierpiącej na fobię. Niestety. Wiem coś o tym, bo sama mam nerwicę natręctw, wiele rzeczy robię kompulsywnie, mam fobię. Przełykania jako takiego się nie boję ale dzień w dzień mam uczucie "kluchy" w gardle. Popijanie, jedzenie, żucie gumy. Nic nie pomaga. Biorę leki ale jakoś średnio pomaga. Może trzeba u Ciebie wdrożyć farmaceutyki jakieś? Albo terapię? Mnie ona nie pomogła (chyba że w uszczuplenia portfela), ale Tobie może pomoże.
Pozdrawiam
Ja brałam lek przez pare miesięcy ale to nic nie daje. Terapia jak najbardziej. To jest w glowie. U mnie jest to, ze ja mam mało motywacji, bo jakos czuje się samotna i trzeba mieć sile wewnetrzna, która umacnia, poza tym stabilne zycia a ja takiego nie mam. a lubie mieć wokół ludzi albo kogos bliskiego i mysle, ze zbyt zaczelam przezywac, ze nie mam nikogo takiego, ewenualnie poznaje osoby, ktore boja się bliskości, sa niezależne i maja wszystko w nosie albo zbyt niecierpliwe aby podtrzymać relacje. Poza tym z praca tez jakos nieciekawie i wszystko się nakrecilo.