Nie wiem czego oczekuję...nie wiem...chce wywalić wszystko co czuje w obecnej chwili bo na prawdę nie jest ciekawie.....
Pierwszy raz od dłuższego czasu mam myśli samobójcze..........MAM DOŚĆ!!!!! Ale samobójstwo nie jest rozwiązaniem tylko jedna wielką ucieczką.
Mam dość życia.... tego że nie mam rodziny - męża dzieci nawet narzeczonego czy przyjaciela......Nikogo....
Wszyscy w kolo są żonaci dzieciaci i nie zostaną nigdy sami......a ja tak...z drugiej zaś strony ...ja tego wcale nie chcę......
Jestem najmłodsza z całej rodziny - różnica miedzy mną a przyrodnim rodzeństwem to blisko 30 lat...wiec w obecnej sytuacji oni są już dziadkami a ja nawet nie mam swojej rodziny ani kogoś bliskiego..bo zarówno z rodzina ojca ani matki nie utrzymujemy kontaktów ... Czas zabijam pracą naukową byle tylko nie myśleć o śmierci przemijaniu samotności .... o tym że zostanę sama jak palec......że jestem inna..nikt mnie nie rozumie......że większość rzeczy już przeminęło... ojciec umarł...czasu się nie wróci.......Nie daje sobie z tym rady.....
Dodatkowo dobija mnie brak pracy....niepełnosprawność, przeżycia z przeszłego życia i to że był ktoś do kogo mogłam się ZAWSZE odezwać w okresie 2001-2013, po trzyletnim związku zerwał ze mną.. bo rzekomo juz mnie nie kocha....Uniosłam sie honorem zmienilam numer i od 4 miesiecy nie odzyywam sie do niego...... Brakuje mi go teraz w tych najgorszych chwilach....
Jest cieżko i to cholernie
((