Mialem narzeczona, fajna dziewczyna, no ale ...rozwalila wszystko, i to w najgorszy sposob, bo ma dziecko z kims innym.
Zwiazek nasz musial byc na odleglosc, pracuje w Anglii, trzeba zarobic na te przyszle zycie. Kontat jest na telefon, email, czat, no i wizyty od czasu do czasu.
3 miesiace temu dostalem email od nieznajomej mi kobiety, ktora napisala mi ze moja narzeczona jest w ciazy z jej mezem i rodzi niedlugo. Zadzwonilem do narzeczonej zapytac o to, ona ze to nieprawda, ze ktos klamie, ze nie zna tej kobiety itp. Po miesiacu od tego "donosu" narzeczona miala urodziny, wyslalem jej troche pieneidzy na prezent zeby kupila cos sobie, i zorientowalem sie ze cos jest nie tak, byla przerwa w kontakcie, nie odpisywala na smsy, w koncy zaczela mi na czacie pisac 0.5 h ze przeprasza za wszystko, ze zmarnowala wszystko, zanim doszla ze wlasnie urodzila dziecko. Szlag mnie trafil. Mielismy brac slub niedlugo i miala do mnie przyjechac do Angli.
Widzielismy sie kilka miesiecy temu, nie powiedziala mi ze jest w ciazy, byla 2-3 miesiac i nic nie bylo widac.
Teraz mnie przeprasza, prosi o wybaczenie, mowi ze sobie cos zrobi jak jej nie przebacze.
Na ostatnim spotkaniu, jak wracalem do Angli, przed wyjazdem na lotnisko zrobila mi scene ze ja moze zdradzam, ze moze mam gdzies inna dziewczyne bo ona nie widzi co ja w Angli robie...a sama byla juz w ciazy.
Mowi mi jak to sie stalo ze jest w ciazy, ze wtedy o czyms dysktowalismy na czacie, i miala na mnie zlosc, bo roznica zdan o cos, czego ja sobie nie przypominam, a tego dnia poszla sie spotkac z jakimis znajomymi, dawno nie widzianymi, ktorzy przyprowadzili innych znajomych, byl tamten chlopak, chyba cos jej dodal do drinka bo ledwie pamieta co on z nia zrobil. Jesli to prawda to sa tabletki anytkoncepcyjne, policja na takie cos, mogla isc zglosic gwalt to by sie zapobieglo ciazy. Nic nie zrobila.
Jej siostra mowi mi ze to byl jej kolega z pracy ktory chcial z nia byc, a ona nie chciala i przystawial sie zbytnio jakis czas, i jakos tam wymusil na niej. Roznia sie te wersje
Rozwalone plany zyciowe, ja od paru tyg sie rozpijam przez to, ona mi placze jak jej ciezko bo wczesniej pieniedzy zbytnio nie miala a ja ja malymi sumami wspieralem co jakis czas, jej ojciec na nia strasznie zly, i jeszcze mi opowiada ze sobie cos chyba zrobi z tego wszystkiego. Ojciec jej dziecka zniknal i nie ma od niego zadnego wsparcia.
Wiedziala ze ja nigdy nie zaakceptuje kobiety z niemoim dzieckiem ani rozwiedzionej, a takie cos mi zrobila.
Nie wiem co z tym zrobic
Trzeba bedzie znow pare piw na uspokojenie wypic. Dzisiaj mi znowu plakala