Wlasnie teraz, dosłownie parę dni temu, po 15 latach związku, burzliwego (powroty i rozstania, wina obu stron...), oczywiscie teraz w grę weszła kobieta. Zawaliło mi sie wszystko ale muszę i chcę z tego wyjść. Sama bez wsparcia nie dam rady, proszę o jakąś ciepłą radę, nie ma forum, będę wdzięczna za maile: jennag@wp.pl. A może ktoś ma podobne problemy i chciałby spotkać się osobiście?
Podobne tematy
Wlasnie teraz, dosłownie parę dni temu, po 15 latach związku, burzliwego (powroty i rozstania, wina obu stron...), oczywiscie teraz w grę weszła kobieta. Zawaliło mi sie wszystko ale muszę i chcę z tego wyjść. Sama bez wsparcia nie dam rady, proszę o jakąś ciepłą radę, nie ma forum, będę wdzięczna za maile: jennag@wp.pl. A może ktoś ma podobne problemy i chciałby spotkać się osobiście?
Najwazniejsze zeby sie nie zalamac.Tak czasem bywa,ze konczy sie cos,aby moglo zaczac sie to drugie.Napewno na tym forum znajdziesz duzo wsparcia i cieplych slow.
Z dnia na dzień...
(powroty i rozstania, wina obu stron...)
FAK LODŻIK.
Raczej z rozstania na rozstanie, z jednej burzy do drugiej.
Jennag ja też zostałam porzucona z dnia na dzień 3 miesiące temu i tez po 15 latach..
Wiem co czujesz, byliście małżenstwem ? Masz dzieci ? Ja mam dwójkę. Tatuś się zmył i nic go nie obchodzimy.
Mam nadzieję... problem jest taki że nie wiem czy chcę żeby coś miało się skończyć... to jest najgorsze
totylkoja30 - związek bez ślubu, mam dziecko z poprzedniego związku. Szkoda słów, minęło trochę czasu a ja czuję żal wymieszany ze wściekłością. Mam teraz fazę porządnej złości, wina leży zawsze po obu stronach, żal mi tego co straciłam ale nie miał prawa tak się zachować.
Jak sobie radzisz?
Jennag, co masz na myśli, mówiąc o rozstaniach i powrotach? Rzucaliście (albo jedno z Was) zapowiedzi rozstania? Odgrażaliście się? Czy faktycznie już wcześniej przez jakiś czas nie byliście razem: ktoś się wyprowadzał i wracał?
Oczywiście, wielokrotnie. Ostatnio przez 2 lata budowaliśmy związek, fakt że ja zawiniłam ale on też zachował się jak cham zostawiając mnie z dnia na dzień (jeszcze poprzedniego mówił że kocha), żenada.
Może gdybym tego nie zepsuła, nie popchnęłabym go w ramiona innej ale teraz mogę tylko gdybać. Z tego co widzę masz dokładnie taką samą sytuację, facet chciałby odejść ale równocześnie nie umie tego drastycznie uciąć. Mój podjął w końcu ostateczną decyzję.
Enona, w piątek zamierzam tu dłużej popisać, w sobotę też, nie mam co zrobić z czasem, zawsze wszystko robiliśmy razem. Zajrzysz też? potrzebuję wsparcia, u mnie to świeża sprawa
A przed dwoma laty? Co się wtedy działo?