Pytanie do Was i jednoczesna prośba o spojrzenie na tą sprawę z Waszego punktu widzenia w związku z byłym.. . Otóż..zacznę może od początku,byście mogli spojrzeć na całą kwestię oczami obiektywnymi..Jak możecie się domyślić z byłym paręnaście lat temu byłam w relacji partnerskiej..związek nie wyszedł,więc postanowiliśmy się przyjaźnić,on zresztą w między czasie poznał kogoś,kogo kochał/kocha..nie wiem jak teraz jest. Kontakt urwał się na dobre kilka lat w sumie nie wiem dlaczego,podejrzewam,że ze względu na fakt,że każde z nas kogoś tam miało. Jakiś niedługi czas temu widzieliśmy się w tramwaju i zauważyłam go,on także się spojrzał,uśmiechnęłam się do niego,skojarzył mnie,choć na początku zrobił minę w stylu ''hmm..kim Ty jesteś'',ale skojarzył bo odwzajemnił to. Żadne z nas nie podeszło,on zresztą szybciej wysiadał,napisał do mnie tydzień później maila..co tam słychać i że miło by było odnowić stare znajomości i też dlatego do mnie pisze. Dał mi nr telefonu na koniec,więc pomyślałam sobie ''w sumie,dlaczego by nie spotkać się i nie pogadać co tam słychać,taka stricte towarzyska rozmowa po latach..'' . Odpisałam mu,on w ogóle zdziwiony był,że tak szybko się odezwałam i że mam jego nr..skoro mi go dał to logiczne,że go miałam..,jak mu powiedziałam,że przecież mi go dał to tłumaczył się faktem,że jest zakręcony.. . Ja też jestem zakręcona,ale kurczę..ja wiem do kogo pisze i o czym..bez przesady.. . Jak po raz drugi przypomniałam mu,że nie odniósł się do mojej prośby,bo odpowiadając mu na początku poprosiłam o konkrety ze względu na fakt,że jestem zabiegana raczył mi napisać terminy. I w tamten dzień dokładnie tydzień temu ustaliliśmy,że w czwartek ustalimy szczegóły,bo na piątek miało być spotkanie.. . A on co najlepsze odezwał się zamiast w czwartek w środę z pytaniem co słychać,jak mu napisałam,że mieliśmy szczegóły ustalić dopiero w czwartek i czy zapomniał to on,że nie zapomniał. Następnego dnia napisał,żebym mu napisała,bo jego plany poległy.. . No to sprawdzając go,czy w ogóle ma ochotę na spotkanie napisałam godzinę taka przystępną oraz zaproponowałam też inny termin i czekałam co zrobi.. . Zadzwonił późnym wieczorem,gadaliśmy co prawda ok 20 min. i tłumaczył się,że musi isć do pracy (ale wcześniej nie wiedział o tym?) itd..,oczywiście zdążyliśmy się pokłócić,bo wypomniałam mu,że gdyby nie czysty przypadek to wcale by nie odezwał się i niech się przyzna do tego,to głupio się tłumaczył,że jakąś tam traumę ma,na co powiedziałam mu,że każdy jakąś traumę przeżył a jak nie to przeżyje i to żadne usprawiedliwienie..tym bardziej,że przyjaźniliśmy się i niech nie będzie śmieszny. Suma summarum rozmowa zakończyła się w atmosferze spokojniejszej. Powiedział,że napisze mi grafik swój,więc dobra..a...dodałam jeszcze,że odwoła 3 razy spotkanie a 4 tego razu nie będzie..i niech będzie świadomy.
Wczoraj dostałam kolejnego smsa od niego co porabiam,zamiast napisać mi grafik to on myślał,że chyba polecę jak mi zagra..,no bez przesady.. . Chcesz spotkanie,to się umów..nie ma,że będę biegać,bo komuś nawet nie chce się umówić a czeka aż ja polecę ''na spontana'' szczególnie jak już raz odwołał.. . Wiedząc,że chodzi mu o spotkanie napisałam,że nie mogę się spotkać wczoraj,ale jestem wolna w piątek i by podjął decyzję bo nie wiem,czy ten dzień mu w ogóle odpowiada. Dostałam odpowiedź następnego dnia wieczorem czyli dziś niby przeprosił,że dopiero teraz mi napisał,że w sobotę ma dopiero wolne..
I teraz pytanie do Was..możecie mi powiedzieć o co w ogóle chodzi mu?,dlaczego jak dochodzi do konkretów on coś wymyśla?,po chiny pisał do mnie skoro w taki sposób próbuje się bawić?. Ja prosze o grafik i mówi mi,że mi wyślę,nie dostaje go,pisze do mnie jakieś teksty nie wiem dlaczego..,przyszło mi do głowy,że może chce wrócić do mnie,ale ja za każdym razem jestem zdystansowana..,tym bardziej,że pokazuje mu,ze nie będzie tego powrotu.. . Doradźcie mi jak spojrzeć na to...olać?,powiedzieć,by zdeklarował się czego chce i wtedy napisał?,czy może napisać mu w jakim celu chce tego spotkania..co byście zrobili?.