Mam kolegę, z którym często się spotykam, wyjeżdżamy na wakacje etc. z boku może to nawet wyglądać jakbyśmy byli razem. On jednak traktuje mnie tylko jak koleżankę, nigdy nie dąży do niczego więcej, nie ma nawet "misia" na przywitanie. Zależy mi na nim ale widzę, że jest jak jest i jak on nie chce to cóż mogę zrobić?
Jest też jego kolega, który jest jego zupełnym przeciwieństwem. On potrafi przytulić, pocałować. Co więcej nie ukrywa, że chciałby czegoś więcej.
Z jednej strony jest kolega, w którym jestem zakochana, a dla, którego jestem tylko koleżanką. Z drugiej strony jest kolega zakochany we mnie. Nie wiem czy dać mu szansę? Szansa oznaczałaby tu lepsze poznanie, a nie bycie razem. Chociaż obawiam się, że dla niego nie byłoby to oczywiste. Wiem, że chciałby mnie przytulać, całować, chodzić za rękę. Skąd wiem? Bo jak go ostatni spotkałam to chciał iść ze mną za rękę, a jego argumentem było, że nie jest dla mnie nikim obcym. Zapewne wyglądałam jakbym dostała wytrzeszczu oczu, ale dla mnie znajomi nie chodzą ze sobą za rękę.
Obawiam się, że jak dam mu szansę to będzie to równoznaczne z pakowaniem się w związek z nim. A na tyle dobrze go nie znam.
Podobne tematy
Ulokowałaś uczucia w facecie niedostępnym, który traktuje Cię neutralnie, niczego nie obiecuje. Moim zdaniem, kolega nie musi być "tym awaryjnym", bo z tamtym Ci nie wyszło. Nie zmusisz siebie do przelania uczuć na osobę, która Cię nie pociąga. Podobnie jak nie zmusisz tego, do którego wzdychasz, by Cię pokochał i obdarzył większym zainteresowaniem.
Pozwól, by cała ta sytuacja z tym drugim facetem toczyła się sama. Rozmawiaj z Nim, spotykajcie się na kawie, spacerach, ale nie zmuszaj się do niczego.
Zgadzam się z Isią, z jednym zastrzeżeniem.
Moim zdaniem, powinnaś jasno przedstawić temu drugiemu chłopcu swój stosunek do tego pierwszego, by nie miał złudzeń, że możecie być teraz parą.
Jeśli będzie to jemu odpowiadać, nie widzę przeszkód, abyście nie mogli się spotykać na stopie przyjacielskiej.
A nuż coś się w Tobie zmieni za jakiś czas?
Ważne, abyś na dziś była wobec niego uczciwa.
Pozdrawiam.
Tak właściwie to jak ich poznałam (obu w tym samym czasie) to najpierw zawrócił mi w głowie ten, który mnie teraz podrywa. I głównie dlatego zaczęłam się spotykać z jego kolegą w nadziei, że przy okazji jego też spotkam. Ale wyszło tak w końcu tak, że jego widywałam sporadycznie, a pokochałam tego z którym się spotykałam.
Tak właściwie to jak ich poznałam (obu w tym samym czasie) to najpierw zawrócił mi w głowie ten, który mnie teraz podrywa. I głównie dlatego zaczęłam się spotykać z jego kolegą w nadziei, że przy okazji jego też spotkam. Ale wyszło tak w końcu tak, że jego widywałam sporadycznie, a pokochałam tego z którym się spotykałam.
Dzieki za poprawe humoru ![]()
Musisz przede wszystkim jasno określić na którym Ci bardziej zalezy
Isc za głosem serca...i nic na sile, bo nie warto ![]()
Mam kolegę, z którym często się spotykam, wyjeżdżamy na wakacje etc. z boku może to nawet wyglądać jakbyśmy byli razem. On jednak traktuje mnie tylko jak koleżankę, nigdy nie dąży do niczego więcej, nie ma nawet "misia" na przywitanie. Zależy mi na nim ale widzę, że jest jak jest i jak on nie chce to cóż mogę zrobić?
Jest też jego kolega, który jest jego zupełnym przeciwieństwem. On potrafi przytulić, pocałować. Co więcej nie ukrywa, że chciałby czegoś więcej.
Z jednej strony jest kolega, w którym jestem zakochana, a dla, którego jestem tylko koleżanką. Z drugiej strony jest kolega zakochany we mnie. Nie wiem czy dać mu szansę? Szansa oznaczałaby tu lepsze poznanie, a nie bycie razem. Chociaż obawiam się, że dla niego nie byłoby to oczywiste. Wiem, że chciałby mnie przytulać, całować, chodzić za rękę. Skąd wiem? Bo jak go ostatni spotkałam to chciał iść ze mną za rękę, a jego argumentem było, że nie jest dla mnie nikim obcym. Zapewne wyglądałam jakbym dostała wytrzeszczu oczu, ale dla mnie znajomi nie chodzą ze sobą za rękę.
Obawiam się, że jak dam mu szansę to będzie to równoznaczne z pakowaniem się w związek z nim. A na tyle dobrze go nie znam.
Jak ten kolega w którym się podkochujesz cię olewa i nie chce nic więcej to zakończ znajomość bo się wykończysz.
To samo tyczy się drugiego kolegi, skoro ci się nie podoba to z nim nie bądź.
Wnioski iście oczywiste ale chyba na nie, nie wpadłaś.
Tom...nie tak ostro
Kobiety pragną zainteresowania i miłosci!
A autorka musi sie po prostu zastanowic czego właściwie chce ![]()
Tom...nie tak ostro
Kobiety pragną zainteresowania i miłosci!;)
Odkryłaś Amerykę ![]()
A autorka musi sie po prostu zastanowic czego właściwie chce wink
Problem w tym że ona chyba nie wie czego chce.
10 2014-09-23 22:26:20 Ostatnio edytowany przez gallanonim1 (2014-09-23 22:27:55)
gallanonim1 napisał/a:Tom...nie tak ostro
Kobiety pragną zainteresowania i miłosci!;)
Odkryłaś Amerykę
A autorka musi sie po prostu zastanowic czego właściwie chce wink
Problem w tym że ona chyba nie wie czego chce.
odkryłeś Ameryke! kobiety zwykle nie wiedza czego chca!
Czekają na mądrego faceta, który stanie na ich ścieżce życia i uświadomi im czego tak naprawde pragną!
Problem w tym że ona chyba nie wie czego chce.
Gdyby wiedziała to by tu nie napisała xD
Tom94 napisał/a:gallanonim1 napisał/a:Tom...nie tak ostro
Kobiety pragną zainteresowania i miłosci!;)
Odkryłaś Amerykę
A autorka musi sie po prostu zastanowic czego właściwie chce wink
Problem w tym że ona chyba nie wie czego chce.
odkryłeś Ameryke! kobiety zwykle nie wiedza czego chca!
I naszym zadaniem jest odkryć co chcecie? ![]()
O my good, I give up ![]()
Tak, macie nam w tym pomóc
To dziwne, wiem...ale kobiety są w końcu od kochania, a nie rozumienia!
dziewczyna musi podjąć decyzje: albo ryzykuje i podrywa tego opornego, albo ryzykuje i wiąże sie z tym zainteresowanym. Dwie opcje- ona musi sie ogarnac i zrozumiec czego chce (a bodziec do tego dali jej wlasnie faceci, konkretnie ich zachowania), troszke to potrwa bo wnioskuje ze jest mlodziutka kobieta
nie zdziwie sie jesli wybierze opcje trzecia: mam ich gdzieś, obaj sa beznadziejni- "singiel to brzmi dumnie"
![]()
Tak, macie nam w tym pomóc
To dziwne, wiem...ale kobiety są w końcu od kochania, a nie rozumienia!
![]()
dziewczyna musi podjąć decyzje: albo ryzykuje i podrywa tego opornego, albo ryzykuje i wiąże sie z tym zainteresowanym. Dwie opcje- ona musi sie ogarnac i zrozumiec czego chce (a bodziec do tego dali jej wlasnie faceci, konkretnie ich zachowania), troszke to potrwa bo wnioskuje ze jest mlodziutka kobieta
nie zdziwie sie jesli wybierze opcje trzecia: mam ich gdzieś, obaj sa beznadziejni- "singiel to brzmi dumnie"
![]()
Ale jak my was nie rozumiemy to ciężko tu coś zdziałać ![]()
No ale zostawmy to tak jak jest, my was nie rozumiemy a wy nas.
A autorka niech oleje kolesi w cholerę, tego kwiatu jest pół światu.
Wystarczy że kobiety sie nawzajem rozumieja i dlatego sie nienawidza! Wy nas nie rozumiecie i kochacie
![]()
Oczywiście ze pol światu, tylko ze jak przyjdzie co do czego to nie ma z czego wybierac bo połowa to chwast!
Wystarczy że kobiety sie nawzajem rozumieja i dlatego sie nienawidza! Wy nas nie rozumiecie i kochacie
![]()
![]()
Oczywiście ze pol światu, tylko ze jak przyjdzie co do czego to nie ma z czego wybierac bo połowa to chwast!
A my się rozumiemy i się szanujemy ( no czasem po mordzie sobie damy, oj tam )
Wniosek z tego taki że faceci nie są tacy źli, więc autorka w końcu trafi na swego mena którego pokocha z wzajemnością.
Gorzej z młodymi Werterami, bo nie od dziś wiadomo że panny są wybredne ![]()
Bo wy rozwiazujecie problemy jak troglodyci- po mordzie i po sprawie
Ale kobiet nie bronie- bo one wgl nie rozwiazuja problemów, a jedynie gadaja za plecami ![]()
Faceci są cudowni!
byleby znalezc tego cudownego dla siebie! ![]()
Panowie też sa wybredni- ale powiedzmy sobie szczerze, najwieksze znaczenie ma chemia i to nieuchwytne "coś"
Jednym słowem kobiet sie nigdy nie słucha. Szczegolnie w te ich ideały. Jak nie wiedzą czego chcą, tzn ze kazdy facet ma szanse nakreslic wspolna sciezke, niewazne jaki by był, niewazne co by chciał. Wazne zeby w danym momencie sie takowej to spodobało. Kobieta najbardziej nieprzewidywalna i niestabilna istota na swiecie, ktora chce stabilnego zwiazku. O matko.
w momencie w którym czytałem, że szaleje za tym który ją olewa a olewa tego który za nią szanuje -> rozumiałem
ale jak przeczytałem, że olewa tego który za nią szaleje ale ona za nim szalała kiedy on ją olewał to mam jedno zasadnicze pytanie -> czy pani jest idiotką? Bez obrazy ale tak to wygląda i zaprzeczenie tylko pogarsza sprawę
w momencie w którym czytałem, że szaleje za tym który ją olewa a olewa tego który za nią szanuje -> rozumiałem
ale jak przeczytałem, że olewa tego który za nią szaleje ale ona za nim szalała kiedy on ją olewał to mam jedno zasadnicze pytanie -> czy pani jest idiotką? Bez obrazy ale tak to wygląda i zaprzeczenie tylko pogarsza sprawę
chyba nie znasz jednego z najpopularniejszych mechanizmów wzbudzania atrakcyjności w osobach o zaniżonym poczuciu wartości - OLEWAĆ ![]()
Dobre!:) temat poprawił mi humor.Autorko olej obu:D
Jednym słowem kobiet sie nigdy nie słucha. Szczegolnie w te ich ideały. Jak nie wiedzą czego chcą, tzn ze kazdy facet ma szanse nakreslic wspolna sciezke, niewazne jaki by był, niewazne co by chciał. Wazne zeby w danym momencie sie takowej to spodobało. Kobieta najbardziej nieprzewidywalna i niestabilna istota na swiecie, ktora chce stabilnego zwiazku. O matko.
Świetne podsumowanie powyższego bełkotu (bez urazy).
Aż mi się wstyd zrobiło, że jestem Kobietą...
Gallanonim1....niesamowite podejście do życia.
Autorko, po kiego czorta chcesz pchać się w coś czego nie czujesz?
Sam temat już mnie zniesmaczył bo zabrzmiał jakbyś była przedmiotem.
Czy musi być od razu ktoś w zastępstwie???
No tego to nie rozumiem.
Kochać na siłę, a potem zgrzytanie zębów i płacz jaka to ja nieszczęśliwa w związku, myślę o zdradzie, nic do niego nie czuję i bla bla bla.
Ochłoń i zastanów się nad swoim rozumowaniem.
w momencie w którym czytałem, że szaleje za tym który ją olewa a olewa tego który za nią szanuje -> rozumiałem
ale jak przeczytałem, że olewa tego który za nią szaleje ale ona za nim szalała kiedy on ją olewał to mam jedno zasadnicze pytanie -> czy pani jest idiotką? Bez obrazy ale tak to wygląda i zaprzeczenie tylko pogarsza sprawę
Ja żadnego z nich nie olewam. Bo olewać kogoś to mieć go kompletnie gdzieś. A oni nie są mi obojętni. Żaden z nich też mnie nigdy nie olał, zawsze mogłam na nich liczyć. Poza tym nigdzie nie napisałam, że olewam teraz tego, który za mną szaleje.
Autorko, po kiego czorta chcesz pchać się w coś czego nie czujesz?
Bo pamiętam co kiedyś do niego czułam.
no ale według mnie jak on chce od Ciebie czegoś więcej niż koleżeństwa a Ty my nie chcesz tego dać to to jest właśnie olewanie
a wpychanie go do zakładki kumpel i wymaganie od niego tego jest jeszcze gorsze
no ale według mnie jak on chce od Ciebie czegoś więcej niż koleżeństwa a Ty my nie chcesz tego dać to to jest właśnie olewanie
a wpychanie go do zakładki kumpel i wymaganie od niego tego jest jeszcze gorsze
To nie tak, że nie chcę mu dać czegoś więcej. Z mojej strony jest to naprawdę realne żeby stał się dla mnie kimś więcej ale wiadomo, że nie z dnia na dzień. Musi być jakiś etap lepszego poznania się. Uważam, że właśnie wzajemne poznanie ma tu kluczową rolę bo kiedy lepiej się poznamy to albo może z tego się zrodzić fajny związek, albo obje stwierdzimy, że nic z tego, albo jedna ze stron będzie rozczarowana. Ale ryzyko rozczarowania istnieje zawsze i nie da się go uniknąć.
no a jak kiedyś go kochałaś to czemu go teraz nie kochasz? TY NIE WIDZISZ TEJ NAPRAWDĘ ZABAWNEJ ZALEŻNOŚCI czy tylko udajesz
no a jak kiedyś go kochałaś to czemu go teraz nie kochasz? TY NIE WIDZISZ TEJ NAPRAWDĘ ZABAWNEJ ZALEŻNOŚCI czy tylko udajesz
Ale ja nie napisałam, że go kochałam tylko, że zawrócił mi w głowie, a to dwie różne rzeczy. Facet jest przystojny, inteligentny, zabawny i posiada parę jeszcze innych przymiotów. Dla mnie to, że ktoś mi się podoba i wzbudza jakieś pozytywne uczucia to nie jest jeszcze miłość.
a może ten którego teraz "kochasz" też Ci tylko zawrócił w głowie?
może się tylko usprawiedliwiasz bo wierzysz w jakieś chore pojęcie jedynej prawdziwej miłości i jak coś minęło to nie mogło takie być ?
a może ten którego teraz "kochasz" też Ci tylko zawrócił w głowie?
może się tylko usprawiedliwiasz bo wierzysz w jakieś chore pojęcie jedynej prawdziwej miłości i jak coś minęło to nie mogło takie być ?
Tylko jego widziała wtedy dosłownie parę razy, później sporadycznie go widywałam. A ten którego kocham to mam z nim kontakt codziennie regularnie się spotykamy, wyjeżdżamy na wycieczki, i mnóstwo czasu spędzamy razem więc zdążyłam go już trochę poznać, znam jego wady i zalety, wiem czego mogę się po nim spodziewać to już nie jest jakieś głupie zauroczenie.
Wiem, że to kogo pokocham zależy tylko ode mnie bo uczucia, które są na początku i tak mijają, a później miłość jest aktem woli.
Autorko to bardzo niedobrze, że siebie okłamujesz. Nic na siłe nie zrobisz, a zepsujesz wszystko na czym Ci zależy.
Autorko to bardzo niedobrze, że siebie okłamujesz. Nic na siłe nie zrobisz, a zepsujesz wszystko na czym Ci zależy.
Nie okłamuję siebie. Jeżeli mężczyzna, którego kocham nie chce się ze mną związać to dlaczego mam nie szukać miłości gdzie indziej. Nie wiem czy z tym drugim udałoby mi się zbudować relację jakiej bym chciała, ale nie ma miłości bez ryzyka.
Natomiast teraz czuję się jak w klatce, ten pierwszy mnie nie chce ale też nie chce, żebym kogoś znalazła. Bo jak mam rozumieć jego niezadowolenie kiedy jego kolega zwyczajnie po przyjacielsku mnie przytuli. On tego nigdy nie zrobił. Za to wypełnia całe moje życie, trudno mi o nim zapomnieć kiedy kilka razy dziennie dzwoni, interesuje go wszystko co mnie dotyczy, o wszystko wypytuje, chce ciągle ze mną wyjeżdżać. Wszędzie jest tylko on i nie potrafię się od niego odizolować, a może nie chcę.
Nie rozumiem jego zaborczości, skoro sam mnie nie chce to dlaczego ma coś przeciwko temu, żebym z kimś innym była. Ja szanuję i rozumiem, że może nie chcieć się ze mną związać, kocham go i dlatego nie będę naciskać. On nie daje mi sposobności żebym o nim zapomniała.