Nie wiem, jak go zrozumieć.
Znamy się trochę. Różne perypetie za nami, rozstania i powroty.
Teraz znów jakieś próby powrotu, ale
Niby się spotykamy. Na spotkaniu jest ok, ale później już gorzej. Gdzieś to jego ciepło, widoczne na spotkaniach znika.
Ja mam dziecko, obowiązki. Nie mam możliwości często się spotykać. On mieszka w innym mieście (25 km od mojego), nie ma obecnie samochodu, pracuje 7 dni w tygodniu (choć przez pięć tylko do 14.00) i nie za bardzo chce przyjeżdżać. Na ogół więc to ja jechałam do niego (mam samochód, no niby mi łatwiej). Nie chciałam być małostkowa. Fakt faktem, gdy miał samochód nie było problemów, by przyjechał.
Trochę jednak mnie boli, że nawet od czasu do czasu nie poświęci się. Przyjął, że to ja powinnam jeździć.
Kolejnym problemem jest jego dziwne podejście do naszej relacji. Wiem, że ma sporo koleżanek. Wiem, że z jedną jeździ na motorze, inną na basen itp.
Kiedy znów wróciliśmy do siebie, zapytałam go, czy będzie się spotykał z innymi dziewczynami. Udzielił wymijającej wypowiedzi, ale bardziej na zasadzie, że to on sam zdecyduje, czy będzie czy nie.
Ostatnio fakt, zdenerwowałam się, gdy napisał mi, że był na basenie z jakąś koleżanką.
Jednak mam wrażenie, że on mnie prowokuje swoim zachowaniem. Bo to nie tak, że ja go wypytuję o to, co robi.
Rozmowa na gg: chwali się, że ma pozytywny wynik testu z angielskiego, a gdy ja żartuję, że dobrze że tylko taki ma pozytywny, on pisze mi, że inny ma wieczorem. Gdy pytam jaki odpowiada, że to tajemnica, innym razem gdy mamy się umówić, on mówi że może dopiero wieczorem, a gdy ja pytam czemu on mówi, że nie powie. I tak jest masę sytuacji.
To sprawia, że przestaję mu ufać, gdy ma te swoje tajemnice... Nie wiem, czego się po nim spodziewać. A on się obraża, że mu nie ufam. Ale jak ja mam mu zaufać? I czemu on się tak zachowuje? Naprawdę nie wypytuję bez przerwy o to, co robi.
Ja nie mam problemu, by mówić mu, co robię i z kim. Gdy pyta, nigdy nie robię z niczego tajemnicy. Dlaczego on tak się zachowuje?