Jestem z narzeczonym razem już 7 lat. Związek mamy udany, ale... mój ukochany jest zazdrosny. Rzadko zdarza mu się to okazywać, więc nie jest to problem codzienny. Ale jeśli już wystąpi to jest bardzo ciężko. Mieszkamy razem, nie daje mu powodów do zazdrości. Ale wczoraj niestety to runęło.
Sprawa prozaiczna - mam z narzeczonym wspólne konto na portalu społecznościowym. Oboje mamy tam dostęp. Mój narzeczony rzadko tam wchodzi, jednak wczoraj przeglądał nasze zdjęcia, podpisy.. i zobaczył, że ROK temu mój dawny kolega z pracy podpisał nasze zdjęcie, że szykuje sie wspólne spotkanie ze wszystkimi z pracy. On już od dawna ze mną nie pracował. Do żadnego spotkania nie doszło, nie dostałam żadnej propozycji, była to tylko ta informacja i nic więcej. Ale mój narzeczony juz doszukał się reszty... że się z nim spotykam, że coś nas łączyło... jest na mnie wściekły!! nie wierzy mi że nic mnie z nim nie łączy, ani nie łaczyło, w nic mi nie wierzy! Nie odzywa się, milczy, olewa totalnie, omija, i dogaduje coś pod nosem - to jest okropne.
Kochani, wiem że uznacie to za pierdołę, wiem że są gorsze problemy. Ale nie moge sobie z tym poradzic.. jak go przekonać? ciągle o tym myśle i jestem załamana, brzuch mnie boli z nerwów że on sie do mnie nie odzywa, bo nie wiem ile to potrwa. co robić?? poratujcie jakąś radą bo się wykończe z nerwów....
Podobne tematy
Nic nie rób, wszak już próbowałaś to wszystko wytłumaczyć, odniosło to jakiś skutek? No właśnie, żaden, a z pewnością odwrotny od zamierzonego. To nie Ty masz problem, tylko on. Jeżeli racjonalne-prawdziwe argumenty do niego nie przemawiają, to swoimi tłumaczeniami z pewnością nic nie zdziałasz, a tylko sprawisz, że on poczuje satysfakcję, że miał rację, że się kajasz, a więc prawdopodobnie coś mogło być na rzeczy. Nie rób nic, po prostu, to najlepsze rozwiązanie. Ignoruj jego chamskie zaczepki, bolesne docinki- nic Ci nie da ponowne wywlekanie brudów, to tylko zaogni problem na nowo. Po czasie zrozumie swój błąd, póki co Ty nie zniżaj się jeszcze bardziej, aniżeli on już to z Tobą zrobił.
życzliwa, bardzo dziękuje Ci za twoją radę! Tak zrobię, nie będę go na siłę przekonywać. Wszystko już wyjaśniłam. Tylko tak sobie myślę, jak ja bym się zachowała gdyby mój narzeczony był w takiej sytuacji? gdyby jakaś jego koleżanka w ten sposób podpisała zdjęcie? czy doszukiwała bym się zdrady? pewnie bym uwierzyła. on niestety taki nie jest... myśli, że go oszukuje... jestem w pracy i wiesz? boje sie powrotu do domu. głupie, prawda? z nerwów nie moge jeść. To może dziwne dla was, bo powinnam to olać skoro nie mam nic za skórą, ale ja naprawdę się tym stresuje, tym, że on mi nie wierzy!
Czy moge pisać tutaj swoje odczucia i lęki? będzie mi lepiej...
4 2014-09-17 19:08:04 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2014-09-17 19:17:17)
Pewnie, że możesz tutaj wyrzucić wszystko, co leży Ci na serduchu...
Nie szukaj winy w sobie naprawdę, wiesz nienormalnym jest fakt strachu, przed powrotem do domu, w którym czeka osoba, która powinna być dla nas opoką, dawać poczucie bezpieczeństwa...u was jest na odwrót, z pewnością zdrowe to nie jest, z resztą widzisz sama po sobie...
Przeczekaj owe "ciche dni" i co ważne odżywiaj się normalnie, po czym chcesz mieć siły?
Edit:
Z resztą gościu ma świadomość, że jest to Wasze wspólne konto, do którego ma wgląd tak?
Zrozumiałym jest więc fakt, że jeżeli "przypuszczalnie" mogłabyś coś kombinować na boku (chociaż wiadomo, że jesteś czysta
), to nie robiłabyś tego tak, aby mógł to odkryć. Potwierdza się więc teoria, że podejrzenia jego są co najmniej irracjonalne, z palca wyssane i niepoparte niczym, a jego oskarżenia są po prostu żałosne. Może w ten sposób mu to wytłumacz, gdy nazbyt będzie kłapał.
Zyczliwa - dziękuje
jest mi lżej, naprawdę! zawsze to lepiej jak druga osoba obiektywnie zobaczy sprawę.
Postaram się tym nie przejmować... choć jest to bardzo trudne. Mój narzeczony jest cudownym człowiekiem, ale w takiej kwestii jest bardzo ale to bardzo uparty i najgorsze jest to, że potrafi kilka dni milczeć jak grób i udawać, że mnie nie ma. I dopiero jak ochłoną mu emocje to zaczyna normalnie się odzywać. Dlatego jakoś bardzo gryzie mnie to w środku, bo wiem, że kilka dni mam z głowy... ale postaram się zrobić jeszcze jedną rzecz. Powiem mu to co napisałaś, że to nasze wspolne konto i gdybym miała coś do ukrycia, to ten komentarz juz dawno bym chociaż by usunęla, tym bardziej ze był napisany rok temu! ale on nie wierzy mi, że nic się nie wydarzyło... ciężko mi ale lepiej niż jeszcze chwile temu. dzięki życzliwa
Nie ma za co, spróbuj i tak, ale to w ostateczności, może sam przemyślał już sprawę i czeka z przeprosinową kolacją ![]()
Napisz potem co wyszło, trzymam kciuki, głowa do góry, cycki w przód i do przodu ![]()
hehe dzięki
poprawiłaś mi nastrój. Życzliwa, to że czeka na mnie z otwartymi ramionami, to niestety niemożliwe, znam go już tyle czasu, wiem że jeszcze kilka dni na pewno nie będzie się odzywał - to taki typ człowieka, który wszystko bardzo bierze do siebie, a potem trzyma w środku i sam musi to przemyśleć, ochłonąć, zatęsknić, wtedy mu przechodzi i jest jak dawniej...
ale mimo wszystko napisze tutaj jak się sprawy mają, najwyżej będziecie mnie jakoś bronić, będę się tu żalić po powrocie do domu, czyli koło godziny 23. trzymajcie kciuki
Hej!
Totalnie zgadzam się z Życzliwą - nawet dopiszę więcej - na Twoim miejscu bym go totalnie olała na jakiś czas, aż sam zrozumiałby, co zrobił i zaczął do Ciebie wydzwaniać.
Hej!
Totalnie zgadzam się z Życzliwą - nawet dopiszę więcej - na Twoim miejscu bym go totalnie olała na jakiś czas, aż sam zrozumiałby, co zrobił i zaczął do Ciebie wydzwaniać.
O to to! Cyniczna przepraszam, wiesz za co. Nie przyjmiesz, zrozumiem. Co złego, to nie ja.
wiem dziewczyny, ja też tak czuje jak wy, i tak zrobię, ale niestety nie potrafie powstrzymać stresu i nerwów... nie wiem czemu! nie jest tak że się go boje ale po prostu kiedy tak milczy to czuje się samotnie, boli mnie z nerwów brzuch, bardzo się stresuje tym. to takie dziwne uczucie... chce mi się wtedy ciągle płakać, nie jem, chodze smętnie, nie odzywam się do nikogo zbytnio, bo cały czas myśle O NIM. Nie wiem, może obezwładnia mnie lęk, że on mi nie uwierzy już wcale? że mnie zostawi? eh, jakie to głupie...
Ale wiesz kochana, takie objawy somatyczne u Ciebie też nie są dobre, wiesz dlaczego? Mogą rzeczywiście spowodować, że narzeczony uwierzy, że coś było...Bo TY NIE MASZ SIĘ CZEGO BAĆ, NIC NIE ZROBIŁAŚ, ROZUMIESZ? Czego się boisz, skoro masz czyste sumienie? Bać się swojego faceta? No niewybaczalne! Poza tym winny się tłumaczy, a TY nie masz się z czego TŁUMACZYĆ. No proste jak budowa cepa. Na Twoim miejscu zastanowiłabym się nad przyszłością z facetem, którego się boję, który potrafi znaleźć kłamstwo tam, gdzie go nie ma!
masz racje życzliwa, chyba za bardzo się tym zadręczam. musze teraz byc silna i olac sprawę, przynajmniej na tyle ile będę mogła. jedyne czego się boje to że nie odezwie się do mnie trzeci dzień, czwarty, piąty... po prostu napawa mnie lękiem to, że nie wiem kiedy mu przejdzie! przepraszam że ciągle to pisze, ale to mi trochę pomaga, to wyrzucenie tych złych uczuć, emocji. wiem że moje zachowanie jest absurdalne, ale dzięki wam powoli to sobie uświadamiam i powoli w to faktycznie wierze, że przecież nic nie zrobiłam, więc czego mam się bać. tego od was potrzebowałam, i tak zrobię. wkrocze do domu pewnie, nie będę na ten temat rozmawiać, zachowam się naturalnie. jeszcze wam tutaj napisze, co się wydarzyło.
Życzliwa, napisałam ci maila.
14 2014-09-17 22:28:14 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-09-17 22:29:32)
Cynicznahipo napisał/a:Hej!
Totalnie zgadzam się z Życzliwą - nawet dopiszę więcej - na Twoim miejscu bym go totalnie olała na jakiś czas, aż sam zrozumiałby, co zrobił i zaczął do Ciebie wydzwaniać.O to to! Cyniczna przepraszam, wiesz za co. Nie przyjmiesz, zrozumiem. Co złego, to nie ja.
Ale za co? Ja też święta nie jestem, także luzik ![]()
Autorko, ciężko Ci, bo kochasz tego dupka
Musisz mu pokazać, że nie ma prawa robić jazd o takie pierdoły.
Jeśli mu nie pokażesz teraz, to będzie coraz gorzej.
15 2014-09-18 07:00:10 Ostatnio edytowany przez Lancacter (2014-09-18 07:01:18)
A czy Twoj narzeczony pije, czy te sceny zazdrosci robi po trzezwemu?
Edit: A czy mial w ogole jakies problemy z piciem?
Kochani, wróciłam wczoraj do domu. Nie odzywal się, ale chyba trochę mi ulżyło bo mam wrażenie że nie było aż tak źle. To znaczy, chodzi mi o to, że nic na ten temat nie mówił, że jestem taka czy owaka, wszystko już sobie wyjaśniliśmy i teraz chyba kwestia tego, że opadną mu emocje i ochłonie...
Lancacter - nie, mój narzeczony raczej pije tylko okazyjnie. Więc wszystko działo się "po trzeźwemu"
Za 15 lat bedziesz w więzeniu jego zazdrości. Będziesz wiecznie podejrzana, winna. Każde wyjście to będzie zdrada.
Gary wiem co masz na myśli. Wiesz, dawniej kiedy nie mieszkałam z narzeczonym, bywało ciężko. Cały czas był podejrzliwy, przede wszystkim dlatego, że mieszkałam sama w innej miejscowości. Kiedy zamieszkaliśmy razem, całkowicie się zmienił. Nareszcie zaczęło być między nami "normalnie". A teraz ma bardzo rzadko takie epizody. Ale jednak są. Choć myśle Gary że najgorsze już za mną.
I jak tam foszki narzeczonego?
wiem dziewczyny, ja też tak czuje jak wy, i tak zrobię, ale niestety nie potrafie powstrzymać stresu i nerwów... nie wiem czemu! nie jest tak że się go boje ale po prostu kiedy tak milczy to czuje się samotnie, boli mnie z nerwów brzuch, bardzo się stresuje tym. to takie dziwne uczucie... chce mi się wtedy ciągle płakać, nie jem, chodze smętnie, nie odzywam się do nikogo zbytnio, bo cały czas myśle O NIM. Nie wiem, może obezwładnia mnie lęk, że on mi nie uwierzy już wcale? że mnie zostawi? eh, jakie to głupie...
No, i wszystko jasne - jesteś od niego uzaleźniona!!!
Osoby które same zdradzają wmawiają swoim partnerom zdrady.
Piszesz, że teraz jak mieszkacie razem, to i tak jest między Wami lepiej. Serio? Przecież i tak macie wspólne konto społecznościowe, powiedz mi, masz coś własnego? Telefonu nie sprawdza? No bo to wygląda dla mnie trochę tak, że może nie robił już tylu jazd, bo macie wspólne konto, ale może się mylę, oby... Wiesz, nie ma sensu takie usprawiedliwianie, zwłaszcza, że po zwykłym tekście kolegi zaczął podejrzewać Cię o nie wiadomo o co.. To bardzo źle rokuje. A kolegów w ogóle możesz mieć i koleżanki? Serio, to nie wygląda mi dobrze, ale obym się myliła ![]()