Witam.. Jestem w związku, a raczej byłam od 3 lat. Bywało różnie. Od pewnego czasu coraz gorzej.. Razem poszliśmy na studia, razem przeprowadziliśmy się do innego miasta (on ma tam siostrę). Wspólne mieszkanie zdało egzamin, mimo że kłóciliśmy się czułam że jestem kochana i że ktoś się mną opiekuje. Najgorsze są jednak wakacje, gdzie nie mieszkamy razem, tylko wracamy do rodzinnych domów. Kłótnie, pretensje. Ostatnio nie wytrzymałam. Miałam dość tego, że nie toleruje moich znajomych, komentuje moje stosunki w rodzinie, że oddalił się i zamiast kupić mi głupiego kwiatka mówił że nie jest moim sponsorem. Bardzo mnie to boli. Tym bardziej że wyjechaliśmy razem na wakacje do Chorwacji, wróciliśmy i rozstaliśmy się. Znalazłam inne mieszkanie, ale nie wiem czy się wyprowadzić. Zostane tam sama, bez przyjaciół, jedynie znajomi z uczelni. Już zostałam sama. Płaczę od 3 dni, nie jem.. A najgorzej boli że on nie walczy o ten związek. Też jest zmęczony.. Wiem jedynie że jeżeli teraz go nie odzyskam to już nigdy. Wiem też że jeżeli teraz nie odejdę, nie odejdę już nigdy. Pomóżcie mi, bo nie mam siły.. Nawet nie rozmawialiśmy na żywo. Kocham go i serce mi pęka, mam jednak wrażenie że ciągle w związku podporządkowywałam się jemu.. On nie jest zły.. ja naprawdę już zaczynam mieć zaburzenia myślenia...
1 2014-09-16 08:18:52 Ostatnio edytowany przez ann93 (2014-09-16 08:21:20)
Podobne tematy
.... A najgorzej boli że on nie walczy o ten związek. Też jest zmęczony.. Wiem jedynie że jeżeli teraz go nie odzyskam to już nigdy. Wiem też że jeżeli teraz nie odejdę, nie odejdę już nigdy. Pomóżcie mi, bo nie mam siły.. ...
weź wyluzuj, nie panikuj,
odpowiedz sobie jak nie odejdziesz już nigdy??? jak go stracisz??
manekina jego sobie zrobisz, gdy jego już nie będzie???
ciężko wiem, ale tak to bywa, zajmij się sobą, a nie NIM
a życie samo CI odpowiedź na to wszystko podsunie
głowa do góry, lato się kończy,
a ty już w deprechę chcesz wpaść, korzystaj z ostatnich słonecznych dni, spacer, spotkania ze znajomymi
itd itp
będzie dobrze ![]()
Sama nigdy nie zostaniesz, zawsze znajdzie się ktoś, kto poda Ci rękę, tylko musisz chcieć to dostrzec.
Wg mnie Twój chłopak przestał Cię szanować, starać się o Ciebie, o dobre, serdeczne relacje między Wami. Wiem z doświadczenia, jak bardzo to boli, szczególnie gdy na początku było się nad wyraz adorowaną. Jedynie Tobie zależy na tym związku. Po co masz się męczyć całe życie i ratować coś, co już dawno przestało istnieć?
Szukałaś mieszkania, czyli podświadomie chcesz się od niego uwolnić. Wyprowadź się, zacznij żyć własnym życiem. Może zapisz się dodatkowo do szkoły policealnej na jakiś interesujący Cię kierunek. Nie wydasz na to grosza, zdobędziesz nowe kompetencje, a przy tym poznasz nowych ludzi. Wychodź na spacery, obserwuj wiewiórki w parku, wirujące liście i tajemniczych przechodniów. No i oczywiście maluj usta, uśmiechaj się do siebie i innych, zrób coś szalonego
Żyj!!! Żyj własnym życiem, na pewno spotka Cię jeszcze wiele dobrego, tylko w to uwierz ![]()