Cześć, rok temu rozstałam się po 5 latach z moim byłym partnerem. Nie mogliśmy się dogadać w kwestii ślubu oraz wspólnego zamieszkania. Doszło do tego, że oszukał mnie przed w sprawie wynajmu. Zerwałam z nim. Nie utrzymywaliśmy kontaktu przez 7 miesięcy, po czym odesłałam mu jego rzeczy, które jeszcze u mnie zalegały (chciał po nie przyjechać, ja jednak zdecydowałam się wysłać kurierem). W trakcie lata myślałam dużo o naszej relacji, przepracowywałam ją na terapii. Zdecydowałam się zadzwonić i pogadać i przeprosić za pewne złe zachowania z mojej strony. Odebrał był trochę poirytowany, przyjął przeprosiny. W ostatnim czasie myślałam dużo o nim i stwierdziłam, że znów się odezwę. Rozmawialiśmy przez chwilę i każde z nas opowiadało jak się każdemu z nas w życiu wiedzie. Po rozmowie zaproponowałam spontanicznie spotkanie. Odpisał, że się zastanowi i odezwie się za tydzień, co zrobił. Zadzwonił żeby dogadać szczegóły i zaczął rozmowę od tego, że on musi powiedzieć swojej obecnej partnerce o tym spotkaniu. Ogólnie rozmowa zeszła na tory jego obecnej relacji, w której jest szczęśliwy i mnie kocha na swój sposób, mogę być jego przyjaciółką, a to co nas łączyło już jest przeszłością. Jakby rozumiem, że mógł sobie ułożyć życie nie informując mnie o tym, ale poczułam się jak koło zapasowe słysząc teksty z wyznaniem "specyficznej miłości". Co o tym sądzicie?
Podobne tematy
2 2022-10-18 19:10:56 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2022-10-18 19:13:37)
Sądzę że masz problem ze sobą i swoimi emocjami. Kołem zapasowym to byś była gdyby to były się zaczął odzywać, nagabywać na spotkania mówić ze tęskni przeprasza i jednocześnie że ma kogos ale Ciebie też kocha. Tu sytuacja jest odwrotna. To Ty raz się odezwałaś do niego z przeprosinami a potem drugi z propozycją spotkania. On Ci uczciwie powiedział że ma kogoś, ze chce być wobec niej szczery co do kontaktu z Tobą i ze Ciebie na swój sposób kocha po przyjacielsku. Myślę że miał na myśli to ze mimo wszystko po 5 latach związku nie jesteś mu całkiem obojętna co jest dość normalne. Bo jeśli kogoś się kocha szczerze to zawsze ta osoba pozostaje nam w jakiś sposób bliska a jej szczęście ważne. Dal Ci również tym samym znak i to bardzo wyraźny ze to uczucie bliskości nie oznacza miłości w dosłownym tego słowa znaczeniu i temat Was jako pary został już zamknięty definitywnie.
Nie rozumiem więc Twoich pretensji o bycie kołem zapasowym. Sama próbujesz tą znajomość reaktywować a on Ci tylko wskazuje miejsce które możesz w niej obecnie zająć. Jeśli liczyłaś na reaktywację związku to już wiesz ze nie masz na co liczyć i w takim przypadku odpuść wogole kontakt bo i Ty będziesz cierpieć i jemu narobisz syfu dwuznacznymi sytuacjami które będziesz pewnie próbowała kreować. On Ci nic nie jest winny. Was jako związku już nie ma i to była Twoja decyzja. On teraz ma nowa relację i priorytet a Tobie dał to ( i bardzo słusznie) delikatnie ale wyraznie do zrozumienia.
Bez sensu robisz kontaktując się z nim. I tyle. Nie musiałaś go przepraszać, nie musisz się z nim spotykać, nic mu nie jesteś winna. Masz dalsze pole do pracowania na terapii.
4 2022-10-18 19:24:00 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-18 19:24:17)
Daj mu spokój, nie zawracaj mu głowy, ciekawe, że na spotkania Ci się zebrało, zajmij się swoim życiem i daj mu żyć.
Wygląda, jakbyś liczyła, że do Ciebie będzie chciał wrócić, a sama rozwaliłaś ten związek, tak wynika z tego co piszesz.
Nie licz też na przyjaźń, bo nie na opcji, żeby przyjaźnić się z ex, powiedział to co chciałaś usłyszeć, a Ty już sobie dopowiadasz, nie jesteś nawet kołem zapasowym.
Spotykanie, dzwonienie, szpiegowanie byłych to cholernie złe zachowania w mojej opinii.
zapewne te przepraszania i ponowny kontakt z bylym to efekty pracy na "terapii". Moze to 9 krok z programu 12 krokowego dda lub cos podobnego w kazdym razie czuje tu palucha terapeuty/tki
Ok, byłas na terapii, przepracowałaś pewne rzeczy, prawdopodobnie jednym z kroków było przeproszenie ludzi/człowieka, którym sprawiałas przykrość.
Zadzwoniłaś, przeprosiłaś i po sprawie. Po co dalej się chce z nim kontaktować, gdzieś wychodzić i wgl?
Spotkać, wyjaśniać sprawy, pożegnać i nie oglądać za siebie.
Ten pociąg już odjechał.
9 2022-10-18 21:13:59 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2022-10-18 21:14:31)
Po rozmowie zaproponowałam spontanicznie spotkanie. Odpisał, że się zastanowi i odezwie się za tydzień, co zrobił. Zadzwonił żeby dogadać szczegóły i zaczął rozmowę od tego, że on musi powiedzieć swojej obecnej partnerce o tym spotkaniu.
Nie wpierdalaj się w czyjeś życie i czyiś związek.
Kolejna laska, która sobie szuka ,,kolegi" i to jeszcze wśród byłych facetów.
Autorko, wygląda na to, że masz skrzywiony obraz rzeczywistości, bo o jakim kole zapasowym Ty piszesz?
Terapeutka zasugerowała Ci pewnie, że powinnaś przeprosić tego faceta i może inne znane Ci osoby za swoje zachowanie, a Ty niczego z tego nie zrozumiałaś, tylko postanowiłaś upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.
Z jednej strony chciałaś go przeprosić ( wreszcie miałaś solidny pretekst do skontaktowania się z nim), a z drugiej strony uznalas, że to dobry moment na odnowienie z nim relacji osobistej.
Tymczasem, jak to zazwyczaj w życiu bywa, natura nie lubi próżni i okazało się, że facet ma inną i to taka, która szanuje i dlatego nie będzie robił nic za jej plecami.
Nie wiem, co Ty masz w głowie, ale jakim cudem i na jakiej podstawie Ty masz do niego pretensje, jego nowy związek określasz mianem specyficznego, a siebie postrzegasz jako koło zapasowe?
Ktoś mówi o niebie, a Ty mówisz o chlebie? Z takich osób jesteś?
No na to wygląda. W takim razie powinnaś kontynuować terapię, bo z tak absurdalnym i oderwanym od rzeczywistości myśleniem nie masz szans na dogadanie się z logicznie myślącym człowiekiem.
I żeby było jeszcze bardziej absurdalnie, to problem zaistniał dla Ciebie po roku od zakończenia tej relacji.
Myślę, że zrobiłaś wielką przysługę temu facetowi, bo po tym waszym spotkaniu ma już 100% pewności, że związek z Tobą był pomyłką.
Gdybym ja była na jego miejscu, to oczywiście starałabym się tak rozmawiać z Tobą, żeby być uprzejmą i miła, pewnie wspomniałabym o kontakcie koleżeńskim, jak że stara znajomą, ale w życiu nie chciałabym wrócić, nawet gdybym nikogo nie miała.
Daj temu człowiekowi święty spokój.
Myślę że głównym powodem napisania tego posta jest to że :
"jak on śmiał sobie ułożyć życie beze mnie"
Czego ty oczekujesz?
że wróci do ciebie bo przeprosiłaś za swoje zachowanie?
Jaki był cel odnowienia kontaktów z twojej strony?
Jesteś sama, wiec z braku laku chciałaś mieć przy sobie kogokolwiek?
Nawet swojego byłego?
"to se ne vrati pane havranek"
Jak mówią nasi południowi sąsiedzi.
No ja to myślę, że powinnaś za przeproszeniem nie zawracać gościowi tyłka bo to jest żałosne. Facet powiedział Ci że na swój sposób niby Cię tam jakoś po przyjacielsku kocha ale to było takie uprzejme "daj mi spokój,mam już swoje życie" bo co innego miał powiedzieć? Widocznie nie chciał być chamski i powiedzieć Ci tego wprost. Wszelkie przyjaźnie z ex to bardzo głupi pomysł. Zostaw to co było daleko za sobą i idź do przodu. On i ty to tera dwa różne światy.
Cześć, rok temu rozstałam się po 5 latach z moim byłym partnerem. Nie mogliśmy się dogadać w kwestii ślubu oraz wspólnego zamieszkania. Doszło do tego, że oszukał mnie przed w sprawie wynajmu. Zerwałam z nim. Nie utrzymywaliśmy kontaktu przez 7 miesięcy, po czym odesłałam mu jego rzeczy, które jeszcze u mnie zalegały (chciał po nie przyjechać, ja jednak zdecydowałam się wysłać kurierem). W trakcie lata myślałam dużo o naszej relacji, przepracowywałam ją na terapii. Zdecydowałam się zadzwonić i pogadać i przeprosić za pewne złe zachowania z mojej strony. Odebrał był trochę poirytowany, przyjął przeprosiny. W ostatnim czasie myślałam dużo o nim i stwierdziłam, że znów się odezwę. Rozmawialiśmy przez chwilę i każde z nas opowiadało jak się każdemu z nas w życiu wiedzie. Po rozmowie zaproponowałam spontanicznie spotkanie. Odpisał, że się zastanowi i odezwie się za tydzień, co zrobił. Zadzwonił żeby dogadać szczegóły i zaczął rozmowę od tego, że on musi powiedzieć swojej obecnej partnerce o tym spotkaniu. Ogólnie rozmowa zeszła na tory jego obecnej relacji, w której jest szczęśliwy i mnie kocha na swój sposób, mogę być jego przyjaciółką, a to co nas łączyło już jest przeszłością. Jakby rozumiem, że mógł sobie ułożyć życie nie informując mnie o tym, ale poczułam się jak koło zapasowe słysząc teksty z wyznaniem "specyficznej miłości". Co o tym sądzicie?
Ten facet być może po prostu użył słabego określenia z tą specyficzną miłością, a Ty na bazie tego wkręcasz sobie niewiadomoco.
Jakby powiedział o sentymencie, to też byś to tak drążyła? Przecież po 5 latach związku, gdzie było pewnie wiele dobrych chwil, a ludzie mają tendencję do zapominania o złych rzeczach i idealizowania przeszłości, to o sentyment nie jest przecież trudno.
Wiesz na czym stoisz. Facet powiedział Tobie wyraźnie, że jest w nowym związku, że kocha swoją partnerkę, że nie chce mieć przed nią tajemnic i dlatego musi jej powiedzieć o spotkaniu z Tobą. Wygląda to w porządku.
Może on zwyczajnie czuje jakieś zobowiązanie wobec Ciebie. Zupełnie niepotrzebne, bo przecież nic Was już nie łączy i dlatego nie chciał Cie spuszczać na drzewo. A ty wydzwaniasz do niego, chcesz umawiać się na spotkania. Może mu po prostu odpuść i nie narzucaj mu się zamiast później przypisywać mu słabe intencje.