Dużo się mówi, że miłość to ciężka praca. Jak myślicie, co mają na myśli? Jak budować, jak pracować? W sensie, że rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa? Jakieś wskazówki jak to powinno wyglądać? Macie jakieś dobre małżeństwa za wzór i potraficie powiedzieć jak oni to zrobili? Idealnie się dobrali, są niekłótliwi, czy może trochę się przepracowali?
Podobne tematy
Jak obserwuję dobre związki ze stażem przynajmniej 10 letnim to dochodzę do wniosku, że najpierw kluczowe jest, żeby dobrze się dobrać.
Tu jest ważne podobne spojrzenie na rodzinę, prace, karierę, podział ról etc. Małżeństwa, które się rozlatują po kilku latach, to zwykle osób, które się źle dobrały i w momencie kiedy zakochanie i pierwsze emocje ostygły odkryły, że mają zupełnie inne oczekiwania od życia niż partner. Ale jeśli się jest w udanym związku 7-8 lat, to znaczy, że ludzie się dobrze dobrali, ale żeby utrzymać satysfakcjonujące relacje trzeba pracować nad związkiem. Rozmawiać , obie strony muszą chodzić na kompromis, dbać o swoją atrakcyjność dla partnera i interesująco spędzać razem czas.
Niewątpliwie wymaga to wysiłku,czasu i zaangażowania. Bardzo mało par po kilkunastu latach nadal dba o te aspekty i dlatego tak dużo małżeństw się rozpada.
A nawet jak się dbają, to po wielu latach razem i tak często przychodzi rutyna i zmęczenie materiału.
Moja znajoma kiedyś w złoszcząc się na męża, powiedziała żartem , iż małżeństwo po 20 latach powinno ulegać rozwiązaniu. Pewnie coś w tym jest, bo mało dobrych związków z takim stażem. ![]()
Ja uwazam, ze dobor jest wazny, ale chodzi glownie o to, zeby nie bylo przepasci w znaczacych dziedzinach zycia. Podobne poglady na wychowanie dzieci, poglady polityczne, zainteresowania. Najwazniejsza jest jednak WOLA rozwoju milosci w zwiazku, zrozumienie mechanizmow partnerskich. Mysle, ze kluczowe jest rowniez by bylo chemiczne przyciaganie miedzy partnerami. Po prostu, zeby zapach partnera byl przyjemny. Brzmi glupio, ale moim zdaniem to bardzo wazne w pierwszych latach zwiazku. Wszystko pozostale jest kwestia konsekwencji, zrozumienia i pracy. Inaczej mowiac madrosci partnerow.
....czasami jednak ludzie wychodzą z założenia, że nie będą zachowywać się pretensjonalnie.... nie chcą współczucia są zbyt dumni, by walczyć o swój związek....konflikt jest wpisany w związki i wiele z nich jest nierozwiązywalnych i raczej należy z nimi żyć, niż koncentrować uwagę na negatywach.... bzdurą jest też...... jeśli coś nie wychodzi z jedną osobą, to wystarczy się rozejść, poszukać innej, bez badania własnego wkładu w rozpad poprzedniej relacji.....bez rozwiązania własnych problemów i wewnętrznej zmiany, kolejny związek po okresie uniesień nie przyniesie nic dobrego....
Najważniejsze to po prostu byc ze sobą i tyle. Nie mam tu na myśli spędzania 24 godzin w swoim towarzystwie ciągle trzymając się za rączki i szepcząc czułe słówka do uszka:))NIE NA TYM TO POLEGA:))
Podstawą związku jest rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Kłótnie? Pewnie, one były, są i będą- ważne by nie powodowały frustracji i dystansu. Ważne jest również to aby miec swój mały świat- tzn. pasje, hobby, bo wtedy stajesz się ciekawsza dla partnera. Nie można również ograniczac- jeśli partner chce wyjśc raz na jakiś czas z kolegami- pozwól na to. Jeśli chce zrobic męski wypad w góry- pozwól na to. Ale to musi działac w dwie strony- czyli on na twoje przyjaciółki nie może reagowac fochem:))
A tak naprawdę ważna jest dojrzałośc...to wiele ułatwia. Ona kryje w sobie kompromis, umiejętnośc rozmowy i w pewnych momentach po prostu rezygnowania z siebie na rzecz tej ukochanej osoby.