Zacznę może od tego, że jestem sama od ponad 5 lat i nie mam absolutnie żadnego doświadczenia w podrywaniu facetów.
A teraz do rzeczy: poznałam niedawno faceta, jest dwa lata starszy ode mnie. I wszystko byłoby fajnie, ale na tyle na ile zdążyłam go poznać, jest moim kompletnym przeciwieństwem - a jednak strasznie mnie do niego ciągnie. Ja lubię rocka, on rap. Ja kocham gry komputerowe i książki, on chyba niekoniecznie. Ja nie lubię sportu, on gra w drużynie koszykówki. On jest wysportowany, ja mam lekką nadwagę. Lubimy inne filmy. Ja jestem introwertyczna, wręcz zamknięta w sobie (chociaż do ludzi podchodzę z uśmiechem i nie mam problemu, że nikt mnie nie lubi - choć "popularna" nie jestem), a on jest raczej typem ekstrawertyka. Ja nigdy nie zeszłam poniżej średniej 4,5, on kiedyś nie zdał (przez wagary, bo głupi nie jest, liczy w pamięci rzeczy na które ja potrzebuję paru minut). Nawet ubiera się w sposób, który zazwyczaj dyskwalifikuje dla mnie faceta. Przyznam, że nie znam jego poglądów życiowych (a nuż są takie jak moje?). A jednak jest w nim coś takiego, że nie mogę przestać o nim myśleć, ba! dzisiaj nawet mi się śnił (wiem, jak głupi to brzmi).
Sytuację pogorsza fakt, że właściwie nie wiem kim dla niego jestem. Z jednej strony mam wrażenie że na mnie zerka, dziwnym trafem zazwyczaj ląduje w tym samym kącie pomieszczenia co ja, nie wychodzi z niego zanim ja nie wyjdę. Z drugiej strony nie rozmawia ze mną poza "cześć", chociaż rozmawia z innymi ludźmi w naszym otoczeniu. Może ja jestem zdesperowana i sobie zwyczajnie wmawiam zainteresowanie? Kiedyś byłam zupełnie ślepa na sygnały, które mi wysyłano, więc może teraz nadinterpretuję?
Pomyślałam, że poproszę go o pozowanie do portretu (lubię szkicować z "żywym modelem"). Na początku kiedy rozważałam ten pomysł czułam się całkiem pewnie, ale im dłużej o tym myślę tym bardziej się denerwuję. No i w ogóle nie wiem, czy warto próbować. Z jednej strony zauważyłam, że niesamowicie kręcą mnie tacy właśnie inteligentni niepokorni, ale z drugiej strony raz już się na takim sparzyłam. Do tego boję się, że jestem dla niego tylko zwykłą znajomą i wyjdę na głupka.
Co sądzicie o tej sytuacji? Proszę, pomóżcie, ja chyba nie myślę trzeźwo...