W Góralu kelnerzy traktowani są specjalnie, wypłaty dostają zaraz po wykonanej pracy nie czekając do dnia, w którym inni pracownicy ( również pracujący na umowie zleceniu) podpisują odbiór gotówki za poprzedni miesiąc pracy. Jak już wiecie, zwykle odbywa się to grubo po dopuszczalnym terminie i najczęściej na raty, zwykle po wielokrotnych prośbach kierowanych w stronę Szefa i z łaski. Rozumiecie jak głupio czuje się pracownik żebrzący o wynagrodzenie, szczególnie kiedy ma już swoje lata. Dodatkowo utrzymywany jest w przekonaniu, że na jego miejsce czeka tabun chętnych i jeśli sytuacja mu nie odpowiada, ma jedno wyjście ? wypad z dworu.
Kelnerzy, zarządzani i wyszukiwani przez Jagódkę, mają ten komfort, że stresu takiego im się oszczędza. Być może tak trudno znaleźć ?fachowca? w podawaniu talerzy?
Być może Szef obawia się sytuacji, w której sam musiałby nakryć stół szwedzki i potem posprzątać?
Kelnerom wypłaca się pieniądze bezpośrednio z kasy hotelowej, wystawiając dokument na Szefa, jakoby to on pobrał gotówkę.
Kelnerzy są młodzi, bardzo młodzi a jak wiadomo młodość ma swoje prawa. Kto nie pamięta tych czasów? Hulaj dusza, piekła nie ma!
Gotówkę w wielkiej części zamienia się na rozweselacze w płynie, pakując je w obszerne torby pobrzękujące przy wnoszeniu po schodach. Bo kelnerzy mają swój apartament w części hotelowej, sypiają tam w sąsiedztwie gości hotelowych.
Do domu, rzecz jasna, nie opłaca im się wracać; kończą pracę późno w nocy i zaraz po nocnej balandze, muszą rano wstać i naszykować śniadania. Często zdarza się, że są ? wczorajsi?, albo po prostu nie są w stanie wykonywać obowiązków, albo nawet śpią snem kamiennym i nikt nie jest w stanie zwlec ich do pracy na czas?
Recepcja ma z nimi urwanie głowy. Jak wytłumaczyć gościom opóźnienia w podaniu posiłków?
Recepcja kiedyś odmówiła wypłaty wynagrodzenia, słusznie podejrzewając następstwa, ale obsztorcowana przez Szefa, któremu na niedobór gotówki kelnerzy się poskarżyli, posłusznie wypłaciła żywą gotóweczkę zamienioną w chwilę po tym na pyszny, bursztynowy płyn. Nic to, że hotel był wypełniony po brzegi młodymi dziewczętami, instruktorkami PCK.
Kelnerzy po spożyciu pierwszej partii smacznego rozweselacza zeszli na dół, ze sprośnymi komentarzami na ustach obserwowali ćwiczenia dorodnych dziewcząt na manekinach w kwestii przywracania oddechu metodą usta- usta?
. Być może widok zgrabnych pośladków i wpływ rozweselaczy zaskutkował namolnym wizytowaniem pokoi instruktorek? Być może także, że dziewczęta zmęczone pokazami same postanowiły zabawić się w towarzystwie przystojnych kelnerów z hotelu?
Bal był na sto fajerek. Jakkolwiek, goście to goście, ale jednak opiekunowie grupy byli zszokowani widokiem ryczących chłopaków, stojących na schodach na półpiętrach i wydzierających się do gości, żeby się zamknęli, bo przeszkadzają im spać? Widać spali samotnie a zgrabne instruktorki nie dały się zwabić i pogoniły spod drzwi rozochoconych kelnerów? Albo może uznały, że końskie zaloty nie są w ich guście?
Opiekun grupy poskarżył rano menagerowi Górala na zachowanie obsługi, ale informacja ta do Szefa nie dotarła, skutecznie zagłuszona przez wyrozumiałą pracownicę. Dlaczego jest taka wyrozumiała? A dlatego, że sama zna ból, który dokucza w momencie, kiedy mus się napić? Mało tego, sama lubi rozweselać się w towarzystwie owych kelnerów. I tak kółko się zamyka.
Czy Szef toleruje takie zachowania i czy o nich wie? Pewnie tak, ale cóż on biedny pocznie, kiedy sam będzie musiał? eeech.
W ostatni weekend Góral gościł młodzież walczącą o miano NAJ w brydżu. Kelnerzy, jak zwykle, po kolacji zaopatrzyli się w bursztynowy rozweselacz, udali się do swojego apartamentu i prawdopodobnie zniesmaczeni sąsiedztwem męskiej części brydżowego teamu lub widokiem tym razem niezbyt urodziwych fanek gier karcianych rozpoczęli protest. Uznali również, że sąsiedztwo gości jest zbyt hałaśliwe i postanowili ich uciszyć. Podkreślam- kelnerzy ? po spożyciu?, grubo przed północą, niewybrednymi słowami uciszali gości hotelowych grających w swoim pokoju w karty! Kiedy bluzgi nie odniosły oczekiwanego efektu, jeden z kelnerów po prostu przeszedł przez balkon do gości ( na drugim piętrze) i powyrzucał im butelki przez okno. Karciarze twierdzili, że owa butelka po płynie z trawką w środku nie była ich lecz tegoż ?batmana?, ale nie sposób tego stwierdzić inaczej, jak badaniem ? na zawartość?.
Badanie wykonali opiekunowie karciarzy i stwierdzili, że ich podopieczni są zupełnie trzeźwi. Zdziwili się jednak niepomiernie samym faktem interwencji kelnerskiego personelu zawiadamiając o tym recepcję.
Recepcjonistka wezwała Jagódkę w celu weryfikacji faktów zapominając na chwilę o tym, że Jagódka wcześniej dzwoniła do recepcji żądając uciszenia karciarzy, nie dających kelnerom wypoczywać w spokoju.
Jagoda początkowo szła w zaparte. Na pytanie KTO bawił się w Batmana próbowała przekonywać, że właśnie w tym momencie poszła się kąpać i sytuacji nie widziała. Jednak przyciśnięta do muru wyznała, że wcale nie szykowała się do snu, ale w najważniejszym momencie usiłowała ściągnąć krewkiego kolegę z balkonu. Niestety, nie udało jej się to i sytuacja wymknęła się spod kontroli. Ale w sumie co się stało, przecież młodzież przeszkadzała im w odpoczynku? Goście hotelowi przeszkadzali obsłudze w konsumpcji piwska i w związku z tym kelnerzy włamują się do pokoi gości? Oto Góral właśnie! ![]()
Poinformowana wczesnym rankiem o faktach Alusia ( jako kierownik recepcji) wyraziła zdumienie zachowaniem obsługi, ale wyrozumiale stwierdziła, że Szefa nie należy o tym zawiadamiać, żeby się nie zdenerwował oczywiście. A skoro opiekunowie brydżystów afery nie wywołają, licząc na pozostawienie po sobie dobrego wrażenia- NIC SIĘ NIE STAŁO. Amen.
Recepcja próbowała jeszcze dodać, że opiekun wspominał również wcześniejszy wieczór i widok pijanego personelu taszczącego ze sobą alkohol, ale Alusia temat ucięła stwierdzeniem, że owszem, ale była to dostawa alkoholu do recepcyjnego baru?
Recepcja jednak wie, że poprzedniego wieczora Alusia wraz z obsługą pionu gastronomii skuła się znowu tak, że ich pijackie krzyki słyszeli organizatorzy i opiekunowie brydżystów. Ma jednak nadzieję, że nie widzieli już sytuacji, w której kelnerzy wynosili bełkoczącą Alusię do jej służbówki. Ma również nadzieję, że Alusia zagrożona odebraniem jej dziecka opanuje swoje zamiłowanie do nadużywania napoju w kolorze bursztynu. Amen po dwakroć.