Pozwolę sobie na rozbrajającą szczerość: ja też kiedyś zastanawiałam się nad takimi osobami, w duchu może nawet je "hejtowałam", ale teraz wiem, że wynikało to z moich ówczesnych kompleksów. Ważyłam trochę więcej niż teraz, cerę miałam gorszą niż teraz, to samo ciuchy czy buty, a nawet włosy. Wtedy też solą w oku były mi osoby, które wg mnie były dla mnie zagrożeniem (potencjalnym, np. że spodobają się komuś, na kim mi zależy). Wobec nich tak osobiście, nigdy nic złego nie uczyniłam, ale przyznaję, że rozmawiać z innymi na temat ich rzekomej tępoty też mi się zdarzyło.
Na swoich studiach zaczęłam (na jakimś 3 roku) dbać o siebie bardziej, wzięłam się za fitness i siłownię, za cerę, za włosy, za swój styl (też nie jestem z bogatej rodziny, ale czasem niewielkim kosztem można się fajnie ubrać, spróbujcie!), a w sumie i tak kiedy poznałam mojego obecnego chłopaka, miałam styl gorszy niż teraz mam (a i tak mam niewycudowany) a on i tak zakochał się we mnie, bo widział coś więcej niż ciuchy z głupich sieciówek czy buty za 4 stówy. Ubierałam się skromnie, ale kobieco.
Ale do rzeczy: dopóki sama nie wzięłam się za siebie, i nie uzyskałam wymarzonej figury (wtedy jeszcze byłam singielką) to też miałam "ale" do tzw. "słodkich idiotek". Jednak pomyliłam się w jednej rzeczy: wszystkie wrzucałam do jednego wora. A tymczasem okazało się że ładnie odstawiona, mega zadbana, i raczej zamożna (to widać czasem) dziewczyna może umieć więcej niż ja, więcej się dokształcać niż ja, i dostawać takie same jak ja oceny. Wtedy zdjęłam klapki z oczu: wygląd Barbie to nie jest wyznacznik idiotyzmu, pustki intelektualnej! Wtedy dotarło do mnie jaka głupia byłam... Dodam jeszcze, że nawet jak po cichu kiedyś zazdrościłam ładniejszym od siebie to mimo tego nie robiłam jak inni, że im dogryzałam czy unikałam. Wręcz przeciwnie, ładniejsze (w moim przekonaniu) ode mnie imponowały mi i z niektórymi się zakolegowałam. Może warto się od nich czegoś nauczyć zamiast hejtować?
Co do tej dziewczyny z informatyki, teraz tak jest, wiele dziewczyn idzie na te studia by kogoś poznać. Ja jestem na typowo żeńskim kierunku i jedyne co mną kierowało to pasja. A nie przyszłe zarobki czy chęć poznania faceta.
Do Autorki: nie wiesz czy "daje", może daje może nie - jej sprawa
Faceci trochę tacy są że mają słabość do pięknych kobiet ale nie martw się, jak on Cię kocha to na popatrzeniu poprzestanie
Ładnych dziewczyn jest dużo, co nie znaczy że za każdą facet poleci. Mój też na studiach (jeszcze nie bylismy wtedy razem, nie znałam go) pomagał znajomej w projekcie, bo była koleżanką, nawet z nią nie chodził, a widziałam ją na zdjęciu to wcale nie jest ładną osobą, naprawdę. Może tamtej pomagają, bo im żal jej nieporadności albo zwyczajnie koledze czy komu innemu też by pomogli? U mojego tym brzydkim też pomagali - bo to kumpele.