zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PRACA DLA KOBIET - POPULARNE ZAWODY, PRACA NA ETACIE, WŁASNA FIRMA » zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez magdalenama4 (2019-01-10 16:03:14)

Temat: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Cześć,

szukam pracy jako architekt ( asystent). Dopiero co skonczyłam studia.  Mam możliwość  odbycia rozmów kwalifikacyjnych w kilku biurach. Nie wiem tylko jaką stawkę na początek miałabym wyegzekwować.

Problem jest taki, że całe studia pracowałam na stażach płatnych i bezpłatnych, czasem zarabiałam 1800 na rękę czasem 2000 z umową zlecenie w trakcie studiów.
Przez ostatni rok pracowałam w innym zawodzie ( z pewnych innych względów), ale po obronie w grudniu zaczelam szukać pracy w zawodzie.

I teraz nie wiem ile moglabym powiedzieć przyszlemu pracodawcy.
Mam z tym duzy problem, bo wiele osob mysli, ze po architekturze zarabia sie kokosy. Moi znajomi zarabiają 1800 netto z umową o dzieło po studiach.
Ja na pewno na taki stan rzeczy się nie godzę. Dlatego szukam trochę dłużej, ale mam nadzieję, ze przyniesie to lepszy skutek.
Duzo znajomych pracuje takze za 2500 pln netto.
Myslicie, ze w pierwszej pracy po studiach ( po dyplomie) powinnam tyle wyegzekwować?
A moze 2000 netto?
Czy więcej?

Pytam się bo to jest temat tabu wsrod moich znajomych, jak i w srodowisku. Lepsza pensja jest w stolicy gdzie przeniesli sie znajomi ale duzo drozsze jest zycie. Mnie na razie nie stać.

Pytanie kieruje do osob ktore znają sie na temacie- są z branzy architektonicznej, budowlanej.

Inne nieprzyjemne komentarze a propos wysokosci zarobków bede usuwać- wiem, ze jest to dosc trudny temat i pewnie kazdy powie - jestes architektem, szanuj sie, zarabiaj wiecej.

Wlasnie po studiach to nie takie proste.
Szczegolnie kiedy mialam roczną przerwę w zawodzie.

Proszę o odpowiedzi i dziękuję z gory

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez aniou (2019-02-28 12:04:49)

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Cześć,

myślę, że powinnaś brać pracę z najniższą krajową. Bez doświadczenia nie dostaniesz nic więcej, ale bardzo często można po kilku miesiącach prosić o podwyżkę. Generalnie świeżo po studiach bez doświadczenia w ogóle bardzo ciężko jest dostać jakąkolwiek pracę, dlatego jeśli się coś trafia najlepiej od razu brać. W tej branży tez bardzo częste są umowy za najniższą (lub nawet na 1/2 1/4 etapu) a reszta "pod stołem".  Nie ma się co zrażać tylko brać, bo w biurze potem okazuje się, jak mało się umie po samych studiach. Samych kilka miesięcy w biurze daje bardzo dużo doświadczenia, które później procentuje. Wtedy zawsze możesz szukać innej - lepiej płatnej pracy - już z doświadczeniem na koncie. Ale jeśli istnieje jakakolwiek możliwość to warto ją chwytać. Naprawdę polecam.

I niestety nie powiem "jestes architektem, szanuj sie, zarabiaj wiecej.". Jestem architektem już kilka lat, a dalej zarobki nie są dobre. Myślę, że warto mówić, że na początek chciałabyś 2000, ale po kilku miesiącach chciałabyś dostać więcej.

Powodzenia wink.

3

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Chyba po kilku latach można zdawać egzamin na uprawnienia i wtedy sytuacja powinna się polepszyć?
Bo te 2000 czy nawet 2500 złotych to bardzo mało, nie zdawałam sobie sprawy że tak to wygląda. Nie wiem, jaki jest rynek, bo ja pracuje w innej branży ale polecam delikatnie zawyżać swoją stawkę. Gdybym chciała zarabiać 2500 to krzyknęłabym 3 tysiące.

4

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Nawet po zdanych uprawnieniach sytuacja się nie poprawia aż tak bardzo.

5

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
magdalenama4 napisał/a:

I teraz nie wiem ile moglabym powiedzieć przyszlemu pracodawcy.
Mam z tym duzy problem, bo wiele osob mysli, ze po architekturze zarabia sie kokosy. Moi znajomi zarabiają 1800 netto z umową o dzieło po studiach.
Ja na pewno na taki stan rzeczy się nie godzę. Dlatego szukam trochę dłużej, ale mam nadzieję, ze przyniesie to lepszy skutek.
Duzo znajomych pracuje takze za 2500 pln netto.
Myslicie, ze w pierwszej pracy po studiach ( po dyplomie) powinnam tyle wyegzekwować?
A moze 2000 netto?
Czy więcej?

Musisz sobie przyswoić, że po skończeniu studiów nie przedstawiasz dla pracodawcy jakiejś specjalnej wartości. Zasadniczo nie umiesz nic lub niewiele z zakresu faktycznie potrzebnego przy projektowaniu. Twoje obowiązki będą się zawierać w tym co za dawnych czasów robił ktoś nazywany kreślarzem. Czyli będziesz dostawać najgorszą robotę typu inwentaryzacje, przerysowywanie w komputer dokumentacji, którą można było dostać tylko w papierze, zliczanie jakichś elementów do zestawień i wrzucanie w komputer co tam szef na papierze wymyśli. Znaczy kreślarz. Jak będziesz perspektywiczna, to zaczniesz dostawać bardziej ambitne zadania i tak ze 3-4 lata zanim ktoś zacznie cię w ogóle poważnie traktować. Przez ten czas będziesz po prostu tanim mięsem armatnim niewiele różniącym się od dorabiających studentów, a takim z zasady płaci się mało. Jest taki jeden co kiedyś, nie wiem jak teraz w ogóle przez jakiś rok nie płacił. Uważał, że samo przyjęcie do jego firmy na ten czas jest taką nobilitacją, że sama możliwość wpisania sobie w cv roku robienia za darmo u niego jest wystarczającą zapłatą. Skądinąd miał rację wink Dla ciebie w tym momencie kariery odniesieniem jest wysokość ustawowej płacy minimalnej, czy w postaci pensji, czy stawki godzinowej. Jeśli posiadasz dodatkowe umiejętności np. świetnie sobie radzisz z wizualizacjami w programach 3d jak też ich obróbką i przygotowaniem w programach graficznych, to twoja wartość rośnie zdecydowanie. Wtedy podkreślałbym takie umiejętności ale trzeba to poprzeć odpowiednim portfolio i nie ma co przy tym kręcić i naciągać, bo to potem od razu wyjdzie w praniu i tylko niesmak pozostanie.
Zależy jaka forma zatrudnienia cię interesuje. Na początek możesz wszędzie liczyć tylko na umowy cywilnoprawne. Potem jeśli biuro jest w miarę duże i ma regularny obrót, to możesz liczyć na etat. W małych biurach zapomnij o etacie niezależnie jak długo pracujesz. W tych biurach, gdzie zatrudniają i na etat zasada jest mniej więcej taka: biuro ma na twoje wynagrodzenie 4000 zł i gdy wybierasz formę zatrudnienia, to pracodawcy zwisa ile dostaniesz netto, on ma na wszystkie koszty twojego zatrudnienia 4000 zł. Masz w sieci wiele kalkulatorów wynagrodzeń przy pomocy, których sobie wyliczysz ile będziesz mieć z tego na rękę przy umowie o pracę, zlecenie, o dzieło. Małe firmy nie zatrudniają na etat, bo przeważnie nie mają regularnych wpływów, a ZUS-u to nie interesuje. Odkładanie kasy na konto wynagrodzeń jest upierdliwe, trudniej rozliczać koszty, bo czasem są, a zysku nie ma itp. więc się w to po prostu nie bawią.
Robienie uprawnień bywa pułapką. Posiadanie uprawnień teoretycznie daje możliwość żądania podwyżki. To fakt jak też i to, że świeżo upieczeni posiadacze uprawnień właśnie z tego powodu wylatują z roboty smile W tej chwili zrobienie uprawnień jest w zasadzie banalnie proste i każdy głupi może je zrobić. Problem w tym, że jeśli nadal jest tym każdym głupim, to uprawnienia dadzą mu tylko out z roboty. Stąd bywa ogólnie w branży projektowej, że ludzie nie chcą robić uprawnień, bo czują co się święci. Ja bym polecał zawsze i wszędzie robić je wtedy kiedy jest się przygotowanym do podjęcia samodzielnej pracy w projektowaniu czyli własnego biura, choćby jednoosobowego.
Gdzie szukać pracy? Osobiście polecałbym raczej mniejsze lub średnie biura, bo tam faktycznie młody człowiek w ciągu paru lat czegoś się może nauczyć. W dużych biurach zasada jest prosta, że młody jest po to żeby nim orać, nikt się nie przejmuje czy się czegoś nauczy czy nie, a nawet wręcz przeciwnie ci co mogą czegoś nauczyć nie zrobią tego za darmo. Plusem dużych biur jest to, że częściej robią duże, fajne tematy i nawet robiąc przy nich jakieś ogony można poczuć się lepiej wink No i jeśli się przeżyje w tym środowisku wilków odpowiednio długo, to można się w tym odnaleźć i wybić wysoko wink

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

6

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

I właśnie to jest takie straszne w tej branży. Studia są drogie i może nie jakieś szczególnie trudne, ale jednak musisz włożyć trochę w nie swojego wysiłku, aby doprowadzić je do końca. A po nich okazuje się, że nie przedstawiasz za wielkiej wartości. I jeszcze płaca... Po innych kierunkach słyszałam o magicznych wręcz sumach, które płacą za sam staż! Np koleżanka w trakcie 3 roku studiów informatyki dostawała 2600zł. Ja słyszałam po architekturze o ludziach, który pracowali za 800zł przez kilka miesięcy wliczając w to wszystko nadgodziny. A sama raz byłam w biurze, gdzie nawet po kilku latach posiadanego już doświadczenia proponowali pracę, ale pierwszy miesiąc pracujesz za darmo, żebyś zobaczył jak się pracuje w biurze, a później płacą minimalną 2 miesiące (łaskawcy!) a dopiero później wyceniają Twoje usługi. Już nie mówiąc, że słyszałam także o ludziach, którzy mając 8 lat doświadczenia zarabiają wciąż ok. 3000zł i to na szemranych umowach o dzieło, lub na 1/4 etatu. Dlatego też warto zmieniać pracę co jakiś czas. Każde biuro będzie pracowało nieco inaczej i warto poznać różne schematy. Już nie mówiąc o różnorodności powierzanych projektów. Im więcej różnych budynków będziesz tworzyć tym więcej zdobędziesz doświadczenia. Uważam, że małe biura dają więcej możliwości, gdyż małe projekty = krótszy termin realizacji. I tak przy małych rzeczach tworzenie ich zajmuje kilka tygodni, a dużych tematów do kilkunastu nawet miesięcy. I tak utyka się przy jendym temacie i w pewnym momencie mam wrażenie, że nie idzie się ze swoją wiedzą dalej. Oczywiście to osobiste odczucia i tyczą się początkowej fazy pracy. Każdy może mieć inne przemyślenia.
Nie uważam, żeby zrobienie uprawnień odstraszało, o tym jeszcze nie słyszałam, ale fakt, że je zrobisz wcale nie obliguje Cię do rozpowrzechniania tej informacji na prawo i lewo, choć właśnie wydawało mi się, że w małych biurach to punktuje, gdyż często główny architekt musi jechać do sprawdzającego i płacić mu dodatkowo. A tak ma już kogoś na miejscu.
W każdym razie niestety bycie architektem to niezbyt opłacalny zawód. Chyba, że uda Ci się już założyć własną firmę i dostawać dobre tematy. Niestety tutaj z kolei musisz naprawdę dobrze sobie poradzić z ciągle rosnącą dawką stresu. A jak sobie źle coś przeliczysz na początku to później okazuje się, że wcale nie jesteś aż tak bardzo do przodu jak sobie zaplanowałaś.

7 Ostatnio edytowany przez Snake (2019-03-01 13:55:09)

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
aniou napisał/a:

I właśnie to jest takie straszne w tej branży. Studia są drogie i może nie jakieś szczególnie trudne, ale jednak musisz włożyć trochę w nie swojego wysiłku, aby doprowadzić je do końca.

Ooo, serio co jest w nich drogiego? Chyba, że na płatnym kierunku.

aniou napisał/a:

A po nich okazuje się, że nie przedstawiasz za wielkiej wartości.

Bo na studiach uczą takich tam ogólnych pierduł i bujania w obłokach. Potem taki młody absolwent nie ma bladego pojęcia o szarej, projektowej rzeczywistości, że 70% czasu i wysiłku pochłania zupełnie co innego niż tzw. projektowanie. Nie mają realnego pojęcia o współpracy z projektantami z innych branż. Architekt musi nadzorować pracę wszystkich innych projektantów branżowych tj. konstruktorów, instalatorów, drogowców itd. Żeby to robić musi znać kawał wiedzy i praktyki z tych pokrewnych dziedzin. Z młodych architektów to tylko się śmieją projektanci innych branż i w sumie najczęściej mają rację. Praktyka na budowie. Osobiście uważam, że każdy młody projektant powinien obowiązkowo spędzić minimum rok prawdziwej roboty na budowie. Zaczynając od taczki, a nie te pseudo staże jakich teraz się wymaga.

aniou napisał/a:

Nie uważam, żeby zrobienie uprawnień odstraszało, o tym jeszcze nie słyszałam, ale fakt, że je zrobisz wcale nie obliguje Cię do rozpowrzechniania tej informacji na prawo i lewo

Jeśli posiadasz uprawnienia, to raczej nie możesz tego zatajać przy wpisywaniu się w tabelkę projektu.

aniou napisał/a:

W każdym razie niestety bycie architektem to niezbyt opłacalny zawód. Chyba, że uda Ci się już założyć własną firmę i dostawać dobre tematy. Niestety tutaj z kolei musisz naprawdę dobrze sobie poradzić z ciągle rosnącą dawką stresu. A jak sobie źle coś przeliczysz na początku to później okazuje się, że wcale nie jesteś aż tak bardzo do przodu jak sobie zaplanowałaś

To przy jakiej kasie będzie opłacalny? tongue Jeśli się pracuje w biurze jako zwykły wyrobnik czyli tzw. asystent, to po prostu większej kasy się nie dostanie niż te mniej więcej 3 patyki. Taka jest dola wyrobnika. Po 8-10 latach pracy w zawodzie, to się albo ma już kwalifikacje pracy na własny rachunek albo w dużych pracowniach jest się menadżerem projektu. Czyli w ramach biura samodzielnie się prowadzi projekt, ma się swoich asystentów i za to kasa jest zupełnie inna. Mając lat 30 za jeden czy dwa w miarę przyzwoite tematy dawało się kupić nówka mieszkanie tongue trudno mi powiedzieć czy to nieopłacalne.

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

8

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
Snake napisał/a:

Ooo, serio co jest w nich drogiego? Chyba, że na płatnym kierunku.

Samo drukowanie plansz, malowanie i inne pierdoły pochłaniało całą masę pieniędzy.

Snake napisał/a:

Bo na studiach uczą takich tam ogólnych pierduł i bujania w obłokach. Potem taki młody absolwent nie ma bladego pojęcia o szarej, projektowej rzeczywistości, że 70% czasu i wysiłku pochłania zupełnie co innego niż tzw. projektowanie. Nie mają realnego pojęcia o współpracy z projektantami z innych branż. Architekt musi nadzorować pracę wszystkich innych projektantów branżowych tj. konstruktorów, instalatorów, drogowców itd. Żeby to robić musi znać kawał wiedzy i praktyki z tych pokrewnych dziedzin. Z młodych architektów to tylko się śmieją projektanci innych branż i w sumie najczęściej mają rację. Praktyka na budowie. Osobiście uważam, że każdy młody projektant powinien obowiązkowo spędzić minimum rok prawdziwej roboty na budowie. Zaczynając od taczki, a nie te pseudo staże jakich teraz się wymaga.

Doskonale zdaję sobie z tego sprawę.

Snake napisał/a:

Jeśli posiadasz uprawnienia, to raczej nie możesz tego zatajać przy wpisywaniu się w tabelkę projektu.

Nie musisz, chyba że chcesz się podpisywać. W ogóle nie masz obowiązku wpisywania się w tabelkę, jeżeli ktoś inny jest głównym architektem, a mowa była o osobach, które traciły pracę po zrobieniu uprawnień, czyli rozumiem o osobach, które nie były głównym projektantem ani sprawdzającym.

Snake napisał/a:

To przy jakiej kasie będzie opłacalny? tongue Jeśli się pracuje w biurze jako zwykły wyrobnik czyli tzw. asystent, to po prostu większej kasy się nie dostanie niż te mniej więcej 3 patyki. Taka jest dola wyrobnika. Po 8-10 latach pracy w zawodzie, to się albo ma już kwalifikacje pracy na własny rachunek albo w dużych pracowniach jest się menadżerem projektu. Czyli w ramach biura samodzielnie się prowadzi projekt, ma się swoich asystentów i za to kasa jest zupełnie inna. Mając lat 30 za jeden czy dwa w miarę przyzwoite tematy dawało się kupić nówka mieszkanie tongue trudno mi powiedzieć czy to nieopłacalne.

Tutaj nie będę się wdawać w dyskusję. Napisałam, że gdy się ma już własną pracownię jest lepiej i tak z pewnością jest jak piszesz. Ale nie wszyscy po architekturze nagle będą zakładać biura. Mówiłam raczej w kontekście zwykłych osób, które chcą spokojnie rysować i basta. I pewnie to się sprowadza do Twojej wcześniejszej wypowiedzi, iż to tak właśnie działa. Ale ja uważam, że to źle działa i tak nie powinno być.

9

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Z informatyką nie ma sie co porównywac - tam kariera inżyniera trwa 5-10 lat, potem wylatuje bo jest za stary. Musi sie przebranżowic. W architekturze po 10 latach pracy Twoja kariera dopiero zaczyna sie rozwijać a zarobki rosnąc. W architekturze czasami wybór jest ciezki albo ambitne projekty za niską kasę albo nieambitne adaptapcje projektów gotowych za sumarycznie dużą kase. W koncu 100.000 domków co roku w Polsce sie buduje i szybko nie przestanie.

10

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
aniou napisał/a:

Samo drukowanie plansz, malowanie i inne pierdoły pochłaniało całą masę pieniędzy.

Studiowanie medycyny też kosztuje, bo masa książek i takie tam, a potem przez lata zarabia się grosze. Tak przynajmniej twierdzą młodzi lekarze wink

aniou napisał/a:

Nie musisz, chyba że chcesz się podpisywać. W ogóle nie masz obowiązku wpisywania się w tabelkę, jeżeli ktoś inny jest głównym architektem, a mowa była o osobach, które traciły pracę po zrobieniu uprawnień, czyli rozumiem o osobach, które nie były głównym projektantem ani sprawdzającym.

Tylko, że każdy normalny projektant chce być wpisywany do zespołu projektowego, bo to buduje jego portfolio. Nie ma cię w tabelce - nie masz prawa za kilka lat powoływać się, że brałaś udział w projektowaniu jakiegoś obiektu. To jest właśnie budowanie dokumentacji własnego doświadczenia, która jest niezbędna zarówno do zmiany pracodawcy jak też pozyskiwania klientów kiedy pracuje się na własny rachunek. A jak powiesz pracodawcy, że nagle od dziś nie chcesz być w tabelce, to od razu jesteś podejrzana. Poza tym uzyskanie uprawnień, to obowiązek zapisania się do izby zawodowej, której lista członków jest jawna.

aniou napisał/a:

Tutaj nie będę się wdawać w dyskusję. Napisałam, że gdy się ma już własną pracownię jest lepiej i tak z pewnością jest jak piszesz. Ale nie wszyscy po architekturze nagle będą zakładać biura. Mówiłam raczej w kontekście zwykłych osób, które chcą spokojnie rysować i basta I pewnie to się sprowadza do Twojej wcześniejszej wypowiedzi, iż to tak właśnie działa. Ale ja uważam, że to źle działa i tak nie powinno być.

Kiedyś były technika kształcące kreślarzy, pewnie już ich nie ma ale wybór studiów architektonicznych po to żeby sobie "spokojnie rysować" w jakimś biurze przez całe życie, to nieporozumienie. To jest zawód, w który z definicji wpisana jest ambicja. Jak nie masz ambicji, to odpracuj tyle żeby mieć staż do uprawnień i szukaj dojść do etatu w jakimś urzędzie. Gminy potrzebują architektów do planowania, starostwa do wydawania pozwoleń, nadzór budowlany. To są miejsca opanowane przez kobiety, które nie widziały się w projektowaniu za to ceniły stabilna formę zatrudnienia, przelew co miesiąc, urlopy, zwolnienia lekarskie. W projektowaniu tego mieć nie będziesz.
To nie działa źle, tylko ty nie masz chyba pojęcia o tym jak działa i w jakich warunkach działa firma projektowa. To jest rynek nieregularnych przychodów i nikt nie chce jeśli nie musi obciążać się stałymi wydatkami. Zrób sobie eksperyment na samej sobie. Załóż działalność gospodarczą i łap zlecenia na to co możesz robić. Raz złapiesz, raz nie złapiesz. Raz ci ktoś zapłaci bez problemu, a dwa razy spędzisz długie godziny na nękaniu zleceniodawcy żeby był łaskaw w końcu ci zapłacić. Tylko pamiętaj, że 1300 zł ZUS musisz zapłacić co miesiąc i ZUS-u nie interesuje czy ty przez ten miesiąc coś zarobiłaś i ile ci zostanie na życie po opłaceniu składki. Podobnie US, zobaczysz jak szybko przychodzi polecony z US jak się spóźnisz z przelewem VAT-u od faktury, którą wystawiłaś ale kasy za nią nie dostałaś. To jest poziom level noob, potem weź kogoś do pracy i słuchaj jego utyskiwać, że robi za darmo, a ty nie dostałaś przelewu za wykonany projekt. Potem pomyśl jak funkcjonuje firma, która ma parunastu stałych pracowników i kilkadziesiąt osób wśród branżystów. Nie masz nerwów i odporności na stres jaki powoduje ten zawód, to w niego nie brnij - patrz wspomniane urzędy (płacą coś 3500 brutto). To jest zawód, w którym przez lata żre się korę z drzew, wynosi rzeczy do lombardu, zapożycza po rodzinie ale jeśli masz ambicję i chęci, to dochodzisz do jakiegoś przyzwoitego poziomu.

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

11

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
Snake napisał/a:

Studiowanie medycyny też kosztuje, bo masa książek i takie tam, a potem przez lata zarabia się grosze. Tak przynajmniej twierdzą młodzi lekarze wink

I uciekają z kraju. Wcale im się nie dziwię.

Snake napisał/a:

Tylko, że każdy normalny projektant chce być wpisywany do zespołu projektowego, bo to buduje jego portfolio. Nie ma cię w tabelce - nie masz prawa za kilka lat powoływać się, że brałaś udział w projektowaniu jakiegoś obiektu. To jest właśnie budowanie dokumentacji własnego doświadczenia, która jest niezbędna zarówno do zmiany pracodawcy jak też pozyskiwania klientów kiedy pracuje się na własny rachunek. A jak powiesz pracodawcy, że nagle od dziś nie chcesz być w tabelce, to od razu jesteś podejrzana. Poza tym uzyskanie uprawnień, to obowiązek zapisania się do izby zawodowej, której lista członków jest jawna.

Wpisując się w tabelce również nie masz obowiązku podawać numeru swoich uprawnień. Jest owszem jawna i widać, że zdałeś, ale jakoś wątpię, aby szef pilotował na bieżąco, czy akurat ktoś z jego pracowników nie zdal uprawnień. Zresztą dyskusja nie warta zachodu. Jak nie chcesz się tym chwalić to nie musisz i już. Oczywiście jednak uprawnienia się robi, po to aby coś z tego mieć także, tak czy siak sam o tym mówisz. I zdaję sobie z tego sprawę, jednak dla mnie to abstrakcyjne pojęcie, że ktoś kogoś zwalania tylko dlatego, że zdał uprawnienia.

Snake napisał/a:

Kiedyś były technika kształcące kreślarzy, pewnie już ich nie ma ale wybór studiów architektonicznych po to żeby sobie "spokojnie rysować" w jakimś biurze przez całe życie, to nieporozumienie. To jest zawód, w który z definicji wpisana jest ambicja. Jak nie masz ambicji, to odpracuj tyle żeby mieć staż do uprawnień i szukaj dojść do etatu w jakimś urzędzie. Gminy potrzebują architektów do planowania, starostwa do wydawania pozwoleń, nadzór budowlany. To są miejsca opanowane przez kobiety, które nie widziały się w projektowaniu za to ceniły stabilna formę zatrudnienia, przelew co miesiąc, urlopy, zwolnienia lekarskie. W projektowaniu tego mieć nie będziesz.

Nie potrzebujesz uprawnień, żeby pracować w Urzędzie. I zgadzam się z Tobą w pełni, że nie ma już coś takiego jak praca przy spokojnym rysowaniu. Tylko własnie o to mi chodziło, że nie wiesz tego idąc na te studia. Nie wiesz, że po ukończonym kierunku wcale nie siedzisz i projektujesz budynki, tylko nade wszystko użerasz się z całą masą ludzi i papierów. Nie dziwię się, kiedy prowadzący biura architekci niewiele mają wspólnego z jakimkolwiek rysowaniem, bo kiedy widzę ile czasu pochłania wszystko inne to nawet nie ma kiedy rysować/projektować.

Snake napisał/a:

To nie działa źle, tylko ty nie masz chyba pojęcia o tym jak działa i w jakich warunkach działa firma projektowa. To jest rynek nieregularnych przychodów i nikt nie chce jeśli nie musi obciążać się stałymi wydatkami. Zrób sobie eksperyment na samej sobie. Załóż działalność gospodarczą i łap zlecenia na to co możesz robić. Raz złapiesz, raz nie złapiesz. Raz ci ktoś zapłaci bez problemu, a dwa razy spędzisz długie godziny na nękaniu zleceniodawcy żeby był łaskaw w końcu ci zapłacić. Tylko pamiętaj, że 1300 zł ZUS musisz zapłacić co miesiąc i ZUS-u nie interesuje czy ty przez ten miesiąc coś zarobiłaś i ile ci zostanie na życie po opłaceniu składki. Podobnie US, zobaczysz jak szybko przychodzi polecony z US jak się spóźnisz z przelewem VAT-u od faktury, którą wystawiłaś ale kasy za nią nie dostałaś. To jest poziom level noob, potem weź kogoś do pracy i słuchaj jego utyskiwać, że robi za darmo, a ty nie dostałaś przelewu za wykonany projekt. Potem pomyśl jak funkcjonuje firma, która ma parunastu stałych pracowników i kilkadziesiąt osób wśród branżystów. Nie masz nerwów i odporności na stres jaki powoduje ten zawód, to w niego nie brnij - patrz wspomniane urzędy (płacą coś 3500 brutto). To jest zawód, w którym przez lata żre się korę z drzew, wynosi rzeczy do lombardu, zapożycza po rodzinie ale jeśli masz ambicję i chęci, to dochodzisz do jakiegoś przyzwoitego poziomu.

Hahahaha. Piszesz:"To nie działa źle," a zaraz potem "Tylko pamiętaj, że 1300 zł ZUS musisz zapłacić co miesiąc i ZUS-u nie interesuje czy ty przez ten miesiąc coś zarobiłaś i ile ci zostanie na życie po opłaceniu składki." Serio uważasz, że to nie działa źle? Ja nie twierdzę, że to wina architektów, że to wszystko wygląda tak beznadziejnie. Uważam właśnie, iż to system sprawia, iż ta branża jest koszmarna. Mam pełen szacunek dla wszystkich tych ludzi, którzy pomimo tych wszystkich kłód wciąż wrzucanych im pod nogi, mimo wszystko prą na przód i bardzo dobrze im to idzie. Tylko to właśnie o to w tym wszystkim chodzi - Ci ludzi są pracoholikami, a nie każdy marzy o tym by 24/h i 7dni w tygodniu pracować jak wół i myśleć ciągle tylko o pracy.

12 Ostatnio edytowany przez architektwawa (2020-01-18 20:50:14)

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Odpiszę po dłuższym czasie od powstania tego posta, głównie z uwagi na to, że zarobki architektów to chyba jakiś temat tabu i raptem kilka forum dyskusyjnych można znaleźć po wpisaniu ile zarabia architekt. Reszta to artykuły, które piszą ludzie, którzy nie mają pojęcia o zarobkach w tym zawodzie, a swoje przypuszczenia inspirują chyba samą nazwą zawodu.
Prawda niestety jest taka, że zarobki w tym zawodzie to festiwal dziadostwa. Śmiem twierdzić, że każdy po studiach, tak jak ja i moi znajomi naprawdę nieźle ogarnia programy graficzne (często więcej niż 5), ma jakąś tam wiedzę budowlaną, potrafi rozrysować projekt, bo bez tej wiedzy nie ukończyłby studiów. Po studiach, jeśli nie jeszcze w ich trakcie zderza się z pensjami, jakie w Warszawie zarabia kasjer albo stróżówka. Uważam, że jeśli podchodzimy do tematu poważnie, to umowa o pracę na pełnym etacie powinna być tutaj z definicji i to wogóle nie powinno podlegać dyskusji. Tymczasem rzeczywistość to umowy o dzieło, jakieś niecałe 2 tysiące pod stołem, albo minimalna pensja na etacie. I jeśli zasięgam opinii u znajomych czy to szczątkowych informacji w internecie to okazuje się, że z tego festiwalu dziadostwa nie jest wcale lekko wyjść.
Uwierzcie mi albo nie, ale mam znajomą, która podaje narzędzia w gabinecie dentystycznym i zarabia 3300 na rękę na pełnej umowie o pracę. Mam koleżankę, która na kasie w małym sklepie ma 2800 na rękę, mam znajomych, którzy na recepcjach mają po 3500 zł i uważają, że to jest naprawdę mało jak na Warszawskie warunki. I tu się z nimi zgadzam, ale jeśli owe pensje zaniżymy do tych, jakie widnieją na architektonicznych portalach, to sądzę, że pozostaje się tylko załamać, bo praca architekta jest nieporównywalnie cięższa do wyżej wymienionych zawodów. Znam i osoby, które biorą w ciemno pracę asystenta architekta za 2700 netto po 15 latach doświadczenia, bo po prostu nie są w stanie znaleźć pracy na pełnym etacie.
Kierując odpowiedź do pytania w temacie uważam, że pozostaje startować od minimalnej pensji, a po roku szukać pracy w dużym biurze w dużym mieście - bo tylko takie biuro jest w stanie zapewnić stałe zatrudnienie i jakiś stały dochód, jakiego przynajmniej nie idzie się wstydzić.
Jeśli miałbym kierować odpowiedź naprawdę od siebie to polecam wycofać się z tego zawodu póki jest jeszcze czas i szukać innej pracy. Uwierzcie albo nie, ale im szybciej dojrzejecie do tej decyzji tym lepiej. Chyba, że chcecie zostać weterankami ciężkiej pracy za 2000 zł na umowie o dzieło. Nikt nie zrozumie architektów, bo każdy myśli, że zarabiają krocie, a większość pracy robią jakieś tam programy. Ja świeżo po studiach i tak miałem szczęście, że wogóle znalazłem jakąś pracę - zaczynałem od stażu, za który dostawałem uwaga -1000 zł miesięcznie. Moja praca opierała się na robieniu projektów całych budynków w programie razem ze skomplikowanymi rysunkami technicznymi do urzędów, czyli nie było tak, że parzyłem tylko kawę i robiłem jakieś tabelki w excelu. Po połowie roku moja pensja wzrosła do minimalnej krajowej. W zmianie pracy niczym więc nie ryzykujecie - a na pewno nie zarobkami. Ktoś może mi napisze, że z czasem pensja wzrasta, ale uwierzcie mi, że ilość pracy też. I to zupełnie nieproporcjonalnie.

13

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
architektwawa napisał/a:

Prawda niestety jest taka, że zarobki w tym zawodzie to festiwal dziadostwa.

Poniekąd zgadza się wink

architektwawa napisał/a:

Śmiem twierdzić, że każdy po studiach, tak jak ja i moi znajomi naprawdę nieźle ogarnia programy graficzne (często więcej niż 5), ma jakąś tam wiedzę budowlaną, potrafi rozrysować projekt, bo bez tej wiedzy nie ukończyłby studiów.

Śmiem się z tym nie zgadzać. Młodzi absolwenci architektury posiadają tą wiedzę tylko w swoich wyobrażeniach. Dyskusję na temat tego co wystarcza do ukończenia studiów architektonicznych i jak się to ma do pracy zawodowej możemy od razu pominąć jako jałową i bezprzedmiotową tongue

architektwawa napisał/a:

Znam i osoby, które biorą w ciemno pracę asystenta architekta za 2700 netto po 15 latach doświadczenia, bo po prostu nie są w stanie znaleźć pracy na pełnym etacie.

Jeśli mając 15 lat doświadczenia w zawodzie tak są oceniani na rynku, to po prostu są marnymi fachowcami. Po 15 latach doświadczenia w zawodzie są ogólnie trzy możliwości:
1. ma się już własną firmę i zarabia tyle na ile ma się zdolności,
2. jest się cenionym na rynku specjalistą, który negocjuje indywidualne stawki w trakcie współpracy z i na rzecz biur architektonicznych,
3. jest się przeciętnym wyrobnikiem, kimś w rodzaju kreślarza w dawnych pracowniach projektowych, a ci nigdy nie mogli liczyć na kokosy. Z tego samego powodu dla którego salowa w szpitalu nie zarabia tyle co ordynator. Oczywiście za starych, dobrych czasów gospodarki uspołecznionej kreślarz mógł przepracować spokojnie na etacie całe życie i przejść na zasłużoną emeryturę. Tyle, że nie mamy już gospodarki uspołecznionej, nie ma już państwowych biur projektowych, a ja nie znam ani jednego biura architektonicznego, które zatrudniałoby ludzi na etacie. Poza jakimiś wyjątkami ze względów podatkowych lub podobnych, gdzie na etacie musi być prezes, prokurent czy coś w ten deseń. Znaczy się wyjątek od reguły.
Przyczyną tego nie jest wredność właścicieli biur projektowych, tak architektonicznych jak i innych branż projektowych. Najzwyczajniej na świecie biuro projektowe ma z zasady nieregularne dochody, a praca na etat jest regularnym kosztem. Godzenie jednego z drugim jest bardzo upierdliwe i niby w imię czego ma być realizowane? Owszem, są biura projektowe różnych branż, które zatrudniają na etat ale prawie zawsze są to biura wyspecjalizowane w dużym obrocie jak np. te specjalizujące się w projektach typowych albo obrabiające duże kontrakty rozliczane długoterminowo, a regularnie. Wtedy są warunki aby podjąć ryzyko zatrudnienia pracownika na umowę o pracę. 

architektwawa napisał/a:

Jeśli miałbym kierować odpowiedź naprawdę od siebie to polecam wycofać się z tego zawodu póki jest jeszcze czas i szukać innej pracy.

Zgadzam się z tym.

architektwawa napisał/a:

Ktoś może mi napisze, że z czasem pensja wzrasta, ale uwierzcie mi, że ilość pracy też. I to zupełnie nieproporcjonalnie.

A jak jeszcze dojdzie się do świadomości tego, że postęp w tym zawodzie oznacza coraz mniej projektowania, a coraz więcej telefonów, spotkań, wyjazdów, księgowych, prawników, urzędników, polityków... Że sukces w tym zawodzie oznacza prawną i finansową odpowiedzialność za projekt, którego większości elementów nie miało się nawet czasu przejrzeć.

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

14 Ostatnio edytowany przez architektwawa (2020-01-18 23:44:05)

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Nie spodziewałem się, że ktoś wróci do tego tematu tak szybko. Całkowicie zgadzam się ze zdaniami, jakie poruszył Pan, jeśli chodzi o znaną mi osobę z długoletnim doświadczeniem, najprawdopodobniej jest to 3 opisany podpunkt. Jeśli chodzi o fakt, że żadne biuro nie zatrudnia ludzi na etaty, to po części jest to z uwagi na wysokie koszta i niskie, nieregularne dochody biur, chociaż tutaj w Warszawie mam znajomych, którzy pracują normalnie na etacie, tak jak i ja.
Uważam, że praca na pełnym etacie jest czymś co wogóle nie powinno podlegać dyskusji. Jeśli pracownicy w zawodzie architekta mają całe życie ciągnąć na umowach śmieciowych to sprowadzamy już ten zawód naprawdę na istną niszę. Praca na pełnym etacie w Warszawie to normalka i to w najbardziej niszowych zawodach. Mam rozumieć, że kobiety godzące się na pracę w taki sposób wogóle nie myślą o przyszłości, ewentualna ciąża czy choroba pozbawia je całkowicie źródła dochodu. Już nie mówię o wakacjach, bo o tym wogóle nie ma wówczas mowy. A po długiej przerwie, do pracy bardzo ciężko jest wrócić. Na dodatek nie odkłada się wtedy żadnych składek. Wiem, że wielu ludzi, szczególnie młodych podchodzi do tego tematu w olewczy sposób, ale jak coś się w życiu nie powiedzie, to na starość zostanie nam brak jakiegokolwiek zabezpieczenia finansowego. Trzeba samemu płacić ubezpieczenie zdrowotne, generalnie wszystko składa się to na bardzo kiepską przyszłość. Takie umowy mają sens w zawodach np. jak fotograf, ale taki fotograf za jedno wesele zgarnia tyle, co architekt przez miesiąc pracy. Wówczas ma to sens, bo zarobki są na tyle wystarczające, by utrzymać siebie, i zapewnić sobie przyszłość. Chciałbym, aby wszyscy, szczególnie kobiety, które czytają ten post miały te względy na uwadze i zastanowiły się, czy aby praca, w której mało kto ma szansę na etat lub na przyzwoite zarobki, a jakikolwiek większy dochód obarczony jest spędzeniem całej młodości w pracy ma wogóle sens. Czytelnik powyżej już zdefiniował odpowiedź.

15

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
architektwawa napisał/a:

Chciałbym, aby wszyscy, szczególnie kobiety, które czytają ten post miały te względy na uwadze i zastanowiły się, czy aby praca, w której mało kto ma szansę na etat lub na przyzwoite zarobki, a jakikolwiek większy dochód obarczony jest spędzeniem całej młodości w pracy ma wogóle sens.

Przepraszam ale jedno nie ma za wiele wspólnego z drugim. W zawodzie projektanta spędziłem 23 lata z czego niewiele ponad rok na etacie, który wynikał tylko i wyłącznie z ówczesnych wymogów uzyskania samodzielnych uprawnień do wykonywania zawodu. Od tego czasu te wymogi zmieniono właśnie ze względu na fikcję lub niemożność zatrudnienia na umowę o pracę. Najniższy szczebel w drabinie tzw. projektantów jest de facto odpowiednikiem dawnego zawodu kreślarza i nigdy nie będzie zarabiał kokosów. To jest szczebel kariery zawodowej okupowany przez studentów czy młodych absolwentów. Znaczy tanią siłę roboczą. Ta grupa będzie zarabiać grosze niezależnie od tego czy ma rok doświadczenia czy 15. Awans z tej nieciekawej grupy zawodowej jest możliwy tylko i wyłącznie jeśli dowiedzie się zdolności i umiejętności do czegoś więcej. To znaczy, że na przykład w ramach biura projektowego zostaje się szefem zespołu projektowego i nadzoruje się pracę grupy innych pracowników. Zostaje się tzw. kierownikiem projektu, który z ramienia firmy za niego odpowiada albo odpowiada za kilka projektów. Wtedy taka osoba pracuje za zupełnie inną stawkę niż ci "kreślarze". Dokładnie ten sam mechanizm istnieje na budowach, w dużych firmach budowlanych realizujących duże kontrakty. Za bycie kierownikiem jednej budowy dostaje się taką stawkę, a za byciem kierownikiem nadzorującym kilka realizacji zupełnie inną stawkę.
Jest rzeczą oczywistą i pisałem to na tym forum jakiś czas temu, że wszelka praca projektowa jest mało atrakcyjna dla kobiet. Właśnie ze względu na to, że rzadko kiedy można liczyć na etat, który oczywiście najbardziej jest oczekiwany przez kobiety. Stąd nadreprezentacja kobiet, absolwentek studiów technicznych na różnych szczeblach administracji samorządowej i rządowej, bo tam dają pracę na etat. Nigdy nie zarobią nawet części tego co ich zdolni koledzy z roku, którzy zostają w sektorze prywatnym ale praca do 15 30, etat, chorobowe, urlopy robią swoje.
Jeśli komuś po 15 latach pracy na rynku nie oferuje się więcej niż 2700 na rękę, to dokładnie tyle warta jest jego wiedza i umiejętności. Ten ktoś ma do wyboru:
- przestać narzekać i pogodzić się z takimi zarobkami,
- przestać narzekać i zweryfikować swoją wiedzę i umiejętności na rynku podejmując samodzielną praktykę projektową.
Jeśli jest dobrym projektantem, dobrym biznesmenem, to samodzielnie zarobi więcej niż te 2700 na rękę. Oczywiście po opłaceniu już 1500 ZUS, PIT, VAT, 15 tysięcy za jeden program, 10 tysięcy za drugi lol
Żartowałem, są tańsze alternatywy tj. da się obrobić koszt oprogramowania w paru tysiącach. Da się drukować po drukarniach. Co prawda rachunek za wydruk średniej wielkości projektu potrafi przyprawić o palpitację serca więc czym prędzej zaczyna się szukać na rynku możliwości zakupu używanego plotera. Wychodzi, że to kwota co najmniej kilku tysięcy na start, bo potem dochodzi jeszcze papier i tusze. Ktoś z bardziej pozytywnym myśleniem weźmie w leasing wielkoformatowy ploter, wielofunkcyjne ksero, stanowisko komputerowe albo dwa. Licencje na odpowiednie programy do projektowania. Do tego trzeba by wynająć jakieś lokum, gdzie to wszystko można postawić. Nagle wychodzi całkiem okrągła sumka, którą trzeba co miesiąc spłacać do banków. Do tego jeszcze składka ZUS za samego siebie, czy się osiąga przychód czy nie.
No i siedzi taki ktoś patrząc w monitor i myśli. Kurna, jeszcze nic nie zarobiłem. Nie mam jeszcze ani jednego klienta. Jak zdobędę klienta, to na pierwszą fakturę będę mógł liczyć po 2-3 miesiącach, gdzie faktura będzie miała miesięczny termin płatności. Będąc pełnymi optymizmu możemy zakładać, że klient zapłaci lol Znając życie musimy zakładać, że klient na 99% nie zapłaci w terminie, przeleje jakieś grosze, a resztę będzie spłacać przez kolejne 2-3 miesiące. Tymczasem o jejej, jak wystawiliśmy fakturę, to trzeba od tej faktury odprowadzić podatki, dochodowy i VAT. Niezależnie czy klient zapłacił czy nie (są od tego wyjątki ale nie będziemy sobie zawracać głowy wyjątkami do reguły). No i taki delikwent siedzi, z głowy mu paruje, bo widzi, że za 2 tygodnie ma do zapłacenia raty za oprogramowanie, za komputery, za ploter i ksero, czynsz, swój ZUS, VAT od faktury, a pracownik jednym tchem woła, że nie może wydrukować projektu, bo skończył się tusz, którego opakowanie kosztuje 300 zł oraz, że on też by chciał pracować na etat. Ten etat, który jemu pracodawcy dołoży kolejne stałe obciążenie składką ZUS, którą musi zapłacić. Czy dostanie wynagrodzenie za projekt czy nie. Czy zdobędzie nowe zlecenie, czy nie. A w tym fachu zlecenia się zdobywa. Się kradnie kolegom po fachu. Obmawia się kolegów po fachu, że są słabi i że ja zrobię to lepiej, szybciej, taniej. Włazi się w dupę różnym takim żeby zdobyć zlecenie. Wchodzi się w nieciekawe relacje. Wtedy jest się spełnionym zawodowo i finansowo projektantem tongue Ma się kasę, dom, samochody. Co prawda też wrzody tudzież inne przypadłości. Niewiele się śpi. Bywa, że nie bardzo chce się patrzeć w lustro wiedząc jak wielu ludzi trzeba było zrobić w przysłowiowego ch..., ilu orżnąć na pieniądze.
No to jak, startujemy w kierunku zawodowego i finansowego sukcesu? lol

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

16

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Mam styczność z tą branżą i wiem jakie koszta ponosi architekt w trakcie procesów inwestycyjnych i całego funkcjonowania biura. Mimo wszystko jednak do dziś mnie bawi, jak paradoksalnym jest fakt, że w każdej branży zatrudnia się ludzi na etaty w firmach, a jakoś w architekturze proponuje się ludziom głodowe stawki. Patrząc na temat z drugiej strony, uważam, że żadne biuro nie ma prawa funkcjonować bez dobrze opłacanych kreślarzy. To tak jakby w restauracji miał pracować tylko szef i robi za szefa kuchni, managera, gotuje, zbiera zamówienia. Tak jest często w architekturze. Jeden architekt na własnej działalności robi za 5 osób i w efekcie - robi mniej, wolniej i bierze też mniej za prace projektowe od klientów. Płaci ludziom byle jak to i oni się nie starają i kółko się zamyka. Zarobi 4 tysiące i cieszy się jakby nie wiadomo co osiągnął, a pracuje od świtu do nocy. Niestety, ale ten stan rzeczy jest ciężki do odwrócenia, z uwagi na dużą konkurencję, dużą ilość projektów typowych, no i przede wszystkim ze względu na świadomość klientów, którzy myślą, że pieniądze jakie przeznaczają na projekt idą prosto do portfela architekta. Dodam tu jeszcze fakt, że są pseudoarchitekci z małych miejscowości biorący za projekty śmiesznie niskie pieniądze, robiący je po łebkach, którzy zaniżają ceny na rynku. Aby zaradzić takiemu festiwalowi dziadostwa, uważam, że za zakładanie biur powinni więc brać się ludzie, którzy wygospodarują na to odpowiedni kapitał i są w stanie zatrudnić pracowników na normalne umowy, wówczas przerobią więcej pracy i wytworzą większy dochód.
Do wszystkiego dodam jeszcze Izbę Architektów, która w żaden sposób nie jest w stanie wpłynąć na władze Naszego Kraju, by jasno określiły stawki architektów od metra kwadratowego w przepisach. Na razie są to jedynie stawki umowne. Efektem jest to, że biura architektoniczne mają dużo pracy, są jak restauracje pełne klientów, a niektóre nie są w stanie utrzymać nawet jednego pracownika na etacie. Nawet mnie to bawi. Po Pańskich wypowiedziach wnioskuję, że pisze Pan o małych miejscowościach, w Warszawie jest trochę inaczej, gdyż koszta utrzymania są tutaj tak duże, że praca nie na etacie się po prostu nie opłaca, jeśli mowa o początkujących architektach. Wiadomo, że jak ktoś ma taką wiedzę i kapitał, by założyć własną działalność to z czasem opłaci się to bardziej niż praca u kogoś.
Trochę odbiegłem od tematu, ale myślę, że patrząc na przekrój przez komentarze doradzałbym zastanowić się czy aby na pewno warto i czy wogóle stać Was na taką przyszłość z tak niskimi dochodami.

17

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
architektwawa napisał/a:

Patrząc na temat z drugiej strony, uważam, że żadne biuro nie ma prawa funkcjonować bez dobrze opłacanych kreślarzy.

W Polsce obecnie nie kształci się stricte kreślarzy. Ten zawód za minionego systemu społeczno-gospodarczego wykonywali technicy. Nie ma żadnych przesłanek do tego aby dziś było inaczej ale teraz trzeba mieć większe ambicje i koniecznie kończyć studia architektoniczne. W przypadku mniej więcej połowy absolwentów całkowicie bezpodstawnie.

architektwawa napisał/a:

Jeden architekt na własnej działalności robi za 5 osób i w efekcie - robi mniej, wolniej i bierze też mniej za prace projektowe od klientów. Płaci ludziom byle jak to i oni się nie starają i kółko się zamyka. Zarobi 4 tysiące i cieszy się jakby nie wiadomo co osiągnął, a pracuje od świtu do nocy.

Nie wiem, jak byłem młody zarabiałem grosze, a się starałem i pracowałem 12 h na dobę.

architektwawa napisał/a:

Niestety, ale ten stan rzeczy jest ciężki do odwrócenia, z uwagi na dużą konkurencję, dużą ilość projektów typowych, no i przede wszystkim ze względu na świadomość klientów, którzy myślą, że pieniądze jakie przeznaczają na projekt idą prosto do portfela architekta.

Świadomość klientów przede wszystkim poraża fakt, że wydają pieniądze na kupkę kartek. Taka jest świadomość klienta na temat wartości pracy twórczej. W projektach typowych nie widzę nic złego. Jeśli ktoś znajdzie w nich coś dla siebie, to super. Natomiast żyć z projektowania domów jednorodzinnych? Życzę powodzenia tongue

architektwawa napisał/a:

Dodam tu jeszcze fakt, że są pseudoarchitekci z małych miejscowości biorący za projekty śmiesznie niskie pieniądze, robiący je po łebkach, którzy zaniżają ceny na rynku.

To nie jest problem czarnych owiec w środowisku architektów tylko szerokiej grupy inżynierów, a nawet techników innych specjalności, którzy posiadają ograniczone uprawnienia do projektowania w zakresie architektury.

architektwawa napisał/a:

Do wszystkiego dodam jeszcze Izbę Architektów, która w żaden sposób nie jest w stanie wpłynąć na władze Naszego Kraju, by jasno określiły stawki architektów od metra kwadratowego w przepisach. Na razie są to jedynie stawki umowne.

Oczywiście, że nie jest w stanie wpłynąć, tak jak poprzednio SARP przegrywając wszystkie postępowania antymonopolowe kiedy wprowadził jednolite zasady wyceny prac projektowych.

architektwawa napisał/a:

Efektem jest to, że biura architektoniczne mają dużo pracy, są jak restauracje pełne klientów, a niektóre nie są w stanie utrzymać nawet jednego pracownika na etacie. Nawet mnie to bawi. Po Pańskich wypowiedziach wnioskuję, że pisze Pan o małych miejscowościach, w Warszawie jest trochę inaczej, gdyż koszta utrzymania są tutaj tak duże, że praca nie na etacie się po prostu nie opłaca, jeśli mowa o początkujących architektach.

Mam na myśli warunki pracy w całkiem sporym mieście. Może to nie stolica ale da się żyć. Natomiast nadal nie jestem w stanie ogarnąć co ma praca na etacie do utrzymania? Jak pisałem w zasadzie pomijając jeden incydent nie pracowałem w życiu na etacie, a jakoś dałem radę przeżyć. Kupić mieszkanie, zbudować dom itp. Nawet kredyty hipoteczne mi dawali bez żadnego etatu tylko na umowy tzw. śmieciowe.
Praca na etat jest najmniej opłacalną formą zatrudnienia zarówno dla pracodawcy jak i pracownika. Dobra dla mas, które trzeba rozliczać zegarowo. Jeśli ktoś w projektowaniu rozlicza swoją pracę od 7 do 15, to jest skończony umysłowo. W sensie kreślarza teoretycznie może być ale przecież teraz każdy absolwent architektury nosi marszałkowską buławę w tubie lol

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

18

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Dziękuję bardzo wszystkim za komentarze... Minął rok. Będę się odnosić do każdego z komentarzy przez najbliższe dni. Jednak chcę powiedzieć, że ponad rok temu udało mi się znaleźć pracę w moim mieście ( 2 co do wielkości w Polsce) , nie wyjechalam do Warszawy i 'wyrwałam osbie zębami' tą umowę o pracę po kilkunastokrotnej wymianie zdań  z szefem. Pracuję tam juz jakiś czas, jestem chyba na stanowisku tego typowego kreślarza chociaż w umowie mam asystent projektanta. Nie zarabiam nawet ok 3000 . Startowałam z 2000 netto. Jestem zadowolona z tego obrotu rzeczy bo mogę w przyszlosci robic uprawnienia- zalezymi na tym, ale muszę się duzo , duzo duzo nauczyc. Nie myslalam, ze az tak.Moja artystyczna częśc mnie zupelnie przestała dzialac na rzecz techniczno matematycznej- nie sadzilam ze bede musiala zrezygnować z tej artystycznej i kreatywnej czesci. Powoli jednak wracam do moim znajomych z innych branż, media, film, grafika etc, aby z nimi wspolpracować dodatkowo. Planuje wspolprace na zasadzie dodatkowych zlecen w tych branząch aby jednak 'JAKOŚ ŻYC". No niestety jest mi ciężko, nie powiem. Jestem chyba na samym konciu jesli chodzi o place wsrod znajomych z innych branż. Ale sie nie poddaje, moge zawsze robic cos dodatkowego kreatywnego i wpsolpracowac z tymi znajomymi -  oczywiscie jesli nie bedzie wymagalo licencji etc.  Wiec pracuje na caly etat ale zawsze moje oczy sa szeroko otwarte na innemozliwosci i zlecenia znajomych. ABy jednak miec cos dodatkowego. Bo jednak to jest wazne smile Nie chce spedzic 10 lat i dopiero zarabiac tyle ile oni w moim wieku smile

19

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Niestety autorko, ale w przypadku tego zawodu mamy typowy przykład patologii polskiego prawa.
W tym czasie Twoje koleżanki i koledzy na zachodzie mają już pierwsze większe doświadczenia. Co do płacy, to za przeproszeniem skandal.

What is the difference between a man and a parasite?
A man builds. A parasite asks 'Where is my share?'
A man creates. A parasite says, 'What will the neighbors think?'
A man invents. A parasite says, 'Watch out, or you might tread on the toes of God... '

20 Ostatnio edytowany przez magdalenama4 (2020-03-05 09:38:20)

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
Lucyfer666 napisał/a:

Niestety autorko, ale w przypadku tego zawodu mamy typowy przykład patologii polskiego prawa.
W tym czasie Twoje koleżanki i koledzy na zachodzie mają już pierwsze większe doświadczenia. Co do płacy, to za przeproszeniem skandal.

Dziekuje za zrozumienie. Dodam jeszcze ze ja nie pochodze tez z super majetnej rodziny gdzie wyjezdzam na majowki do Szwajcarii. Mam duzo takich znajomych z wielu ogolnopolskich warsztatow ale oni sie nie martwia, przedluzaja studia,placa, mają baze finansowa od rodzicow, nie pracuja albo jak pracuja to za niewielkie stawki ale posiadajac wlasnie macbooki. Mnie nie bylo na to stac w wieku 20-25 lat. Nie wiem ogolnie co robic bo hcialabym miec uprawnienia co wiaze sie z ta praca ale z drugiej strony dlaczego fopiero za 10-15 lat mam zyc na takim poziomie jak moi znajomi z innych branz teraz? Chce robic dodatkowe rzeczy ale z drugiej strony boje sie ze to zbyt duzo czasu mi zajmie i bede opozniac sie w architekturze. Maprawde jestemw kropce bo tez warunki finansowe na jakich pracuje nie pozwalaja mi w ogole na pojscie dalej w zycie, a mam za chwile 30 lat. Znajomi po kierunku przekwalifikowali sie do marketingu , biznesu, zarzadAnia, srodowiska UX. I maja kase, a ja nie zyje po to aby byc wolontariuszem. Duzo znajomych z arch kiedy mowie ze chcialabym zalozyc firme mowi ze nie poradze sobie- a dlaczego mialabym np nie robic tylko wizualizacji i wnetrz? Dlaczego nikt tak nie mysli tylko uwaza ze jak juz zakladam firme to musze projektowac kubatury miec do czynienia z inwestorami, etc. MAM wrazenie, ze niestety w zyciu trzeba isc po najmniejszej linii oporu bo jesli bede dodawac jakas przegloryfikowana filozofie fo zawodu i branzy architekta to predzej umre z glodu robiac projekt domu za 1000 zl dla znajomych niz zarabiac jak inne zawody. W pracy nawet slyszalam od kolegow ze robia komus po kolezensku projekt mieszkania przez 3 lata za niewiele ponad 2 tys- myslalam ze to zart- a
TO koledzy starsi z uprawnieniami...

21

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
magdalenama4 napisał/a:

[…] i 'wyrwałam osbie zębami' tą umowę o pracę po kilkunastokrotnej wymianie zdań  z szefem. Pracuję tam juz jakiś czas, jestem chyba na stanowisku tego typowego kreślarza chociaż w umowie mam asystent projektanta. Nie zarabiam nawet ok 3000 . Startowałam z 2000 netto.

Zakładając, że dostajesz netto 2900 zł, to brutto zarabiasz 3988 zł, a łączny koszt twojego wynagrodzenia jaki ponosi miesięcznie pracodawca to 4805 zł. Tyle pracodawcę kosztuje twoje stanowisko pracy - 4805 zł. Gdybyś powiedziała pracodawcy, że bazując na tej kwocie ok. 4805 zł chcesz pracować dla niego na podstawie umowy o dzieło, to uwaga, uwaga dostawałabyś na rękę, netto już po zapłaceniu podatku całe 4400 zł. Tylko dla ciebie i na twoje potrzeby. Chciałaś umowy o pracę, to co miesiąc oddajesz państwu 1900 zł Wolny kraj, wolny wybór.

Lucyfer666 napisał/a:

Niestety autorko, ale w przypadku tego zawodu mamy typowy przykład patologii polskiego prawa.

A możesz sprecyzować na czym ta patologia prawa polega?

Lucyfer666 napisał/a:

W tym czasie Twoje koleżanki i koledzy na zachodzie mają już pierwsze większe doświadczenia. Co do płacy, to za przeproszeniem skandal.

Bez kozery projektują drapacze chmur zapewne...

magdalenama4 napisał/a:

Nie wiem ogolnie co robic bo hcialabym miec uprawnienia co wiaze sie z ta praca ale z drugiej strony dlaczego fopiero za 10-15 lat mam zyc na takim poziomie jak moi znajomi z innych branz teraz?.

Uprawnienia nie mają nic wspólnego z pracą, przynajmniej już kilkanaście lat. Kiedyś trzeba było wykazać przebieg wymaganego stażu potwierdzeniem zatrudnienia ale już od kilkunastu lat trzeba jedynie wykazać staż pod kierownictwem uprawnionej osoby stosownym dziennikiem praktyki i wpisami mentora. Nikt nie żąda potwierdzenia, że się ten staż odbywało za wynagrodzeniem, a tym bardziej na podstawie umowy o pracę. A tak właśnie kiedyś było, bo trzeba było przejść połowę wymaganego stażu na umowę o pracę. Zmieniono to właśnie na korzyść stażystów, bo w tym i pokrewnych zawodach było to tylko utrudnienie dla nich. O ile się nie mylę dziś żeby uzyskać uprawnienia do sprawowania samodzielnych funkcji projektanta trzeba jedynie roku praktyki projektowej i roku praktyki na budowie. Część tej praktyki można już realizować na studiach. Czyli raptem przemęczyć się 2 lata, zdać egzamin państwowy, wpisać się na listę członków izby zawodowej i można szaleć projektowo na własne konto! Można szaleć ile wlezie, żądać od klientów gargantuicznych honorariów. Na pewno zapłacą, co nie stać ich?

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

22

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Uprawnienia to właśnie system patologii. Po to osoba ma kończyć studia, żeby mieć wyższe wykształcenie i iść na rynek pracy, tymczasem tutaj po studiach płacisz kolejne kwoty na kursy i egzaminy, żeby móc zaprojektować ławkę w parku. Po co egzamin państwowy - patologia utrzymania macek instytucji państwa? Wybacz, ale to jest chore.

Co do pensji to fakt - Koszty pracownika to inna patologia w naszym kraju, ale to już wątek na inny temat.

What is the difference between a man and a parasite?
A man builds. A parasite asks 'Where is my share?'
A man creates. A parasite says, 'What will the neighbors think?'
A man invents. A parasite says, 'Watch out, or you might tread on the toes of God... '

23 Ostatnio edytowany przez Snake (2020-03-05 11:35:45)

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
Lucyfer666 napisał/a:

Uprawnienia to właśnie system patologii. Po to osoba ma kończyć studia, żeby mieć wyższe wykształcenie i iść na rynek pracy, tymczasem tutaj po studiach płacisz kolejne kwoty na kursy i egzaminy, żeby móc zaprojektować ławkę w parku. Po co egzamin państwowy - patologia utrzymania macek instytucji państwa? Wybacz, ale to jest chore.

Wybacz ale zwyczajnie nie wiesz o czym piszesz. Ławki jak wiele innych obiektów nie wymagają udziału żadnego projektanta. Jest cały katalog obiektów, których wybudowanie lub postawienie nie wymaga udziału projektanta i z każdą nowelizacją prawa ta lista się wydłuża. Oczywiście z typowo polskim brakiem logiki ale jednak. Otóż np. jeśli chcesz sobie postawić obok domu budynek gospodarczy o powierzchni 35 m2, mający z 5-6 metrów wysokości, dwie fajne bramy po 3 metry szerokości, to wystarczy, że masz kartkę w kratkę i długopis. Nabazgrzesz sobie na niej jak wg ciebie taki budynek miałby wyglądać, zanosisz to do starostwa ze zgłoszeniem, że chcesz takie coś zbudować. Po 3 tygodniach jak starostwo nie zaprotestuje, to bierzesz szwagra, taczkę, szpadel i co tam jeszcze wypadałoby mieć i stawiasz sobie taki budynek. Potem wstawiasz sobie do środka swoje 2 auta i się cieszysz, że masz zawsze rano suche. Jeśli jednak wpadnie ci do głowy wybudować garaż, taki byle jaki na jedno auto tzn. o powierzchni ok. 15 m2, to masz przechlapane. Musisz zatrudnić architekta, który zaprojektuje profesjonalnie piękną bryłę twojego garażu żeby harmonijnie komponowała z twoim domem i sąsiadującą zabudową,  inż. budownictwa, który zaprojektuje solidną konstrukcję, inż. elektryka, który zaprojektuje niezawodną instalację elektryczną, inż. geologii, który wykona badania geotechniczne czy aby ziemia się pod twoim garażem nie osunie, inż. geodetę, który wykona mapę do celów projektowych, a potem profesjonalnie wytyczy twój garaż w terenie, a na koniec budowy zrobi profesjonalną inwentaryzację geodezyjną do zasobów powiatowego ośrodka. Jak będziesz mieć ten profesjonalny projekt, to składasz go do starostwa i broń Boże na zgłoszenie (z różnych powodów) tylko na pozwolenie. Dostajesz pozwolenie, kupujesz dziennik budowy, zatrudniasz kierownika budowy, na koniec zgłaszasz zakończenie prac do nadzoru budowlanego razem ze stertą dokumentów i czekasz aż pozwolą ci użytkować twój skromny garaż. Kiedy już możesz to zrobić i legalnie wprowadzić do niego swoje kochane autko, to widzisz sąsiada, jak aż przykucnął ze śmiechu stojąc przed swoim dwa razy większym budynkiem gospodarczym, w którym pięknie błyszczą się dwa samochody...
Jeśli chciałeś napisać o patologii, to masz powyżej przykład wink
Natomiast to o czym ty piszesz, to żadna patologia tylko dbałość państwa o bezpieczeństwo obywateli. Po ukończeniu studiów nie musisz już iść na żadne dodatkowe kursy. Masz iść do roboty pod kierownictwem doświadczonego projektanta i kierownika budowy żeby nabyć praktyczną wiedzę o zawodzie jaki chcesz wykonywać. I jeśli chcesz ten zawód wykonywać samodzielnie będąc kimś w rodzaju wyzwolonego mistrza, to musisz wykazać, że posiadasz umiejętności mistrza. To jest właśnie zdać egzamin mistrzowski, który państwo scedowało na rzecz cechu mistrzowskiego architektów. Płacisz za przeprowadzenie egzaminu, zdajesz go, wpisujesz się na listę członków cechu architektów i płacisz co miesiąc składki z tytułu tego członkostwa. Tak jak lekarze dla przykładu. Zostajesz członkiem zawodu zaufania publicznego, ponieważ społeczeństwo pokłada w tobie zaufanie, że projektując cokolwiek na prywatne zlecenie będziesz dbać o przestrzeń użytkowaną przez ogół społeczeństwa. Co więcej, ktoś niezadowolony z twojej pracy może złożyć na ciebie skargę przed grono twoich kolegów cechowych, którzy rozstrzygną czy nie sprzeniewierzyłeś się zasadom etyki zawodowej. Niezależnie zaś od tego ponosisz zawodową i karną odpowiedzialność za każdy wytwór twojego talentu i wiedzy. Jeśli komuś spadnie cegła na głowę po 20 latach mieszkania w budynku twojego autorstwa, to ty jesteś pierwszy do poniesienia za to odpowiedzialności. Dożywotnio. Tu nie ma okresu gwarancji czy rękojmi. Do końca życia odpowiadasz za wszystko co zostało wybudowane na podstawie projektu na którym złożyłeś swój podpis i numer uprawnień do samodzielnego wykonywania zawodu. Zawali się hala grzebiąc pod sobą kilkadziesiąt osób i o szóstej rano smutni panowie wyciągają cię z betów, a ty masz przed sobą kilka lat udowadniania, że to nie z powodu błędów lub choćby zaniedbań, które ty popełniłeś.
To jest właśnie kwestia bezpieczeństwa zdrowia i życia ludzkiego, a ty oczekujesz, że byle baran po studiach ma mieć w rękach to zdrowie i życie?

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

24

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
magdalenama4 napisał/a:

Dziękuję bardzo wszystkim za komentarze...

Przykro mi to pisać, ale praca za 2000 złotych netto jest skandalem w czystej postaci, a namawianie pracodawcy w tak podobno prestiżowym zawodzie na umowę o pracę jest delikatnie mówiąc uwłaczające. W Wawie za takie stawki nie pracują nawet kasjerzy, dodam jeszcze, że niemożliwym jest utrzymanie się z taką pensją mieszkając nawet w kawalerce. Wspomniała Pani, że szuka Pani dodatkowego dochodu - i tutaj wcale się nie dziwię. Nasuwa mi się jednak pytanie czy warto pracować 12 godzin dziennie i zarabiać tyle, co inni zarabiają w dużo prostszych i mniej odpowiedzialnych zawodach. A może nawet zaryzykuję stwierdzenie, że na recepcji albo w sklepie z odzieżą. Ktoś tu wspomniał, że osoba, która pracuje w biurze to nie jest architekt, tylko kreślarz. Ale to nie prawda, ja jako asystent architekta jestem decyzyjny w wielu aspektach projektu, rozmawiam z klientami, w zasadzie buduję całą koncepcje od początku do końca włącznie z dokumentacją projektową i myślę, że wielu ludzi ma taką pracę, a za pracę, w której trzeba znać przepisy, prawo budowlane, kilka programów do projektowania i wizualizacji i stosować się do skomplikowanych procedur należy się godna wypłata. Ktoś nawet Pani doradził, żeby zrezygnować z umowy o pracę i liczyć na większy dochód, ale niech Pani nie idzie tą drogą. To krok w tył, a gdy z jakichś powodów praca będzie niemożliwa, zostanie Pani z niczym i brakiem jakiegokolwiek zabezpieczenia finansowego. Jak ktoś myśli o przyszłości to nie zadowoli się chwilowym zastrzykiem gotówki, a liczy na stałą umowę o pracę - tak jest w każdym zawodzie. Niestety, ale ilość architektów na rynku jak i słaba polityka doprowadziły do tego, że stawki, jakie przyjmują architekci za swoja pracę są koszmarnie niskie. Gdzieś coś tu musi nie grać, skoro w najbardziej dziadoskich zawodach ludzie mają umowy o prace i wyższe pensje, jakie w architekturze są przywilejem nielicznych. Z czasem, gdy będzie Pani porównywać się do znajomych to pozostanie tylko się zdołować. Ja aktualnie próbuję zmienić zawód. Nie łudzę się już i nie udaje weterana ciężkiej pracy. Jako kelner na samolocie zaproponowano mi 3-4 tysiące na rękę, w wymiarze pracy nieprzekraczającym 40 godzin tygodniowo, do tego benefity, dodatkowy dochód w sezonie. Tak jest także w innych zawodach. Nawet na święta w wielu firmach daje się duże dodatki do pensji, bo te firmy po prostu na to stać. Niestety biura architektoniczne aktualnie mają kiepski czas i zdaje się, że prędko się to nie zmieni. Nie zniechęcam jednak do tego, by w tym zawodzie się rozwijać, ale tylko w jednym przypadku - jeśli jest to pasja i naprawdę się lubi to robić. Pozdrawiam, architektwawa

25

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży
architektwawa napisał/a:

Przykro mi to pisać, ale praca za 2000 złotych netto jest skandalem w czystej postaci, a namawianie pracodawcy w tak podobno prestiżowym zawodzie na umowę o pracę jest delikatnie mówiąc uwłaczające. W Wawie za takie stawki nie pracują nawet kasjerzy, dodam jeszcze, że niemożliwym jest utrzymanie się z taką pensją mieszkając nawet w kawalerce. Wspomniała Pani, że szuka Pani dodatkowego dochodu - i tutaj wcale się nie dziwię. Nasuwa mi się jednak pytanie czy warto pracować 12 godzin dziennie i zarabiać tyle, co inni zarabiają w dużo prostszych i mniej odpowiedzialnych zawodach. A może nawet zaryzykuję stwierdzenie, że na recepcji albo w sklepie z odzieżą

Słusznie i naukowo. Nie ma przymusu pracy. Popularna sieć handlowa daje na start 3600 brutto na stanowisku kasjera. Można się przebranżowić, jest to normalne zjawisko w gospodarce kapitalistycznej. Ewentualnie jeśli komuś zależy na żywym kontakcie z architekturą, to na budowach poszukiwanych jest wielu fachowców np. tynkarze są bardzo w cenie i można całkiem nieźle zarobić.

architektwawa napisał/a:

Ktoś tu wspomniał, że osoba, która pracuje w biurze to nie jest architekt, tylko kreślarz. Ale to nie prawda, ja jako asystent architekta jestem decyzyjny w wielu aspektach projektu, rozmawiam z klientami, w zasadzie buduję całą koncepcje od początku do końca włącznie z dokumentacją projektową i myślę, że wielu ludzi ma taką pracę, a za pracę, w której trzeba znać przepisy, prawo budowlane, kilka programów do projektowania i wizualizacji i stosować się do skomplikowanych procedur należy się godna wypłata.

Ktoś wspomniał odnośnie zakresu pracy jaki interesował inną osobę w tym wątku, a ten zakres to nie mniej nie więcej ale kreślarz. Wspomniany przez kolegę zakres, to właśnie asystent projektanta i to z niejakim doświadczeniem. Raczej nie jest to osoba zaraz po studiach wink

architektwawa napisał/a:

Ktoś nawet Pani doradził, żeby zrezygnować z umowy o pracę i liczyć na większy dochód, ale niech Pani nie idzie tą drogą. To krok w tył, a gdy z jakichś powodów praca będzie niemożliwa, zostanie Pani z niczym i brakiem jakiegokolwiek zabezpieczenia finansowego. Jak ktoś myśli o przyszłości to nie zadowoli się chwilowym zastrzykiem gotówki, a liczy na stałą umowę o pracę - tak jest w każdym zawodzie.

Owszem można liczyć na wiele i oczekiwać wiele. W prawdziwym życiu jednakże liczeniem zajmuje się więcej stron i niekoniecznie ich rachunki muszą być zbieżne. Można się upierać przy swoim jeśli to faktycznie prowadzi do sukcesu ale jeśli nie, to cóż... pozostaje frustracja.

architektwawa napisał/a:

Niestety, ale ilość architektów na rynku jak i słaba polityka doprowadziły do tego, że stawki, jakie przyjmują architekci za swoja pracę są koszmarnie niskie.

Ciekawy jestem jaka i czyja to polityka. Mnie się zdaje, że nazywa się to to kapitalistyczną gospodarką wolnorynkową. Zaczynając od ilości architektów, to już ćwierć wieku temu zaczęto bez żadnej politycznej wskazówki przyjmować na studia architektoniczne co najmniej dwa razy więcej chętnych. Potem otwarto możliwość studiowania w systemie wieczorowym ale za to odpłatnym więc korzystnym dla uczelni. Powstały jak w wielu innych kierunkach prywatne szkoły wyższe, które oferowały kształcenie w tym kierunku. Widać było zainteresowanie wśród młodych ludzi. Co jest ciekawym zjawiskiem biorąc pod uwagę, że już ćwierć wieku temu kto kończył studia architektoniczne i śledził los koleżanek i kolegów z roku, to wiedział, że w zawodzie pozostaje góra połowa absolwentów. Jeśli już mówić o polityce, to jest to polityka deregulacji zawodów, bo z biegiem czasu ułatwiano dostęp do samodzielnego wykonywania zawodu dla absolwentów architektury oraz innych kierunków budowlanych. Co ogólnie zgadza się z polityką żeby jak najwięcej młodych Polaków kończyło jakieś studia wyższe ale po co, to już nie za bardzo wiadomo. Ja dla przykładu swojego domowego 15-latka nakierowuje właśnie na 5-letnie technikum, po którym będzie miał konkretny i całkiem fajny fach w ręku. Na dodatek całkiem uniwersalny, a to miłe połączenie na rynku pracy. Jak będzie mu się chciało iść na studia i będzie widział w tym sens, to proszę bardzo.
Odnośnie tych skandalicznie niskich stawek jakie przyjmują architekci. Lata temu jedyna poważna próba usankcjonowania powszechnego i obowiązkowego dla architektów "cennika" czyli zasad ustalania honorarium za pracę została zmiażdżona przez polskie sądy jako niedopuszczalna praktyka monopolistyczna. Pozostało po staremu czyli każdy architekt ustala swoje honorarium jak mu się podoba i na ile będzie w stanie wynegocjować z klientem. Czyli rozpiętość cen za porównywalny zakres prac jest kosmiczna. Co ciekawe powstał jeden jak najbardziej prawdziwy i obowiązujący akt prawny ustalający poziom honorarium za prace projektowe. Jest takie rozporządzenie, które ma służyć pomocą jednostkom budżetowym i innym instytucjom zobowiązanym do zlecania prac w trybie zamówień publicznych w wycenie potencjalnych kosztów prac projektowych. To rozporządzenie ujmuje temat naprawdę rzetelnie i gdyby opierać się na nim to projektanci żyliby jak pączki w maśle. O dziwo jednak owe instytucje dla których to rozporządzenie powstało jakoś z niego nie korzystają wink Obowiązuje jedna zasada - najniższej ceny. No i choć od lat środowisko apeluje do siebie wzajemnie aby nie brać udziału w postępowaniach, gdzie jedynym kryterium wyboru jest cena, to jak widać po krajobrazie nie ma problemu ze znalezieniem chętnych.

architektwawa napisał/a:

Gdzieś coś tu musi nie grać, skoro w najbardziej dziadoskich zawodach ludzie mają umowy o prace i wyższe pensje, jakie w architekturze są przywilejem nielicznych. Z czasem, gdy będzie Pani porównywać się do znajomych to pozostanie tylko się zdołować. Ja aktualnie próbuję zmienić zawód. Nie łudzę się już i nie udaje weterana ciężkiej pracy. Jako kelner na samolocie zaproponowano mi 3-4 tysiące na rękę, w wymiarze pracy nieprzekraczającym 40 godzin tygodniowo, do tego benefity, dodatkowy dochód w sezonie. Tak jest także w innych zawodach. Nawet na święta w wielu firmach daje się duże dodatki do pensji, bo te firmy po prostu na to stać. Niestety biura architektoniczne aktualnie mają kiepski czas i zdaje się, że prędko się to nie zmieni. Nie zniechęcam jednak do tego, by w tym zawodzie się rozwijać, ale tylko w jednym przypadku - jeśli jest to pasja i naprawdę się lubi to robić. Pozdrawiam, architektwawa

Jak w pierwszym akapicie. Nie ma przymusu pracy. Jest tyle ciekawych zawodów. Zresztą gdzie nie spojrzeć, to muzyk po architekturze albo lektor w telewizji wink

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

26

Odp: zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Uważam, że to, co pisał Snake jest zgodne z prawdą . Kiedyś matura coś ważyła, bo mieli ją ludzie, którzy reprezentowali jakiś poziom edukacji. Obecnie większość pcha się na studia, byle jakie, na byle jakiej uczelni, prywatne, płatne gdzie dostaje papierek, bo płaci. A w głowach niewiele wiedzy ( nie mówię,że są głupi, ale po prostu uczyć im się nie chce, bo płacą, a uczelnia nie pozbywa się kury znoszącej złote jajka). Wracając do meritum od zawsze jest tak,że aby w niektórych zawodach zarabiać,  trzeba mieć praktykę i wiedzę cały czas uzupelnianą o nowinki technologiczne. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka aby poznać wszystko od podszewki. Niestety pierwsze lata wiążą się z glodowymi pensjami, tak było 20, 10 lat temu i tak jest teraz.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PRACA DLA KOBIET - POPULARNE ZAWODY, PRACA NA ETACIE, WŁASNA FIRMA » zarobki - młody architekt po studiach - pytanie do osób z branży

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021