Witam!!Czeka mnie za miesiąc kolejna sprawa rozwodowa i mam nadzieję ,że ostatnia ,bo mam dosyć tej szarpanki już.Trwa to juz 2 lata,sprawy karne,walka o synka,wywalczyłam w mediacji widzenia z synem.Napewno pomyślicie co ze mnie za matka,ale po tylu latach męki z tym sadystą i damskim bokserem wkońcu odeszłam.Nie będę pisac całej swej histori,bo dużo mnie to kosztowało zdrowia aby zapomnieć i poukładac sobie samotnie życie,bez SYNKA ,bo tak się stało ,że nie jest przy mnie.Jak sie przygotowac na to ,że syn zostanie z nim,a napewno tak się stanie .Jestem po badaniach w RODK opinia napewno będzie po jego mysli i mały zostanie z ojcem.Za długo trwała ta sytuacja i nie miałam szansy wzięcia syna,a wierzcie robiłam wszystko jak sie dało i z kim sie dało,aby go wyrwać z tamtąd.Nie wiem jak przeżyję tą sytuację,co będzie dalej.Czy któraś z was ma dzieci ,ale z różnych przyczyn nie są z wami,jak radzicie sobie z bólem?Jak walczyć dalej aby odzyskać syna.Mam adwokata ,ale niejestem zadowolona z jego pracy ,bo nic do tej pory nie wygrałam ,a koszta wiecie jakie są kosmiczne ich.Życie osobiste toczy się,a wewnątrz jestem wrakiem nerwów i psychicznego załamania.Spotkania z synem na parę godzin w wikend podbudowuja mnie na parę dni, tylko to mi pozostało.A po sprawie ?Jego satysfakcja będzie ,że będę musiała płacić alimenty nawet o tym nie myślę,bo juz mnie nerwy zżerają!!Napiszcie która z was jest w takie sytuacji!!!Dziękuję i pozdrawiam.
Podobne tematy
To Ty musiałaś nawywijać, Dziewczyno, że syna przydzielili ojcu?? To przecież rzadkość!
Niestety ale myli się pani!!nie zna pani mej przeszłości i walki o dziecko widze że ma pani ponad 50 lat i pewne sprawy zmieniły się i trudno zrozumieć pewne sytuacje.Dziecko zostało siłą przetrzymywane w domu,policja która zostałą wezwana nic nie zrobiła ,bo nie chcą się wtrącąć do spraw rodzinnych-ich słowa!Syn został przekupiony i do tej pory to robią dziadkowie i mąż.Przedstawili mnie jako najgorszą matkę,że poszłam sobie z domu a tak nie było.Musiałam uciekać,bo albo życie albo śmierć na oczach dziecka.więc co teraz pani powie!!A dalsz walka o synka jest nadal i będę walczyć,nie wiem czy jest pani matką ale powinna pani zrozumieć ,że serce matki zniesie wiele,a ja do takich należe!!
Przeciez od jednej ucieczki z domu nie mogli tak od Pani zabrac dziecka?
Nie moze sie Pani odwolac od tej decyzji sadu?
Jeszcze nic nie zapadło,jestem w trakcie rozwodu.Może w listopadzie mam nadzieję,że ostatnia sprawa się odbędzie.Co będzie dalej zobaczymy,ale nieodpuszcze,bo mam tylko jego.
Pewnie, nie odpuszczaj tak łatwo. Masz w tym całkowitą rację. To straszne, co Cię spotkało i chociaż nie znam całej sytuacji to bardzo Ci współczuję... Na pewno nie jest Ci łatwo, ale musisz znaleźć w sobie tą siłę, aby być ze swoim dzieckiem, bliżej niego.
Niestety nie wiem co Ci doradzić bo nie mam doświadczenia w takich sprawach, ale trzymam kciuki!
Jeszcze nic nie zapadło,jestem w trakcie rozwodu.Może w listopadzie mam nadzieję,że ostatnia sprawa się odbędzie.Co będzie dalej zobaczymy,ale nieodpuszcze,bo mam tylko jego.
no ale skad wiesz ze badanie w RODK u poszlo ci zle ,skad wiesz ze na podst tego badnia sad przychyli sie do tego by dziecko zostalo z ojcem?przyszla ci juz opinia ?wcale niekoniecznie musi byc tak jak piszesz ,tam pracuja biegli i oni potrafia wychwycic jesli dziecko jest manipulowane przez jednego z rodzicow i tym samym deprecjonuje drugie ,mysle ze skoro piszesz ze nie masz sobie nic do zarzucenia to jednak nie jest przesadzone ze twoj maz uzyska prawo do opieki,piszesz ze dziadkowie i ojciec przekupuja syna<a w jakim on jest wieku>bo nic nie piszesz,a wogole jak twoje dziecko reaguje na ta sytuacje ,chodzi mi jaki ma stosunek do ciebie ,rozumiem ze przeszedl pranie mozgu,na sprawie wiele moze sie jeszcze zmienic
Mój syn ma 13 lat.Opinia za około 2 tyg.będzie.A moje przypuszczenia wnioskuję stąd po rozmowie z psycholog po badaniach dziecka.Za długo ta sytuacja trwa mały ma swój świat,kolegów itd.a ojciec nie potrafi mu wytłumaczyc całej sytuacji,jestem przedstawiona jako ta najgorsza.Ale syn sam widzi że sie staram i niepozwole ,aby on moje kontakty urwał z synem.Jak jesteśmy sami to wracają wspomnienia i tęsknota za wspólnymi wygłupami,rozmowami,uściskiem i całą reszta uczuć jaką daży się własne dziecko!Czas pokaże a do tej pory muszę się użerać z typkiem ,który ma prawo się nazywac ojcem tylko jaki on ojciec skoro nie potrafi zrozumieć sam ,że krzywdzi dziecko a nie mnie!Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi.
Mój syn ma 13 lat.Opinia za około 2 tyg.będzie.A moje przypuszczenia wnioskuję stąd po rozmowie z psycholog po badaniach dziecka.Za długo ta sytuacja trwa mały ma swój świat,kolegów itd.a ojciec nie potrafi mu wytłumaczyc całej sytuacji,jestem przedstawiona jako ta najgorsza.Ale syn sam widzi że sie staram i niepozwole ,aby on moje kontakty urwał z synem.Jak jesteśmy sami to wracają wspomnienia i tęsknota za wspólnymi wygłupami,rozmowami,uściskiem i całą reszta uczuć jaką daży się własne dziecko!Czas pokaże a do tej pory muszę się użerać z typkiem ,który ma prawo się nazywac ojcem tylko jaki on ojciec skoro nie potrafi zrozumieć sam ,że krzywdzi dziecko a nie mnie!Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi.
a jak to sie stalo ze dziecko zostalo z ojcem ,a nie wyszlo z domu z toba?oczywiscie jesli zechcesz napisac..........
wiesz powiem ci tak psycholog na takim badaniu ocenia wiezi jakie sa miedzy dzieckiem a rodzicami ,wiec na podst tych badan sad przyzna prawo do opieki nad dzieckiem ,od decyzji sadu mozna sie odwolac,no ale wtedy kiedy ma sie jakies argumenty .....a syn chce mieszkac nadal ze swoim ojcem??a nie z toba?/
Ja nie wyszłam!! musiałam uciekać w nocy z domu jak mnie pobił i o mało nie skończyło się to......!!!..a reszta dni to koczowanie pod szkołą .domem,i jazda po całej miejscowości czy spotkam syna!Policja nic nie zrobiła ,bo nie chcą sie wtracać do spraw rodzinnych,takie prawo zamiast jego zabrac pijanego z domu to ja musiałam sie ratować i szukać kąta dla siebie i dla syna jak wtedy chciałam.Alw niestety przetrzymywali go ,do szkoły nie chodził 2 tyg. a póżniej uciekał na mój widok-tak mu babcia kazała,bo nagadali mu że go chce ukraść i wywieść za granicę!To pokrótce koszmaru ,który przeszłam.Radzę sobie juz prawie ze wszystkim ,bo mam dla kogo a czas ??No cóż muszę poczekać!ale wierzcie czasem mam juz dosyć,brak sił,na wszystko!!pozdrawiam
Ja nie wyszłam!! musiałam uciekać w nocy z domu jak mnie pobił i o mało nie skończyło się to......!!!..a reszta dni to koczowanie pod szkołą .domem,i jazda po całej miejscowości czy spotkam syna!Policja nic nie zrobiła ,bo nie chcą sie wtracać do spraw rodzinnych,takie prawo zamiast jego zabrac pijanego z domu to ja musiałam sie ratować i szukać kąta dla siebie i dla syna jak wtedy chciałam.Alw niestety przetrzymywali go ,do szkoły nie chodził 2 tyg. a póżniej uciekał na mój widok-tak mu babcia kazała,bo nagadali mu że go chce ukraść i wywieść za granicę!To pokrótce koszmaru ,który przeszłam.Radzę sobie juz prawie ze wszystkim ,bo mam dla kogo a czas ??No cóż muszę poczekać!ale wierzcie czasem mam juz dosyć,brak sił,na wszystko!!pozdrawiam
a nie balas sie ze on dziecku tez cos zrobi,czy dla mlodego byl inny niz dla ciebie,wszysto oki ,ale jak to sie stalo ze mlody tam zostal ,ze ze soba go nie zabralas.............
12 2009-10-06 11:52:18 Ostatnio edytowany przez Emilia (2009-10-06 20:52:34)
wlaśnie tak u nas w kraju jest że ofiara musi uciekać i radzic sobie sama, a kat zostaje w miłym cieplutkim domku.
czy zgłaszałaś te sprawy na policji, czy masz jakieś obdukcje- czy masz świadków co kolwiek co mogłoby świadczyć na Twoja korzyść. Czy pracujesz teraz i masz gdzie mieszkać żeby utrzymać siebie i syna- to też są ważne pytania przy tego typu sprawach.
13 2009-10-06 20:19:30 Ostatnio edytowany przez Emilia (2009-10-06 20:53:25)
Pracuje mieszkam to juz się poukładało w pewnym sensie zaczęłam sobie układać życie.A obdukcję mam na policji zgłaszałam i to nie raz mam karte niebieską założoną,sprawy karne mu załozyłam ale z powodu braku dostatecznych dowodów sprawa została wycofana.I tak jest w tej polsce,masz rację yostyna musiałam uciekać!! a syna mi wyrwał z rąk przy obecności policji i nic mi niepomogli.Muszę sie przygotować psychicznie na sytuacje która może mnie czekac ,jak syn zostanie z nim.Dlaczego ja czasem się zastanawiam tamto środowisko mi gratuluje odwagi ,że wkońcu odeszłąm od tego ......ale nikt niezezna co widzieli,bo kolega,bo mieszkają razem itd.ale mam poważanie wśród nich,nawet osoby starsze.Ale to mi w niczym,nie pomoże.Sama walczę,chociaz moje serce odżyło ostatnio i pomaga mi szczęście w miłości-chociaz to !!!
jeżeli ma założoną niebieską kartę i masz obdukcję to głowa do góry to już cos na niego masz. Jest tez ślad że wcześniej zgłaszałaś problem co prawda nawet jeżeli umorzyli poprzednią sprawę to i tak świadczy to o tym, że już wczesniej były z nim problemy.
Masz pracę, masz mieszkanie masz duże sznase na odzyskanie syna tylko musisz walczyć!! może udaj się do jakiegoś prawnika?
jesli masz niebieską kartę, obdukcje i dokumenty z wezwań policji, to sąd nie przyzna dziecku ojca
chyba, że niegdy tego nie zgłosiłaś i nigdzie o tym nie informowałaś
nie jestem w stanie uwierzyć, że sąd przyzna dziecko ojcu w takiej sytuacji
Witam wszystkich, którzy chcieli pomóc wspierają koleżankę,
Możecie wierzyć lub nie wiem co dziewczyna przeżywa mam podobną sytuację:
Jestem jeszcze mężatką w trakcie rozwodu mam dwóch synów Pawełek 10 lat i Bartuś 5 lat
walcze o moich chłopców w SR Rybnik od dwóch lat z uwagi na to iż mąż mnie wyrzucił z nasze go mieszkania musiałam spać tej nocy w samochodzie następnego dnia udało mi się dzięki moim znajomym znaleźć pokój w akademiku żeńskim gdzie niestetyty nie mogłam mieć chłopców, przez kilka miesięcy mieszkałam w akademiku i po pracy codziennie dopóki mi starczyło pieniędzy na paliwo jeździłam do dzieci by być przy nich awantury z mężem nie miały końca kilka razy na oczach dzieci wyrzucał moje ubrania na korytarz i obrażał mnie. Był czas że jeszcze próbowałam z nim się dogadać lecz bez rezultatu. Po rozmowie z moją mamą i ojczymem zamieszkałam w mieszkaniu mojego ojczyma było małe ale zagospodarowałam je pod kątem moich chłopców tzn kupiłam im łużko piętrowe, założyłam prysznic bo nie było się gdzie kąpać oraz odświerzyłam je... wszystko dla nich w tym czasie mąż za moimi plecami wraz z panią mecenas złożył pozew o alimenty mimo że w tym czasie cały czas przyjeżdżałam do synów opłacałam przedszkole, szkołę i robiłam zakupy w miarę możliwości, zrobiłam synowi Komunię Św. - ciężko mi o tym pisać..:(
po komunii chciałam zabrać synów do siebie niestety Sąd był przeciwko mnie twierdząc iż dzieci mają zostać przy mężu bo moja praca jest zbyt niebezpieczna ( pracuję w Policji) nie ważne że nie mam nałogów że miałam gdzie mieszkać że chcę moich synów bo chłopcy tęsknią proszą bym ich zabrała - to wszystko było nic ..... do tego dostałam wysokie zabezpieczenie na czas trwania sprawy nie miałam z czego żyć ani za co do dzieci jeździć.... załamałam się - w tym czasie nie miałam obrońcę bo myślałam że dzieci powinny być przy matce i Sąd też tak będzie uważał.
Moje życie legło w gruzach mąż utrudniał mi kontakty z synami zabierał telefon stareszemu gdy do niego dzwoniłam słyszałam jak syn płacze błagałam męża by mi go dał a on się tym bawił.... w końcu wziełam się w garść i udało mi się znaleźć obrońcę trochę mnie to kosztowało ale złożyłam sprawę do SO w Rybniku o rozwód oraz o dzieci sprawa dość trochę już trwa ale nie płacę już alimentów i mogę zabierać dzieci co weekand do siebie dopóki Sąd nie zdecyduje aby chłopcy byli ze mną wielokrotnie wnosiłam o zmiianę zabezpieczenia co do pobytu chłopców gdyż dzieci dużo chorują u męża a on to bagatelizuje lecz Sąd uważa że to nie zagraża ich życiu i nie może dzieci przeżucać z jednego miejsca na drugie dopóki nie odbędzie się badanie RODK czekam na nie już 8 m-cy powoli tracę siły.... Pawełek ( 10 lat) cały czas pyta kiedy będzie mógł być już u mamy co tydzień przechodzę mękę by oddać dzieci bo one mówią że nie chcą że wolą u mamy, udało mi się dostać większe mieszkanie które jest moje mam dwa duże pokoje kuchnię, łazienkę wszystko wyremontowane dla dzieci czas pracy jestem w stanie sobie ustawić także dla nich a Sąd czeka i ja czekam i dzieci czekają - kiedy to badanie i boję się że mąż będzie chciał wpłynąć na młodszego syna cały czas ich przekupuje bo ma kasę ja jej nie mam wszystko na przejazdy po dzieci i powrót to już 160 km paliwo drogie a ja tak marzę by dać dzieciom wszystko , wszystko ale ja nie mam nic..... udało mi się wybłagać męża by dzieci pierwszy raz od dwóch lat były ze mną na wigilii bardzo się cieszę serce mi pękało najbardziej w takie dni jak wigilia płakałam za każdym razem teraz myślę że będę się cieszyć tą wigilią i staram się nie tracić wiary że ich odzyskam są moim światem moim życiem ich uśmiech to jak mówią mamusiu nie martw się możesz na nas liczyć my chcemy być z tobą .....
dostaję od dzieci piękne laurki kartki to wspaniałe uczucie ich miłość jest szczera prawdziwa....Kocham ich nad życie i tęsknie.....
Martwię się jak będzie na tym badaniu......
bezradna może napiszesz jak po badaniu......
Gdy mój prawnik w pierwszym etapie sie nie sprawdził to udałam się do pana w Urzędzie miasta który pezpłatnie daje porady i dał mi numer innego adwokata. Narazie nie miał okazji się wykazać ale mądrze mówi i nie mydli mi oczu.... jestem w rozsypce bo nie wyobrażam sobie dni bez synów oni są potrzebni mi do życia jak tlen to ja ich urodziłam karmiłam piersią przytulałam wspierałam tylko ja ich rozumiem.....nie chcę bez nich żyć