Witam. Zastanawia mnie pewien fakt, który zauważyłam w swoim zachowaniu i zaczęłam go dostrzegać wśród innych ludzi. Mianowicie chodzi mi o zachowanie w różnych sytuacjach. Dlaczego ludzie zachowują się całkowicie inaczej wśród różnych grup ludzi, np. inaczej zachowują sie wśród przyjaciół, a dlaczego inaczej wśród innych znajomych? Dlaczego noszą maski???
Podobne tematy
Bo tego wymaga otoczenie, sytuacja. Jak powiesz do kogoś z rodziny (mamy) jak do przyjaciela "cześć", to zostanie to uznane za niestosowne. Tak samo nie możesz się zalecać do wszystkich napotkanych osób jak do ukochanego/ukochanej. Człowiek klasyfikuje społeczeństwo* i dostosowuje zachowanie do tych klas.
Do tego dochodzi swoboda. Wśród jednych czujesz się swobodniej, a wśród innych mniej.
Jednym chcesz zaimponować, zależy Ci na czymś w danym otoczeniu, a w innym nie.
*Klasy: rodzic, rodzeństwo, znajomy, kolega, koleżanka, przyjaciel, obiekt miłości, etc.
Takie jest po prostu życie. Zmieniamy "maski", aby dostosować się do sytuacji, popadamy w pewną formę, o której pisał Gombrowicz. Z formy popada się w następną formę i zmienia kolejną maskę...
Więc dlaczego mówi się, że należy być sobą i nie należy udawać? Takie zachowanie podchodzi pod "fałszywe"...
Nie chodzi o fałsz, ale o to, że w różnych sytuacjach, przy różnych osobach zachowujemy się inaczej.
Toretycznie w gronie przyjaciół powinno być tak, że każdy jest sobą, jest szczery nie udaje. Ale niestety jest tro trudne, czasami wolimy przemilczeć pewne sprawy, choćby po to, aby nie sprawić komuś przykrości bądź na siłę nie udowadniać swojej racji, 'skoro i tak nikt nam nie uwierzy'...
Czasami jest to też swego rodzaju 'mechanizm obronny'. Możesz to zaobserwować u facetów
Większość z nich nie powie Ci do końca co myśli, czuje. Zostawią to dla siebie a powiedzą to, co uważają za stosowne po to, by albo uniknąć pytań..'a dlaczego tak uważasz-wytłumacz to' - bo tego nie lubią albo dla świętego spokoju.
Celia zwróć uwagę na to,napisał? Galicjanin nie przy wszystkich zachowujesz się jednakwo, bo jakby to wyglądało, gdybyś np i ze swoim dzieckiem i koleżanką rozmawiała tak samo. Dziecku czasami nawet wbrew własnemu przekonaniu wpajasz 'dobre rzeczy' a koleżance powiesz wprost co myślisz.. i chyba o to chodzi
'Maska' jest nieodłączną częścią naszego życia i dopóki, nie staje się ona naszą 'bronią' wszytsko jest w porządku.. ![]()
Pozdrawiam
Są różne powody. Zazwyczaj np jesteśmy milsi dla osób, na kontakcie z którymi nam zależy. A jak wiadomo na jednej znajomości zależy nam bardziej, na innych mniej.
Albo dlatego, że przy przyjaciołach zachowujemy sie bardziej naturalnie bo oni akceptują nas takimi, jakimi jesteśmy. Zaś przy luźniejszych znajomych bądź obcych ludzi czesto musimy sie chamować bo nie chcemy wyjść na dziwnych, bądź głupich, gdy mamy jakieś tam swoje odpały
Bo tak jest łatwiej..... Staram się być zawsze sobą bez względu na otoczenie,ale nie zawsze to wychodzi;p
jamajka113, co ma znaczyć ten znak zapytania? Jestem chłopakiem.
Ostatnio coraz bardziej wyzbywam się tych zahamowań i przestaje mnie obchodzić, co ludzie* pomyślą, a jedynie robię na co mam ochotę. Staję się sobą. A najdziwniejsze jest to, że zaczynam najbardziej udawać przy rodzinie. ![]()
* przyjaciele, przypadkowi przechodnie, osoby spotykane na co dzień
Uważam, że w każdej sytuacji, przy każdej osobie po jakimś czasie jesteśmy sobą. Na początku nie chcemy się od razu "odkrywać", bo boimy się że ktoś trafi w nasze słabe punkty w razie nieporozumienia czy niedogadania się. Nie wiem, to tylko moja teoria- ale nie wyobrażam sobie zakładać maskę na stałe w jakiejś grupie...
Być może przy każdym jesteśmy trochę inni, ale wydaje mi się, że tu nie chodzi o maskę- a raczej o inne podejście do samego siebie i wyodrębnienie pewnych cech i przytemperowanie innych.
Wydaje mi się, że jeśli ktoś jest z natury dobrym człowiekiem, to nie będzie przeobrażał się w złego potwora, bo wymaga tego sytuacja lub grupa
mozna powiedziec,ze ja nigdy nie jestem soba,tzn nosze taka maske,ze tak naprawde wlasna matka nie zna mnie dobrze.Naprawde.Nie mam znajomych za wiele,bo mam straszny dystans do ludzi,przyjaciol tez nie,bo nie potrafie w pelni zaufac.
W rodzinie jestem czarna owca,pyskata,wygadana,cwaniara taka.A tak naprawde jestem slaba psychicznie,strasznie wrazliwa.Ludzie mnie nie lubia,bo jestem dla nich niemila.Otworzylam sie naprawde przed swoim partnerem.On mnie rozgryzl.
I powiem Wam,ze mimo tego,ze ludzie przypinaja mi latke pyskatej cwaniary,to ja nie zdejme maski.
Tak jest latwiej.
Jak ludzie wiedza,ze ktos jest slaby,wrazliwy,placzliwy,to beda go gnebic,ponizac itd(w podstawowce dreczyly mnie kolezanki).I od tamtej pory zawsze pokazuje,ze jestem pewna siebie,ze nigdy nie placze itd.Tak jest latwiej.,...dlatego nosze maske i nie uwazam,abym kogos oszukiwala,czy byla fakszywa.JEzeli ktos chce,bardzo sie postara,to w koncu pozna moja twarz.Narazie udalo sie to tylko JEMU no i w sumie na forum staram sie byc soba.
jak dla mnie wciąż otwarte i bez odpowiedzi pozostaje pytanie "czy życie to jest tylko kolorowa maskarada". Być sobą hmm trudne zadanie, być asertywnym jeszcze trudniejsze ![]()
na to pytanie moge odpowiedziec wylacznie co do swojej osoby
kiedys zakladalam rozne maski bardzo czesto poniewaz balam sie co ludzie powiedza i okropnie balam sie odpowiedzialnosci za swoje postepowanie
na dzien dzisiejszy jeszcze zdarza mi sie przybrac jedna z masek ale robie to bbaarrddzzoo rzadko staram sie stawiac czolo zyciu i bledom ktore jeszcze zdarza mi sie popelniac a przede wszystkim po nosze konsekwencje swoich bledow wiec swoje maski odkladam juz do lamusa a co najwazniejsze nie boje sie juz zdania na moj temat wypowiedzianych przez inne osoby:)
Też się zaczęłam nad tym zastanawiać zwłaszcza po książce, którą ostatnio przeczytałam "Okruchy codzienności" Elisabeth Strout. Tekst jest między innymi o kobiecie która zakładając maski wydaje się na pierwszy rzut okaz bardzo niemiła i apodyktyczna. Potem się okazuje, że to tylko pozory. Czemu więc to robiła? Bo bała się odkryć przed innymi, wolała udawać kogoś kim nie jest. Generalnie chyba nie da się uciec przed maskami, przed upupianiem, ale najważniejsze jest, zeby dobrze czuć się w swojej skórze i wiedzieć kim się tak naprawdę jest i mieć bliskich, którzy znają Cię od podszewki.
Maski...myślę, że ten mechanizm ukrywania pewnych aspektów osobowości można podzielić na "świadomą część" i tą " nieświadomą"...osobiście mam tak, że jestem osobą otwartą, uśmiechniętą...jak mam duży problem, przeżywam nawet traumę to wśród obcych każdy, by pomyślał, że mam dobry humor, wszystko jest w porządku...działa to u mnie podświadomie...jeżeli się otwieram naprawdę to przy bliskich mi osobach... jak ktoś mnie dłużej zna, to wtedy czasami mi mówi..." Nigdy nie wiem jakie emocje przeżywasz, otwierasz się czasami...ale zazwyczaj dystansujesz się kiedy coś przykrego opowiadasz.." ....Teraz nastał taki moment w moim życiu, że każdy widzi moje reakcje, bo nie mogę ich zablokować...i większość się dziwi.. ( ty zawsze jesteś silna, zawsze optymistyczna, zawsze pomagasz, doradzasz...a sama sobie nie potrafisz...jesteś teraz tak naiwna i bezradna, że czuje jakbym Cię nie znała)....i czują się zagubieni...nie wiedzą, co powiedzieć, jak pomagać..jedna już zrezygnowała..wyczerpała arsenał napisała, że jestem po prostu naiwna..teraz napisałam jej, że sobie sama pocierpię..i ta cała sytuacja udowadnia mi, że do pewnego stopnia człowiek musi dozować otwieranie się...
Chetnie wkladamy maski na rozne okazje .Maski nas otulaja szczelnie przed ciekawskimi. Maski dodaja nam pewnosci , pozwalaja chronic nasza prywatnosc. Pozwalaja nam byc INNYMI w oczach towarzystwa. Tak naprawde dzieki MASCE dowartosciowujemy siebie.Jednoczesnie MASKI tworza ideal ktory jest nam potrzebny do realizacji NASZYCH PLANOW . Kochamy nasze maski i napewno nie potrafilibysmy bez nich zyc.A juz napewno trudno byloby istniec wsrod towarzystwa nie UDAJAC kogos kim tak naprawde NIE JESTESMY.
Kim jestem kiedy zdejmę maskę?
Będę kochać tych co zrobili mi krzywde i pójde z nimi na piwo ,pośmiejemy się
Zdejmę bluzkę i będę tańczyć
Będę krzyczeć pośród drzew i wykrzyczę co we mnie tkwi ... o tak
a tak,jestem cicha i spokojna,marzę tylko czasem...
Zeby tak inni zdjeli maski też
nosimy maski bo boimy sie oceny innych.. zupelnie niepotrzebnie ale czlowiek jakos tak jest skonstruowany ze przejmuje sie opiniami innych na swoj temat..
staram sie to zmieniac w sobie i pracuje nad tym od pewnego czasu.
jest to bardzo trudne ..
chodzi tu o ochrone samego siebie..aby nikt nie mogl nas zranic, ale tez co za tym idzie.. poznac, a tak cudownie przeciez jest kiedy ktos pozna nas tych prawdziwych i zaakceptuje polubi... dlatego warto "pokazywac" SIEBIE.
Bo tego wymaga otoczenie, sytuacja. Jak powiesz do kogoś z rodziny (mamy) jak do przyjaciela "cześć", to zostanie to uznane za niestosowne. Tak samo nie możesz się zalecać do wszystkich napotkanych osób jak do ukochanego/ukochanej. Człowiek klasyfikuje społeczeństwo* i dostosowuje zachowanie do tych klas.
Do tego dochodzi swoboda. Wśród jednych czujesz się swobodniej, a wśród innych mniej.
Jednym chcesz zaimponować, zależy Ci na czymś w danym otoczeniu, a w innym nie.*Klasy: rodzic, rodzeństwo, znajomy, kolega, koleżanka, przyjaciel, obiekt miłości, etc.
To wszystko prawda, to jest naturalne i nieodłączne. Zwykle w zależności od relacji z daną osobą jesteśmy mniej lub bardziej otwarci w efekcie inaczej się zachowujemy.
Wydaję mi się jednak, że autorce chodziło o coś innego. Więc w trochę innym kontekście ludzie zakładają maski bo się boją, są niepewni, nieufni co do ludzi/sytuacji/czegoś nieznanego, czasem też niepewni własnego ja, więc to taka ochrona przed czymś co mogłoby nas w jakiś sposób zranić/uderzyć. W dzisiejszym świecie często zakładamy maski, nie chcemy okazywać słabości musimy być zawsze silni i gotowi, czasem jednak to wszystko może okazać się złudne i może nieźle namieszać.
Warto być sobą, ale jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy poza tym mimo wszystko lubimy być oceniani przez społeczeństwo pozytywnie.
Nie rozumiem zachowania się mojej rodziny przy stole. Często bywam na uroczystościach u mojego syna , synowej i wnuków. Po postawieniu na stół strawy czy ciasta wypijając kawę , zaczynają odchodzić od stołu goście i tworzą grupki dyskusyjne. Ja czyli teściowa często zostaję sama przy stole, nie wiem jak mam się zachować. Za każdym razem powtarzam sobie że więcej tam nie pojadę. Jednak gdy nadchodzi kolejny dzień uroczystości nie chcę ich zawieść.
Czy może ktoś mi doradzi jak w takiej sytuacji się zachować? Nie urażając dumy syna i synowej.
Pozdrawiam.Ema
Nosimy Maski bo wymaga tego nie tyle same otoczenie ale ogólnie system. Jesteś inny nie pasujesz do delikatnie mówiąc wynoś się. Takie podejście jest w naszym państwie i nie tylko normą.
Nie rozumiem zachowania się mojej rodziny przy stole. Często bywam na uroczystościach u mojego syna , synowej i wnuków. Po postawieniu na stół strawy czy ciasta wypijając kawę , zaczynają odchodzić od stołu goście i tworzą grupki dyskusyjne. Ja czyli teściowa często zostaję sama przy stole, nie wiem jak mam się zachować. Za każdym razem powtarzam sobie że więcej tam nie pojadę. Jednak gdy nadchodzi kolejny dzień uroczystości nie chcę ich zawieść.
Czy może ktoś mi doradzi jak w takiej sytuacji się zachować? Nie urażając dumy syna i synowej.
Pozdrawiam.Ema
Szczerość wymaga odwagi, bo można dowiedziedzieć się czegoś co się nam nie spodoba- możesz zadać pytanie im dlaczego nie zauważają ciebie.
I też może zadaj sobie sama pytanie dlaczego uważasz, że syn i synowa "powinni" zajmować sie tobą/ rozmawiac z tobą/, i nie chodzi tu wcale o ich kulturę.
Jeżeli nie masz odwagi porozmawiać z nimi o tym, to przy nastepnej wizycie u nich może zabierz ze sobą książkę do poczytania w chwili, gdy ciebie zostawią, możesz też sama dołączyć do dyskusji bez specjalnego zaproszenia lub skróć swoja wizytę u nich jeśli czujesz sie niekomfortowo. To ty sama decydujesz o sobie. Natomiast możliwe jest, że synowa/syn unikają twojego towarzystwa z jakiś powodów? Nie pytając wprost nie dowiesz się o co chodzi, a nawet gdy zapytasz ich to nie masz gwarancji że odpowiedź będzie szczera, mogą dyplomatycznie ominąć powody ich izolowania ciebie. Może tez tak być że obiektywnie obserwując sytuację tylko ty masz sama z tym problem (niskie poczucie własnej wartości).
Dodam jeszcze ze szczerosc,a chamstwo to dwie rozne rzeczy,albo gdy wytykamy komus cos,a sami nie jestesmy idealni,perfekcyjni,to jest zabawne ![]()
Mam wrazenie ze sztuczny sposob bycia,bronia usprawiedliwiaja osoby,ktore na codzien wlasnie takie sa "sztuczne w sposobie bycia".
24 2016-08-07 21:59:54 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-07 22:02:19)
Żeby byl zysk musi byc strata ![]()
Jak bardzo niedoceniamy własną niezależność, uczciwość, indywidualność
Żeby sie sprzedać za i tak nierealny obraz siebie, i probe dopasowania do np grupy ludzi
Ludzie grają w gry, do tego sa potrzebne maski, aktorstwo nic więcej ![]()
Wszyscy jestesmy aktorami we wlasnym teatrzyku ![]()
Ktos tam pisał że Ok do momentu jak nie uzywamy do walki, masek
Każde zalozenie maski to walka o coś ![]()
Według mnie naszym wyobrazeniem, mylnym odczuciem, wymogiem wlasnie walki dzis, jest chory przymus zakladania tego dziadostwa
25 2016-08-07 22:19:38 Ostatnio edytowany przez Madame.Mm (2016-08-07 22:21:50)
"Największy teatr świata"(spiewa E.Geppert)autorstwa Magdy Czapińskej
Siedzę na twardym krześle
W największym świata teatrze
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę
Przede mną mroczna scena
Nade mną wielka kurtyna
A przedstawienie zaraz się zacznie
Codziennie się zaczyna
Tragiczni komedianci
Od tylu lat ci sami
Niepowtarzalne stworzą kreacje
Zamieniając się znowu rolami
Ten, który dziś gra króla
Do wczoraj nosił halabardę
A jutro będzie tylko błaznem
Prawa tej sceny są twarde
Premiera za premierą
Pomysłów nie zabraknie
Publiczność zna ich wszystkie sztuczki
A jednak cudów łaknie
Po każdej plajcie antrakt
A po nim znów premiera
I jeszcze większa plajta
A teatr nie umiera
Siedzę na twardym krześle
w największym świata teatrze
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę
A obok mnie w milczącym tłumie
w cieniu tej wielkiej sceny
Artyści cisi i prawdziwi
Artyści niespełnieni
Nie zagram w tym teatrze
Nie przyjmę żadnej roli.
A serce, a co z sercem
A niech tam sobie boli
I każdy nowy sezon
Niech będzie jak pokuta
Stąd przecież wyjść nie można
Więc siedzę jak przykuta
Do tego właśnie miejsca
W największym świata teatrze.
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę
Pode mną smutna ziemia
Nade mną nieba kurtyna
Więc czekam aż Reżyser Niebieski
Ogłosi wielki finał.
Nie wierzę, ale patrzę.
Pierwsze z brzegu np Perfect
"Po co się spieszysz, po co się spieszysz
Przecież do końca życia mamy na to czas! ![]()
Aby być sobą
Aby być sobą jeszcze
Aby być sobą
Aby być sobą wreszcie
Chciałbym być sobą
Chciałbym być sobą wreszcie
Chciałbym być sobą
Chciałbym być sobą jeszcze"
![]()
Jesteśmy swoimi maskami, pod nimi niczego nie ma. Jesteśmy zestawem swoich podobizn. Czego od nas chcesz? Jeżeli je zdejmiemy, to pozostanie okrutna otchłań.
Dlaczego ludzie noszą maski? podejrzewam, że aby ukryć prawdziwe swoje oblicze? a tak na poważnie - wszystko zależy w jakim miejscu w danym momencie przebywamy,bo nie w każdym zachowujemy się tak samo. Czasami ludzie uśmiechają się bezwiednie,a myślą całkiem o czym innym i na pytanie do czego się uśmiecha nie umie dać jednoznacznej odpowiedzi. Człowiek w sumie ma pełno takich "masek" w pracy ,na ulicy, u znajomych,w kościele,w domu - co jedna to inna,czasami lepsza,czasami gorsza - ale tak już jest i zapewne tak już zawsze będzie. ![]()
Ludzie nosza maski bo swiecic gola twarza jest niekulturalnie.
ze strachu?
31 2016-08-09 18:49:41 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-08-09 18:51:50)
ze strachu?
W sumie... no moze, bo nagi, nieopakowany fakt jest przeciez przerazajacy.
A czy kultura ze strachu powstala?
Gombro i Szekspir pewnie by cos skrobneli na temat, ale czy ladnie to tak przerywac wieczna labe? Czy to wypada?
adiaphora napisał/a:ze strachu?
W sumie... no moze, bo nagi, nieopakowany fakt jest przeciez przerazajacy.
A czy kultura ze strachu powstala?
Gombro i Szekspir pewnie by cos skrobneli na temat, ale czy ladnie to tak przerywac wieczna labe? Czy to wypada?
nie, człowiek nagi (bez maski) nie jest przerażajacy, tylko przerażony, bo bezbronny.
A czemu niby czlowiek boi sie Twoim zdaniem uderzenia w to niezasloniete bardziej?
Mi sie wydaje ze zbytni naturalizm ze sie tak wyraze
, nie jest zbyt przyzwoity. Wyobrazcie sobie ze nagle wszyscy na golasa zaczeli by latac, i swiecic tylkami jak jakies pawiany.
"Swiat jest teatrem, aktorami ludzie(...)" - LUDZIE ![]()
A czemu niby czlowiek boi sie Twoim zdaniem uderzenia w to niezasloniete bardziej?
Mi sie wydaje ze zbytni naturalizm ze sie tak wyraze
, nie jest zbyt przyzwoity. Wyobrazcie sobie ze nagle wszyscy na golasa zaczeli by latac, i swiecic tylkami jak jakies pawiany.
"Swiat jest teatrem, aktorami ludzie(...)" - LUDZIE
a propos naturalizmu, wchodzimy chyba na grunt, ktory wzbudza w Tobie dreszcz obrzydzenia, bo pamietam Twoje watki w temacie, wiec nie dziwi mnie Twoje podejscie :-)
Wyobrazam sobie. Skory wszyscy by latali z golymi tylkami to bylaby to najbardziej naturalna rzecz pod sloncem. Dzisiaj, w niektorych kulturach prawie tak lataja i nikogo to nie dziwi ani nie zastanawia. Wstyd jest pojeciem nabytym, narzuconym przez kulture, srodowisko, w jakim zyjesz. Zauwaz, ze male dzieci nie maja poczucia wstydu, moga latac radosnie z golym tylkiem jak pawiany bo czemu nie? To dorosli ucza je co wypada a co nie...
Ale wracajac do tematu masek. To jest innego rodzaju nagosc. Emocjonalna. Czasem bywa wiekszym problemem niz fizyczna. Dla wielu latwiej obnazyc cialo, niz swoja dusze. Lek przed odrzuceniem, kompleksy, brak zrozumienia, akceptacji, poczucie osamotnienia... Po prostu bardziej boli, gdy ktos uderzy w Twoj czuly punkt. Slowa czasem maja wieksza moc razenia niz kij.
Jestes na tym forum nie od dzisiaj, czytalas mnostwo historii, wiec wiesz, co ludzi bardziej dotyka i boli. Lepiej byloby czasem dostac bolesnie po ryju, otrzepac sie i isc dalej, niz cierpiec psychicznie, bo to zzera od srodka czlowieka.
35 2016-08-10 13:03:12 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-10 13:04:05)
nie, człowiek nagi (bez maski) nie jest przerażajacy, tylko przerażony, bo bezbronny.
jak nie mam czego ukrywać -> nie mam się o co obawiać -> nie potrzebuję narzędzi do obrony -> czuję siebie
adiaphora napisał/a:nie, człowiek nagi (bez maski) nie jest przerażajacy, tylko przerażony, bo bezbronny.
jak nie mam czego ukrywać -> nie mam się o co obawiać -> nie potrzebuję narzędzi do obrony -> czuję siebie
gratulejszyn, Amethis, ale pytanie było dlaczego ludzie zakładają maski a nie dlaczego nie zakładają ![]()
37 2016-08-10 16:54:18 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-10 19:14:28)
Amethis napisał/a:adiaphora napisał/a:nie, człowiek nagi (bez maski) nie jest przerażajacy, tylko przerażony, bo bezbronny.
jak nie mam czego ukrywać -> nie mam się o co obawiać -> nie potrzebuję narzędzi do obrony -> czuję siebie
gratulejszyn, Amethis, ale pytanie było dlaczego ludzie zakładają maski a nie dlaczego nie zakładają
Jeśli by juz w upierdliwość sie zanurzyć bez trzymanki ![]()
tytułem postu i zarazem pytaniem jest ![]()
"Dlaczego ludzie noszą maski" ![]()
Zakladanie a noszenie to wiesz, mozna założyć sukienke w przymierzalni albo jakies inne fikusne coś przygladnac się, i zmienić, w tym przypadku odebralbym zakladanie maski akurat tak
poprobowac w czym mi lepiej
Noszenie to juz czynność dla mnie, trochu i czasowo inny interwał, i powazniejsza charówka, kwestia wagi tej maski tez sgorawa ważna
Pytanie jest lipne, a co
Każdy potencjalny noszący moze miec swoj prywatny blizej nie zindetyfikowany cel w "noszeniu"
"Ziemia szpital psychiatryczny" nie ktorzy probuja sie leczyć, pewnie noszenie ich męczy; )
Chyba że to noszenie zostalo nam z czasów "plemion wedrownych" i taki koczownicze zalecialosci, raz tu raz tam, i nosimy co sie da ze sobą ![]()
U mnie wyobraźnia naprawdę rozległa jest ![]()
Atak całkiem poważnie ostatnimi czasy, moje maski służyły glownie do wyzysku ludzi,wczesniej do jakich tam emocjonalno-rozwojowych spraw jako dziecko w procesie dorastania, ostatnio glownie jako manipulator, klamca :-) poklosie uzależnienia
Pocieszam sie jedynie tym, że ogladalem jakies wyniki badań nad osobami ktore kłamią, manipuluja, i stwierdzono naukowo zetakie osoby, maja zwiekszona aktywnosc czegos tam, w zwiazku z czym maja 10 procent szybszy o lepszy "procesor", sądzę że to prosta sprawa tak naprawdę, w mysl powiedzenia "nie używane miesnie zanikają
Teraz pytanie/niespodzianka do Ciebie, procesor normalny, czy podkrecony o 10 procent ? ![]()
Pisane na telefonie, takze sory za literówki,pasuje slownik wyczyscic w telefonie ![]()
Dla mnie bycie sobą polega na byciu cały czas na totalnym luzie. I nie chodzi mi tutaj o chodzenie cały czas przymulonym. Tylko o tym luzie jaki odczuwam gdy jestem juz w domu, mam wolne, nie musze się już niczym martwić i moge robić to co lubie.
Rozśmiesza mnie tylko to co naprawdę mnie rozśmiesza. Każda wiadomość jaka dostanę na telefon, na spokojnie przemyśle.. Skupiam sie na tym co robię.
Jeżeli tak nie jest na codzień to znaczy, ze sa jakieś problemy, które wywołują te wszystkie emocje przez które tracę moj totalny luz. Jak sobie uświadomie te problemy i to skąd sie biorą, i dlaczego wywołują we mnie te emocje to wtedy moj luz powraca. Myśląc w ten sposób zauważyłem Maski i jeszcze pare innych rzeczy.
Pamiętacie jak byliście jeszcze mali? Pamiętacie wasz sposób myślenia?
Jeszcze niczego nie znaliście na temat dorosłego zachowania. Z przyjaciółmi byliście na totalnym luzie i dobrze sie bawiliście. Byliście po prostu sobą. Na większość wiadomosci wybuchaliscie radością, złością albo fochem
.
Noo.... a potem zaczęliśmy dorastać. Byli straszacy, którzy mieli różne grupki a w nich różne zachowania przy których nie mogliśmy byc totalnie sobą bo by sie z nas śmiali. Wiec musieliśmy przybrać różne maski, które pozwalają sie dopasować w dane otoczenie i moglibyśmy miec znajomych. Bo przeciez w tych czasach głupio byc nielubianym przez kogoś.
No i po latach człowiek przyzwyczaja sie do tego zachowania. Tym bardziej ze wszyscy tak robią. Żarty na chamski albo głupi temat i sztuczne śmiechy... No wiec dostosowujemy sie i nasza mentalność zapomina o naszym totalnym luzie na codzień.
No wiec wydaje mi się, ze ludzie noszą te maski i męczą się sami ze sobą w różnych otoczeniach tylko po to żeby być lubianymi o/