Teoretycznie każdy zawód/studia/pracę wybiera sam - w końcu te decyzje podejmowane są przez dorosłych ludzi. Czy jednak od takiego 19-latka zawsze można oczekiwać, że będzie na tyle pewny swoich wyborów, że zignoruje zdanie rodziców i pójdzie swoją własną drogą?
- Nie wyjedziesz na studia, musisz pomagać w rodzinnej firmie!
- Ty, taki zdolny, chcesz do pracy na budowie? Ani mi się waż! Masz pracować w biurze!
- Chcesz malować? Nie bądź śmieszna! Teraz tylko ścisłowcy coś zarabiają!
- Dziewczyna kierowcą autobusu? No proszę Cię... Musisz mieć kobiecy zawód!
Każdy chyba zna historie, w których rodzice wymusili/wyprosili/wymarudzili (lub przynajmniej próbowali) zmianę planów zawodowych na dziecku. Zresztą nie tylko rodzice - jak szłam do szkoły aktorskiej, lamentowała... ciotka, która chciała zrobić ze mnie lekarza lub prawnika. Tak czy siak, nie każdy ma tyle... pewności siebie (?), żeby przeciwstawić się rodzicom i wtedy kończy się często straconymi latami lub frustracją w życiu zawodowym. Z drugiej strony znam rodziców, którzy obrazili się śmiertelnie, kiedy dziecko właśnie wypięło się na rodzinną firmę i zajęło się własnymi planami zawodowymi. I tak źle, i tak niedobrze.
Oczywiście każde dziecko oczekiwałoby wsparcia od rodziców - co jednak powinno zrobić, jak walczyć np. z szantażem rodziców?
A co powinni (i czy w ogóle powinni) zrobić rodzice, jeśli nie chcą wybierać dziecku zawodu, ale wiedzą, że akurat w tym jednym wybranym dziecko się nie sprawdzi (zamierza zostać śpiewakiem, a słoń nadepnął mu na ucho)? Mają milczeć, żeby nie być posądzonymi o kształtowanie kariery dziecka i pozwolić mu na błędy, czy jednak sugerować, namawiać, a jak nie przyniesie skutku - zabronić?
A może ktoś z Was jest takim zabraniającym rodzicem lub takich rodziców miał?