hej jesteśmy razem z moim narzeczonym prawie 3 lata. Jego rodzice od pamiętnych czasów we wszystko się wtrącali. Od pierwszej wizyty widziałam że mnie nie lubią i pewnie już i tak nie zaakceptują bo to są ludzie, którzy wszystkich traktują "z góry". Cokolwiek bym nie zrobiła to zawsze byłam ta zła. wszystkoch przeze mnie itp. Raz nawet mi zakazali przyjeżdzać do siebie do domu bo poowiedziałam jego mamie żeby zaczeła mnie normalnie traktować bo źle się czuję taka lekceważona. To od razu obraza na całego. Ona wychowała swoijego synka tylko dla siebie, dzwonia do siebie po 3 razy na dzień.
My z narzeczonym kłócimy się, ale zaraz się godzimy i wszystko jest ok. Niestety problem leży w tym, że ostatnio jak się pokłóciliśmy to zabrałąm z mieszkania w którym mieszkamy część swoich rzeczy, na drugi dzień już było między nami dobrze, dzwoniliśmy że to były emocje i ze nie potrafimy ze sobą żyć. Niestety mój narzeczony o wszystkim powiedział rodzicom i ze chcemy byc razem ze juz dalej mieszkamy razem ze to byly emocje niekontrolowane, a oni oczywiscie ze jestem głupia beznadziejna i mam nie przyjezdzac do nich a on ma ze mna zerwac. On nie chce bo mnie kocha i mu zależy. Co o tym sądzicie??
Podobne tematy
Sądzimy, że Twój narzeczony nie odciął pępowiny i jest maminsynkiem, a co za tym idzie nie postawi się do końca, nie obroni Cię i nie ustawi rodziców, więc na Twoim miejscu zostawiłabym ten cały majdan i znalazła kogoś bardziej ogarniętego i nie uwiązanego do mamusi.
Na pierwszym miejscu nadal u niego jest jego matka, a powinnaś byc Ty...
A o co sie klocicie? Przez to ze on gada ze swoja mama i ona ciebie obraza w tych rozmowach a tobie jest przez to przykro bo facet nie potrafi cie obronic przed swoimi rodzicami? Niestety takie klotnie bywaja ale narzeczony nie powinien o waszych problemach mowic rodzicom bo daje im kolejny powod do jechania po tobie. A jak rozmawia z nimi to niech zaczyna rozmowe slowami ze jesli znowu chca zle o tobie mowic to on sie rozlacza. I niech do nich tez nie jezdzi bez ciebie. Jesli nie zaakceptuja ciebie to niech pogodza sie z tym ze synek bedzie ograniczal im kontakt ze soba. Ale chyba twoj chlopak nie chce i nie zrobi tego...
No właśnie mój narzeczony ma "tylko ich" bo z całą rodziną jego mamusia ich pokłóciła. wiem, że nie odciął pępowiny i trzyma sie rodziców, ale umie powiedzieć swoje zdanie i mimo, iż oni po mnie jadą on mówi im że jesteśmy razem. Nie zależy mi osobiście na kontakcie z jego rodzicami, nic od nich nie potrzebuje, jednak nie powiem że chciałabym mieć ze wszystkimi dobre relacje, bo to jest bardzo ważne. Niestety z nimi sie nie da. Cokolwiek bym nie zrobiła oni i tak mnie nienawidzą. To już od pierwszej wizyty u nich w domu tak jest.
Moim zdaniem nie ma sensu abyś przejmowała się przyszłymi teściami. To z ich synem a nie z nimi układasz sobie życie i będziesz żyć. Zawsze tak jest , że komuś się coś nie podoba, ktoś ma swoje 2 słowa do dodania. Ale nie warto się denerwować i brać do siebie. Porozmawiaj z narzeczonym, powiedz, że nie życzysz sobie negatywnych opinii na swój temat ze str teściów, niech porozmawia z nimi i uświadomi im , że jesteś kobietą jego życia i bez względu na wszystko a nawet na ich zdanie nie rozejdziecie się.
Miałam bardzo podobną sytuację, matka mojego byłego narzeczonego wręcz nienawidziła mnie i zrobiłaby wszystko żeby nasz związek rozpadł się i żeby mieć syna tylko i wyłącznie dla siebie bo jak twierdziła ja nie byłam dla niego odpowiednią dziewczyną, dlatego że miałam swoje zdanie, które głośno wyrażałam... Nawet rozmowy z moim byłym na ten temat nie pomagały bo On był tak zaślepiony swoją matką że on uważał że to co ona robi, że wtrąca się w nasze życie że to nic złego bo to jest matka i ona się martwi , a nie raz żeby nas skłócić to potrafiła zrobić z siebie wariatkę żeby tylko jej syn odwrócił ode mnie uwagę i skupił się na niej... i tak też swoim zachowaniem rozwaliła nasz związek bo ja dłużej takiej sytuacji nie potrafiłam wytrzymać bo ciągle uprzykrzała mnie życie swoim zachowaniem.
Mam nadzieję, że u Was się to tak nie zakończy dlatego najlepiej ogranicz kontakty do minimum z nimi, pogadaj z narzeczonym i powiedz mu otwarcie że boli Cię to jak traktują Cię jego rodzice.
Jest gorzej niz myslalam. Moi rodzice tez juz nie chce zeby on do nas do donu rodsinnego przyjezdzal. Teraz wszystko sie popieprzylo. Moj tata zazal pic, caly zas ma z mama do mnie pretensje dlaczego ja nie zostawie mojego faceta i co mnie przy nim tak wielce trzyma. Tydzien temu rzezywiscie jak moj narzeczony u nas byl to lezal caly weekend na kanapie w salonie i ogladal tv. Rozumiem ze moi rodzice mogli niezbyt czuc sie swobodnie w tej sytuacji. Dzisiaj moj tata obrazal mnie i jego ze jest k**tasem i w ogole mnie nie szanujr bo nic nie robi zeby zyc normalnie a wciaz tylko jego matka kreci i mnie nie chce widziec w domu rodzinnym bo mi zakazala. Juz drugi raz. Ja jej nic nie zrobilam. Nie wiem co teraz bedzie jestem zalamana
Zastanów się, czy dasz radę żyć w takim związku. Ja też mam męża maminsynka, 4 lata zajęło mi "naprawianie tego". Święta, urodziny, imieniny, rocznica ślubu to zawsze był koszmar. Jeżeli zdecydujesz się być z nim, a on nie postawi matce ultimatum, wylejesz wiele łez. Czy na pewno warto?
A jak to wygladalo u Ciebie? Jak spedzaliscie wtedy swieta? Moj narzeczony byl teraz na weekend u swoich rodzicow i po poerocie od nich powiedzial mi ze oni nie chca nadal mnie widziec i zdania tak latwo nie zmienia i jak on wyobraza sobie dalej zycie ze mna. I oczywiscie jego rodzice dziwia sie ze "tak szybko " dal mi szanse powrotu i ze zaraz na drugi dzien odkad sie wyprpwadzilam czesciowo sie pogodzilismy. I dziwis mu sie. Oczywiscie moj narzeczony ma to gdzies i nie przejmuje sie tym za bardzo tak samo jak tym ze teraz moi rodzice tez nie chca go widywac u mnie w domu. Nie wiem co teraz. Jego rodzice tak mnie nienawidza od samego poczatku. Ja juz nie wytrzymuje nerwowo czasami
Postaw mu ultimatum wcześniej, bo później będziesz żałował ![]()
12 2014-09-01 21:51:02 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-09-01 21:57:13)
A jak to wygladalo u Ciebie? Jak spedzaliscie wtedy swieta? Moj narzeczony byl teraz na weekend u swoich rodzicow i po poerocie od nich powiedzial mi ze oni nie chca nadal mnie widziec i zdania tak latwo nie zmienia i jak on wyobraza sobie dalej zycie ze mna. I oczywiscie jego rodzice dziwia sie ze "tak szybko " dal mi szanse powrotu i ze zaraz na drugi dzien odkad sie wyprpwadzilam czesciowo sie pogodzilismy. I dziwis mu sie. Oczywiscie moj narzeczony ma to gdzies i nie przejmuje sie tym za bardzo tak samo jak tym ze teraz moi rodzice tez nie chca go widywac u mnie w domu. Nie wiem co teraz. Jego rodzice tak mnie nienawidza od samego poczatku. Ja juz nie wytrzymuje nerwowo czasami
U nas mój mąż chodzi w święta sam do swojej matki, a potem siedzimy z moją rodziną. Była to sytuacja bardzo dla mnie nieprzyjemna. Podczas ostatnich świąt mąż powiedział matce, że więcej do niej sam w święta nie pójdzie.( po mojej kolejnej awanturze i zagrożeniu rozwodem) Będzie chodził dzień przed. Bo święta ma spędzać ze mną. Problem jest z dziećmi. Patrzą na to wszystko i taki model rodziny zapewne powielą, a tego nie chcę. Ale cóż, ja już próbowałam wszystkiego. Najgorzej jest wytłumaczyć dzieciom, czemu babcia nie przyszła na tort urodzinowy wnuczki. Wiele łez wylałam i ciebie też to czeka, jeśli będziecie razem. Na szczęście po 4 latach mój mąż zupełnie się zmienił i teraz to mamusia wydzwania do niego zapłakana. Z ciągłych wizyt u mamusi zrobiła się jedna na 2-3 miesiące. W końcu, po długich 4 latach czuję, że to ja jestem ta ważniejsza.
Najszybsza odpowiedz jaka mi wpadła do głowy:Bierzcie slub- wynajmijcie mieszkanie po za obojga rodzicami i zyjcie ze sobą- pępowina zostanie przerwana a Wy będziecie szczęśliwi tylko ze sobą.
Postaw mu ultimatum wcześniej, bo później będziesz żałował
ultimatum nie działa zazwyczaj dobrze-wiem to po sobie:]
On jest chyba trochę synkiem mamusi. Trudno to będzie zmienić ale może się uda. Choc to jest trochę walka z wiatrakami. Typ synka czy córeczki mamusi to jest zwykle trudny człowiek do życia w jakimkolwiek związku. Nie tylko w małżeństwie ale nawet jako kolega czy przyjaciel. Poza tym to teściami się nie przejmuj kompletnie. Mój teść mnie nie akceptuje (nie rozmawia ze mną, nie wchodzi w żadne relacje. Jak ich z żona odwiedzamy to siedzi i grzebie przy samochodzie, nawet się ze mną nie wita. Czasami z wielką łaską powie "dzień dobry"). Mimo to żyję z jego córką i jest nam obojgu dobrze mimo to. W końcu nie mieszkamy z nim pod jednym dachem. Więc głowa do góry i myśl o swoim związku a nie o teściach czy rodzicach. Masz bardzo trudną sytuację i wiele do przemyślenia
Zaborczy teściowie potrafią zamienić życie w koszmar.. Nie da się od nich odciąć zupełnie, a wiele związków rozpada się z tego powodu. Wchodząc w relację z człowiekiem, który nie jest w pełni samodzielny i nie potrafi odciąć się psychicznie od rodziców należy brać to pod uwagę.
Samanta26 napisałaś, że czasami nie wytrzymujesz nerwowo. Doskonale Cię rozumiem.. Jeśli jesteś szczęśliwa ze swoim narzeczonym i jesteś pewna, że jest Wam dobrze ze sobą, to szkoda by było, żeby związek się rozpadł z powodu teściów. Ważna jest tutaj postawa narzeczonego. Piszesz, że umie powiedzieć swoje zdanie. Niech to będzie pierwszy krok. Wzmagaj w nim poczucie wartości, mów mu, że jest samodzielny, że sobie ze wszystkim radzi, że czujesz się przy nim bezpiecznie ( oczywiście jeżeli jest to prawdą, nie masz go okłamywać ). Po prostu chwal go za każdy dobry krok. Kiedy poczuje się pewniej, postarajcie się wyznaczyć teściom nieprzekraczalne granice. To jest jego rola, Ty powinnaś go tylko wspierać ( żeby nie było że jesteś tą najgorszą, zresztą on ma na nich większy wpływ ). Jeśli teściowie nie zrozumieją powinien być gotowy na znaczne ograniczenie kontaktów z nimi.
Postarajcie się razem zmienić tą sytuację, ja życzę Wam jak najlepiej, ale jeśli narzeczony na pierwszym miejscu ciągle będzie stawiał mamusię i będzie zdzwaniał się z nią 3 razy dziennie, to ja bym na twoim miejscu nie ciągnęła takiego związku. Po ślubie jest jeszcze gorzej, a jak przyjdzie na świat dziecko, to może się tak skończyć, że nie będziesz miała nic do powiedzenia. Takie życie i nawet miłość tego nie wytrzyma.. Tak więc daj narzeczonemu czas, pomóż mu troszeczkę, ale wasze dalsze plany uzależnij od tego, czy zmienia się jego podejście do rodziców. Lepiej poczekaj trochę ze ślubem, najpierw poobserwuj rozwój sytuacji. Ja bym mu nie dawała ultimatum, teściowie go wychowywali i dla niego to może nie być łatwe. Jednak jeśli Cię kocha i zależy mu na samodzielności, to da radę. Mam nadzieję, że Wam się uda
Moim zdaniem nie ma sensu abyś przejmowała się przyszłymi teściami. To z ich synem a nie z nimi układasz sobie życie i będziesz żyć. Zawsze tak jest , że komuś się coś nie podoba, ktoś ma swoje 2 słowa do dodania. Ale nie warto się denerwować i brać do siebie. Porozmawiaj z narzeczonym, powiedz, że nie życzysz sobie negatywnych opinii na swój temat ze str teściów, niech porozmawia z nimi i uświadomi im , że jesteś kobietą jego życia i bez względu na wszystko a nawet na ich zdanie nie rozejdziecie się.
Teraz może się nie przejmować, bo są tylko oni, we dwoje. Co będzie, jak pojawi się dziecko?
Wszystko ma drugie dno.