netkobietyWszystkie działy
Samotność

kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

13 odpowiedzi4 249 wyświetleńzałożony przez x900313, 10.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

hej wszystkim,

postanowiłam tutaj opisać swoją beznadziejną sytuację życiową. Pewnie niektórzy z Was stwierdzą eee tam dziewczyno mam gorzej i pewnie tak będzie to jednak sytuacja, w której tkwię tak mnie męczy, że dla mnie jest ona bez wyjścia.

Czytając to proszę doczytać do końca zanim zostanie przeniesiony wątek bo on tyczy się w 100% samotności chociaż będzie poruszał różne kwestie mojego życia. Po prostu muszę to z siebie wyrzucić a nie mam z kim pogadać.

Więc może od początku nazwijmy mnie Kasią (to tylko przypadkowe imię) mieszkam na śląsku mam 24 lata. Moja historia zaczyna się jak skończyłam 14 lat (obecnie mam 24) wtedy to umiera najważniejsza osoba w  moim życiu babcia to ona mnie wszystkiego uczyła wpajała zasady i pokazywała życie... Nagle jej śmierć było to dla mnie jak grom z jasnego nieba... Co dalej dwa lata później koniec gimnazjum i koniec bezpiecznej znanej strefy... Idę do liceum niby super, ale tylko na początku pełno koleżanek ciekawe zajęcia, bardzo dobre oceny, krótko mówiąc beztroskie życie. niczego mi nie brakowało. koniec 1 klasy matka traci prace... na wszystko zaczyna brakować kasy. Zaczynam kuć jeszcze bardziej dostaje stypendium naukowe super jest dodatkowa kasa, ale od rodziców słyszę ciągle że stać mnie na więcej, że powinnam iść do pracy na weekendy jak mój brat (ciagle słyszę że on to pomaga i jest taki cudowny a ja beznadziejna pyskata i w ogole ps. to ja mam super oceny, to ja sprzątam, gotuje) poza tym nikt nie patrzy na to ze on jest ode mnie 8 lat starszy. ok zgadzam się i idę, coraz częściej jestem zmęczona, ale robię wszystko żeby byli zadowoleni. jednak to ciągle mało... Dzięki temu straciłam koleżanki bo nie miałam dla nich czasu... Zostałam sama ze swoimi problemami... Idąc dalej tak mijały w ciągłych obelgach kłótniach i awanturach (ojciec zaczyna popijać w pracy a matka chla w samotności w zaciszu domu)dni aż do mojej matury nadszedł dzień odebrania wyników pomyślałam wtedy teraz sie to skończy bo będą ze mnie dumni otóż przeliczyłam sie... powiedzieli mi to tylko wyniki mogłaś mieć ze wszystkiego 100% ta  matma na 75% to słabo... (nikt nie widział pozostałych wyników które były znacznie lepsze) no trudno kolejne awantury kolejne obelgi jak każdego dnia wychodzę z płaczem w domu i siedzę na placu zabaw do późnych godzin nocnych. Wracam kiedy pijani śpią... sprzątam gotuje na niestety dzień. Przychodzą wakacje jadę do pracy chwila ulgi, potem wracam i koszmar wraca... później rok mam staż wszyscy zadowoleni poza moim rodzicami ciągle chcą ode mnie więcej. wiec ok idę na studia wyprowadzam się, ale za to pracuje na dwa etaty do tego mam dzienne studia ciągle czegoś brakuje siły kasy albo po prostu snu. niestety 3 lata szybko się skończyły... teraz jestem właśnie w tym momencie skończyłam studia, mam próbną umowę o prace, ale znowu jestem u rodziców bo nie starczy mi żeby się utrzymać... Kolejny raz cierpię tylko tyle że teraz niby nie sama bo jest ktoś kto na dobrą sprawę powinien mnie wspierać , ale nie jest tak pięknie bo ważniejszy jest obiadek u jego mamusi niż załamana dziewczyna.

dlaczego dzisiaj postanowiłam o tym wszystkim napisać ??
Bo dzisiaj czara się przelała bo znowu pokłóciłam się z matką tylko że tym razem tego kompletnie nie rozumiem bo powiedziałam tylko że czuję się odtrącona i mniej kochana niż brat. a poza tym że nie chce iść na studia mgr  chodź dostałam się na jedną z najlepszych uczelni w Polsce bo nie jest mi to potrzebne ale że dla niej pójdę żeby była ze mnie dumna a ona zaczęła na mnie o to jechać jak bym jej ojca gazetą zabiła... Kompletnie tego nie rozumiem, kolejny raz dostaję mnóstwo obelg wyzwisk i bolesnych słów a nawet nie mam z kim o tym pogadać i komu się wypłakać bo nie mam żądnej koleżanki a nie wspominając już przyjaciółki. A facet no cóż widać są w życiu inne priorytety.


to co WAM napisałam to telegraficzny skrót bo większość nie nadaje się do publikacji... Ale jak by ktoś wiedział co czuje albo chciałby się wypowiedzieć to chętnie poczytam widząc jakiekolwiek zainteresowanie moją osobą...


pozdrawiam i mam nadzieję, że ktoś dojdzie do końca nie usypiając i odpisze...

2

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

widzę, że sporo osób przeczytało post, ale chyba nikt nie doczytał do końca skoro nie ma żadnej odpowiedzi... No cóż przynajmniej wyrzuciłam to z siebie i jest mi lżej...

3

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

Myślę, że wiele osób przeczytało do końca tak, jak ja, ale widocznie w tej chwili nie wiedzą co sensownego Ci odpisać. Albo nie byli w takiej sytuacji. Na pewno ktoś coś doradzi. Ja od siebie napiszę, że podziękowałabym rodzicom za wspaniałą szkołę życia wyniesioną z domu i wyprowadziłabym się nawet na stancję. Pokoje nie są aż tak drogie, za pensję powinno Ci wystarczyć. A chłopaka wybrałaś sama, więc nie mozesz mieć pretensji. Nie masz oparcie w dalszej rodzinie? Brat nic nie pomoże?

4

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...
duszyczka napisał/a:

Myślę, że wiele osób przeczytało do końca tak, jak ja, ale widocznie w tej chwili nie wiedzą co sensownego Ci odpisać. Albo nie byli w takiej sytuacji. Na pewno ktoś coś doradzi. Ja od siebie napiszę, że podziękowałabym rodzicom za wspaniałą szkołę życia wyniesioną z domu i wyprowadziłabym się nawet na stancję. Pokoje nie są aż tak drogie, za pensję powinno Ci wystarczyć. A chłopaka wybrałaś sama, więc nie mozesz mieć pretensji. Nie masz oparcie w dalszej rodzinie? Brat nic nie pomoże?

chłopaka wybrałam sama wiem o tym tylko problem w tym że całe życie się przyjaźniliśmy z mniejszą lub większą częstotliwością, ale jednak... A teraz od kiedy jesteśmy razem jest tylko gorzej...

Stancja jednak kosztuje a utrzymanie studiów zaocznych, stancji i siebie to jednak już trochę jest... o niczym innym nie marzę jak się z tego wyrwać bo to jest straszne dla mnie....

Brat ma wszystko gdzieś byle by mieć spokój... Zostałam z tym sama...

Mimo wszystko dziękuję za odpowiedź.

5

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

Ja wiem, że łatwo dawać rady stojąc z boku, ale zrobiłabym wszystko, by jednak odejść z domu. Nawet wynająć pokój wspólnie z kimś jeszcze, dla mniejszych kosztów.
To bardzo smutne- całe dotychczasowe życie robiłaś wszystko, byle by spełnić oczekiwania rodziców i usłyszeć od nich coś dobrego, wspierającego. Najtrudniej jest pogodzić się z tym, że choćbyś nie wiem co zrobiła to dla nich i tak nie będzie wystarczające. Wiesz o tym, że oni nie powiedzą Ci tego co byś chciała usłyszeć ?
Z drugiej strony- nie żyjesz po to, by spełniać ich chore oczekiwania, ale to akurat może być bardzo trudne do uświadomienia sobie.

6

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

Jeśli brat ma gdzieś byle by mieć spokój, to ma od rodziców spokój. Przyjmij postawę brata i niech rodzice zobaczą, że mieli wspaniałą córkę ale na własne życzenie zmarnowali ją.

Kochana, ja w wieku 19 lat wyjechałam na studia 600km od domu. Studiowałam prywatnie dziennie, mieszkałam na stancji i utrzymywałam sama siebie, i na to wszystko sama zarabiałam i nie było mi źle, więc jak widać - da się, tylko trzeba bardzo chcieć, mieć zacięcie. Tak samo jak bardzo starałaś się robić wszystko pod rodziców, tak samo teraz miej zacięcie i starania, żeby tylko od nich być jak najdalej.

7

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

Kasiu, chyba dla swoich rodziców stałaś się kozłem ofiarnym, na którym odreagowują swoje życiowe problemy. Nie zdają sobie sprawy jak bardzo Cię krzywdzą. A przecież powinni być z Ciebie dumni: jesteś wspaniałą, dzielną i mądrą dziewczyną. Jeśli masz możliwość iść na studia magisterskie, i do tego na dobrej uczelni to zrób to, przede wszystkim dla siebie. A jeszcze jeśli będziesz mieszkać poza domem to tym lepiej. Poszerzysz swoje horyzonty, zamiast zadręczać się problemami w domu, zdobędziesz wykształcenie. Zadbaj o swój rozwój. Być może dzisiejsza kłótnia była spowodowana tym, że prawda w oczy kole...

8

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

1. Za wszelką ceną poszukaj innego lokum, choćby jako współlokatorka, najlepiej ze studentkami, wówczas może jakaś przyjaźń również się zawiąże, co jest Ci z tego co widzę potrzebne niczym tlen.
2. Po spełnieniu 2 wychłódź relacje z rodziną do niezbędnego minimum, zawsze potem można je powoli odbudować.
3. Po co Ci ktoś z kim jesteś z braku laku...??

9 Ostatnio edytowany przez Volver (2014-08-10 16:36:54)

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

x900313 mam wrażenie, że z powodu życiowych zawirowań zamieniliście się z rodzicami rolami.  Domyślam się, że jest Ci zwyczajnie ciężko z tą odpowiedzialnością za rodzinę jaka została zrzucona na Twoje barki. Wszystko jakby za wcześnie... w dodatku nie z własnej woli. Fajnie jest mieć wsparcie w rodzicach ale nie każdemu jest to dane. Taki stan rzeczy trzeba zwyczajnie zaakceptować i skupić się na swojej przyszłości. Nie liczyłabym, że ludzie nie radzący sobie z własnym życiem będą potrafili cieszyć się  z cudzych sukcesów. Deprecjacja Twoich zwyczajnie  poprawia im samopoczucie. Smutne to straszne ale...bywa i tak...
Jesteś bardzo mądrą, odpowiedzialną i pracowitą dziewczyną. Mam nadzieję, że nie zrezygnujesz jednak z nauki i pokierujesz swoim życiem mądrze smile Trzymam za Ciebie kciuki ! Dziwi mnie, że w takiej sytuacji stać rodziców na "upijanie się"...

10

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...
takiwiatr napisał/a:

Kasiu, chyba dla swoich rodziców stałaś się kozłem ofiarnym, na którym odreagowują swoje życiowe problemy. Nie zdają sobie sprawy jak bardzo Cię krzywdzą. A przecież powinni być z Ciebie dumni: jesteś wspaniałą, dzielną i mądrą dziewczyną. Jeśli masz możliwość iść na studia magisterskie, i do tego na dobrej uczelni to zrób to, przede wszystkim dla siebie. A jeszcze jeśli będziesz mieszkać poza domem to tym lepiej. Poszerzysz swoje horyzonty, zamiast zadręczać się problemami w domu, zdobędziesz wykształcenie. Zadbaj o swój rozwój. Być może dzisiejsza kłótnia była spowodowana tym, że prawda w oczy kole...

tak pewnie masz rację że dzisiejsze zajście pewnie miało tylko taki wydźwięk tylko że ja serio cierpię a oni tego najwyraźniej nie widzą...

Dla siebie wiem, że to inwestycja w  przyszłość, ale wiem też że to oni tego chcą...

11

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...
Volver napisał/a:

x900313 mam wrażenie, że z powodu życiowych zawirowań zamieniliście się z rodzicami rolami.  Domyślam się, że jest Ci zwyczajnie ciężko z tą odpowiedzialnością za rodzinę jaka została zrzucona na Twoje barki. Wszystko jakby za wcześnie... w dodatku nie z własnej woli. Fajnie jest mieć wsparcie w rodzicach ale nie każdemu jest to dane. Taki stan rzeczy trzeba zwyczajnie zaakceptować i skupić się na swojej przyszłości. Nie liczyłabym, że ludzie nie radzący sobie z własnym życiem będą potrafili cieszyć się  z cudzych sukcesów. Deprecjacja Twoich zwyczajnie  poprawia im samopoczucie. Smutne to straszne ale...bywa i tak...
Jesteś bardzo mądrą, odpowiedzialną i pracowitą dziewczyną. Mam nadzieję, że nie zrezygnujesz jednak z nauki i pokierujesz swoim życiem mądrze smile Trzymam za Ciebie kciuki ! Dziwi mnie, że w takiej sytuacji stać rodziców na "upijanie się"...

co do kierowania swoim życie wiem że rezygnacja ze studiów to najgorsze co mogę zrobić, ale wiem też że ważniejsze jest dla mnie w tym momencie wyprowadzenie się bo niszczy mnie mieszkanie tutaj i doprowadza po woli albo i szybko w sumie sama nie wiem mnie do załamania nerwowego coraz częściej mam jakieś chore myśli na razie staram się je od siebie odsuwać, ale z każdym dniem mam co raz to mniej motywacji...

co do sytuacji materialnej no nie jest jakaś zła ojciec bardzo dobrze zarabia ale mimo to mogli by inaczej spożytkować pieniądze bo alkohol to w żadnej kwestii nie jest rozwiązanie...

i bardzo potrzebuje bratniej duszy, ale mam tu na myśli przyjaciółkę na dobre i na złe a nie fałszywe chwilowe znajomości....

12

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

Dziękuję za zainteresowanie moją sprawą... Jeśli, któraś z was czuje się też samotna jak ja to chętnie porozmawiam bo jak wiecie samotność jest bardzo przygnębiająca.

13

Odp: kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

Hej Kasiu

Jak juz wiesz ja bylam/jestem w podobnej sytuacji. Poniewaz sama nie wyszlam jeszcze z tego bagienka nie mam odwagi Ci doradzac, natomiast chetnie z Toba porozmawiam o tym jak to jest,opowiem co ja zrobilam zeby sie wyrwac moze wpadniesz na jakis pomysl co zrobic ze swoim zyciem zeby bylo dla Ciebie satysfakcjonujace.

Ja wyprowadzilam sie na studiach rowniez dziennych.Kasy mialam niewiele ale dla mnie to juz bylo byc albo nie byc.Oczywiscie nikt mnie z domu nie wyganial wrecz przeciwnie,bali sie ze straca swojego kozla ofiarnego,swoj worek treningoy na ktorym mozna sie wyzyc i wylac wszystkie zale i jeszcze upewnic sie ze to wszystko to moja wina,przeciez tak jak Ty nie mialam tych "100%",a nawet jak mialam to przeciez moj obowiazek i na zadna pochwale nie mam co liczyc. Mnie sie udalo znalezc lokum w hotelu asystenckim i w akademiku,mimo ze studiowalam w miescie zamieszkania.Nie bylo latwo ale opowiedzialam pani o swojej sytuacji,trafilam na kilku pomocnych ludzi i zdecydowalam sie na mieszkanie w hotelu asystenckim.Pieniadze mialam z korepetycji i pracy na sluchawce kilka godzin po zajeciach lub weekendy i swieta kiedy inni odpoczywali albo spedzali czas z rodzina. Jedyne czego zaluje to ze zrobilam to tak pozno,studia sa wazne,tez myslalam ze sa inwestycja w przyszlosc ale te kilka dodatkowych lat z nimi spedzonych zrobilo ze mnie wrak czlowieka i tego juz mi nikt nie odda,a jak sama wiesz konsekwencje ciagna sie za mna do dzisiaj.

Przeczytalam na watku DDa ze te dzieci ktore sa grzeczne,ulozone i oczekuja aprobaty rodzicow sa ofiarami a te dzieci ktore sie stawiaja lub olewaja lepiej na tym wychodza.Nie wiem czy jest to regula ale u mnie w rodzinie ten schemat sie sprawdza.Na nic zdaja sie rozsadne tlumaczenia.
Teraz jestem w satysfakcjonujacym zwiazku ale wiele razy wiazalam sie z niewlasciwymi facetami ktorzy zle mnie traktowali przez wiele lat.To jest spadek po toksycznej rodzinie,to trzeba przepracowac.
Zazdrosze ze mialas w rodzinie kogos na kim naprawde moglas polegac,mimo ze Babci nie ma z Toba fizycznie to emocjonalnie mozesz czerpac z tej relacji sile,zazdroszcze bo ja nie mam takiego punktu odniesienia.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » kiedy cały świat wali Ci się na głowę a Ty jesteś sama...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026