Witam.
Od rozstania spadla mi tak samoocena, ze nawet nie mam odwagi opowiedzieć o tym wszystkim komuś na czacie. Jak tak dalej pojdzie to chyba już więcej z domu nie wyjde. Mój najlepszy kumpel nie wiedział o zaręczynach, tak samo Mama, wiec im tym bardziej nie powiem o tym, bo bym się chyba spalil ze wstydu. Zareczylem się z nia 23 lipca, wszystko było idealne. Zaraz po wszystkim poszliśmy do jej rodzicow oczywiście z litrami alkoholu i poprosiłem ich o blogoslawienstwo. Chcialem, zebysmy na następny dzień poszli do mojej Mamy i powiedzieć jej o zaręczynach, ale niestety ona miała chyba to gdzies, bo do tej pory nie prszyszla i nie przyjdzie. Pozniej minely dwa tygodnie, odbyl się slub jej kuzyna, oczywiście już na samym wstępie musialem się wkurzyc, bo po wyjściu z kościoła ona od razu zaczela zajmować się mala kuzynka, a ja tak stalem z boku trochę jak cien, zdenerwowala mnie ta sytuacja, ale stwierdziłem, ze będę po prostu zajmowal się sobą w to wesele. Nawet nie przedstawila mnie Cioci zza granicy, spytala się mnie czy już ja poznałem, a przecież sam się nie przedstawie. Zyczen tez razem nie składaliśmy, bo ona wybiegla do przodu z kuzynka, a ja zostałem z tylu. Tyle zlosci z mojej strony, ale jakos to przetrwałem i nie dalem po sobie poznac, ze mnie to wkurzylo, w końcu bedac już na sali mi przeszlo. Nie ukrywam, ze ta zlosc mogla być wyimaginowana z mojej strony, ale po prostu chciałem, żeby chociaż zwracala na mnie uwagę, zamiast mnie porzucić.
Akty drugi wesele i jego przebieg. Na weselu jakos zle nie było, przynajmniej ja już nie byłem na nic zly, ona zresztą tez. Chcialem potanczyc, ale ja bolały nogi, chociaż mało tanczylismy, moje byle drewno. Jakos mnie to nie wkurzylo, bo przynajmniej wypiłem toast za jej Mame, sam zresztą wznosiłem. Przy końcu, czyli gdzies kolo 2, 3 w nocy one z siostra chciały już jechać, ale ja i jej Mama stwierdziliśmy, ze zjemy jeszcze jedna cieple danie. One w ramach pokazania swojej autonomiczności nie wrocily do stolu tylko poszly do samochodu. Ja wrocilem z jej Mama do stolu, w końcu nalezalo tez podziekowac młodym za wesele, jak i ich rodzicom. Koniec wesela, więcej zlego tu już się nie wydarzyło. A zapomniałem, zawsze pisałem jej na dobranoc sms?a, ale tym razem nie napisałem, bo i tak
zostawila telefon w innym samochodzie, a buziaka wychodzą z samochodu także nie dalem, trochę tak, żeby pokazac swoje pazury.
Akty 3, poprawiny. Na poprawiny nie poszliśmy, bo jej się nie chciało. ?Moja Mama Cie wezmie, jeżeli chcesz pojsc, ja nie ide?. Sam nie ide, zwłaszcza, ze byłem osoba towarzyszaca. Troche się poklocilismy przez sms?y, ja napisałem, ze ona nie umie się bawic, a ona ze nie zwracam na nia uwagi. Taka mala klotnia, chyba bez znaczenia. Jedyne co mnie urazilo to to, ze napisałem, ze przyjdę, a ona odpisala, ze kto mnie tu chce. Miałem do niej pojsc, ale w konc po tych słowach zrezygnowałem. W zamian wcześniej napisałem, ze ona umie się bawic tylko w wąskim gronie swoich koleżaneczek.
Akty 4, dzień po poprawinach. Oczywiście jako, ze musieliśmy oboje pokazac, ze jesteśmy zli to nie pisaliśmy do siebie. Dopiero ja napisałem, ze przyjdę i porozmawiamy. Tak wiec zrobiłem, chociaż nie napisałem godzin i specjalnie przyszedłem dwie godziny po napisaniu sms?a, taka gra pozorów. Oczywiście zaczelo się chłodno, rozchodzilo się oto, ze nie umie się bawic, przynajmniej jak przy tym obstawałem. Oczywiście jak to w klotni musialem przedstawić swoje zasługi dla tego slubu. Wymienilem, ze specjalnie dla niej, bo mnie oto prosila, kupiłem krawat i koszule i ubrałem się reprezentacyjnie, a narzeczony jej siostry gorzej jak na pogrzeb ? czarne jeansy i koszula w krate, a jej jeszcze zle. I wtedy otworzyłem puszke Pandory. Ona zaatakowala, ze co z tego jeżeli nie zaplacilem za siebie i nie dolozylem się do koperty. Powiedziala, ze nie będzie mnie sponsorować. Dla mnie to był koniec rozmowy, chciałem jak najszybciej zwrocic jej te pieniądze. Nie chciała wypuscic mnie z domu, a ja bynajmniej nie chciałem z nia rozmawiać za co dostałem kilka razy piescia po plecach. Jakos na mnie to nie podzialalo, a raczej odniosło odwrotny skutek. Zaczalem jej mowic, ze nie mam tyle kasy, jestem studentem, a poza tym bardzo dużo wydalem już na same zaręczyny, które zresztą były niedawno. Pierwszy raz moglem ugryźć się w jezyk, ale zapomniałem o tym. Oczywiście skutki były natychmiastowe, pierścionek w moich dłoniach. Oczywiście nie chciałem go wziąć. Zaczalem ja atakować, ze jest dziecinna i niedojrzala jak na swój wiek. Za to dostałem kilka razy po twarzy, co było dla mnie jakims punktem kulminacyjnym tej klotni. Wzialem pierścionek, a wtedy mnie wypuscila. To był jej warunek, żeby otwaorzyla mi drzwi, wziąć pierścionek. W geście rozpaczy, czy rozgoryczenia rzuciłem nim i trwailem w kwiatka, podniosłem i polozylem na schodach. Ona zbiegla szybko i wyrzucila go na ulice. Od tej pory jestem?. W sumie to nawet nie wiem czego oczekuje od tego watku, ale przynajmniej sie komus wyzalilem.